Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

kogo kocha kochanke czy żone

Rozpoczęte przez ~nika, 01 sty 2014
  • ~ble,ble
    ~ble,ble
    Napisane 27 października 2014 - 18:38
    ~kobietka napisał:
    ble ble
    mozesz napisać jeszcze milion postów w takim stylu jak piszesz..
    I nawet Ci to proponuję . :)


    Sama napisałaś, że gdybyśmy się na zdrady nie zgodziły to było by ich mniej. Więc po co to rozstrząsać na jakieś prawdy męskie czy kobiece.
    Jak mawiał klasyk :"jest prawda, półprawda i gówno prawda".
    I wszystko to co mówią mężczyźni po zdradzie to jest właśnie gówno prawda.
    Więc możesz pisać na mnie co chcesz i jak chcesz.
    Kłamstwa powinno się piętnować a chwasty wyrywać. Inaczej będą się plenić. I to jest moje zdanie na temat zdrad.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Dori
    ~Dori
    Napisane 27 października 2014 - 19:02
    Po prostu, "kurest*o" zawsze będzie kures**em. Tak jak gówno jest gównem nawet wtedy, gdy je zawinąć w złoty papierek.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kobietka
    ~kobietka
    Napisane 27 października 2014 - 19:26
    tak jest, gdyby kobiety były mądrzejsze i odważnie stawiały sprawę zdrada= koniec, byłoby inaczej.
    Facet nie ma problemu z tym by zdradzać, bo czuje że konsekwnecje będą małe i krótkotrwałe...do zniesienia.
    to nasza wina. bo strach przed samotnością powoduje że akceptujemy to .odwrotnie jest już inaczej.....:)

    z drugiej strony uważam ,że gdyby ludzie ze sobą rozmawiali ,a kobiety bardziej wsłuchiwały się w swoich facetów zdrad także byłoby mniej. nic więcej.
    niczego tu nie pochwalam . Komunikacja w życiu to podstawa.
    Zdrada nie bierze się znikąd....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~rozczochrana
    ~rozczochrana
    Napisane 28 października 2014 - 11:23
    Brak komunikacji? A co powiesz o ludziach, którzy zdradzają zaraz po ślubie a nawet przed ślubem? Po co się żenią, wychodzą za mąż? Bo tak wygodniej? Zdrada to zdrada, to brak kręgoslupa moralnego, to kłamstwa i obłuda, a jak wiemy kłamią ludzie słabi, mało warci. Jak można cenić człowieka, który żyje w wiecznym kłamstwie? Przecież ci ludzie nie mają szacunku sami do siebie, więc jak można ich szanować i tłumaczyć w jakikolwiek sposób? Zasłanianie się dziećmi, kredytami czy czymkolwiek innym jest żałosne i do mnie nie przemawia. Jak to powiedziała Dori gówno pozostanie gównem, nawet zawinięte w złoty papierek.
    Mimo wszystko bardziej cenię ludzi, którzy nie wytrzymując w związku, odchodzą. Nie kłamią, nie kombinują Są uczciwi.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Dori
    ~Dori
    Napisane 28 października 2014 - 12:36
    [quote=~Arthur
    Pomogę: nasz popęd seksualny jest potwornie potężny i mężczyzna jest jego niewolnikiem, nie można go na dłuższą metę okiełznać. Problemy w związku, brak seksu, zbieg okoliczności ("okazja") i zdrada się zdarzy. I nie wszyscy jesteśmy z tego dumni. Ale tak to funkcjonuje. .....
    .
    No tak, to ogon macha psem ... nie pies ogonem ;-)))) i tyle w temacie.
    Nie potraficie zapanować nad popędem, nie potraficie czy po prostu nie chcecie??

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Arthur
    ~Arthur
    Napisane 28 października 2014 - 14:37
    Gdy związek funkcjonuje, jest zrozumienie, seks, brak jakichkolwiek wewnątrzzwiązkowych zaburzeń i jeden z partnerów zdradzi, to jest to zwykła głupota ograniczonych intelektualnie ludzi. A jest trochę takich par.

    W każdym innym przypadku, gdzie są konflikty podmurowane jeszcze brakiem seksu (z premedytacją), zdrada jest naturalną konsekwencją.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~rozczochrana
    ~rozczochrana
    Napisane 28 października 2014 - 15:07
    ~Arthur napisał:
    Gdy związek funkcjonuje, jest zrozumienie, seks, brak jakichkolwiek wewnątrzzwiązkowych zaburzeń i jeden z partnerów zdradzi, to jest to zwykła głupota ograniczonych intelektualnie ludzi. A jest trochę takich par.

    W każdym innym przypadku, gdzie są konflikty podmurowane jeszcze brakiem seksu (z premedytacją), zdrada jest naturalną konsekwencją.

    Nie uważasz, że w takiej sytuacji lepiej się rozstać niż tkwić w czymś takim? Przecież to się nie zmieni pod wpływem zdrad. Nie jest to sposób na naprawienie związku. Jeżeli żona nie chce się kochać, to jak dowie się o zdradzie tym bardziej nie będzie chciała, jeżeli mąż zaniedbuje to też po zdradzie tym bardziej będize miał taką żonę w poważaniu. Do czego więc to prowadzi?
    Czy chodzi tylko o zaspokojenie swoich potrzeb? O jakiej więc milości mozna tu mówić?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kate.want.want
    ~kate.want.want
    Napisane 28 października 2014 - 21:19
    zgadzam się z Arthurem.Gdy w związku nic się nie da już naprawić, zdrada jest naturalną konsekwencją. I to zarówno ze strony kobiety i mężczyzny. Kobieta też ma popęd i potrzeby, jeśli nie jest doceniana przez męża, też wyrusza na łowy.I wyrzuty sumienia pojawiają się rzadko.Każdy jest inny, ma inny system wartości, nie zawsze da się odejść ze związku, bo dzieci, bo wspölny dom itd., więc wówczas kochanek to jedyna opcja . Mąż nie jest dany raz na zawsze, monogamia nie istnieje

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Dori
    ~Dori
    Napisane 28 października 2014 - 22:15
    Mam wrażenie, że nasi Panowie oglądają zbyt wiele filmów porno i zatracili różnicę pomiędzy rzeczywistością i fikcją rodem z filmów porno ... i od żon oczekują tego, co widzą na ekranie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ysll
    ~ysll
    Napisane 29 października 2014 - 02:55
    @Dori
    Dlatego właśnie stwierdziłem, że w z żadną białą kobietą nigdy się nie ożenię. Jak czegoś chcą to jset to powinność mężczyzny, jak mężczyzna czegoś chce - to kobieta jest wyzwolona i nie musi. Kobieta jest miła jak chce się kosztem mężczyzny ustawić, później pokazuje swoje ja. Ona już nic nie musi, ale wymagać ma prawo.
    Dlatego Opcje są dwie. Albo się miotać między żoną a kochanką, od jednej znosić razy a drugiej pozwalać jej leczyć (trzeba jednak pamiętać, że jeśli nie jest znudzą żoną miliardera, to chce zająć miejsce żony niestety) jak między chlaniem a klinem. Albo olać sikiem prostym te wszystkie pierdoły jakie mężczyźnie kobieta wkłada do uszu byle mu w pewnym momencie założyć chomąto i korzystać z usług specjalistek. Albo poszukać kobiety z Azji, która swoje też wymaga, ale wie, że samej też trzeba dać. Przy czym należy omijać wszystkie z krajów wyznające religie monoteistyczne: od semitów nic dobrego w życiu nie wyszło.

    Jak byliście na tyle głupi, żeby sie żenić to macie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ble,ble
    ~ble,ble
    Napisane 29 października 2014 - 09:48
    ~ysll napisał:
    @Dori
    Dlatego właśnie stwierdziłem, że w z żadną białą kobietą nigdy się nie ożenię. Jak czegoś chcą to jset to powinność mężczyzny, jak mężczyzna czegoś chce - to kobieta jest wyzwolona i nie musi. Kobieta jest miła jak chce się kosztem mężczyzny ustawić, później pokazuje swoje ja. Ona już nic nie musi, ale wymagać ma prawo.
    Dlatego Opcje są dwie. Albo się miotać między żoną a kochanką, od jednej znosić razy a drugiej pozwalać jej leczyć (trzeba jednak pamiętać, że jeśli nie jest znudzą żoną miliardera, to chce zająć miejsce żony niestety) jak między chlaniem a klinem. Albo olać sikiem prostym te wszystkie pierdoły jakie mężczyźnie kobieta wkłada do uszu byle mu w pewnym momencie założyć chomąto i korzystać z usług specjalistek. Albo poszukać kobiety z Azji, która swoje też wymaga, ale wie, że samej też trzeba dać. Przy czym należy omijać wszystkie z krajów wyznające religie monoteistyczne: od semitów nic dobrego w życiu nie wyszło.

    Jak byliście na tyle głupi, żeby sie żenić to macie.

    Czyżby Yrkoon pod nowym nickiem powrócił,ze swoimi pieśniami pochwalnymi na temat azjatek?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Jaro
    ~Jaro
    Napisane 29 października 2014 - 19:13
    @ble, ble
    Czyżby Aga40, pod nowym nickiem powróciła, ze swoimi pieśniami potępiającymi zdradę?
    Piszesz, że " Kłamstwa powinno się piętnować a chwasty wyrywać. Inaczej będą się plenić. "
    Tak też zrobiłaś?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~LUNA
    ~LUNA
    Napisane 29 października 2014 - 23:12
    Oj zrobiło się u was ciekawie.....


    Luna ...pod swoim linkiem....:)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~LUNA
    ~LUNA
    Napisane 29 października 2014 - 23:15
    TZN..NICKIEM....:)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Moon
    ~Moon
    Napisane 30 października 2014 - 09:01
    ~PoProstuJa napisał:
    NIE MA TAKICH UKŁADÓW prędzej czy później któraś ze stron zaangażuje się mocniej i górę biorą uczucia NIESTETY. /quote]

    ''MIŁOŚCI NIE MOŻNA KUPIĆ JAK OWOCÓW NA BAZARZE. MIŁOŚCI NIE MOŻNA KUPIĆ ANI ZA ŁZY ANI TEŻ ZA PIENIĄDZE .MIŁOŚCI NIE MOŻNA KUPIĆ JAK BILETU DO KINA. MIŁOŚĆ TRZEBA ZNALEZĆ I SIĘ PRZY NIEJ ZATRZYMAĆ ''
    ~PoProstuJa napisał:
    Efekt.... od 4 lat jesteśmy razem to naprawdę wspaniały facet. Jestem szczęśliwa, urodził nam się syn. Wzięliśmy ślub cywilny. Jednak dlaczego za każdym razem kiedy rano wstaję mam ochotę napluć sobie w gębę, gdzieś tam siedzi we mnie naprawdę poczucie winy jeśli chodzi o jego byłą żonę. Są dni, że naprawdę nie daję sobie z tym rady. Tłumacze sobie, że może gdyby nie ja to by była inna, staram się w jakiś sposób siebie rozgrzeszyć. Następne banalne stwierdzenie nie można budować swojego szczęścia na nieszczęściu innych. Jest wszystko ładnie pięknie ale to cholerne poczucie winy. Euforia OOO JAAA WYBRAŁ MNIE szybko mija z czymś takim żyje się cały czas. Usprawiedliwiam się zawsze. To jest właśnie to piętno tej drugiej. Możecie mnie obrażać, chejtowac do woli. Każdy swoje wnioski z mojej wypowiedzi wyciągnie sam. Ile ludzi tyle opinii. Pozdrawiam


    Dziękuję, dziękuje ze ktoś to napisał. Naprawdę dziękuję. Dzięki tobie spojrzałam naprawdę spojrzałam uważnie na trzecią stronę.
    Słuchaj, nie bądź na siebie zła. Naprawdę nie bądź.
    Masz nowe życie i szkoda żeby cię wyzuty sumienia zjadły i zniszczyły to co masz. Twój mężczyzna sam podjął ta decyzję o rozstaniu z żoną. Ty mu dawałaś materiał do pracy nad ich związkiem. Czy korzystał nie wiem. Czy oszukiwał ciebie nie wiem, oszukiwał żonę ale okazał się mężczyzną i zamknął tamto życie.
    Wiesz jest powiedzenie jak się kogoś naprawdę kocha to się mu pozwala odejść.

    JA żałuje każdego dnia z moich 500 dni zdrady. Każdego dnia. Egoizmu. Leku. Smutku. Żalu. Fałszywej pokory. Oszukiwałam jedyna osobę w stosunku do której powinnam być szczera - SIEBIE.
    Żałuje tego że ciągle mówiłam prawdę a powinnam kłamać na każdym kroku.
    Tyle rzeczy "powinnam".
    Chroniłam, kochałam, błagałam, płakałam.
    Wywalałam prosto w łapy kochanki - całe 5 razy) po co.
    Dawałam pieniądze żeby do niej jechał - a potem płakałam że to robiłam.
    Ostatecznie w czerwcu manipulowana złożyłam pozew o rozwód, zmanipulowana we wrześniu się rozwiodłam.
    To akurat okazało się najlepsze dla mnie.
    A nie robiłam tego co powinnam bo słuchałam serca. Teraz słucham rozumu.
    Patrzę na zdjęcia i widzę prawdę.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Moon
    ~Moon
    Napisane 30 października 2014 - 09:21
    ~DO napisał:

    Budowanie szczęścia na czyimś nieszczęściu?
    to stare powiedzenie... życie z kimś na siłę to raczej budowanie swojego nieszczęścia na czyimś nieszczęściu...
    Kiedy ktoś odchodzi zabiera coś ze sobą... ale zostając na siłę będąc nieszczęśliwym unieszczęśliwi i tę drugą osobę ... a tak daje jej szanse na szczęście u boku innego kto ją będzie kochał i szanował.
    Nowe współczesne powiedzenie... KIEDY KOŃCZY SIĘ WSZYSTKO... TO DOPIERO POCZĄTEK CZEGOŚ NOWEGO.


    Tak ciężko było ale w końcu to zauważyłam.
    Widocznie każdy ma inny poziom upodlenia, ja mam tak nisko że na terapię idę ze sobą.
    Ale jak to mówią nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, właśnie dobro wyszło. Zrzuciłam swoje maski, a w innej sytuacji nigdy bym tego nie zrobiła.

    ~haoox napisał:
    ~DO napisał:
    ... KIEDY KOŃCZY SIĘ WSZYSTKO... TO DOPIERO POCZĄTEK CZEGOŚ NOWEGO.

    zgadzam się w 100%
    właśnie u mnie tak jest, zostałam zdradzona, porzucona z 3 dzieci 2 lata temu, od pół roku jestem z kimś kto od 10 lat jest sam z 2 córkami, jest pięknie póki co i oboje się staramy aby było nam ze sobą dobrze, bo oboje mamy doświadczenie zdrady

    a mój ex po 2 latach pisze mi esy ze chce wrócić, ze mnie kocha, ze chce ze mną sexu....dostał facet na głowę, siedzi z kochanka i jej dziećmi a do mnie smali cholewki....nie odpisuję nie widuje się z nim, nie kontaktuję się..

    czyli tak jak to mówiono mi, że on jeszcze będzie chciał wrócić i tak jest, ale tamten etap jest zakończony definitywnie, bo koniec pierwszego małżeństwa to był dopiero początek czegoś nowego....


    Tak ja też wierze, że zamykając ostatecznie z moje strony drzwi, mam szansę na to na co naprawdę zasługuje. Przyjrzałam się naszemu "małżeństwu" z mojej strony, w ten weekend przyjrzałam się naszemu "małżeństwu" z jego strony. Przeraziłam się że to wszystko mogło by wrócić. Bez jakiejkolwiek zmiany. Że mogła bym żyć jak żyłam. Wystarczyło .... i mam spokój.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ble,ble
    ~ble,ble
    Napisane 30 października 2014 - 21:42
    ~Jaro napisał:
    @ble, ble
    Czyżby Aga40, pod nowym nickiem powróciła, ze swoimi pieśniami potępiającymi zdradę?
    Piszesz, że " Kłamstwa powinno się piętnować a chwasty wyrywać. Inaczej będą się plenić. "
    Tak też zrobiłaś?

    Nie wiem co zrobiła Aga40,ale ja w wieku 43 lat mieszkam obecnie od 2 tygodni kątem u matki.Właśnie gdybym zrobiła to 21 lat temu,dziś pewnie nie miała bym powtórki z rozrywki. Banał Nowa koleżanka w pracy i pierwsza zdrada 1,5 roku po ślubie a 20 lat póżniej nowa klientka.
    Nie śledzę wszystkich wątków ale Yrkoon po prostu utkwił mi w pamięci z powodu bardzo negatywnie emocjonalnych wypowiedzi na temat kobiet, nie omieszkał jednak wspomnieć o jakiejś azjatce,która to pieściła mu ustami toi owo.I jakoś mi się wydaje że w większości przypadków właśnie o to wam chodzi.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~TVTLC
    ~TVTLC
    Napisane 01 listopada 2014 - 19:11
    Witam,
    do nowopowstającego programu telewizyjnego dotyczącego szeroko rozumianej zdrady poszukuję bohatera/bohaterki, która przeżyła zdradę w związku i usiłuje na nowo go zorganizować i zechciałaby o tym opowiedzieć przed kamerą. Wypowiedź miałaby formę rozmowy z naszą prowadzącą. Zainteresowane osoby proszę o kontakt na adres redakcja@atmgrupa.pl Pozdrawiam,Natalia Grochal

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~PoProstuJa
    ~PoProstuJa
    Napisane 04 listopada 2014 - 15:59
    Moon
    Tak to prawda nigdy nie kazałam mu wybierać. Tak prawdą jest to, że prosiłam by spróbowali się jakoś dogadać. Mówił, że próbuje ale trafia na mur fochów i pretensji. Czy oszukiwał mnie :) hmm Pamiętam jak pierwszy raz uprawialiśmy sex było cudownie zresztą tak jak do tej pory. Popatrzył na mnie jakoś tak dziwnie zapytałam się wiec co się stało a on "Że z żoną kocha się tylko rano bo zawsze słyszy no jak ci już stoi no to chodź" albo " No to już chodź stary". Kiedy dochodziło do drobnych sprzeczek,chciałam się przytulić a on stał jakiś odrętwiały. Zapytałam o co chodzi a on " Że jak się pokłóci z żoną to ma fochy, pretensje,zero seksu, całowania a jego najdłuższy post trwał 3 msc jak nie chciał kupić nowych mebli do kuchni" Powiedziałam wtedy, że jest głuptaskiem bo kłótnia to tylko rożny pogląd na daną sprawę a nie można przecież oddalać się od siebie Podobnie było u mnie. Mój partner po chorobie zaczął mieć problemy z potencją. Wspierałam go jak mogłam. Umówiłam Nas nawet do specjalisty w Poznaniu powtarzając mu , że jest to Nasz problem i damy sobie z nim radę. Jednak on nie chciał. Powoli swoją frustracje zaczął przelewać na mnie. Jestem brzydka, nieatrakcyjna. odsuwał się ode mnie nie chciał mnie przytulać całować. W końcu przestaliśmy ze sobą rozmawiać. Zgadzam się nie ma usprawiedliwienia na kłamstwo. Tak samo jak nie można nazywać gówna perfumerią. Jednak są pewne bodźce które nas ku temu popychają. Ja tutaj nie chce się usprawiedliwiać.
    Dbajmy o nasze związki. Rozmawiajmy nie obrażajmy się. Dbajmy o naszych partnerów. Miejmy zawsze czas na ich wysłuchanie. Rozwiązujmy problemy razem. Nie oddalajmy się od siebie. Pozdrawiam

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Wera
    ~Wera
    Napisane 07 listopada 2014 - 16:24
    biedny bezwolny Jack

    to jakim cudem możesz komuś cokolwiek ślubować :) proponuję, żebyś nigdy nie brał takiej opcji pod uwagę - bo sam z siebie nie dasz gwarancji

    "nie przestanę Cię kochać, nie opuszczę Cię, chyba, że jakaś zacznie mnie "kusić""

    a Ty Nika - Weronika? daruj sobie. Ma kredyt, który łączy go z żoną? Jak nie kocha żony, to niech da żonie szansę na spotkanie faceta, który ją pokocha. Jeśli jest z żoną, to znaczy, że w jakiś sposób ją kocha. Tyle.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook