Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

walczyć o małżeństwo, czy nie?

Rozpoczęte przez ~Loo, 02 lis 2012
  • ~mike
    ~mike
    Napisane 06 stycznia 2013 - 16:31
    ~tez40latek napisał:
    Mike, jeśli Ci zależy na tej dziewczynie to o nią walcz...tylko musisz rozstać się z żona, bo to się tak nie da...albo daj spokój i zostań przy zonie, która i tak za chwile wyrzuci Cię ze swojego życia.

    Właśnie wyrzuciła... Jeżdżę od rana w poszukiwaniu lokum...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Alicja
    ~Alicja
    Napisane 06 stycznia 2013 - 16:40
    Mike, dziękuję i również Cie pozdrawiam, a przede wszystkim życzę Ci powodzenia, wytrwałości, zachowania spokoju i w miarę możliwości klasy podczas rozwodu.
    Bo nie sądzę żeby to się mogło inaczej skończyć, prędzej czy później, gdyż swoje małżeństwo już i tak zniszczyłeś, nie da się chyba łagodniej tego nazwać. Nie wiem jaka jest Twoja żona, ale zrozumiałe jest ze może być ciężko podczas rozwodu.. Zresztą to najczęściej jedno z gorszych doświadczeń życiowych.. :(
    Co do tej drugiej.. trochę mnie zastanawia, że dość szybko znalazła sobie nowego faceta, z którym własnie coś się zaczyna jak napisałeś. Skoro tak BARDZO Cie kocha (oboje się kochacie) powinna poczekać jeszcze trochę, skoro wiedziała, ze w Twoim małżeństwie jest z dnia na dzień coraz gorzej..
    Wiec.. albo aż tak Cie nie kocha.. albo zrobiła to specjalnie, żeby Cię "zmobilizować" do podjęcia decyzji (nie zdziwiłoby mnie to)
    Oj.. ale sobie "polepszyłeś" życie chłopaku.. a pewnie polepszysz jeszcze bardziej - jak mój ex... gdyby nie był takim dupkiem i beznadziejnym ojcem byłoby mi go pewnie nawet żal.. tak jak Ciebie teraz..
    Daj znać jak będziesz miał silę i ochotę jak sobie ...radzisz z tym wszystkim.
    Pozdrawiam.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Alicja
    ~Alicja
    Napisane 06 stycznia 2013 - 16:43
    No proszę... no to się zaczęło.. :( A dlaczego szukasz lokum ? Ukochana Cie nie przygarnie na jedna noc ? Zanim np coś wynajmiesz ? Bo raczej kiepsko by wyglądało jakbyś od razu u niej zamieszkał (chociaż mój ex tak zrobił)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mike
    ~mike
    Napisane 06 stycznia 2013 - 16:55
    ~Alicja napisał:
    No proszę... no to się zaczęło.. :( A dlaczego szukasz lokum ? Ukochana Cie nie przygarnie na jedna noc ? Zanim np coś wynajmiesz ? Bo raczej kiepsko by wyglądało jakbyś od razu u niej zamieszkał (chociaż mój ex tak zrobił)

    Mieszka z rodzicami. Co do jej postępowania, to oczywiście, że mnie zabolało, zakłuło i zastanowiło, że zaczęła "coś" nowego... Teraz jest totalny armagedon i nie jest czas na jasne myślenie, ale powiedziała, że juz tego żałuje, czuje się podle, temat ledwo się zaczął (kwestia kilku dni), ale już w tym momencie go skończyła (nawet zmieniła numer telefonu, chyba w tym celu)... Powiedziała, że chyba chciała oszukac samą siebie i zrobiła cos wbrew sobie... Brzmi ładnie, ale wątpliwości oczywiście mam wielkie. Ona natomiast widzę, że się boi tego, że zeżrą mnie wyrzuty sumienia i pyta, czy naprawdę tego chcę...I czy poradze sobie z tym, co zrobiła.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Alicja
    ~Alicja
    Napisane 06 stycznia 2013 - 17:25
    Muszę na jakiś czas wybyć :) wieczorkiem napiszę. Trzymaj się Mike...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~tez40latek
    ~tez40latek
    Napisane 06 stycznia 2013 - 21:30
    Mike szczerze Ci współczuję, ale tak jak już wcześniej napisałem, tak musiało się stać....Alicjo to, że ona poszukała sobie tak szybko kogoś innego to prawdopodobnie taki akt desperacji, samoobrony(tak bylo w moim przypadku). Skoro jednak to się skończyło to wszystko w Twojej gestii Mike, jeśli chcesz jeszcze być chwile szczęśliwy to walcz o nia!!!! Mike daj żonie czas na podjęcie pewnych decyzji, decyzji jedynej prawidłowej w tej sytuacji, a na rozwodzie zachować się honorowo. Ty to spieprzyłeś i powinieneś ponieść tego konsekwencje. Rozwód to straszne przeżycie dla obojga, szczególnie jak się było ze sobą kilkanaście lat. U mnie było tak, że to była żona miała kochanka a na rozprawie mimo, że właściwie zgodziłem się na wszystko czego chciała, starała się ze mnie zrobić potwora. Ty nie bądz taki...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Alicja
    ~Alicja
    Napisane 06 stycznia 2013 - 22:37
    dobry wieczór..
    tez40latku... rozumiem, że moglo tak być w Twoim przypadku, ale nie bardzo wierzę w jakies akty desperacji w jej przypadku i w tej sytuacji.. jest kobietą, kobiety to romantyczki, niepoprawne (zazwyczaj) i jak sie zakochaja to czekaja czasem latami faceta żeby sie rozwiódł (nawet na tym forum mozna o tym poczytać) a ona co pół roku ? kilka miesięcy i juz ? Tym bardziej, ze wiedziała iz zona sie dowiedziała i zle sie dzieje... Moim zdaniem powinna poczekać. Chyba ze zrobiła to mniej lub bardziej swiadomie aby wzbudzić zazdrość Mike'a i zmobilizować go do działania.
    A tak w ogóle jaka desperacja ? U niej ? Przeciez to nie jej zycie się rozpada tylko Mike'a, jego zony i córki... :( Ona to niech zbiera siły zeby z ta swiadomoscia żyć... powodzenia, aczkolwiek sukcesu nie przewiduję..
    Co do walki o nia.. to wg mnie nie ma potrzeby, przecież ona go kocha i CHCE z nim byc , to poco i o co ma walczyc ? Niech siłę zostawi sobie na rozwód i na to żeby to zrobić z klasą i tak jak sam napisałes. To jest w tej chwili najważniejsze.
    A ona (ta druga) moze po prostu jest bardzo atrakcyjna kobieta i ma takie powodzenie ze szybko sie ktoś znalazł a ona skorzystała, zeby wzbudzic zazdrośc albo sie pocieszyć. Tak czy inaczej nie ma lekko nasz "bohater" :( i tez mu szczerze współczuje chociaz pewnie nie powinnam...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Alicja
    ~Alicja
    Napisane 06 stycznia 2013 - 22:55
    ...też jestem po rozwodzie, na szczęście dawno i od dawna nie boli.. ale gdzies tam w pamieci pozostało.. Mój mąż odszedł do ..innej po 11 latach małzenstwa... no własnie do innej - zapragnał chyba nagle silnie odmiany... (za dobrze miał) i odszedł - nie do młodszej ani nie do ładniejszej.. tylko do innej.. - cwanej, wyrachowanej materialistki i manipulatorki.. tak sobie polepszył.. W trakcie rozwodu okazał sie dupkiem (az mi było wstyd ze tak bardzo go kochałam) a później okazał sie beznadziejnym ojcem (a takie ma fantastyczne :) córki). Bardzo szybko okazało sie, że nie jest szczęśliwy, wręcz przeciwnie... no cóż.. jak mówi jakies tam powiedzenie "na czyimś nieszczęściu, szczęścia nie zbudujesz.."
    Także każdy jakieś tam doswiadczenia bolesne mniej lub bardziej ma...
    I dlatego wsółczuje Mike...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mike
    ~mike
    Napisane 07 stycznia 2013 - 08:11
    Bardzo Wam wszystkim dziękuję za tę dyskusje. Czytając Wasze wpisy spoglądam na niektóre rzeczy z innej perspektywy. I to chyba dobrze. Ogólnie, to w tym momencie czuję się jakbym zupełnie stanął obok tego, co sie dzieje wokół mnie, mojej rodziny i kochanki. Całą niedzielę spędziłem na jeżdżeniu po okolicy i szukaniu jakiegoś kąta do wynajęcia. Same nory się trafiały, więc noc spędziłem pod dachem rodzinnym (żona nie wystawiła mi walizek, lecz powiedziała, że dopóki sobie czegos nie znajdę, mogę spać w domu, w osobnym pokoju). Ta druga jest ze mną w kontakcie telefonicznym i mailowym i nawet pomaga w szukaniu lokum... I wiecie co? Mimo, że w końcu zmierzam do tego, czego podobno chciałem (nowe życie, nowe podniety...), to... ogarniają mnie wątpliwości. Mógłbym się rozpisywać, ale powiem tylko jedno, co zrozumiałem dumając dzisiaj w nocy - moje małżeństwo nie było przez te blisko 20 lat złe, a jedynie nijakie. Nie było pasji, żaru... Ale mimo wszystko miałem fajne, wygodne życie z naprawdę wieloma szczęśliwymi chwilami. Może dlatego, że było tak normalnie, nie zauważałem tego, że to jest właśnie szczęśliwe życie? Przeraziło mnie właśnie, że martwię się o samopoczucie kochanki, a przez ponad rok w dupie miałem samopoczucie żony. Chyba pora wrócić do egoizmu i odpowiedzieć sobie na pytanie, jak samemu być szczęśliwym. Pozdrawiam Was wszystkich.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~grenadier
    ~grenadier
    Napisane 07 stycznia 2013 - 16:50
    Ci co stoją w miejscu i nie maszerują GINĄ, .a ty nie chcesz chyba ginąc, więc , zacznij maszerować.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Alicja
    ~Alicja
    Napisane 07 stycznia 2013 - 22:27
    dobry wieczór...
    Mike... tak sobie właśnie myślałam, już wcześniej, że chyba dobrze by Ci zrobiło jakbyś znalazł sobie jakieś lokum, pomieszkał sam i na spokojnie pomyślał...
    Tak na marginesie.. to zaskoczyłeś mnie pozytywnie tym, że tyle MYŚLISZ.. i masz różne rozterki.. naprawdę miłe zaskoczenie. Bo niegłupie te Twoje przemyślenia... zwłaszcza o tym, ze nie doceniłeś normalnego, spokojnego życia bez problemów.. I te wątpliwości..
    Co prawda z tym egoizmem można by dyskutować.. bo zdrowy egoizm jest wskazany - sama sobie powtarzam - nikt o ciebie nie zadba lepiej niż ty sama :) Ale.. z drugiej strony... czy nie przesadziłeś z egoizmem jak szukałeś "romansiku na boku" ? I może z tego egoizmu powstały problemy.. ?
    I tak przy okazji może mi odpowiesz na nurtujące mnie pytanie.. ogólne, dotyczące facetów zdradzających i szukających czegoś "na boku" .. jak Ty to widziałeś ?
    Bo moim zdaniem jak zaczyna się wkradać w związek (małżeński czy nie - obojętnie) rutyna, jak jest nudno, nijako, czy w końcu źle.. to powinno sie POROZMAWIAĆ z partnerem, szczerze. Powiedzieć co martwi, niepokoi, irytuje itd itp. Nie wystarczy jedna rozmowa to kolejna i następna... Jak nie dociera, walnąć przysłowiową pięścią w stół i wykrzyczeć jak trzeba, co dolega, co przeszkadza, co trzeba zmienić itd.
    A nie odchodzić do pierwszej lepszej z brzegu, która powie "jaki ty jesteś fajny... łał.. a żona na pewno tego nie docenia.." bo mam nieodparte wrażenie, że tak się dzieje w ogromnej większości przypadków.. Jak to z wami jest ?
    Pozdrawiam

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mike
    ~mike
    Napisane 07 stycznia 2013 - 22:54
    Otóż, Alicjo, nie mogę się wypowiadać za cały nasz podły ród, ale u mnie było tak, że nigdy nie było to małżeństwo wynikające z jakiegojś wielkiej namiętności, płomiennego uczucia. Studencka znajomość, wspólne imprezy, wspólni znajomi i kiedy zbliżał się koniec studiów poczułem presję -co dalej? W tę czy w tę stronę? No i się pobraliśmy. Skłamałbym, gdybym powiedział, że się w tym małżeństwie męczyłem, ale tego "czegoś" nigdy w nim nie było. Przeze mnie. Ona jest świetną matką, ma (miała raczej) wesołą naturę, na pewno mnie kocha (-ła?)... A ja, cóż... Świetnie określiła to umierająca żona bohatera serialu "Dom", Andrzeja Talara - "Ty mnie nigdy nie kochałeś, Ty po prostu dałeś się kochać"... A czemu w takim razie nie przerwałem tego wcześniej? Z litości chyba i z wygody. Jakieś drobne przygody "na boku" w ciągu tych minionych blisko 20 lat uchodziły mi płazem, ale też nigdy (no, może raz) nie doszło do tego, bym rozważał rozwód. A teraz, na starość się porobiło... Wziąłem dwa dni urlopu i wyjechałem. Ani jedna, ani druga nie wie gdzie jestem, choć "ta druga" bardzo naciskała, bym powiedział. Ona czuje, że bardzo sie waham i widzę, jak się tego boi. Bardziej stałe lokum też mi załatwiła u znajomej. Tyle tylko, że takie miejsce raczej nie sprzyja obiektywnym przemyśleniom, więc grzecznie na razie podziękowałem za dobre chęci. Do czego dojdę sam tu, gdzie jestem? Tego nie wiem, ale na pewno dorobię się solidnego kaca. Nie polecam brandy z "Biedronki"...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Alicja
    ~Alicja
    Napisane 07 stycznia 2013 - 23:01
    :) no to zdrówko Mike, co prawda ja tylko ulubionego Desperadosa sączę, więc żadne dolegliwości mi nie straszne ;)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Alicja
    ~Alicja
    Napisane 07 stycznia 2013 - 23:03
    Niezupełnie odpowiedziałeś mi na pytanie, ale wybaczam ;) t pewnie wina tej biedronkowej bandy (żart).
    Pytałam raczej o to czy próbowałeś ROZMAWIAĆ z zona o tym czego Ci w małżeństwie brak ?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Alicja
    ~Alicja
    Napisane 07 stycznia 2013 - 23:04
    (sorry za literówki, przestawiam się na inną klawiaturę :) )

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~grenadier
    ~grenadier
    Napisane 07 stycznia 2013 - 23:20
    Szlag mnie trafia że roztkliwiasz się nad sobą i te dwa związki analizujesz i rozkładasz na czynniki pierwsze .Weż ta kochankę wreszcie za za rękę i powiedz jej od dzis jesteś moją kobietą.Jesteś przy moim boku ,niech ona poczuję się pewnie .Zadecyduj za nią i za siebie, niech poczuje prawdziwego zdecydowanego faceta .Jesteś starszy ona tego oczekuje .Trzeba ci tłumaczyć jak dziecku.rusz jak czołg do przodu ,Bądz ofensywny .możesz dać jej to co napisałem do przeczytania ona zrozumie ,chyba że chcesz żebym to zrobił za ciebie KONIEC

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Alicja
    ~Alicja
    Napisane 07 stycznia 2013 - 23:22
    A odnośnie tego co napisałeś, ze nie kochałeś a jedynie dałeś się kochać itd... Smutne..
    Szkoda mi Twojej żony... :( gdyby wiedziała, nigdy by pewnie nie chciała żebyś był z nia z LITOŚCI (masakra) i pewnie jako atrakcyjna i pogodna dziewczyna znalazłaby bez problemu właściwego faceta, który by ją kochał tak jak na to zasługuje.. a nie był z nią z przyzwyczajenia, litości, presji otoczenia (o zgrozo) . Nie wiem co tam wymyślisz.. ale dobrze, że wyjechałeś.. Rozwód jest tak czy inaczej nieunikniony, bo nie pokochasz raczej teraz zony skoro wcześniej się "nie udało" ale jeśli mogę cos doradzić... postaraj się przeprowadzić to tak abyście może zostali ...przyjaciółmi.. (w końcu znacie sie tak długo i tak dobrze..) Wiem jak to nierealnie brzmi.. ale zdarza sie.. Mnie było na to stać, mimo że to mi runął świat na głowę z dnia na dzień... ale jego niestety nie było na to stać... W dużej mierze pewnie przez te drugą ( nie dopuść by Tobą manipulowała) bo panuje stereotyp, ze była żonę należy znienawidzić.. :( a jeszcze dodatkowo.. o ironio... znienawidzić za to co się samemu jej zrobiło... :( ech... Ucierpiały na tym głownie dzieci... Nie jesteś głupi facet... zrób to z głową, ale przede wszystkim z sercem dla rodziny. I może niekoniecznie trzeba się zaraz rzucać w ten nowy związek... może lepiej być ostrożnym... nie wiem.... No i pewnie jestem uprzedzona do kobiet, które w znacznym stopniu przyczyniają się do unicestwienia rodziny...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mike
    ~mike
    Napisane 07 stycznia 2013 - 23:22
    ~Alicja napisał:
    Niezupełnie odpowiedziałeś mi na pytanie, ale wybaczam ;) t pewnie wina tej biedronkowej bandy (żart).
    Pytałam raczej o to czy próbowałeś ROZMAWIAĆ z zona o tym czego Ci w małżeństwie brak ?

    Ona podejmowała wiele razy próby rozmowy na ten temat. Unikałem, bo nie chciałem jej mówic, że tak naprawde, to nigdy nie kochałem jej prawdziwą, znaną z literatury i kina, miłością. Nie chciało mi to przejść przez gardło. Litość chyba. A może nie odróżniam "kochania" od "zakochania" zakochany jestem teraz w tej drugiej, choć fakt, że tak szybko szukała pocieszenia (widzę, że żałuje, ale cóż z tego, stało się) mocno mnie uwiera i chyba będzie decydującym... Wiem, że w całym swoim skur...stwie jestem bardzo zazdrosny i cięzko będzie to przełknąć...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Alicja
    ~Alicja
    Napisane 07 stycznia 2013 - 23:24
    ..niektórzy mimo cytowania rożnych złotych myśli... wiele nie myślą.. - to zdecydowanie bardziej powszechny typ facetów...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~grenadier
    ~grenadier
    Napisane 07 stycznia 2013 - 23:25
    Powiem tyle flaki z olejem w sosie własnym ,jest to żałosne

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy