Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

Moja żona nie chce seksu

Rozpoczęte przez ~Marek, 14 mar 2016
  • ~Kamil
    ~Kamil
    Napisane 18 kwietnia 2018 - 12:27
    ~Najgłupsze napisał:
    ~Robert1971 napisał:

    Tak jest wygodniej no nie...?


    Fajny wpis Robert - dzięki!

    Właśnie o to chodzi - za zdradę w wojsku się rozstrzeliwuje... a zdrada małżeńska? ... nic nie grozi... prócz ewentualnie przypięcia łatki dziwkarza bądź dziwki. Od strony finansowo-prawno-karnej - nic - swoją drogą - ciekawe dlaczego?

    W moim rozumieniu tu nie chodzi tylko o zdradę.
    Tak, jak ktoś napisał wcześniej, czasem jest tak, że mimo prób, starania się, walki, docieramy do przepaści.
    I co wtedy?
    Można, jak w przemówieniu towarzysza Gomułki, zrobić duży krok naprzód i do końca życia zastanawiać się, jakby to było, wciąż tkwiąc w nieudanym małżeństwie, lub podjąć równie trudną decyzję i odejść w momencie, kiedy oboje partnerzy mają szansę wciąż ułożyć sobie życie.
    Jak napisałeś, kar za zdradę nie ma, no może poza napiętnowaniem w kręgu rodziny i znajomych.
    Jednak jest coś takiego, jak odpowiedzialność.
    Moim zdaniem zdrada to świadoma decyzja, zła, lecz świadoma i osoba, która się jej dopuszcza, zna konsekwencje i jest gotowa je ponieść, albo jest niedojrzała emocjonalnie.
    Nawet jeżeli zdrady nie ma, ale jest chęć rozstania, to ta właśnie odpowiedzialność powinna sprawić, że pomimo rozpadu więzi emocjonalnej, ten, kto odchodzi, zabezpieczy sferę materialną porzuconego / porzuconej w stopniu pozwalającym na normalne funkcjonowanie.
    Zdecydowana większość osób, które udzielają się na tym forum, podjęła świadomą decyzję co do swojej przyszłości, a wraz z tą decyzją pojawiła się wspomniana już kilkukrotbnie odpowiedzialność.
    Nikt z tu piszących moim zdaniem nie ucieka od alimentów czy innych świadczeń, bo wie, jakie konsewkencje miała taka a nie inna decyzja w jego czy jej życiu i była gotowa je zaakceptować między innymi po to, żeby być szczęśłiwym.
    Ja składałem przysięgę w Kościele i wtedy, podobnie jak inni tutaj piszący również wierzyłem, że to jest ta jedna, jedyna i na zawsze.
    I przez ostanie sześć lat robiłem wszystko, co mogłem, żeby była szczęśliwa.
    Całkowicie poświęciłem swoje życie dla małżeństwa, nawet kosztem swojej rodziny i przyjaciół (którzy nota bene podobno albo mi zazdrościli albo są idiotami).
    Miała wszystko i mogła decydować o wszystkim, nawet o wyborze ubrań dla mnie (mój błąd - wiem).
    I kiedy zacząłem próbować odzyskać przynajmniej część niezależności, zaczęła się jedna, wielka awantura.
    Ona jest wspaniałą kobietą, ale teraz wiem, że nie jest dla mnie.
    I nie zawsze wie się to od samego początku.
    Czasami niestety potrzeba czasu, żeby zrozumieć swoje życie i to, czego od niego się oczekuje.
    To jest złe, może według niektórych nieodpowiedzialne, ale takie po prostu jest życie.
    Czasami nie wychodzi i wtedy tylko od nas zależy, co dalej.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~No tak...
    ~No tak...
    Napisane 22 kwietnia 2018 - 22:12
    Kamil napisałeś:

    "W moim rozumieniu tu nie chodzi tylko o zdradę.
    Tak, jak ktoś napisał wcześniej, czasem jest tak, że mimo prób, starania się, walki, docieramy do przepaści.
    I co wtedy?

    I przez ostanie sześć lat robiłem wszystko, co mogłem, żeby była szczęśliwa.
    Całkowicie poświęciłem swoje życie dla małżeństwa, nawet kosztem swojej rodziny i przyjaciół (którzy nota bene podobno albo mi zazdrościli albo są idiotami).
    Miała wszystko i mogła decydować o wszystkim, nawet o wyborze ubrań dla mnie (mój błąd - wiem).
    I kiedy zacząłem próbować odzyskać przynajmniej część niezależności, zaczęła się jedna, wielka awantura.
    Ona jest wspaniałą kobietą, ale teraz wiem, że nie jest dla mnie.
    I nie zawsze wie się to od samego początku.
    Czasami niestety potrzeba czasu, żeby zrozumieć swoje życie i to, czego od niego się oczekuje.
    To jest złe, może według niektórych nieodpowiedzialne, ale takie po prostu jest życie.
    Czasami nie wychodzi i wtedy tylko od nas zależy, co dalej."

    Kamil,
    Skoro poświęciłeś żonie tyle czasu, pozwalałeś nawet na wybór ubrań, dałeś przyzwolenie na zniewolenie to albo tego chciałeś, pragnąłeś być cały jej, albo nie miałeś świadomości, że ona Tobą manipuluje.
    W pierwszym przypadku skoro tego chciałeś to Twoja postawa to żadne "hallo", bo nie musiałeś niczego poświęcać a już na pewno nie kolejnych lat życia, bo to działo się z potrzeby serca i chyba musiało się coś zmienić na tyle, że zmęczyłeś się brakiem równowagi w związku.

    W drugim przypadku skoro nie byłeś w pełni swiadomy co robisz...widać dojrzałeś do tego, że człowiek nie jest niczyją własnością, ma prawo i powinien pytać siebie czego pragnę i stawiać sprawę jasno, traktować drugiego poważnie i z szacunkiem.

    To co mnie zadziwia i czego pojąć nie umiem to brak szacunku po pierwsze w stosunku do siebie samego, a po drugie w stosunku do swojego partnera.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kllk
    ~kllk
    Napisane 02 maja 2018 - 08:47
    Widzę że problem braku seksu u kobiet jest szerszy i nie tylko u mnie występuje zaobserwowałem że głownie w związkach po 10-15 lat stażu.
    Jak już wspomniałem mam ten sam problem od dłuższego już czasu jest to duży problem. Nawet jak byłem co dzień w domu nic to nie zmieniło, zmieniłem prace i przyjeżdżam raz w tygodniu na weekend myślałem że jak się tydzień nie widzimy to coś drgnie ale to moje tylko marzenia. Odkąd zaczęła pracę kilka lat temu to nie ta sama kobieta, koleżanki i imprezy z nimi maja większe znaczenie niż mąż, gdy jej proponowałem że razem pójdziemy na jakąś impeze zawsze odpowiada że nie ale gdy na nazajutrz koleżaneczki zadzwonią to ona jest już gotowa. Naprawdę myślę o rozwodzie tylko szkoda mi dzieciaków niby nastolatkowie ale... To dla niej dużo schudłem, 5 lat chodzę na siłownie a tu taka lipa, a robi sceny zazdrości jak obce kobiety mnie podrywają.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~risik
    ~risik
    Napisane 14 maja 2018 - 14:06
    ja chodź nie jestem tak długo stazem w małżeństwie tez miałem już te problemy, ale teraz wiem, ze oboje zawiniliśmy, ja nie zawsze miałem pełną erekcje ona nie zawsze chciała, tak się oddaliliśmy, jak się unormowało to już lepiej było, ja brałem maxon to mi dużo pomogło, nabrałem też większej pewności siebie. Jednak bliskość ma bardzo duże znaczenie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Brat
    ~Brat
    Napisane 17 maja 2018 - 20:37
    Brak seksu był, jest i będzie.
    Ale jesteśmy przecież na dobre i na złe!
    Myślę, ze wszyscy mamy kryzysy, na koniec nasze myśli sa skierowane na dobro dzieci, przyszłość, dom, usterki, podróże etc.
    Chyba seks schodzi na drugi plan....ile małżeństw po 40 regularnie się kocha?
    Po stażu 15letnim?
    I wtedy się normuje.
    Jesteśmy jak łyse konie i poprostu nie szukamy już uciech.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry
poprzednia
Strona 29 z 10
poprzednia Strona 29 z 29

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty