Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

kogo kocha kochanke czy żone

Rozpoczęte przez ~nika, 01 sty 2014
  • ~żmija
    ~żmija
    Napisane 08 stycznia 2015 - 23:21
    Delba. Ok, a więc odrzuciłeś wszystko co napisałam, bo ci się nie podobam. No trudno.

    To co napisałam, to nie jest mój wymysł. Korzystałam z książek psychologicznych oraz stron internetowych. Częściowo zacytowałam dosłownie, częściowo napisałam własnym zdaniem, ale jest to zgodne z aktualną wiedzą na temat ludzkiej psychiki.

    W sumie nie musicie ze mną dyskutować, bo ja nie dla dyskusji to napisałam, tylko dla przekazania WIEDZY.

    A Wy też mnie obraziliście na różne sposoby, ale co tam. Przecież nie będę płakać z tego powodu. Wola i rozum panują nad emocjami u mnie. ;-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delba
    ~Delba
    Napisane 08 stycznia 2015 - 23:29
    Naprawdę naucz się czytać ze zrozumieniem ;-)))
    Ty tego nie napisałaś więc mogę podyskutować z autorami wypowiedzi a Ty nie jesteś autorem... Ponadto używasz czyichś słów bez pozwolenia autorów a to chyba w jakiś sposób karalne...- prawa autorskie

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~żmija
    ~żmija
    Napisane 08 stycznia 2015 - 23:41
    Podałam źródła i zaznaczyłam w cudzysłów dosłowne cytaty. To co nie ma podanego źródła napisałam swoimi słowami, ale wcześniej przeczytałam różne książki i artykuły (duuużo), żeby móc się wypowiedzieć na ten temat. Opinie i wnioski są moje.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~żmija
    ~żmija
    Napisane 08 stycznia 2015 - 23:54
    No dobra, spadam stąd. Jak ktoś zechce skorzystać, niech skorzysta. Może komuś spadną klapki z oczu, jak sobie przeczyta to forum. A jeśli ktoś woli swoje dotychczasowe życie, to cóż można na to poradzić.

    W książkach na temat psychologii jednoznacznie jest napisane, że należy się zająć własnym życiem, a nie ustawiać cudze. Trochę czasu wam poświęciłam, bo mi było was żal i jakby to ująć, spełniłam swoje potrzeby. Bo od czasu do czasu mam potrzebę powymądrzania się.

    Sympatii tu nie szukam, więc nie gniewam się, że mnie nie lubicie. Wiedziałam z góry, że będzie opór na to co piszę, bo jest to absolutnie niezgodne z waszymi uczuciami i emocjami - stąd agresja w moim kierunku. I jeszcze mój nick, który dolał oliwy do ognia - powinnam była wybrać jakiś neutralny.

    Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delba
    ~Delba
    Napisane 08 stycznia 2015 - 23:59
    "W książkach na temat psychologii jednoznacznie jest napisane, że należy się zająć własnym życiem, a nie ustawiać cudze. "
    i dostosuj się sama do tego ;-)))
    Ustawiaj swoje życie a nie cudze ;-))

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Jaro
    ~Jaro
    Napisane 09 stycznia 2015 - 00:14
    "Najprawdopodobniej żonaty facet wdaje się w romans, bo emocje opadły i szuka nowych. Nigdy nie umiał kochać (nie pokochał naprawdę żony) i kochanki też raczej nie pokocha."

    Uniwersalny bełkot.
    Coś przeżyłaś, sobie wytłumaczyłaś, Tobie pomogło, zostaw innych w spokoju.

    Z jakiego powodu i po co? piszesz na wątku, który Ciebie nie dotyczy?
    Chcesz uszczęśliwic innych?
    Co za TUPET..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ala
    ~Ala
    Napisane 09 stycznia 2015 - 02:50
    Zmijo, wrzuc luz albo wsteczny.... tyle jadu i goryczy siac po necie...? Ja nie jestem byla zona, jestem matka czyjegos dziecka... I jakos nie skaczemy sobie do gardel... oboje mamy dobro dziecka na mysli, oboje jestesmy w innych zwiazkach i sie nie zabijamy, nie klocimy i w sprawach wychowania stajemy za soba murem... co mama powiedziala to tata poprze i odwrotnie....... da sie zmijo... tylko trzeba byc czlowiekiem nie zmija.... i chyba lepiej sie skupic na dzieciach niz drapaniu ran z bylym...
    polecam, nie jestesmy razem, ale razem mamy dziecko, ktore oboje kochamy... i wg mnie to jest najwazniejsze... a nie pie... o szopenie... bo malzenstwo, przysiega i inne duperele...
    P.S forum byl swietne jak panowie pisali, niestety zmij poczulas , ze masz jedyna racje...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~żmija
    ~żmija
    Napisane 09 stycznia 2015 - 10:18
    ~Jaro napisał:
    "Najprawdopodobniej żonaty facet wdaje się w romans, bo emocje opadły i szuka nowych. Nigdy nie umiał kochać (nie pokochał naprawdę żony) i kochanki też raczej nie pokocha."

    Uniwersalny bełkot.
    Coś przeżyłaś, sobie wytłumaczyłaś, Tobie pomogło, zostaw innych w spokoju.

    Z jakiego powodu i po co? piszesz na wątku, który Ciebie nie dotyczy?
    Chcesz uszczęśliwic innych?
    Co za TUPET..


    Drogi Jaro,
    1. To jest FORUM DYSKUSYJNE, który służy do dyskutowania w formie pisemnej, a ja właśnie to zrobiłam.
    2. Ja nigdy nie byłam kochanką żonatego ani nie zdradziłam nikogo, więc zdecydowanie tego nie przeżyłam. Żeby wyleczyć czyjąś chorobę nie trzeba na nią chorować.
    3. Napisałam powyżej, że lubię się od czasu do czasu wymądrzać, więc dlatego tu pisałam (czytanie ze zrozumieniem!).
    4. Czy to bełkot. Gdybyś czytał uważnie (czytanie ze zrozumieniem!) doczytałbyś, że napisałam, że możliwe jest, że facet po zdradzie:
    a) Pokocha prawdziwą miłością żonę. Zrozumie co jest w życiu ważne.
    b) Pokocha prawdziwą miłością kochankę. Może ona go jakimś cudem nauczy kochać naprawdę.
    c) Możliwe jest, że nadal nie pokocha prawdziwą miłością nikogo, bo woli skupić się na swoich emocjach. A więc nie dojrzeje emocjonalnie nigdy.

    Reasumując, na troje babka wróżyła i któż to wie, który przypadek będzie wasz?

    Czy to tupet - ja wam przekazuję WIEDZĘ, którą zaczerpnęłam z książek i internetu. Ale ta wiedza jest niewygodna dla was i stąd ta agresja w moim kierunku.

    I do Ali: kochana Alu, nie denerwuj się tak i postaraj się zapanować nad emocjami.

    No dobra, spadam, bo już więcej nie mogę.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kochanka
    ~kochanka
    Napisane 09 stycznia 2015 - 19:44
    Wiesz co zmijo czytaj te swoje poradniki ZE ZROZUMIENIEM!!
    Bo tak sie składa ze zaocznie studiuję psychologię i tematy o których piszesz nie są mi obce. Przede wszystkim mylisz podstawowe pojęcie zauroczenia i zakochania bo to nie to samo. Zauroczenie po ludzku to nagłe dostanie fizia na punkcie jakiej osoby które zwykle mija po klku miesiącach i chyba wszyscy tego doświadczyliśmy
    Definicja z mądrego podręcznika....Zauroczenie to przekonanie, że kogoś się kocha, że bez tej osoby życie nie ma sensu. Zauroczeniu często towarzyszą przysłowiowe „motyle w brzuchu” a świat i poznana osoba mają tylko same pozytywne strony. Zauroczenie nie jest czymś niestosownym. Należy tylko pamiętać, że jest zauroczeniem, które może przerodzić się w zakochanie i miłość, ale też nie musi rozwinąć się w tym kierunku.

    zakochanie po ludzku to zmiany juz chemiczne zachodzące w mózgu które nie mijaja a odczucia organizmu na widok dotyk tej osoby są zawsze silne i trwają latami i to po jakimś czasie przeradza się w świadomą miłość.Wtedy się kocha i postępje w stosunku do drugiej osoby jak kiedyś napisał testosteron. To jest bliższe ludziom to przypomina nasze przezycia a nie jakaś teoria z chmór wzięta przez osobę która niczego takiego jak my nie przeżyła a wymądrza sie jakby pozjadała wszystkie rozumy bo coś tam pezczytała nie zrozumiała ale WIE!
    Po co się produkujesz skoro ciebie to nie dotyczy?
    Tutaj ludzie lepiej rozumieją co to zauroczenie i zakochanie bo dlatego panowie długi czas żyja w podwójnych zwiazkach zeby mieć pewnosc czy to nie minie czy przerodzi się w prawdziwą miłosć. jak nie mija co najmniej rok to można już mówić o zakochaniu i milości. Tępa jesteś i tyle. Zostaw nasze sprawy nam kochankom i żonom bo ich " POJEDYNEK" można zrozumieć a ciebie nie. Masz rację pisząc że żebywyleczć chorobę nie trzeba też na nią chorować ale żeby zrozumieć chorego trzeba przeżyć to co on .

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kochanka
    ~kochanka
    Napisane 09 stycznia 2015 - 19:50
    Tutaj żmijo masz bardzo po ludzku wytłumaczone kto kogo kocha trochę się te zyciowe i sytuacje różnią od suchej twojej teorii.Jak to zresztą w życiu zazwyczaj bywa...teoria swoje a życie swoje.

    ~testosteron napisał:
    Drogie panie przyswójcie sobie bo to odpowiedz na wątek tego forum.
    Facet kocha tylko czynami nie słowami. Powiedzieć kocham moze zawsze zeby osiągnąć jakiś cel. Nie kocha żony jeśli ją zdradza a przyłapany ja okłamuje ściemnia nawet miesiącami się wypiera, Nawet o szacunku do niej nie może tu być mowy a co dopiero o uczuciu. Olewa jej potrzeby . ma gdzieś jej prosby , znika z domu , mimo obietnic nie zrywa z kochanką tylko bardziej się kamufluje.
    Nie kocha kochanki jak wpada na sex i zaraz znika , nie dzwoni nie odpisuje na smsy a jak mu się zachce to znowy wpada. Kłąmie nie dotrzymuje słowa.
    Kocha żonę jesli o nia dba pomaga w domu sam od siebie , nawet nieprzyjemne obowiązki wykonuje z przyjemnością bo widzi jej zadowolenie. Przyłapany na skoku w bok nie wypiera się odpowiada na każde pytanie sam z własnej niewymuszonęj woli zakańcza wszystko z tamtą i to on się stara o zonę dba naprawia.
    Kocha kochankę jeśli nie wpada na numerek tylko zostaje na dłużej choć wie co go za to czeka w domu ale to jest dla niego ważniejsze , lubi spędzać z nią czas , lubi spędzać czas z jej dzieckiem /dziećmi jesli ta je ma . Pomaga w domu nawet nieproszony ( Pomijam tutaj wspominane kiedyś że gotuje bo kochanka wróci zmęczona i głodna po długiej pracy sprząta , remontuje mieszkanie bo to już jak dla mnie pełny obraz uczuć i jakby ścielenie wspólnego gniazda ) . Tylko obserwując swojego mężczyzne i jego zachowanie wobec kobiety można odpowiedzieć sobie KOGO KOCHA.
    Nie zazdroszczę tym paniom z którymi taki niekochjący pan zostanie niezależnie od powodów.
    Powiedzieć kocham potrafi każdy ale okazać jesli uczucie nie jest szczere tylko na krótką mete mozna . Grać nie da się zbyt długo bo jak każda gra kiedyś zmęczy aż do bólu. A uciekanie od tego bólu to używki nałogi , uciekanie z domu . Która z was chce żyć z takim mężczyzną ? Bo jesli was nie kocha to tak skończy. Ktoś zapytał "ile można w czymś tkwić? Odpowiem. NIEDŁUGO.
    Myślę że macie swoją odpowiedz.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~żmija
    ~żmija
    Napisane 10 stycznia 2015 - 08:12
    1. Stan zakochania/zauroczenia trwa 2-5 lat i albo się przekształci w prawdziwą miłość albo nie. Tak więc po roku jesteśmy jeszcze w niezłym amoku - ciągle pod wpływem emocji.
    2. Oczywiste jest, że dla "ukochanej" facet zrobi wszystko, a dla nieukochanej żony nic (zdradzi i zwali na nią całą winę, bo inaczej sumienie by go zjadło, jeśli je ma). Pod wpływem EMOCJI człowiek robi nieraz różne dziwne rzeczy, których normalnie by nie zrobił.
    3. Większość z nas (nie licząc psychopatów) ma takie same uczucia i takie same emocje. A więc ja doskonale je rozumiem. To nie jest tak, że was otacza jakaś tajemnicza aura, która jest niedostępna dla zwykłego śmiertelnika albo że zdradzający wchodzą na jakiś wyższy poziom świadomości - to brednie. Podlegacie dokładnie tym samym procesom psychicznym i fizycznym co każdy i każdy was rozumie, ale nie każdy robi to co wy.
    4. To co testosteron napisał o żonatych, którzy idą do kochanki, uprawiają seks i wychodzą - akurat ten wątek jest o facetach, którzy zakochują się w swoich kochankach. A są też inni, którzy tego nie robią: psychopaci, uzależnieni od seksu. Są też tacy, którzy mają przekonanie, że seks to właściwie nic (znałam takiego!). Ot włożył, wyjął i już - żadne emocje tego nie sięgają - i właśnie to, opisał testosteron.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Jaro
    ~Jaro
    Napisane 10 stycznia 2015 - 12:59
    TUPETEM nazywam wciskanie ludziom tylko swojej prawdy, podpieranie się oburzeniem innych ludzi czy teoriami i nazywaniem tego jeszcze dyskusją.
    To co, Pani napisała WETERANCE, dyskwalifikuje Panią jako rozmówcę w ogóle, na jakikolwiek temat.
    Nie wiem z kim Pani dyskutuje, ale ja nie przeszkadzam..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~bolo
    ~bolo
    Napisane 10 stycznia 2015 - 17:15
    A ja podyskuuję z tą panią.
    Dawno mi się nie zdażylo żeby ktoś kto nie ma kompletnie racji tak bronił swojego stanowiska.
    Żmijo czy ty wystukałaś sobie w google różnice pomiędzy zakochaniem i zauroczeniem
    Ktoś kto studiuje psychologie ci to dobrze przedstawił a ty dalej lejesz wodę. Też temat mi nie jest obcy z racji zawodu też zawsze lubiłem czytać to forum bo też miałem żonę , miałem i kochanke kilka lat, Teraz mam tylko żonę , którą moja kochanka stała sie w sylwestra.
    I teraz nie moge już tego czytać bo ktoś uparł się pisać na forum nie dotyczącym jego ,pisać bzdury i nie na temat. Na temat to napisał testosteron z doświadzcenie i dokładnie jak to wyglada z naszego punktu widzenia bo jak to kiedyś napisał -tak kochamy albo nie kochamy.
    i będący w temacie wiedzą ze nie chodzi tu o żony czy kochanki tylko o to jak w sytuacji kochania i nie kochania się zachowujemy.
    A zakochanie i zauroczenie maj,ą totalne różnice . To jak napisałaś zakochanie trwa około 2 lat , czyli pierwsza faza miłosci bo potem świadomie sie kocha zauważa dopiero wtedy wady ukochanej osoby , spadają rózowe okulary ale uczucie trwa i nazywa sie go miłością . Wtedy mozemy zaczać decydować czy te wady nam przeszkadzają czy mozemy planować życie z tą osobą. Zakochanie ma też pierwszą fazę czyli coś zbliżonego do zauroczenia. To etap schizofremiczny czyli zaślepienie daną osobą motyle itp, W mózgu przez pierwsze 2,3 mc zachodzą zmiany , długotrwałe nieraz na całe życie dokładnie w przysadce mózgowej odpowiadającej za nasze myśli , sprawiające że nie mozemy spać jeść chudniemy bez wyrzeczen wszyscy i kobiety choć one bardziej ale my też i czujemy się jakbyśmy latali. To trwa te kilka miesięcy a potem nadal jesteśmy jakieś 2 lata poddawani silnym emocjom.
    A zauroczenie zaczyna sie podobnie ale bez zmian w mózgu bez chudnięcia mamy tylko pewną obsesję na punkcie tej osoby , towarzyszą temu emocje podobne zakochaniu.Ale to proces krotkotrwały zaledwie kilka miesiecy mogący przerodzić sie w zakochanie a zazwyczaj po jakims pół roku ta osoba nagle przestaje byś fascynująca. Poszukaj w internecie takich różnic bo sam dziś kilka takich stron zanalazłem zreszta z doświadczenia wiem co to zauroczenie jak i pewnie każdy. Zdaza sie najczęściej nastolatkom ale dorosłym też .A jak nie dociera to znajdz sobie forum o temacie czy to jest przyjażń czy kochanie a i tam ktoś doświadczony obali te durne teorie. Bo chć sie tu nie udzielałam to lubiłem to forum a teraz nawet nie mogę go czytać .
    To dla jasności było skierowane do pani o wężowym móżdzku czylli ŻMIJI

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~bolo
    ~bolo
    Napisane 10 stycznia 2015 - 17:28
    ~uzależniona napisał:
    ~zdradzona napisał:
    powiedzcie czy jestem kretynką?
    mój mąż zdradził mnie pierwszy raz niedłgo po ślubie jak urodziło się pierwsze dziecko. Siostra kazała kopnać go w tyłek bo znowu to zrobi ale sie dogadaliśmy i zaosła
    na świat przyszły kolejne dzieci , dwoje i 8 lat po zdradzie pojawiła się panna k
    mąż zwariował na jej punkcie popijał wrzeszczał że jestem nikim wobec niej ze się zakochał
    ale panna k była zaręczona i wyszła za mąż i wyjechała.
    po prawie 10 latach wróciła już rozwiedziona z dwujką dzieci i maż znowu dostał chopla.
    łaził do niej zostawał po kilka dni.
    kazałam mu się wynieść ale jak zabrał parę rzeczy to ja dostałam hopla.
    dzwoniłam za nim jeżdziłam byle tylko wrócił
    wracał i znowu odchodził
    ja znowu szalałam i tak ze 4 razy
    teraz na święta udało mi sie go szantarzem zatrzymac , powiedział ze jak tak to zostanie ze zerwał z nią
    ja żeby oni nie mieli kontaktu zepsułam mu telefon a mój pilnuję i kontroluje
    siostra mówi ze jestem właśnie od niego uzależnoina
    ja sie boję że znowu do niej odejdzie bo pijany wrzeszczał ze tylko ona sie liczy ale trzeżwy jest ok
    czy ja jestem walnięta czy mamy jakąś szansę?
    co mi radzicie
    bo jak czytam co panowie tu piszą i jak to przeżywają to się boję .
    ona jest blisko i geograficznie i chyba uczuciowo z nim.




    moja historia jest podobna.mój maż tylko popadl w alkoholizm z mysli o tamtej i odwyk nawet nie pomógł a ja żyłam tylko nadzieją złudzeniami .
    nic nie zyskasz a tylko przedłużysz agonie swojego małżeństwa. zyskasz kilka lat złudzen a potem będziesz sie kllka lat zastanawiać dlaczego to sobie robiłam? dlaczego tak póżno odeszłam?
    Bo to ja byłąm chyba bardziej chora niż on. uzależnienie od takiego człowieka jest gorsze i od jego nałogu i jego fascynacji inną.niszczy mnie a raczej ja sama siebie niszczyłam, teraz sie leczę ale troche póżno.. ale lepiej póżno niż wcale


    Nie wiem co powoduje że kobiety tak postępują? Brak poczucie własnej wrtosci? Chęć samozagłady? Masochizm? Gdzie w przysiędze małżeńskiej jest zdanie że będę znosić w milczeniu cierpienie swoje i dzieci , poniżanie ból i w imię czego?
    Moja sistra robiła podobnie i nawet ja nie potrafiłem jej pomóc bo na to nie pozwalała.Cały swiat zamknęła w małżeństwie a żeby znieść ból zdrad też zaczela pić
    Zniszczyła siebie dzieci a on i tak odszedł po 27 latach. Pytam w imię czego? Też macie być szczęśliwe w małżeństwie a jak tak nie jest to po co sobie wmawiacie że to jest małżęństwo. To toksykologia narkomania uzależnienie które jak każde uzależnienie ZABIJA!
    Zdradzona wywal go a nie pytaj co masz zdobić . Zdradził . kocha inną po co te złudzenia i walka o NIC. Lubisz żyć w NICOŚCI?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~_zołza_
    ~_zołza_
    Napisane 10 stycznia 2015 - 18:40
    Wybaczcie, bo trochę nie na temat tego forum..
    @ żmija ..
    "Czy to tupet - ja wam przekazuję WIEDZĘ, którą zaczerpnęłam z książek i internetu. Ale ta wiedza jest niewygodna dla was i stąd ta agresja w moim kierunku."
    ..osobiście ślę Tobie okrutnie ogromne podziękowania za takie poświęcenie , jakim jest wyszukanie i przekazanie Nam (czytającym i udzielającym się na forum) tej niezbędnej WIEDZY , do której prawdopodobnie sami nigdy w swoim życiu byśmy nie dotarli.
    Nie potrafię określić , jak bez tej WIEDZY moglibyśmy żyć?!...ech!!
    A co do Twojego nicka, faktycznie niedobrany...Po zgromadzeniu tak dużej ilości WIEDZY z książek i netu polecam..."Oczytana Niunia" - pozdrawiam.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Nicola
    ~Nicola
    Napisane 13 stycznia 2015 - 16:45
    ~Kobieta napisał:

    Nie ma z niewolnika pracownika ... stare przysłowie, ale nie ma z niewolnika ani męża, ani kochanka. Tylko wolny człowiek potrafi kochać i siebie i drugą osobą.



    Jedne z najmądrzejszych słów które tu napisano....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~megi
    ~megi
    Napisane 14 stycznia 2015 - 02:46
    Nawet nie wiem jak zacząć...
    Miał być wariograf, by mi udowodnił, że to co do tej pory mówił, jest prawdą, że nie było sexu w realu, tylko kilka razy on line.
    Na zakończenie pewnego okresu w naszym życiu i rozpoczęcie nowego, zaproponowałam wyjazd na Sylwester do SPA. Cały ubiegły rok zapewniał mnie, jak bardzo mu zależy, jak mnie szanuje i że chciałby, abym tam się dobrze bawiła, że dopilnuje tego.
    I dopilnował.
    Wykorzystał mnie, by się tam dostać. Gorąco namawiał, kiedy chciałam zrezygnować, bo przyznał sie do zdrady. Olał mnie totalnie, łącznie z tym, że nie potańczyłam, nie upiłam się a sexu przez 4 dni było raptem 2 razy, z czego raz na moje żądanie i tylko 10 minut do momentu, kiedy się spuścił. Nawet vibratora nie chciało mu się użyć, aby mnie zaspokoić. Wolał grać w grę na laptopie. A sądziłam, że lapka bierzemy, żeby sobie coś pikantniejszego na zachętę włączyć...ani razu nie włączył...
    Dopilnował, abym miała bardzo złe wspomnienia. Pokazał, jak bardzo mnie nie szanuje, że nic dla niego nie znaczę. Okazał się jak zwykle egoistą myślącym wyłącznie o swoich rozrywkach i swoim zadowoleniu.

    Potem były rozmowy, że nie wie co się stało, że nie miał sił, był zmęczony itp.
    W końcu wysmarowałam mu mejla /mieszkam za granicą/ gdzie napisałam, że nigdy nie kochał mnie tak mocno jak ja i nigdy nie zdoła mnie tak pokochać. Po czym zapytałam, czy mnie jeszcze kocha.
    Odpowiedział "nie".
    Następnego dnia, już twierdził, że jakieś uczucie do mnie, w nim się tli, ale nie umie go rozpalić. /znaczy nie chce mu się starać o mnie, o nas/ Że kocha, ale nie tak jakbym chciała.
    Ja mam zakodowane, że ON MNIE NIE KOCHA i chcę się tego trzymać, ale to strasznie trudne, bo uświadomiłam sobie, ze jednak ja go kocham. Nie tak jak kiedyś, ale jednak kocham. A na pewno mocniej niż on mnie.
    Teraz już wiem, dlaczego przyznał się do zdrady. Bo odechciało mu się starać o mnie i o związek. Znudziło mu się walczenie. Zrozumiał, że uczucie wygasło, ale nie potrafił sie do tego przyznać. Bo wygasło już daaawno temu, kiedy zaczął się ode mnie odsuwać, przestał szanować.
    Ale nigdy nie było tak, żeby nie chciał sexu ze mną.
    Po 15,5 roku małżeństwa nie był zainteresowany fizycznie.

    A teraz najlepsze. Wiele osób będzie się śmiało, trudno.
    Poprosiłam o radę wróżkę. Dobrą wróżkę.
    Powiedziała, że nasze małżeństwo już nie istnieje, że on mnie nie kocha.
    Małżeństwo było mu wygodne, póki pozwalałam mu robić to na co miał ochotę i z kim miał ochotę. Że lepiej mi będzie bez niego za granicą i sama lepiej będę sobie radzić bez niego, niż z nim na karku.

    On przysłał mi dziś linka do informacji o rozwodach.
    Napisałam, że ja to już wszystko wiem, rozwód ma być z wyłącznej jego winy, a jak mu brakuje kasy na wniosek, to niech pożyczy. Bo jeśli ja będę musiała ten wniosek złożyć, to on zobaczy do czego zdolna jest wściekła kobieta.
    Tyle, że jestem zbyt słaba by walczyć teraz z nim w sądzie.
    Chyba mimo wszystko wciąż mam nadzieję...
    Naiwne...wiem...tak samo jak wiem, że on mnie zniszczy psychicznie, jeśli z nim będę. I tak samo w sądzie będzie walczył jak lew. Nie da mi tak łatwo odejść. Jest mściwy.

    Da mi ktoś jakiegoś kopa?
    Niby wiem, co mam robić, ale jakoś tak...jak to wróżka określiła...czekam na cud, który nie nastąpi.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~haoox
    ~haoox
    Napisane 14 stycznia 2015 - 10:02
    rozwód będzie z jego winy, jeśli będziesz miała na to dowody, sa na 'gębę' nie uwierzy w jego zdrady chce to mieć na papierze, a jeśli Twój mąż znajdzie choć 1% winy Twojej to nie będzie z jego winy, ale z obopólnej, dlatego najlepiej, najszybciej bez orzekania o winie

    w moich oczach już dawno powinnaś dziada pognić, nie stać cie na kogoś wartościowszego? chociażby tam gdzie jesteś teraz? gościu cie wcale nie szanuje, ma Cie w głębokim poważaniu a Ty przed nim na kolanach chodzisz, weź się kobieto ogarnij i szanuj..bo jeśli sama się nie będziesz szanowała to żaden facet też nie będzie...

    p.s. a po co wam w ogóle wibrator?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~megi
    ~megi
    Napisane 14 stycznia 2015 - 10:23
    Dawno powinnam działać...wiem.
    Gdyby było mnie stać, to pewnie kilka lat temu, dokładnie w momencie, gdy poznał swą przyszłą kochankę, złożyłabym pozew o rozwód. Niestety nie było mnie na to stać ani finansowo ani tym bardziej emocjonalnie. Wciąż kochałam. Wciąż za bardzo. I wciąż dawałam kolejne szansy, nie widząc jakim on jest egoistą.
    Nawet wtedy, gdy byłam pewna, że ma kochankę, nie potrafiłam nic z tym zrobić.

    Dowody...mam jego przyznanie do zdrady na piśmie, fragment rozmowy GG, gdzie planują wspólne wakacje w ciepłych krajach, mogę postarać się o diagnozę psychologiczną w celu zaopiniowania, czy na pewno jestem ofiarą przemocy psychicznej, życia w toksycznym związku, bo mam takie podejrzenia.
    To strasznie mało.
    Muszę wynająć adwokata. Może i detektywa, by odnalazł jego kochankę, mogłaby być świadkiem. Miałabym kasę, ale wszystko /o ja głupia/ wysyłałam jemu...w końcu opiekuje się naszymi dziećmi, mieszkanie trzeba opłacić, raty...itp.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~megi
    ~megi
    Napisane 14 stycznia 2015 - 10:35
    Po co nam vibrator?
    Do zabawy.
    Jak teraz o tym myślę, to kupiony był w czasie, gdy jego romans już kwitł na poważnie, po planach wyjazdu wakacyjnego...ona też miała vibrator.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy