Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

kogo kocha kochanke czy żone

Rozpoczęte przez ~nika, 01 sty 2014
  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 03 grudnia 2014 - 22:16
    ~mała napisał:
    Ale rozmawiamy szczerze i on twierdzi że już tego nie zrobi że kocha tylko mnie że jestem najważniejsza, Ale czy to prawda? Gdyby tak było to by nie miał z nią tak długiego romansu? Czy nie zamydla mi oczu? A może teraz tak chce i w to wierzy ale myśli w głowie spowoduja ze znowu się z nią spotka?
    Dlatego zapytałam Delta-Echo-Sierra, bo chciałabym wiedzieć co twierdzi mężczyzna z doświadczeniem



    Pamiętaj, że mężczyzna kocha inaczej niż kobieta i czynnik pożądania cielesnego jest tu bardzo ważny. To potworny magnes, ciężko mu się oprzeć. Kto to przeżył, wie o czym piszę. Nie wiem, jak to było u Was i co Twój mąż tam znalazł/przeżył. Ludzie i sytuacje różnią się, systemy są podobne, inne są tylko niuanse. Jeżeli Twój mąż po prostu uciekł od Ciebie i musiał wrócić (dzieci/kredyty/finanse/cokolwiek) to wierz mi, nie zapomni tak szybko, stłumi ale to uczucie będzie w nim. Może na zawsze ale nie wiem, jesteś kobietą i Wy macie te ponad-zmysły, musisz się wczuć i wyniuchać. Na dłuższą metę nie ukryje smutku pod maską "wszystko jest juuż ok".

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Jaro
    ~Jaro
    Napisane 03 grudnia 2014 - 22:19
    DO KOBIETY

    Nie mogłaś podjąc lepszej decyzji.
    Gdyby chciał zostac z Tobą, wróciłby z tymi torbami, w tym samym dniu, a z nią się rozstał.Nie zrobił tego.

    Kiedy będzie Ci ciężko, myśl tylko o jednym, że za rok, będzie już dobrze, inaczej ,byłoby tak samo.
    Powodzenia

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    Napisane 03 grudnia 2014 - 22:28
    Nie wiem czy pomogę, Ale coś przytocze . Coś co też napisał mężczyzna na tym forum na podobne dylematy kobiety. o ile ją kocha .

    ~antek napisał:
    .

    Zawsze będziesz tą drugą,nawet gdy będziecie się kochać to będzie widział tamtą.
    Tacy są faceci ,jak już facet pokocha to uczuciem wielkim i dla tej osoby zrobi wszystko a odseparowany od niej bardzo to przeżywa.
    Smutne to ale prawdziwe, mam już swoje lata to i owo słyszałem w męskim środowisku
    Sorry ale będziecie żyli obok siebie albo on znowu pryśnie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mała mi
    ~mała mi
    Napisane 03 grudnia 2014 - 22:55
    ~Delta-Echo-Sierra napisał:
    [quote=~

    Pamiętaj, że mężczyzna kocha inaczej niż kobieta i czynnik pożądania cielesnego jest tu bardzo ważny. To potworny magnes, ciężko mu się oprzeć. Kto to przeżył, wie o czym piszę. Nie wiem, jak to było u Was i co Twój mąż tam znalazł/przeżył. Ludzie i sytuacje różnią się, systemy są podobne, inne są tylko niuanse. Jeżeli Twój mąż po prostu uciekł od Ciebie i musiał wrócić (dzieci/kredyty/finanse/cokolwiek) to wierz mi, nie zapomni tak szybko, stłumi ale to uczucie będzie w nim. Może na zawsze ale nie wiem, jesteś kobietą i Wy macie te ponad-zmysły, musisz się wczuć i wyniuchać. Na dłuższą metę nie ukryje smutku pod maską "wszystko jest juuż ok".


    Boję się że uciekł i zanalzł COŚ? bo przez ten cały czas wydawał się szczęśliwy izadowolony jak nie on. teraz jest wyciszony przygnębiony, ale twierdzi że to wyrzuty sumienia że mnie zranił. I że tylko mnie kocha. Kłamie?
    Bo po czytaniu tego forum mam wątpliwosci.

    Kobieto czy po odkryciu zdrady też ci mąż obiecaywał że to się nie powtórzy? Zę to zakończył że cię kocha?

    Delta-Echo-Sierra czy to porządanie u mężczyzn jest tak silne ze może spowodować że to się powtórzy zwłaszcza że po tym wszystkim seks u nas---wiadomo! ?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kobieta
    ~Kobieta
    Napisane 03 grudnia 2014 - 23:12
    Mała mi
    powtarzał do znudzenia, że mnie kocha, że TYLKO MNIE KOCHA- po czym szedł do kochanki. To trwało latami...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kobieta
    ~Kobieta
    Napisane 03 grudnia 2014 - 23:16
    ~Jaro napisał:
    DO KOBIETY

    Nie mogłaś podjąc lepszej decyzji.
    Gdyby chciał zostac z Tobą, wróciłby z tymi torbami, w tym samym dniu, a z nią się rozstał.Nie zrobił tego.

    Kiedy będzie Ci ciężko, myśl tylko o jednym, że za rok, będzie już dobrze, inaczej ,byłoby tak samo.
    Powodzenia

    Dziękuję
    Dziękuję Ci za wiele przemyśleń.
    Skorzystałam z Twoich rad, zwłaszcza w sprawie rozmowy z dziećmi.
    Po prostu powiedziałam, że coś się skończyło i czas na porządki w życiu.
    Tak, wiem, za rok będzie mi łatwiej.
    Rok w sumie to nie tak źle :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mia
    ~mia
    Napisane 03 grudnia 2014 - 23:57
    Wszyscy mówimy o miłości. Takiej wspaniałej i zniewalającej, ja też coś takiego przeżyłam przed ślubem, coś tak silnego, że wystarczyło leżeć obok niego ciarki i przechodziły po ciele i nie był wcale kimś obiektywnie niesamowitym, ale to nie była miłość to była namiętność. Miłość to coś co wiąże mi się jednak z odpowiedzialnością. a prawda jest taka, że z odpowiedzialnością wszyscy tu mamy problem i my zdradzane żony i Wy zdradzający mężowie; pal licho nas jeszcze, ale są dzieci i cholera to one ponosza największą cenę za te nasze miłości i wpadanie w związku bez milosci. Testosteron, masz rację, ale ja jestem psychologiem, znam tę teorię iw em z czym ktoś do mnie uderzy podczas terapii, miałam już kiedyś zreszta kilka spotkań. Decyzja którą podejęłam o próbie budowania z Nim życia byla dla mnie wtedy dobra, może byla to ucieczka od czegoś innego; w sumie jest mi troche przykro bo troch go wykorzystalam, ale wiedzial jak jest znalismy sie 8 lat i mieszkalismy razem, bralam faceta z nieslubnym dzieckiem, które bylo owocem romansu podczas jednej z fazy manii. Idiotka ze mnie, wiem, ale będąc mną byc może postąpiłbys posobnie; nie znasz mojej ogólnej sytuacji życiowej i rodzinnej. Cóż życie jest życie , obecnie dziecko, praca, będzie adwokat i sad i świadomość, że mam już gdzieś walczenie o kogoś, kto zawsze gdy ja mam gorszy okres znika po to by wrocić, kiedy mnie jest lepiej a jemu gorzej. I jeszcze jedno jako przejaciele, Wy mężczyźni jesteście wspaniali, wiem, bo mam i w takich sytuacjach potraficie dać z siebie wiele sparcia, zupełnie bezinteresownie, za to dzięki. Wszyscy tu macie rację ci co zdradzają beda zdradzać i nie nalezy wierzyć w chrzescijanskie postanowienie poprawy, jak raz się ktoś sprzeniewierzy, zrobi to po raz kolejny, no chyba że jest 0,0001%; sprawdziłam na własnej skórze, po co ryzykować?. Jeśli pozwalamy się krzywdzić, ktoś na pewno nas skrzywdzi, taka prosta prawda ze świata zwierząt. A samotność jest chyba jednak najstraszniejsza w związku.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mia
    ~mia
    Napisane 03 grudnia 2014 - 23:58
    Wszyscy mówimy o miłości. Takiej wspaniałej i zniewalającej, ja też coś takiego przeżyłam przed ślubem, coś tak silnego, że wystarczyło leżeć obok niego ciarki i przechodziły po ciele i nie był wcale kimś obiektywnie niesamowitym, ale to nie była miłość to była namiętność. Miłość to coś co wiąże mi się jednak z odpowiedzialnością. a prawda jest taka, że z odpowiedzialnością wszyscy tu mamy problem i my zdradzane żony i Wy zdradzający mężowie; pal licho nas jeszcze, ale są dzieci i cholera to one ponosza największą cenę za te nasze miłości i wpadanie w związku bez milosci. Testosteron, masz rację, ale ja jestem psychologiem, znam tę teorię iw em z czym ktoś do mnie uderzy podczas terapii, miałam już kiedyś zreszta kilka spotkań. Decyzja którą podejęłam o próbie budowania z Nim życia byla dla mnie wtedy dobra, może byla to ucieczka od czegoś innego; w sumie jest mi troche przykro bo troch go wykorzystalam, ale wiedzial jak jest znalismy sie 8 lat i mieszkalismy razem, bralam faceta z nieslubnym dzieckiem, które bylo owocem romansu podczas jednej z fazy manii. Idiotka ze mnie, wiem, ale będąc mną byc może postąpiłbys posobnie; nie znasz mojej ogólnej sytuacji życiowej i rodzinnej. Cóż życie jest życie , obecnie dziecko, praca, będzie adwokat i sad i świadomość, że mam już gdzieś walczenie o kogoś, kto zawsze gdy ja mam gorszy okres znika po to by wrocić, kiedy mnie jest lepiej a jemu gorzej. I jeszcze jedno jako przejaciele, Wy mężczyźni jesteście wspaniali, wiem, bo mam i w takich sytuacjach potraficie dać z siebie wiele sparcia, zupełnie bezinteresownie, za to dzięki. Wszyscy tu macie rację ci co zdradzają beda zdradzać i nie nalezy wierzyć w chrzescijanskie postanowienie poprawy, jak raz się ktoś sprzeniewierzy, zrobi to po raz kolejny, no chyba że jest 0,0001%; sprawdziłam na własnej skórze, po co ryzykować?. Jeśli pozwalamy się krzywdzić, ktoś na pewno nas skrzywdzi, taka prosta prawda ze świata zwierząt. A samotność jest chyba jednak najstraszniejsza w związku.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~MŻK
    ~MŻK
    Napisane 04 grudnia 2014 - 12:42
    A mnie ciekawi jak do słów ANTKA ustosunkował by się DELTA, który uważa, że to żona nie wyciągnęła wniosków - może właśnie wyciągnęła ? Jak można w takiej sytuacji mówić o szczerej miłości do żony i pożądaniu skoro dalej ma się w głowie kochankę ? Przecież kobieta już zawsze będzie się zastanawiała na ile jest teraz ze mną a na ile z nią. Dla kobiet czynnik pożądania cielesnego też jest bardzo ważny - przynajmniej dla mnie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~MŻK
    ~MŻK
    Napisane 04 grudnia 2014 - 12:59
    Mała mi - poczytaj jeszcze, warto, panowie już pisali, że "kocham" potrafią mówić na zawołanie i żonom i kochankom. Panie to z resztą potwierdziły.

    Chyba najlepszym wyjściem w tej sytuacji jest rozstanie się i przemyślenie. Każdy sobie przemyśli czy chce dalej żyć z drugą osobą i czy jest w stanie zapomnieć. Chyba nie jest sztuką mieszkać dalej razem i udawać szczęśliwą rodzinę. On musi podjąć decyzję ( pomyśl, teraz mówi, że tyko ciebie kocha a chwilę temu mówił to samo kochance z nadzieją, że zdrada nie wyjdzie na jaw ) z kim chce być a ty musisz sobie odpowiedzieć czy udźwigniesz dalsze życie z "tym". Nie oszukasz ani duszy ani ciała. Jeżeli będziesz potrafiła nie myśleć w chwili jego zadumy, że myśli o niej to chyba jest szansa.
    Z tego forum wynika ( mimo wszystko ), że zdradzającej stronie jest łatwiej niż zdradzanej.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 04 grudnia 2014 - 13:11
    Dlaczego żadna z Was, drogie Panie, nie zadała sobie fundamentalnego pytania, DLACZEGO on poszedł do innej? Pomijam zwykłe cwaniactwo głupich facetów ale Wasi mężowie mniemam do takowych się nie zaliczją, prawda?

    Nigdy nie widzicie własnej winy. Puszczacie dziecko na podwórko bez czapki a gdy się przeziębia rugacie, dajecie antybiotyki a po miesiącu dalej pozwalacie mu biegać bez czapki. I historia się powtarza.

    Nie ma skutku bez przyczyny!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    Napisane 04 grudnia 2014 - 14:57
    Delta ja się nad tym zastanawiam tyle że teraz jak mąż jest z kimś emocjonalnie związany to te powody nie wiele zmienią . Gdyby zanim zaczął mnie zdradać porozmawiał , zakomunikował czego mu brakuje co jest nie tak to byłaby szansa to naprawić . A teraz choćbym naprawiła wszystko czego mu brakowało to i tak nie wyrwę mu z serca i głowy JEJ i tego co do niej czuje?
    Czy gdyby twoja żona stała sie nagle ideałem spełniniem wszystkich twoich marzeń zapomniałbyś o tamtej wywalił ja z myśli ? Czy to jest możliwe? Bo wierzę że przez 2 lata próbowałeś wszystkich sposobów zeby to zrobić bo ty akurat choćbyś chciał nie miałeś powrotu do tej kochanki.
    Już nic po takim przeżyciu nie będzie szczere. Raczej nigdy nie wróci szczera miłosć i pożądanie bo to jest zarezerwowane dla tej jedynej.
    Mia nie sądzę żeby tu była mowa o namiętnosci. Oczywiście też ale powiązanej ze stałymi zmaianami w naszym mózgu które zachodzą w chwili zakochania . tego prawdziwego oszalamiajacego. A nie zauroczeń mijających po roku dwóch kiedy okazuje się że jest juz rodzina dziecko.Ale jest już za póżno. Za szybko podejmujemy decyzję o byciu razem założeniu rodziny myląc włąśnie namiętność z prawdziwym uczuciem które włąśnie zostaje na lata mimo nieobecności ukochanej osoby, A wtedy to zmienia się w horror.Taki w srodku bo na zewnątrz udajemy że wszytko jest ok

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~MŻK
    ~MŻK
    Napisane 04 grudnia 2014 - 15:13

    Przepraszam jeżeli ktoś czuje się urażony moimi słowami - nie było to moim celem. A szczególnie nie chciałam urazić nielicznych panów dzięki którym nam się oczy pootwierały na męski punkt widzenia.
    Pisząc tu myślę egoistycznie o sobie - jak ja bym się w takiej sytuacji zachowała i to wszystko, żadnych aluzji, podtekstów - po prostu prosto z mostu.
    Osobiście nie wyobrażam sobie siebie w takiej sytuacji. Ja nie umiałabym żyć w takim kłamstwie i dlatego dla mnie rozstanie byłoby najlepszym wyjściem. Utwierdziłam się w tym czytając to forum.
    Myślę nawet, obserwując życie znajomych w przeróżnych związkach, że wybaczają tylko ci, którzy nie kochają. Jeśli ktoś kocha naprawdę, pragnie, pożąda i spotka go zdrada - nie wybaczy a już na pewno nie zapomni, co chyba jeszcze gorsze jest. Znam związki, gdzie sobie żyją razem bo dzieci, bo dom, bo kredyty, bo co ludzie powiedzą i tu nie ma problemu z wybaczeniem zdrady i dalszym "szczęśliwym" życiem.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 04 grudnia 2014 - 15:57
    Ja rozmawiałem, tłumaczyłem, dawałem do zrozumienia, wprost lub pośrednio, na poważnie i w żartach, przez lata i nic to nie dało. A teraz płacz. Gdyby to był skok w bok, moja żona nie miałaby z tym takiego problemu jak ma ale przerodziło się to ze zwykłej przygody, która w efekcie skończyła się spaloną ziemią. I wierzę, że w większości przypadków tak się to kończy. Musimy wracać bo mamy dzieci, które trzeba przeprowadzić przez dzieciństwo i okres dojrzewania, ten najtrudniejszy czas. A moje doświadczenie jest takie, że dzieci z rozbitych rodzin z łatwością, choć nieświadomie wchodzą później w różne patologie, o wiele łatwiej niż te z pełnych rodzin.

    Wiesz, jedna myśl mnie nurtuje, co by było gdymym odszedł od rodziny do kochanki jak niektóre tu przykłady, dość gorzko przedstawione. Najprawdopodobniej myślałbym "odwrotnie" - o mojej byłej żonie. I jak wiele rzeczy nie doceniałem.


    Mężczyźni często piszą, że z aury kochanki niewiele zostaje, gdy się z nią wiążą i szara, brutalna codzienność po 2-3 latach zabije do reszty to zakochanie, ten "szał" zmysłów. Dlatego nie obwiniajcie się "globalnie", bo nie jesteście wcale takie złe, Tylko kilka spraw nie działa i te, jeśli ich się nie naprawi, urastają do monstrualnych rozmiarów i nie dają z Wami żyć. Lecz nie wszystkie są skłonne to naprawiać, łatwiej zzrucać całą winę na niewiernego męża. Jak u mnie.


    I teraz prosto między oczy, bo ktoś pytał: czy gdyby ta sprawa nie wyszła i kochanka nie postawiła ultimatum etc., czy bym to dalej w tej formie ciągnął - odpowiedź jest jednoznaczna. I nie będę, zapewniam, w mej decyzji odosobniony.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~testosteron
    ~testosteron
    Napisane 04 grudnia 2014 - 17:08
    Oj na pewno nie był byś odosobniony
    Ale nie zgodzę się ze życie z kochanką powszednieje. Pewnie z czasem tak ale jak jest budowane na prawdziwym uczuciu to i to spowszednienie ma swój urok . Jak i szczęśliwe małżeństwa. Liczy się fundament czyli uczucie zaufanie.
    Już tu padło określenie że wspólne wykonywanie codziennych czynności też daje satysfakcję. Pewnie nie taką jak sex ale ma wielkie znaczenie.

    Luna
    najlepszego
    mam nadzieję że tu zaglądasz częściej niz do poczty.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    Napisane 04 grudnia 2014 - 17:26
    Delta czyli mam rozumieć że jakbyś był z kochanką juz na stałe to tęskniłbyś za żoną ,dopiero byś się zastanawiał czego u niej nie doceniłeś? Czyli najlepiej pozwolić mężowi odejsć do innej bo to najlepszy sposób na jego odzyskanie?

    Ktos kiedys na tym lub innym forum napisał że odszedł od żony do młodszej kochanki i raczekj kilka lat tego nie żałował. Dopiero jak ta go zostawiła.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~MŻK
    ~MŻK
    Napisane 04 grudnia 2014 - 17:36
    Rozumiem, bo to o mnie: ja też rozmawiałam, tłumaczyłam, dawałam do zrozumienia, wprost lub pośrednio, na poważnie i w żartach, przez lata i nic to nie daje. Przyszedł czas, że odpuściłam i wtedy mój mąż się wystraszył. Przyglądał się mojej małomówności i obojętności ale i tak nic to nie zmieniło. Raz nawet zapytał, czy poszłabym z nim na terapię i liczył chyba na to, że się nie zgodzę, a ja powiedziałam: tak i na tym się rozmowa zakończyła i temat już nigdy nie powrócił. Wcześniej nie chciał żadnej wspólnej terapii bo on nie miał i nie ma żadnego problemu ale był całkiem za, żebym sama poszła. Próbowałam podsuwać książki, artykuły, rozmowa też go nie interesuje.
    Jak pyta czy go kocham odpowiadam: tak - bo to prawda, jak pyta czy jestem szczęśliwa odpowiadałam: nie, potem: jestem szczęśliwa ? a teraz czasami mówię: w tej chwili tak a czasem nic nie mówię, popatrzę mu w oczy i tyle - bo ile można żebrać - czy tak umiera miłość?
    Ostatnio mi powiedział, że chciałby, żeby mi było z nim dobrze bo wtedy będę szczęśliwa a jak będę szczęśliwa to od niego nie odejdę.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mała mi
    ~mała mi
    Napisane 04 grudnia 2014 - 17:37
    ~Delta-Echo-Sierra napisał:
    Ja też mam nadzieję, że to minie. Bo jak na razie jest obecne i upierdliwe potwornie. Te myśli ciągną człowieka w straszny dół, choć na zewnątrz jest się twardzielem.
    Moja żona została poniżona ale nie wyciągnęła wniosków. Nie wiem, jaka była u Ciebie przyczyna tego, co się stało ale strzeż się do powrotu do status quo ante - życia z mężem jak przed tą historią. Bo ona się powtórzy. Najprawdopodobniej.

    Został obowiązek, uczucie do dziecka i przyzwyczajenie, wygodnictwo. I brak szczerej miłości, pożądania.



    Czyli mam przyjąć że to KOCHAM TYLKO CIEBIE to włąśnie ten brak szczerej a raczej przejaw nie szczerej miłosci?
    Tak ze strachu? z wygodnictwa lub z obowiązku?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 04 grudnia 2014 - 17:47
    A czego oczekujesz, że mężczyzna, z którym dzielisz życie, pewnie od X lat, stół i łoże, powie Ci, jak i co czuje do innej kobiety?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~gość
    ~gość
    Napisane 04 grudnia 2014 - 18:36
    ~Delta-Echo-Sierra napisał:
    A czego oczekujesz, że mężczyzna, z którym dzielisz życie, pewnie od X lat, stół i łoże, powie Ci, jak i co czuje do innej kobiety?


    Delta nie obrażając twojej matki(bo to chyba nie było jej zamiarem) ale z ciebie skur......yn.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook