Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

kogo kocha kochanke czy żone

Rozpoczęte przez ~nika, 01 sty 2014
  • ~Dori
    ~Dori
    Napisane 22 stycznia 2015 - 14:34
    Myślę, że Pani zaryzykuje proces ...
    Na winnym spoczywa obowiązek usunięcia fotek z internetu. Jeśli nie zrobi tego w odpowiednim terminie - ma dodatkowy proces .
    Jeśli Pani z tego powodu straci pracę - będzie dochodzić zadośćuczynienia itp/itd

    Art. 24. § 1. Ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może on również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny.

    § 2. Jeżeli wskutek naruszenia dobra osobistego została wyrządzona szkoda majątkowa, poszkodowany może żądać jej naprawienia na zasadach ogólnych.

    Arthur - uwierz "mi na słowo"

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Dori
    ~Dori
    Napisane 22 stycznia 2015 - 14:36
    Dodam jeszcze, że nasz wizerunek - jest dobrem osobistym, chronionym przez prawo

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~MŻK
    ~MŻK
    Napisane 22 stycznia 2015 - 14:45
    A ja chyba wkurzyłabym się na takiego kochanka, tak myślę.
    Zgadzam się natomiast, ze należy dbać o żonę, męża i starać się nie dopuszczać do takich sytuacji.

    Jagoda zlituj się, czy naprawdę uważasz, że ktoś, kto zdradza dba o swojego współmałżonka ? - gdyby dbał nie zdradzałby bo wiedziałby, że go krzywdzi.

    Arthur, - czy mógłbyś być szczęśliwym mężem kobiety, która wali cię od kilku lat w rogi ? - czy nie miałbyś pretensji do znajomych i rodziny, że wszyscy wiedzieli od lat a tobie nikt nie powiedział ? - czy gdybyś się dowiedział kochałbyś swoją żonę jeszcze bardziej bo takie miała wzięcie, że ci dech zapierało.
    Popatrz na to ze swojego punktu widzenia ale nie jako kochanka tylko jako walonego w rogi. I czy wolałbyś się o tym dowiedzieć na łożu śmierci od żony gdy ktoś jej podpowie aby wyznała ci prawdę czy jak masz 30 - 40 lat i możesz jeszcze coś z tym zrobić.

    I co to znaczy jednorazowa zdrada jest do wybaczenia a długoletni romans nie. Na początku związku ustala się pewne priorytety i mąż/żona ma wiedzieć, że zdrada to koniec. Jeżeli ma informację, że jednorazowy skok w bok jest wybaczalny a długotrwały romans nie to będzie całe życie skakał/a na boki z czystym sumieniem.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Jagoda
    ~Jagoda
    Napisane 22 stycznia 2015 - 15:36
    MŻK to Ty się zlituj, mieszasz dwie różne kwestie. Uwierz mi, że jeżeli mąż zdradzałby mnie to chciałabym się dowiedzieć i uważam, że każdy powinien wiedzieć, żeby miał możliwość zareagowania, zrobienia czegoś z tym, bo nikt nie zasługuje na takie traktowanie.
    Ale na pewno nie chciałabym dowiedzieć się tego od takiej Grażki, która potem radośnie oświadcza, że powiadomiła i jeszcze czuje z tego satysfakcję.
    Dla mnie to zwykłe donosicielstwo, które ma na celu przynieść jakieś korzyści osobie donoszącej. Myślisz, że taka osoba na innych płaszczyznach zachowuje się inaczej? Chciałabyś na przykład pracować z kimś takim? Z kimś kto donosi o wszystkim szefowi, bo ma w glowie awans?


    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Jagoda
    ~Jagoda
    Napisane 22 stycznia 2015 - 15:40
    Dodam jeszcze, ze nie dziwię się Arthurowi, tez jestem zdania, ze takie osoby należy piętnować. I nie chodzi mi tylko o życie uczuciowe, ale o wszystkie płaszczyzny życia. Donosicielom mówimy zdecydowane NIE. :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~MŻK
    ~MŻK
    Napisane 22 stycznia 2015 - 15:54
    No a taka Grażka byłaby świetnym dowodem w sprawie rozwodowej. a tak to ktoś coś wie, inny ktoś się domyśla i żyj w takiej niepewności - a tak sprawa jasna.

    A jeśli chodzi o uczucia - to najlepszym uczuciem w związku jest PRAWDA.

    Zasada jest prosta: kocham - nie zdradzam, nie kocham - odchodzę - i nad czym tu dyskutować - to jest moje zdanie na temat mojego życia.
    Bez odbioru.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Grażka
    ~Grażka
    Napisane 22 stycznia 2015 - 18:08
    ~Jagoda napisał:
    MŻK to Ty się zlituj, mieszasz dwie różne kwestie. Uwierz mi, że jeżeli mąż zdradzałby mnie to chciałabym się dowiedzieć i uważam, że każdy powinien wiedzieć, żeby miał możliwość zareagowania, zrobienia czegoś z tym, bo nikt nie zasługuje na takie traktowanie.
    Ale na pewno nie chciałabym dowiedzieć się tego od takiej Grażki, która potem radośnie oświadcza, że powiadomiła i jeszcze czuje z tego satysfakcję.
    Dla mnie to zwykłe donosicielstwo, które ma na celu przynieść jakieś korzyści osobie donoszącej. Myślisz, że taka osoba na innych płaszczyznach zachowuje się inaczej? Chciałabyś na przykład pracować z kimś takim? Z kimś kto donosi o wszystkim szefowi, bo ma w glowie awans?
    /quote]
    Jagoda - to TY się zlituj.
    "Radośnie oświadcza (...) i jeszcze czuje satysfakcję"
    Nie dorabiaj ideologi. Nie napisałam, że radośnie oświadczam i nie napisałam, że mam satysfakcję, po prostu zrobiłam to, co uważałam za stosowne. Czy to komuś się podoba czy nie.
    I powiem Ci jeszcze, że nie jestem w konflikcie z tą kobietą. Nie urządziłam jej z życia piekła. Po prostu wycofałam się.
    Jak widać po tonie Twojej wypowiedzi - jesteś baaardzo pewna siebie. I myślę, że jak Ciebie mąż zdradzi, to "takiej Grażce" również podziękujesz za to, że się dowiedziałaś.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Jagoda
    ~Jagoda
    Napisane 22 stycznia 2015 - 18:09
    Najlepszym uczuciem w związku jest miłość i szacunek a mówienie prawdy najważniejszą zasadą.
    Z Twoją prostą zasadą zgadzam się w 100%

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Grażka
    ~Grażka
    Napisane 22 stycznia 2015 - 18:10
    ~Jagoda napisał:
    MŻK to Ty się zlituj, mieszasz dwie różne kwestie. Uwierz mi, że jeżeli mąż zdradzałby mnie to chciałabym się dowiedzieć i uważam, że każdy powinien wiedzieć, żeby miał możliwość zareagowania, zrobienia czegoś z tym, bo nikt nie zasługuje na takie traktowanie.
    Ale na pewno nie chciałabym dowiedzieć się tego od takiej Grażki, która potem radośnie oświadcza, że powiadomiła i jeszcze czuje z tego satysfakcję.
    Dla mnie to zwykłe donosicielstwo, które ma na celu przynieść jakieś korzyści osobie donoszącej. Myślisz, że taka osoba na innych płaszczyznach zachowuje się inaczej? Chciałabyś na przykład pracować z kimś takim? Z kimś kto donosi o wszystkim szefowi, bo ma w glowie awans?



    JAGODA
    Napiszę ponownie - bo być może poprzednia wersja jest dla Ciebie mało czytelna :
    Jagoda - to TY się zlituj.
    "Radośnie oświadcza (...) i jeszcze czuje satysfakcję"
    Nie dorabiaj ideologi. Nie napisałam, że radośnie oświadczam i nie napisałam, że mam satysfakcję, po prostu zrobiłam to, co uważałam za stosowne. Czy to komuś się podoba czy nie.
    I powiem Ci jeszcze, że nie jestem w konflikcie z tą kobietą. Nie urządziłam jej z życia piekła. Po prostu wycofałam się.
    Jak widać po tonie Twojej wypowiedzi - jesteś baaardzo pewna siebie. I myślę, że jak Ciebie mąż zdradzi, to "takiej Grażce" również podziękujesz za to, że się dowiedziałaś.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Grażka
    ~Grażka
    Napisane 22 stycznia 2015 - 18:32
    ~Jagoda napisał:

    (...) Uwierz mi, że jeżeli mąż zdradzałby mnie to chciałabym się dowiedzieć i uważam, że każdy powinien wiedzieć, żeby miał możliwość zareagowania, zrobienia czegoś z tym, bo nikt nie zasługuje na takie traktowanie.
    Ale na pewno nie chciałabym dowiedzieć się tego od takiej Grażki, która potem radośnie oświadcza, że powiadomiła i jeszcze czuje z tego satysfakcję.
    (...)


    I jeszcze jedno - jak to się stało, że szczęśliwa mężatka trafia na taki wątek??
    "Kogo kocha, żonę czy kochankę ?"
    Czyżbyś z nudów zastanawiała się nad takim tematem ? Bo ty raczej są zdradzone żony lub kochanki. "NORMALNE " żony nie zadają sobie ( ani wujkowi Google) takich pytań. Bo co normalną szczęśliwą i ufającą mężowi żonę obchodzi taki temat ??

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Jagoda
    ~Jagoda
    Napisane 22 stycznia 2015 - 18:37
    Taa... i będziemy przyjaciółkami po wsze czasy.
    Tak, wycofałaś się. Dlaczego? Bo okazał się dupkiem czy dlatego, ze po prostu olał Ciebie?
    Tak z ciekawości odpowiedz na jedno pytanie. Dlaczego uznałąś za stosowne powiedzenie żonie o romansie po ponad 2 latach a nie zaraz na początku romansu? To chyba byłoby najuczciwsze, prawda?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Jagoda
    ~Jagoda
    Napisane 22 stycznia 2015 - 18:49
    ~Grażka napisał:
    ~Jagoda napisał:

    (...) Uwierz mi, że jeżeli mąż zdradzałby mnie to chciałabym się dowiedzieć i uważam, że każdy powinien wiedzieć, żeby miał możliwość zareagowania, zrobienia czegoś z tym, bo nikt nie zasługuje na takie traktowanie.
    Ale na pewno nie chciałabym dowiedzieć się tego od takiej Grażki, która potem radośnie oświadcza, że powiadomiła i jeszcze czuje z tego satysfakcję.
    (...)


    I jeszcze jedno - jak to się stało, że szczęśliwa mężatka trafia na taki wątek??
    "Kogo kocha, żonę czy kochankę ?"
    Czyżbyś z nudów zastanawiała się nad takim tematem ? Bo ty raczej są zdradzone żony lub kochanki. "NORMALNE " żony nie zadają sobie ( ani wujkowi Google) takich pytań. Bo co normalną szczęśliwą i ufającą mężowi żonę obchodzi taki temat ??

    Nigdzie nie napisałam, że jestem szczęśliwą mężatką (ale fakt jestem), nie zadawałam takich pytań wujkowi googlowi, na tym forum nie pisza tylko zdradzane zony i kochanki, jako przykład podam MŻK, która akurat ma udane małżeństwo. Podczytuje to forum od dawna, bo nie wiem czy mogę to napisać, najwyżej wytną, znam założyciela tego portalu.
    I odezwałam się tylko w sprawie donosicielstwa, bo nie znoszę takich ludzi.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Grażka
    ~Grażka
    Napisane 22 stycznia 2015 - 18:59
    Jagoda
    Mylisz pojęcia
    Albowiem
    DONOSICIELSTWO to
    Donosicielstwo – inaczej denuncjacja, praktyka tajnego lub poufnego oskarżania osoby, grupy osób bądź instytucji przed organem dysponującym sankcjami wobec oskarżanego.
    Nie oskarżałam tajnie nikogo - po prostu jawnie w biały dzień powiedziałam mojemu kochankowi - który nie potrafił się określić -że poinformuję jego żonę, a on zaśmiał mi się w twarz z komentarzem : nie zrobisz tego, bo jesteś za miękka,
    Więc nie było to tajne donosicielstwo. Uogólniasz jak większość ;-)
    Nie wierzę, że z nudów " poczytujesz" taki temat - bo co w tym interesującego ? Skoro Ciebie to nie dotyczy. Ten temat to Twoje hobby ?
    Bo jakoś nie kupuje tego.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Grażka
    ~Grażka
    Napisane 22 stycznia 2015 - 18:59
    Jagoda
    Mylisz pojęcia
    Albowiem
    DONOSICIELSTWO to
    Donosicielstwo – inaczej denuncjacja, praktyka tajnego lub poufnego oskarżania osoby, grupy osób bądź instytucji przed organem dysponującym sankcjami wobec oskarżanego.
    Nie oskarżałam tajnie nikogo - po prostu jawnie w biały dzień powiedziałam mojemu kochankowi - który nie potrafił się określić -że poinformuję jego żonę, a on zaśmiał mi się w twarz z komentarzem : nie zrobisz tego, bo jesteś za miękka,
    Więc nie było to tajne donosicielstwo. Uogólniasz jak większość ;-)
    Nie wierzę, że z nudów " poczytujesz" taki temat - bo co w tym interesującego ? Skoro Ciebie to nie dotyczy. Ten temat to Twoje hobby ?
    Bo jakoś nie kupuje tego.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Jagoda
    ~Jagoda
    Napisane 22 stycznia 2015 - 19:11
    ~Grażka napisał:
    Jagoda
    Mylisz pojęcia
    Albowiem
    DONOSICIELSTWO to
    Donosicielstwo – inaczej denuncjacja, praktyka tajnego lub poufnego oskarżania osoby, grupy osób bądź instytucji przed organem dysponującym sankcjami wobec oskarżanego.
    Nie oskarżałam tajnie nikogo - po prostu jawnie w biały dzień powiedziałam mojemu kochankowi - który nie potrafił się określić -że poinformuję jego żonę, a on zaśmiał mi się w twarz z komentarzem : nie zrobisz tego, bo jesteś za miękka,
    Więc nie było to tajne donosicielstwo. Uogólniasz jak większość ;-)
    Nie wierzę, że z nudów " poczytujesz" taki temat - bo co w tym interesującego ? Skoro Ciebie to nie dotyczy. Ten temat to Twoje hobby ?
    Bo jakoś nie kupuje tego.

    Nie musisz.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Arthur
    ~Arthur
    Napisane 22 stycznia 2015 - 19:24
    Jagoda, doskonałe pytanie:
    Tak z ciekawości odpowiedz na jedno pytanie. Dlaczego uznałąś za stosowne powiedzenie żonie o romansie po ponad 2 latach a nie zaraz na początku romansu? To chyba byłoby najuczciwsze, prawda?


    Odpowiem tak, jakmężczyzna to widzi:

    Bo bezwzględnie ciągnęła korzyści z tego związku, emocjonalne, uczuciowe, seksualne, jakiekolwiek robiąc sobie przy tym w głowie plany na przyszłe życie PO WYRWANIU absztyfikanta z jego małżeństwa. Założę się, że chłop mówił jej prawdę, że ma piekło w domu, mężczyźni w kochankach (nie przebiegłych, fałszywych ******) szukają nie tylko seksu ale ciepła, uczucia, zaufania, możliwości zwierzenia się i to robią! ZAKOCHUJĄ SIĘ.

    A taka Grażka najzwyczajniej się chamsko zemściła, bo jej plan nie wyszedł! I nic nie masz kobieto na swoje usprawiedliwienie. Gdybyś od razu do niej poleciała/zadzwoniła, jak tylko dowiedziałaś się, że jegomość jest żonaty i powiedziała, co się dzieje, byłabyś rozgrzszona.

    A tak - na stos z Tobą!


    Miałem dokładnie taki przypadek wśród znajomych. On się w niej zakochał, nie mógł odejść od żony harpii bo dziecko, które rozumiało już co się dzieje rzucało mu się na szyję w rozpaczy "tatusiu nie odchodź". Standard, chyba już tu opisywany, nie wiem, awantury w domu, zero intymności a chłopak był zdrów, silny, mający potrzeby, żona to ignorowała więc życie mu znalazło kochankę - znów standard. I historia jak u Grażki.
    Znienawidziliśmy tę kobietę, zrobiła chłopakowi potworność i zniknęła. On prawie się zapił bo był w niej szczerze zakochany. I to on miał po niej pustkę emocjonalną. A ta kobieta zapadła się pod ziemię. Podobno długo nie cierpiała katuszy w samotności i szybko znalazła "nowe ramiona" i no, wiadomo co jeszcze. Te stories są wszystkie do siebie podobne.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Grażka
    ~Grażka
    Napisane 22 stycznia 2015 - 19:53
    ~Jagoda napisał:
    Taa... i będziemy przyjaciółkami po wsze czasy.
    Tak, wycofałaś się. Dlaczego? Bo okazał się dupkiem czy dlatego, ze po prostu olał Ciebie?
    Tak z ciekawości odpowiedz na jedno pytanie. Dlaczego uznałąś za stosowne powiedzenie żonie o romansie po ponad 2 latach a nie zaraz na początku romansu? To chyba byłoby najuczciwsze, prawda?

    Odpowiadam:
    Wierzyłam mu.
    Wierzyłam, gdy mówił, że jest mu źle. Pomogłam znaleźć dobrą pracę, żeby stanął na nogi. Pomagałam finansowo. Przez dwa lata powtarzał, że odejdzie od żony, ale potrzebuje czasu.
    Ok czekałam. Później - miałam dość tego czekania i słuchania jaka żona jest beee
    Bo albo jest ci źle i odchodzisz - albo nie zawracaj komuś głowy.
    Kochałam go, ale też znam swoją wartość. Ciągle czekałam i czekałam na jego decyzję, w jedną lub w drugą stronę.
    Więc ustaliłam termin i powiedziałam - albo ja albo żona.
    A on dalej swoje ... później nie mogłam się go pozbyć. A miałam dość tej sytuacji.
    Zagroziłam, że powiem żonie. On nadal przychodził i smęcił.
    Więc powiedziałam. Kochałam go, ale siebie też.
    I tyle w temacie.
    I nie będziemy przyjaciółkami po wsze czasy ...
    A wg Ciebie Atrhurze i wg Ciebie Jagodo - powinnam to oczywiście ciągnąć w nieskończoność?? Skoro nie mogłam się go pozbyć? A miałam dość bezsensownego romansu??

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Grażka
    ~Grażka
    Napisane 22 stycznia 2015 - 20:03
    Dodam, że jestem wdową. Razem z mężem przez wiele lat prowadziliśmy dobrze prosperującą firmę. Mąż zmarł nagle. Nie mam dzieci. Kochanka poznałam w 18 miesięcy po śmierci męża. Nie byłam wtedy jeszcze mocna emocjonalnie. I wyszło, jak wyszło.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Grażka
    ~Grażka
    Napisane 22 stycznia 2015 - 20:25
    ~Arthur napisał:
    Jagoda, doskonałe pytanie:
    Tak z ciekawości odpowiedz na jedno pytanie. Dlaczego uznałąś za stosowne powiedzenie żonie o romansie po ponad 2 latach a nie zaraz na początku romansu? To chyba byłoby najuczciwsze, prawda?



    Odpowiem tak, jakmężczyzna to widzi:

    Bo bezwzględnie ciągnęła korzyści z tego związku, emocjonalne, uczuciowe, seksualne, jakiekolwiek robiąc sobie przy tym w głowie plany na przyszłe życie PO WYRWANIU absztyfikanta z jego małżeństwa. Założę się, że chłop mówił jej prawdę, że ma piekło w domu, mężczyźni w kochankach (nie przebiegłych, fałszywych ******) szukają nie tylko seksu ale ciepła, uczucia, zaufania, możliwości zwierzenia się i to robią! ZAKOCHUJĄ SIĘ.
    (...)
    Te stories są wszystkie do siebie podobne.
    Powiem Ci jak ja to zaczęłam widzieć zanim postawiłam mu ultimatum :
    Dobrze mu było, korzystał z mojego domu do woli, weekendy wyjazdowe za moje pieniądze. Wakacje tygodniowe - bo na więcej nie jechał ze mną - za moje pieniądze.Jego ubrania za moje pieniądze ... prezenty świąteczne - za moje pieniądze. Etc, etc... x 1000 0000 000
    Głupia ciepła wdówka dawała bez końca i wierzyła w bajki ...
    Aż w końcu chciała coś zamian - a tu ZONGGGG.
    Kochaś chciał brać i brać, a jak ja nie chciałam i tyle i koniec miłości. Aczkolwiek nie umiał zrezygnować z tego co u mnie miał. Więc chciał ciągnąć znajomość na starych zasadach.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~MŻK
    ~MŻK
    Napisane 22 stycznia 2015 - 23:04
    Zdrada zdrady nie jest zdradą.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy