Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Romans i zdrada

Romans w pracy

Rozpoczęte przez ~, 27 kwi 2013
  • ~Facetpo40
    ~Facetpo40
    Napisane 27 kwietnia 2013 - 11:18
    To się może zdarzyć każdemu. Ale czy powinno? Co sądzicie o romansach szefów z podwładnymi? Macie własne obserwacje lub doświadczenia?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ajs
    ~ajs
    Napisane 30 kwietnia 2013 - 00:12
    gdzie żyjesz i pracujesz - tam dyszlem nie wojujesz :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~wh
    ~wh
    Napisane 30 kwietnia 2013 - 08:22
    Tak, romans w pracy z pewnością potrafi obniżyć wydajność. Potrafi też otworzyć oczy na nowe doznania, ukazać świat w innym świetle, a już na pewno relację pomiędzy współpartnerem (mąż/żona). W romansie w pracy jest bardzo dużo ekscytacji, trochę podchodów i gra wstępna, która zaczyna się od rana (swoistego rodzaju taniec). Pozostaje pytanie: czy nie można tak z żoną/mężem w domu zacząć grę miłosną jeszcze przed śniadaniem by skończyć wspólną kolacją i tym o czym wszyscy marzymy?
    PS. szanowny ~ajs: "gdzie ŻYJESZ ... " - to znaczy że w domu też ? - współczuję :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kosiarz
    ~Kosiarz
    Napisane 18 maja 2013 - 18:54
    Mój romans z podwładną skończył sie wspólnym mieszkaniem, dwójką wspaniałych dzieciaków i 7-letnim stażem małżeńskim.
    Polecam tylko tym co w małżeństwie są nieszczęśliwi i czują że dopadło ich zniechęcenie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~RomB
    ~RomB
    Napisane 18 maja 2013 - 21:19
    mam nadzieję, że Twojej byłej żonie też się życie dobrze ułożyło ?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kosiarz
    ~Kosiarz
    Napisane 19 maja 2013 - 08:18
    Ułożyło, a czy dobrze to trzeba by jej zapytać

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~on
    ~on
    Napisane 06 czerwca 2013 - 12:23
    gdzieś osoatnio czytałem, że 87% osbó miało bliższy związek z kolegą/koleżanką z pracy..nigdy nie przypuszczałem, że do tego może dojśc do momentu, kiedy sam nie znalazłem się w takiej sytuacji...żona, 2 dzieci w domu, ja w pracy...i mieszane mysli uciec od tego czy zostać w tym wirze? Z jednej strony wielka pokusa z drugiej zaś dom...rodzina. Jest fajnie ale na jak długo? zadaje sobie pytanie czy to ma sens a jednak w to brne. Jak to mówią: sąsiada trawnik zawsze bardziej zielony niż swój..więc na zostawienie rodziny nie ma szans, wiem że bedzie w krótce to samo co mam dzisiaj w domu, czyli stagnacja, obowiązki, problemy. wiecie co jest najgorsze, że zarówno żona jak i "koleżanka" są świetnymi, ładnymi dziewczynami, ja jednak pogubiłem się w swoich priorytetach.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ewaja
    ~Ewaja
    Napisane 06 czerwca 2013 - 13:10
    A moze chcesz odnaleźć swoje priorytety, siebie...i stąd pojawiają sie takie "komplikacje"...nie wybierasz tego rzecz jasna świadomie, ale coś w Tobie buntuje sie na nijakość i szarość ..... Jedno jest pewne zadna kobieta tego nie rozwiąże...czy stara czy nowa...być może nawet żadna z nich nie jest dla Ciebie współtowarzyszem do życia...tylko przystankiem na drodze. A Ty dla nich tym samym :)
    Jak taka ewentualnosc brzmi ;)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~on
    ~on
    Napisane 06 czerwca 2013 - 14:03
    nie fajnie brzmi..poproszę łatwiejsze rozwiazanie;) z koleżanka z pracy na pewno jest układ koleżeński z bonusem pod nazwą sex...z zona układ złozony bez bonusów pod wspomniana nazwą. Chyba najtrudniejsze jest stanąc obok i popatrzeć na siebie obiektywnie..nie mam takich umiejętmości. Pazernośc w moim wydaniu dobrze odzwierciedla sformułowanie zjeść ciastko i mieć ciastko..a wiem, że sie tak nie da..wiem..i co z tego?:)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ewaja
    ~Ewaja
    Napisane 06 czerwca 2013 - 18:12
    Jedno jest pewne kolejny związek nie rozwiąże Twoich wewnętrznych wątpliwości co do sensu trwania w dotychczasowym związku. Na ogół w takich sytuacjach zaleca się przynajmniej roczne nieangażowanie się w jakikolwiek związek, żeby mieć czas na przeprowadzenie introspekcji własnych potrzeb... Poznanie tego co się pragnie. Poznanie siebie. Ze tak filozoficznie napisze, odnalezienie własnego JA, i jego rzeczywistych celów.

    Następny związek (nawet jeśli koleżeński i z określoną konsumpcją) to próba ucieczki, ale i próba wyrwania się z marazmu. Poszukiwanie sposobu na wypełnienie braku.

    No...i jeśli sam nie spojrzysz na siebie obiektywnie, to nikt tego nie zrobi za Ciebie. Na ogół wyleje na Ciebie swoje własne żale, urazy itp. sytuacje, które go spotkały. A tego typu "porady" nie będą właściwe dla Ciebie, będą próbą zablokowania Twoich nieuświadomionych potrzeb.

    A na układy nie ma rady ;) Albo człowiek się czemuś podporządkuje, albo znajdzie sobie odskocznię, albo będzie w nim narastało coraz większe rozczarowanie sobą, życiem. Po za układem jest szansa na znalezienie czegoś co pozwoli Tobie jasno określić plan działania. W przeciwnym wypadku to może faktycznie być tak jak napisałeś zjeść ciasteczko i mieć ciasteczko :) A Ty już masz świadomość, że nie tędy droga, nie mniej jednak jest to droga dość łatwa i nie wymaga wielkich konfrontacji z rzeczywistością.
    Nie zazdroszczę. I życzę Tobie odnalezienia równowagi w tym wszystkim :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~on
    ~on
    Napisane 07 czerwca 2013 - 07:40
    dzieki, problem tkwi w tym jak się z tego wymiksować..chcieć się z tego wymiksowac, bo jak na razie tego nie chce a wiem, że było by to najlepsze rozwiązanie..zdaje sobie sprawę z tego, że nie rozwiąże to problemów a tym bardziej je pogłębi, ale teoria teorią a w praktyce po której stronie barykady bym nie był po tej jest mi dobrze...choć przez chwile...najlepszym rozwiązaniem było by zazyć środek pomagający zapomniec pewien okres zycia i najlepiej juz nigdy do niego nie wrócić, tylko czy dało by to gwarancję, że i tak za parę lat nie zrobiło by sie tego samego? Myślę, że jesli trafi się na tą właścicwą osobę, związek z nią rozwiąże probelmy dotychczasowe, ale zrodzi nowe, takie których do tej chwili nie było...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ewaja
    ~ewaja
    Napisane 07 czerwca 2013 - 17:11
    Myślę dodatkowo, że trafiając na właściwą osobę pojawiające się komplikacje rozwiązuje się prawie z przyjemnością ;) Powód jest jeden, nie pojawiają sie wątpliwości co do zasadności podjętych wyborów... Ale to rozważania teoretyczne, bo z tego co piszesz ani jedna ani druga kobieta nie wzbudza pewności bez wątpliwości. Są to po prostu bonusy o różnej wartości praktycznej...a Ty z tego korzystasz.

    A jak się wymiksować....moze znaleźć pasje, ktora na tyle zajmie czas i myśli, że zastąpi kobiete. Ale to chyba glupie, co? :)

    A już tak na marginesie...zawsze mnie intrygowała, a raczej zadziwiała ta umiejętność korzystania z zasady, że w życiu piękne są tylko chwile...ja to jakoś odwrotnie odbieram, że w życiu trafiają sie przykre zdarzenia, i trzeba coś z nimi zrobić, żeby nie spie..**** piękna :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 20 września 2013 - 23:30
    Gościu, wszak sam napisałeś, że w domu masz kierat,,dzieci i brak seksu. Pytanie nie brzmi co zamierzasz zrobić z kochanką i żoną, ale co powinieneś zrobić z mało- (jeśli wcale), -satysfakcjonującym małżeństwem.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ana
    ~Ana
    Napisane 03 maja 2014 - 11:41
    przeczytałam cały artykuł z zaciekawieniem, następnie wszystkie wpisy i zgadzam się, że jest to bardziej podniecające nić "normalny" związek... ale może zacząć też uczucie - w zależności od poziomu wrażliwości dwojga ludzi. Ja jestem kochanką szefa, on ma żonę i dwóję dzieci. Wiem, że ich nie zostawi. Wiem, że wcześniej zdradzał. Mimo to, taki układ mi pasuje - nie chce stałego partnera, bo po tym co widzę, nie wierzę facetom. W pracuję jako jedyna kobieta pracuję z 15 mężczyznami, większość w związkach a raczej nie ma takiego, który mógłby mi się oprzeć... no ale ja wybrałam szefa. Miał być tylko sex, ale doszły miłe spotkania w kinie czy przy kolacji. Dodam, że jestem za granicą i ważne jest dla mnie to, że długie rozmowy sprzyjają mojej nauce języka... Sama nie wiem co o tym myśleć i jak to się potoczy. Chyba tylko czas pokaże.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ana
    ~Ana
    Napisane 03 maja 2014 - 11:41
    przeczytałam cały artykuł z zaciekawieniem, następnie wszystkie wpisy i zgadzam się, że jest to bardziej podniecające nić "normalny" związek... ale może zacząć też uczucie - w zależności od poziomu wrażliwości dwojga ludzi. Ja jestem kochanką szefa, on ma żonę i dwóję dzieci. Wiem, że ich nie zostawi. Wiem, że wcześniej zdradzał. Mimo to, taki układ mi pasuje - nie chce stałego partnera, bo po tym co widzę, nie wierzę facetom. W pracuję jako jedyna kobieta pracuję z 15 mężczyznami, większość w związkach a raczej nie ma takiego, który mógłby mi się oprzeć... no ale ja wybrałam szefa. Miał być tylko sex, ale doszły miłe spotkania w kinie czy przy kolacji. Dodam, że jestem za granicą i ważne jest dla mnie to, że długie rozmowy sprzyjają mojej nauce języka... Sama nie wiem co o tym myśleć i jak to się potoczy. Chyba tylko czas pokaże.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry
1
Strona 1 z 1
Strona 1 z 1

Gorące tematy

facebook