Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

kogo kocha kochanke czy żone

Rozpoczęte przez ~nika, 01 sty 2014
  • ~Jaro
    ~Jaro
    Napisane 15 stycznia 2015 - 23:24
    I nic innego nie musisz, jak tylko to przetrwac..
    TERAZ liczysz dni, a nic się nie zmienia, bo to musi potrwac, dni, tygodnie, miesiące byc może, ale w pewnym momencie przestaniesz liczyc, uwierz mi..

    DOWIEDZ SIĘ, KIM JESTEŚ BEZ NIEGO..


    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Angel
    ~Angel
    Napisane 16 stycznia 2015 - 00:05
    Arthur jaki trzeba mieć tupet aby pisać o stosie.
    Winisz żony, piętnujesz kochanki. Tylko swojej maleńkości nie widzisz.
    Zdradzający przez trzy lata żonaty mężczyzna leci na kłamstwie i wykorzystuje fakt, że my kobiety jesteśmy biologicznie i społecznie uwarunkowane by kochać i tworzyć dom. Grażka pewnie jest ofiarą perfidnego oszustwa, oczerniania żony i życia w iluzji jaką jej stworzył kochanek.
    Mój pierwszy mąż zdradził mnie zanim zaszłam w ciążę. Prawdy dowiedziałam się gdy nasz synek miał miesiąc. Miałam ochotę wykąpać się w Domestosie, jak zdałam sobie sprawę, że prosto od niej wracał do mnie. Nienawidziłam ją, potem siebie. Dopiero drugie małżeństwo otworzyło mi oczy. Po latach zrozumiałam, że powinnam jej podziękować. Rozwiedliśmy się jak mały miał kilka miesięcy. Nie przeżył traumy rozwodu. Moja siostra i jej dzieci nie miały tyle szczęścia. Była zdradzana z wieloma kobietami przez wiele lat w końcu została porzucona. Ja mogłam przynajmniej drania wywalić. Panowie nie piszcie więc o przyczynie i skutku skoro piętnujecie skutek waszych zdrad. Nie piszcie o godności i zachowaniu twarzy skoro sami oszukujecie i prosto od kochanki włazicie żonom do łózka i zwalacie winę na kochanki. Nie piszcie o karmie skoro wyrządzacie tyle krzywdy. W Nowym Roku chciałabym życzyć Wam oświecenia, uczciwości wobec innych i przede wszystkim samych siebie, Pokory, honoru i odwagi aby przeprosić i naprawić to co zniszczyliście.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Arthur
    ~Arthur
    Napisane 16 stycznia 2015 - 00:40
    Hola hola, zagalopowałaś się Aniele. Emocje rezultujące z własnego doświadczenia nie przekładaj na ogól mężczyzn. Typ, który "właśnie zszedł" z pochwy kochanki i godzinę później jest dla mnie takim samym zerem. Cwaniakiem, rżnącym wszystko co się nawinie. O tym poziomie nie dyskutujmy. Ale jest duuuuuża grupa mężczyzn, którzy szukają i znajdują kobiety "na boku" WŁAŚNIE jako rezultat braku seksu w małżeństwie! Bo konflikty, bo foch, bo nie, bo etc, etc. A potem taka pani się znajduje, pan mówi, jaka jest sytuacja, pani to nie przeszkadza bo ma plan, dam mu moje ciało a potem zażądam wyłączności. I nie ma fifty-fifty, ja chcę miec 100%! A jak nie, to cię zniszczę....

    I to czynią, jak Grażka. Dlatego spaliłem ją na stosie. I wierz mi, tłumy patrzyły, nie tylko tych meżczyzn, którzy tu się na tym forum wyspowiadali, jako jedynej często formie ujścia emocji, żalu, smutku, wsciekłości. Koniety też były. Żony, którym to kochanki uczyniły, paląc przedtem ich mężów. Teraz kolej na mściwe eks-kochanki, kobiety złe, podłe, mściwe. Let them burn alive!

    Niezczą mężczyzn, ich żony, pośrednio dzieci, dalsze rodziny gdy dochodzi do rozwodów a same mają "czyste konto" i wycofują się ze sprawy bez szwanku, momentalnie zapominając o tych kilkuletnich związkach. I takie kobiety palę na stosie, jak w XII wieku, bezwzględnie. Bo one mają wszelką władzę, by utopić kochanka-dupka w rynsztoku, gnoju, whatever, poniżyć go słowem tak, że mężczyzna będzie pił na umór ze zgryzoty ale - nie wciągaj w to niewinnych! Bo karm ich dopadnie, jutro, za rok, za pięć, dziesięć lat.

    Obserwuję życie i to się potwierdza.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Arthur
    ~Arthur
    Napisane 16 stycznia 2015 - 00:44
    Sorry za błędy i gramatykę ale emocje i późna pora..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~megi
    ~megi
    Napisane 16 stycznia 2015 - 03:15
    Wiele piszecie o seksie, gdzie często jest to po prostu akt seksualny.
    A co ze zdradą emocjonalną?
    Zwłaszcza, gdy seksu jest pod dostatkiem, a on się odsuwa, znajduje inną towarzyszkę do zwierzeń. Woli z nią rozmawiać, niż z żoną, dziećmi...poświęca czas na emocjonalne romanse i flirty, podczas, gdy rodzinie nawet miłego słowa nie jest w stanie wydukać.

    KOBIETO, ja również sądzę, że to może się jeszcze udać. Oboje jesteście winni niedbalstwa, ale może za jakiś czas znów między Wami zaiskrzy, znów Wam się zechce.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delba
    ~Delba
    Napisane 16 stycznia 2015 - 09:01
    ~Arthur napisał:
    Nie, nie będzie. Po moich koleżankach mających za sobą 20paroletnie małżeństwa, nie ma nowego życia po rozwodzie. Jest to, które jest. Był nawet taki ciekawy artykuł-wywiad w Gazecie Wyborczej. Smutny jak cholera...

    Zastanów się, dlaczego on poszedł do niej.


    Nowe życie po rozwodzie...? jest jak najbardziej możliwe!
    Inne, ciche, mniej stresowe... trzeba sobie tylko na nie pozwolić, dać sobie szanse.
    Życie po rozwodzie jest już całkiem zależne od Nas samych.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kobieta
    ~Kobieta
    Napisane 16 stycznia 2015 - 12:06
    Ja już nie liczę na wiele w życiu.
    Chcę spokoju. Nie wydaje mi się by powrót męża był możliwy. Chcę rozstać się z nim w przyjaźni. Mam wiele pięknych, miłych i dobrych wspomnień, tego mi nikt nie odbierze. Złe kiedyś wyblakną.
    To forum wbrew pozorom wiele mi dało. Przeprowadziłam tu kilka wartościowych dla mnie rozmów. Gdyby nie osoby pełne kompleksów, można by było mieć fajne miejsce do rozmów na poziomie. Dziękuję wszystkim za tak miłe słowa.
    Pozdrawiam.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delba
    ~Delba
    Napisane 16 stycznia 2015 - 12:44
    ~Kobieta napisał:
    Ja już nie liczę na wiele w życiu.
    Chcę spokoju. Nie wydaje mi się by powrót męża był możliwy. Chcę rozstać się z nim w przyjaźni. Mam wiele pięknych, miłych i dobrych wspomnień, tego mi nikt nie odbierze. Złe kiedyś wyblakną.
    To forum wbrew pozorom wiele mi dało. Przeprowadziłam tu kilka wartościowych dla mnie rozmów. Gdyby nie osoby pełne kompleksów, można by było mieć fajne miejsce do rozmów na poziomie. Dziękuję wszystkim za tak miłe słowa.
    Pozdrawiam.


    Wielką sztuką jest rozstawać się, rozwodzić się tak jak opisujesz;-))
    oby inni potrafili jak Ty.... taki rozwód, z takim podejściem to ograniczanie bardzo duże swoich emocji... zdrowsze. Szkoda, że tak niewielu ludzi to postrzega ai ze swoich rozwodów robią cyrk.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kobieta
    ~Kobieta
    Napisane 16 stycznia 2015 - 16:39
    Nie zawsze tak było. Kilka miesięcy temu, tu na blogu wylewałam swoją żółć.
    Kilku osobom dostało się dość mocno, za co później przepraszałam.
    Był okres, gdy szalałam z bólu. Chciałam go odzyskać na siłę.
    Był okres, gdy pogodziłam się z tym, że żyję w trójkącie - i umierałam z bólu.
    Teraz jest czas taki właśnie. pogodziłam się z tym, że zostałam sama. Ale to nie jest takie proste.
    Mamy dorosłe dzieci, które nas obserwują. Mąż jest dobrym ojcem. Był dobrym mężem, dbał o mnie. Więc staram się jakoś to wszystko poukładać.
    To wszystko nie jest takie proste. tak naprawdę żyję teraz jak w letargu.
    Tak, jak pisał Jaro. Byle przetrwać kolejny dzień.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delba
    ~Delba
    Napisane 16 stycznia 2015 - 18:37
    ~Kobieta napisał:
    Nie zawsze tak było. Kilka miesięcy temu, tu na blogu wylewałam swoją żółć.
    Kilku osobom dostało się dość mocno, za co później przepraszałam.
    Był okres, gdy szalałam z bólu. Chciałam go odzyskać na siłę.
    Był okres, gdy pogodziłam się z tym, że żyję w trójkącie - i umierałam z bólu.
    Teraz jest czas taki właśnie. pogodziłam się z tym, że zostałam sama. Ale to nie jest takie proste.
    Mamy dorosłe dzieci, które nas obserwują. Mąż jest dobrym ojcem. Był dobrym mężem, dbał o mnie. Więc staram się jakoś to wszystko poukładać.
    To wszystko nie jest takie proste. tak naprawdę żyję teraz jak w letargu.
    Tak, jak pisał Jaro. Byle przetrwać kolejny dzień.


    Ważne są wnioski do których doszłaś, ważne jest teraz Twoje podejście...
    Nie niszczysz siebie tak jak wcześniej. Zobacz na kobiety, które nawet po rozwodzie będąc rozsiewają wokół siebie złość, nienawiść.... nakręcają się...
    Ty masz pewną świadomość i tak jest łatwiej... wiem, bo też jestem o rozwodzie.
    Długo było przeżywanie, nawet po rozwodzie kilka lat, ale to tylko destrukcja samego siebie. Dojście do wniosków, do spokojniejszych zachowań jak Twoje- trzeba tego chcieć...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kobieta
    ~Kobieta
    Napisane 16 stycznia 2015 - 20:59
    Tym razem robię to dla siebie. Chcę zacząć w miarę normalnie żyć. Spokojnie - czy tak się da, to się okaże za rok, może dwa ...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delba
    ~Delba
    Napisane 16 stycznia 2015 - 22:01
    ~Kobieta napisał:
    Tym razem robię to dla siebie. Chcę zacząć w miarę normalnie żyć. Spokojnie - czy tak się da, to się okaże za rok, może dwa ...


    Uwierz w siebie... dla samej siebie... da się ;-)) tyle, ze nit tego za Ciebie nie zrobi, ale jeśli doszłaś do takich wniosków w sprawie rozwodu to z tym tez dasz radę ;-))
    krok po kroku a za rok będziesz inna ;-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~GOŚĆ
    ~GOŚĆ
    Napisane 19 stycznia 2015 - 11:31
    Ja miałam sytuację taką, że poznałam faceta też lał wodę że z żoną ma źle że sie czepia robi mu awantury i wogóle i w szczególe. Spotykaliśmy się przez ponad 3 miesiące przyjeżdzał do mnie jak tylko mógł. Wiedziałam że ma dziecko, żone i nie chciałam tego psuć ale wyznał mi że mnie kocha . Prosiłam go że jak coś będzie nie tak to żeby mi o tym powiedział to usune się z jego życia za każdym razem jak sie spotykaliśmy bo mogliśmy tylko wtedy jak pracował, niedziele miał wolne wiec nie pisałam nie dzwoniłam bo wiedziałam kiedy mogę żeby mu nie zrobić przypału u żony. Tylko prosiłam o jedno nie kłam. Okłamał mnie i przez to żona wszystkiego się dowiedziała, spotkałam się z nią rozmowa w miare normalna na poziomie. Wszystko to było za sprawką mojej koleżanki nie chciałam tego ale ona jak coś postanowiła to to robiła. Miałam wielkie poczucie winy że przezemnie ma piekło w domu i go nigdy nie zobacze. Bardzo bym chciała się z nim spotkać wyjaśnić to bo teraz wszystko spadło na mnie. Nie chce z nim sie spotykać jak kiedyś ale nie chce żebyśmy byli dla siebie wrogami, bo cudowne chwile razem spedziliśmy. Chce tylko szczerej rozmowy nic wiecej. Wiem że teraz będziecie mnie wyzywać od najgorszych itd ale wina po obu stronach leży nie po jednej, bo ja nikogo nie zdradzałam tylko on. Były to 3 wspaniałe miesiące ale przez moją byłą koleżankę wszystko się zjebało , nigdy bym go nie wydała bo mu to nawet mówiłam że nie musi się martwić, ale jak ona zaczeła rozmawiac z jego żoną to żona zażądała spotkania ze mną i co miałam zrobić, spotkać się. Nie zwalałam całej winy na niego wręcz przeciwnie tłumaczyłam jej że on się pogubił że kocha swoją rodzinę i to pomogło. Czy odezwać się do niego i poprosić o spotkanie? czy odpuścić? Bo w sumie mi też się należy spotkanie przynajmniej i wyjaśnienie dlaczego to się tak posypało. Wiem że cierpiał bardzo i że nadał coś do mnie czuje. Pomóżcie mi jak mieliście podobną sytuację. Ps. informuje, że ze mną pierwszą żony nie zdradził.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Dori
    ~Dori
    Napisane 19 stycznia 2015 - 17:06
    PO co chcesz się kontaktować. Koniec to koniec. Facet wrócił tam, gdzie jest jego miejsce. Co Ty chcesz wyjaśniać. Oboje spieprzyliście życie żonie Twojego kochanka/

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Arthur
    ~Arthur
    Napisane 19 stycznia 2015 - 17:44
    ~Dori napisał:
    PO co chcesz się kontaktować. Koniec to koniec. Facet wrócił tam, gdzie jest jego miejsce. Co Ty chcesz wyjaśniać. Oboje spieprzyliście życie żonie Twojego kochanka/


    Spoerzyłaś jego żonie i jemu!
    Koleżanka? Cholerne zawistne baby! I jak się teraz czujesz? Żona, on ma zarżnięte życie bo wszedł w związek z Tobą, mówiąc Ci, że jest żonaty, ma dziecko a teraz co, wyrzuty sumienia z Twojej strony?

    Ciesz się, masz "carte blanche", żadnych konsekwencji i heja, można "układać sobie życie na nowo", nie patrząc wstecz.

    Prawda?


    A koleżankę - "pod lód"!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Dori
    ~Dori
    Napisane 19 stycznia 2015 - 20:35
    ~Arthur napisał:
    ~Dori napisał:
    PO co chcesz się kontaktować. Koniec to koniec. Facet wrócił tam, gdzie jest jego miejsce. Co Ty chcesz wyjaśniać. Oboje spieprzyliście życie żonie Twojego kochanka/


    Spoerzyłaś jego żonie i jemu!
    Koleżanka? Cholerne zawistne baby! I jak się teraz czujesz? Żona, on ma zarżnięte życie bo wszedł w związek z Tobą, mówiąc Ci, że jest żonaty, ma dziecko a teraz co, wyrzuty sumienia z Twojej strony?
    Ciesz się, masz "carte blanche", żadnych konsekwencji i heja, można "układać sobie życie na nowo", nie patrząc wstecz.
    Prawda?
    A koleżankę - "pod lód"!

    Arthur - skąd tyle jadu w Tobie?
    Czy ma Ciebie też ktoś doniósł do żony? Jesteś taki rozhisteryzowany w tej kwestii.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Arthur
    ~Arthur
    Napisane 19 stycznia 2015 - 21:31
    Histeria? Nie, to poczucie głębokiej niesprawiedliwości, kobiety świadomie wchodzą w te relacje, wiedzą, w co się pakują a później rujnują tym mężczyznom życie. Tylko nie argumentuj w stylu "nie trzeba było zdradzać żony" bo życie jest skomplikowane i ja mogę odpowiedzieć "jak wiedziałaś to po coś w to wchodziła?".

    Mężczyznom rujnują życie a same nie ponoszą kary a są
    współwinne. Oni tracą majątki, gromadzone przez lata a one odpalą ładunek i znikają jakby nic się nie stało. Miałem taki przypadek w kręgu znajomych.

    Dlatego panowie zabezpieczajcie się! Róbcie im zdjęcia, intymne by w razie czego mieć "haka". A nie wierzyć "zapewnieniom".

    Zrobisz mi piekło, to ja tobie też. System odstraszania.

    Nie wierz nigdy kobiecie - Budka Suflera śpiewała i grała 35 lat temu.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Dori
    ~Dori
    Napisane 19 stycznia 2015 - 21:44
    Piszesz, że kobiety nie ponoszą kary...
    Ponoszą i to ogromną. Emocjonalna pustka, emocjonalna śmierć wręcz.
    Tak, wiedzą w co wchodzą - ale mężczyźni również wiedzą, co robią i czym to grozi.
    Latami oszukują żony. Później, gdy prawda wychodzi na jaw - żony emocjonalnie umierają. A chęć zemsty te żony zabija.
    Poczytaj, co pisała Kobieta, jak pluła tu jadem na początku. To był jad zdradzonej żony. Poczytaj kochanki - jak plują jadem porzuconej kobiety.
    Arthur - życie jest bardzo proste - nie rób tego, czego nie chcesz sam doświadczyć. Zło wraca, jak sam słusznie zauważyłeś. A zdrada - to zło, jak byś zdrady nie nazwał, to zawsze będzie zło.
    Mówię to z poziomu zdradzonej żony, zaszczutej przez własnego męża i jego kochankę. Wydzwaniała do mnie po kilka razy w tygodniu mówiąc mi, jaki to mój mąż jest zaniedbywany, nieszczęśliwy itp. A mąż ani myślał zakończyć małżeństwo. Ale - było, minęło. Ale poczucie krzywdy pozostało.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~M.P.
    ~M.P.
    Napisane 19 stycznia 2015 - 22:24
    Pytanie do Arthura
    czy Ty wierzysz w to ,że normalna kobieta, która kochała i weszła w taki układ odchodzi z czystą kartą? Czasem taki związek mniej lub bardziej świadomy może być raną, która nie zagoi się nigdy.
    Czy Ty nie widzisz żadnej winy mężczyzn w tych historiach?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~M.P.
    ~M.P.
    Napisane 19 stycznia 2015 - 22:24
    Pytanie do Arthura
    czy Ty wierzysz w to ,że normalna kobieta, która kochała i weszła w taki układ odchodzi z czystą kartą? Czasem taki związek mniej lub bardziej świadomy może być raną, która nie zagoi się nigdy.
    Czy Ty nie widzisz żadnej winy mężczyzn w tych historiach?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy