Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Romans i zdrada

Romans singla z mężatką

Rozpoczęte przez ~, 18 gru 2012
  • ~spiderman
    ~spiderman
    Napisane 07 lutego 2018 - 12:02
    Aniołek umiesz naprawde pieknie pisac...twoje slowa maja duza moc ...duzo osob mowi wlasnie ze to zle ze tak sie nie robi i tak dalej ...ale kto znalazl sie w podobnej sytuacji juz wcale tak nie mowi ...a mi jest jej porostu nadzwyczajnie brak :(

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 07 lutego 2018 - 13:14
    Spiderman
    Dziękuję, piszę tak jak czuję, piszę i staram się zrozumieć... Wiele osób tak naprawdę nie wie o czym pisze... wydaje im się że wiedzą... ale powielają pewne schematy myślenia, przytaczają społecznie przyjęte rozwiązania.
    A ja się pytam dlaczego Singiel nie może pokochać Mężatki a Ona Jego??? Może.
    I dopóki człowiek nie znajdzie się w konkretnej sytuacji nie wie tak naprawdę jak by postąpił. Miłości, którą odczuwa się do drugiego człowieka nie można powiedzieć przestań... nie chcę Cię już.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Mężatka
    ~Mężatka
    Napisane 07 lutego 2018 - 17:45
    Otóż to.. Mężatka może pokochać singla, a singiel może pokochać mężatkę. Moja sytuacja jest tego żywym przykładem..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Bella
    ~Bella
    Napisane 07 lutego 2018 - 22:02
    do Mezatki...opowiedz mi swoja historie..ja tez jestem mezatka.jestem po dwuletnim romansie z singlem..facet uciekl jak zbaczyl ze nie jestem w stanie się rozwieść bo tkwie w nieudanym malzenstwie dla matki dewotki która trzyma mnie za przyslowiowa morde....po milionie wojen z matka ,ojcem zachorowałam na depresje i teraz tkwie w swoim zyciu...w tym roku koncze 40 lat..siedze na emigracji z tym swoim cipowatym mezem,ani dzieci ani przyszłości.....tragedia...zachorowałam ( depresja,choroba tarczycy) wszystko stres...nie widze sensu swojego zycia.....zamieniłam się w sfrustrowana agresywna sfrustrowana babe..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Bella
    ~Bella
    Napisane 07 lutego 2018 - 22:04
    może sa tu osoby w podobnej sytuacji? które moglyby opowiedzieć swoje historie? słowa otuchy, cokolwiek....ja powoli wariuje.....wierzcie...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 07 lutego 2018 - 23:21
    Bello Słowa otuchy.
    Nie patrz na Mamę, Tatę... nie oglądaj się na nikogo, gdy nagle przychodzi MIŁOŚĆ, bo tylko ONA sprawia, że patrząc wstecz na swoje życie możemy powiedzieć... BYŁO CUDOWNIE :-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Bella
    ~Bella
    Napisane 12 lutego 2018 - 16:35
    no i stało się...zostałam ubezwlasnowolniona przez moja rodzine i meza....wszyscy sa przeciw mnie..nic mi nie wolno.jedynie siedzieć w domu..maz wydzwania do mojej matki i skarzy na mnie jaka jestem beznadziejna...wszyscy zrobili ze mnie wariatke która musi się leczyc...przez meza jestem wyzywana od ku....,dziw.....dzieciakow,bachorów niedorozwianietych i wiele wiele innych....nie mam prawa do glosu i decyzji...jestem już stracona...bez lekow już nie funkcjonuje..tylko czekac na choroby psychiczne..siedze w pokoju i wyje dosłownie wyje...i jeszcze na domiar zlego w obcym kraju...a ten siedzi w drugim pokoju i oglada tv...niedługo zabierze mi tel i laptop...100%

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 17 lutego 2018 - 11:06
    Bello
    Nie histeryzuj proszę, ubezwłasnowolniona jesteś przez samą siebie kochana.
    Co robisz Ty sama, by zmienić sytuację, w której się znalazłaś? Co robisz? Na co dzień... małymi kroczkami? Nic? Dlaczego oglądasz się na mamę...męża... kochanka... kto ma Cię uratować? Kochanek ma przyjechać na białym koniu???? To iluzja, że nie potrafisz... bo potrafisz, tylko wydaje Ci się może, że łatwiej będzie uwiesić się na kimś... a przecież nikt za Ciebie życia nie przeżyje. Szkoda czasu na biadolenie... pisz... ale nie jęcz... napisz mi co byś zrobiła, gdybyś dzisiaj znalazła na ulicy szkatułkę pełną kasy i planem na dalsze życie... Co byłoby tam napisane?? W tym planie?

    Spiderman
    Zamilkłeś... a ja chcę Ci dzisiaj napisać, że kiedyś dawno dawno temu poznałam mężczyznę, w którym zakochałam się do szaleństwa, wcale tego nie planowałam, a jednak...zakochałam się, a że był kawalerem a ja panną :-) planowaliśmy ślub... nie wyobrażałam sobie życia bez niego... już "mi nieśli suknię z welonem..." i nagle co? Nic... nie wyszło... i wydawało mi się, że nigdy przenigdy nie pokocham nikogo tak jak jego... a jednak pokochałam i to dużo mocniej... i znów gdzieś coś nie wyszło.... Spiderman to życie... czasami zaskakuje czasami wywraca misternie ułożony plan do góry nogami... ale życie jest cudowne... tylko żeby to zobaczyć trzeba mieć oczy naprawdę szeroko otwarte :-) Wiesz przynajmniej jaka ma być ta Twoja idealna kobieta :-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~spiderman
    ~spiderman
    Napisane 18 lutego 2018 - 22:51
    Bello
    Słuchaj aniołka dobrze ci doradza ... tylko ty mozesz poprawic swoja sytuacje w ktorej tkwisz nikt nie moze cie tak trakowac nie jestes niczyja zabawka ani tez wlasnoscia
    Aniolku
    Zamilkłem bo wszystko starcilo dla mnie sens, nic mnie juz nie cieszy jak dawniej ...brak mi jej i tylko jej ..aniolku towoja historia tez jest bardzo smutna bo nic nie ulozylo sie po twojej mysli ...a ja wciaz myslami jestem z nią ... wspomnienia wracaja jak bumerang cokolwiek robie to mysle o niej .. czas nieczego nie zmienil tylko uleczyl ten ból ...chcialbym cofnac sie tez w czasie i zmienic wszystko ale niestety nie jestem w stanie..:(

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 19 lutego 2018 - 10:45
    Spiderman
    Moja historia wcale nie jest smutna, bo bardzo wiele rzeczy ułożyło się przecież po mojej myśli. I jeszcze wiele przede mną :-)
    Wiem po prostu jak możesz się czuć, bo sama kiedyś tak się czułam i wiem również, że z czasem to przechodzi... to uczucie beznadziei, pustki, tęsknoty. A to, że gdzieś na dnie serca będzie Ona... to cudownie, że w ogóle się spotkaliście, przecież moglibyście się nigdy nie spotkać prawda? Rozumiem również, że nie można wymienić mózgu, czy powiedzieć nie myśl. Jednak warto spróbować, może trochę tak na siłę jednak te myśli rozpraszać.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~spiderman
    ~spiderman
    Napisane 20 lutego 2018 - 17:35
    Ciesze się aniołku ze chociaż u ciebie się wszystko układa :) ale ja czuje się beznadziejnie ,pamietam kazda minute spedzoną z nią razem w sercu napewno zostanie i to nie na az takim dnie.. bo czegos takiego nigdy nie poczułem ...szkoda ze sie nie da wymienic mozgu na nowszy bo ja nie potrafie i nie umiem tych mysli rozproszyc :(

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Nick
    ~Nick
    Napisane 27 lutego 2018 - 16:30
    Miłości, którą odczuwa się do drugiego człowieka nie można powiedzieć przestań... nie chcę Cię już

    Jaka to bezwolna istota taka człowieka :)

    Zdybala ja milosc i cóż ma teraz począć bidula ?
    Tak, tak to jest.
    Ale w harlequinach.

    W rzeczywistości , to każdy człowiek , singiel czy w związku przechodzi jakieś zauroczenie inna osoba.
    Ale od zauroczenia do miłości wiedzie długa i wyboista droga.

    Samemu zdarzyło mi się zauroczyć inna kobieta ze dwa razy na pewno .
    Ale ja byłem już w związku :(
    Dalszy krok należał do mnie - idę dalej i krzywdze moja żonę , nieważne że akurat mieliśmy ostry kryzys, albo ucinam znajomość dopóki mam jeszcze wystarczająco sił i przytomności umysłu .

    Jak komuś nie starczy albo jednego albo drugiego na samym początku takiego zauroczenia, to potem biadoli jak Wy.....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Uwaga
    ~Uwaga
    Napisane 27 lutego 2018 - 21:26
    Nick,
    Napisałeś mądre słowa, jednak mam wątpliwość czy znane Ci są pojęcia miłości niespełnionej, nieszczęśliwej, platonicznej?

    Zauroczenie to nie miłość i nie o zauroczeniu tu mowa mam nadzieję... chociaż ... może się mylę.

    Może dla niektórych zauroczenie jest miłością?
    Pozdrawiam

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Nick
    ~Nick
    Napisane 27 lutego 2018 - 22:43
    napisał:
    mam wątpliwość czy znane Ci są pojęcia miłości niespełnionej, nieszczęśliwej, platonicznej?

    Zauroczenie to nie miłość i nie o zauroczeniu tu mowa mam nadzieję... chociaż ... może się mylę.

    Może dla niektórych zauroczenie jest miłością?

    Uwaga,
    to o czym piszesz to są pojęcia literackie.
    Literatury romantycznej.
    Może coś bardziej analitycznego ?
    Znasz trójskładnikową teorię miłości wg Sternberga ?
    składa się z 3 elementów - namiętności, intymności i zaangażowania.
    Wszystkie te 3 elementy mają swoje fazy wzrostu i opadania.
    Na początku silnie wzrasta namiętność - to etap zauroczenia,
    ale po pewnym czasie silnie opada.
    Potem rodzi się zaangażowanie a na końcu intymność. Intymność po okresie wzrostu zaczyna opadać, zaangażowanie na końcu.
    Problem w tym, żeby żonglując tymi trzema składnikami nie dopuścić by których z nich spadła do "zera" bo wtedy miłość zanika.

    Natomiast by zaistniały wszystkie te trzy elementy i zrodziła się miłość - na to potrzeba dużo czasu i wysiłku.

    sama namiętność - to zauroczenie,
    namiętność i intymność - miłość romantyczna,
    intymność i zaangażowanie - miłość partnerska

    natomiast najczęstszy dla romansu rodzaj : namiętność i zaangażowanie - to miłość niedorzeczna.

    Ale jak ktoś woli chodzić z glową w chmurach i marzyć o harlequinie... ktoz mu zabroni.
    Ale potem niech się nie użala nad sobą i niech nie zlorzeczy calemu światu.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Uwaga
    ~Uwaga
    Napisane 28 lutego 2018 - 09:51
    Drogi Nicku
    Teorii jest wiele, ale nie o teorię Sternberga, Wojciszke czy innych...tutaj chodzi.
    Zgadzam się oczywiście, że namiętność+samo zaangażowanie to miłość niedorzeczna, najbardziej charakterystyczna dla romansu. Nie zmienia to jednak faktu, że taki rodzaj miłości istnieje i jest bolesny dla nieświadomych zainteresowanych. Czy myślisz, że ludzie zastanawiają się nad tym czy odczuwana miłość jest czy nie jest niedorzeczna? Ludzie się nad tym nie zastanawiają, niektórzy nie mają o tym zielonego pojęcia.

    Skoro mowa o teoriach.
    Ciekawe spojrzenie na miłość miał E.Fromm, bardzo mi się to jego spojrzenie podoba. Opisywał on miłość jako postawę i pewną właściwość charakteru, która określa stosunek człowieka do otaczającego go świata. Określa postawę i sposób zaangażowania człowieka wobec innych. Człowiek nie jest przystosowany do życia samemu, ale poszukując może powinien szukać w drugim podobnego stosunku do otaczającego go świata?
    Człowiek wrażliwy na innych może być równocześnie stanowczy i zdecydowany. Podobny poziom wrażliwości powoduje, że łatwiej jest się nam porozumieć.
    Gdy czegoś nam chronicznie brak i do tego nie potrafimy wyjaśnić drugiej stronie na czym ów brak polega (różny poziom wrażliwości), nie możemy się dogadać i w efekcie rezygnujemy z porozumienia, a stąd już krótka droga do kolejnego kroku.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Nick
    ~Nick
    Napisane 28 lutego 2018 - 15:06
    Droga Uwago,
    Jestem pod wrażeniem Twojej znajomosci tematu.

    Zgadzam się, że w większości nie zastanawiamy się nad teorią miłości ale realizujemy w praktyce to na co mamy ochotę , co nas pociąga etc.

    Ale czy to usprawiedliwia zdradę ?

    Nie trzeba być znawca teorii miłości , żeby dojść do wniosku, że nie warto zdradzać .
    Przytoczyłem tą teorie jako odpowiedz na Twoje pytanie co do rodzajów miłości i pośrednio na typową dla zdradzacza "bezsilność " wobec "miłości"
    Nie jest to milosc prawdziwa, a ta bezsilność jest wynikiem decyzji o rozwijaniu zauroczenia i ciężkiej pracy żeby doprowadzić się do takiego stanu bezsilności .

    Jeżeli rozpatrywać milosc raczej jako postawę niż uczucie - to tym bardziej, takie tłumaczenia zahaczają o hipokryzje.

    Kwestia porozumienia w związku , tego czy podobieństwa , poziomy empatii mogą zniechęcić - czesto jest to wynikiem błędnego odbioru drugiej osoby.
    Ludzie mówią różnymi językami , bez ich znajomosci nie sposób się porozumieć .
    Podobnie ze sposobami komunikowania miłości - jedni okazują ja prze dotyk, inni przez słowo , wartościowe spędzanie czasu, prezent lub przysługę .
    W ten sam sposób chcieliby , żeby partner/partnerka im okazywała milosc .
    No i jak tu oczekiwać zrozumienia pomiędzy facetem który z miłości do żony wypastował jej wszystkie 100 par butów , a ona oczekiwała jedynie kilku słów adoracji:(
    Może gdyby najpierw nawzajem nauczyli się języka miłości drugiej osoby, byłoby im znacznie łatwiej, prościej się porozumieć i cieszyć się z miłości .

    Takie dopasowanie czesto jest wykorzystywane w zdradzie - ona oczekuje adoracji, on dotyku (takiego pogłębionego :)) i ten sposób to trwa...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Uwaga
    ~Uwaga
    Napisane 28 lutego 2018 - 16:48
    Drogi Nicku,
    Zgadzam się ze wszystkim o czym piszesz. Tyle tylko, że nie zawsze da się nauczyć nawzajem swojego języka miłości. Pewnie najlepiej byłoby zakończyć jeden związek i dopiero potem rozglądać się za kolejnym "obiektem" :-) Jednakże ludzie kalkulują, ryzykują ale kalkulują, szukają rozwiązań pośrednich.
    Czy mają do tego prawo? Mają, jednakże powinni być świadomi konsekwencji swoich działań.

    Ciekawe jest to co napisałeś, choć to pewne uproszczenie: "Takie dopasowanie często jest wykorzystywane w zdradzie - ona oczekuje adoracji, on dotyku (takiego pogłębionego :)) i ten sposób to trwa..."

    To prawda, niestety (lub "stety") tak to działa. Jest popyt i jest podaż i tak to trwa. Skoro żona/partnerka mi nie daje...znajdę sobie kochankę, a co tam... uzupełni się jakoś pewne braki, przecież jestem mężczyzną i mam swoje potrzeby. Dzięki temu lepiej funkcjonuję.

    Skoro mąż/ partner nie ma dla mnie czasu, ciągle siedzę sama, brak mi czułości i zainteresowania z jego strony... a co tam ... znajdę kogoś na boku, jeszcze ładna jestem...w końcu też mam swoje potrzeby. Dzięki temu czuję się atrakcyjną kobietą.

    Drogi Nicku, widzisz ja nie oceniam tych postaw, nawet rozumiem motywy. Mam świadomość jednak, że u podstaw zdrady leży kłamstwo/ brak odwagi/ rutyna. My ludzie chcemy mieć ciasteczko i zjeść ciasteczko. Po prostu. Czy to źle?
    Moim zdaniem nie tędy droga, ale na pytanie czy rozumiem singla który zakochał się w mężatce (lub na odwrót?) Oczywiście, że rozumiem.
    Singiel jest WOLNYM CZŁOWIEKIEM to mężatka czy żonaty są w związku i to ich nie powinno być w tym "układzie". Pomijam oczywiście sytuacje skrajne typu związek otwarty dwojga ludzi.


    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Uwaga
    ~Uwaga
    Napisane 28 lutego 2018 - 17:09
    Drogi Nicku,
    Jeszcze dwa słowa na temat przedmiotowego i podmiotowego traktowania drugiego człowieka/ kobiety/ mężczyzny.
    Słyszałam ostatnio taką konwersację między dwoma facetami:
    - Ty, powiedz podoba Ci się tamta laska?
    - Która? Ta blondyna czy czarna?
    - No ta blondyna! Super jest co?
    - Czy ja wiem... wiesz w sumie to podoba mi się każda, która daje. Ostatnio taką jedną przeleciałem, zaj... była tylko teraz mi wydzwania i pierd... jaka to ona zakochana. Chyba zmienię komórkę.

    Zastanowiło mnie to co usłyszałam? Takie czasy?
    Laska chętna... skorzystam, trochę pobajeruję i będzie fajnie, a potem następna i następna...
    Czy to źle? A dobrze?
    Nikt nie chce być tak traktowany... jak przedmiot, tylko nie każdy jest w pełni świadomy kiedy tak jest traktowany. Niektórzy łudzą się, że to miłość. Czy mają do tego prawo? Tak, bo to ich życie.
    A to że ja przeżywam je inaczej? Według norm nie pasujących do dzisiejszego świata? Witać przyleciałam z kosmosu :-) Czy mam prawo żyć po swojemu? Mam.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Asd
    ~Asd
    Napisane 01 marca 2018 - 19:00
    Drogi Nicku, a jak teraz wygląda teoria i praktyka w twoim małżeństwie?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Nick
    ~Nick
    Napisane 02 marca 2018 - 08:41
    Droga/i Asd ,

    Teoria to ideał do którego trzeba zmierzać .
    Jeżeli ktoś chce oczywiście , nikt mu nie zabroni lecieć na oślep jak ćma do ognia.

    Jak na razie romans mi się nie zdarzył .
    Jeżeli o to pytasz.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook