Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

kogo kocha kochanke czy żone

Rozpoczęte przez ~nika, 01 sty 2014
  • ~mała mi
    ~mała mi
    Napisane 30 listopada 2014 - 12:21
    No to na prawdę dałaś mi do myślenia. Śledzę teraz ten temat i ze zdziwieniem stwierdzam że mineło dużo czasu a panom nie przeszło. Mój maż zarzeka sie że to skończył ze jej nie kocha ale to dlaczego z niekochaną kobietą był dwa lata?
    Nie wiem co mysleć i robić dalej , wiem że raczej mu nie zaufam i nie tracę czujnosci. Wydaje mi sie że do niej dzwoni z pracy bo nagle jakby stał sie jakiś zadowolony a był od wpadki przygnębiony, ale może to podejrzliwość. Nie mam dowodów.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mała mi
    ~mała mi
    Napisane 30 listopada 2014 - 15:34
    Trzymam za ciebie kciuki do 3 razy sztuka. Czekają nas ciężkie dni trudne decyzje. Dziękuję za pomoc . Trzymaj się.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kochanka
    ~kochanka
    Napisane 30 listopada 2014 - 18:17
    Wiesz co mała mi nigdy nie byłam z tej strony co wy czli zony,ale po przestudiowaniu tego forum i tego o którym pisała do 3 razy, chyba szczytem głupoty i naiwności byłoby sądzenie że maż to zakończy. Mój partner tak oszukiwał żone prawie 3 lata. Ze 3 razy zakończyl nasz romans żeby potem po kilku tygodniach znowu go wznowić. Aż w końcu odszedł do mnie . Jak chcesz zaoszczędzić sobie tego typu koszmaru wykop go już. Nie czekaj aż znowu z nią będzie. A zapewniem że po 2 latach to nie byle co i będzie,.A ty znowu będziesz cierpieć.Utnij to juz dla siebie samej.Ucz sie na przejściach innych.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mia
    ~mia
    Napisane 30 listopada 2014 - 21:30
    Sama jestem taka żoną. Facet ma dodatkowo depresję maniakalną i co mania to kobieta, potem wraca a ja wyciagam go z depresji, ale mam dość; niestety jestem troche zależna od niego mieszkaniowo, być może to tez dla niego argument. Jest jeszcze dziecko, kochane cudowne i cierpiące i tylko dziwi mnie jak bardzo te wszystkie idiotki są naiwne, że wiedząc o chorobie psychicznej faceta, bo coś tam zwykle potem wiedzą i dwójce dzieci, bo ma jeszcze jedno z poprzedniego niemalżeńskiego związku lecą na niego, choćby tylko przez jakiś czas do łóżka. To jest chore, drogie Panie, co w Was jest, że aż tak głupie jesteście, że lecicie na komórkę i może niezłą czasem gadkę wcale niezbyt przystojnego i majętnego faceta z historią i przeszłością. To nie faceci są najbardziej winni to my kobiety robimy to sobie wzajemnie, nie cenimy się i niestety to dotyczy również nas zdradzanych żon

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~testosteron
    ~testosteron
    Napisane 30 listopada 2014 - 22:04
    Drogie panie co z wami?
    Kolejny maż z manią depresyjną czy depresja maniakalną która jest powodem szukania kochanki. Nie pomyślicie że depresja może wynikać włąśnie z tego ze jest nieszczęśliwy w związku i szuka? Nie tłumaczcie sobie że to wina choroby raczej jego braku zainteresowania swoją żoną. I skąd pomyśł ze kochanki o tym wiedzą . Co idzie do niej i opowiada że ma depresję?Strzela samobója? Dlaczego wciaż tak ich sobie tłumaczycie. Idziemy do innej bo tego chcemy a nie że jesteśmy chorzy. Ale skoro tak wam wygodniej.to faktycznie sie nie szanujecie. Każde usprawiedliwienie dobre , to dlatego będziemy to robić nadal.Lubimy jak to wy nas usprawiedliwiacie i nie ponosimy konsekwencji.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mia
    ~mia
    Napisane 30 listopada 2014 - 22:09
    Tak, masz rację. Trzeba wziąć się za swoje życie, być mże to ja go wpędzam w depresję. Sorry i cholera nawzajem, przy nim tez odechciewa mi sie żyć, a najgorsze , że nawet patrzec na facetów. Qur...jedank to trochę asekuranckie takie ciagle wpdanie w chorobę, by sobie pożyc na boku

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~marcin38
    ~marcin38
    Napisane 01 grudnia 2014 - 21:33
    Nie wiem czy coś pomogę , nie chcę tu opisywać mojego przypadku, ale pierwsze oznaki depresji miałem jeszcze za nim poznałem moja miłosc, bo z żoną nie tylko nie byłem szczęśliwy ale wręcz nieszczęśliwy. Ona wiedziała że nie śpieszy mi się do ołtarza więc tu nagle wpadka albo zamierzone jej działanie, nie wiem ,więc zachowałem się jak trzeba. Z Latami narastał smutek co nie było jej winą bo to wspaniała kobieta ale ja jej nie kochałem.Ona próbowała mi pomagać ale to mnie jeszcze bardziej dobijało. To minęło kiedy poznałęm ją.Narazstało kiedy po 7 miesiacach wpadłem i żona to płakała to straszyła to błagała. I wyrzuty sumienie i tęsknota za tamtą. Chciałem postąpić jak należy zerwałem , ale wtedy depresja tak się nasilała że tylko spotkanią z nią dawały ukojenie. I tak żyłem raz w dominującym smutku kiedy musiałem zaprzestać spotkan po nieopisane chwile radosci i szczęścia kiedy byłem z nią.I tak ponad dwa lata.
    Kiedy odeszła moja depresja mnie pokonała. Skończyłem u psychietry.Nie ja jeden jak patrzy się na nasze forum i inne. Żona po tym wszystkim wytrzymała ze mna rok i sama odeszłą. To w wielkim skrócie.
    Mia poślij meża do specjalisty i zajmij sie sobą . Jak on nie chce twojej pomocy tylko szuka jej w ramionach innych kobiet to i tak mu nie pomożesz . Musi sam tego chcieć.Nie ty go wpędzasz w depresję tak po prostu się dzieje . To sprawa nasze psychiki. Jest nam żle w życiu,, nie koniecznie jest to wina żony. Moja się starała , i to bardzo. Ale to nie pomogło. Pomógł specjalista i może pomogła by ona moja miłosć gdyby była przy mnie. Może nie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~marcin38
    ~marcin38
    Napisane 01 grudnia 2014 - 21:38
    ~marcin38 napisał:
    Nie wiem czy coś pomogę , nie chcę tu opisywać mojego przypadku, ale pierwsze oznaki depresji miałem jeszcze za nim poznałem moja miłosc, bo z żoną nie tylko nie byłem szczęśliwy ale wręcz nieszczęśliwy. Ona wiedziała że nie śpieszy mi się do ołtarza więc tu nagle wpadka albo zamierzone jej działanie, nie wiem ,więc zachowałem się jak trzeba. Z Latami narastał smutek co nie było jej winą bo to wspaniała kobieta ale ja jej nie kochałem.Ona próbowała mi pomagać ale to mnie jeszcze bardziej dobijało. To minęło kiedy poznałęm ją.Narazstało kiedy po 7 miesiacach wpadłem i żona to płakała to straszyła to błagała. I wyrzuty sumienie i tęsknota za tamtą. Chciałem postąpić jak należy zerwałem , ale wtedy depresja tak się nasilała że tylko spotkanią z nią dawały ukojenie. I tak żyłem raz w dominującym smutku kiedy musiałem zaprzestać spotkan po nieopisane chwile radosci i szczęścia kiedy byłem z nią.I tak ponad dwa lata.
    Kiedy odeszła moja depresja mnie pokonała. Skończyłem u psychietry.Nie ja jeden jak patrzy się na nasze forum i inne. Żona po tym wszystkim wytrzymała ze mna rok i sama odeszłą. To w wielkim skrócie.
    Mia poślij meża do specjalisty i zajmij sie sobą . Jak on nie chce twojej pomocy tylko szuka jej w ramionach innych kobiet to i tak mu nie pomożesz . Musi sam tego chcieć.Nie ty go wpędzasz w depresję tak po prostu się dzieje . To sprawa nasze psychiki. Jest nam żle w życiu,, nie koniecznie jest to wina żony. Moja się starała , i to bardzo. Ale to nie pomogło. Pomógł specjalista i może pomogła by ona moja miłosć gdyby była przy mnie. Może nie.




    Nigdy jednak mojego romansu nie tłumaczyłem moją depresją. Mojej żonie też bym na to nie pozwolił . Powodem był brak uczuć do niej.I uczucie do tej drugiej.
    Mia Nie tłumacz go i nie wiń siebie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mia
    ~mia
    Napisane 01 grudnia 2014 - 22:06
    Dzięki. Tak masz rację. To nie moja wina, że on ma depresję, wiem, że nigdy mnie nie kochał. Moja wina, że naciskałam na ślub, choć do ciąży się nie posunęłam. Jestem podobna nieco do Twojej żony, ale tylko nieco. On jest inny niż Ty mniej dojrzały jednak, myślę. Ale masz rację to nie mój problem. Mój problem to ja i dziecko i nad tym muszę zapanować i dziecko i relacja z nim. Jest pod opieką psychiatry, byly 2 hospitalizacje, mnóstwo długow, utrata dobrej w miare pracy,sa leki i wiesz nic to nie daje...Bo albo jesteś dojrzały i bierzesz leki i wiesz co Ci dolega i umiesz zwrócić się o pomoc, albo bierzesz leki, jesteś niedojrzały i i tak chorujesz, na miłość nie ma zresztą lekarstwa. Nie można się zmusić, ja chyba też go już nie kocham, to chore zaczynam go kochać jak on się oddala, a to tylko uczucia nie milosc. Najgorszy jest brak czasu i ciepła w stosunku do naszego dziecka, choć na swój sposób Go kocha. Wróć do tamtej, jeśli to była miłość. Ja bym zawalczyła, oczywiście jeśli jest sama...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~testosteron
    ~testosteron
    Napisane 02 grudnia 2014 - 22:18
    ~marcin38 napisał:
    Nie wiem czy coś pomogę , nie chcę tu opisywać mojego przypadku, ale pierwsze oznaki depresji miałem jeszcze za nim poznałem moja miłosc, bo z żoną nie tylko nie byłem szczęśliwy ale wręcz nieszczęśliwy. Ona wiedziała że nie śpieszy mi się do ołtarza więc tu nagle wpadka albo zamierzone jej działanie, nie wiem ,więc zachowałem się jak trzeba. Z Latami narastał smutek co nie było jej winą bo to wspaniała kobieta ale ja jej nie kochałem.Ona próbowała mi pomagać ale to mnie jeszcze bardziej dobijało. To minęło kiedy poznałęm ją.Narazstało kiedy po 7 miesiacach wpadłem i żona to płakała to straszyła to błagała. I wyrzuty sumienie i tęsknota za tamtą. Chciałem postąpić jak należy zerwałem , ale wtedy depresja tak się nasilała że tylko spotkanią z nią dawały ukojenie. I tak żyłem raz w dominującym smutku kiedy musiałem zaprzestać spotkan po nieopisane chwile radosci i szczęścia kiedy byłem z nią.I tak ponad dwa lata.
    Kiedy odeszła moja depresja mnie pokonała. Skończyłem u psychietry.





    He hehe Marcin ty nie mieć depresje ty mieć chorobe dwubiegunową. Wszystkie objawy. Raz depresja raz mania , szczęście. Hehehe ty zmnienic psychiatra.
    Ale poważnie to różnica polega na tym ze twoje zmiany nastroju spowodowane są sytuacja życiową a w chorobie następują bez powodu
    Ale lecz się . Depresja to poważna choroba.

    Droga mia
    Też musisz pamiętać że to poważna choroba i w dodatku śmiertelna. Tutaj śmierć nie przychodzi sama ale z ręki samego chorego.
    Może mężowi trzeba zmienić leki nie na każdego działają tak samo. Może nawet zmienić specjalistę. Ale przede wszystkim musisz mysleć o sobie o dziecku maż jest dorosły ma pomoc opieke tylko od niego zależy jak z tego skorzysta.
    Z drugiej strony nie rozumiem jak kobiety tak bardzo chcą wyjść za człowieka wiedząc że ich nie kocha. Przecież miłość nie przyjdzie z czasem.Przywiązanie poczucie odpowiedzialnosci ale nie miłosć.
    I piszesz ze już go nie kochasz , kochasz jak się oddala. To mi przypomina pewny post.Żona jedzie na męża pakuje go a jak ten na prawde chce odejść to zaczyna walczć. Wtedy budzi się w was poczucie własnośi czy co? Powinno sie kochać i okazywac to na co dzień a nie kiedy maż odchodzi czy ma kogoos. Ale widać że nie tylko kobiety nas nie rozumieją ,. my ich tym bardziej.
    Mia skup się na sobie i dziecku może sama poszukaj psychologa on ci najlepiej doradzi co robić w takiej sytuacji. Badż silna . Życie bywa trudne.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~marcin38
    ~marcin38
    Napisane 02 grudnia 2014 - 22:56
    ~testosteron napisał:
    [quote=~





    He hehe Marcin ty nie mieć depresje ty mieć chorobe dwubiegunową. Wszystkie objawy. Raz depresja raz mania , szczęście. Hehehe ty zmnienic psychiatra.
    Ale poważnie to różnica polega na tym ze twoje zmiany nastroju spowodowane są sytuacja życiową a w chorobie następują bez powodu
    Ale lecz się . Depresja to poważna choroba.





    Chyba wiem do czego pijesz.


    Mia.
    Nie zawalczyłem bo bylem tchórzem czekałem aż żona mnie wykopie. Nawet celowo znikałem na noc żeby myślała że jestem u mojej ukochanej.
    Tym czasem ona dostała prace za granicą i wyjechała dając mi czas na podjecie decyzji. A moja żona to była na prawde wspaniałą wesołą kobieta więc nie potrafiłem jej zranić i powiedziec że chcę odejść . Tym bardziej ze kochanka dała mi zdecydować z kim będe szczęśliwy tak mam wybrac a żona chciała żebym został nie patrząc czy będe szczęśliwy. Ale pojawiła się choroba dziecka i tak odwlekałem decyzje aż kochanka zachłysnęła się nowym życiem pracą za granicą i stwierdziła że jak kilka miesięcy nie wystarczyło to już chyba zdecydowałem i odeszła. Wtedy do mnie dotarło co się stało. Pisałem prosiłem i nic. Nie odezwała się . Dopiero po ponad roku jak przeczytała moje posty na podobnym forum ale już wtedy zaczynała z kimś życie.
    Nie wiem gdzie jest , nie wiem czy jest szczęśliwa ale tego jej życzę. Moja żona tez jest szczęśliwa. Moje dziecko nawet wyznało że będzie miało rodzeństwo , ale musiała mnie zatrzymywać . To by się i tak stało ale nie dawała za wygraną . Gdyby wtedy powiedział dość i odeszła od razu to może oboje bylibyśmy teraz szczęśliwi. Nie da się nikogo zmusic do miłości.A bez niej nikt nie bedzie szczęśliwy.Teraz to ona wygrała i zasłużyła na to . A ja cóż .? Zobaczymy.
    Życie trwa. Na razie jak mi ktoś napisał to wegetacja ale chyba tak nie będzie zawsze. ??

    Co kolwiek się dzieje myśl o sobie jak radzi testosteron. Jesteś w tym najważniejsza.
    To twoje jedyne życie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 03 grudnia 2014 - 15:47
    ~DO napisał:
    Musze przyznać rację Lilce, skok w bok można wybaczy c ale tylko taki przypadkowy wynikający z głupoty męża kiedy on na prawdę tego załuje pracuje na naprawę związku , nie żeby w domu męskie obowiązki były wykonane ale nad związkiem nad odbudową zaufania , obbudową więzi emocjonalnej z żoną ale jak związek trwa dwa lata to raczej ten związek zaistniał z tą drugą i teraz raczej żona stała się uczuciowo tą drugą.
    Cały czas zastanawiam się co zrobic , nie chcę poddać się bez walki oddac mojego ukochanego męża zwłaszcza jak w oczy zagląda starość ale nie che otrzeć się o psychopatyczną walke i p[prześledziłam temat WALCZYĆ O MAŁŻEŃSTWO CZY NIE?
    Chyba znalazłam tam pewne odpowiedzi bo panowie ZAKOCHANI troszkę tam się otworzyli. Przytocze parę przykładów to może co pomoże MAŁA MI
    mnie pomogło spojrzeć na sprawe pod innym kontem

    Kilka postów bardzo dających do myślenia ~Delta-Echo-Sierra
    .Nie, nigdy nie zapomnisz. To jest ta tragedia. Nie wiem, jak blisko byliscie ze soba ale jesli zblizyliscie sie do siebie na tyle, by zbudowac jakas wiez duchowoa (cokolwiek to moglo by byc) to koniec. Nie minie.To jak z alkoholizmem, podobno mozna ZALECZYC ale nigdy WYLECZYC. Zlamanego serca nie skleisz na nowo udajac, ze nic sie nie stalo. A jesli jeszcze do tego masz w sumie dobre uklady z zona i ona wie oraz stara sie ratowac malzenstwo to juz katastrofa. Mezczyzni prosci, proletariat, prymitywni nie maja takich rozterek i czyba sa szczesliwsi... Ja po stracie mojej Milosci moge tylko uciec w pasje, dobrze, ze sie zaczal sezon. Ucieczka w alkohol to nie dla mnie. Najgorsze, ze wiem, jak ona mnie kocha. Przez niecaly rok zbudowalismy wiez, której nie da sie ot tak zerwac. Za gleboko, za bardzo sie do siebie zblizylismy. I teraz przyszedl rachunek. Zobaczymy co bedzie...


    u mnie grób miłosci/małzenstwa, whatever, jak napisał jeden z forumowiczów, był kopany bardzo długo małymi łopatkami i przez wiele lat ostrzegałem moja zone, ze jesli pewne zachowania sie nie zmienia, skonczy sie to tak, jak sie w efekcie skonczylo. Nie bede wchodził tu w szczegóły bo to nie miejsce na nie. ALE: Nie ma skutku bez przyczyny, najgorsze, ze kobiety czesto widza tylko skutek. Stało sie to, co sie stało i zawiniłem ale nie mogłem juz inaczej, to była naturalna konsekwencja rozwoju sytuacji w mym zwiazku i nie bede sie kajac jesli druga strona postrzega siebie jako absolutny ideał, nie widzac koszmaru, który przez lata z jej winy narastał. Aga40, mysle, ze u Ciebie bylo podobnie, maz by Cie nie skrzywdzil, gdybys byla obiektywnie super. To wprawdzie domysly ale zgrane i dobrane pary sie po prostu nie zdradzaja. Musi byc gleboki, moze nawet ukryty konflikt jesli do tego dochodzi, bo zdrada to swiadoma decyzja. A jesli jest sie w dlugoletnim małzenstwie to sie "po prostu ad hoc nie odchodzi", to nie jest zmiana operatora telefonii, chyba, ze ma sie 20pare lat i jest durnowatym konsumentem fejsbuka i innych kretynstw młodej generacji. W tym przedziale wiekowym "odchodzi" sie przy najmniejszym problemie zyciowym, pal licho czy sa dzieci. A i jeszcze jedno - to, co sie stalo ze mna nie ma Bóg wie zadnego zwiazku z "poczuciem niskiej wartosci", to klisze i stereotypy powtarzane przez Zrozpaczone Porzucone. Bo argumenty im sie koncza. PS. Wiesz, ze najczesciej zdradzane sa tzw. "zołzy"? A taka moze sie zrobic przez lata z najfajniejszej dziewczyny, gdy gruchnie czterdziestka.





    Jako autor tych słów mogę niestety potwierdzić, że po niespełna dwóch latach od mej opisanej historii wnioski są te same i nic nie staciło na aktualności. Nie ma życia po takim romansie, w którym role się odwróciły i kochanka była "tą pierwszą, kochaną kobietą, quasi-żoną". Przestroga dla mężczyzn, mężów, nie wchodźcie w żadnym wypadku w takie układy. Nie ma nad tym kontroli, nad uczuciami (czy istnieje ich gradacja?) nie zapanujecie.
    Potem dopiero zacznie się nawet WIELOLETNI koszmar. Jak u mnie. Tyle czasu, a to dalej w głowie.. Codziennie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    Napisane 03 grudnia 2014 - 17:47
    No, a myślałam że przyszedł czas na podsumowanie forum a tu wygląda na to ze ,przepraszam , rozdrapałam , nie, posoliłam czyjes rany i temet się odnowił;
    No to teraz mam jasność że nie warto walczyć o męża skoro on tego nie chce, skoro ma po dwóch latach tak cierpieć staruszek

    Przepraszam Delta to było niechcący.
    Ale ciekawa jestem jak przez te dwa lata zachowuje się twoja żona? Czy tez do tego wraca, wyrzuca zdradę czy tylko masz to w głowie?

    Podsumowując forum chyba już wiemy kogo facet kocha. Nie patrzymy na to co mówią tylko co robią bo to " czyny" mówią o uczuciu faceta,
    i że potrafią kochać i cierpieć po utraconej miłosci a nam żonom pozostaje albo zyć obok albo pozwolić odejść lub pogonić faceta., czyli " inaczej "pozwolić odejsć i nie odbierać im prawa do szczęścia.
    Bo życie mamy jak napisał Marcin jedno jedyne i każde dziecko wie że odzielenie od ukochanej osoby powoduje że człowiek jest nieszczęśliwy ,a każdy pragnie być szczęśliwy i będzie go ciągneło do osoby przy której tak się czuł. Chyba oczywiste. Więc jak będziemy zaborcze ściągniemy go choćby z księzyca to jak napiasał kidyś Antek znowu pryśnie . Więc po co się tak katować .Pobierając sie nie podpisaliśmy aktu własności, niestety,

    Delta dziękuje za ten wiele mówiący post i mam nadzieje że to kiedyś minie.
    Dobrze że na męskim forum po wyczerpujących wypowiedziach kobiet, zaczynają dominować mężczyżni.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~haoox
    ~haoox
    Napisane 03 grudnia 2014 - 18:02
    ~DO napisał:
    ...
    Bo życie mamy jak napisał Marcin jedno jedyne i każde dziecko wie że odzielenie od ukochanej osoby powoduje że człowiek jest nieszczęśliwy ,a każdy pragnie być szczęśliwy i będzie go ciągneło do osoby przy której tak się czuł. Chyba oczywiste. Więc jak będziemy zaborcze ściągniemy go choćby z księzyca to jak napiasał kidyś Antek znowu pryśnie . Więc po co się tak katować .Pobierając sie nie podpisaliśmy aktu własności, niestety,
    ..

    mój ex po dwóch prawie latach, chce do mnie wrócić, ale już jesteśmy dawno po rozwodzie, ja mam nowego partnera i układam sobie od nowa swoje rozsypane przez ex'a kochankę puzzle, a on biedak dusi się z nią i są już niestety na siebie skazani.................a miało być tak cudownie........no i jak to mówią 'ten się śmieje kto się śmieje ostatni'

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 03 grudnia 2014 - 18:16
    Ja też mam nadzieję, że to minie. Bo jak na razie jest obecne i upierdliwe potwornie. Te myśli ciągną człowieka w straszny dół, choć na zewnątrz jest się twardzielem.
    Moja żona została poniżona ale nie wyciągnęła wniosków. Nie wiem, jaka była u Ciebie przyczyna tego, co się stało ale strzeż się do powrotu do status quo ante - życia z mężem jak przed tą historią. Bo ona się powtórzy. Najprawdopodobniej.

    Został obowiązek, uczucie do dziecka i przyzwyczajenie, wygodnictwo. I brak szczerej miłości, pożądania.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mała mi
    ~mała mi
    Napisane 03 grudnia 2014 - 19:36
    ~Delta-Echo-Sierra napisał:
    Ja też mam nadzieję, że to minie. Bo jak na razie jest obecne i upierdliwe potwornie. Te myśli ciągną człowieka w straszny dół, choć na zewnątrz jest się twardzielem.
    Moja żona została poniżona ale nie wyciągnęła wniosków. Nie wiem, jaka była u Ciebie przyczyna tego, co się stało ale strzeż się do powrotu do status quo ante - życia z mężem jak przed tą historią. Bo ona się powtórzy. Najprawdopodobniej.

    Został obowiązek, uczucie do dziecka i przyzwyczajenie, wygodnictwo. I brak szczerej miłości, pożądania.



    Dlaczego uważasz że historia może się powtórzyć?
    W przypadku mojego męża też to się najprawdopodobniej powtórzy? On twierdzi że nie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 03 grudnia 2014 - 19:44
    Jeśli przyczyny nie zostały usunięte (tylko Wy wiecie, o jakie u Was chodziło) i jak pisałem, wszystko zostało po staremu, jak dawniej, to historia się powtórzy.

    Szczęśliwe pary, gdzie wszystko się zgadza (brak konfliktów, seks, finanse), nie zdradzają się.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mała mi
    ~mała mi
    Napisane 03 grudnia 2014 - 21:29
    A jeśli nie poradzimy sobie z problemami, i mimo że on to zakończył , obiecał sie starać to może wciąż o niej myśli . ciągnie go to w straszliwy dół jak to nazawałes to mogę sie obawiac że zacznie się znowu z nią spotykać? Że to może zacząć sie od początku?
    Ty byś zaczął jeśli ona by tego chciała?
    W szczęśliwych parach też bywają konflikty, problemy z fiansami a nawet z seksem.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kobieta
    ~Kobieta
    Napisane 03 grudnia 2014 - 21:39
    ~mała napisał:
    A jeśli nie poradzimy sobie z problemami, i mimo że on to zakończył , obiecał sie starać to może wciąż o niej myśli . ciągnie go to w straszliwy dół jak to nazawałes to mogę sie obawiac że zacznie się znowu z nią spotykać? Że to może zacząć sie od początku?
    Ty byś zaczął jeśli ona by tego chciała?
    W szczęśliwych parach też bywają konflikty, problemy z fiansami a nawet z seksem.

    Zrobi to kolejny i kolejny i kolejny ... raz
    Odpuść, inaczej się zamęczysz. Porozmawiaj z nim ale szczerze. Zapytaj na ile est dla niego ważna, czy może tak żyć dalej.
    Nic na siłę, niewola jest okropna. Do mnie docierało to latami. W końcu odpuściłam.
    Wystąpiłam o rozwód, pomogłam mu podjąć decyzję ( pomogłam mu się wyprowadzić)
    Teraz jest lepiej.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mała mi
    ~mała mi
    Napisane 03 grudnia 2014 - 21:54
    Ale rozmawiamy szczerze i on twierdzi że już tego nie zrobi że kocha tylko mnie że jestem najważniejsza, Ale czy to prawda? Gdyby tak było to by nie miał z nią tak długiego romansu? Czy nie zamydla mi oczu? A może teraz tak chce i w to wierzy ale myśli w głowie spowoduja ze znowu się z nią spotka?
    Dlatego zapytałam Delta-Echo-Sierra, bo chciałabym wiedzieć co twierdzi mężczyzna z doświadczeniem

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook