Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

kogo kocha kochanke czy żone

Rozpoczęte przez ~nika, 01 sty 2014
  • ~marcin38
    ~marcin38
    Napisane 22 stycznia 2015 - 23:15
    ~Arthur napisał:
    A ja podtrzymuję moje zdanie bo wierzę w inteligencję i wyobraźnię kobiecą i taka pani kochanka zastanowi się trzy razy zanim pobiegnie naskarżyć do żony czy jest to warte tego, by na drugi dzień wszyscy koledzy w pracy z szelmowskim uśmieszkiem komentowali wspólnie anatomię najintymniejszych szczegółów jej ciała na ich smartfonach i monitorach. W formacie XXL.

    I co dla Was byłoby ważniejsze, powiedzenie "prawdy" żonie czy Wasza reputacja i intymność, dla każdej kobiety świętości? No?


    Właśnie. Tak myślałem.



    Wiesz Arthur jako facet nie zgadzam si e z tobą. Jeżeli kieruje tobą tylko rządza seksu to może faktycznie najlepszy będzie układ z prostytutką bo z jej strony nic ci nie zagraża lub układ z wolną panną na jasnych zasadach ze chodzi oseks i tylko o niego. Ale raczej wiemy że żeby utrzymać przy sobie atrakcyjną niezależną kochankę na dłużej to zazwyczaj facet karmi kobietę kłamstwami jaki to jestem z żoną nieszczęśliwy , kocham ciebie i tylko ciebie dlatego one chcąc się przekonać czy mówią prawde zaglądają na takie fora. Pomijam tu panów którzy kochaja naprawdę są związani emocjonalnie , pomagają kochanką gotują bo ta jest zapracowana czy wpadają nocą przytulić bo chora bo oni się w ten sposób określili i nawet nie muszą mówić kocham cię bo pokazują to uczucie
    Ale w wielu przypadkach są to kłamstwa i w ten sposób okłamują i żonę i kochanke w imię seksu? Tego jako facet nie kupuję . To nie jest w porządku wobec żadnej. Dlatego czemu się dziwisz reakcji takiej kochanki którą świadomie rozkochuje taki typ w sobie. Często porzucona nie wie czego się chwycić , Może nie o zemstę chodzi a o nadzieję że poinformowana wcześniej niczego nie świadoma żona wykopie go z domu a on wróci do niej , bo przecież ją kocha.
    Czy ja bym się ściekł gdyby moja kochanka tak postąpiła. Pewnie że tak ale przyjął bym to na klatę jak facet , uznał za jedno z następstw mojej zdrady i napewno nie niszczył kobiety którą świadomie okłamywałem i w pewien sposób i tak zniszczyłem.
    Trzeba czasem zachować się po męsku i przyznać że to moja wina to ja je okłamałem , obie zraniłem i ponieść konsekwencje. Ty chciałbyś zdradzać i nie ponosić konsekwencji. Fajnie ale nie życiowo.Bądź mężczyzną i nie pal na stosie kobiety która takiego zakłamanego wygodnego dupka utrzymywała ubierała aż jej cierpliwość siadła , powiedz żonie że zdradzasz że to ty nie dotrzymałeś danego jej słowa że to ty postępujesz żle bo masz mało seksu, może jeszcze nie jest z późno i znajdzie szczęście jak moja. albo da ci lepsze zaspokojenie ale jak nie wie nie moze zadziałać.Jak dowie się kiedyś od kogokolwiek to ból pewnie będzie taki sam , ona straci tylko te lata z łajdakiem . Masz na tyle odwagi?To ty niszczysz jej życie bo to ciebie kocha i tobie ufa. Skoro ją oszukujesz w tak ważnej sprawie nie jesteś jej wart.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Arthur
    ~Arthur
    Napisane 22 stycznia 2015 - 23:33
    Przeczytaj jeszcze raz co napisałem. Tu nie chodziło i nie chodzi o mnie ale o chłopaka, którego znam całą wieczność.

    Z boku łatwo to oceniać, "weź na klatę" itd, gdy się w czymś takim tkwi to sprawa się nagle komplikuje i weryfikowane są poglądy. Przemyśl to.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Arthur
    ~Arthur
    Napisane 22 stycznia 2015 - 23:43
    Grażka - przeżyłaś tragedię, wyrazy wspołczucia bo to straszne ale... Piszesz, że miałaś długo firmę, jesteś jak widać tu "do przodu" i co, nie widziałaś co się dzieje? Takie kobiety jak Ty powinny mieć jaja a te dopiero pokazałaś na zakończenie tego romansu?

    Teraz ja nie kupuję tego, że byłaś tak naiwna, przez dwa lata, wybacz.

    takie coś "się widzi".

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Grażka
    ~Grażka
    Napisane 23 stycznia 2015 - 08:20
    ~MŻK napisał:
    Rozumiem, bo to o mnie: ja też rozmawiałam, tłumaczyłam, dawałam do zrozumienia, wprost lub pośrednio, na poważnie i w żartach, przez lata i nic to nie daje. Przyszedł czas, że odpuściłam i wtedy mój mąż się wystraszył. Przyglądał się mojej małomówności i obojętności ale i tak nic to nie zmieniło. Raz nawet zapytał, czy poszłabym z nim na terapię i liczył chyba na to, że się nie zgodzę, a ja powiedziałam: tak i na tym się rozmowa zakończyła i temat już nigdy nie powrócił. Wcześniej nie chciał żadnej wspólnej terapii bo on nie miał i nie ma żadnego problemu ale był całkiem za, żebym sama poszła. Próbowałam podsuwać książki, artykuły, rozmowa też go nie interesuje.
    Jak pyta czy go kocham odpowiadam: tak - bo to prawda, jak pyta czy jestem szczęśliwa odpowiadałam: nie, potem: jestem szczęśliwa ? a teraz czasami mówię: w tej chwili tak a czasem nic nie mówię, popatrzę mu w oczy i tyle - bo ile można żebrać - czy tak umiera miłość?
    Ostatnio mi powiedział, że chciałby, żeby mi było z nim dobrze bo wtedy będę szczęśliwa a jak będę szczęśliwa to od niego nie odejdę.

    JAGODA - na ten wpis trafiłam przypadkiem
    Owszem, MŻK jest mężatką - czy szczęśliwą ? Nie wiem, ale z tego postu można wiele wyczytać. A Ty jednoznacznie stwierdzasz, tu zacytuję Twoją wypowiedź :

    Nigdzie nie napisałam, że jestem szczęśliwą mężatką (ale fakt jestem), nie zadawałam takich pytań wujkowi googlowi, na tym forum nie pisza tylko zdradzane zony i kochanki, jako przykład podam MŻK, która akurat ma udane małżeństwo. Podczytuje to forum od dawna, bo nie wiem czy mogę to napisać, najwyżej wytną, znam założyciela tego portalu.
    I odezwałam się tylko w sprawie donosicielstwa, bo nie znoszę takich ludzi.

    Zbyt łatwo przychodzi Ci osądzanie innych - nie wczytując się w to, co piszą.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Grażka
    ~Grażka
    Napisane 23 stycznia 2015 - 08:29
    ~Arthur napisał:
    Grażka - przeżyłaś tragedię, wyrazy wspołczucia bo to straszne ale... Piszesz, że miałaś długo firmę, jesteś jak widać tu "do przodu" i co, nie widziałaś co się dzieje? Takie kobiety jak Ty powinny mieć jaja a te dopiero pokazałaś na zakończenie tego romansu?

    Teraz ja nie kupuję tego, że byłaś tak naiwna, przez dwa lata, wybacz.

    takie coś "się widzi".


    Tak, mieliśmy firmę i zatrudnialiśmy 17 pracowników. Na dzień dzisiejszy mam ich 10 i prosperuję nieźle.
    Dlaczego ? Może zmęczenie materiału, może chciałam wierzyć w bajkę. Potrzebowałam wsparcia. Dla mnie związek jest jak dobrze prosperująca firma, musi mieć dobrze prosperujący zarząd inaczej nie trybi.
    Sama się zastanawiam dlaczego tak dłuuugo z tym zwlekałam.
    Po śmierci męża chciałam, żeby ktoś się o mnie zatroszczył, zaopiekował. Choć wcześniej tego nie potrzebowałam, jestem bardzo samodzielna. Śmierć spadła na mnie tak nagle. Pusty dom mnie przerażał i " kupiłam " sobie towarzystwo. Po czasie jednak to nie sprawiało mi satysfakcji.
    Teraz Arthurze napiszesz, ze jestem zimna, wyrachowana suka.
    Tak, ale dzięki mnie ta kobieta ma na dzień dzisiejszy pracującego męża (dupka) a gdy był ze mną - im wiodło się finansowo nieźle. Gdy go poznałam był bezrobotnym, poszukującym pracy. Nie zatrudniłam go, choć w pewnym momencie on chciał, żebym zatrudniła go w mojej firmie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Grażka
    ~Grażka
    Napisane 23 stycznia 2015 - 08:35
    Dodam tylko, że ta moja "przygoda" drogo mnie kosztowała i nie mówię tu o wartości wyrażonej w złotówkach. Emocjonalnie poniosłam wielkie straty.
    Ale to nauczyło mnie jednego - " żonaty - trędowaty "

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~gość
    ~gość
    Napisane 24 stycznia 2015 - 21:50
    Arthurze.Powiem Tobie tylko jedno...nie masz zielonego pojęcia jak czuje się porzucona kochanka. Nieważne czy jest porzucana, bo dom, dzieci, rodzina, kredyty... czy że jej nie kocha.Nie masz pojęcia w ogóle o tym, o czym piszesz.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~megi
    ~megi
    Napisane 24 stycznia 2015 - 22:09
    ~Arthur napisał:
    Grażka ,(...) nie widziałaś co się dzieje? Takie kobiety jak Ty powinny mieć jaja a te dopiero pokazałaś na zakończenie tego romansu?

    Teraz ja nie kupuję tego, że byłaś tak naiwna, przez dwa lata, wybacz.

    takie coś "się widzi".
    Artur, weź się ogarnij chłopie. Jak możesz osądzać kobietę, że nie widziała, co się dzieje?
    Kobieta po niespodziewanej śmierci męża myślisz, że "ma jaja"?
    Zastanów się co piszesz, bo Twoje słowa dla mnie w tym wypadku oznaczają pogardę i brak szacunku. Możesz oceniać Grażkę, za to co zrobiła żonie, ale nie sądzę, żebyś potrafił zrozumieć, co czuła, po śmierci ukochanej osoby. To nie był rozwód, to była śmierć. A ona potrzebowała bliskości, czułości i miłości, by zapełnić pustkę po mężu. Że miała trochę więcej kasy od kochanka, to po prostu ją wykorzystywał finansowo. Tak jak Grażka to napisała "kupiła sobie towarzystwo", a, że facet nie miał klasy, ani honoru, to i jej cierpliwość też się wyczerpała.

    Swoją drogą, trzeba mieć wiele odwagi, by powiedzieć żonie, że było sie kochanką jej męża. Szacun, Grażka. Myślę, że nie chciałaś zniszczyć jej życia, tylko pokazać z jakim dupkiem się związała, co potwierdzają słowa, że chciałabyś pomóc jej w pozbyciu się nieroba. Byłaś po prostu uczciwa w stosunku do niej.
    Ja też wolałabym, żeby mi ktoś powiedział od razu o zdradzie, a nie, jak teraz, dowiedziałam się po prawie 3 latach.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Arthur
    ~Arthur
    Napisane 24 stycznia 2015 - 22:56
    W ogóle niczego nie zrozumiałaś Magdaleno. Nic, kompletnie.

    Pewnie też nie pojmiesz, dlaczego zostałaś zdradzona. Jak U kobiet we wszystkich związkach, norma.


    A co do poprzedniego pytania, nie wiem, jak się czuje porzucona kochanka, forumowiczko "gość". Opisz to.

    Wiem natomiast, widziałem, co czuje mężczyzna, jak przeżywa rozstanie z ukochaną kobietą, którą musiał opuścić i zerwać z nią kontakty wszelkie, bo tego wymagała sytuacja źyciowa. Wy kobiety tego nie pojmujecie, wy w takich sytuacjach idziecie jak ruski czołg, dziecko pod pachę i do nowego życia, nie oglądając się wstecz. Bezwzględnie i świadomie kończycie pewnien etap, rozdział źycia i juź. To jest nam męźczyznom zupełnie obce. Więc nie myślcie, że tylko Wy macie ekskluzywne prawo do cierpienia po rozstaniu i emocjonalnej pustki, gdy Was się zostawi ("porzuci").

    To działa w obie strony.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~megi
    ~megi
    Napisane 25 stycznia 2015 - 00:59
    ~Arthur napisał:
    W ogóle niczego nie zrozumiałaś Magdaleno. Nic, kompletnie.
    Pewnie też nie pojmiesz, dlaczego zostałaś zdradzona.
    Dlaczego zostałam zdradzona, to już wiem. Dla dreszczyku emocji. Dokładnie wczoraj mi to powiedział.
    A czego nie zrozumiałam? Że życie mu się znudziło w szarej, nudnej, rzeczywistości i potrzebował przestrzeni? Rozumiałam to już wtedy, więc dawałam wolną rękę, bo próby zatrzymania go w domu, przy mnie i dzieciach kończyły się fochem. Rozumiem też już, że mnie po prostu nie kochał, co okazywał na każdym kroku. Tylko ja, ślepa i naiwna, zakochana po uszy tego nie widziałam. Jego miłość wygasła. Zgubił to coś, co we mnie pokochał, czym się zauroczył. Męczył się w związku, w domu, w rodzinie, przy dzieciach, przy mnie...Tego konsekwencją była zdrada.


    ~Arthur napisał:
    Wiem natomiast, widziałem, co czuje mężczyzna, jak przeżywa rozstanie z ukochaną kobietą, którą musiał opuścić i zerwać z nią kontakty wszelkie,

    To działa w obie strony.

    Właśnie to działa w obie strony.
    Kobiety i mężczyźni inaczej przeżywają rozstania, co nie znaczy, że nie cierpią. Jeśli kochają szczerze to cierpią bardzo. Niestety to kobietom spada na głowę wychowywanie dzieci i inne obowiązki domowe /w znacznie większej części/ więc nie mogą pozwolić sobie na załamania. Muszą wziąć się do kupy i wstawać co rano robić dzieciom śniadania do szkoły, sprzątać, gotować itp. Bo dzieci muszą mieć jakieś warunki do życia. A wierz mi, lub nie, niejedna chciałaby wszystko pierdol...ć i iść w jasną chol..ę, mimo, iż dzieci kocha najmocniej na świecie. Albo zaszyć się w domu, nie wychodzić do ludzi i przestać istnieć.
    Faceci idą smutki utopić w alkoholu z nadzieją, że nie wypłyną i jutro dzień będzie lepszy. Niestety te chole...y nauczyły się pływać. I co dzień wypływają na wierzch od nowa. Faceci nie rozmawiają o problemach, duszą wszystko w sobie. A później taki robal zżera faceta od środka, a on sam właściwie nie wie co się dzieje. Nie zdaje sobie sprawy z tego, jak wielki ma problem i, że samemu będzie mu bardzo ciężko z tego wyjść

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~gość
    ~gość
    Napisane 25 stycznia 2015 - 16:47
    A co do poprzedniego pytania, nie wiem, jak się czuje porzucona kochanka, forumowiczko "gość". Opisz to.

    Wiem natomiast, widziałem, co czuje mężczyzna, jak przeżywa rozstanie z ukochaną kobietą, którą musiał opuścić i zerwać z nią kontakty wszelkie, bo tego wymagała sytuacja źyciowa.

    Artur:
    1.Czuje się po prostu jak "nic", rozumiesz? czysta karta?pieprzysz głupoty,nie ma już miejsca na czyste karty. Te rany nigdy się nie zagoją.bo takiej krzywdy się nie zapomina(zdradzone żony też tego nigdy nie zapomną). Nie można normalnie żyć, życie to koszmar(ale to chyba tylko w przypadkach gdy się naprawdę kochało-nie wiem)
    2.Sytuacja życiowa?Tak sobie wszyscy tłumaczycie. Zawsze sytuacje życiowe, bo rodzice, dzieci, przyjaciele,praca,opinia publiczna ,duperele i inne rzeczy wymyślacie z tego co zauważyłam na forum.
    3.Ja nie powiedziałam nikomu, ale to co przeżyłam "po" o mało mnie nie zabiło.Rozumiesz?i nie chcę nawet o tym rozmawiać.Tak wiele złego się wydarzyło, że czasem też mam ochotę wygarnąć jej prawdę, nie dla zemsty, nie dla niej, ale dla samej siebie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~zdradzona żona
    ~zdradzona żona
    Napisane 25 stycznia 2015 - 17:54
    Powiedz,powiedz jej.Każdy ma prawo znać prawdę.Szkoda tylko że nikt nie pomyśli o tej żonie zanim jedno drugiemu wlezie do wyra.Potem rozwodzicie się na forum ktòre bardziej cierpi.A cierpienie żony macie w d....ie.
    Czy chcecie wiedzieć jak się czuje kobieta która poświęciła wam swoje życie nierzadko?Jak taka stara szmata,ścierka do butów,którą poużywali a jak się podarła i zużyła to sru ją na śmietnik.Dlatego zastanówcie się wchodząc w związek z żonatym czy aby po drodze komuś nie wywrócicie życia do góry nogami,i nie pieprzcie tuo miłości bo do tego trzeba czasu i nawiązania bliższych relacji,nikt się nie zakochuje w sekundzie.I można facetowi powiedzieć albo baj,baj albo ureguluj swoje sprawy i wróć z rozwodem na papierze.
    Wiem,zaraz mi pojedziecie z tekstem ;miłość nie wybiera,ale też i spotkałam się z podejściem,że musicie sprawdzić czy do siebie pasujecie.
    Dla mnie to zwykłe ku,....two wobec żony i to z obydwu stron,nie tylko z jednejbo kochanka nie ślubowała tylko mąż.
    I nie kupuję winy obojga małżonków za zdradę bo od tego mamy język w gębie jak mi coś nie pasuje.
    Życzę wam mimo wszystko dobrych wyborów życiowych,i aby nikt nie musiał się czuć jak ta stara ściera wyrzucona do kosza.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~gość
    ~gość
    Napisane 25 stycznia 2015 - 18:49
    Pozwolisz, że to ja będę decydowała o tym czy powiedzieć czy tez nie powiedzieć. Po drugie - czuję się tak samo jak Ty piszesz- uwierz chociaż pewnie trudno.Mimo upływu naprawdę już wiele wiele czasu, nie zmieniło się nic w moim cierpieniu. Tylko że mój przypadek to zupełnie inny przypadek, którego podsumuję krótko na zakończenie mojego udziału w dyskusji..Zmarnowałam sobie życie i tyle.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~zdradzona żona
    ~zdradzona żona
    Napisane 25 stycznia 2015 - 19:32
    ~gość napisał:
    Pozwolisz, że to ja będę decydowała o tym czy powiedzieć czy tez nie powiedzieć. Po drugie - czuję się tak samo jak Ty piszesz- uwierz chociaż pewnie trudno.Mimo upływu naprawdę już wiele wiele czasu, nie zmieniło się nic w moim cierpieniu. Tylko że mój przypadek to zupełnie inny przypadek, którego podsumuję krótko na zakończenie mojego udziału w dyskusji..Zmarnowałam sobie życie i tyle.[/quote
    Daruj sobie porównanie ,ty masz swoje przeżycia na własna życzenie. Ja się o swoje nie prosiłam.To mąż z taką jak ty zgotował mi moje .
    A napisanie o powiedzeniu żonie to taki mały sarkazm z mojej strony.
    Nie decydowałam za ciebie żebyś właziła żonatemu do wyra i nie decyduje co i komu masz mówić.A to z prostej przyczyny,nie znam cię,raczej cię nie poznam.I nie wiem czy chciałabym.
    Chyba że jesteś kochanką mojego męża.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~gość
    ~gość
    Napisane 25 stycznia 2015 - 20:05

    Chyba że jesteś kochanką mojego męża.

    nie, nie byłam. Ja już pisałam:mój przypadek to zupełnie inna historia. "Inniejsza"
    (chyba nie ma takiego słowa) od wszystkich tutaj.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Dori
    ~Dori
    Napisane 26 stycznia 2015 - 14:42
    ~gość napisał:

    Chyba że jesteś kochanką mojego męża.

    nie, nie byłam. Ja już pisałam:mój przypadek to zupełnie inna historia. "Inniejsza"
    (chyba nie ma takiego słowa) od wszystkich tutaj.

    Inniejsza - tzn jaka ?
    Myślę, że czasem warto opisać swoją historię. Choćby po to, że czytający mogą zobaczyć - jak różne są losy innych, a ich historia to nie koniec świata.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~gość
    ~gość
    Napisane 26 stycznia 2015 - 19:01

    Inniejsza - tzn jaka ?
    Myślę, że czasem warto opisać swoją historię. Choćby po to, że czytający mogą zobaczyć - jak różne są losy innych, a ich historia to nie koniec świata.

    Przepraszam Cię , nie mogę tego opisać, bo tego się opisać nie da.
    Jednak zastanawia mnie jedno:czemu żony nie zauważają obecności innej kobiety w w życiu ich męża?są tak daleko od siebie?czy udają że nie widzą, kiedy wszyscy inni o tym wiedzą? A może facet w domu jest kimś zupełnie innym poza nim?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~gość
    ~gość
    Napisane 26 stycznia 2015 - 19:02

    Inniejsza - tzn jaka ?
    Myślę, że czasem warto opisać swoją historię. Choćby po to, że czytający mogą zobaczyć - jak różne są losy innych, a ich historia to nie koniec świata.

    Przepraszam Cię , nie mogę tego opisać, bo tego się opisać nie da.
    Jednak zastanawia mnie jedno:czemu żony nie zauważają obecności innej kobiety w w życiu ich męża?są tak daleko od siebie?czy udają że nie widzą, kiedy wszyscy inni o tym wiedzą? A może facet w domu jest kimś zupełnie innym poza nim?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Dori
    ~Dori
    Napisane 26 stycznia 2015 - 20:02
    ~gość napisał:

    Inniejsza - tzn jaka ?
    Myślę, że czasem warto opisać swoją historię. Choćby po to, że czytający mogą zobaczyć - jak różne są losy innych, a ich historia to nie koniec świata.


    Przepraszam Cię , nie mogę tego opisać, bo tego się opisać nie da.
    Jednak zastanawia mnie jedno:czemu żony nie zauważają obecności innej kobiety w w życiu ich męża?są tak daleko od siebie?czy udają że nie widzą, kiedy wszyscy inni o tym wiedzą? A może facet w domu jest kimś zupełnie innym poza nim?
    Mój mąż w domu był przykładnym mężem i ojcem. Przykładnym synem i zięciem.
    Ja nie zauważyłam żadnych oznak, bo mój mąż miał kochankę nr 1 od lat kilkunastu. Od czasu,gdy dzieci wymagały dużo uwagi, zajęcia pozalekcyjne Pracowałam 8 i więcej godzin na stanowisku kierowniczym.
    W domu, jak to w domu, mnóstwo spraw, urządzanie mieszkania , mniej więcej w tym czasie kupiliśmy mieszkanie w stanie deweloperskim.
    Nie wiem jak to się stało i kiedy. Maż miał wtedy około 42 lat. Dorze man się wiodło finansowo. Urlopy we czworo, za granica 2 x w roku. Gdy pytam męża dlaczego - jakoś nie potrafi tego racjonalnie wytłumaczyć. ja tym bardziej.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~gość
    ~gość
    Napisane 26 stycznia 2015 - 22:18
    Mój mąż w domu był przykładnym mężem i ojcem. Przykładnym synem i zięciem.
    Ja nie zauważyłam żadnych oznak, bo mój mąż miał kochankę nr 1 od lat kilkunastu.

    A wiesz że, ja często się zastanawiam jakich słów i czynów trzeba użyć, aby żona wybaczyła tak długa zdradę?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook