Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

Moja żona nie chce seksu

Rozpoczęte przez ~Marek, 14 mar 2016
  • ~Najgłupsze
    ~Najgłupsze
    Napisane 16 marca 2018 - 22:10
    ~Izka napisał:
    @Robert
    Nie da się seksu uzyskać stawianiem sprawy jasno ani rozmową. Pożądanie do drugiej osoby, to coś co wymyka się racjonalnym ustaleniom. Nie można go nikomu obiecać, bo wypływa z naszej fizjologii, na którą nie mamy wpływu. Dlatego jest nie fair jeśli wiążemy się z kimś nie odczuwając do niego pożądania.
    Ślub jest po prostu społecznym usankcjonowaniem związku, postrzeganie go jako obietnicy miłości do końca życia, jest oględnie mówiąc infantylne.


    Izka - infantylne, to jest budowanie małżeństwa i rodziny na pożądaniu. Za 10, 20 lub góra 30 lat... będziesz stara pomarszczona ze zwiotczałym ciałem - i zapewniam Cię, że nikt Cię nie będzie pożądać... a wręcz przeciwnie ;)

    Nie fair - to jest nie dotrzymywać własnego słowa i własnej przysięgi - i tyle (no chyba że takie totalnie ciężkie przypadki jak to, że mąż to gej, albo żona to lesbijka) ...

    Powiedz swoim małym dzieciom - wiecie co, mamusia nie pożąda już tatusia... wcześniej tak... nawet obiecywałam mu nawet, że go nie opuszczę aż do śmierci... ale teraz nie pożądam - no klops - co zrobić... - ale ponieważ dla mamusi największa wartość w życiu to seks i pożądanie... - więc wybaczcie ptaszyny złote - mamusia leci do kolejnego pana... to będzie Wasz nowy wujek - wujek na teraz jest ok - teraz mamusia pożąda wujka... ale za 3 lata pewnie już wujka pożądać nie będzie... więc będzie kolejny wujek ... będziecie mieć bardzo dużo wujków... super patch-workowa rodzina... a na starość, jak już nikt mamusi nie będzie chciał, bo będzie brzydka i pomarszczona, a ponieważ nikomu nie potrafiła być wierna... umrze samotna i zapomniana... no ale tak musi być... "bo to się wymyka racjonalnym ustaleniom" :D :D ;)

    A - i jeśli jeszcze jak piszesz, nie masz wpływu na fizjologię... to współczuje... ale bardzo to niefajnie brzmi :P - pampersy masz rozumiem na codzień ? :D

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 18 marca 2018 - 15:48
    ~Robert1971 napisał:
    Tkwienie w związku i zdradzanie jest głęboko nie fair. To stanie w progu otwartych drzwi. Chciałoby się i namiastkę ciepła z wewnątrz, ale i powiewu z zewnątrz... :-). Tylko że wnętrze na tym traci, bo robi się coraz zimniej. Drzwi trzeba zamknąć - nie ważne, czy osoba na rozdrożu znajdzie się wewnątrz, czy na zewnątrz - drzwi muszą być jak najszybciej zamknięte.
    (...) Zmiana zawsze boli - jak napisał diabełek - ale brak zmiany będzie bolał w takim razie jeszcze bardziej.


    Bardzo mi się te słowa podobają :-)
    Znam jednak takie przypadki, gdy mężczyzna czy kobieta twierdzą, że tzw. trzeci to UROZMAICENIE ZWIĄZKU.
    I myślę sobie... jeśli to ma być jakiekolwiek urozmaicenie to chyba obie strony powinny o nim wiedzieć i na takie UROZMAICENIE przystać - prawda? Jak myślicie ?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 19 marca 2018 - 07:40
    ~Aniołek napisał:

    Bardzo mi się te słowa podobają :-)



    Dzięki.

    ~Aniołek napisał:

    obie strony powinny o nim wiedzieć i na takie UROZMAICENIE przystać - prawda? Jak myślicie ?



    Tak... urozmaicenie musi być akceptowane przez obie strony. Gdyby jednak pojawiło się nagle dziecko, czy paskudna infekcja, to co...? Kto bierze odpowiedzialność? Jak się do tego odnosić?
    Otwarte drzwi niestety wpuszczają zimno ;-). Ciężko ogrzewać dom i podwórze jednocześnie - no nie da się. Związek tzw. otwarty, może i da się realizować, ale nie chce mi się wierzyć, żeby był to związek ciepły, trwały... na dobre i na złe. Załóżmy, że partner w takim związku łapie HIV... Co dalej? Czy małżonek powinien to tolerować narażając się na śmiertelne zagrożenie? Albo - tu już sprawa do kobiet - zachodzi w ciążę i okazuje się, że ciąża jest z kimś zza drzwi...? Czy facet ma wziąć na siebie wychowywanie nieswojego dziecka urodzonego podczas trwania małżeństwa?
    Ja bym chyba spakował walizkę tak w jednym, jak i w drugim przypadku.
    To są dylematy, które są zwykłą prozą życia.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Bolo
    ~Bolo
    Napisane 19 marca 2018 - 09:26
    ~Hashimoto napisał:
    do Bolo: jeśli choroba jest dopiero wykryta i leki nie są odpowiednio dobrane to wierz mi NIC SIĘ NIE CHCE... Na szczęście z czasem mija ;)


    Przebadała się i to Hashimoto tylko dodatkowo jestem dla niej obrzydliwy i tyle. Sperma fuj wszystko beee ale ja mam być jej facetem ... Generalnie przyznała że nigdy nie byłem jej kochankiem bo mnie nie pożądała. Tak jak piszecie zmiana już jest i czas spierd...ać bo się wykończę psychicznie

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Bolo
    ~Bolo
    Napisane 19 marca 2018 - 09:29
    Póki co spróbuję urozmaicenia ;) mam po prostu dość !

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Najgłupsze
    ~Najgłupsze
    Napisane 19 marca 2018 - 10:11
    ~Bolo napisał:
    Póki co spróbuję urozmaicenia ;) mam po prostu dość !


    Bolo - przede wszystkim bądź uczciwy - i tyle.

    Jak nie jesteś w małżeństwie i nie macie dzieci... to tym bardziej.

    Na początku każdego syfu jest kłamstwo. Najpierw zwykle małe, potem duże...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 19 marca 2018 - 10:52
    Dokładnie... ja starałem się być uczciwy do bólu, kiedy się już sypało. Dzięki temu właściwie mimo, że poniosłem krótkoterminowe straty, to w dłuższej perspektywie wygrałem. Gdybym był nieuczciwy, to moja ex miałaby na mnie wiele gdyby chciała mi dokopać mocniej, a w obecnej sytuacji jest w sumie bezbronna i to jest moja przewaga. Ja na nią mam wiele materiałów, ona na mnie nie ma w sumie nic. Nie zamierzam jej dokopywać dokąd ona będzie zachowywała się spokojnie, ale jak zacznie szaleć, to mogę ją bardzo szybko sprowadzić na ziemię, bo mam czym.
    Gdybym był nieuczciwy, wygrana dziś byłaby po jej stronie. Nie spałbym wtedy spokojnie.
    Mam nadzieję, że rozumiesz o co chodzi... ;-).

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Uwaga
    ~Uwaga
    Napisane 19 marca 2018 - 12:07
    ~Izka napisał:
    Pożądanie do drugiej osoby, to coś co wymyka się racjonalnym ustaleniom. Nie można go nikomu obiecać, bo wypływa z naszej fizjologii, na którą nie mamy wpływu. Dlatego jest nie fair jeśli wiążemy się z kimś nie odczuwając do niego pożądania.
    Ślub jest po prostu społecznym usankcjonowaniem związku, postrzeganie go jako obietnicy miłości do końca życia, jest oględnie mówiąc infantylne.


    Szczerze mówiąc to niczego nikomu nie możemy obiecać, bo nie jesteśmy przecież w stanie powiedzieć ze 100% pewnością, że jutro będziemy czuć dokładnie to samo, co czujemy dzisiaj do drugiego człowieka i jeśli chodzi o pożądanie i o szacunek i o przyjaźń i o zachwyt etc... nie jesteśmy w stanie powiedzieć nawet tak będę Cię lubiła :-)
    Bo tego NIE WIEMY. Przypuszczamy, mamy nadzieję, ale nie wiemy.
    Przysięgając... czy na pewno chodzi o to by dotrzymać danego słowa? A jeśli się pomyliliśmy na samym początku? Nie pożądaliśmy, nie kochaliśmy, ale byliśmy przekonani, że kochamy??
    A może chodzi o zwykłą ludzką UCZCIWOŚĆ wobec drugiej osoby?
    Moim zdaniem nie ma znaczenia czy jesteśmy w związkach formalnych, nieformalnych, sakramentalnych czy innych... jeśli potrafimy otwarcie powiedzieć drugiej osobie:

    Jesteś wolnym człowiekiem i ja jestem wolnym człowiekiem, zachwycasz mnie, kocham Cię, chciałabym/ chciałbym byśmy tak mogli trwać..nam nadzieję, że tak będzie, ale jak wiesz życie jest nieprzewidywalne, nauczyło mnie NIE OCZEKIWAĆ.

    Można wówczas powiedzieć jeśli tylko chcesz to chodźmy razem, bo i ja tego chcę, bo mi z Tobą dobrze.
    To wystarczy za wszystkie przysięgi.






    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Najgłupsze
    ~Najgłupsze
    Napisane 19 marca 2018 - 13:20
    ~Uwaga napisał:


    Szczerze mówiąc to niczego nikomu nie możemy obiecać, bo nie jesteśmy przecież w stanie powiedzieć ze 100% pewnością, że jutro będziemy czuć dokładnie to samo, co czujemy dzisiaj do drugiego człowieka (...)

    Przysięgając... czy na pewno chodzi o to by dotrzymać danego słowa? (...)



    Uwaga - ale widzisz... co innego przyjaźń czy znajomość - a co innego małżeństwo.

    Małżeństwo to przede wszystkim DECYZJA. Jeśli chcesz budować małżeństwo na emocjach i uczuciach... no to powodzenia...

    Dlatego ja często porównuje tę decyzję (o małżeństwie) do decyzji o posiadaniu dzieci. Przecież nawet jak wkurzysz (emocje / uczucia) się na swojego synka... że coś zmajstrował... to nie przestajesz być matką - bo podjęłaś decyzję - i osoba odpowiedzialna stara się tej decyzji (tak ważnej i kluczowej) trzymać. Oczywiście że są matki i ojcowie, którzy mówią "pomyliłam się / pomyliłem się" i oddają dzieci do domów dziecka, albo topią w studni... - ale czy to dobry przykład?


    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 19 marca 2018 - 14:06
    A no... małżeństwo to umowa.... czy to się komuś podoba, czy nie. Wiadomo, że sama instytucja przeżywa głęboki kryzys, bo... no właśnie.
    Kiedy jedna ze stron przestaje odczuwać pożądanie do drugiej strony, to... miała być wierna, miała 'uczynić wszystko, by małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe'. Każdy z nas - byłych, czy obecnych małżonków miał tę frazę wypisaną na papierze ciągnionym w akcie zawarcia związku małżeńskiego. Na początku wydawało się to trywialne, w końcu miłość przezwycięży wszystko, bo tak się w młodych głowach wszystko poukładało.
    On myślał sobie: 'no... teraz będę miał kobitkę na wyciągnięcie ręki, będę się nią opiekował, zapewnię byt, razem będziemy spędzać czas, bawić się, będziemy mieli gromadkę pociech, będziemy je wychowywać... czuję się spełniony'. Ona: 'teraz mam mężczyznę, kocham go i będę kochać, będę dla niego przyjaciółką i kochanką, on będzie zapewniał mi bezpieczeństwo ja jemu ciepło. Będzie cudownie'
    I co z tego, kiedy po latach, może dziesięcioleciach głowy dojrzały i uznały, że słowa wypowiedziane za młodu były czczą gadaniną małolatów...? Teraz to już nie ten rozum, nie te czasy, nie ten układ. Ja potrzebuję własnego życia itd. I się małżeństwa rozpadają.
    Czy to jest fair? No nie. W końcu dorośli ludzie sobie coś obiecywali. Czy obietnica jest już nie ważna? Po takim doświadczeniu wielu z nas zastanawia się czy drugi raz wstępować w związek małżeński? Po co?, by nowa kobita zrobiła za parę/paręnaście lat, to samo co stara? Bez sensu. ;-). Jak się człowiek raz sparzył, to drugi raz nie pcha łap w ogień. Związki stają się luźne, i w razie głębokiej nielojalności się zwyczajnie pakuje walizkę i... liczy na siebie.
    Takie życie proszę pana... ;-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Bolo
    ~Bolo
    Napisane 19 marca 2018 - 22:00
    To prawda na początku każdego syfu jest kłamstwo ale ja jej już powiedziałem ze dłużej tak nie wyrobię i że coś z tym musimy zrobić jesli jej jeszcze zależy. Odpaliła mi dziś ze sie nie bedzie do niczego zmuszać i jak chce to mam iść na dziwki i tyle w temacie :-(((( pójdę ..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Diabełek
    ~Diabełek
    Napisane 19 marca 2018 - 22:18
    Bolo, tylko po co potem wracać do domu, do żony? Po co?
    By na zewnątrz wyglądało cacy?

    Jak masz iść, to idź... Spakuj walizkę, zostaw klucz i telefon, zamknij drzwi. Oczywiście w przenośni.

    Zakończ związek i bądź wolny.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Najgłupsze
    ~Najgłupsze
    Napisane 20 marca 2018 - 00:19
    ~Bolo napisał:
    To prawda na początku każdego syfu jest kłamstwo ale ja jej już powiedziałem ze dłużej tak nie wyrobię i że coś z tym musimy zrobić jesli jej jeszcze zależy. Odpaliła mi dziś ze sie nie bedzie do niczego zmuszać i jak chce to mam iść na dziwki i tyle w temacie :-(((( pójdę ..


    Bolo - Twój problem jest inny. Musisz się pogodzić - i przepracować to, że jej NIE ZALEŻY. Albo wydaje jej się, że jej nie zależy - wszystko jedno na tę chwilę. Więc nie warunkuj ... "jeśli Ci zależy"... bo tylko jej potwierdzasz, że Tobie zależy, a ona ma coraz bardziej "wywalone".

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Bolo
    ~Bolo
    Napisane 20 marca 2018 - 08:59
    To czy jej zależy właśnie widzę po tym jak się zachowuje i jak mnie traktuje, ale masz rację, niepotrzebnie mowię "jesli Ci zależy", bo fakt ma coraz bardziej wywalone. Dałem sobie czas do świat a potem rozejrzę się za kimś i tyle w temacie. Mam w dupie czy bedzie miała na mnie haka czy nie

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 20 marca 2018 - 09:11
    To się zabezpiecz finansowo i... nie daj sobie wkręcić rozwodu z Twojej winy, bo wtedy masz pojechane.
    Ja sugeruję jednak myśleć głową ;-), bo inna część ciała nie bardzo się tu sprawdza, potem głowa musi rozwiązywać problemy, które tamta część mnoży :-). Naprawdę...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Bolo
    ~Bolo
    Napisane 20 marca 2018 - 09:29
    No zobaczymy naprawdę nie jest lekko, jestem jeszcze młody nie mam 70ciu lat i mam w domu drewno nie kobietę. Gburowate drewno w dodatku czyli przejeb.. jak w czołgu, mowię Wam. A tak szczerze to zdjąłem obrączkę wczoraj, po raz pierwszy od 10 lat jak jesteśmy po ślubie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 20 marca 2018 - 11:54
    A tak swoją drogą... co Cię powstrzymuje, żeby podać ją o rozwód...? Jeżeli tak się sprawy mają jak piszesz, to po co to ciągnąć? Trochę bez sensu. :-). O orzeczeniu o winie raczej nie myśl, ale bez orzekania jak najbardziej. Tylko - powtórzę się - zadbaj o swoje finanse, bo one nie rozumieją tzw równouprawnienia ;-)... w jej mniemaniu wszystko będzie się jej należało, Ciebie - najlepiej - nie tylko zostawić w 'skarpetkach', ale jeszcze zasądzić na jej rzecz alimenty hehe... Nie licz z tamtej strony na jakąkolwiek wyrozumiałość, czy życzliwość. Nic z tych rzeczy.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Real woman
    ~Real woman
    Napisane 20 marca 2018 - 16:11
    ~Uwaga napisał:

    Przysięgając... czy na pewno chodzi o to by dotrzymać danego słowa?


    Oczywiście, że chodzi o to by dotrzymać danego słowa. Małżeństwo to mój wybór i moja decyzja to obietnica czy jak napisał Robert umowa. Problem polega tylko na tym, że mówiąc o małzeństwie NASZA WSPÓLNA DECYZJA nie znamy tak naprawdę prawdziwych motywów drugiej strony. Jesli jesteśmy odpowiedzialni to nie oznacza że druga strona też. Mówimy kocham Cię takim jaki jesteś i słyszymy kocham Cię takim jaki jesteś i wierzymy że tak jest a potem okazuje się że jest inaczej bo nie robiłeś tego tamtego bo nie byłeś taki i owaki... Czyli jaki wniosek? Druga strona nie kochała mnie takim jakim jestem.
    Mało tego stajesz się obrzydliwy, Bolo Twój przypadek wcale nie jest odosobniony :( Nie zdziwiłabym się gdybys brał ślub bo ona była w ciąży

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Uwaga
    ~Uwaga
    Napisane 21 marca 2018 - 18:17
    [quote=~Najgłupsze

    Przysięgając... czy na pewno chodzi o to by dotrzymać danego słowa? (...)



    Uwaga - ale widzisz... co innego przyjaźń czy znajomość - a co innego małżeństwo.

    Małżeństwo to przede wszystkim DECYZJA. Jeśli chcesz budować małżeństwo na emocjach i uczuciach... no to powodzenia...



    Oj Najgłupsze a kto mi zabroni prowadzenia polemiki samej ze sobą? Wiesz ja bardzo szybko się uczę ;)
    Małżeństwo to odpowiedzialność i dzieci to odpowiedzialność. Jednakże dzieci dorastają i biorą odpowiedzialność za swoje czyny, za swoje decyzje, za swoje życie.
    A dorośli ludzie w małzeństwie? Przecież są dorośli zatem powinni brać odpowiedzialność za swoje czyny i słowa prawda? A najczesciej gdy jedna strona decyduje się odejść przerzuca odpowiedzialność na drugą stronę. Porażka :(

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Bolo
    ~Bolo
    Napisane 21 marca 2018 - 22:20
    ~Diabełek napisał:
    Bolo, tylko po co potem wracać do domu, do żony? Po co?
    Zakończ związek i bądź wolny.


    Tak zamierzam zrobić, ale na razie nie mam dokąd pójść.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty