Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

kogo kocha kochanke czy żone

Rozpoczęte przez ~nika, 01 sty 2014
  • ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    Napisane 25 listopada 2014 - 18:13
    ~MŻK napisał:
    Ostatnio czytałam wywiad z detektywem "od spraw rozwodowych" - powiedział takie trafne zdanie. Polacy to naród katolicki a katolicy nie uznają rozwodów, za to zdradzają się na potęgę albo dręczą do śmierci, z tego mogą się wyspowiadać i dostać rozgrzeszenie ale się nie rozwiodą.
    Smutne ale prawdziwe - to moje zdanie oczywiście.




    Też tak do niedawna myślałam ale dowiedziałam sie że jak rozwód nie jest z twojej winy i zyjesz sam po rozwodzie można korzystać z sakramentów, kościół uznaje taki rozwód,
    Ale wczoraj poruszyliśmy ten temat bo oboje jesteśmy praktykujący i mój małżonek wpadł na pomysł , ze możemy być w separacji on tu będzie pomieszkiwał i każdy bedzie miał swoje życie bez rozwodu.Nikt nie musi wiedzieć. Ale wpadł na pomyśł. Nie dość że życie w kłamstwie to jeszcze całą rodzinę okłamywać.
    Dowiedziałam sie też coś nie coś o tej pani i zastanawiam sie czy nie byłam bardziej ślepa od KOBIETY . bo spotykał się z nią wcześniej a ona co kilka lat na jakiś czas wyjeżdża za granice do pracy i zastanawiam sie czy on miał kilka kobiet czy
    może cały czas tę jedna z przerwami jak jej nie było?
    Chyba wolałabym żeby tak było, zeby okazało się że do niej coś czuje i nie może zrezygnować. Jesli można w jakikolwiek sposób usprawiedliwić zdrade to chyba tylko jak naprawde jest więż emocjonalna między kochankami tak silna że nie można jej przerwac latami. Tak mi łatwiejz tą myślą. Myślę o księciu Karolu który mił piękną młodą żonę Dianę a całe zycie jednak kochał zwykłą nie ładną Kamilę i miewa z nią romanse, olewając przy tym piękną żone.Gdzieś już o tym czytałam. Więc coś ta więż musi znaczć.
    Ale on zaprzecza że tak jest, zaprzecza że były kiedykolwiek jakieś kobiety, biedaczek ma krótka pamięc. Początek Alzheimera .
    Tak ze nic nie ustaliliśmy , wyszedł , pewnie do niej , nie wiem.

    Gość ma racje , coś do mnie dociera mimo iż nie wypada,

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Lilka
    ~Lilka
    Napisane 25 listopada 2014 - 18:59
    ~MŻK napisał:
    Ostatnio czytałam wywiad z detektywem "od spraw rozwodowych" - powiedział takie trafne zdanie. Polacy to naród katolicki a katolicy nie uznają rozwodów, za to zdradzają się na potęgę albo dręczą do śmierci, z tego mogą się wyspowiadać i dostać rozgrzeszenie ale się nie rozwiodą.
    Smutne ale prawdziwe - to moje zdanie oczywiście.


    Tak i dlatego u nas tylko co trzecie małżeństwo kończy się rozwodem, a badania pokazują że wśród małżeństw zawartych po 2008 r. nawet co drugie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    Napisane 25 listopada 2014 - 21:44
    Przerażające dane ale pewnie prawdziwe. To dowodzi że młode małżeństwa są ze sobą na dobre i tylko na dobre. Kobiety przestały tolerowć zachowanię mężów i też chcą być w życiu szczęśliwe. Chciałabym mieć teraz trzydzieści parę , czterdzieści lat, Wszystko wydałoby się prostrze.


    No to Lilka masz 50 % szansy na bycie ze swoim facetem.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Lilka
    ~Lilka
    Napisane 25 listopada 2014 - 22:44
    Myślę, że to działa w drugą stronę też. Sporo panów wnosi pozwy rozwodowe, niekoniecznie z powodu tego, że mają kochanki. Po prostu często mają dość kobiet, które krótko po ślubie zmieniają się w inną kobietę niż były przed ślubem. A czemu się zmieniają? Bądźmy szczere, w dalszym ciągu kobieta samotna postrzegana jest jako ta gorsza, więc panie kombinują jak zaciągnąć do ołtarza, często facetów którzy wcale im do końca nie odpowiadają. Wiele prawdy jest w powiedzeniu - mężczyźni marzą aby ich kobieta nie zmieniła się po ślubie, a kobiety aby ich mężczyzna się zmienił pod ich modłę.
    A co z moim to się okaże ;)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~MŻK
    ~MŻK
    Napisane 26 listopada 2014 - 14:42
    A skąd kościół wie z czyjej winy jest rozwód, przecież każdy ma swoją rację.
    Mój dobry znajomy tez chodzi do komunii bo uważa, ze rozwodnikiem został z winy byłej żony, która to tego rozwodu zażądała. On uważał i uważa nadal, że to iż ma dziecko z inną kobieta wcale nie jest powodem do rozwodu i gdyby nie żona on by w życiu nie wpadł na to żeby się rozwodzić. No więc chodzi sobie do kościoła i do komunii i sumienie ma czyste.
    I twój mąż DO 3 RAZY... jest praktykujący czyli i on zdradzając cię nadal chodzi z czystym sumieniem do kościoła i do komunii - chyba właśnie o tym pisałam.

    Naprawdę kobieta samotna postrzegana jest jako ta gorsza ?! - zastrzeliłaś mnie ! - nikt już na coś takiego nie zwraca uwagi, chyba że ma 80+.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    Napisane 26 listopada 2014 - 18:07
    ~MŻK napisał:
    A skąd kościół wie z czyjej winy jest rozwód, przecież każdy ma swoją rację.
    Mój dobry znajomy tez chodzi do komunii bo uważa, ze rozwodnikiem został z winy byłej żony, która to tego rozwodu zażądała. On uważał i uważa nadal, że to iż ma dziecko z inną kobieta wcale nie jest powodem do rozwodu i gdyby nie żona on by w życiu nie wpadł na to żeby się rozwodzić. No więc chodzi sobie do kościoła i do komunii i sumienie ma czyste.
    I twój mąż DO 3 RAZY... jest praktykujący czyli i on zdradzając cię nadal chodzi z czystym sumieniem do kościoła i do komunii - chyba właśnie o tym pisałam.

    Naprawdę kobieta samotna postrzegana jest jako ta gorsza ?! - zastrzeliłaś mnie ! - nikt już na coś takiego nie zwraca uwagi, chyba że ma 80+.




    To chyba zależy od szczerej spowiedzi i żalu za te grzechy. Każdy jej popełnia. Jesli spowiednik uzna że zawiniłeś nie da rozgrzeszenia i nici praktykowania. Mój mąż chyba żawsze żałował swoich przewinień i dlatego zosteł ze mną ale teraz skoro się dusi i na tę resztę życia jekie mu zostało mam mu żałować spróbowania szczęścia. . Sama nie wiem on też nie wiee. Wie tylko ze jest mu od dawna ze mną żle. To po co to ciągnąć? trudne to bardzo, zobaczymy co przyniosą kolejne dni,Co mój małżonek zdecyduje , wymyśli do jutra. ? Była kiedys mowa że mężczyzna musi dojrzeć do rozwodu. Mój gługo dojrzewał . A może dostał też ultimatum a nie chce jej starcić. Nie wiem bo milczy jak o to pytam ŻLE MU I JUŻ . Czyli chyba będzie trzeba to zakończyć. Boli.
    Bo czy jest jakiś sens walczyć?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kobieta
    ~Kobieta
    Napisane 26 listopada 2014 - 21:31
    Do 3 razy
    Do wszystkiego trzeba dojrzeć, do złożenia pozwu o rozwiązanie małżeństwa również. Jak się okazuje - wszystko można przeżyć. Wszystko jest dla ludzi, Rozwód też.
    Przemyśl ... życie toczy się dalej. Żyję. Nie pękło mi serce gdy pakowałam męża. wzięłam urlop, zaprosiłam koleżankę, spakowałyśmy męża w 5 ogromnych toreb z IKEA i zawiozłam to do jego kobiety, żeby nie musiał się sam fatygować. Pani w progu o mało nie dostała zawału. Ale to już nie mój problem. Skoro sami nie potrafią podjąć decyzji, podjęłam ją za nich. Mąż zrobił mi okropną awanturę. Ala jakoś przeżyłam. W ubiegłym tygodniu uprzedziłam go, że tak zrobię jeśli nadal nie zdecyduje co dalej. Więc tyle. I nie obchodzi mnie już co kto powie i pomyśli.
    Dzieciom powiedziałam , że składam pozew o rozwód. Są zaskoczone i zaszokowane. Szczegółów nie znają jeszcze i ja im o nich opowiadać nie będę.
    Wszystko można przeżyć... wszystko, tylko trzeba wziąć się w garść i działać. Życie jest tylko jedno i szkoda je marnować z kimś, dla kogo nic się nie znaczy.
    Skoro życiem mojego mężem rządzi rozporek - to ja sama zarządzę swoim .

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Lilka
    ~Lilka
    Napisane 27 listopada 2014 - 10:50
    Ech, katolicy zazwyczaj są mistrzami obłudy. Biorą z religii tylko to co im odpowiada. Naginanie przykazań i norm w ich przypadku jest doprowadzone do perfekcji. Kiedyś słyszałam o dylematach znajomej - zamierzała na zawsze zostać kochanką, bo religia zabrania jej rozbijać małżeństwo no i i tak nie weźmie ślubu kościelnego, a życie w nieformalnym dla kościoła związku z rozwodnikiem to ogromny grzech. Więc ona już woli być tą kochanką i móc chodzić do spowiedzi i przyjmować komunię. Jakoś nie przyszło jej do głowy, że spowiedź jest nie ważna w tym momencie skoro nie żałuje tego co robi i przy bramach jej wymarzonego nieba powiedzą - koleżanko, ale ty nas próbowałaś oszukiwać z imieniem Pana na ustach.

    MŻK - naprawdę Cię to śmieszy? Mnie nie. Wcale nie trzeba być z pokolenia 80+ by tak myśleć. Posłuchaj ludzi w komunikacji miejskiej, koleżanek na spotkaniu klasowym po latach, koleżanek z pracy na stołówce... Jak kobieta nie ma faceta, to znaczy że coś jest z nią nie tak. A jakie komentarze słyszą dziewczyny związane z czarnoskórym - żaden biały jej nie chciał. Nie mieszkam w małym miasteczku, a w ogromnym mieście. I słyszę takie teksty prawie codziennie. Sądzę, że część kobiet przejmuje się tym i postępuje jak postępuje. Do tego dochodzi jeszcze jeden motyw- większość kobiet chce mieć dzieci. Łatwiej o nie w małżeństwie niż samej albo w nieformalnym związku. Z prostej, ekonomicznej przyczyny i praktycznych rozwiązań.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    Napisane 27 listopada 2014 - 19:38
    ~Jaro napisał:
    KOBIETO
    a czy Ty, jesteś wstanie zrozumiec, że są rzeczy, między którymi nie da się wybierac. To tak, jakbyś kazała komuś zdecydowac czy ma tylko jeśc, czy ma tylko pic ?

    Zrób pyszną kolację, pod warunkiem, że zobowiąże się, że nigdy już nie napije się wody, ile wytrzyma? mimo, że obiecał. To dwie niezależne potrzeby.

    Chcesz żeby Cię mąż kochał. Nie wiesz jak jest, bo nie mówi. Ale nie potrzeba słów żeby to wiedziec. Nie stawiaj ultimatum ani czasowego ani zadaniowego. Powiedz czego oczekujesz i zapytaj się, czy mąż może Ci to dac? nie, żeby obiecał, ale czy jest w stanie? czymkolwiek jest Jego "układ" z tą kobietą, po tylu latach, nie zakończy się z dnia na dzień, On w sumie prowadził dwa domy, z któregokolwiek zrezygnuje, udusi się w tym, w którym zostanie. Nie wybrał do tej pory i nigdy nie wybierze. Kiedy Go zmusisz czy postawisz pod ścianą, wybierze Ciebie, ale tylko pozornie, bo musiał.

    ..


    Wczoraj przeprowadziłam z mężem rozmowe czy jakby został jest w stanie mi dac parę "rzeczy" a on zdziwiny powiedział że przecież dawno między nami już tego nie ma.Że co mi teraz przychodzi do głowy a jak zapytałam czy jej to daje to zmieszał sie tylko , potem zaprzezcył , czego ja w ogóle chce od niego? zapytał.
    Myślę że bliskości między nami nie było już dawno ijest nie do odbudowania bo ma ja z tamtą. JA JESTEM BARDZIEJ OD SPRAW CZODZIENNYCH SZARYCH , RODZINNYCH ONA OD TYCH WAŻNIEJSZYCH , OD UCZUĆ , BLISKOŚCI CIEPŁA
    Ze mną rozamawia domu zakupach , malowaniu itd a o nas twierdzi ze nie ma o czym., a z nią pewnie jak to mu przy niej dobrze. Boli ale rozwód to faktycznie jedyna sensowna opcja jak ktoś to określił. Szkoda że nie zdecydwałam się na to 15 , 10 lat temu jak odkrywałam jego zdrady, bo teraz mogłam już mieć swoje szczęśliwe może życie. Macie rację sama nie robiąc wtedy nic pozbawiłam się tej możliwości. A on mimo szczerych obietnic nic sie nie zmienił.,


    jeszcze coś znalazłam.


    Chyba Arthur
    A to, że dwoje dorosłych ludzi się rozstaje, - to było, jest i będzie, bo na to ma wpływ bardzo wiele czynników i to praktycznie od samego naszego dzieciństwa, poprzez początki w związku, późniejsze relacje i dopiero potem jest spotkanie innej osoby. Jeśli te związki byłyby udane, te właściwe, to nikt i nic nie byłby w stanie ich zniszczyć

    Pewnie z nami tak było. Udanego zwiazku nie jest w stanie zniszczyć inna kobieta. to my sami latami go niszczyliśmy, a ona jest tylko konsekwencją tego zaniedbania.Teraz wiedzę to dokładniej. Udana rodzina miłosć rodzicielska , wspólne ich wychowywanie i nawet udany sex to nie wszystko , a raczej bardzo mało zeby zbudować więż,Można to robić i bez miłości , bo tak trzeba , bo tak wypada i wydaje mi sie teraz że z nami tak było.

    ale i tak ciężko jest podjać taką decyzję.Czuję że nadal go kocham ale czy tak po prostu bez przyczyn jak się powinno kochać,mimo wszystkiego złego, czy tylko za te wspólne lata? A to jest różnica.

    Jak w piosence.
    przecież tak kończy sie los miliardów par
    Moj los też tak musi się zakończyć?


    Kobieto,
    myślę że powinnaś usiaść i porozmawaić spokojne z dziećmi o powodach rozwodu. jesteś mądrą kobietą to na pewno potrafisz to zrobić nie nastawiajac ich przeciw ojcu. Mają prawo wiezdzieć a tobie potrzebne będzie ich wsparcie. Nie ty zawiniłaś a mozna to za załatwić po dorosłemu nie w emocjach. I tak sie dowiedzą skoro rozwód ma być z jego winy,i będą miały żal do ciebie że nic nie powiedziałas.Wiadomo że tak to powinien załatwić maż ale czy będzie miał na tyle odwagi?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~MŻK
    ~MŻK
    Napisane 27 listopada 2014 - 20:20
    Czyli jednak zdrady się nie wybacza - taki płynie wniosek - bo już nigdy nic nie będzie takie samo, będzie tylko gorzej i wcześniej czy później coś wybuchnie.

    I dla tych co to piszą, że już za późno na rozstania. W zeszłym tygodniu moja sąsiadka 60+ wyszła za mąż ! - można ? - można.

    Lilka, ja też jestem z dużego miasta i kobietą 40 dużo + i nie spotkałam się z takim traktowaniem kobiet - może też dlatego, że nie pozwalam w mojej obecności opowiadać innym takich bzdur.
    Mamy to na co pozwalamy - ja nie pozwalam.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Lilka
    ~Lilka
    Napisane 27 listopada 2014 - 20:44
    MŻK w moim otoczeniu nie ma ludzi, którzy głośno głoszą takie poglądy, a jeśli próbują to robić dostają przysłowiowo w łeb. Ale obcym ludziom nie powiem zamknij się, a czasem nie da rady nie słyszeć jak ktoś mieli ozorem przy Tobie w autobusie, knajpie, przystanku, sklepie itd. Ja się tym nie przejmuję, ale podejrzewam że wiele dziewczyn jednak tak.

    Odbyłam za to wczoraj interesującą rozmowę z kolegom, który otwarcie przyznaje się do zdradzania żony. To co on mówił, brzmi całkiem inaczej niż to co można wyczytać na tym forum, na różnych tematach. Brzmi jak mniejszość. Uważa, że zdrady u facetów to norma bo faceci nie są monogamistami z natury, i nawet zakochany facet poleci na seksownego kociaka i będzie dawał się prowadzić jej na pasku. A potem grzecznie wróci do żony, którą kocha. Niezależnie od tego po której jesteśmy stronie, miejmy nadzieję że faceci nie są jednak tacy jak mój kolega.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    Napisane 27 listopada 2014 - 21:00
    ~MŻK napisał:
    Czyli jednak zdrady się nie wybacza - taki płynie wniosek - bo już nigdy nic nie będzie takie samo, będzie tylko gorzej i wcześniej czy później coś wybuchnie.

    I dla tych co to piszą, że już za późno na rozstania. W zeszłym tygodniu moja sąsiadka 60+ wyszła za mąż ! - można ? - można.

    .


    Problem chyba w tym że wybaczałam ale chyba własnie dlatego on sie nie zmienił bo i po co jak póżniej się kajał a ja wybaczałamI teraz wydaje mi się ze zczekał żeby uśpić moją czujnosć a kiedy już zaufałam ponownie znowu zrobił to samo. I dlatego myślę że ta ostatnia to romans który trwa długo z przerwami, choć myślałam że to nie możliwe jednak po przeczytaniu przejsć KOBIETY to zaczynam w to wierzyć.
    Można wybaczyć skok w bok bo każdy popełnia błędy i idzie jak pies za kociakiem, ale jeśli kocha kobietę które to robi i zobaczy jej ból to może to dać nawet nowy początek , ale jeśli w grę wchodzi związek uczuciowy, dłuższy romans, więż emocjonalna to w małżeństwie następuje pustka emocjonalna , jak u nas. Łaczy nas dom dzieci wspólne sprawy i nic po za tym . Poczytałam dzisiaj o zdradzie emocjonalnej jak zachowuje sie wtedy maz wobec żony , że zakochyjąc się coraz bardziej w tej drugiej , coraz mniej kocha żonę , czyli dokładnie zachowanie mojego męża w ostatnich 10 latach, a co dopiero jak do tej zrady doszła prawdziwa bliskość , zadowalający sex, to gdzie tu jeszcze miejsce dla mnie.
    DOCIERA, KURDE DOCIERA.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kobieta
    ~Kobieta
    Napisane 27 listopada 2014 - 21:47
    ~MŻK napisał:
    Czyli jednak zdrady się nie wybacza - taki płynie wniosek - bo już nigdy nic nie będzie takie samo, będzie tylko gorzej i wcześniej czy później coś wybuchnie.

    Trudno wybaczyć zdradę, gdy zdradzacz nie ma ochoty tego zamknąć.
    Generalnie - dla mnie nie ma powrotu do męża. Kocham go ale to, co robi jest dla mnie nie do przyjęcia.
    Nigdy już nie będzie tak samo nie ma co się oszukiwać.
    Do 3 razy
    Nie będę rozmawiać z dziećmi. Dzieci maja b. dobry kontakt z ojcem. Niech tak zostanie. To dorośli ludzie, zechcą, to sami dojdą do tego, co się wydarzyło, ojciec mieszka u innej kobiety, więc to mówi samo za siebie.
    Nie boję się samotności - najgorsza jest samotność przy zdradzającym mężu. To jest poniżająca samotność. Każda inna jest do przejścia.Jestem niezależna , młoda duchem, choć jestem po 50-tce , wcale mi to nie przeszkadza.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    Napisane 27 listopada 2014 - 22:22
    ~Kobieta napisał:
    ~MŻK napisał:
    Czyli jednak zdrady się nie wybacza - taki płynie wniosek - bo już nigdy nic nie będzie takie samo, będzie tylko gorzej i wcześniej czy później coś wybuchnie.

    Trudno wybaczyć zdradę, gdy zdradzacz nie ma ochoty tego zamknąć.
    Generalnie - dla mnie nie ma powrotu do męża. Kocham go ale to, co robi jest dla mnie nie do przyjęcia.
    Nigdy już nie będzie tak samo nie ma co się oszukiwać.
    Do 3 razy
    Nie będę rozmawiać z dziećmi. Dzieci maja b. dobry kontakt z ojcem. Niech tak zostanie. To dorośli ludzie, zechcą, to sami dojdą do tego, co się wydarzyło, ojciec mieszka u innej kobiety, więc to mówi samo za siebie.
    Nie boję się samotności - najgorsza jest samotność przy zdradzającym mężu. To jest poniżająca samotność. Każda inna jest do przejścia.Jestem niezależna , młoda duchem, choć jestem po 50-tce , wcale mi to nie przeszkadza.



    Ostatnio w moim ulubionym serialu padły słowa.
    Gorsza od samotności jest samotnnośc we dwoje
    Masz rację to poniżająca samotność . poniżającym stało by się życie przy kalece emocjonalnym jak to określił tutaj ktoś.
    To nie znaczy ze sie nie boję.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mała mi
    ~mała mi
    Napisane 28 listopada 2014 - 18:03
    Po 13 latach małżeństwa odkryłam że mąż ma prawie dwuletni romans, teraz obiecuje że to zakończył , rozstał sie z nią ale czytając to forum dochodzę do w niosku że nie mogę w to wierzyć , zaufać , bo jak piszecie powstała więż emocjonalna itd to on nie zapomni znowu to rozpocznie jak starcę czujność.Oni tacy są?
    Co mam robić? Na prawde nie ma sensu mu wierzyć?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Lilka
    ~Lilka
    Napisane 29 listopada 2014 - 11:33
    Mała Mi
    Przede wszystkim odpowiedz sobie na pytanie, czy Ty w ogóle chcesz kontynuować to małżeństwo. Wiedząc, że była inna. Jesteś w stanie z tym żyć i prowadzić życie jak kiedyś? Przytulać się do niego, spać z nim... Jeśli nie to go zostaw i idź poszukać swojego szczęścia. Poczytaj historie zdradzanych żon i tego co po jakimś czasie myślą o mężach i o tym co mają w kontynuowanym małżeństwie.
    Wytłumaczył się dlaczego ona się pojawiła? Pytałaś o to?
    Z tego co piszą tutaj faceci inna jest gdy się zakocha w niej, albo gdy ma fanaberię. W pierwszym wypadku kocha ją, nie Ciebie. I będzie do niej wracał.W drugim nie kocha żadnej z was. I może pojawić się na jej miejsce inna jak "stracisz czujność".
    Poczytaj nie tylko ten temat.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    Napisane 29 listopada 2014 - 20:08
    Musze przyznać rację Lilce, skok w bok można wybaczy c ale tylko taki przypadkowy wynikający z głupoty męża kiedy on na prawdę tego załuje pracuje na naprawę związku , nie żeby w domu męskie obowiązki były wykonane ale nad związkiem nad odbudową zaufania , obbudową więzi emocjonalnej z żoną ale jak związek trwa dwa lata to raczej ten związek zaistniał z tą drugą i teraz raczej żona stała się uczuciowo tą drugą.
    Cały czas zastanawiam się co zrobic , nie chcę poddać się bez walki oddac mojego ukochanego męża zwłaszcza jak w oczy zagląda starość ale nie che otrzeć się o psychopatyczną walke i p[prześledziłam temat WALCZYĆ O MAŁŻEŃSTWO CZY NIE?
    Chyba znalazłam tam pewne odpowiedzi bo panowie ZAKOCHANI troszkę tam się otworzyli. Przytocze parę przykładów to może co pomoże MAŁA MI
    mnie pomogło spojrzeć na sprawe pod innym kontem

    Kilka postów bardzo dających do myślenia ~Delta-Echo-Sierra
    .Nie, nigdy nie zapomnisz. To jest ta tragedia. Nie wiem, jak blisko byliscie ze soba ale jesli zblizyliscie sie do siebie na tyle, by zbudowac jakas wiez duchowoa (cokolwiek to moglo by byc) to koniec. Nie minie.To jak z alkoholizmem, podobno mozna ZALECZYC ale nigdy WYLECZYC. Zlamanego serca nie skleisz na nowo udajac, ze nic sie nie stalo. A jesli jeszcze do tego masz w sumie dobre uklady z zona i ona wie oraz stara sie ratowac malzenstwo to juz katastrofa. Mezczyzni prosci, proletariat, prymitywni nie maja takich rozterek i czyba sa szczesliwsi... Ja po stracie mojej Milosci moge tylko uciec w pasje, dobrze, ze sie zaczal sezon. Ucieczka w alkohol to nie dla mnie. Najgorsze, ze wiem, jak ona mnie kocha. Przez niecaly rok zbudowalismy wiez, której nie da sie ot tak zerwac. Za gleboko, za bardzo sie do siebie zblizylismy. I teraz przyszedl rachunek. Zobaczymy co bedzie...


    u mnie grób miłosci/małzenstwa, whatever, jak napisał jeden z forumowiczów, był kopany bardzo długo małymi łopatkami i przez wiele lat ostrzegałem moja zone, ze jesli pewne zachowania sie nie zmienia, skonczy sie to tak, jak sie w efekcie skonczylo. Nie bede wchodził tu w szczegóły bo to nie miejsce na nie. ALE: Nie ma skutku bez przyczyny, najgorsze, ze kobiety czesto widza tylko skutek. Stało sie to, co sie stało i zawiniłem ale nie mogłem juz inaczej, to była naturalna konsekwencja rozwoju sytuacji w mym zwiazku i nie bede sie kajac jesli druga strona postrzega siebie jako absolutny ideał, nie widzac koszmaru, który przez lata z jej winy narastał. Aga40, mysle, ze u Ciebie bylo podobnie, maz by Cie nie skrzywdzil, gdybys byla obiektywnie super. To wprawdzie domysly ale zgrane i dobrane pary sie po prostu nie zdradzaja. Musi byc gleboki, moze nawet ukryty konflikt jesli do tego dochodzi, bo zdrada to swiadoma decyzja. A jesli jest sie w dlugoletnim małzenstwie to sie "po prostu ad hoc nie odchodzi", to nie jest zmiana operatora telefonii, chyba, ze ma sie 20pare lat i jest durnowatym konsumentem fejsbuka i innych kretynstw młodej generacji. W tym przedziale wiekowym "odchodzi" sie przy najmniejszym problemie zyciowym, pal licho czy sa dzieci. A i jeszcze jedno - to, co sie stalo ze mna nie ma Bóg wie zadnego zwiazku z "poczuciem niskiej wartosci", to klisze i stereotypy powtarzane przez Zrozpaczone Porzucone. Bo argumenty im sie koncza. PS. Wiesz, ze najczesciej zdradzane sa tzw. "zołzy"? A taka moze sie zrobic przez lata z najfajniejszej dziewczyny, gdy gruchnie czterdziestka.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    Napisane 29 listopada 2014 - 20:22
    CD DELTY


    tu NIE MA WYBORU, bo co to za alternatywa, pójde do kobiety, w której sie zakochalem i z która bylem przez ten czas bardzo blisko, ZA blisko, wtedy strace moje dziecko (odejscie od rodziny to utrata dziecka/dzieci i wszystkie inne argumenty sa z pozycji mezczyzny bzdura bo dzieci zostaja z matka, ona ich nie traci, nawet jesli to ona odchodzi!). Zostane z zona, z która przezylem piekny czas ale tez cholerne pieklo, które w efekcie doprowadzilo do tego, co jest - bede robil sobie wyrzuty, ze byc moze ominelo mnie cos innego, nowe szczescie i nowe zycie, ze nie zaryzykowalem, cokolwiek. Bo zaangazowalem sie strasznie. I mam nadzieje, ze to tylko chemia w mózgu i przejdzie sama. Ale to uczucie doprowadzilo mnie na skraj przepasci, spowodowalo, ze przestalem myslec i dzialas racjonalnie tylko jak szalony, nieodpowiedzialny gówniarz. Jakis czas temu byl w "Polityce" ciekawy artykul o zakochaniu, napisany z pozycji obserwatora-biochemika. Moze wiec przejdzie, czas i brak kontaktu zrobia swoje. No i dziewcze wkrótce bedzie mialo kogos nowego, natura nie znosi prózni. Czasem mysle, ze przegralem


    tu NIE MA WYBORU, bo co to za alternatywa, pójde do kobiety, w której sie zakochalem i z która bylem przez ten czas bardzo blisko, ZA blisko, wtedy strace moje dziecko (odejscie od rodziny to utrata dziecka/dzieci i wszystkie inne argumenty sa z pozycji mezczyzny bzdura bo dzieci zostaja z matka, ona ich nie traci, nawet jesli to ona odchodzi!). Zostane z zona, z która przezylem piekny czas ale tez cholerne pieklo, które w efekcie doprowadzilo do tego, co jest - bede robil sobie wyrzuty, ze byc moze ominelo mnie cos innego, nowe szczescie i nowe zycie, ze nie zaryzykowalem, cokolwiek. Bo zaangazowalem sie strasznie. I mam nadzieje, ze to tylko chemia w mózgu i przejdzie sama. Ale to uczucie doprowadzilo mnie na skraj przepasci, spowodowalo, ze przestalem myslec i dzialas racjonalnie tylko jak szalony, nieodpowiedzialny gówniarz. Jakis czas temu byl w "Polityce" ciekawy artykul o zakochaniu, napisany z pozycji obserwatora-biochemika. Moze wiec przejdzie, czas i brak kontaktu zrobia swoje. No i dziewcze wkrótce bedzie mialo kogos nowego, natura nie znosi prózni. Czasem mysle, ze przegralem

    Prawdopodobnie nigdy nie byliscie udanym malzenstwem, dobrane pary, zyjace bezkonfliktowo nie zdradzaja sie. Absolutnie Twego meza nie popieram bo sam jestem w tej sytuacji i to jest podle, co robi ale on jest w pulapce. Nie moze sie zdecydowac na "Albo w prawo albo w lewo", bo w tej sytuacji (dom, rodzina i uczucie do innej) to nie wybór. Dlatego idzie "prosto" czyli "pomiedzy". To najgorsze, co moze byc ale to potrafia pojac tylko ci, którzy w tym sami siedza. Wszyscy inni powtarzaja tylko teoryjki i daja "dobre rady" badz lekcewazaco oskarzaja. A nie ma skutku bez przyczyny. Jesli by Cie kochal, nie obdarzyl by uczuciem innej a nie mial prawa zakochac sie w innej kobiecie i juz, jak mi zarzuca zona. Proste? Oczywiscie! Az sami znajdziemy sie w tym polozeniu... Tylko cynicy i cyniczki potrafia sterowac swoimi uczuciami. Dla nich milosc nie jest slepa ale dokladnie wyrachowana. Tylko, ze to nie milosc.

    TERAZ JA DO TRZECH RAZY
    Nie wiem czy mój maż tez tak w tym wieku cierpi a może cierpiała latami i dlatego już nie może być ze mna ale ja nie chce żyć z takim cierpiętnikiem. Jak Mąż ma być przeze mnie tak nieszczęśliwy to moja starość przy nim wyględa czarno . BARDZO CZARNO.
    A ja tak nie chce . Nie chcę samotności we dwoje,
    Ale na tamtym forum trafiłam na wypowiedzi kobiet i tez je przytoczę . One sa mi bliższe. One pomagają mi zdecydować że nie wrato walczyć. To uczenie sie na ich doświadczeniu.


    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    Napisane 29 listopada 2014 - 20:28
    ...jakby nie patrzeć, kazdy związek, w którym nie ma jednomyślności, w którym dorosły przecież czlowiek nie umie podjąć jednoznacznej decyzji (czy to będzie kobieta czy mężczyzna), jest niedojrzały. Ludzie tkwią w nim ze strachu czy tchórzostwa przed konsekwencjami, z ktorymi wiąże się rozwiązanie niefunkcjonalnej relacji. Bo dom, samochod, dzieci...bo przeszłość, bo przyszłość :)
    Gdyby nawet związek był nie dobrany, ale tworzący go ludzie dojrzali i umiejący myśleć samodzielnie, działać samodzielnie...to bylby to latwy do rozwiązania problem...
    Lub chociaz jedna strona dojrzała i przedsiębiorcza...

    Nie pisze, tego, żeby kogokolwiek oceniać czy krytykować...ot pragmatyczne fakty. W końcu i tak kazdy ma to na co godzi się, z takich czy innych względów.
    Z autopsji wiem jedno, im dłużej czlowiekiem kieruje lęk, obawa, strach przed zdecydowanym działaniem, tym dłużej tkwi, czy się meczy w relacji, której można zarzucić więcej niż tylko trochę :P

    Doświadczyłam niepewności przyszłości i teraźniejszości, doświadczyłam tęsknoty za trochę udaną przeszłością (tu chyba powinnam wstawić emotke pt.o czym ja w ogóle mówię ;) )
    ...i doświadczyłam tego co było dla mnie najtrudniejsze... rozczarowania dzieci, że to koniec, a potem rozczarowania dzieci, że "tata bez mamy" nie jest nimi w ogóle zainteresowany, choć wcześniej wszyscy się dali nabrać na pozory, że jest inaczej.
    Widać trafiłam wyjątkowo paskudnie ...

    Było minęło...

    .....Ewaja
    Najwazniejsze to sobie wiernym byc, stanąć twarzą w twarz z wlasnymi obawami, i ocenić bilans zysków i strat.
    uczciwie i szczerze wobec samego siebie.
    Bez racjonalizacji, bez poświęcania sie, bez kozaczenia...po prostu z pełną odwagą do bycia prawdziwym w tym co się robi, oraz co się ceni w życiu.

    To zawsze jest proces, nikt z nas nie rodzi sie alfą i omegą :D
    A najtrudniej jest na rozdrożu...gdy plany czy stare cele, nagle wypadają z obiegu.

    jeszce żona
    Witam, jestem po tej drugiej stronie. Czytałam Wasze wypowiedzi w nadzieji że zrozumiem swego męża, nie udało mi się, więc postanowiłam poprosić Was o pomoc w zrozumieniu jego postępowania. Taka klasyka 20 lat małżeństwa, dwójka nastoletnich dzieci i ONA. Zdradę odkryłam 2,5 roku temu. "Wpał" przez esemesy. Były moje łzy, jego obietnice, rozstania i powroty ...a później kolejne wpadki. Nie będę go "opluwać" z szacunku na wspólne szcęśliwe lata, ale nie rozumiem i tu prośba do Was dlaczego nie pozwala mi odejść? Powiecie odejdź sama, chciałam. Sprawę komplikują finanse, jestem finansowo zależna od niego. Też klasyka, po urodzeniu syna walczyliśmy o jego życie, później zdrowie. Zrezydnowalam więc z pracy zawodowej by być z dzieckiem. Ja jeżdziłam po rehabilitacjach, on robił karierę.Udało się syn jest zupełnie zdrowy, mąż ma dobrą pracę i kupe kasy ...a ja nie moglam już wrócić do zawodu, pracuję ale za grosze. Mamy dom w hipotece, mnie na spłatę kredytu nie stać, go owszem. Proponowałam, by kupił mi małe mieszkanko-stać go na to, a ja zostawię mu dom będzie sobie go spłacał i miał nowe gniazdko. Nie zgadza się. Powiedźcie mi, DLACZEGO? Wiem że mnie już nie kocha-instynkt kobiecy, wraca do domu fizycznie. Czy ja po 20 latach nie zasłużyłam na szacunek, przecież ta sytuacja jest dla mnie upokażająca, życie z kimś kto jest ze mną zlitości, przyzwyczajenia, własnej wygody, a może boi się skandalu w pracy (ona też z nim pracuje) bo w dobrym tonie jest jak facetna na stanowisku ma dom, atrakcyjną żone (tak jestem postrzegana przez innych) dzieci i psa.
    przecież nas już nie ma, nie ma naszej rodziny, jest fikcja. Życie obok siebie, obcy sobie ludzie pod jednym dachem. A dzieci? Przecież to widzą - córka ma 18 lat wie o wszystkim. Wiesz jak traktuje ojca, jak bankomat. Mówi mu wprost że o ile wcześniej był jej autorytetem, człowiekiem sukcesu. Teraz jest moralnym zerem, tchórzem który nie ma odwagi cywilnej by się określić i ponieść konsekwencji swego postępowania. A syn? nastolatek potrzebuje ojcowskiego wzorca, a jaki ma?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    Napisane 29 listopada 2014 - 20:37
    Może mała mi to ci pomoże w ocenie sytuacji co zrobiła jeszcze żona

    jeszcze żona

    Widzę że pojawiły się nowe wypowiedzi więc uznałam iż napiszę jak się u mnie sprawy mają. Wyprowadziłam się z dziećmi i psem od męża miesiąc temu, na początek do rodziców a od 1 czerwca wynajmuję małe mieszkanko. Ciężko finansowo ale daję radę. Oczywiście zmieniłam adwokata, pozew jest już w sądzie i wiem że przy tym co mam orzeczenie o winie nie będzie problemem. Dzieci mogą się z ojcem widywać gdy tylko mają ochotę, ale spotyka się tylko nastoletni syn, dorosła córka nie chce z nim rozmawiać. A "jeszcze mąż"? Ja odżyłam, a on "marnieje" w oczach.Dopiero teraz gdy został SAM zrozumiał i przewartościował życie. Wiem że romans zakończył, odwiedza nas praktycznie codziennie pod pretekstem spotkań z dziećmi, ale wypytuje syna o mnie, bo raz widział mnie w kawiarni z detektywem (bardzo przystoinym mężczyzną) a nie wie jeszcze że to mój detektyw więc chyba odezwała się zazdrość, przejrzał że jego "stara"" żona jest dla innych atrakcyjną kobietą. Prosi o kolejną szansę, twierdzi że wciąż kocha i tęskni, propomuje terapię małżeńską ...ale teraz jest już za późno.
    Nie wiem czy ktoś doczyta do końca, bo napisałam dużo. Ale niech moja historia da do myślenia Panom którzy prowadzą nazwijmy to podwójne życie tak jak wcześniej prowadził mój za kilka tygodni juz były mąż.


    I JA DO TRZECH RAZY
    Trudno jest podjąć decyzje po tylu latach o rozstaniu ale dla dobra mnie samej dociera że jest to chyba jednak jedyna słuszna decyzja. Nie chce życia w poniżeniu. Chce do końca pozostać sobą ale chętnie usłyszę wasze opienie


    Do mała mi
    Tobie też może to da do myślenia polecam ten wątek WALCZYĆ O MAŁŻEŃSTWO CZY NIE.
    Jeszcze jeden zagubiony maż l tóry początkiem roku 2012 po wpadce przed żoną zakończył półroczny związek z kochanką wrócił na łono rodziny a teraz nagle odzywa się że to jednak trwa nadal . Pomyśl . Uważam że to co napisała Lilka to czysta prawda.
    Mam nadzieje że moje poszukiwania i przemyslenia ci pomogą.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook