Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

kogo kocha kochanke czy żone

Rozpoczęte przez ~nika, 01 sty 2014
  • ~Ania
    ~Ania
    Napisane 08 października 2016 - 10:22

    Przepraszam Wszystkich zaangażowanych w ten wątek za chaos, jaki wprowadziłam swoimi swobodnymi komenatrzami poczas czytania tego tematu... Istotnie każdy komenatzr pojawia się jko kontynuacja rozmowy w jednym ciągu, a moje wpisy dotyczą wypowiedzi sprzed nawet 2 lat, jak widzę ;-)

    Zaczęłam czytać ten wątek od samego początku (chyba nie ma innej możliwości przemieszczania się po tych 214 stronach?), ale dotrwałam jedynie do (albo i aż) do 70...




    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Dori
    ~Dori
    Napisane 08 października 2016 - 11:27
    ~Ania napisał:

    Przepraszam Wszystkich zaangażowanych w ten wątek za chaos, jaki wprowadziłam swoimi swobodnymi komenatrzami poczas czytania tego tematu... Istotnie każdy komenatzr pojawia się jko kontynuacja rozmowy w jednym ciągu, a moje wpisy dotyczą wypowiedzi sprzed nawet 2 lat, jak widzę ;-)

    Zaczęłam czytać ten wątek od samego początku (chyba nie ma innej możliwości przemieszczania się po tych 214 stronach?), ale dotrwałam jedynie do (albo i aż) do 70...


    Jak widzisz czasem warto dokładnie się zastanowić, zanim zrobi się gdzieś zrobi się taki bajzel.
    Nie warto się wymądrzać jeśli nie poznało się cudzej historii od początku do końca.
    A nawet jak się komuś wydaje że jest najmądrzejszy na świecie - to tylko tak się wydaje,

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ania
    ~Ania
    Napisane 08 października 2016 - 20:41
    @Dori,

    owszem, mój błąd. Nie przyszło mi do głowy, że pozostawiając jakiś komentarz do przeczytanego postu na stronie 26, pojawi się on na 213 i zaśmieci aktualnie trwającą dyskusję... Nie jestem bywalczynią takich miejsc.

    PS Co do "wymądrzania" Dori, jesteś pewna, że to czyniłam?

    Cóż, Drogi Adminie, proszę o usunięcie moich komenatrzy, jeśli to możliwe.

    Dziękuję.


    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ania
    ~Ania
    Napisane 08 października 2016 - 20:48
    PS Chyba, że chodzi Ci o to, że kilkukrotnie użyłam przymiotnika: mądry... :-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ela
    ~Ela
    Napisane 10 października 2016 - 03:04
    ~gość napisał:
    Kiedy ktoś się zakocha, "NIE ZATRZYMASZ MIŁOŚCI"...
    Domaganie się by zerwać kontakt, jest oszukiwaniem samego siebie..
    Obietnice, nie do spełnienia..
    Jedyną szansą wg mnie na uratowanie związku, jest pozwolić, odejść, a gdy ten/ta nie chce, zrobić to samemu..
    Nigdy jednak nie na ścieżce wojennej. Należy zostawić drzwi uchylone..
    Niestety niewielu się to udaje.
    Moją przyjaciółkę mąż odwiózł do kochanka. Mieszkała tam 3 miesiące,, do niego pierwszego zadzwoniła..pewnie wielu wyda się to chore, ale oni znów są razem.
    Zawsze mi powtarza, on jedyny nigdy mnie nie zostawił..


    Ale to jest egoistyczne co piszesz. A gdzie odpowiedzialność, empatia wzajemne dbanie o siebie, szacunek. " Jedyną szansą wg mnie na uratowanie związku, jest pozwolić, odejść a gdy ten/ta nie chce, zrobić to samemu." - Czy naprawdę nie widzisz absurdu tego zdania? Rozejść się to znaczy rozejść się, zlikwidować, skasować związek a nie uratować go. Uratować związek to odzyskać zaufanie partnera, być z nim blisko i dalej dzielić z nim życie, na dobre i na złe. Wspierać go w potrzebie a nie odwracać się do niego plecami, bo ktoś inny mi się spodobał. Nowa błyskotka wywołała motylki w brzuchu. Ale jak kochanek mi się znudzi to sobie wrócę przez te "uchylone drzwi "a ty wtedy mnie przyjmiesz z powrotem z otwartymi ramionami, bo przecież czułeś się tak samo jak ja szczęśliwy kiedy spędzał upojne noce w ramionach kochanka. Bo skoro mówisz, że mnie kochasz i chcesz mojego szczęścia to odwieziesz mnie do kochanka, a potem przywiezie jak mi się znudzi. Tak ? Marne to i chore. A najgorsze jest to , że znam kogoś takiego, kto wyznaje taką teorię miłości. Używa jak wytrycha cytatu z Małego Księcia : "Jeśli coś kochasz, puść to wolno. Kiedy do Ciebie wróci, jest Twoje. Jeśli nie, nigdy Twoje nie było. ." .Po dwóch latach życia z kochankiem , który miał być światowej sławy designerem a okazał się oszustem i bankrutem, można zawsze wrócić na stabilną pozycję żony przy boku nudnego ale stabilnego finansowo męża. Do następnych motylków .

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~One
    ~One
    Napisane 10 października 2016 - 03:55
    ~kochanka napisał:
    ASDFGH

    jeśli tu zaglądasz to poczytaj sobie ostatnie 3 strony forum
    To się nazywa rozmowa i to z klasą i dla takich ludzi jest to forum
    Pozdrawiam Jaro Kobiete i resztę

    Tak wygląda właśnie obłuda droga kochanko. Kulturalne słówka a czyny krzywdzące. Jeśli o zdradzanym partnerze mówi się w samych superlatywach, to znaczy, że jest się wobec niego w porządku ? Jeśli ~Jaro zdradził i porzucił żonę, a teraz komplementuje kobiety na forum to jest mniej winny zdrady, odkupił winę wobec żony ? Zniwelował jej ból, cierpienie i upokorzenie ? To jest właśnie hipokryzja Kochanko, ten dywan pod który chcesz zmieść swoje poczucie winy i wyrządzoną innym krzywdę. A jedyny głos rozsądku to właśnie wypowiedzi ~asdfgh , która patrzy na to wszystko trzeźwo i z dużą dozą ironii. I którą pozdrawiam serdecznie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Rafał
    ~Rafał
    Napisane 10 października 2016 - 03:58
    ~tomasz napisał:
    ~Adam napisał:
    Pisze do tomasza i baby niech nie komentują bo te komentarze mnie nie ruszają. Nie wiesz najważniejszego. Byłem żonaty i miałem kochankę. Przez kilka lat. Zona się dowiedziala, chciałem to skończyć i wrócić do żony ale kochanka nie dawała za wygraną. Szantażowała mnie, wydzwaniała do żony i do rodziny . Mialem takie jazdy że o mało nie zwariowałem z tego. Na koniec żona wywaliła mnie z domu tak jak stałem.
    Ok zaslużylem na to ale sam bym nie odszedł z domu.
    Teraz jestem po rozwodzie ale nie mieszkam z kochanką. Bywam u niej ale na stałe nie mieszkam z nią. Na stałe nie chcę z nią być. Nie z nią Niedawno spotkałem kobietę z którą chciałbym być ale ona wie o tamtej. Trochę się spotykaliśmy ale ona nie chce tak, chce być ze mną ale tylko w przypadku gdy odejdę od tamtej. Postawiła mi ultimatum - tylko ona. Żadnych trójkątów. I co ? Dupa !! Strasznie to zagmatwane ale takie życie.


    Stary jak chcesz normalnie zyc to musisz sie na cos zdecydowac. Dla wlasnego dobra.
    Kochanki to maja do siebie, ze robia jazdy. Dzieki mojej kochance, teraz zonie mialem pieklo, gdy jeszcze mialem pierwsza zone. Druga zona, gdy byla jeszcze kochanka wydzwaniala do mojej pierwszej zony, pisala smsy.
    Nie wiem co mam Tobie napisac? Zastanow sie czego chcesz w zyciu. Moze mi jako facetowi nie wypada pisac, ale ja poszedlem za glosem serca, mimo tego, ze sie balem tego co moze przyniesc przyszlosc. Balem sie zeby nie wpasc w wieksze bloto niz mialem z pierwsza zona.
    Gdy odeszlem od zony kochanka zmienila sie na dobre.

    Jesteście po prostu żałośni. Nie macie własnego zdania ani charakteru. Baby wami rządzą jak chcą. Przekładają sobie was z ręki do ręki a wam się zdaje, że jesteście panami sytuacji. Żałosne po prostu.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~one
    ~one
    Napisane 10 października 2016 - 04:59
    ~asdfgh napisał:
    Oj jenka.

    Jaro po prostu swojej eks-żony nigdy nie chciał. Zapłodnił ją przypadkiem, to się ożenił. Jakoś tak samo wyszło. Obecna żona (albo konkubina) Jaro mogła być od razu z Jaro, ale wolała jakiegoś maczo, bo łobuz kocha bardziej (potrzebowała silnych emocji) i oczywiście jej z nim nie wyszło (jak to maczo bywa), więc się rozwiodła i przypomniała o starym dobrym Jaro, który zawsze gdzieś tam czekał w odwodzie. Jaro był żonaty, więc znowu poczuła te same silne emocje co z maczo, mimo że Jaro to żaden maczo. No ale żonaty był to wystarczyło (romans z żonatym zapewnił jej silne emocje, których szukała). Teraz mają miesiąc miodowy, a może nawet kilka lat. A potem kto wie. Może znajdzie się kolejny maczo. Jaro tak się nad nią rozczula, że może mieć wkrótce dość łzawych wyznań miłości. Może też jest już za stara na szukanie nowych miłości i zostanie z naszym poczciwym Jaro. A może nawet naprawdę go pokocha.

    Nie jest miło czytać takie historie, ale cóż zrobić. Jego eks-żona nie powinna była sypiać z byle kim i zwracać uwagę na to z kim się zadaje. Miłość miłością, ale wypadałoby mieć też trochę rozumu. Gdyby go miała, to by się zorientowała, że jest niechciana i nie wikłałaby się ani w seks ani w małżeństwo z nim.

    Cudowne. Lubię twój sarkazm i ironię. Czasami tego co się tu czyta nie da się inaczej skomentować.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~zdradzona
    ~zdradzona
    Napisane 11 października 2016 - 23:13
    byłam zdradzona przez męża a kochanka od pierwszego dnia wiedziała że ma żonę i dzieci i nie przeszkadzało jej to

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~zdradzona
    ~zdradzona
    Napisane 11 października 2016 - 23:16
    co gorsze to ona przejeła inicjatywę i wydzwaniała do nas do domu do mojego męża. dopiero jego choroba przerwała ten horror. najgorsze jest to że jego rodzina o tym wiedziała i pomagali w tym

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~zdradzona
    ~zdradzona
    Napisane 11 października 2016 - 23:18
    teraz woli o tym nie pamiętac

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ada
    ~Ada
    Napisane 12 października 2016 - 21:31
    ~zdradzona napisał:
    co gorsze to ona przejeła inicjatywę i wydzwaniała do nas do domu do mojego męża. dopiero jego choroba przerwała ten horror. najgorsze jest to że jego rodzina o tym wiedziała i pomagali w tym

    Czy rodzina męża chciała się ciebie pozbyć po "wykonaniu czarnej roboty" ? Czy tylko biernie się temu przyglądali ? Czy teraz, kiedy mąż jest chory pomagają ci ? Interesują się mężem ?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Dori
    ~Dori
    Napisane 13 października 2016 - 07:29
    ~zdradzona napisał:
    byłam zdradzona przez męża a kochanka od pierwszego dnia wiedziała że ma żonę i dzieci i nie przeszkadzało jej to

    Wybaczyłaś zdradę i to że rodzina męża była nielojalna ?
    Kto raz zdradził - będzie zdradzał. Zdrady nie da się wybaczyć, z pamięci tego nie wymażesz. Już zawsze będziesz o tym pamiętać i wypominać przy każdej okazji.
    Taka karma, wiem bo przerobiłam to. Wiele zdradzonych ma z tym problem.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Luna
    ~Luna
    Napisane 03 listopada 2016 - 18:06
    ~Kobieta napisał:
    ~Jaro napisał:
    @Droga kobietko!!!!!!!
    Gdzie byłaś, jeśli to nie tajemnica?
    Swego czasu, też często wyjeżdżałem sam. Teraz rzadziej, ale raz do roku, zawsze urywam się w góry. Chętnie jadę, a jeszcze chętniej wracam.
    Życzę Tobie zachowania równowagi w tym wszystkim.
    Już zawsze pozostaw coś, tylko dla siebie samej.
    To bezcenne.


    Byłam na Malcie. Trochę gorąco było. Ale było cudnie.
    Objechałam całą Maltę. Komunikacja miejska jest tam wzorcowa.
    Ale z ogromną przyjemnością wracałam do domu, do mojego mieszkanka.
    Marzę o podróży do Ameryki łacińskiej.
    Wiesz Jaro, podróże są dla mnie ważne, wiem że daję sobie radę w życiu. Sama sobie udowodniłam że dam radę.
    Góry też lubię. Ja mam po prostu za mało urlopu. Cały już wyjeździłam. ;-)

    Tak, masz rację, kozy nie kupię ;-)
    Wiem, czego nie chcę. Czuję się kompletna ( tak mi kiedyś napisałeś - jesteś kompletna nie potrzebujesz drugiej połowy ;-)
    Och Jaro, jestem taka szczęśliwa. Brakuje mi czasu na wszystko co bym chciała zdziałać jeszcze.


    Widzę że forum nadal trwa i ze w życiu niektórych bardzo się zmieniło ( choc nie rozumiem co tu robi nadal asdfg czyt jak jej tam ?) . Kobieto gratuluje wychodzi na to że jednak najtrudniej jest odejść czy pozwolić odejść bo później można i pełniej żyć i być szczęśliwym . Gratuluję . Pozdrawiam Cie Jaro i wszystkich znajomych .

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kochanka
    ~kochanka
    Napisane 16 listopada 2016 - 09:40
    Witaj Luna. Napisz lepiej co u Ciebie i jak się sprawy z T poukładały .

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~richard
    ~richard
    Napisane 19 listopada 2016 - 16:04
    tojest zguba zycia rodzinego,wszystko jest dobry na krotki czas,pamietaj kinga otym,ze szkoda dzieci i rodzine,tylko za seks.....Taka jest prawda kazdy Pan widzi tylko seks i zadnych zobowiazani,tylko siebie zabawic i z toba sie pobawic i to do czasu,puki mlodsza sobie znajdzie dziewczyne do seksui zabawy,ty idziesz juz na bok....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~centro
    ~centro
    Napisane 24 listopada 2016 - 12:51
    Jakis czas temu mocno udzielałem się w tym temacie. Interesuje mnie jedna sprawa, a właściwie jeden człowiek. Delta. Podejrzewam, że czyta ten temat. Chodzi mi o to, jak sobie radzisz teraz? Pisałeś jakieś półtora roku temu, że minęło 2 lata, więc teraz około 4 już jest. Dalej myślisz o niej, czy przeszło już? Pytam, bo u mnie mija 2 lata i jestem na takim etapie mniej więcej jak Ty wtedy. Dlatego jestem ciekaw, czy za po takim czasie coś się zmieniło, czy potrafisz już na to spojrzeć bez emocji, żałujesz, a może jesteś teraz pewny, ze to jednak była właściwa decyzja?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 30 listopada 2016 - 17:09
    Cześć centro,
    Dawno mnie tu nie było, bo i nie było potrzeby ale fakt, czasem zaglądam na forum. Widzę, że nic się nie zmieniło, dalej te same tematy, choć więcej sfrustrowanych, bardzo agresywnych kobiet - to mnie także odepchnęło od dalszej dyskusji.

    U mnie ok, wyleczyłem się z tego haju, przeszło, choć wiadomo, zadra zostanie. Nie rozwiodłem się (bo po co). Tamta dziewczyna natychmiast po zakończeniu ze mną chwyciła inną gałąź i ma to, co chciała. Wiesz, kobiety mają tak naprawdę gdzieś, z kim są - jest ten, teraz tamten, jest jej dobrze, nie, to idzie do innego. Stary, młodszy, łysy, przystojny, brzydal, bez różnicy, tylko kasa musi być na jej wygodę. Jakąkolwiek. One mówią na to bezpieczeństwo.
    Dziekuję jej za szczepionkę na romantyczną miłość, niemiecki XIX-wieczny wymysł, jak jeden gość napisał. Ten haj jest fajny i pewnie znów kiedyś wróci ale już nie w takiej formie, będę trzymał ramę.
    I jeszcze jedno, wszystko inne super funkcjonuje. Kobieta, żona czy kochanka, szczęścia Ci nie dadzą, to szczęście masz w sobie. Tylko musisz je w sobie odnaleźć. Kobieta da Ci przyjemność, obdarzając Cię tzw. "miłością". Az się potkniesz, nie wiedząc nawet o tym a potem "nie wiem, co czuję" itp.

    Ok, podsumowując jest ok a nawet lepiej. Ja swoje szczęście znalazłem (nie, nie zostałem mnichem-pustelnikiem;). Mam nadzieję, że Ty centro też wyszedłeś na prostą?
    Trzymaj się,

    D-ES

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~niestety kobieta
    ~niestety kobieta
    Napisane 30 listopada 2016 - 19:37
    niesfrustrowana ani agresywna, w sumie jednak szczęśliwa, bo sama..

    Nie należy wyrabiać sobie zdania na temat kobiet, na podstawie przeżytej jednej historii.. ani .takie kobiety, wszystkie nie są, ani nawet wszystkie kochanki..
    Widocznie na taką trafiłeś.. chociaż, zrobiła coś, czego wg C robić nie powinna już po rozstaniu.. może wykorzystała tego następnego, niekoniecznie Ciebie..
    Gdyby wylądowała sama w psychiatryku i została C wierną, pewnie obroniłaby miłość romantyczną, która niewątpliwie istnieje,
    to, że jej nie doświadczyłeś, a nie mogłeś, mając żonę i kochankę jednocześnie, nie oznacza, że jej nie ma..
    Pamiętaj, że pisząc o kobietach, piszesz też o swojej żonie.. widocznie dajesz jej "poczucie bezpieczeństwa", że tkwi w tym nadal.. no, bo po co się rozwodzić?

    znam T historię, cieszy mnie, że dobrze już się czujesz, że nie cierpisz.. ale nauki z tego nie wyciągnąłeś żadnej..
    może jeszcze kiedyś, pokochasz kogoś, po raz pierwszy..
    być może, nawet romantyczną miłością..
    Powodzenia samcu Delta.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo -Sierra
    ~Delta-Echo -Sierra
    Napisane 30 listopada 2016 - 20:02
    Dzięki, ale pamiętaj, że Delta.. to taki znak rejestracyjny związany z moją pasją a nie moje miejsce w hierarchii stada...
    Wyczułem lekki sarkazm i kiedyś bym się wykłócał i prostował ale dziś na szczęście jest mi to obojętne;). Nazwij mnie więc samcem delta lub omega, ja wiem, gdzie jestem.
    Dzięki tu dla yrkoon i chłopaków, zastosowałem się i dziś lecicie jak na lep...

    @niestety kobieta, mnie już nic nie ruszy bo wiem, jak to działa. W Twoim wpisie jest samotność, żal i tęsknota. Dlaczego niestety? Jesteście cudowne ale nie umiecie trzymać sie z dala od naszej męskiej, świętej czerwonej linii. A potem płacz.
    Ot co.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook