Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Uzależnienia

Picie

Rozpoczęte przez ~grajek, 01 cze 2013
  • ~Maciej
    ~Maciej
    Napisane 21 lipca 2014 - 21:07
    A co myslicie o moim piciu? Zacznę od tego że do 38 roku życia nie piłem alkoholu wcale, no może poza łykiem szampana w nowy rok. Kiedy rozsypał się mój związek, załamałem się, zamknąłem się w domu i chciałem być sam. Prowadziłem w tym czasie firmę która hulała w zasadzie sama i nie musiałem się osobiście angażować, paradoksalnie to było jedną z przyczyn że zacząłęm pić. Ponieważ wcześniej byłem zdeklarowanym abstynentem to moje picie było swego rodzaju porażką i wstydem dla mnie, tak więc piłęm sam, do lusterka i zawsze pilnowałem aby nie pokazać się nikomu w stanie upojenia. W ten oto sposób odizolowałem się od praktycznie wszystkich i tak sobie piłem pierw po pół butelki whiski dziennie, potem całą, następnie przerzuciłem się na wódkę czystą aby nie pić perfum. Tak praktycznie bez większych przerw, przymusowych kiedy to trzeba było jednak coś osobiście załatwić, piłem sobie trzy lata!!! I nikt o tym nie wiedział! Wszystkim mówiłem że jak mnie nie ma to jestem za granicą. W końcu zacząłem się źle czuć, no i przytyłem ponad 20kg. I wtedy powstał problem pod tytułem, nie mam się w co ubrać! To właśnie był zimny kubeł na głowę, no i to że skarbówka weszła mi na kontrolę. Z dnia na dzień moi drodzy przestałem pić, tak po prostu. Momentalnie schudłem, zacząłem się ruszać i znowu dbać o siebie. Dziś nie piję dwa lata, czuję się dobrze, tak fizycznie jak i psychicznie, choć mam wielkie poczucie straty tego czasu. Sam nie wiem czy jestem alkoholikiem czy nie. Nie ciągnie mnie do alkoholu. Czas ten taż zagoił rany po rozstaniu z żoną. Cieszę się najbardziej z tego że nie upodliłem się publicznie, choć sposób w jaki piłem jest najgorszym z możliwych.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~iw
    ~iw
    Napisane 21 lipca 2014 - 21:21
    sam sobie odpowiedziałeś...to było głupie. Nie szukaj porad na forum, zasuwaj do psychiatry lub poradni AA ..Teraz z tego wyszedłeś, ale nie wiesz co stanie się na następnym zakręcie. Nie ryzykuj następnej wtopy. Szkoda zycia na takie eksperymenty
    Nikt nie jest w stanie.odpowiedzieć czy masz problem z alkoholem czy nie. Sama niedawno korzystałam z porady psychiatry, chociaż uważam się za silną i odporną na stres. Trzymaj się dzielnie ale dmuchaj na zimne. Pozdrawiam

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Loko
    ~Loko
    Napisane 18 lutego 2015 - 23:33
    ~Max napisał:
    Ja tam piję codziennie piwo i nie uważam się za alkoholika.


    To pij dalej i nie będzie dobrze.. Alkoholizm to choroba progresywna. A ty najprawdopodobniej juz masz problem.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Loko
    ~Loko
    Napisane 18 lutego 2015 - 23:37
    ~Maciej napisał:
    A co myslicie o moim piciu? Zacznę od tego że do 38 roku życia nie piłem alkoholu wcale, no może poza łykiem szampana w nowy rok. Kiedy rozsypał się mój związek, załamałem się, zamknąłem się w domu i chciałem być sam. Prowadziłem w tym czasie firmę która hulała w zasadzie sama i nie musiałem się osobiście angażować, paradoksalnie to było jedną z przyczyn że zacząłęm pić. Ponieważ wcześniej byłem zdeklarowanym abstynentem to moje picie było swego rodzaju porażką i wstydem dla mnie, tak więc piłęm sam, do lusterka i zawsze pilnowałem aby nie pokazać się nikomu w stanie upojenia. W ten oto sposób odizolowałem się od praktycznie wszystkich i tak sobie piłem pierw po pół butelki whiski dziennie, potem całą, następnie przerzuciłem się na wódkę czystą aby nie pić perfum. Tak praktycznie bez większych przerw, przymusowych kiedy to trzeba było jednak coś osobiście załatwić, piłem sobie trzy lata!!! I nikt o tym nie wiedział! Wszystkim mówiłem że jak mnie nie ma to jestem za granicą. W końcu zacząłem się źle czuć, no i przytyłem ponad 20kg. I wtedy powstał problem pod tytułem, nie mam się w co ubrać! To właśnie był zimny kubeł na głowę, no i to że skarbówka weszła mi na kontrolę. Z dnia na dzień moi drodzy przestałem pić, tak po prostu. Momentalnie schudłem, zacząłem się ruszać i znowu dbać o siebie. Dziś nie piję dwa lata, czuję się dobrze, tak fizycznie jak i psychicznie, choć mam wielkie poczucie straty tego czasu. Sam nie wiem czy jestem alkoholikiem czy nie. Nie ciągnie mnie do alkoholu. Czas ten taż zagoił rany po rozstaniu z żoną. Cieszę się najbardziej z tego że nie upodliłem się publicznie, choć sposób w jaki piłem jest najgorszym z możliwych.



    Doradzam rozwagę, szybko mozna upaśc a taki ciąg ja miałeś sprawił najprawdopodobniej że straciłeś już mozliwość picia kontrolowanego a to najkrótsza droga do alkoholizmu czyli normalnego życia ale na zawsze bez alko..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Loko
    ~Loko
    Napisane 18 lutego 2015 - 23:46
    ~em napisał:
    mój chłopak pije regularnie w weekendy (od pt do nd włącznie). 3-4 piwa to standard. lub butelkę wina poprzedzoną 1-2 piwami. rok temu pił codzienne, ale ustaliliśmy, żeby odpuścił sobie picie w tygodniu. Od miesiąca po piwo sięga już regularnie w czwartki czasem też w inne dni w tygodniu. Picie tłumaczy bardzo trudną sytuacją finansową, w której się znalazł nie ze swojej winy. I to tak trwa już z rok, może więcej.
    Inna rzecz - imprezy zorganizowane (do takich wliczam też wyjście do znajomych). Wzdrygam się na każdą myśl o takim wyjściu (w tym o naszym ślubie) bo wiem - i wszyscy znajomi wiedzą - że jak zacznie pić na imprezie to nie wie kiedy powiedzieć stop. W końcu zasypia - przy stole, na podłodze, w taksówce. Ze znajomymi spotykamy się bardzo rzadko.
    Wakacje - 2 tygodnie codziennego picia do stanu kiedy zaczyna się solidnie plątać język (wakacje spędziliśmy tylko we dwoje). Kidy go raz poprosiłam żeby nie dopił butelki wina do końca - awantura bo go ograniczam a wakacje są raz w roku.
    Ciągle tylko powtarza, że przecież "nic się nie dzieje", "nie chodzę z chłopakami po imprezach w każdą sobotę", "nie zawalam pracy", "nie robię żadach scen, awantur, itd" (tak. jest generalnie spokojnym, szczupłym trzydziestolatkiem). A że nie zawala pracy - ma swoją firmę. Jak nie wstanie na 9.00, to pojedzie na 10:30. Jak ma jakieś spotkanie w pn rano - to faktycznie się pilnuje w nd, albo spotkanie przekłada na wt, czy środę. I rzeczywiście nie zawala, bo jak coś robi to robi to bardzo dobrze. Ale nie lubi tej pracy (firma jest w trakcie rozwiązania). Miota się.
    Pierwszy raz wyrzuciłam to z siebie. Dziękuję za wysłuchanie.


    Super że napisałaś!
    Niestety ale Twój chłopak jest alkoholikiem (nie bój się to nie gryzie) ta nazwa budzi odrazę ale wynika to z nieznajomosci tej choroby - bo to choroba..
    To że uklada mu sie w pracy nic nie zmienia, w AA pełno jest mezczyzn którym powodzi sie w biznesie itp ale do czasu. Alkoholizm to choroba progresywna, postepująca a co za tym idzie musi przestać pić i to już na zawsze. To jak z dziewictwem traci sie je na całe życie, gdyż traci sie mozliwosc picia kontrolowanego raz na zawsze. Nie martw sie tylko sieruj go do poradni uzaleznień i tam go juz poprowadzą. Aha , i nie pomagaj mu tłumacząc jego wybryki i kryjąc go bo to pierwszy stopienn wspołózależnienia. Pozdrawiam i Powodzenia!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~dasha
    ~dasha
    Napisane 22 lutego 2015 - 01:43
    Em jeśli mogę Co coś radzić z własnego doświadczenia to nie bierz tego ślubu. Domyślam się, że pewnie mnie nie posłuchasz. Ja miałam taką samą sytuację jak Ty, niestety nie kończą się one dobrze. Druga strona najczęściej uważa, że nie ma problemu z alkoholem i skierowanie do poradni nie jest takie proste. Mój mąż aby mnie udobruchać nawet udawał, że tam chodzi a ja naiwna się na to nabrałam. Teraz już od wielu lat jesteśmy po rozwodzie, było minęło, ale czasem żal mi tych straconych lat i nerwów. Poza tym później to przenosi się do innych związków i bywa męczące dla partnera np. potrzeba kontroli. Nie daj sobie zrujnować życia.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~KasiaPie
    ~KasiaPie
    Napisane 06 maja 2015 - 22:37
    ~AA napisał:
    ~grajek napisał:
    Codziennie wypijam po pracy szklaneczkę whisky, czasem (raz w tygodniu) więcej. Taki tryb od jakichś 3 lat. Czy to jest alkoholizm? Nie upijam się, nie rozrabiam, piję, zeby się wyluzować po pracy. Ale fakt, że kiedy nie moge się napić, to czuję lekkie podenerwowanie.

    Czy zastanawiasz się nad problemem którego nie ma?
    Jeśli się zastanawiasz, to problem się pojawił, lub wkrótce pojawi...
    Człowiek który nie ma problemu z alkoholem nie zastanawia się czy ma problem...


    Skorzystaj z pomocy specjalistów oni wiedzą jak Ci pomóc, mogę polecić świetny ośrodek proszę - Ośrodek Terapii Uzależnień w Wrocławiu.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~sprawca
    ~sprawca
    Napisane 01 stycznia 2016 - 09:21
    ~grajek napisał:
    Codziennie wypijam po pracy szklaneczkę whisky, czasem (raz w tygodniu) więcej. Taki tryb od jakichś 3 lat. Czy to jest alkoholizm? Nie upijam się, nie rozrabiam, piję, zeby się wyluzować po pracy. Ale fakt, że kiedy nie moge się napić, to czuję lekkie podenerwowanie.

    Tak,to co robisz to jest alkoholizm, sa rozne typy, jesli mozna tak powiedziec alkoholikow. Niekoniecznie trzeba spac pod plotem w zasikanych spodniach zeby moc sie zwac alkoholikiem, Wiec to co napisales ze nie upijasz sie i nie rozrabiasz wlasnie potwierdza to co napisalem powyzej, Alkoholizm to choroba spoleczna, wszystkie grupy zawodowe na nia cierpia, ale jest tez choroba postepujaca, czyli mowiac wprost, bedzie z Toba coraz gorzej, Post ten napisales ponad 2,5 roku temu, wiec jesli do tej pory nic ze swoja choroba nie zrtobiles, z czystym sumieniem nie napiszesz juz "pije zeby sie wyluzowac po pracy", To tyle z mojej strony :) Ja nazywam sie sprawca i jestem alkoholikiem, nie pije od ponad 6 lat,

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~sprawca
    ~sprawca
    Napisane 01 stycznia 2016 - 09:58
    ~AN napisał:
    Całkowicie zgadzam się z iw. Mam to na codzien a pije moja zona....A zaczęło się bardzo niewinnie...Korzystam z poradni dla współuzależnionych. Moja zona nie chce się leczyć.

    Nie martw sie AN i rob swoje, czyli lataj do poradni, Zony zbytnio nie powinienes naciskac do podjecia leczenia. W tej chorobie, a jest to choroba glowy, decyzja powinna wyjsc od niej, wtedy istnieje szansa na skuteczne leczenie. Poki co, napewno zaprzecza, twierdzac ,ze problem alkoholowy jej nie dotyczy. Ja ze swojej strony ciesze sie niezmiernie, ze zostales objety leczeniem. Dobrze ze sa poradnie i mityngi dla wspoluzaleznionych. To w koncu Ty, mimo ze w niczym nie zawiniles, dzwigasz na swoich barkach wiekszy ciezar niz Twoja zona. Pozdrawiam Was oboje serdecznie. Ja mam na imie sprawca i jestem alkoholikiem, nie pije alkoholu od z gora 6 lat.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~lul
    ~lul
    Napisane 04 stycznia 2016 - 20:49
    Tak alkohol jest dla ludzi... zdrowych ,to jest tak samo jak z rakiem,jak się przypadkiem nie dowiem to jestem nieświadomy,podobnie jest z alkoholikami ,oni sami dowiadują się o tym ostatni i nie dopuszcza się faktu,ze jest się alkoholikiem.To choroba bardzo podstępna i zdradliwa,Bycie alkoholikiem nie oznacza bycie lumpem, menelem itp.Ale to kfestja czasu.potem tylko w dół

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mentor
    ~mentor
    Napisane 30 czerwca 2016 - 11:29
    Ja przez picie stałem się innym człowiekiem, gorszym. Dużo przez to straciłem, ale chcąc ratować resztę zgodziłem się na postawione mi przez żonę ultimatum - odwyk. Trafiłem do Ściejowic koło Krakowa, do Ośrodka Wiosenna. Nie było lekko, oj nie. Najważniejsze jednak, że mi pomogli. NIe chciałbym już więcej przechodzić przez koszmar picia. Nie dopuszczę do tego. Zrozumiałem coś...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~meniek
    ~meniek
    Napisane 25 sierpnia 2016 - 12:35
    Jestem alkoholikiem. Na szczęście już niepijącym, ale zanim tak się stało, czekała mnie długa droga. Byłem na odwyku w Ściejowicach we Wiosennej. Potrafili do mnie dotrzeć i to sprawiło, że dziś nie piję. Ciężko się do tego wraca.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Sandra
    ~Sandra
    Napisane 21 października 2016 - 12:38
    Ja byłam w Ośrodku Terapii Uzależnień Wiosenna w Ściejowicach i powiem szczerze, że cieszę się, że moje losy tak się potoczyły, że rodzina namówiła mnie na odwyk i zrobili wszystko żebym znalazła się w miejscu, gdzie mi pomogli wyjść z nałogu.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ranking
    ~Ranking
    Napisane 05 stycznia 2017 - 11:36
    Uzależnienie od alkoholu jest bardzo trudnym tematem. Przede wszystkim kwestia wyjścia z nałogu jest bardzo indywidualna. Jednym zajmuje to mniej, a innym więcej czasu. Jednak nie każdy jest w stanie samodzielnie walczyć z nałogiem. Po to powstały Ośrodki Terapii, jednak wielu z nas, mając z nimi styczność po raz pierwszy, nie jest w stanie dokonać wyboru, na który powinniśmy się zdecydować. W tym celu powstał Ranking Ośrodków Terapii (osrodkiterapii.pl) Dzięki niemu można porównać różne oferty ośrodków, warunki itp. A może podjąć decyzję na podstawie opinii wystawionych przez byłych pacjentów.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~adam40
    ~adam40
    Napisane 26 marca 2017 - 18:38
    ja ostatnio piję na umór zaniedbałem pracę i wszystko,kobieta si ewyprowadziła a mam z nią synka15 miesięcy i to najgorsze,strasznie cierpię i nie bardzo sobie radzę z tym,i do tego po pijaku palca złamałem u nogi,podobno jak się wali to wszystko

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~loko
    ~loko
    Napisane 26 marca 2017 - 23:01
    Leć na terapię!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Leon
    ~Leon
    Napisane 05 marca 2018 - 17:12
    Ja miałem podobny problem ale to raczej chciałem tak zapomnieć po stracie żony, która odeszła do innego faceta…..przez pół roku nie mogłem dojść do siebie. Mój znajomy siła zaciągnął mnie to Centrum Zdrowia i Psychoterapii w Warszawie na Lwowskiej na konsultację…. Pierwsza konsultacja wyszła tak sobie…bo oczekiwałem, że to Pani będzie się mnie pytała co i jak…. Kolejne wizyty były już ok i po mały zacząłem wychodzić na swoje. Uporałem się z tym problemem do tego stopnia, że przestałem sięgać po znieczulacz i poznałem dziewczynę z którą jestem szczęśliwy.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry
poprzednia
1 2
Strona 2 z 2
poprzednia Strona 2 z 2

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty