Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Romans i zdrada

Romans singla z mężatką

Rozpoczęte przez ~, 18 gru 2012
  • ~Uwaga
    ~Uwaga
    Napisane 04 października 2018 - 22:42
    Dla mnie brakiem jest to co uważam za tak ważne w moim życiu, że stanowi to warunek KONIECZNY, abym odczuwając radość mogła żyć szczęśliwie i w zgodzie z sobą.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kristof
    ~Kristof
    Napisane 04 października 2018 - 23:50
    ~Uwaga napisał:

    Masz to szczęście, że jesteś odważny!
    Fajnie, piszę szczerze.


    Czekaj czekaj.... Ty jestes kobietą... Cholera, pomylilem Cie tym razem chyba z Nikiem... Czy jak mu tam...

    Cholera jasna... Ale jazda!!
    Hihi
    Ty jestes tym... Tą od braci i jestes po czterdziestce tak?
    Ta od milosci?

    No tak... Porabalo mi sie :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kristof
    ~Kristof
    Napisane 04 października 2018 - 23:59
    ~Uwaga napisał:

    Masz to szczęście, że jesteś odważny!
    Fajnie, piszę szczerze.


    Ja powiem szczerze, ze patrze na to z innej strony..
    Ja bym powiedzial ze ja nie odczuwam strachu.
    Nie boje sie niczego... Nigdy... Nikogo
    Zawsze mowie ze bedzie co bedzie.

    Ale tak z innej beczki..
    Ja przy okazji tej sprawy rozwalilem kilka innych rzeczy, postanowilem przerobic cale moje zycie, prace itd.
    Mija trzeci tydzien... I juz sa efekty.



    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Uwaga
    ~Uwaga
    Napisane 05 października 2018 - 00:51
    Kristof Wiem, że mnie nie pomyliłeś z Nickiem.

    Nierozsądnie jest wszystko rozwalać i twierdzić "będzie co będzie". Myślałam, że masz więcej oleju w głowie, ale przyznaję można określić Cię ciekawym człowiekiem zresztą Twojego kolegę Nicka również ;) Na pewno nie jesteście nijacy :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kristof
    ~Kristof
    Napisane 05 października 2018 - 04:30
    ~Uwaga napisał:
    Kristof Wiem, że mnie nie pomyliłeś z Nickiem.




    Jezu naprawde myslalem ze to z kims innym gadam

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kristof
    ~Kristof
    Napisane 05 października 2018 - 04:35
    ~Uwaga napisał:
    można określić Cię ciekawym człowiekiem zresztą Twojego kolegę Nicka również ;) Na pewno nie jesteście nijacy :)


    Nickuś nie jest moim kolega, my jestesmy teza i antyteza.
    Piszac te brednie tworzymy synteze a w sumie to finalnie dialektyka...

    Dadaizm kurwa.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kristof
    ~Kristof
    Napisane 05 października 2018 - 04:37
    A tak z innej beczki, uprawiasz jeszcze seks?
    Z czlowiekiem innym?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kristof
    ~Kristof
    Napisane 05 października 2018 - 06:08
    ~Uwaga napisał:


    Nierozsądnie jest wszystko rozwalać i twierdzić "będzie co będzie". Myślałam, że masz więcej oleju w głowie,


    Tutaj rzeczywiscie troche nieprecyzyjnie, ja jednak mysle bardzo analitycznie a przede wszystkim strategicznie. Ja zawsze wizualizuje glowne mozliwe scenariusze i oceniam ryzyko zyskow i strat,

    Ale pamietajmy ze i tak finalnie zawsze jest jakas randomicznosc i finalnie to wydarzenia biegna wlasnym torem.

    Moja ulubiona cecha jest tzw "nadążność".
    Ja doskonale sie czuje w sytuacjach nieprzewidzianych, rozsypce planu... Uwielbiam gdy swiat lub sytuacja sie sypie... Gdy powstaje dyskursokonflikt.

    Ja wtedy czuje ze zyje.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kristof
    ~Kristof
    Napisane 05 października 2018 - 06:12
    Generalnie zycie to ciagle przechodzenie od jednego problemu do drugiego, z nudnymi chwilami spokoju.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Uwaga
    ~Uwaga
    Napisane 05 października 2018 - 11:30
    ~Nick napisał:
    ~Izka napisał:
    On nie chce tego zrozumieć, bo wtedy musiałby zmierzyć się z prawdą o swoim małżeństwie.

    OK. Dawaj tą prawdę o moim małżeństwie.

    Oczywiście, masz racje , że nie wchodzi się buciorami w osobę która otwiera swoją alkowę, ale to nie uprawia do pchania się na salony.

    Nicku, a mogę ja? Myślę, że jesteś świadomy.
    Miałam już okazję wypowiedzieć się na temat Twojej sytuacji, ale powtórzę. Jest Ci wygodniej tkwić w związku małżeńskim. Ma on dla Ciebie wartość?
    Człowiek jest takim stworzeniem, które potrafi dorobić każdą teorię. Dialog wewnętrzny nic Ci nie da, jeśli nie wyjdziesz ze strefy własnego komfortu.
    A jeśli nie chcesz niczego zmieniać i piszesz, że pozycja społeczna jest Twoim afrodyzjakiem to dla mnie jesteś zachowawczy.

    Mam pytanie co w takim razie może oznaczać Twoim zdaniem pchanie się na salony w relacji pozamałżeńskiej?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Uwaga
    ~Uwaga
    Napisane 05 października 2018 - 11:33
    ~Kristof napisał:
    Ja zawsze wizualizuje glowne mozliwe scenariusze i oceniam ryzyko zyskow i strat,

    Też tak mam. Zawsze i we wszystkim.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 05 października 2018 - 14:37
    I ja, tak mam.
    A potem,
    robię coś zupełnie innego, niż sobie wydumałam.
    Kieruję się w życiu, i zawsze kierowałam emocjami,
    one, w moim przypadku,
    są tak silne, że nigdy nie przegrały z rozsądkiem..
    ale
    z drugiej strony,
    zawsze później pomogły mi wydostać się z największych tarapatów.
    Jednym słowem,
    nigdy
    nie zawiodłam się na własnych emocjach,
    pakują mnie w problemy, żeby zaraz je rozwiązać,
    moja intuicja,
    jest dla mnie najlepszym przewodnikiem,
    poddaję się jej, wcześniej czy później..
    jest dobra dla mnie i jej ufam.
    Nie jest to rzecz jasna,
    przestrzeń nieograniczona, bez norm czy zasad,
    mam własne, wpojone i wytatuowane na czole, wypalone żelazem, przez moje doświadczenie..
    mogę o nich nie pamiętać, wypierać..
    ale moja intuicja pamięta
    i
    robi swoje :)
    @uwaga
    nie ma co gdybać, każdy związek może się rozpaść, tym bardziej, że sama jestem po rozwodzie.. uważam, że źle się sparowaliśmy wtedy, to nie mogło się udać.
    @Kristof
    a jakie ma to dla Ciebie znaczenie, czy ciekawy, to dobrze czy źle dla mnie?
    jak coś, Cię zaciekawia, to dlatego, że jest inne. To wystarczy.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kristof
    ~Kristof
    Napisane 05 października 2018 - 16:49
    No wlasnie, intuicja.
    Jest u mnie bardzo silna i czesto sie nia kieruje.
    Zawsze przynosi dobre efekty.
    Intuicja wg mnie to pochodna najpewniej rozumu anizeli emocji.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 05 października 2018 - 18:14
    pewnie tak :)
    nagły przebłysk myślowy
    i
    ja, pędzę na oślep..
    no,
    to musi mieć dużo z rozumu :D
    pozdrawiam

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Nick
    ~Nick
    Napisane 05 października 2018 - 23:30
    Droga Uwago,
    Co do Twojej oceny mnie i mojego związku ,
    nie będę się wypowiadał , poza tym nie czuje obecnie potrzeby jakiejś wiwisekcji :)

    Skroro jestem , jak piszesz „w strefie komfortu” to po co mam z niej wychodzić ? Żeby prowadzić skuteczny dialog wewnętrzny ? A efekcie stracić komfort, żeby udowodnić , że nie jestem zachowawczy ?

    To już wole być zachowawczy i pozostać w strefie komfortu :)

    Co do „włażenia z butami na salony” :
    - jeżeli ktoś dopuszcza kogoś do swojej alkowy , to jest to jego decyzja , jego zaproszenie .
    - ale, kiedy zaproszony do alkowy, na tej podstawie rości sobie prawo do : oczerniania jego/jej partnera /ki , grożenia jego / jej partnerce/ partnerowi , uzurpowuje prawo do decydowania o ich dzieciach, nakłania do zburzenia związku - to jest to „pchanie się na salony” zwykłego buraka.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kristof
    ~Kristof
    Napisane 06 października 2018 - 00:34
    ~Nick napisał:
    .
    - ale, kiedy zaproszony do alkowy, na tej podstawie rości sobie prawo do : oczerniania jego/jej partnera /ki , grożenia jego / jej partnerce/ partnerowi , uzurpowuje prawo do decydowania o ich dzieciach, nakłania do zburzenia związku - to jest to „pchanie się na salony” zwykłego buraka.



    Jesli te brednie sa adresowane do mnie to pozostaje mi sie tylko usmiechnac... Bo doprawdy juz odlatujesz w kosmos...
    Stosujesz tak prymitywne uproszczenia, jakies zakrzywienia rzeczywistosci, przestawiasz kolejnosci zdazen i w zasadzie to sie zastanawiam czy wogole przeczytales moja historie, bo mam wrazenie ze tu juz komentujesz jakis swoj wyimaginowany obraz ktory z rzeczywistoscia nie ma nic wspolnego.

    "nakłania do zburzenia związku" tu juz jestes odjechany dobrze.
    Tam nie bylo nawet trzeba nic burzyc, bo dawno bylo w gruzach. Ja mozna powiedziec przyszedlem na gotowe, my jedyne co musielismy zrobic to powiedziec WSPOLNIE "chodzmy stad zbudowac cos nowego".


    "grozenie partnerce/partnerowi".
    Rozumiem ze jesli ktos podchodzi do np twojej zony czy kolezanki i grozi jej cytuje "przypierdole ci zaraz w leb" to ty przygladasz sie i drzysz ze strachu, bo moze i masz pozycje spoleczna ale jestes niskim i slabym ciapulkiem.
    Ja gdy uslyszalem grozbe pod adresem mojej ukochanej osoby "zaraz ci przypierdole w leb" to zapytalem szybko czy on tez nie chce zeby mu rozpierdolic ryj.
    To tyle. Zrobilbym to wobec kazdej innej osoby obok ktorej stoje bo nie jestem zachowawczym tchurzem, tylko facetem ktory wie czego chce i sie nie boi. A przy tobie jak widze kobieta nie ma juz tego komfortu w postaci poczucia bezpieczenstwa, bo ty wybierzesz wygodny pragmatyzm i bedziesz zachowawczy, czyli zesrasz sie ze strachu jak zawsze.

    "oczernianie"
    Ech czlowieku ja i tak delikatnie opowiadam o tym cwoku ktory byl mezem mojej obecnej ukochanej. Dawno nie widzialem takiego prymitywnego, podlego durnia, ktory nie ma zielonego pojecia o kobietach a tymbardziej dzieciach.
    Z radoscia zajmuje miejsce tego idioty.


    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kristof
    ~Kristof
    Napisane 06 października 2018 - 00:57
    ~alutka napisał:

    nagły przebłysk myślowy
    i
    ja, pędzę na oślep..


    To intuicyjnie oceniam ze musisz byc w tej... Jak mu tam... No.... W alkowie! to musisz byc wariatka! Hihi

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 06 października 2018 - 08:32
    Jak już wielokrotnie pisałam,
    ludzie nie są w stanie już rozmawiać.

    żeby móc to robić, należałoby najpierw ustalić temat rozmowy, konkretny przypadek, a później zadawać pytania i dopiero po uzyskaniu odpowiedzi, od rozmówcy, które rozwieją nasze wątpliwości, zaprezentować swoje stanowisko w tej kwestii.

    przykład
    -rozmówca A, uważa, że można odejść -od kogoś, ale nie -do kogoś.. tak myśli i już! ma prawo w sumie,
    ale gdy rozmawia z rozmówcą B, który odszedł -do kogoś właśnie i uważa, że miał do tego prawo,
    po co zatem rozmowa w tych przypadkach??

    efektem może być zatem, tylko i wyłącznie odebranie dobrego samopoczucia rozmówcy B,
    udowodnianie mu, że źle postąpił i powinien źle się z tym czuć,
    no, bo przecież
    kto, komu broni tkwić w jednym małżeństwie do końca życia?
    Nikt, nikomu..
    jesteśmy w wątku pt. Romans singla z mężatką,
    zatem możemy spodziewać się na nim wypowiedzi osób, które otarły się o to zdarzenie, dzielą się doświadczeniem..czy chcą się czegoś dowiedzieć,
    po to są różne wiece, tematyczne, żeby właśnie tam zebrali się zainteresowani,
    do głowy by mi nie przyszło, udzielać się na forum karmienia piersią czy nie..nie, że wypowiedzieć nawet, ale właśnie udzielać,
    można wrzucić swoje stanowisko na każdy temat, np. a wg mnie, to powinno się karmić piersią, bo.. i już.
    Ale w przypadku, gdy samej mnie ten problem już nie dotyczy, a tym bardziej kogoś, kogo NIGDY nie dotyczył, czepiać się jakiejś rozmówczyni i udowadnianie jej, że jest wyrodną matką, egoistką i wiedzieć samemu lepiej, jak ona powinna żyć..
    no, to już zakrawa na moralizatorstwo,
    z rozmową nie mającego nic wspólnego.

    Ja, osobiście rozumiem ludzi odchodzących ze związków.
    Dla mnie, nie byłoby różnicy, czy -ode mnie, czy -do kogoś. To motywy tylko odchodzącego. Szczerze? to wolałabym, żeby do kogoś! bardziej bym zrozumiała, że to nie ode mnie samej, łatwiej by mi było to znieść,

    stanowisko ex-żony @Kristofa, mnie nie zaskakuje, ponieważ takie samo było stanowisko mojego-ex męża.. Nasze rozstanie przekopaliśmy tylko we dwoje i dostałam od niego rozgrzeszenie i błogosławieństwo, chciał, żebym była szczęśliwa.
    Pisałeś @Nick, na innym wątku, że wykastrowałam go, że zmanipulowałam!!! - nie masz racji, to Twoja ocena, czy raczej chęć, żeby tak było, nic podobnego..
    Oboje uważaliśmy, że miłość, to wzajemne sprawianie, żeby drugiej osobie chciało się żyć..
    i póki tak było, byliśmy małżeństwem - żeby dalej chciało mi się żyć, musiałam odejść - i mój maż pozwolił mi na to, dlatego zawiózł mnie do kochanka, a potem od niego zabrał.

    Ja wierzę, że Ty żyjesz w swoim świecie komfortu,
    ja nie piszę, co Ty wiesz człowieku, o więzi między ludźmi?, nie ja, nie podważam Twojego zadowolenia, że nie widzisz sensu zmiany czegokolwiek,
    ja, piszę, że tym samym kierujemy się w życiu.
    swoim dobrem!
    ps. ktoś. kto otwiera przed osoba trzecią swoja alkowę, a sam jest w związku, to on burzy ten związek wraz ze swoim współmałżonkiem, nigdy osoba trzecia!
    a ktoś, kto zdradza czy ma romans, już w związku nie jest!
    pozdrawiam

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kristof
    ~Kristof
    Napisane 06 października 2018 - 17:11
    My z moja ex-zona dochodzimy do zaskakujacych wnioskow, ze my musielismy nie zauwazyc tego procesu w ktorym wygasala milosc ta damsko meska, bo borykalismy sie z trzeba bardzo powaznymi problemami.
    Trwalo to latami i sprawdzilismy sie jako partnerzy, bylismy niezniszczalni... Walczylismy z calym swiatem.
    To co sie stalo jedynie obnazylo skryty zamaskowany problem... Ze poprostu milosc wygasla.

    Powoli opada kurz i wylania sie prawdziwy obraz tego czym jestesmy.
    Ano jestesmy niezniszczalni, bo sprawdzilismy sie w bojach o byt i zycie.
    Teraz gdy rodzina sie mnie wyrzekla ona jedyna stanela za mna i nie pozwolila sie zmanipulowac rodzinie.

    Postanowilismy nie ujawniac naszego rozwodu jej rodzinie, bo zobaczylismy w przypadku mojej ze jest to zupelnie bezsensowne.

    My nadal trwamy niewzruszeni bo stworzylismy cos silniejszego niz milosc.
    Nie potrafimy tego nazwac.

    Ale ja odchodze powoli ukladac sobie zycie na nowo i mimo nienawisci calego swiata zrobie to, bo mam w dupie cudze zdanie.

    Mozna jedynie dyskutowac... Robie to chyba jedynie z zamilowania do pisania, ale wiem ze nie przekonam goscia od alkowy ze sie myli bo on sam tego nie dostrzega... No ale coz... Bawil mnie... Radosc przynosil...

    Jestem szczesliwy.
    To najwazniejsze

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 07 października 2018 - 08:15
    ~Kristof napisał:


    Jestem szczesliwy.
    To najwazniejsze


    Skupię się tylko na tym zdaniu, chociaż z powyższą Twoją wypowiedzią, w dużym stopniu się identyfikuję również.
    Obecnie mam bardzo dobre relacje z byłym mężem, wspieramy się we wszystkim i zawsze możemy na sobie polegać. I myślę, że tak już będzie zawsze. To więź nierozerwalna.

    Ale wracając do..
    Ja też jestem szczęśliwa,
    ale nie jest to, już dzisiaj dla mnie najważniejsze,
    było, przez moment,
    wtedy, kiedy podejmowałam decyzję o odejściu..
    Kiedy zatrzymałam kadr,
    zobaczyłam wszystkich szczęśliwych w okół mnie, tylko nie siebie. Byłam nieszczęśliwa. Musiałam ich wszystkich odsunąć na dalszy plan. Wybrałam siebie i za tym poszłam..
    udało mi się dopiero za drugim podejściem..
    mój romans nie wypalił jak to mówią, nie udało się nam, odeszłam i zostałam sama. Bardzo mi to pomogło. Odnalazłam siebie samą na nowo i byłam szczęśliwa bez partnera.
    To było dla mnie odkrywcze i zbawienne jednocześnie.
    Wówczas automatycznie wróciłam do uszczęśliwiania innych.

    I tak już zostało.
    siebie i innych..- kiedyś, jedno wykluczało drugie.
    Najważniejsze jest dla mnie dziś, żebyśmy wszyscy byli szczęśliwi, nie tylko ja, ponieważ na dłuższą metę, źle bym się z tym czuła..
    sprawiam, a przynajmniej próbuję, żeby innym przy mnie chciało się żyć, dotyczy to zarówno mojego obecnego partnera jak i mojego byłego męża..
    a jednocześnie sama umiem żyć, bez oglądania się na innych,
    nie oczekuję niczego od nich, tylko żeby mi nikt nie zabrał, tego co mam w sobie, radości wewnętrznej.

    zniszczyłam wszystko, na pierwszy rzut oka,
    ale
    uważam, że wszystko szybko odbudowałam,
    i, że to wszystko jest dużo lepsze, niż było..
    dla wszystkich.
    I to jest dla mnie najważniejsze.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty