Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

kogo kocha kochanke czy żone

Rozpoczęte przez ~nika, 01 sty 2014
  • ~żmija
    ~żmija
    Napisane 05 stycznia 2015 - 17:51
    Po prostu weteranko UDAJESZ na tych wspólnych obiadkach przed wszystkimi, zwłaszcza przed dziećmi i uczysz je udawania.

    Nie możesz znieść, że jesteś z tym sama i tutaj wypisujesz pieśni pochwalne na temat, że rzekome przyjaźnie z byłym mężem zdrajcą i jego obecną żoną, z którą ciebie zdradzał są możliwe. Chciałabyś wciągnąć też innych w swój proceder, żebyś nie była z tym sama.

    Słusznie, że nie uganiasz się za byłym mężem, ale ja nie kupuję takiego postępowania, które twój psycholog zobaczył w amerykańskich filmach i nakłonił ciebie do tego. Niech dzieci mają ojca i matkę, ale włażenie jemu do tyłka, w imię jakiegoś wyższego dobra, to chyba jakiś żart. Pozdrawiam.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~weteranka
    ~weteranka
    Napisane 05 stycznia 2015 - 18:20
    Żmijo ty jesteś jakaś porąbana.
    Gdzie ty widzisz jakieś wchodzenie komuś w tyłek. Zaakceptowałam tylko że ojciec moich dzieci ma nową rodzine , ona tzn nowa żona wie że mam do nich żal ale niczego nie udajemy. Akceptacja polega na tym że pogodziłam sie z tym iż on jest z nia i staram sie ja po ludzku traktować ,Stało sie i nie ma co kipić z nienawiści bo to mnie niszczyło. Ty chciałąbyś aby wszystkie skrzywdzone kobiety jak ty tkwiły w nienawiści jak ty. Ja jak i dzieci musimy pogodzić się z tym że zapraszając na urodziny tatusia on przyjdzie z nią bo to teraz jego żona. Po co one mają spędzać święta u niego a ja bez nich jak możemy się przełamać i zrobić to razem
    A sama już nie jestem i wiem że kiedy pokonałam ból i nienawiść i jestem szczęśliwa to mogę dać to szczęście komuś innemu bo inaczej przez nowy związek przewijała by się nanawiść do byłego męża i to tylko wszytko by zniszczyło. Nie masz pojęcia o wielu naszych i rozmowach i kłótniach po których nie mogłam dojść do siebie kilka dni. Po co mam to pielęgnować. Ludzie wybaczaja mordercom nawet swoich dzieci ja nie mogę byłemu odejścia skoro to mi pomaga normalnie żyć bo to nie podoba się jakiejś toksycznej jadowitej żmiji? Idzz tą swoją zgorzkniałościa i żalem do dobrego specjalisy a raczej do zespołu specjalistów najlepiej prowadzących zamknięty ośrodek . Zwykła terapia ci nie wystarczy.
    Jakoś żony które to przeszły rozumieją i uważają że pisze mądre posty. Ty żyjesz w zakłmanej nienawiści. ŻAL MI CIEBIE.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~żmija
    ~żmija
    Napisane 05 stycznia 2015 - 18:35
    No widać kto tu radosny i pełny miłości i akceptacji. Terapia ci, kochana, nie pomogła. Ja nie byłam, a nie bluzgam obcym ludziom wyzywając od wariatów.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Seba
    ~Seba
    Napisane 05 stycznia 2015 - 19:14
    ~gość napisał:
    ~żmija napisał:
    napisał:
    Każdy ma prawo do bycia, do miłości, do życia...


    Ja nie odbieram nikomu prawa do życia i miłości, ale nie godzę się na zdobywanie tych rzeczy po cudzych trupach. A do tego sprowadza się wdawanie się w romanse pozamałżeńskie. Po trupach.

    Masz całkowitą rację,pewna kobieta też próbowała mi mówić że mój mąż nie jest moją własnością ,że ona jest lepsza ode mnie,że to ja się powinnam wycofać i zwrócic mu wolność.
    Jeśli ktoś ślubował drugiej osobie ,miłość, wierność i uczciwość małżeńską,i jeśli milość"wygasła" a o wierności już nie wspomnę,to zdrowy rozsądek mądrym ludziom nakazuje zachować przynajmniej uczciwość wobec tej osoby, i uświadomić w czym rzecz.
    A z tego co czytam to bardzo mało mężów odeszło z nieszczęśliwych związków przed wdaniem się w romans.Na tym forum to chyba żaden.



    Piszesz o zdrowym rozsądku, ale dlaczego facet/ kobieta, u którego następuje "wypalenie" miłości, gdy pokocha kogoś innego ma trwać w związku dla samej uczciwości, na którą sie powołujesz? Dlaczego nie może kochać i być z tym kimś kogo kocha? Wiedząc, ze Twój mąż kocha inną pozwolisz na to żeby cierpiał będąc z Tobą? Przecież to jest rodzaj znęcania się nad drugą osobą. Dlaczego odbierasz mu prawo do szczęścia? i do tego uważasz, że to jest uczciwe...
    Są tu mężczyźni, którzy zostawili swoje żony dla kochanek. W tym ja sam.
    Ty czytasz może i to forum, ale dociera do Ciebie to co sama chcesz żeby docierało.
    Czy zwróciłaś uwagę na wypowiedzi tych, którzy chcieli odejść, ale zabrakło im odwagi? Oni najczęściej żałowali swoich decyzji o pozostaniu i najczęściej wysiadali psychicznie lub wpadali w jakiś nałóg...
    Jaką masz pewność, ze on z nią nie spotyka się nadal?
    Jeśli kocha to on jej nie zostawi i zrobi wszystko aby się z nią widywać. I to jest i to będzie nieuczciwe.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Jaro
    ~Jaro
    Napisane 05 stycznia 2015 - 19:29
    Nie ma chyba nic gorszego, niż kobiety z misją..

    WETERANKO - jesteś jedną z nielicznych , które wygrały..
    i z pewnością, kochasz swoje dzieci.
    pozdrawiam

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Seba
    ~Seba
    Napisane 05 stycznia 2015 - 19:33
    ~gość napisał:
    ~żmija napisał:
    napisał:
    Każdy ma prawo do bycia, do miłości, do życia...


    Ja nie odbieram nikomu prawa do życia i miłości, ale nie godzę się na zdobywanie tych rzeczy po cudzych trupach. A do tego sprowadza się wdawanie się w romanse pozamałżeńskie. Po trupach.

    Masz całkowitą rację,pewna kobieta też próbowała mi mówić że mój mąż nie jest moją własnością ,że ona jest lepsza ode mnie,że to ja się powinnam wycofać i zwrócic mu wolność.
    Jeśli ktoś ślubował drugiej osobie ,miłość, wierność i uczciwość małżeńską,i jeśli milość"wygasła" a o wierności już nie wspomnę,to zdrowy rozsądek mądrym ludziom nakazuje zachować przynajmniej uczciwość wobec tej osoby, i uświadomić w czym rzecz.
    A z tego co czytam to bardzo mało mężów odeszło z nieszczęśliwych związków przed wdaniem się w romans.Na tym forum to chyba żaden.


    Dlaczego Twój małżonek znalazł sobie kochankę, zastanowiłaś się nad tym?
    Czy gdyby w Twoim życiu jeszcze pokazał się ktoś kogo byś pokochała, z kim może byłoby Ci lepiej też będziesz tkwić przy swoim mężu?
    Piszesz o uświadamianiu w czym rzecz? Więc pozwolę sobie zapytać Ciebie w czym rzecz? w tej uczciwości na którą się powołujesz?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~żmija
    ~żmija
    Napisane 05 stycznia 2015 - 19:46
    Litości. Ja już wszystko napisałam na ten temat. Czym innym jest miłość, a czym innym zakochanie. Są ludzie, którzy całe życie przepędzą na zakochiwaniu się w co rusz nowych osobach, rujnując przy okazji życie swoim bliskim i nieraz obcym sobie osobom. W imię tego zakochania rujnujecie innym życie. Rujnujecie. Niszczycie. Rozprzestrzeniacie zło. Żonę też kiedyś kochaliście i co? Upokorzyliście ją i ośmieszyliście zdradą w podziękowaniu za tę miłość, którą wam ofiarowała. Teraz kochacie inną, a potem będzie jeszcze inna.

    50 lat temu nawet byście się nie odważyli na zakochiwanie się w innych osobach, bo społeczeństwo nie pozwalało na takie zachowania. Teraz jest przyzwolenie, bo amerykańskie filmy i książki zrobiły swoje. Każdy szuka tej miłości i szuka i ona dziwym trafem zawsze jest gdzie indziej. A im bardziej "zakazana" ta osoba, tym miłość gorętsza. A tak naprawdę to zwykła manipulacja - technika zwana "huśtawką emocjonalną", a nie żadna miłość. Macie po 40 lat, a poglądy i zachowania jak u dzieci. Gdzie powieje tam i wy. Zero jakiejkolwiek odpowiedzialności za cokolwiek.

    I kończę już, bo to jak widzę pisanie do ściany.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~gość
    ~gość
    Napisane 05 stycznia 2015 - 20:17
    ~Seba napisał:
    ~gość napisał:
    ~żmija napisał:
    napisał:
    Każdy ma prawo do bycia, do miłości, do życia...


    Ja nie odbieram nikomu prawa do życia i miłości, ale nie godzę się na zdobywanie tych rzeczy po cudzych trupach. A do tego sprowadza się wdawanie się w romanse pozamałżeńskie. Po trupach.

    Masz całkowitą rację,pewna kobieta też próbowała mi mówić że mój mąż nie jest moją własnością ,że ona jest lepsza ode mnie,że to ja się powinnam wycofać i zwrócic mu wolność.
    Jeśli ktoś ślubował drugiej osobie ,miłość, wierność i uczciwość małżeńską,i jeśli milość"wygasła" a o wierności już nie wspomnę,to zdrowy rozsądek mądrym ludziom nakazuje zachować przynajmniej uczciwość wobec tej osoby, i uświadomić w czym rzecz.
    A z tego co czytam to bardzo mało mężów odeszło z nieszczęśliwych związków przed wdaniem się w romans.Na tym forum to chyba żaden.


    Dlaczego Twój małżonek znalazł sobie kochankę, zastanowiłaś się nad tym?
    Czy gdyby w Twoim życiu jeszcze pokazał się ktoś kogo byś pokochała, z kim może byłoby Ci lepiej też będziesz tkwić przy swoim mężu?
    Piszesz o uświadamianiu w czym rzecz? Więc pozwolę sobie zapytać Ciebie w czym rzecz? w tej uczciwości na którą się powołujesz?


    Czy ty jesteś wściekły bo ci z tą kochanką nie wyszło?
    Bo ja chyba nic ci złego nie zrobiłam, przynajmniej tak mi się wydaje.
    Gdybyś był spokojniejszy to z pewnością zrozumiał byś to co napisałam.
    O jakiej uczciwości piszę? Ano o takiej, gdzie osoba która już nie kocha, czuje się źle w związku informuje drugą stronę o problemach,rozstają się i układają życie od nowa,
    A nie zdradzają i jeszcze pretensje do drugiej strony.
    Zastanów się czy ty byś wolał żeby twoja partnerka powiedziała ci że jest coś nie tak między wami sama,czy od obcych ludzi, może od jej nowej miłości, np.smsem.
    Na te pytania odpowiedz sobie sam.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Seba
    ~Seba
    Napisane 05 stycznia 2015 - 20:59
    ~gość napisał:
    ~Seba napisał:
    ~gość napisał:
    ~żmija napisał:
    napisał:
    Każdy ma prawo do bycia, do miłości, do życia...


    Ja nie odbieram nikomu prawa do życia i miłości, ale nie godzę się na zdobywanie tych rzeczy po cudzych trupach. A do tego sprowadza się wdawanie się w romanse pozamałżeńskie. Po trupach.

    Masz całkowitą rację,pewna kobieta też próbowała mi mówić że mój mąż nie jest moją własnością ,że ona jest lepsza ode mnie,że to ja się powinnam wycofać i zwrócic mu wolność.
    Jeśli ktoś ślubował drugiej osobie ,miłość, wierność i uczciwość małżeńską,i jeśli milość"wygasła" a o wierności już nie wspomnę,to zdrowy rozsądek mądrym ludziom nakazuje zachować przynajmniej uczciwość wobec tej osoby, i uświadomić w czym rzecz.
    A z tego co czytam to bardzo mało mężów odeszło z nieszczęśliwych związków przed wdaniem się w romans.Na tym forum to chyba żaden.


    Dlaczego Twój małżonek znalazł sobie kochankę, zastanowiłaś się nad tym?
    Czy gdyby w Twoim życiu jeszcze pokazał się ktoś kogo byś pokochała, z kim może byłoby Ci lepiej też będziesz tkwić przy swoim mężu?
    Piszesz o uświadamianiu w czym rzecz? Więc pozwolę sobie zapytać Ciebie w czym rzecz? w tej uczciwości na którą się powołujesz?


    Czy ty jesteś wściekły bo ci z tą kochanką nie wyszło?
    Bo ja chyba nic ci złego nie zrobiłam, przynajmniej tak mi się wydaje.
    Gdybyś był spokojniejszy to z pewnością zrozumiał byś to co napisałam.
    O jakiej uczciwości piszę? Ano o takiej, gdzie osoba która już nie kocha, czuje się źle w związku informuje drugą stronę o problemach,rozstają się i układają życie od nowa,
    A nie zdradzają i jeszcze pretensje do drugiej strony.
    Zastanów się czy ty byś wolał żeby twoja partnerka powiedziała ci że jest coś nie tak między wami sama,czy od obcych ludzi, może od jej nowej miłości, np.smsem.
    Na te pytania odpowiedz sobie sam.


    To rozumiem. Wcześniejsza wypowiedz odebrałem jako w imię uczciwości ślubowania powinno się zostać w związku tzw małżeńskim.
    Tu się z Tobą zgodzę, że tak to powinno wyglądać.
    Ja swoją żonę wydawało mi się, ze kocham. Ślub był, bo pojawiło się dziecko. Po wielu latach przyszło mi na myśl, że ciąża wtedy to nie był przypadek, gdyż mieliśmy wtedy kryzys. Mieliśmy plany na wspólny urlop, ale jej się odmieniło i jeszcze przed urlopem się rozstaliśmy. Każde pojechało w swoją stronę.
    Minął miesiąc a ona nagle sobie o mnie przypomniała, wylądowaliśmy w łóżku a tydzień później usłyszałem, ze jest w ciąży. Był czas, że podejrzewałem, że córka nie jest moim dzieckiem.... ale nigdy tego nie sprawdzałem, nie miałem Kocham ją nad życie i to Ona w wieku 16 lat dodała mi odwagi, aby związać się z kochanką na stałe.
    Mam z żoną jeszcze jedno dziecko, tak sano kochane jak pierwsze. Nie żałuje, że jest. Jednak decyzje o dziecku dla ratowania małżeństwa to największa głupota, bo co ma się rozsypać to się rozsypie. Syn jak się urodził to był czas najgorszy w małżeństwie i wtedy nikogo jeszcze nie było innego poza żona w moim życiu.
    Kochanka została moją żona i jedyne czego żałuje to to, że nie spotkaliśmy się wcześniej, wtedy nie cierpiało by tylu ludzi.
    Gośc jeśli czułaś agresje w mojej wypowiedzi to pewnie dlatego, że była żona m.in na przysięgę przed ołtarzem mnie szantażowała... " i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci."
    Wiem, że za tym był strach o przyszłość, o to, ze zostanie sama. Dziś ona sama mówi, ze jest szczęśliwa i mamy lepszą ze sobą komunikacje niż wczasach małżeństwa
    Nigdzie się tak jeszcze nie rozpisałem i to mój pierwszy i ostatni raz.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ala
    ~Ala
    Napisane 06 stycznia 2015 - 02:30
    Zmijo...
    Zapluj klawiature ze zlosci, tesknoty, upokorzenia czy czego tam jeszcze.... syczec w necie i opluwac jest tak latwo... tylko wiesz jak sie rozpedzisz i poplujesz jadem to jedyny przyjaciel klawiatura moze nie przezyc.... tak co godzine byc zwartym i gotowym, zeby posyczec bo Ktos mial smialosc Cos dodac.... ?
    Zalosne naprawde...
    Byl fajny blog... teraz jest jadka zmiji....
    pozdrawiam
    .

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kobieta
    ~Kobieta
    Napisane 06 stycznia 2015 - 10:03
    Seba - fajnie napisałeś. Podoba mi się to.
    Jaro - jeszcze raz dziękuję za otwarcie mi oczu .
    Dawno mnie tu nie było, a ty taka jatka ;-)
    W lutym mam pierwszą rozprawę rozwodową. jestem zadowolona, że po niemalże roku walki o męża, zdecydowałam za nas oboje. To, że wywiozłam rzeczy męża do kochanki i wystąpiłam o rozwód, dodało mi pewności siebie. Przez ten ostatni rok czułam się okropnie. Stara, niekochana, nieatrakcyjna ... choć tak nie jest. Zaczynam nowy etap w życiu. Sama. Jedno co mogę powiedzieć: szkoda, że tak późno. Mój mąż miał kochankę wiele lat. Gdybym wiedziała o tym wcześniej, wcześniej zakończyłabym nasze małżeństwo.
    Nie ma z niewolnika pracownika ... stare przysłowie, ale nie ma z niewolnika ani męża, ani kochanka. Tylko wolny człowiek potrafi kochać i siebie i drugą osobą.
    Być może pokocham kogoś, ale zaufać będzie bardzo, bardzo trudno.
    Pozdrawiam nowo rocznie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kochanka hanka ;p
    ~kochanka hanka ;p
    Napisane 07 stycznia 2015 - 03:41
    z humorkiem ;p

    https://www.youtube.com/watch?v=TTNctoim1FQ&list=RDxrANE0olSrc&index=8

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~uzależniona
    ~uzależniona
    Napisane 07 stycznia 2015 - 21:40
    ~zdradzona napisał:
    powiedzcie czy jestem kretynką?
    mój mąż zdradził mnie pierwszy raz niedłgo po ślubie jak urodziło się pierwsze dziecko. Siostra kazała kopnać go w tyłek bo znowu to zrobi ale sie dogadaliśmy i zaosła
    na świat przyszły kolejne dzieci , dwoje i 8 lat po zdradzie pojawiła się panna k
    mąż zwariował na jej punkcie popijał wrzeszczał że jestem nikim wobec niej ze się zakochał
    ale panna k była zaręczona i wyszła za mąż i wyjechała.
    po prawie 10 latach wróciła już rozwiedziona z dwujką dzieci i maż znowu dostał chopla.
    łaził do niej zostawał po kilka dni.
    kazałam mu się wynieść ale jak zabrał parę rzeczy to ja dostałam hopla.
    dzwoniłam za nim jeżdziłam byle tylko wrócił
    wracał i znowu odchodził
    ja znowu szalałam i tak ze 4 razy
    teraz na święta udało mi sie go szantarzem zatrzymac , powiedział ze jak tak to zostanie ze zerwał z nią
    ja żeby oni nie mieli kontaktu zepsułam mu telefon a mój pilnuję i kontroluje
    siostra mówi ze jestem właśnie od niego uzależnoina
    ja sie boję że znowu do niej odejdzie bo pijany wrzeszczał ze tylko ona sie liczy ale trzeżwy jest ok
    czy ja jestem walnięta czy mamy jakąś szansę?
    co mi radzicie
    bo jak czytam co panowie tu piszą i jak to przeżywają to się boję .
    ona jest blisko i geograficznie i chyba uczuciowo z nim.




    moja historia jest podobna.mój maż tylko popadl w alkoholizm z mysli o tamtej i odwyk nawet nie pomógł a ja żyłam tylko nadzieją złudzeniami .
    nic nie zyskasz a tylko przedłużysz agonie swojego małżeństwa. zyskasz kilka lat złudzen a potem będziesz sie kllka lat zastanawiać dlaczego to sobie robiłam? dlaczego tak póżno odeszłam?
    Bo to ja byłąm chyba bardziej chora niż on. uzależnienie od takiego człowieka jest gorsze i od jego nałogu i jego fascynacji inną.niszczy mnie a raczej ja sama siebie niszczyłam, teraz sie leczę ale troche póżno.. ale lepiej póżno niż wcale

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~żmija
    ~żmija
    Napisane 08 stycznia 2015 - 21:03
    1) Odpowiedź na pytanie: Kogo kocha mąż? Żonę czy kochankę?

    Zacznę od dwóch pojęć:

    Emocja - «silne uczucie wywołane jakąś sytuacją» (pojęcie ze słownika PWN). Trwa przez raczej krótki czas. Np. czyjaś agresja wywołuje strach. Miły zapach, wywołuje przyjemność. Czyjeś kłamstwo wywołuje złość. Gdy reakcje człowieka są zbyt silne lub zbyt słabe oznacza to, że osoba ta ma ZABURZENIA EMOCJONALNE.

    Uczucie - «synteza wszystkich stanów emocjonalnych, stanowiąca główną motywację ludzkiego postępowania, zwykle przeciwstawiana logice i rozsądkowi» (także pojęcie ze słownika PWN). Trwa przez długi czas. Może dotyczyć fizjologii, np. ból, ciepło, głód, a także psychiki. Trwa bardzo długo, ale może ulegać zmianom w długim czasie.

    Krótkotrwałe emocje ani nie budują uczucia ani go nie niszczą, chyba że trwają długi czas. A więc jeśli ktoś wywołuje w nas złe emocje (jest dla nas podły) lub wywołuje dobre emocje (jest dla nas bardzo miły) i trwa to dłuższy czas nasze uczucia do tej osoby mogą się zmienić. Możemy polubić nielubianą osobę lub przestać lubić lubianą osobę. (Źródło: powyższe 3 akapity skróciłam i przerobiłam na "własnymi słowami", korzystając z artykułu pani Anny Kossak - "Uczucia i emocje" znajdującego się na jej stronie internetowej - nie podaję linka, bo nie wiem, czy to wolno, a nie chcę, żeby moderator usunął ten komentarz).

    I jeszcze jedno ważne pojęcie:

    DOJRZAŁOŚĆ EMOCJONALNA - umiejętność radzenia sobie z emocjami i uczuciami. Panowanie nad emocjami i uczuciami.

    Lecimy dalej.

    Mamy dwa pojęcia miłość (uczucie) i zakochanie/zauroczenie (emocja). Inna wersja nazewnictwa mówi, że zakochanie=miłość (jako uczucie) i zauroczenie (jako emocja), ale to kwestia nazewnictwa.

    "Zakochanie/zauroczenie - pojawia się niczym grom z jasnego nieba: Czasem rodzi się już od pierwszego wejrzenia, a innym razem zaskakuje swoją siłą wieloletnich przyjaciół. Nie ma na nią mocnych! Towarzyszy mu uczucie euforii i trudno nie zauważyć jego przejawów: Będąc pod wpływem strzału amora, uśmiechamy się bez powodu, miewamy problemy z koncentracją i odczuwamy motyle w brzuchu już na samą myśl o spotkaniu z ukochaną osobą." (Źródło: Portal Internetowy Edarling)

    Miłość to dbanie o siebie wzajemnie, czułość dla siebie, wsparcie i świadome działanie dla dobra drugiej osoby.

    "Miłość to świadoma i dojrzała decyzja o wspólnym życiu, zobowiązująca do odpowiedzialnej pracy nad ulepszaniem związku. Uczucie to wymaga poświęcenia, czasu i gotowości do kompromisu. (...) Miłość konieczna jest do stworzenia stabilizacji w związku, ponieważ nie da się zbudować trwałej relacji będąc pod wpływem burzy hormonów. Nie możemy powiedzieć, że kochamy drugą osobę, jeśli koncetrujemy się jedynie na jej cielesności." (Źródło: Portal Internetowy Edarling)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~żmija
    ~żmija
    Napisane 08 stycznia 2015 - 21:05
    2) "Miłość to świadoma i dojrzała decyzja o wspólnym życiu, zobowiązująca do odpowiedzialnej pracy nad ulepszaniem związku. Uczucie to wymaga poświęcenia, czasu i gotowości do kompromisu. (...) Miłość konieczna jest do stworzenia stabilizacji w związku, ponieważ nie da się zbudować trwałej relacji będąc pod wpływem burzy hormonów. Nie możemy powiedzieć, że kochamy drugą osobę, jeśli koncetrujemy się jedynie na jej cielesności." (Źródło: Portal Internetowy Edarling)

    Problem 1 - Pomyłka

    "Co stanie się, kiedy pomylimy przelotne zakochanie z prawdziwą miłością? Skutki mogą być niezwykle bolesne... Warto wziąć to pod uwagę, decydując się na wypowiedzenie słów przysięgi małżeńskiej czy też zakończenie długoletniego związku na rzecz nowej przygody miłosnej. Jesteśmy ofiarami kreowania przez media stereotypu o romantycznej, namiętnej, niekończącej się miłości. Zakochanie i miłość to nie to samo! To naturalne, że każda relacja ulega przemianie i z książęcej pary musimy zamienić się w końcu w dojrzałych partnerów, samodzielnie dbających o podtrzymanie miłosnego żaru. To, że przestaliśmy odczuwać zafascynowanie związkiem, nie oznacza, że nasze uczucie do partnera wygasło. Być może wkroczyło ono w kolejny etap, który rządzi się swoimi prawami i, choć nie jest już zdominowany przez pożądanie, daje poczucie bezpieczeństwa, prowadząc do życiowego spełnienia." (Źródło: Portal Internetowy Edarling)

    Problem 2 - Rozum i wola

    Kiedy pomylimy zakochanie/zauroczenie z miłością? - Gdy nie bierzemy pod uwagę rozumu i woli. Człowiek koncentruje się na doznawanych emocjach, a więc tak naprawdę na sobie. Jest to zwykły egoizm, bo kocha się emocje wywołane stanem zakochania, te motylki w brzuchu, tę tęsknotę i pożądanie. Wydzielające się hormony jakby wyłączają myślenie (analogicznie, spróbujcie myśleć racjonalnie, gdy jesteście wściekli na coś lub kogoś). W emocjach nie widzimy drugiej osoby, bo ona jest tylko narzędziem do spełnienia naszych celów (wywołuje nam motylki w brzuchu). Tak więc ofiary zakochania, koncentrując się na swoich emocjach wdają się w różnorakie romanse, tłumacząc to tym, że przecież kochają, ale za jakiś czas, bliższy lub dalszy, te emocje opadną i będzie to powód do rozstania. Ofiary zakochania potrafią w amoku zakochania wziąć ślub, a po roku, dwóch latach biorą rozwód, bo emocje opadły, druga osoba nie jest już potrzebna, a miłość się nie wykształciła. Nie każda osoba, w której się zakochamy, będzie naszą żoną lub mężem – ale - przykładowo gwiazdy hollywoodzkie potrafiły brać ślub, po nawet 8 razy i skończyć w samotności, gdyż umiały się tylko zakochiwać, ale nie umiały naprawdę kochać.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~żmija
    ~żmija
    Napisane 08 stycznia 2015 - 21:07
    3) Romans z żonatym.

    Tutaj dochodzi wspomniana już przeze mnie technika manipulacji zwana "huśtawką emocjonalną". Obiekt naszych uczuć raz jest raz go nie ma. Nigdy nie wiadomo czy zadzwoni czy nie zadzwoni. Przyjdzie czy nie przyjdzie. Żona się dowie albo nie dowie. I człowiek jest ugotowany, bo ta manipulacja też wywołuje kolejne, tym razem negatywne, emocje i w takim nawale emocji ciężko jest racjonalnie myśleć. I ciężko jest używać rozumu i woli. Zorientować się w swoich uczuciach i emocjach, bo człowiek zwyczajnie nie myśli jasno.

    Następna sprawa to uzależnienie od zakochania/zauroczenia. Podam tylko tytuł i autorkę książki, którą warto przeczytać: Robin Norwood „Kobiety, które kochają za bardzo”. W wielkim skrócie – emocjami ludzie starają się wypełnić pustkę w sobie.

    Związek z żonatym to związek wysokiego ryzyka, gdyż może być tak, że on umie się tylko zakochać/zauroczyć, a nie umie kochać. Gdyby prawdziwie kochał żonę, to by jej nie zdradzał. Niektórzy żonaci mężczyźni twierdzą, że mają podłą żonę, która ich skłania do zdradzania. Gdyby jego żona faktycznie była taka podła, że spowodowała, że prawdziwe uczucie do niej (miłość) wygasło, to czemu z nią jest i męczy samego siebie, dzieci i także ją? Mogą się przecież rozstać i zacząć nowe życie, prawda?

    Najprawdopodobniej żonaty facet wdaje się w romans, bo emocje opadły i szuka nowych. Nigdy nie umiał kochać (nie pokochał naprawdę żony) i kochanki też raczej nie pokocha. Żony nie zostawi, bo to za trudne. Strach przed nowym, kredyt i dzieci i inne obowiązki. Ale bywa i tak, że on nauczy się w końcu kochać i udaje mu się stworzyć szczęśliwą, drugą rodzinę – tylko że kosztem pierwszej, bo równie dobrze mógł pokochać naprawdę swoją pierwszą żonę, co zresztą też się zdarza.

    W internecie istnieją poradniki dla tych, którzy chcą pozbyć się swoich emocji i uczuć do niewłaściwej osoby (żonatego, kochanki, narkomana). Inaczej mówiąc, poradniki o tym jak sobie poradzić z rozstaniem. To się naprawdę da zrobić, a wiem na pewno, bo to kiedyś zrobiłam. Da się opanować swoje emocje i uczucia – jak już wspomniałam świadczy to o DOJRZAŁOŚCI EMOCJONALNEJ. Zajmuje to od kilku miesięcy do maksymalnie 2 lat.

    Dziękuję za uwagę.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delba
    ~Delba
    Napisane 08 stycznia 2015 - 21:51
    Zmijko.. Ty nie jesteś dojrzała emocjonalnie.. baaa nawet Twoje emocje nie są w porządku...
    Jak chcesz być poważnie traktowana zmień swoje podejście do ludzi, do świata... może wtedy Twoje argumenty będą bardziej rzeczowe, nierozhisteryzowane.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kochanka hanka ;p
    ~kochanka hanka ;p
    Napisane 08 stycznia 2015 - 21:54

    i znów z ironią....
    https://www.youtube.com/watch?v=NKl0MTW-dtk

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~żmija
    ~żmija
    Napisane 08 stycznia 2015 - 22:29
    Delba, a może jakieś merytoryczne kontrargumenty do moich na temat dyskusji (a nie mój, bo ja nie jestem tematem tej dyskusji)?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delba
    ~Delba
    Napisane 08 stycznia 2015 - 22:50
    Żmija naucz się czytać ze zrozumieniem...patrz powyżej
    Ponadto kopij wklej, kopiuj wklej... można pogadać z rzeczywistym autorem wypowiedzi

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook