Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

kogo kocha kochanke czy żone

Rozpoczęte przez ~nika, 01 sty 2014
  • ~rozczochrana
    ~rozczochrana
    Napisane 01 września 2014 - 13:10
    Oj, Luna, Luna, ciągle ta zła żona, jak czytam co wypisujesz to zaczynam zastanawiać się co u Ciebie jest silniejsze, miłość do T czy nienawiść do tej kobiety. Zrozum wreszcie, że nie ona jest winna temu co dzieje się w Twoim życiu, tylko Ty i Twój kochanek. A że ona walczy, no cóż, jej prawo, może go kocha, może nie wyobraża sobie zycia bez niego? Oceniasz ją bardzo żle, nie zastanawiając się nad jej uczuciami, użalasz się jak to Ci zycie utrudnia, ale zastanawiałaś się dlaczego to robi? Ostatecznie to Ty weszłaś w jej życie, nie ona w Twoje. Gdybyś nie wpakowała się w ten romans, ta kobieta nigdy nie znalazłaby się na Twojej drodze. Możesz mieć pretensje tylko i wyłącznie do siebie.


    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~MŻK
    ~MŻK
    Napisane 01 września 2014 - 14:21
    Tekst JARO powinien być w pierwszym i ostatnim poście - reszta do wykasowania.

    Dodam tylko, że dokładnie tak samo działa to w drugą stronę - kiedy kobieta ma kochanka.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kobieta
    ~Kobieta
    Napisane 01 września 2014 - 19:37
    ~buba napisał:
    A cóż to za rymy czestochowskie, gratuluje talentu WIKI.Nie ma to jak miłość, ależ ona uskrzydla. Szkoda że wszyscy zakochani nie biorą się za pisanie.

    Taaaaaaaaa, zakochana, ciężarna WIKI, ma kochanka w domeczku, a o północy wisi w necie.
    Miłość uskrzydla, WIKI zamykaj okna, bo wyfruniesz.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kobieta
    ~Kobieta
    Napisane 01 września 2014 - 19:39
    ~rozczochrana napisał:
    Oj, Luna, Luna, ciągle ta zła żona, jak czytam co wypisujesz to zaczynam zastanawiać się co u Ciebie jest silniejsze, miłość do T czy nienawiść do tej kobiety. Zrozum wreszcie, że nie ona jest winna temu co dzieje się w Twoim życiu, tylko Ty i Twój kochanek. A że ona walczy, no cóż, jej prawo, może go kocha, może nie wyobraża sobie zycia bez niego? Oceniasz ją bardzo żle, nie zastanawiając się nad jej uczuciami, użalasz się jak to Ci zycie utrudnia, ale zastanawiałaś się dlaczego to robi? Ostatecznie to Ty weszłaś w jej życie, nie ona w Twoje. Gdybyś nie wpakowała się w ten romans, ta kobieta nigdy nie znalazłaby się na Twojej drodze. Możesz mieć pretensje tylko i wyłącznie do siebie.


    Rozczochrana - Piąteczka !!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kobieta
    ~Kobieta
    Napisane 01 września 2014 - 19:42
    ~Moon napisał:
    ~LUNA napisał:
    ....
    Co do telefonu... jak On wyprowadzał sie w maju chciał do mnie zadzwonić to wyrwała mu tel i szarpała sie z nim. On nie należy do osób które szarpią sie z kobietą więc to olał... nawet mama szukała tego telefonu w domu ale ta go dobrze ukryła. Pewnie zamkneła pod klucz razem ze spakowanymi ubraniami.


    o jaki biedny, oj jaki biedny misio z naderwanym uchem, zachwycona jestem jego męskością, no kurde prawdziwy rycerz (tylko dlaczego ma tak zakuty łeb nie wiem)

    ~LUNA napisał:
    Ja raczej nie nalezę do obiektów które tak po prostu porządają faceci... i to nie kompleksy ale realny poglad na siebie, i w dodatku nie w tym wieku...na kochanki faceci raczej wybierają młodsze i ładne,,,, nie zagonione samotne matki wpo czterdziestce... nie szaleje jak kochanka mężą MOON ani w seksie ani w rozrywkach,,, bo nie mam czasu ...ani siły....troje dzieci trzy szkoły... dwie prace... nie jeden facet by dawno zwiał... bo po co mu kochanka która zamiast seksu po wtuleniu się w niego zaraz ze zmęczenia zasypia.... tyle że T to nie przeszkadza...
    A w dzień ja do pracy on do sprzątania gotowania... drobnych remontów łatania dziur czego w domu pozbawionym faceta zawsze jest pełno...i wieczorem znowu padamy ze zmęczenia...po to facetowi KOCHANKA?

    No nareszcie T został doceniony, remoncik zrobił, sprząta gotuje, pierze pewnie.
    A mnie właśnie dlatego maż zdradzał, ze chciałam się przytulać zamiast kiepskiego sexu, e byłam zmęczona dwoma pracami i 2 dzieci.
    Jej jakież to romantyczne hahahahhahahahhaha

    Tak oczywiście - biedny misio z mokrym od szlochów noskiem. Żonka taka beeeeeee, ma szczęście biedak, że trafił na taką szlachetną LUNĘ. Jeszcze tyle wspaniałości przed nim.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Moon
    ~Moon
    Napisane 01 września 2014 - 20:04
    ~rozczochrana napisał:
    Oj, Luna, Luna, ciągle ta zła żona, jak czytam co wypisujesz to zaczynam zastanawiać się co u Ciebie jest silniejsze, miłość do T czy nienawiść do tej kobiety. Zrozum wreszcie, że nie ona jest winna temu co dzieje się w Twoim życiu, tylko Ty i Twój kochanek. A że ona walczy, no cóż, jej prawo, może go kocha, może nie wyobraża sobie zycia bez niego? Oceniasz ją bardzo żle, nie zastanawiając się nad jej uczuciami, użalasz się jak to Ci zycie utrudnia, ale zastanawiałaś się dlaczego to robi? Ostatecznie to Ty weszłaś w jej życie, nie ona w Twoje. Gdybyś nie wpakowała się w ten romans, ta kobieta nigdy nie znalazłaby się na Twojej drodze. Możesz mieć pretensje tylko i wyłącznie do siebie.


    Potwierdzam, jako zdradzana żona.
    Najłatwiej żonę obarczyć tym ze się obcego chłopa do łóżka i życia wzięło.


    Wiki, ile masz lat, rozumiem że koło 40 bo jak piszesz już późno, że szkoda czasu ty chcesz dziecia, szkoda że twój kochanej ma już dzieci które dla ciebie porzucił. Uważaj mój M mnie pierwszy raz w ciąży własnie zdradził. (ps. uważaj z dzieci po 40 mogą być problemy oby nie.)

    Luna, twój misio remoncik ci zrobił. Podwozie tez przeczyścił. Naprawdę musi być herosem lub desperatem, zostawić ciepłą żonkę, stabilizacje finansowa dla kochanki z trójką dzieci. Pozazdrościć. Mam nadzieje że ty go w ciąże nie wrobisz, wszak już z zoną tez dzieci ma pewnie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Jaro
    ~Jaro
    Napisane 01 września 2014 - 21:06
    Człowiek skrzywdzony, jest załamany i złamany.
    Tylko ktoś, kto sam krzywdził a potem oberwał, jest w stanie pałać taką nienawiścią do innych. Tyle jadu i podłości do osób, których się nawet nie zna, może mieć tylko osoba, która sama przyczyniła się do rozpadu swojego związku. Ale uświadomienie sobie tego, by Was Panie chyba zabiło. Lepiej zabijać innych. Wasze życie to nienawiść, i tak już zostanie. Nigdy nie będziecie szczęśliwe jeżeli nie wybaczycie same sobie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    Napisane 01 września 2014 - 21:32
    A mnie się słabo robi jak czytam te wasze komentarze. Jaro gratulacje trafna ocena.
    KOBIETY OGARNIJCIE SIE

    Akujecie biedną Lunę i jej faceta a nie zastanowicie się że takie kobiety istnieją i potrafią wszystko niszczyć. Ona pisze że to są fakty że zanim się z nim związała to obserwowała ich małżeństwo że po wspólnej kawie, kawie ze znajomym wypitą razem nic więcej ta kobieta zaczęła niszczyć jej rodzine oczerniać. Za co za kawę?
    Żadna z was nie wypiła czasem kawy ze znajomym? To jakis grzech? A chore to robić z tego powodu awantury i afery. Mam jakieś pewnie 20 lat od Luny więcej i coś nie coś w życiu widziałam i zaborcze i chore z zazdrości żony też.
    O jakiej walce tek żony piszesz ROZCZOCHRANA?
    Żeby walczyć o związek to chyba trzeba jak MOON napisała zacząć od siebie, i dać mężowi same pozytywy i siebie w najlepszym wydaniu a nie wymówki czy awantury,skupić się na budowaniu, a chowanie telefonu atak zazdrości czy agresji to raczej niszczenie niż budowanie. Jak nie ma już czym pozytywnym męża przy sobie zatrzymać to siłą tego nie osiągnie.
    Mój sąsiad jak chce sie napić piwa to zbiera złom bo mu żona na nic nie da do banku nie pójdzie zabrać z konta bo dowód osobisty schowała żona karty do bankomatu też więc co z tego że konto mają wspólne? Żony potrafią. wierzcie mi, a jak firma jest tylko na nia no to temu panu nie zazdroszczę . Dla mnie to forma niewolnictwa, a panowie są niestety słabsi psychicznie od nas to cierpią.Kobieta odejdzie prędzej. Teraz pomyślcie.
    Moja znajoma , mąż ją bił telefon wyrywał nawet jak dzwonił jej szef ze zleceniem bo usłyszał faceta głos, chował jej nawet służbowy telefon wyzywał kasy nie dawał jak nie pracowała. Marniała w oczach miała depresje. Wszyscy jej radzili odejść od niego choć nie pił,ale ją niszczy , ale dzieci, ale co inni powiedzą , jak sobie poradzi sama? al;e w końcu odeszła i radzi sobie nieżle tylko troche to trwała. SŁUSZNIE ZROBIŁA?
    Kazdy powie że tak?
    A jak odwrócić sytuację? Jak to kobieta jest takim przysłowiowym złym mężem? A wiecie jak często to się zdarza. Wiec nie kpijcie z kobiety i Misia bo narazie wygląda na to że on jest złamany jak pisze Jaro ale miejmy nadzieję że da rady odejść
    Luna znajdz mu prace żeby nie odszedł w ciemno i już mógł na siebie zarabiac to bedzie mu lżej. On potrzebuje silnej kobiety żeby nim pokierowała to życzę ci tej siły.


    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    Napisane 01 września 2014 - 21:36
    Znalazłam w internecie pare przykładów. Oczywiście jest tego wiele.
    Przykład pierwszy – NN internauta:
    Kobieta jest z natury słabsza i niższa, albo jest tak, że w związku, tradycyjnie pary dobierają się w taki sposób, żeby na fotografii było ładniej.

    Kobieta jednak potrafi krzyczeć – głośno!!! Potrafi mówić, jak bardzo mąż ją ogranicza, jak cierpi przez niego, jak nie może się realizować...

    Mąż nie dyskutuje. Z pobłażliwym uśmieszkiem pracuje dalej w domu lub wychodzi sobie na 35. tego dnia papierosa. Po powrocie jednak, dowiaduje się, że w ten sposób, wychodząc, KOBIETĘ – IGNOROWAŁ, a to już zasługuje na większy krzyk, no i może nawet kobieta machnie ręką?

    Zaskoczony mężczyzna (do tej pory myślał, że czas bicia ma za sobą, od kiedy nie chodzi do piaskownicy), przypominając sobie stare czasy mówi: nie podnoś na mnie ręki, bo ci oddam!!! I to jest gwóźdź do trumny dla mężczyzny. Dostaje serie ciosów, broni się, w pewnym momencie oddaje kobiecie, sam zaskoczony, że uderzył własną żonę, ale ona nie zostaje dłużna – bije do momentu, gdy mężczyzna nie ucieknie.

    Chwilę później dzwoni na policję, do rodziny i znajomych, bo czytała, że nie wolno milczeć, że sprawca musi się wstydzić własnego czynu, dzwoni i opowiada, jak ciężko mąż ją pobił... To trwa dzień. Potem przychodzi otrzeźwienie i zmiana, bo nie miałeś prawa oddać. Ale zostaje codzienne straszenie wyprowadzką, podniesiony głos i oczekiwanie na reakcje... Nie miałem prawa oddać, czuję się winny, ale czy tylko ja jestem sprawcą??? Na jaką terapię powinienem się zgłosić?

    Przykład drugi
    Żona mnie maltretuje .

    Poznaliśmy się na studiach. Wielka miłość, narzeczeństwo. A zaraz po obronie prac magisterskich ślub jak z bajki. Niestety nie stać nas było na własne mieszkanie. Mieszkaliśmy kątem u jej rodziców. Z mojej marnej pensji nawet nie było szans na wynajem. Już wtedy pojawiały się pierwsze żale mojej żony że jestem nieudacznikiem życiowym, że na nic nas nie stać, że klepiemy biedę, że nie możemy mieć dzieci, bo nie utrzymam rodziny, że mógłbym poszukać lepiej płatnej posady. Ale ja wówczas nie odbierałem tego, jak jakieś rozczarowanie, raczej mobilizowało mnie to, by iść do przodu, by tylko uszczęśliwić Marzenę. Próbowałem zmienić pracę, szukałem jakiś dorywczych robót, niestety moja żona nadal nie była usatysfakcjonowana.

    Któregoś dnia nawiązałem przez internet kontakt ze starym kumplem z liceum. Zaraz po szkole wyjechał do Anglii. Teraz ma tam własną firmę budowlaną, dom, rodzinę. Opowiedziałem mu o swoich problemach finansowych i ten zaproponował mi pracę u siebie. Długo się wahałem, nie wiedziałem jak zareaguje Marzena. Ale postanowiłem spróbować. Żona początkowo się wściekła. Nie wyobrażała sobie życia z daleka od rodziców, koleżanek, w obcym kraju. Rozumiałem ją, ale zacząłem przekonywać, że wreszcie mamy szansę ułożyć sobie życie po swojemu, że być może będzie nas stać na własne mieszkanie, samochód i podróże zagraniczne – czyli wszystko to, o czym zawsze marzyła. To ją przekonało. Zgodziła się na wyjazd.

    Miesiąc później byliśmy już w Londynie. Początkowo mieszkaliśmy kątem u kumpla, ale szybko znaleźliśmy mieszkanie. Pracowałem całymi dniami. Dobrze zarabiałem. Stać nas było na markowe ciuchy, kolacje na mieście. Zaczęliśmy starania o dziecko. Wreszcie było dobrze. Wszystkie moje marzenia się spełniały, jedno po drugim. Byłem bardzo szczęśliwy.

    Po roku mieszkania w Anglii urodziła nam się upragniona córeczka. Krótko po narodzinach na nowo zaczęły się problemy i pretensje żony. Pretensje o wszystko. Że pracuję za długo, że nie ma mnie w domu, a gdy przestałem pracować w weekendy, to z kolei, że nie pracuję i nie zarabiam odpowiednio dużo. O to, że ona jest moją służącą, pierze, gotuje, zajmuje się dzieckiem, a ja mam wszystko w d... Tłumaczyłem to zmęczeniem, hormonami. Wierzyłem, że wszystko minie. Niestety, było coraz gorzej. Marzena codziennie robiła awantury. Traktowała mnie jak śmiecia. Prowokowała mnie wymyślając sobie przeróżne historie: o moich zdradach

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    Napisane 01 września 2014 - 21:38
    CD..
    Prowokowała mnie wymyślając sobie przeróżne historie: o moich zdradach, alkoholizmie, wydawaniu pieniędzy na dziwki. W tej agresji dochodziło do rękoczynów z jej strony, rzucania we mnie ciężkimi przedmiotami. Awantura zazwyczaj kończyła się na szantażu emocjonalnym, że mnie zniszczy, że już nigdy nie zobaczę córki.

    Ta farsa trwa ponad rok. A ja tkwię w tym z nadzieją, że to się zmieni, że to tylko chwilowy kryzys. Kocham ją bardzo, bez pamięci kocham nasze dziecko. Nie wyobrażam sobie życia bez nich. Namawiałem niejednokrotnie na wspólną wizytę u psychologa, co oczywiście odbierane jest jako atak. Wszelkimi sposobami próbowałem ratować ten chory związek. Codziennie wracając z pracy modlę się do Boga, by dziś miała dobry humor. A gdy okazuje się, że jest inaczej, to żyję nadzieją, że to już ostatni raz, że ona się poprawi, że pewnie czymś ją zdenerwowałem. Z dnia na dzień mam mniej sił, jestem wyczerpany psychicznie. Czasami mam ochotę jej oddać. Tak porządnie, by zrozumiała jaką krzywdę mi robi, ale nie jestem damskim bokserem. Nie jestem karkiem z siłowni, tylko inteligentnym, wykształconym facetem. Gdybym ją skrzywdził nie mógłbym sobie chyba spojrzeć w oczy

    Najgorsze jest chyba to, że z dnia na dzień tracę szacunek do własnej osoby. Chciałbym przestać się wstydzić, pokonać to nędzne uczucie zażenowania, porażki. Chciałbym zrozumieć, że to nie ja jestem przegrany, że to właśnie ja powinienem iść z podniesioną głową. Iść dalej, do przodu, jak najdalej od przeszłości...


    SAME OCEŃCIE CZY WY CHCIAŁYBYŚCIE TKWIĆ W TAKICH ZWIĄZKACH CZY ODEJŚĆ.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    ~DO 3 RAZY SZTUKA..
    Napisane 01 września 2014 - 21:41
    Na koniec uważam że Luna czy Wiki są tylko SKUTIEM a nie przyczyną problemów małżeńskich których przyczynę stanowią najbardziej te zaborcze żony a nawet nie ich ulegli mężowie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~LUNA
    ~LUNA
    Napisane 02 września 2014 - 00:33
    DZięki sma bym chyba lepiej tego nie napisała od Jaro i do 3 razy......
    Niestety ta ostatnia rozumie o co mi chodzi.
    Uczucia do żony T mam zupełnie obojętne tylko nie rozumiem jak można tak kogoś do wszystkiego z muszać. Związek to układ dobrowolny , druga osoba powinna byc z nami bo chce a nie musi... wtedy to mam jakiś sens....
    Tak Moon on ma dzieci z żona tyle ze najmłodsze z kilka miesięcy będzie pełnoletnie pozostała trójka już dorosła ,samodzielna a na dniach pojawi się wnuczka...
    Ale nawet będąc u mnie pozostawał w stałym kontakcie z dziećmi
    A chyba sama dostrzegasz różnice... piszesz dlaczego twój maż Cię porzucił a te same elementy między nami właśnie sprawiają że on jest szczęśliwy...widac jak kocha to nie tylko seks go uszczęśliwia ale zwykłe życie z ukochaną...
    Ja nie zamierzam już mieć dzieci...choć T nawet wybrał imiona... co mnie wiele o nim mówi...Cieszę się każdą chcwilą spędzoną z nim i to na razie musi wystarczyc...
    Dobranoc.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kobieta
    ~Kobieta
    Napisane 02 września 2014 - 09:13
    ~Jaro napisał:
    Człowiek skrzywdzony, jest załamany i złamany.
    Tylko ktoś, kto sam krzywdził a potem oberwał, jest w stanie pałać taką nienawiścią do innych. Tyle jadu i podłości do osób, których się nawet nie zna, może mieć tylko osoba, która sama przyczyniła się do rozpadu swojego związku. Ale uświadomienie sobie tego, by Was Panie chyba zabiło. Lepiej zabijać innych. Wasze życie to nienawiść, i tak już zostanie. Nigdy nie będziecie szczęśliwe jeżeli nie wybaczycie same sobie.


    Z całym szacunkiem....
    Zdradzający mężczyzna nie zrozumie zdradzanej kobiety. Kochanka nie rozumie żony, żona kochanki itd... po prostu każdy z nas widzi problem ze swojej perspektywy. Ale prawda stara jak świat jest taka: zakończ jedno, odpocznij i zacznij drugie. Nic nie jest wieczne, miłość też, skoro coś ma początek ma też koniec - miłość również.
    Wiec wszelkie wywody na nic się zdadzą. Po prostu, żyjmy i dajmy żyć innym, źle ci w domu - to do cholery zostaw to, zanim znajdziesz kochankę/kochanka. To uczciwe podejście. I nie wciskaj tu mowy o odpowiedzialności.
    Odpowiedzialność za rodzinę - to również zwrócenie wolności komuś, zanim znajdziesz inne ciepłe gniazdko.
    Każdy chce być kochany i ma do tego prawo. Skoro wiesz, że nie kochasz - zwróć swojej kobiecie/ mężczyźnie wolność. Ale zrób to, zanim znajdziesz kochankę. To jest odpowiedzialność. Ponieś ryzyko niepowodzenia, weź to na swoje barki. Pomóż żonie pogodzić się z odejściem a nie skazuj jej na porzucenie - bo to czuje, gdy Ty Jaro lub ktokolwiek ma inną kobietę . twoje wywody są ok... ale Ty sam jesteś nielojalny wobec swojej kobiety a piszesz o odpowiedzialności .
    Piszesz - że uświadomienie pewnych spraw zabiło by nas kobiety , Ciebie również zabiło by to, gdybyś pomyślał i zdał sobie sprawę jak bardzo swoim zachowaniem krzywdzisz rodzinę. Pomyśl o tym, co sam robisz. To, że Twoja żona jest jaka jest, to wynik WASZEGO wspólnego życie. Tak jak mojego. Mój mąż od 15 lat miał kochankę w innym mieście. Tam, gdzie pracował. Wynajął jej mieszkanie, jeździł z nią na urlopy, na narty. Mówił, że jeździ z przyjacielem. Ufałam mu. NASZE wspólne pieniądze wydawał na swoją flamę. Dowiedziałam się przypadkiem. Szok !!! To mnie zabiło. Spakowałam go i chciałam, żeby się wyprowadził. A On został w domu. Nadal ze mną mieszka. Nie chce odejść, mamy dom, dwoje dorosłych dzieci. Mamy dobre pozycje, mamy pieniądze, może odejść do kochanki. Ale on nie chce podjąć tego ryzyka, bo jest zwykłym tchórzem. I co dalej ? Złożyłam pozew o rozwód, On ma wtedy zwolnienie lekarskie, jest chory.Jest w domu. Powiedział, że w jego rodzinie nie było rozwodów i nie będzie. Nie chce nikomu o tym powiedzieć. Powiedziałam jego koledze - zrobił mi awanturę, że go ośmieszam przed kolegami.
    Cierpi nie ON - ale Jego EGO !!! Bo zawiódł i wie o tym.
    Więc Jaro nie umniejszaj swojej winy. Bo mężczyźni nie są cacy a kobiety beeee.
    Życie jest nieprzewidywalne, ale trzeba wziąć odpowiedzialność za siebie i pokazać światu swoje prawdziwe oblicze, nawet wtedy, gdy ma ucierpieć WASZE męskie EGO

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kobieta
    ~Kobieta
    Napisane 02 września 2014 - 09:36
    Jaro
    Napisałeś mi kiedyś - cokolwiek zrobił mi mąż, zrobił to za późno.
    TAK, masz rację. Powinien znaleźć sobie kochankę 30 lat temu i odejść z domu. TO powinien zrobić.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Moon
    ~Moon
    Napisane 02 września 2014 - 09:42
    ~Kobieta napisał:

    Ale prawda stara jak świat jest taka: zakończ jedno, odpocznij i zacznij drugie. Po prostu, żyjmy i dajmy żyć innym, źle ci w domu - to do cholery zostaw to, zanim znajdziesz kochankę/kochanka. To uczciwe podejście. (...) Odpowiedzialność za rodzinę - to również zwrócenie wolności komuś, zanim znajdziesz inne ciepłe gniazdko.
    Każdy chce być kochany i ma do tego prawo. Skoro wiesz, że nie kochasz - zwróć swojej kobiecie/ mężczyźnie wolność. Ale zrób to, zanim znajdziesz kochankę. To jest odpowiedzialność. Ponieś ryzyko niepowodzenia, weź to na swoje barki. Pomóż żonie pogodzić się z odejściem a nie skazuj jej na porzucenie - bo to czuje, gdy Ty Jaro lub ktokolwiek ma inną kobietę (...)
    (...) Cierpi nie ON - ale Jego EGO !!! Bo zawiódł i wie o tym.


    Tak wszystko prawda.
    Mężu - zakończ jedno życie, pomóż kobiecie uwierzyć że jest dalej wspaniała a nie starym śmieciem wywalanym z kaprysu. Pozbieraj graty, ułóż sobie życie i zaczynaj nowy związek.
    Co do EGO - jak widać u Kobiety i nie tylko mężulek nie umie ponieść konsekwencji swoich wyborów.
    Ups.
    Kobieto, życzę ci powiedzenia, twój M mając dwa życia naprawdę ...słów mi brak.
    Wierze że znajdziesz jeszcze szczęście i miłość.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~rozczochrana
    ~rozczochrana
    Napisane 02 września 2014 - 12:36
    Do 3 razy sztuka - oczywiście, że walczy, w bardzo prymitywny sposób (dla mnie zupełnie nie akceptowalny) ale walczy. Nie ratuje, tylko właśnie walczy. Wybór przez żonę T takiego rodzaju walki tylko jest na plus dla Luny, bo najprawdopodobniej facet za długo nie wytrzyma. Dziwię się, że on jeszcze w tym trwa, cos tam kręci i kombinuje, że ciągnie dwie sroki za ogon zamiast się określić. Chyba tu jest problem, że ten mężczyzna tak tkwi, tkwi i nic z tym nie robi. A to już nie jest wina tej żony, tylko jego. Myślę, że nikt nie oceniałby go źle gdyby w końcu podjął decyzje.


    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kobieta
    ~Kobieta
    Napisane 02 września 2014 - 14:07
    ~Moon napisał:
    ~Kobieta napisał:

    Ale prawda stara jak świat jest taka: zakończ jedno, odpocznij i zacznij drugie. Po prostu, żyjmy i dajmy żyć innym, źle ci w domu - to do cholery zostaw to, zanim znajdziesz kochankę/kochanka. To uczciwe podejście. (...) Odpowiedzialność za rodzinę - to również zwrócenie wolności komuś, zanim znajdziesz inne ciepłe gniazdko.
    Każdy chce być kochany i ma do tego prawo. Skoro wiesz, że nie kochasz - zwróć swojej kobiecie/ mężczyźnie wolność. Ale zrób to, zanim znajdziesz kochankę. To jest odpowiedzialność. Ponieś ryzyko niepowodzenia, weź to na swoje barki. Pomóż żonie pogodzić się z odejściem a nie skazuj jej na porzucenie - bo to czuje, gdy Ty Jaro lub ktokolwiek ma inną kobietę (...)
    (...) Cierpi nie ON - ale Jego EGO !!! Bo zawiódł i wie o tym.


    Tak wszystko prawda.
    Mężu - zakończ jedno życie, pomóż kobiecie uwierzyć że jest dalej wspaniała a nie starym śmieciem wywalanym z kaprysu. Pozbieraj graty, ułóż sobie życie i zaczynaj nowy związek.
    Co do EGO - jak widać u Kobiety i nie tylko mężulek nie umie ponieść konsekwencji swoich wyborów.
    Ups.
    Kobieto, życzę ci powiedzenia, twój M mając dwa życia naprawdę ...słów mi brak.
    Wierze że znajdziesz jeszcze szczęście i miłość.


    Moon, nie liczę na to, że sam i spotkam miłość, ponieważ kocham swojego męża. Kocham i nienawidzę tego co zrobił, co robi nadal. Gdy dzieci zapytały co jest, odparł, że mama wydziwia. Nie ma odwagi przyznać się do tego jak żyje - ani dzieciom ani matce, ani bratu. Robi ze mnie idiotkę. Pewnie Jego kochanka myśli o mnie podobnie jak LUNA i WIKI, biedny uciśniony Misio.
    Gdy pomyślę o tym, że uprawiał sex z kochanką a później wracał do domu i kochał się wieczorem ze mną - mam ochotę Go zabić. Ale tak było. Byliśmy normalnym małżeństwem z normalnymi problemami dnia codziennego. Dobrze nam się żyło. Gdy pytam, dlaczego ?? tyle lat, dlaczego ?? On nie wie !! Tak było mu wygodnie. Miał odskocznię. Teraz może iść, droga wolna. Dlaczego nie idzie ?? On nie wie !! To kto do cholery ma wiedzieć. Kochanka kilka lat temu rozwiodła się ze swoim mężem. Liczyła pewnie że mój Misio też odejdzie z domu. A tu kupa - wyszło jak wyszło. Nie wybaczę mu, nie chcę z Nim żyć pod jednym dachem. Niech powie dzieciom, że ma inną kobietę, że jest z nią 15 lat, niech powie wszystkim dookoła.
    Ta kobieta zadzwoniła kiedyś do mnie i powiedziała że kocha mojego męża i że nie wyobraża sobie żeby miał od niej odejść . Kabaret normalnie. A Misio jak Arab, dwie żony... A kochanki tak łatwo oskarżają żony, o to że wredne, nie dobre... i w końcu życie weryfikuje.
    Oddam swojego Misia choćby dziś - tylko on nie chce ruszyć dupy z wygodnego domu. A ja ?? Daje mi pieniądze na prowadzenie domu. Płaci dodatkowo za pranie i prasowanie - sam to zaproponował. W końcu to jak wygląda świadczy o mnie. A ja dalej sprzątam, piorę, prasuję, gotuję, robię zakupy. Tyle tylko że wyprowadziłam się ze sypialni - bo on nawet tego nie raczył zrobić. Jako hit sezonu powiem tylko, że mój ukochany mąż na miesiąc przed 30 rocznicą ślubu kupił mi samochód ( dołożył mi prawie 60% ceny) tej złej i niedobrej żonie. Pół roku po 30 rocznicy ślubu - dowiedziałam się o tym, że mój mąż ma inną kobietę.
    Tyle mam do powiedzenia i nadal nie zrozumiem - jak można godzić się na bycie tą DRUGĄ. Rodzić dzieci facetom, którzy nie potrafią załatwić swoich spraw, kłamią i narażają na takie poniżenia zarówno swoje żony jak i kochanki.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Moon
    ~Moon
    Napisane 02 września 2014 - 14:59
    Kobieto - czytam co piszesz jak o sobie.
    napisz do mnie na prv 8094moon@gmail.com
    Pięknie się z tobą rozmawia.

    Kobieta napisał:
    Pewnie Jego kochanka myśli o mnie podobnie jak LUNA i WIKI, biedny uciśniony Misio.

    Na milion procent.

    Kobieta napisał:
    Gdy pomyślę o tym, że uprawiał sex z kochanką a później wracał do domu i kochał się wieczorem ze mną - mam ochotę Go zabić. Ale tak było. Byliśmy normalnym małżeństwem z normalnymi problemami dnia codziennego.
    Miałam to samo, ale już przetrawiłam. Bo kochanka nie jest ważna. Ona jest pionkiem elementem.
    Kobieta napisał:
    Dobrze nam się żyło. Gdy pytam, dlaczego ?? tyle lat, dlaczego ?? On nie wie !! Tak było mu wygodnie. Miał odskocznię. Teraz może iść, droga wolna. Dlaczego nie idzie ?? On nie wie !! To kto do cholery ma wiedzieć.
    no tak
    Kobieta napisał:
    Kochanka kilka lat temu rozwiodła się ze swoim mężem. Liczyła pewnie że mój Misio też odejdzie z domu. A tu kupa - wyszło jak wyszło.
    A to musiała przeżyć rozczarowanie co.

    Kobieta napisał:
    Nie wybaczę mu, nie chcę z Nim żyć pod jednym dachem. Niech powie dzieciom, że ma inną kobietę, że jest z nią 15 lat, niech powie wszystkim dookoła.

    Nie powie, nie będzie umiał, wymagało by to odwagi a jest gnojem i tchórzem.

    Kobieta napisał:
    Ta kobieta zadzwoniła kiedyś do mnie i powiedziała że kocha mojego męża i że nie wyobraża sobie żeby miał od niej odejść . Kabaret normalnie. A Misio jak Arab, dwie żony... A kochanki tak łatwo oskarżają żony, o to że wredne, nie dobre... i w końcu życie weryfikuje.

    Taka jest prawda, moja kochanka zawsze dzwoniła jak czuła się "zagrożona" w ich związku.
    Kobieta napisał:
    Oddam swojego Misia choćby dziś - tylko on nie chce ruszyć dupy z wygodnego domu. A ja ?? Daje mi pieniądze na prowadzenie domu. Płaci dodatkowo za pranie i prasowanie - sam to zaproponował. W końcu to jak wygląda świadczy o mnie. A ja dalej sprzątam, piorę, prasuję, gotuję, robię zakupy. Tyle tylko że wyprowadziłam się ze sypialni - bo on nawet tego nie raczył zrobić. Jako hit sezonu powiem tylko, że mój ukochany mąż na miesiąc przed 30 rocznicą ślubu kupił mi samochód ( dołożył mi prawie 60% ceny) tej złej i niedobrej żonie. Pół roku po 30 rocznicy ślubu - dowiedziałam się o tym, że mój mąż ma inną kobietę.

    Oj bo ty zła kobieta jesteś, ja pierniczę uśmiałam się.

    Kobieta napisał:
    Tyle mam do powiedzenia i nadal nie zrozumiem - jak można godzić się na bycie tą DRUGĄ. Rodzić dzieci facetom, którzy nie potrafią załatwić swoich spraw, kłamią i narażają na takie poniżenia zarówno swoje żony jak i kochanki.

    To i ja potwierdzam.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kobieta
    ~Kobieta
    Napisane 02 września 2014 - 20:57
    Moon
    Napiszę, jeśli nie dziś - to jutro.
    Tak naprawdę ja już niczego nie oczekuję od mojego męża. Kocham Go. Jeśli nie chce rozwodu, ok. Nie będzie rozwodu. Ale niech mnie nie upokarza dalej. Bywa u kochanki a późnym popołudniem wraca do domu. Przyjdzie dzień, gdy czara mojej goryczy się przeleje. I wtedy powiem i dzieciom i teściowej i wszystkim dookoła. Ja niczego nie chcę, niech mi tylko zwróci te stracone lata. Ostatnie 16 lat. I niech idzie w cholerę z naszego domu do wynajętego mieszkania kochanki i niech buduje jej nowy dom i nowe życie. Tyle tylko że dobrze po pięćdziesiątce , chce się wygody, spokoju a nie budowania życia od nowa. I mój Misio tak chce. Chce mieć rodzinę, dzieci, kiedyś wnuki, zadbany dom i przepraszam za słowa - dupę na boku. Wtedy czuje się prawdziwym mężczyzną. Bo wybudował dom, posadził drzewo, spłodził syna ( i córkę ) ... taki nasz rodzimy supermen. Powinnam mu być dozgonnie wdzięczna za takie życie a nie wydziwiać. Mój maż twierdzi, z mam wszystko. Tak mam wszystko. Oprócz męża.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Jaro
    ~Jaro
    Napisane 02 września 2014 - 22:29
    Ja mam tylko jedno pytanie do Pań. Co LUNA czy WIKI maja wspólnego z Waszymi mężami?
    Jeżeli w odpowiedzi będzie, "bo, takie, jak one..." to, ja dziękuję za uwagę i bawcie się dalej same. Bo albo chcecie rozmawiać o tym co Was spotkało, albo kogoś zlinczować. Kogokolwiek. Byle nie sprawcę. No, bo przecież kochacie.
    żadna z nich,Wam nic nie zrobiła i to są zupełnie inne przypadki.
    Równie dobrze Wasi mężowie mogli mieć romans z facetem. Z kimkolwiek. Nieważne.
    Ważna jest tylko relacja między Wami i sprawcami, Dlaczego tak się stało, dlaczego do tego doszło. Tylko Wasi mężowie mogą odpowiedzieć, dlaczego?

    Ja, mógłbym powiedzieć dlaczego sam mam romans, ale to nie będzie miało nic wspólnego z Twoim mężem, nic.





    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook