Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

Oschłość w związku

Rozpoczęte przez ~Maja, 12 wrz 2012
  • ~Weronika
    ~Weronika
    Napisane 24 września 2012 - 15:46
    Droga Maju. Od 20 lat żyjesz w chorym , dysfunkcyjnym związku, który nie daje satysfakcji ani tobie, ani twojemu mężowi. Dlaczego się nie rozwiedziecie? Nie wiesz ? Bo lubicie się na wzajem dręczyć, szpiegować, coś udawadniać itd. To was łączy. To jest tak samo silne jak miłość - wzajemne pretensje - tylko to jest chore, to niszczy a nie buduje. Jeśli naprawdę chcesz coś zmienić a nie stwarzać preteksty do zazdrości męża, klikając na forach , by w ten sposób zwrócić na siebie jego uwagę , to przeczytaj sobie książkę Willa Jurga - "Związek dwojga. Psychoanaliza pary." oraz Pia Mellody - "Toksyczne związki" po czym wybierzcie się na terapię rodzinną, albo rozwiedźcie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Weronika
    ~Weronika
    Napisane 24 września 2012 - 15:52
    Dodam jeszcze, że facet dopieszczony jest szczęśliwy i znosi swojej kobiecie wszystkie skarby świata - chyba że jest patologicznym narcyzem, który uważa, że to jemu i tylko jemu należą sie hołdy. Ale za takiego się nie wychodzi za mąż. To w żadnym wypadku nie jest człowiek zdolny do partnerskiego związku.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Maja
    ~Maja
    Napisane 25 września 2012 - 09:22
    Rozwód nie wchodzi w grę...przede wszystkim ze względu na dzieci (ale nie tylko!). Główny problem to brak komunikacji między nami. Brak słów ...ja odczuwam to bardzo dotkliwie, a mąż nie.. Brak zachęty, aprobaty dla moich starań a nawet brak rozmowy na temat potrzeb ze strony męża.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Maja
    ~Maja
    Napisane 25 września 2012 - 10:35
    Pragnę sprostować, że klikanie na forach nie jest spowodowane chęcią zwrócenia uwagi męża ...to jest sposób na doładowanie moich akumulatorów. Nie jest prawdą, że lubimy szpiegować...udowadniać... To jest zawsze przykre przeżycie...myślę, że dla nas obojga. Mam wrażenie, że wasze ostatnie oceny ( w tym również komentarz @ Sześciopak ) są zbyt ostre. Dla was wszystko jest.. albo czarne albo białe...Albo dobre współżycie ...albo rozwód ; ..albo anioł...albo kanalia. Gdyby wszyscy tak patrzyli na świat to większość małżeństw musiałoby się rozpaść.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Weronika
    ~Weronika
    Napisane 25 września 2012 - 15:02
    "Rozwód nie wchodzi w grę...przede wszystkim ze względu na dzieci " - to ze względu na dzieci powinniściwe coś z tym zrobić , bo w ten sposób twoje dzieci będą powielałay model waszego małżeństwa. Nie będą się komunikować ze swoimi małżonkami, bo w takich warunkach się wychowały i wasza patologia staje się dla nich normą. Jesteście dla nich modelem małżeństwa. Przemyśl to, czy warto zmienić ten model, bo to nie jest tylko kwestia twojego samopoczucia.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Weronika
    ~Weronika
    Napisane 25 września 2012 - 15:11
    "Celem komunikowania się, prowadzenia dialogu jest wsparcie drugiej osoby, zrozumienie, podtrzymanie na duchu, poczucie tych emocji, które przeżywa rozmówca, partner, czyli empatia. Na tym buduje się bliski związek, który tym się różni od innych związków z ludźmi z którymi nie wchodzi się w aż tak intymne relacje. " cyt. " Klucz do dobrej komunikacji"
    Wynika z tego, że twój mąż nie chce mieć z tobą bliskich relacji. Czy również do dzieci zwraca się bezosobowo, do nich też nie przemawia czule, jest wobec nich obojetny lub oschły?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Maja
    ~Maja
    Napisane 26 września 2012 - 08:31
    Weroniko widzę, że jesteś oczytana, ale nie zależy mi na przytaczaniu książkowych teorii. Uwierz mi....nieobce są mi nowe trendy w psychologii i wiem również ...jak często się one zmieniają. Znam credo, podstawy, które są niezmienne. Potraktowałaś nas jako rodzinę patologiczną...nie wiem na jakiej podstawie...Mogę Cię zapewnić, że nasze dzieci są kochane i dopieszczane przez nas oboje. RAZ JEDEN zdarzyło się, że mój najmłodszy syn usłyszał jak mąż kazał mi się pakować (było to wtedy gdy przyłapał mnie na pisaniu z kimś tam i posądził o zdradę). Wtedy mój syn przyszedł do mnie za łzami w oczach i powiedział : "mama ja nie chcę żebyś wyprowadzała się z domu". Wytłumaczyłam mu, że nie mam takiego zamiaru, że nigdy w życiu ich (moich dzieci) nie zostawię. Na koniec wypsnęło mi się, że niech tata się wyprowadzi jak mu coś nie pasuje.... A na to mój mały: "ale ja nie chcę, żeby tata się wyprowadził". Droga Weroniko pewnie zaczniesz mi udowadniać, że ta sytuacja to trauma dla mojego dziecka i że lepiej by miał z jakimś nowym tatusiem, który by go pokochał jak własnego syna. Dzięki za takie rady...rodem z bajki.... Czy ja pisałam, że źle nam się układa w życiu codziennym...? Chyba nie ...( nie licząc tych cichych dni , które zdarzają się bardzo sporadycznie). Chodziło mi o brak komunikacji na innej płaszczyźnie ...o sytuacje intymne...o to, że czuję się niedowartościowana...Czuję się też niezrozumiana przez Ciebie!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Maja
    ~Maja
    Napisane 26 września 2012 - 08:50
    Moje credo jest takie, że rodzic nie ma prawa przedkładać swojego szczęścia nad szczęściem swoich dzieci. Każdy kto zostawia swoje dzieci dla swojej nowej miłości jest podłym egoistą. Oczywiście nie dotyczy to rodzin patologicznych, w których dzieci nie są kochane, widzą przemoc a nawet same są ofiarami przemocy.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Weronika
    ~Weronika
    Napisane 26 września 2012 - 12:44
    ~Maja napisał:
    Jarku...ale po 15 latach się przełamałeś... Jak to się stało? Mój mąż nie jest z rodziny dysfunkcyjnej. Po za tym...ja nie wymagam wyznań miłosnych .....zależy mi na tym aby zwracał się do mnie po imieniu. Tylko tyle ...i okazuje się, że żądam zbyt wiele...

    Skoro nawet nie wymawia twojego imienia, to znaczy że odciął się od ciebie i być może jest to jego manifestacja pogardy dla ciebie. Musi być w tym jakaś bardzo głęboka przyczyna , skoro do dzieci potrafi zwracać się czule, a ciebie ignoruje. I być może jest z tobą tylko i wyłącznie ze względu na poczucie obowiązku, ze względu na dzieci. Jest to problem z którym sama się musisz zmierzyć, bo nie wyleczy się problemu tylko po objawach, nie ujawniając prawdziwej jego przyczyny. Nie jest to jedynie sprawa jego dysfunkcji społecznej, tylko coś w przeszłości musiało zaważyć na relacjach między wami. Nic się nie dzieje bez przyczyny i bez skutku.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Weronika
    ~Weronika
    Napisane 26 września 2012 - 12:51
    ~Maja napisał:
    Weroniko widzę, że jesteś oczytana, ale nie zależy mi na przytaczaniu książkowych teorii. . Chodziło mi o brak komunikacji na innej płaszczyźnie ...o sytuacje intymne...o to, że czuję się niedowartościowana...Czuję się też niezrozumiana przez Ciebie!

    Rozpoczęłaś tą dyskusję, żeby zebrać głaski, oklaski i wyrazy współczucia, czy żeby poznać opinię innych forumowiczów i wspólnie znaleść jakieś rozwiązanie twojego problemu?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Maja
    ~Maja
    Napisane 26 września 2012 - 13:37
    Oczywiście zależy mi na poznaniu opinii forumowiczów...Ale, żeby wydać opinię trzeba najpierw zrozumieć problem. Zdaję sobie sprawę, że na podstawie krótkiego opisu sytuacji nie jest to łatwe i można popełnić błąd w ocenie. Takie miałam odczucie w Twoim przypadku Weroniko. Nie boję się krytyki i nie twierdzę, że nie popełniam błędów...Być może sama sobie zapracowałam na takie traktowanie. Ale żeby dokonać takiej psychoanalizy przydałaby się szczera rozmowa z mężem. A z tym nie jest tak łatwo.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kora
    ~Kora
    Napisane 28 września 2012 - 17:06
    ~Maja napisał:
    Od 20 lat żyję w związku z oschłym partnerem. Przyciśnięty do muru twierdzi, że kocha ale ma blokadę i nie potrafi, nie może okazać mi uczucia. Czy któryś z panów po 40-stce mógłby wytłumaczyć mi na czym polega ten fenomen? Czy w ogóle jest to możliwe...aby ktoś kto kocha nie mógł wypowiedzieć imienia ukochanej osoby...wiedząc jak bardzo jest to dla niej ważne?

    Droga Maju jeśli twój mąż nie potrafi wypowiadać Twojego imienia , to czy potrafi
    wypowiedzieć zaledwie trzy słowa proszę , dziękuję i przepraszam?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Maja
    ~Maja
    Napisane 16 października 2012 - 12:03
    Dawno mnie tu nie było. Nie miałam dostępu do internetu. @Kora nie widzę związku. Te trzy słowa świadczą jedynie o kulturze człowieka.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Basia
    ~Basia
    Napisane 12 sierpnia 2019 - 07:25
    Witam, Maju tak jakbym czytała samą siebie. Mam podobny problem i wiem co czujesz. Ja w takim związku jestem trzydzieści osiem lat. Nie ma nic gorszego jak samotność w małżeństwie. Uważam, że nic nie zmienisz w tym człowieku.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Pytanie
    ~Pytanie
    Napisane 14 września 2019 - 22:33
    I co dalej?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 14 września 2019 - 23:44
    ~Basia napisał:
    Uważam, że nic nie zmienisz w tym człowieku.

    Wiecie...

    Stawianie sprawy, że trzeba cokolwiek zmieniać w 'tym człowieku' jest jakąś ślepą uliczką - jak na mój gust.

    Żeby zaszły trwałe zmiany w związku, trzeba zmian po obu stronach i to zmian interaktywnych, nie schematycznych.

    Myślę, że przyczyna leży gdzieś 'pomiędzy', ale niekoniecznie po środku. :-)

    Zmienianie kogoś nie jest dobrym pomysłem.
    Często zdarza się, że owszem... jedna strona jest uparta, ale druga również wcale nie grzeszy empatią.

    Wydaje się, że dotarcie do sedna problemu nie jest aż takie jednoznaczne.

    Może Ty - kobieta - patrząc przez 'swój pryzmat'... :-) tak dobrze powiadam - swój pryzmat - wcale nie musisz mieć sto procent racji. :-)
    Może tylko 60, ale pozostałe 40 jest po stronie partnera/męża...

    Wczuj się w niego i spróbuj spojrzeć z jego punktu na sprawę.

    Może się wtedy okazać, że nie masz racji wcale...
    Może on ma dość Twoich 'pseudoproblemów' z... np fatałaszkami, malowaniem oczu, czy zwykłym czepianiem się o wszystko, albo organizowaniem mu czasu i niepozostawianiem mu swojej przestrzeni...?

    Zastanów się i postaraj się być obiektywna :-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Marta
    ~Marta
    Napisane 15 września 2019 - 12:01
    Gdybym była mężczyzną...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 15 września 2019 - 12:55
    ~Marta napisał:
    Gdybym była mężczyzną...

    Hehe...
    Nie rób proszę z kobiet, istot upośledzonych, co to nie potrafią stanąć 'po drugiej stronie sporu'.

    Wiem, że tak nie jest i to właśnie Wy - kobiety - potraficie tego dokonywać dużo trafniej niż my - faceci.

    Musicie tylko tego chcieć :-), a z tym bywa największy problem.

    Podstawą jest partnerskie spojrzenie na partnera/małżonka.

    Gdy w grę wchodzi narzucanie i wymuszanie, nic z tego nie będzie ani teraz, ani nigdy :-), bo układ przerodzi się w tyranię.

    Mamy te same prawa i taką samą odpowiedzialność za związek.

    Poprawę związku należy zacząć od poprawy samego siebie w relacji z drugą osobą - więcej zainteresowania nim/nią, więcej wsłuchiwania się w jego sprawy/problemy - choćby były to dla nas zwykłe głupoty, więcej otwierania się na siebie nawzajem.

    A z drugiej strony więcej tolerancji i mniej narzucania komuś czegokolwiek, wymagania bardzo wyważone i... więcej dawania niż oczekiwań oraz ograniczeń.

    Teoria bardzo ładnie wygląda - w praktyce już bywa naprawdę różnie :-)

    Jednak gdy obie strony mają świadomość, że od nich samych zależy jakość związku, a nie 'od niego/niej' i chcą by było dobrze, dobrze będzie.

    To jak dwaj muzycy, którzy muszą grać w zupełnej harmonii - wtedy będzie muzyka,
    Gdy jednak jeden dominuje, a drugi sobie i nie mogą się dopasować, bo nikt nie słucha, to...

    Polifonii nie będzie tylko kakofonia 8-)))

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Marta
    ~Marta
    Napisane 16 września 2019 - 09:08
    Miałam na uwadze głębsze poznanie mężczyzny...

    Naturalnie, że wysłuchanie i zrozumienie jest szansą na udany związek w przestrzeni domowej, ludzkiej.

    Namiętność jest bardziej złożona.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 16 września 2019 - 12:45
    ~Marta napisał:
    Miałam na uwadze głębsze poznanie mężczyzny...

    Naturalnie, że wysłuchanie i zrozumienie jest szansą na udany związek w przestrzeni domowej, ludzkiej.

    Namiętność jest bardziej złożona.

    Tak...
    Na pewno to temat na niejedną sążnistą pracę :-).

    Wydaje mi się jednak, że namiętność w wydaniu 'męskim' jest dużo mniej skomplikowana, niż namiętność w wydaniu 'kobiecym'.

    Mężczyźnie w sumie często wystarczy kobieta o tzw. przeciętnej urodzie i akceptowalnej - dla niego - figurze oraz... względna chęć do igraszek.

    Ważne przy tym jest całe 'obejście' - higiena osobista, dbałość o siebie i otoczenie, przychylność - w stosunku do mężczyzny, partnerstwo...

    Facetowi też może się nie chcieć seksu, czy zwykłej czułości, może on nie mieć na nie ochoty, bo... jest zmęczony, czymś przejęty, źle się czuje, jest zaabsorbowany sprawami które go nurtują, pociągają...

    Jego seksualność jednak to nic w porównaniu z tym, co rządzi seksualnością kobiet :-).

    Facetowi tak naprawdę niewiele trzeba - kobieta schludna, przyjazna i uśmiechnięta, bez bagażu zrzędzenia, rozrzutności, marnotrawstwa wszelkiego autoramentu, bez płytkości i głupoty.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook