Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

kogo kocha kochanke czy żone

Rozpoczęte przez ~nika, 01 sty 2014
  • ~mia
    ~mia
    Napisane 04 stycznia 2015 - 23:21
    ~żmija napisał:
    Delba - czynienie zła zawsze jest złem. Zło jest złe - jest to dogmat niepodważalny i niepodlegający dyskusji. Złem jest rozbijanie rodzin i tłumaczenie tego miłością. Miłość to jest coś dobrego, a nie złego. Wyrywanie męża innej kobiecie i ojca dzieciom to jedna z najgorszych rzeczy, jakie można zrobić.

    Może Lilka teraz nie ma dzieci, ale może je mieć, choćby adoptowane. Pokaże im na swoim przykładzie, że rozbijanie cudzych rodzin jest w porządku i one pójdą za jej przykładem. Potem rozbiją rodziny moim albo twoim dzieciom albo dzieciom weteranki. Zło się rozejdzie po świecie jak karaluchy.

    Lilka i inne kochanki mają tylko jeden argument: napaliły się na cudzych mężów i tylko myślą jakby go wyrwać żonie. I tyle. Nic więcej. Nic ich nie obchodzi ani nikt. Tylko one i ich chciejstwo. Ja chcę to ja muszę to mieć. Bezgranicznie rozczeniowa postawa: mnie się należy, jestem tego warta. Ja to rozumiem, bo też bym chciała mieć różne rzeczy, których nie mam, ale nie zdecydowałabym się jednak wyszarpywać na siłę innym.

    I nie atakujcie mnie, że jestem taka czy owaka. Co za różnica jaka jestem? Ja nie jestem przedmiotem tej dyskusji. Jak będę chciała podyskutować o mnie to założę wątek na forum na mój temat. Piszę wam uniwersalne prawdy, których wasi rodzice wam nie przekazali i dlatego wpakowaliście się w chore sytacje. Nie przestrzegacie ich, więc cierpicie na własne życzenie, a wraz z wami inni cierpią i świat staje się coraz gorszy. Czy to jest takie trudne do zrozumienia?

    Weteranka - a co stoi na przeszkodzie nieszczęśliwemu mężowi w rozpoczęciu nowego życia? Niech idzie. Ale nie. Zdradzający mąż nie idzie, tylko siedzi z żoną, a na boku wdaje się w romanse. To on chce iść, czy nie chce? Czy może tylko nudzi mu się, a kochanka dopełnia jego nudę, zapewnia mu ekscytujące życie, drugą młodość, adrenalinę, enforfiny etc.


    Żmija ja Cię w pełni rozumiem i podzielam Twoje poglądy, jak chcesz to możemy popisać na priv, mój adres to magok7@wp.pl. To forum to taka forma samousprawiedliwiania się i facetów i kochanek i lamentujących niepotrzebnie żon i szczerze mówiąc, co byś tu napisała to i tak jak kula w płot. Pisały już kobiety o uzależnieniu od miłości, ale żadna z Pań ani Panów tego nie kupi, bo jakże, oni wszyscy szukają takiej wielkiej miłości przez poczwórne M. Jedynym facetem, który ma resztki rozsądku jest moim zdaniem testosteron. "Odpowiedzialność" za siebie i drugiego człowieka to pojęcia tutaj mocno abstrakcyjne i pachną tutaj taka naftaliną, że nikt ich nawet nie chce czuć w obrębie 5 km od siebie. Ale nie powiem, nieco pomogło mi podjąć decyzję, wydaje mi się, że niektórzy tutaj mocno chcą wierzyć w mit, własnie idyllę wielkiej miłości, która musi byc okupiona cierpieniem, nieważne czyim, ważne, żeby trochę było i fajno i straszno...wtedy jest love story.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delba
    ~Delba
    Napisane 04 stycznia 2015 - 23:24

    ~żmija napisał:
    Delba - czynienie zła zawsze jest złem. Zło jest złe - jest to dogmat niepodważalny i niepodlegający dyskusji. Złem jest rozbijanie rodzin i tłumaczenie tego miłością. Miłość to jest coś dobrego, a nie złego. Wyrywanie męża innej kobiecie i ojca dzieciom to jedna z najgorszych rzeczy, jakie można zrobić.

    Może Lilka teraz nie ma dzieci, ale może je mieć, choćby adoptowane. Pokaże im na swoim przykładzie, że rozbijanie cudzych rodzin jest w porządku i one pójdą za jej przykładem. Potem rozbiją rodziny moim albo twoim dzieciom albo dzieciom weteranki. Zło się rozejdzie po świecie jak karaluchy.

    Lilka i inne kochanki mają tylko jeden argument: napaliły się na cudzych mężów i tylko myślą jakby go wyrwać żonie. I tyle. Nic więcej. Nic ich nie obchodzi ani nikt. Tylko one i ich chciejstwo. Ja chcę to ja muszę to mieć. Bezgranicznie rozczeniowa postawa: mnie się należy, jestem tego warta. Ja to rozumiem, bo też bym chciała mieć różne rzeczy, których nie mam, ale nie zdecydowałabym się jednak wyszarpywać na siłę innym.

    I nie atakujcie mnie, że jestem taka czy owaka. Co za różnica jaka jestem? Ja nie jestem przedmiotem tej dyskusji. Jak będę chciała podyskutować o mnie to założę wątek na forum na mój temat. Piszę wam uniwersalne prawdy, których wasi rodzice wam nie przekazali i dlatego wpakowaliście się w chore sytacje. Nie przestrzegacie ich, więc cierpicie na własne życzenie, a wraz z wami inni cierpią i świat staje się coraz gorszy. Czy to jest takie trudne do zrozumienia?

    Weteranka - a co stoi na przeszkodzie nieszczęśliwemu mężowi w rozpoczęciu nowego życia? Niech idzie. Ale nie. Zdradzający mąż nie idzie, tylko siedzi z żoną, a na boku wdaje się w romanse. To on chce iść, czy nie chce? Czy może tylko nudzi mu się, a kochanka dopełnia jego nudę, zapewnia mu ekscytujące życie, drugą młodość, adrenalinę, enforfiny etc.


    Nie będę jako człowiek wczytywał się w to forum, ale zmija znajdź sobie fajnego, takiego jak Ci będzie pasił- może gruby, może chudy, ale takiego, który Ci dogodzi... i daj życ innym... a jeśli uważasz, że Twoja wiedza, umiejętności w tym temacie są ok to idz i głos to na ulicy w ubraniu Abrahama... wtedy może będziesz bardziej przekonywująca,,,,

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~żmija
    ~żmija
    Napisane 04 stycznia 2015 - 23:29
    I jeszcze jedno weteranka. Szkoda, że twoim rodzicom nie przeszła miłość do ciebie. Oddaliby cię do domu dziecka, albo po prostu wyrzucili do lasu. Wtedy inaczej byś śpiewała. Przestałabyś snuć te żałosne tłumaczenia jak wszyscy tutaj. Umiałabyś nazwać rzeczy po imieniu. Przestałabyś snuć te fantastyczne wizje, jak to dobrze, że mąż cię porzucił, bo biedaczysko był z tobą taaaki nieszczęśliwy. On się cieszy, że znalazł sobie dwie naiwniaczki i porozstawiał po kątach jak mu pasowało. Pozarządzał waszym życiem, pograł emocjami i ustawił się tak, żeby JEMU było dobrze.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delba
    ~Delba
    Napisane 04 stycznia 2015 - 23:37
    ~mia napisał:
    ~żmija napisał:
    Delba - czynienie zła zawsze jest złem. Zło jest złe - jest to dogmat niepodważalny i niepodlegający dyskusji. Złem jest rozbijanie rodzin i tłumaczenie tego miłością. Miłość to jest coś dobrego, a nie złego. Wyrywanie męża innej kobiecie i ojca dzieciom to jedna z najgorszych rzeczy, jakie można zrobić.

    Może Lilka teraz nie ma dzieci, ale może je mieć, choćby adoptowane. Pokaże im na swoim przykładzie, że rozbijanie cudzych rodzin jest w porządku i one pójdą za jej przykładem. Potem rozbiją rodziny moim albo twoim dzieciom albo dzieciom weteranki. Zło się rozejdzie po świecie jak karaluchy.

    Lilka i inne kochanki mają tylko jeden argument: napaliły się na cudzych mężów i tylko myślą jakby go wyrwać żonie. I tyle. Nic więcej. Nic ich nie obchodzi ani nikt. Tylko one i ich chciejstwo. Ja chcę to ja muszę to mieć. Bezgranicznie rozczeniowa postawa: mnie się należy, jestem tego warta. Ja to rozumiem, bo też bym chciała mieć różne rzeczy, których nie mam, ale nie zdecydowałabym się jednak wyszarpywać na siłę innym.

    I nie atakujcie mnie, że jestem taka czy owaka. Co za różnica jaka jestem? Ja nie jestem przedmiotem tej dyskusji. Jak będę chciała podyskutować o mnie to założę wątek na forum na mój temat. Piszę wam uniwersalne prawdy, których wasi rodzice wam nie przekazali i dlatego wpakowaliście się w chore sytacje. Nie przestrzegacie ich, więc cierpicie na własne życzenie, a wraz z wami inni cierpią i świat staje się coraz gorszy. Czy to jest takie trudne do zrozumienia?

    Weteranka - a co stoi na przeszkodzie nieszczęśliwemu mężowi w rozpoczęciu nowego życia? Niech idzie. Ale nie. Zdradzający mąż nie idzie, tylko siedzi z żoną, a na boku wdaje się w romanse. To on chce iść, czy nie chce? Czy może tylko nudzi mu się, a kochanka dopełnia jego nudę, zapewnia mu ekscytujące życie, drugą młodość, adrenalinę, enforfiny etc.


    Żmija ja Cię w pełni rozumiem i podzielam Twoje poglądy, jak chcesz to możemy popisać na priv, mój adres to magok7@wp.pl. To forum to taka forma samousprawiedliwiania się i facetów i kochanek i lamentujących niepotrzebnie żon i szczerze mówiąc, co byś tu napisała to i tak jak kula w płot. Pisały już kobiety o uzależnieniu od miłości, ale żadna z Pań ani Panów tego nie kupi, bo jakże, oni wszyscy szukają takiej wielkiej miłości przez poczwórne M. Jedynym facetem, który ma resztki rozsądku jest moim zdaniem testosteron. "Odpowiedzialność" za siebie i drugiego człowieka to pojęcia tutaj mocno abstrakcyjne i pachną tutaj taka naftaliną, że nikt ich nawet nie chce czuć w obrębie 5 km od siebie. Ale nie powiem, nieco pomogło mi podjąć decyzję, wydaje mi się, że niektórzy tutaj mocno chcą wierzyć w mit, własnie idyllę wielkiej miłości, która musi byc okupiona cierpieniem, nieważne czyim, ważne, żeby trochę było i fajno i straszno...wtedy jest love story.


    Mmm .. cytuję :wierzyć w mit, własnie idyllę wielkiej miłości... Drogie żony to Wasza domena, to Wasz problem... myślicie, że po podpisaniu papierka on staje się wasza własnością.. Gó..o prawda.... on nigdy nie będzie Waszą własnością, nie będzie niczyją własnością... Zejdźcie na ziemie, miejcie więcej pokory, więcej ciepła, kręćcie swoich mężczyzn a ich nie nakręcajcie... i dbajcie o ich fallusy a więcej będzie Wam dane i na resztę będziecie mieć wyj..ne razem z Waszymi mężami ;p

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delba
    ~Delba
    Napisane 04 stycznia 2015 - 23:43
    ~żmija napisał:
    I jeszcze jedno weteranka. Szkoda, że twoim rodzicom nie przeszła miłość do ciebie. Oddaliby cię do domu dziecka, albo po prostu wyrzucili do lasu. Wtedy inaczej byś śpiewała. Przestałabyś snuć te żałosne tłumaczenia jak wszyscy tutaj. Umiałabyś nazwać rzeczy po imieniu. Przestałabyś snuć te fantastyczne wizje, jak to dobrze, że mąż cię porzucił, bo biedaczysko był z tobą taaaki nieszczęśliwy. On się cieszy, że znalazł sobie dwie naiwniaczki i porozstawiał po kątach jak mu pasowało. Pozarządzał waszym życiem, pograł emocjami i ustawił się tak, żeby JEMU było dobrze.


    zmijko zmijko... ogarnij się pusta łupinko ;p
    Mężów, żon można mieć i 140 ;p a dzieci te co się urodzi ;-) i je się zawsze kocha miłością matczyną, miłością ojcowską :-)
    mogę mieć 10 kochanek w przeciągu miesiąca- jedną po drugiej czy 8 na raz... i uważaj, bo jedną z tych naiwniaczek możesz zostać Ty...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~weteranka
    ~weteranka
    Napisane 04 stycznia 2015 - 23:51
    żmijo ty żmijo

    JA właśnie w przeciwieństwie do innych nazywam rzeczy po imieniu.
    ,Mąż przestał mnie kochać a byliśmy raczej zgodnym i udanym mażeństwem. Ostatnim czasem był ale jak robot. Wykonywał obowiazki aż nadgorliwie remontował sprzątał bo szukał zajęcia a emocjonalnie stał się obcym człowiekiem . To psycholog uzmysłowił mi że tak już zostanie bo mnie nie kocha a tego nie zmienię więc wybór prosty albo żyć z emocjonalnym trupem myślącym o innej albo zawalczyć o siebie. A nie byliśmy ze sobą tylko kilka lat.
    Zawalczyłam o sibie zaliczyłam depresje a teraz jestem szczęśliwa a ty nie wiem dlacego sączysz jakd, Idz to specjalisty to zrozumiesz.
    Jak inne wola żyć złudzeniami że coś się zmieni ze maz się zmieni to niech marnują sobie życie.
    To co teraz sie dzieje to mój psycholog uważa a ja mu przyznaję rację że to efekt życia naszych rodziców w złudzeniach. Mężowie zdradzali zawsze synowie na to patrzyli matki cierpiały i uważały ze tak musi być takie ich przeznaczenie i sami stworzyliśmy sobie taki świat. Więc trzeba właśnie nazwać rzeczy po imieniu.
    Gdzie jest zdrada , długotrwały romans zaangażowanie męża w nowy związek tam już nie ma małżeństwa tylko złudzenia.To koniec albo początek końca. Czym wcześniej sie pogodzimy tym szybciej uratujemy i siebie i dzieci
    Bo jak napisałam w nieszczęśliwych małżeństwach nie wychowa się szczęśliwych dzieci, One to powielą Ja nie chce żeby moje to powielały.
    Też walczyłam o męża pojechałam nawet do niej , ale walka musi mieć granicę i jak widze że przegrałam to nie walczę na siłę . to ratuje co się da. To jest zdrowe podejście.
    A widzę że żmijo nie masz pojęcia o czym piszesz.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~haoox
    ~haoox
    Napisane 05 stycznia 2015 - 00:25
    ~weteranka napisał:


    ..............
    Gdzie jest zdrada , długotrwały romans zaangażowanie męża w nowy związek tam już nie ma małżeństwa tylko złudzenia.To koniec albo początek końca. Czym wcześniej sie pogodzimy tym szybciej uratujemy i siebie i dzieci
    Bo jak napisałam w nieszczęśliwych małżeństwach nie wychowa się szczęśliwych dzieci, One to powielą Ja nie chce żeby moje to powielały.
    Też walczyłam o męża pojechałam nawet do niej , ale walka musi mieć granicę i jak widze że przegrałam to nie walczę na siłę . to ratuje co się da. To jest zdrowe podejście.
    ...

    pięknie to napisałaś, jest tak dokładnie jak mówisz, mam to samo doświadczenie..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~żmija
    ~żmija
    Napisane 05 stycznia 2015 - 00:37
    Delba, nie ma szans, żebym została twoją kochanką, bo znam proces podrywania i rozkochiwania od podszewki i rzadko ulegam emocjom. A Abraham nie chodził goły, Adam jak już.

    napisał:
    wierzyć w mit, własnie idyllę wielkiej miłości.


    Moi dziadkowie z obu stron przeżyli razem zgodnie po 50 lat, a znam takich małżeństw o wiele więcej. Nikt im nie bajdurzył o wielkich miłościach przez niesamowicie wielkie M, które spotykali 20 lat po swoim ślubie i dali radę, więc...?

    napisał:
    To co teraz sie dzieje to mój psycholog uważa a ja mu przyznaję rację że to efekt życia naszych rodziców w złudzeniach.


    weteranka - lepiej zmień psychologa, bo przerażające jest to co on ci opowiada. Poczytaj sobie książki pana Tomasza Witkowskiego "Zakazana psychologia" obie części oraz blog "Psycho-Kit". Oprócz tego informuję cię, że aktualnie KAŻDY może zostać terapeutą. KAŻDY. Hydraulik, sprzątaczka, informatyk też.

    I jeszcze jeden mit o tym, że co twoje to wróci, a jak nie twoje to nie wróci - powiedzcie to żonie, którą mąż zostawił 25-35 lat po ślubie, że on w sumie nigdy nie był jej, tylko tak sobie przeczekiwał przy niej na swoją wielką miłość. Mnie po prostu głowa boli, jak czytam jakie absurdy wypisujecie. Wymyślił to jakiś gimbus, a dorośli ludzie po 40 powtarzają.

    Mia - dziękuję, ale ja tylko tak piszę, choć widzę, że to nie ma sensu, bo przede mną inni pisali to samo i nic to nie dało. Ja nie jestem w sumie ani żoną ani kochanką, więc jakby mnie to nie dotyczy, ale oburza mnie to co ludzie tu wypisują i przeraża dokąd zmierza ten świat. Proponuję Ci, żebyś poszła na blog, który już wcześniej podałam: "uciekamy do przodu". Tam są kobiety po przejściach takich jak Twoje albo byłe kochanki, które zrozumiały swój błąd i one wszystkie będą po Twojej stronie. Jest tam forum oraz można opowiedzieć swoją historię. Tutaj pewnie i tak wszyscy po Tobie jeżdżą, bo jesteś tą złą, straszną żoną, która nie dogodziła mężowi i musiał Cię zdradzić, bo jak nie to by mu się serce rozpękło. Pozdrawiam!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delba
    ~Delba
    Napisane 05 stycznia 2015 - 01:03
    Zmijo... trza było tak od razu że Ty wolisz być naga ;-))
    Tylko widzisz mi o goliznę nie chodziło... o coś całkiem innego.
    Myślę, że tak bardzo jak znasz procesy podrywania, tak bardzo byś się dała poderwać ;-)) i tego jestem bardziej pewny/a niż TY swego ;-))

    Słusznie zauważyłaś 50 lat temu Kochana... 50! wiesz jaki to szmat czasu> to nie 50minut, nie 50 miesiecy, a 50 lat!!!!
    50 lat temu to wierzono, ze w ciąże można zajść przez majtki albo pocałunek...
    50 lat temu też były kochanki, a dobrym autem była syrenka ;p
    50 lat temu były inne wartości i Ona I On brali ślub, bo się kochali, bo się szanowali a dziś śluby bierze się z bm, i z jego kontem...

    Uwaga mała! może każdy może zostać terapeutą, ale nie każdy może zostać
    psychologiem. Terapeuta nie równa się psycholog ;-))

    cytuję: "...powiedzcie to żonie, którą mąż zostawił 25-35 lat po ślubie, że on w sumie nigdy nie był jej..." Pewnie, że On nigdy nie był jej. On to nie rzecz, nie przedmiot wystawowy, nie książka, nie samochód... dlatego nigdy nie był jej ;-)))

    Nie jesteś żoną, nie jesteś kochanką... zakonnicą? gdyby tak był, można by inaczej wtedy spojrzeć na Twoje wywody, ale Ty się zachowujesz jak ta co nigdy nie zaznała miłości prawdziwej, może i utopijnej ani tej cielesnej, fizycznej ani też tej, gdzie płytko rzecz biorąc "motyli w brzuszku lataja"
    wiesz taka z Ciebie mentalna menda ;-)))

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delba
    ~Delba
    Napisane 05 stycznia 2015 - 01:03
    Zmijo... trza było tak od razu że Ty wolisz być naga ;-))
    Tylko widzisz mi o goliznę nie chodziło... o coś całkiem innego.
    Myślę, że tak bardzo jak znasz procesy podrywania, tak bardzo byś się dała poderwać ;-)) i tego jestem bardziej pewny/a niż TY swego ;-))

    Słusznie zauważyłaś 50 lat temu Kochana... 50! wiesz jaki to szmat czasu> to nie 50minut, nie 50 miesiecy, a 50 lat!!!!
    50 lat temu to wierzono, ze w ciąże można zajść przez majtki albo pocałunek...
    50 lat temu też były kochanki, a dobrym autem była syrenka ;p
    50 lat temu były inne wartości i Ona I On brali ślub, bo się kochali, bo się szanowali a dziś śluby bierze się z bm, i z jego kontem...

    Uwaga mała! może każdy może zostać terapeutą, ale nie każdy może zostać
    psychologiem. Terapeuta nie równa się psycholog ;-))

    cytuję: "...powiedzcie to żonie, którą mąż zostawił 25-35 lat po ślubie, że on w sumie nigdy nie był jej..." Pewnie, że On nigdy nie był jej. On to nie rzecz, nie przedmiot wystawowy, nie książka, nie samochód... dlatego nigdy nie był jej ;-)))

    Nie jesteś żoną, nie jesteś kochanką... zakonnicą? gdyby tak był, można by inaczej wtedy spojrzeć na Twoje wywody, ale Ty się zachowujesz jak ta co nigdy nie zaznała miłości prawdziwej, może i utopijnej ani tej cielesnej, fizycznej ani też tej, gdzie płytko rzecz biorąc "motyli w brzuszku lataja"
    wiesz taka z Ciebie mentalna menda ;-)))

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~żmija
    ~żmija
    Napisane 05 stycznia 2015 - 01:31
    50 lat temu rzeczy były inne, ale ludzie byli tacy sami. Wtedy potrafili być razem i teraz potrafią, ale trzeba do tego chęci. Ewolucja aż tak szybko nie postępuje, żeby w 50 lat wszystko było na odwrót. Psychika jest rzeczą nabytą po przodkach w iluś tam procentach.

    Zakładam, że weteranka spotyka się z terapeutą, który jej wmawia, że kiedyś ludzie tak strasznie cierpieli ze sobą, bo tak trzeba, a teraz jak coś nie pasi to wynocha. (???)

    Co do tego cytatu, że jak jej to wróci, jak nie jej to nie wróci. No ja widzę, że każda kochanka to tutaj powtarza, że cudzy mąż jest tak strasznie jej, a ja twierdzę, że nie.

    napisał:
    Ty się zachowujesz jak ta co nigdy nie zaznała miłości prawdziwej, może i utopijnej ani tej cielesnej, fizycznej ani też tej


    Gdybym nie znała to bym się nie wypowiadała. Swego czasu podjęłam trud (świadomie i dobrowolnie) odkochania się w kimś, kogo kochałam i się udało, a więc wiem na pewno, na sto procent, że to możliwe. Tylko trzeba chcieć jeśli to jest dla własnego i cudzego dobra. Emocje ciężko poskromić i ja nie twierdzę, że to takie hop-siup odkochać się, zrezygnować z czegoś, co chcemy, a co nie jest dla nas. To trudna rzecz, ale możliwa.





    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~DM
    ~DM
    Napisane 05 stycznia 2015 - 07:20
    Weteranko, napisałaś bardzo mądry post, jeżeli mogę Cie prosić to skontaktuj się ze mną na dfanm@onet,pl. Pozdrawiam

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    ~ ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    Napisane 05 stycznia 2015 - 13:22
    Żmijo czy ty się dobrze czujesz? Ile lat przeżyłaś z jednym mężczyzną, Ja z moim prawie 40 lat bo ponad 3 lata przed ślubem i czy on był mój skoro tyle kochanek się przewinęło.
    Słowo Mój to raczej pewna przenośnia bo to faktycznie nie rzecz ale jakby był naprawdę oddany i wierny to by nie zdradzał nie odszcedł
    A co do terapełty czy psychologa sama kożystam bo przejść przez to samemu nie da rady .Mówi podobnie jak ten weteranki. Jego rolą jest pomóc kobiecie i jej rodzinie przejsć przez rozwód i traumę zdrady i odnalezienie się w tym oraz potrafienie znalezienia póżniej szczęścia w życiu nie koniecznie przy boku innego mężczyzny. I skoro ona jest szczęśliwa i jej dzieci to chyba swoją robote odwalił należycie. Najważniejsze że ona nie cierpi przez meża zdradzacza, a jak ci tu takie żony napisały że mają podobne doświadczenia. Kiedyś kobieta teraz haoox. To nasze doświadczenia a ty je popdważasz.
    A co do " kiedyś " moi dziadkowie przezyli ponad 50 lat. Piękna rocznica w kościele , cała rodzina no cudo. Dziadek chlał i tłukł babkę że synowie musieli się zjeżdząć żeby interweniować nawet jednemu złamał noge .A wyzwiska to ja pamietam jeszcze z dzieciństwa. Ale jak wujek podniósł na żonę rekę to babcia na to że tak nie można że dziadek by jej nigdy nie uderzył nie ubliżył...to tyle w kwesti życia w zakłamaniu, kiedyś. Nasze matki i babki takie sprawy ukrywały bo tak ich wychowano i czasem i dzieci i wnuki nie miały bladego pojęcia co sie działo.
    A psycholog ci nie powie że jak coś złe to wynocha tylko jak sobie z tym radzić żeby nie żyć w zakłamniu i właśnie nazywać rzeczy po imieniu. A skoro po zdradzie mąż nie okazuje skruchy to " wynocha" to nalepsze dla żony.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~żmija
    ~żmija
    Napisane 05 stycznia 2015 - 14:04
    To chwalebne, że weteranka się pozbierała po zdradzie i rozwodzie, ale jej poparcie dla osób, które idą za "głosem serca", sprawiając cierpienie sobie, żonie, dzieciom i nieraz obcym ludziom (jeśli kochanka jest mężatką) to jakiś żart. Ona usprawiedliwia swojego męża, że on taki biedny był, bo się odkochał i musiał sobie znaleźć na boku kogoś innego. Teraz siedzi sama w domu i udaje, że jej z tym dobrze, że tak wszystko się pięknie ułożyło, że może jadać obiadki z byłym mężem i jego nową żoną. Najlepiej wyszedł na tym jej były mąż, bo żona się łatwo odczepiła i jeszcze w nagrodę za jego zdrady, włazi do tyłka jemu i jego nowej żonie, która swego czasu oszukiwała ją razem z jej mężem??? Nieźli przyjaciele, naprawdę. A gdzie honor i godność weteranki?

    Ja rozumiem to tak, że jak weterankę ktoś okradnie albo pobije, to wytłumaczy sobie, że ten ktoś miał ciężkie dzieciństwo i żeby ulżyć mu będzie zapraszała go na obiady oraz odda wszystkie oszczędności na nową drogę życia. No weteranko, do dzieła.

    Współczuję dziadków, ale moi tacy nie byli. Żyli zgodnie, więc wiem na pewno, że można jak ktoś chce. Teraz jest przyzwolenie za chodzenie za "głosem serca" i ludzie się rozwodzą, bo niektórych serce bardzo łatwo zmienia zdanie. Dziś tę kocha, jutro inną. I nie warta ta cała miłość funta kłaków.

    Popełniacie podstawowy błąd myląc ZAKOCHANIE z MIŁOŚCIĄ. Ale na ten temat nie będę już pisać, sami sobie poszukajcie w internecie albo w książkach.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Szok
    ~Szok
    Napisane 05 stycznia 2015 - 15:23
    Wam się w głowach poprzewracało? Nazywać mendą mentalną osobę, ktora ceni takie wartości jak rodzina, uczciwość, wierność, odpowiedzialność? Oj, zeszło to forum na psy...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~gość
    ~gość
    Napisane 05 stycznia 2015 - 15:47
    Czemu się denerwujesz?Spójrz tylko jaka u weteranki sielanka. Jeszcze trochę i wspólne obiadki przedłużą się i zakończą wspólnym śniadaniem.
    To przecież też dla dobra dzieci i rodziny będzie.
    No ale czasy się zmieniają i obyczaje czas wprowadzić nowe przy udziale"terapełtów" i za grube pieniądze.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Seba
    ~Seba
    Napisane 05 stycznia 2015 - 15:48
    ~Szok napisał:
    Wam się w głowach poprzewracało? Nazywać mendą mentalną osobę, ktora ceni takie wartości jak rodzina, uczciwość, wierność, odpowiedzialność? Oj, zeszło to forum na psy...


    Tu nie chodzi o to co żmija ceni- bo chyba o nią chodzi?
    tu chodzi o to, że ona nie przyjmuje zdania innych i nawet nie o to chodzi żeby przyjmowała zdanie innych,ale akceptowała prawo do wypowiedzi innych i tym samym niech się nie narzuca ze swoim zdaniem- wściekle, z jadem, z agresją... próbując przekonać wszystkich wokół, ze racja, prawda jest tylko jej.
    Każdy ma prawo do bycia, do miłości, do życia...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~żmija
    ~żmija
    Napisane 05 stycznia 2015 - 15:59
    napisał:
    Każdy ma prawo do bycia, do miłości, do życia...


    Ja nie odbieram nikomu prawa do życia i miłości, ale nie godzę się na zdobywanie tych rzeczy po cudzych trupach. A do tego sprowadza się wdawanie się w romanse pozamałżeńskie. Po trupach.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~gość
    ~gość
    Napisane 05 stycznia 2015 - 16:19
    ~żmija napisał:
    napisał:
    Każdy ma prawo do bycia, do miłości, do życia...


    Ja nie odbieram nikomu prawa do życia i miłości, ale nie godzę się na zdobywanie tych rzeczy po cudzych trupach. A do tego sprowadza się wdawanie się w romanse pozamałżeńskie. Po trupach.

    Masz całkowitą rację,pewna kobieta też próbowała mi mówić że mój mąż nie jest moją własnością ,że ona jest lepsza ode mnie,że to ja się powinnam wycofać i zwrócic mu wolność.
    Jeśli ktoś ślubował drugiej osobie ,miłość, wierność i uczciwość małżeńską,i jeśli milość"wygasła" a o wierności już nie wspomnę,to zdrowy rozsądek mądrym ludziom nakazuje zachować przynajmniej uczciwość wobec tej osoby, i uświadomić w czym rzecz.
    A z tego co czytam to bardzo mało mężów odeszło z nieszczęśliwych związków przed wdaniem się w romans.Na tym forum to chyba żaden.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~weteranka
    ~weteranka
    Napisane 05 stycznia 2015 - 16:22
    Jaka sielanka? Życie toczy sie niestety dalej ale to od nas zależy kaie będzie , czy zaczniemy w miare normalnie żyć czy będziemy pełni nienawiści i te nienawiść wlejemy w dzieci/? One muszą spędzać czas z ojcem i jego nową żoną więc lepiej jak będą tam czuły się żle będą ją nienawidziły?
    A mój honor i godnosć pytasz ?
    Lepiej żebym goniła ża mężem który mnie nie kocha, wpadała do kochanki z awanturą poniżała sie wciągała w to rodzinę dzieci? Ty masz pojęcie o kobiecej godności żmijo. Nie lepiej kiedy widzimy że nic się nie da zrobić zamiast szaleć i zatracić siebie poczekac aż opadna emocje a było ich wiele , przepłacze sie stratę , usiaść z nim i w miarę możliwości rozstać sie z godnością? I zrobić wszystko żeby dzieci jak najmniej ucierpiały a potem zająć sie budowaniem pozytywnych relacji między moją rodziną a jego nowa ? Nie masz o tym pojęcia Bo to ciężka praca nad sobą co tobie jest obce i tego trzeba się nauczyć. Nie masz pojęcia co przeszłam ale cieszę sie że nie zgorzkniałam jak ty i wygrałam w tym siebie i normalne dorastanie moich dzieci. Nikt nie kwestionuje że mąż postąpił żle i haniebnie ale żyć trzeba dalej i staram sie go nie budować na żalu i nienawiści.Ty tego nie potrafisz to nie krytykój i nie wymyślaj trójkątów. Poniżasz się .
    A tobie jak tak dobrze z tym zgorzknieniem i jadem to chociaż nie rozsiewaj go na forum bo przez takie jak ty straciło ono swój poziom.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook