Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

podrywacz, czy zakochany facet?

Rozpoczęte przez ~jesiennadziewczyna, 16 cze 2018
  • ~jesiennadziewczyna
    ~jesiennadziewczyna
    Napisane 16 czerwca 2018 - 11:50
    Dzień dobry,

    potrzebuje pomocy, trzeźwego spojrzenia na "relację" jaką tu za chwilę opiszę. Post będzie długi gdyż opisuje w nim w miarę szczegółowo jak wyglądały nasze spotkania, tak jak je zapamiętałam.

    cześć 1:
    Poznałam ciekawego mężczyznę na internetowym czacie regionalnym, który podkreślał, że szuka tej jedynej kobiety do życie i na całe życie. Fajnie nam się ze sobą rozmawiało więc postanowiliśmy się spotkać w ciemno. Na żywo również dobrze nam się rozmawiało i spodobaliśmy się sobie. Odezwał się zaraz na drugi dzień i zaprosił mnie na obiad do restauracji. Po spotkaniu codziennie wieczorami do mnie dzwonił. Twierdził, że bardzo mu się podobam. Kolejne spotkanie odbyło się w restauracji do której zawiózł mnie autem - podczas jazdy dotykał delikatnie moich dłoni. Potem odwiózł mnie do domu a na zakończenie spotkania wręczył mi bukiet czerwonych róż. Na drugi dzień zaprosił mnie do kina. Gdy po kinie odwoził mnie do domu- już nie tylko muskał moje dłonie ale też dotykał kolan a gdy dojechaliśmy zaczął mnie całować w usta. Zawstydziłam się i odsunęłam. Powiedziałam (zgodnie z prawdą) że po prostu nie umiem się całować, nie mam doświadczenia. On odpowiedział, że też nie skacze z kwiatka na kwiatek. Po tym spotkaniu znów codziennie dzwonił, pisał smsy, zapraszał do kina, restauracji, na koncerty itp. Aż któregoś wieczoru nie zadzwonił tylko wysłał w nocy smsa o treści "Nie zależy Ci..Pa". Na drugi dzień wysłał smsa z pytaniem - czy zależy mi na naszej znajomości, na którego odpisałam, że tak, że zależy mi. Potem przepraszał i tłumaczył, że oczekiwał, że to ja do niego zadzwonię a nie zadzwoniłam. To było mniej więcej po drugim tygodniu znajomości.

    Kolejne nasze spotkanie odbyło się już w jego miejscowości z mojej inicjatywy. Po spotkaniu odwiózł mnie do domu (blisko 60km) a na noc zatrzymał się u swoich znajomych (mieszkających niedaleko mojej miejscowości)- po to by - jak twierdził - zobaczyć się ze mną na następny dzień. I tak też się stało - na drugi dzień zaprosił mnie na kolacje do restauracji.

    Kolejne nasze spotkanie również odbyło się w jego miejscowości - oglądaliśmy u niego w mieszkaniu film leżąc razem w łóżku. Nie próbował mnie dotykać. Cmoknął mnie tylko w usta -był przeziębiony i jak powiedział tylko całus bo nie chce mnie zarazić. Następnie odwiózł mnie do domu - przez cały czas trzymał mnie za rękę. Mówił, że świetnie mu się ze mną oglądało film.

    Na Święta Bożego Narodzenia, zaprosił mnie do swojego rodzinnego domu. Nie mogłam przyjąć tego zaproszenia bo mam chorego rodzica którym się opiekuje i nie mogłam go zostawić samego w domu na święta.
    W dzień przed świetami weszłam na czat (mam tam znajomych) i wtedy spotkałam tam jego...nie wiedział, że ze mną rozmawia bo podałam się za inną kobietę gdy rozpoznałam jego nick. "Podrywał" te kobietę i starał się zdobyć do niej kontakt.

    Poniewaz zbliżał się sylwester, postanowił też zrezygnować ze swoich sylwestrowych planów, żeby spędzić sylwestra ze mną. Sylwestra spędziliśmy w jego mieszkaniu przed telewizorem razem z jego bratem i dziewczyną brata. Cały czas dbał o mnie-podawał mi jedzenie, przygotowywał drinki. Po "zabawie" spędziłam z nim noc w jednym łóżku. Dał mi do ubrania swoją koszulkę na noc. Przytulał się do mnie na początku. Powiedziałam, że mi bardzo gorąco a on odparł, że to przez niego bo tak się przytula( i przestał). Powiedziałam, że nie, że może się przytulać i że bardzo lubię się przytulać. Z powodu gorąca ściągnęłam koszulkę i "spałam" w samej bieliźnie. Przez większość nocy leżeliśmy odwróceni od siebie i oboje prawie nie spaliśmy. Jak potem powiedział, nie mógł zasnąć bo nowa osoba, nowe ciało i nie chciał mnie obudzić chrapaniem, chciał, żebym była wypoczęta.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~jesiennadziewczyna
    ~jesiennadziewczyna
    Napisane 16 czerwca 2018 - 11:51
    część 2:
    Nad ranem zaczął mnie całować po szyi, mówić, że bardzo mu się podobam, że jestem śliczna. Używając lekkiej siły (trochę się broniłam)ściągnął mi biustonosz i całował po piersiach i w usta. Próbował też ściągnąć mi majtki ale mu nie pozwoliłam. Potem odwiózł mnie na stację i prosił, zeby mu napisała smsa jak dotrę do domu, bo niepokoi się o mnie. Powiedział, że cieszy się, że poznałam jego brata i że się powoli rozkręcam. To było rano. Wieczorem zadzwonił z pytaniem "Zgadniesz co teraz robię? .... jadę do Ciebie". Zatrzymał się na noc u znajomych z pobliskiej miejscowości, a na następny dzień zaprosił mnie na pizze a potem do kawiarni. Prawie przez cały czas w kawiarni trzymał mnie za rękę. Potem znów dzwonił codziennie. To był mniej więcej około 40 dzień znajomości.

    Kolejne spotkanie -ja przyjechałam do niego, oglądaliśmy film u niego w mieszkaniu, leżąc w jednym łóżku, a potem on zainicjował pieszczoty - całowanie, przytulanie ale krótkie. Mówił, ze dobrze mi idzie całowanie się i że widzi we mnie potencjał. Przytulałam się do niego a on wziął moją dłoń i nakierował na swojego członka. Doprowadziłam go dłonią. Potem odwiózł mnie do domu i przez prawie całą jazdę trzymał za rękę.
    Na drugi dzień zadzwoniłam do niego. Podkreślał, że bardzo się cieszy, że dzwonie. Rozmawiał wtedy ze mną trochę pijany. Mówił, że jestem przesympatyczna, ze go zauroczyłam, że cieszy się że się poznaliśmy bo trudno jest trafić odpowiednio. Powiedział też że cieszy się że się rozkręcam bo byłam wcześniej sztywna. Przy końcu rozmowy zapytał "Chcesz żebym się w tobie zakochał? .... będziesz to miała!".

    Kolejne spotkanie - znów przyjechałam do niego. Daje mi wybór - proponuje mi że albo zapozna mnie ze swoimi znajomymi albo oglądamy film. Wybieram drugą opcję. Oglądamy film u niego w mieszkaniu, a potem on pokazuje mi czym konkretnie zajmuje się w pracy. Proponuje że zrobi mi masaż. W trakcie masażu mówi, że mam piękne ciało. Potem odwozi mnie do domu i trzyma za rękę podczas jazdy.

    Następne spotkanie po tygodniu. Jadę do niego, film u niego w mieszkaniu, którego nie odgadnęliśmy do końca bo zainicjował pieszczoty, pocałunki. Zrobił mi dobrze ustami, a potem miłość francuska w pozycji 69. Co mnie zdziwiło - on idzie myć usta po minetce. Rozmawiamy o tym co lubimy w seksie. Przyznaję się mu że marze o tym, żeby być wiązana. Następnie odwozi mnie do domu, trzyma za rękę podczas jazdy.

    Mam pewien problem, o którym mu powiedziałam po kilku tygodniach znajomości. Bardzo chciał mi pomóc w tej sprawie i wielokrotnie oferował swoją pomoc lecz ja ją odrzucałam. Nie chciałam po prostu, żeby przeze mnie spotkała go jakaś nieprzyjemność. No i radziłam sobie z tym sama. Niemniej jednak często o tym problemie wspominałam. Po prostu rozmowa o problemie pozwala mi się odstresować.

    Mam wrażenie że nasza relacja zaczęła się psuć mniej więcej właśnie jak za którymś razem odrzuciłam jego pomoc. A konkretniej od momentu jak byłam w jego mieście załatwiać swoje sprawy i niestety nie znalazłam czasu, żeby się z nim spotkać. Proponował mi dzień wcześniej że będzie robić za mojego szofera. Ja jednak nie zgodziłam się na to - tłumacząc że, nie chcę żeby przeze mnie zrywał się z pracy. Załatwiłam swoje sprawy i musiałam wracam do domu z uwagi na chorego rodzica. Tego wieczoru pierwszy raz nie zadzwonił do mnie ani nie napisał. Milczał tak dwa dni i również nadchodzący weekend spędziliśmy pierwszy raz oddzielnie. Po dwóch dniach napisał smsa z pytaniem, czy u mnie wszystko porządku i czemu się nie odzywam a po weekendzie zadzwonił i przepraszał, że się nie odzywał ale musiał pojechać do rodzinnych stron (wioska) a tam gubił zasięg. Wcześniej nie wspominał mi że planuje wyjazd na wioskę. A zazwyczaj zawsze wcześniej zwierzał się ze swoich planów. To było w drugim miesiącu znajomości.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~jesiennadziewczyna
    ~jesiennadziewczyna
    Napisane 16 czerwca 2018 - 11:52
    część 3:
    Po tym wydarzeniu znów pisał, dzwonił- lecz trochę rzadziej niż wcześniej.

    Na kolejnym naszym spotkaniu próbował doprowadzić do penetracji bez prezerwatywy. Na co się nie zgodziłam. Z tego co mówił wynikało, ze wcześniej uprawiał seks bez zabezpieczenia i stwierdził, że on ma jednak szczęście w życiu (bo nigdy nie zdarzyła mu się wpadka). Odpowiedziałam na to, że raz może mieć pecha i zdarzy mu się wpadka ze mną-na co on odpowiedział, że dla niego nie byłby to wcale pech. Zaproponowałam,żebyśmy pieścili się przy filmie porno. Na co przystał. Potem odwiózł mnie do domu i tradycyjnie trzymał za rękę podczas jazdy.

    W jednej z naszych wieczornych rozmów telefonicznych wspomina, że jego siostra pytała kiedy w końcu przedstawi jej swoją dziewczynę (czyli mnie) - na co ja się śmieję.

    Kolejne spotkanie w jego mieszkaniu- znów próba seksu bez prezerwatywy z jego strony -na co znowu się nie zgadzam. Tłumacze mu, że nie wiem jakie mam dni - na co on odpowiada "robisz mnie w konia". Proponuje mu, żeby na tym etapie znajomości, na razie były same pieszczoty i seks oralny - na co on odpowiada, że nie ma 15 lat i że obiecuje, że nic mi tam w środku nie zostawi (bo ma doświadczenie). Następują krótkie pieszczoty i seks oralny a potem on włącza film przy którym zasypia. Potem przeprasza, że zasnął, że to z przepracowania. Odwozi mnie do domu i zauważam, że mniej mnie już trzyma za rękę podczas jazdy.

    Po tym spotkaniu miałam podejrzenia, że może zaczął spotykać się z inna kobietą - gdyż gdy do niego dzwoniłam na kilka dni przed ww. opisanym spotkaniem, to nie odebrał telefonu (dotychczas zawsze odbierał) a na drugi dzień tłumaczył, że zostawił telefon w samochodzie. Innym razem jak zadzwoniłam, był z kolegą w restauracji na kolacji - jak twierdził - była to 20 godzina.

    Na kolejną randkę zaprasza mnie do kina w swoim mieście. W kinie ani razu nie złapał mnie za rękę jak to robił zazwyczaj. Po kinie pojechaliśmy do niego -nie inicjował pieszczot ani pocałunków, nie próbował doprowadzić do seksu - tylko siedzieliśmy u niego na kanapie i rozmawialiśmy a potem on położył głowę na moich udach. Następnie odwiózł mnie do domu, nie pozwolił wrócić samej. Na drugi dzień zaprosił mnie na pizze. Jest to trzeci miesiąc naszej znajomości.

    Przychodzi kolejny weekend - on chce się zobaczyć lecz ja nie mogłam się spotkać z uwagi na pilne sprawy, które musiałam załatwić i o których mu oczywiście powiedziałam. Umówiliśmy się, że jak się wyrobie wcześniej to spotkamy się. W tym dniu pisał do mnie i dzwonił lecz ja nie odpowiadałam bo nie mogłam. Próbowałam się do niego dodzwonić po powrocie do domu lecz nie odbierał i nie oddzwonił. Milczał przez 5 dni. Ja tez milczałam.

    Po tych 5 dniach niespodziewanie zadzwonił do mnie i oznajmił, że właśnie jest w drodze do mnie, żeby mnie wyciągnąć do restauracji. Ja niestety musiałam odmówić spotkania i zaproponowałam inny termin i wówczas on odłożył słuchawkę. Po 4 godzinach do mnie zadzwonił tłumacząc, że miał problem na drodze dlatego tak się zachował. Sugerował, żebym się do niego częściej odzywała telefonicznie. Odpowiedziałam, ze przecież dzwoniłam tylko nie odbierał - na co on, że tylko raz dzwoniłam w ciągu tych ostatnich 5 dni. Umówiliśmy się na weekend.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~jesiennadziewczyna
    ~jesiennadziewczyna
    Napisane 16 czerwca 2018 - 11:53
    cześć 4:
    Przyjechałam do niego - randka u niego w mieszkaniu. On próbuje inicjować seks bez prezerwatywy - na co znów się nie zgadzam. Próbuje z nim rozmawiać o zabezpieczaniu się - wtedy z jego ust padają słowa "jestem stary i doświadczony, potrafię kochać się tak, żeby dziecka nie było .... po prostu mi nie ufasz". Zaczęłam się do niego przytulać a on zaczął kierować moją głowę w kierunku swojego członka. Pieściłam go ustami na zmianę z pieszczeniem dłonią. Gdy poczuł, że zbliża się orgazm, włożył mi członka do ust i doszedł - pomimo, że wiedział, że nie chcę wytrysku w ustach. Rozmawialiśmy o tym na wcześniejszych spotkaniach, że nie lubię finału w ustach. Gdy próbowałam z nim rozmawiać o tym co zaszło, dlaczego to zrobił - on obraca wszystko w żart -stwierdza, że to przecież tylko witaminki. Zaczyna całować mnie w usta, ja odwzajemniam - całujemy się. Następnie rozsuwa mi uda - ja odsuwam się (sądząc że chce się ze mną kochać bez prezerwatywy). Jego zamiarem jest jednak doprowadzenie mnie ustami. Pieści mnie pomiędzy udami. Następnie włącza film, który tylko ja oglądam - on zasypia. W nocy śpimy odwróceni od siebie. Rano przytula się do mnie, całuje mnie w usta i po dłoni, robi kawę a potem oglądamy filmy. Do domu chce wrócić sama ale on nie pozwala mi na to - odwozi mnie (60km) - pomimo, że ma dużo pracy. Podczas jazdy ani razu nie wziął mnie za rękę. To jest nasze ostatnie spotkanie - 3,5 miesiąc znajomości.

    Po naszym ostatnim spotkaniu już nie dzwonił do mnie (jak to miał w zwyczaju - codziennie wieczorem). Ja też do niego nie dzwoniłam. Napisał po 4 dniach smsa z pytaniem kiedy podgadamy, na którego nie odpisałam. Byłam zła o to że okazał mi brak szacunku naszej ostatniej nocy i miałam wątpliwości czy chce z nim być z powodu jego zachowań w sytuacjach intymnych. Jednak brakowało mi go. Napisałam do niego dopiero po dwóch tygodniach neutralnego smsa - że dawno nie rozmawialiśmy i czy u niego wszystko ok. Odpisał po dwóch dniach, że nie rozmawialiśmy bo nie dzwoniłam. Zadzwoniłam więc na drugi dzień i rozmawialiśmy jak gdyby nic się nie stało. Nie pytałam czemu milczał bo wolałam zadać mu to pytanie w cztery oczy, nie przez telefon. On tez nie pytał czemu ja milczałam. Wspomniał, że realizuje zlecenie w odległej miejscowości i że będzie mnie próbował wyciągnąć na spotkanie jak wróci (tylko nie wie kiedy wróci). Na zakończenie powiedział że bardzo fajnie że zadzwoniłam i że bardzo się z tego powodu cieszy.

    Od tej pory milczymy oboje. Tęsknię za nim- tylko mam wątpliwości, czy jest za kim - jednak mimo wszystko tęsknie i brakuje mi go.

    Nie potrafię obiektywnie spojrzeć na tą sytuacje dlatego zamieszczam tu post i proszę o wypowiedzi.

    Parę danych o nim - lat 37, wykształcony, ambitny, bystry, z wyglądu krępy, niewysoki, z brzuszkiem. Niechętnie mówił o swoich związkach – udało mi się wyciągnąć, że miał 8 kobiet. Twierdził, że zawsze był wobec nich szczery, nie zdradzał ich, nie oszukiwał, był asertywny.
    Wspominał, że jego związki rozpadały się przez głupotę. I że te kobiety chciały do niego wrócić natomiast on na powroty nie chciał się zgodzić.
    Ja natomiast mam 28 l.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 23 czerwca 2018 - 17:54
    I czego oczekujesz po nas...? Nikt Ci nie powie co masz/powinnaś zrobić. To Twoja decyzja i Twoje życie. Ja bym się z kimś takim nie wiązał, ale co dla mnie dobre, nie musi być dobre dla Ciebie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 24 czerwca 2018 - 05:20
    Autorka,
    zwróciła się o pomoc,
    potrzebuje trzeźwego spojrzenia na "relację"

    wg mnie
    ani podrywacz ani tym bardziej zakochany facet,
    dlaczego uznałaś, że on jest zakochany?

    Poznałaś człowieka, takim jakim chciał się pokazać. Nie znasz go ani Ty, ani tym bardziej osoby postronne czytające tylko Twoją relację.
    Zauważ jednak, że gdy sama to czytasz co napisałaś, projekcja jego postaci zasadniczo różnić się musi od mojego wyobrażenia opartego tylko na Twoich słowach. U Ciebie dodatkowo dochodzi obraz, to co widziałaś, dźwięk, to co słyszałaś.. jak na Ciebie patrzył i jakim tonem mówił..
    A zatem, tylko na podstawie samych suchych faktów możemy jakoś go ocenić, jest to jednak jakaś 7 woda po kisielu, przefiltrowana przez Ciebie samą,

    Jak wiesz zapewne, każda historia ma zawsze 2 wersje.
    To jest Twoja.
    piszesz, że szukał tej jedynej kobiety do życie i na całe życie.
    i pewnie dalej szuka,
    jak już kiedyś pisałam, są faceci, którzy zakochują się szybko, ludzie emocjonalni..
    ale są też faceci, którzy mogą przez pół roku być z Tobą w związku, w Twoim rozumieniu, a kumplowi powiedzieć, że zaczyna się dopiero zakochiwać.
    Ja osobiście,
    takich facetów boję się najbardziej..
    Ktoś kto czeka, zbiera dane, obserwuje żeby w pewnym momencie wcisnąć guzik z napisem TAK. TO TA, mogę się zaangażować, jest dla mnie jak robot.
    Gdy Tobie się wydaje, że już się kochacie :D, on równie dobrze może być jeszcze z 2 innymi partnerkami na tym samym etapie.
    Testuje sobie.

    Odniosę się może w kilku postach, bo Twoja wypowiedź jest długa, ale skup się raczej na samej końcówce..

    "Wspomniał, że realizuje zlecenie w odległej miejscowości i że będzie mnie próbował wyciągnąć na spotkanie jak wróci (tylko nie wie kiedy wróci). Na zakończenie powiedział że bardzo fajnie że zadzwoniłam i że bardzo się z tego powodu cieszy. "
    -i nie odezwał się!

    I na Twoim miejscu, też już bym tego nie zrobiła.
    a to, że tęsknisz? to o niczym nie świadczy, jak tylko. że czegoś Ci brakuje co było, to normalne..
    kiedyś, ktoś zostawił mi kota pod opiekę, bo musiał wyjechać, ja kotów nie lubię, ale przyzwyczaiłam się przez ten okres i też tęskniłam, gdy mi go zabrano,
    nie oznacza to wcale, że polubiłam koty, po prostu przyzwyczaiłam się.
    i zawsze warto skupić się na tym co mówi o byłych partnerkach,
    nie pozwolił już żadnej wrócić,
    to okropne w sumie, że tak sobie można postanowić, nie uważasz?

    Myślę, że możesz jeszcze się z tego wycofać i nie brnąć dalej w tą znajomość,
    takie lekceważenie na samym początku to wyraźny zwiastun przewagi jaką ma się w związku, a gdy robi się to z wyrachowania, nic dobrego nie wróży dla partnerki..
    Pokazał wyraźnie, że może kontrolować kontakty z Tobą, ja bym uciekała..
    AH

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 24 czerwca 2018 - 13:44
    sorry za pauzę..
    cd.
    "Aż któregoś wieczoru nie zadzwonił tylko wysłał w nocy smsa o treści "Nie zależy Ci..Pa". Na drugi dzień wysłał smsa z pytaniem - czy zależy mi na naszej znajomości, na którego odpisałam, że tak, że zależy mi. Potem przepraszał i tłumaczył, że oczekiwał, że to ja do niego zadzwonię a nie zadzwoniłam. To było mniej więcej po drugim tygodniu znajomości."

    2 tyg znajomości, gra wstępna pewnie już sprawdzona a tu zong, nie dość, że nie wisisz już na nim, to jeszcze nie odpisujesz na prowokacyjne - nie zależy Ci,Pa..
    Jak myślisz?
    widocznie, większość kobiet przyzwyczaiła go do tego, że od razu reagowały. Ty nie, być może zaintrygowałaś go, zresztą zawsze intryguje nas coś, co odbiega od schematów..
    A zatem o co może chodzić??
    To ty masz się zakochać po 2 tyg? Tobie ma bardziej zależeć??
    Zakochany facet nie patrzy na to czy Ci zależy mocno czy mniej, zakochany facet zabiega o Ciebie, chce być z Tobą, chce spędzać z Tobą każdą chwilę, dzwoni i mówi Ci o wszystkim, a gdy wyjeżdża i nie wie kiedy wróci, to dzwoni natychmiast kiedy się tego dowie..

    Na tym etapie znajomości, karanie kogoś dniami milczenia, bo nie odebrałaś telefonu czy nie oddzwoniłaś, jasno pokazuje kto tu na kogo ma czekać.. Ty na niego.
    A co to za przewinienia? a będzie gdy naprawdę dojdzie do spornych sytuacji? Tego szukasz? tego potrzebujesz? zastanawiać się, dlaczego facet nie dzwoni?
    a za moment, co zrobiłam źle?
    masz 28 lat, to piękny wiek, umiesz żyć sama, chciałabyś z kimś, ale chyba nie musisz?
    świat stanął trochę na głowie, że to kobiety zabiegają o mężczyzn a nie odwrotnie, chociaż na dłuższą metę to i tak się nie opłaca..
    Kiedy poznasz faceta dla siebie, będziesz wiedziała, nie będziesz opisywała waszych początków, to wszystko już jest jakieś takie trudne, a to przedsionek dopiero..Pomyśl o tym.

    Czasami mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach trudno obrazić kobietę, za to łatwo faceta :D
    Jak pisał kolega wyżej,
    dla każdego, dobre jest coś zupełnie innego.
    Dla mnie taki początek, byłby nie do przyjęcia..
    Przyciągają nas niestety zawsze faceci trudni, tajemniczy, niedostępni..myślimy, on coś w sobie ma!
    a
    z reguły okazuje się później, że ma, ale haczyk na nas.

    Kiedy będziesz sobie robić analizę Za i Przeciw, postaraj się docenić tylko fakty pewne sprawdzone,
    piszesz np"- odwozi mnie (60km) - pomimo, że ma dużo pracy.
    Skąd wiesz, że miał dużo pracy?
    z reguły nigdy nie zakładamy, że ktoś nam wciska kit, to błąd moim zdaniem.
    Sprawiasz wrażenie osoby rozsądnej, nie trzeba być jednak idiotką, żeby paść ofiarą manipulacji, to zdarza się każdemu..

    "nie wiedział, że ze mną rozmawia bo podałam się za inną kobietę gdy rozpoznałam jego nick. "Podrywał" te kobietę i starał się zdobyć do niej kontakt."
    Co sobie wtedy pomyślałaś?
    Dlaczego to przełknęłaś?
    nawet nie zmienił nicka, tupet? nie, tego nauczyły go kobiety.
    A na Święta zaprosił Cię do rodzinnego domu :D
    nie ma żony?
    nie ma dzieci?
    czy też nie pytałaś, jak to, że dlaczego nie dzwonił?

    ps. dodam tylko na marginesie, że mnie takie historie zawsze omijały. Dlaczego? może dlatego, że jak tylko czuję, że coś jest nie hallo, to jest nie hallo i nic tu po mnie, nigdy nie miałam takich dylematów.
    powodzenia

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 24 czerwca 2018 - 14:30
    Ciekawą dość analizę przedstawiasz i... niestety muszę przyznać, że tak właśnie wygląda wstępna klasyfikacja w pierwszym etapie znajomości. W dalszych etapach też zresztą, ale jest nieco bardziej zaawansowana.
    Dla mnie istotne jest, by ktoś, z kim planowałbym dłuższe relacje, respektował moje oczekiwania i gdy mówię 'nie', znaczy to po prostu 'nie' bez konieczności tłumaczenia się na żądanie.
    Autorka pisze, że nie chciała dopuścić do pełnego stosunku bez zabezpieczenia - on się niemal o to obrażał i kilkakrotnie usiłował tego dokonać. Wreszcie gdy widział, że mu się to nie udało... spuścił się autorce do ust - o czym też wcześniej rozmawiali i wiedział, że ona tego nie chce. Uważam to za bolesne poniżenie.
    Jeżeli facet swoją partnerkę traktuje jak szmatę, to raczej na partnera życiowego się nie nadaje. Dziś zrobi sobie dobrze jej do ust, gdy ona mówi 'nie', a jutro... co zrobi? :-)
    Dla mnie to go zdyskwalifikowało.
    Autorka postąpi według własnego uznania, ale 28 lat to piękny wiek i szans na dobry związek jeszcze nadarzy się mnóstwo, ważne by ich nie przegapić wdeptując w beznadziejną relację.
    pozdrawiam

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 24 czerwca 2018 - 14:46
    Zgadzam się ze wszystkim co napisałeś,

    Ja doskonale zdaję sobie sprawę, że ktoś kto szuka już kogoś na stałe, to selekcjonuje,
    po przejściach może być nieufny, ostrożny itp
    Jednak, być może jestem staroświecka, tak jak dopuszczam spotykanie się jednocześnie z kilkoma paniami na etapie kawiarniano-kinowym z długimi rozmowami rozpoznawczymi,
    tak,
    niedopuszczalnym jest dla mnie przejście do następnego etapu łóżko-przyjaciele-rodzina-wyjazdy z kilkoma naraz.
    Być może dla Panów to nadal sonda,
    dla mnie policzek..
    Tu nikt nie mówi o zobowiązaniach, których jeszcze nie ma, ale o zwykłej przyzwoitości..
    Jakby szkoda Wam było zmarnować czas na jedną tylko, z którą może nic nie wyjść,
    ale
    zauważ, że nigdy nie będziesz szczery do końca z tą osobą, a zatem sama próba już jest fikcją.
    pozdrawiam

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 25 czerwca 2018 - 07:05
    ~alutka napisał:

    Jakby szkoda Wam było zmarnować czas na jedną tylko, z którą może nic nie wyjść,
    pozdrawiam


    Wszystko fajnie i zgadzam się z Twoimi poglądami. Jedna tylko rzecz mnie tutaj nieco niepokoi. Zwracasz się do mnie, a używasz liczby mnogiej 'Wam' ;-). Zastanów się, czy to jest konieczne? Wyobraź sobie, że tak ja, jak zdecydowana większość facetów chce być i jest lojalna wobec swoich potencjalnych partnerek. Robienie czegoś na dwa, czy więcej frontów jest dość niestosowne. Skoro wchodzę w relację z kobietą to im bardziej relacja ta staje się intymna, tym bardziej tracę prawo do poligamii... chyba, że ona nic złego by w czymś takim nie widziała. Sądzę jednak, że nie byłoby to zdrowe i porządane :-). Sam też nie chciałbym żyć z kobietą poliandryczną.
    Nie wiem wobec tego dlaczego zwracając się do mnie używasz liczby mnogiej sugerując, że ja - jako przedstawiciel płci 'brzydszej' - jestem skłonny do takich zachowań. Wyobraź sobie, że kobiety też postępują w opisany wyżej sposób i nie jest to wcale coś charakterystycznego jedynie dla mężczyzn. ;-)
    Podłość rozkłada się tu po równo, kwestia selekcji partnerów.
    Nie polaryzuj zatem społeczeństwa hehe...
    Podział: my-kobiety i wy-mężczyźni, nie jest dobry, chyba że prowadzisz feministyczną wojnę, to inna sprawa, ale w takim razie ja mówię pass...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Le petit
    ~Le petit
    Napisane 25 czerwca 2018 - 09:20
    Jesienna dziewczyno, facet którego nam opisałaś wygląda na manipulatora, sądzę, że to strata czasu.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 25 czerwca 2018 - 18:18
    ~Robert1971 napisał:
    ~alutka napisał:

    Jakby szkoda Wam było zmarnować czas na jedną tylko, z którą może nic nie wyjść,
    pozdrawiam


    Wszystko fajnie i zgadzam się z Twoimi poglądami. Jedna tylko rzecz mnie tutaj nieco niepokoi. Zwracasz się do mnie, a używasz liczby mnogiej 'Wam' ;-). Zastanów się, czy to jest konieczne? Wyobraź sobie, że tak ja, jak zdecydowana większość facetów chce być i jest lojalna wobec swoich potencjalnych partnerek. Robienie czegoś na dwa, czy więcej frontów jest dość niestosowne. Skoro wchodzę w relację z kobietą to im bardziej relacja ta staje się intymna, tym bardziej tracę prawo do poligamii... chyba, że ona nic złego by w czymś takim nie widziała. Sądzę jednak, że nie byłoby to zdrowe i porządane :-). Sam też nie chciałbym żyć z kobietą poliandryczną.
    Nie wiem wobec tego dlaczego zwracając się do mnie używasz liczby mnogiej sugerując, że ja - jako przedstawiciel płci 'brzydszej' - jestem skłonny do takich zachowań. Wyobraź sobie, że kobiety też postępują w opisany wyżej sposób i nie jest to wcale coś charakterystycznego jedynie dla mężczyzn. ;-)
    Podłość rozkłada się tu po równo, kwestia selekcji partnerów.
    Nie polaryzuj zatem społeczeństwa hehe...
    Podział: my-kobiety i wy-mężczyźni, nie jest dobry, chyba że prowadzisz feministyczną wojnę, to inna sprawa, ale w takim razie ja mówię pass...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 25 czerwca 2018 - 18:19
    ~Robert1971 napisał:
    ~alutka napisał:

    Jakby szkoda Wam było zmarnować czas na jedną tylko, z którą może nic nie wyjść,
    pozdrawiam


    Wszystko fajnie i zgadzam się z Twoimi poglądami. Jedna tylko rzecz mnie tutaj nieco niepokoi. Zwracasz się do mnie, a używasz liczby mnogiej 'Wam' ;-). Zastanów się, czy to jest konieczne? Wyobraź sobie, że tak ja, jak zdecydowana większość facetów chce być i jest lojalna wobec swoich potencjalnych partnerek. Robienie czegoś na dwa, czy więcej frontów jest dość niestosowne. Skoro wchodzę w relację z kobietą to im bardziej relacja ta staje się intymna, tym bardziej tracę prawo do poligamii... chyba, że ona nic złego by w czymś takim nie widziała. Sądzę jednak, że nie byłoby to zdrowe i porządane :-). Sam też nie chciałbym żyć z kobietą poliandryczną.
    Nie wiem wobec tego dlaczego zwracając się do mnie używasz liczby mnogiej sugerując, że ja - jako przedstawiciel płci 'brzydszej' - jestem skłonny do takich zachowań. Wyobraź sobie, że kobiety też postępują w opisany wyżej sposób i nie jest to wcale coś charakterystycznego jedynie dla mężczyzn. ;-)
    Podłość rozkłada się tu po równo, kwestia selekcji partnerów.
    Nie polaryzuj zatem społeczeństwa hehe...
    Podział: my-kobiety i wy-mężczyźni, nie jest dobry, chyba że prowadzisz feministyczną wojnę, to inna sprawa, ale w takim razie ja mówię pass...


    Ależ oczywiście,
    przepraszam za przejęzyczenie,
    powinno być IM, tym co tak robią...
    nie zwróciłam uwagi, myślę szybko, piszę szybko..

    Nie dzielę ludzi na kobiety i mężczyzn,
    teoretycznie rzecz jasna ;D
    w praktyce jednak
    na grupy kobiet, grupy mężczyzn i grupy ludzi..
    nie bronię kobiet z zasady,
    nie psioczę na facetów z reguły,
    ja, feministyczną wojnę?? :D
    kobiety mnie nie znoszą, znaczy, kobiety kobiety..
    Ja sama uważam siebie za kobietę o cechach męskich, być może oznacza to feministkę, poczytam..
    nigdy nad tym się nie zastanawiałam, nie lubię stada, przynależności do jakiejś grupy, sekt religijnych ani szuflad wszelakich..
    jestem indywidualistką,

    ale
    wracając do tematu
    tak, niektóre kobiety postępują podobnie, podłość rozkłada się po równo,
    większość kobiet niestety jest materialistkami i tym kieruje się w życiu, mając dziecko zamieniają się w kwoki, odwracają od mężczyzny...
    Tak jak nie lubię kotów, tak nie lubię większości kobiet,
    kiedy słyszę, że najlepsze co ją spotkało, to dziecko i że dla niego zrobi wszystko, natychmiast ją klasyfikuję Kobieta-matka,
    ja,
    nigdy bym tak nie powiedziała,
    matką i żoną b y w a ł am , zawsze w tym wszystkim szukałam samej siebie,
    moja hierarchia odkąd pamiętam to,
    1.ja
    2.parner
    3.dziecko

    Bawi mnie zawsze określenie na facetów "brzydka płeć"
    Ja sama tak nie uważam,
    może z wiekiem mi się to zmieniło..
    powtórzę za Robertem Górskim z KMN :
    -stary facet, nie jest tak stary jak stara baba :D

    ps. przepraszam autorkę postu za osobiste wynurzenia, nie w temacie,
    a swoją drogą,
    jak już powiedziałaś A,
    to powiedz B..


    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~jesiennadziewczyna
    ~jesiennadziewczyna
    Napisane 08 lipca 2018 - 14:17
    ~alutka napisał:

    dlaczego uznałaś, że on jest zakochany?


    Dlaczego? bo ogólnie dbał o mnie, zabiegał o mnie, chciał mi pomagać, dzwonił codziennie, traktował niemal jak księżniczkę, chciał, żebym poznała jego rodzinę i znajomych. Na przykład gdy zapraszał mnie do siebie to cały czas dopytywał na co mam ochotę, przygotowywał i podawał mi pice, jedzenie itd.
    Nigdy nie pozwolił mi wrócić do domu samej-zawsze mnie odwoził blisko 60km, pomimo, że proponowałam, że wrócę pociągiem. Zrezygnował ze swoich sylwestrowych planów, żeby spędzić sylwestra ze mną.
    Mówił, że bardzo mu się podobam, że jest we mnie zauroczony, że zaskakuje go pozytywnie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Le petit
    ~Le petit
    Napisane 09 lipca 2018 - 08:41
    Jesienna dziewczyno,
    Zauroczenie to nie zakochanie. Robił to wszystko, bo tego chciał, bo wiedział że tego oczekujesz, bo jak sam twierdził zauroczyłaś go. A teraz może mu przeszło, a może znalazł obiekt, którym bardziej się zauroczył. To co robił to...tzw. nadskakiwanie, taniec godowy... Jak zwał tak zwał.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ola
    ~Ola
    Napisane 30 września 2018 - 11:05
    A skąd ten facet skąd to znam??

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ola
    ~Ola
    Napisane 30 września 2018 - 11:05
    A skąd ten facet skąd to znam??

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ola
    ~Ola
    Napisane 30 września 2018 - 11:05
    A skąd ten facet skąd to znam??

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~jesiennadziewczyna
    ~jesiennadziewczyna
    Napisane 31 października 2018 - 14:13
    Olu, to facet z woj. podkarpackiego.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ika
    ~Ika
    Napisane 04 listopada 2018 - 17:47
    Od razu przyszedł mi na myśl facet z Podkarpacia a konkretniej z miasta TBG, nie wiem czemu. Znam takiego jednego podrywacza. A tak w ogóle to odpuść tą znajomość. Po przeczytaniu wszystkiego ja bym nie angażowała się w to. Nie ufam facetom co tak trzymają za rękę w samochodzie. Nie pytaj czemu, bo pojęcia nie mam

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry
1
Strona 1 z 1
Strona 1 z 1

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty