Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

kogo kocha kochanke czy żone

Rozpoczęte przez ~nika, 01 sty 2014
  • ~gość
    ~gość
    Napisane 20 lutego 2016 - 18:17
    ASDFGH w sumie to atakujesz kochanki a żony są tymi raczej dobrymi dla Ciebie, więc należy przypuszczać, że to ojciec zdradzał matkę. Weż się kobieto za swoje życie, poukładaj w nim, a nie układaj życia innym, przestań być ich Aniołem Stróżem, przestań być nadgorliwa, przestań nad interpretować i/lib interpretować w sumie realnie nie znając tematu. Od innych wiesz tyle co chcieli Ci przekazać, ich postawy znasz tak jak chcieli żebyś ich odbierała.... Myślę, że jesteś kobietą, która sama potrzebuje pomocy i której gdybyśmy historię poznali pewnie byśmy współczuli.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 20 lutego 2016 - 20:47
    ~gość napisał:
    asdfgh Ty masz jakąś cholerną osobowość Zbawiciela, Bohatera.... chcesz wszystkich ratować, pouczać, wprowadzać na dobrą drogę. A jak wygląda Twoje życie? Może zajmij się nim a nie szukaj tematów zastępczych? W Twojej rodzinie kto kogo zdradzał? Matka ojca, czy ojciec matkę?


    Po mnie możesz jeździć (do pewnego stopnia), ale żądam byś moich rodziców zostawił/a w spokoju. Nie zdradzali się i byli/są dobrymi rodzicami i nie muszą ci się z niczego tłumaczyć.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 20 lutego 2016 - 22:54
    Odnośnie "zbawiania świata". Tak jak pisałam, jestem realistką. Wiem, że nikogo nie uratuję, bo w sprawach psychicznych każdy musi uratować się sam. Można kogoś trochę naprostować, ale wątpię, czy da się to zrobić na forum. Czytałam swego czasu wyrywkowo jakieś fora psychologiczne i rzeczywistość "naprawy innych" jest przygnębiająca. Wiele osób tam piszących było po wieloletnich terapiach + wieloletnim pisaniu o swoich problemach na forach, ale niczego to nie zmieniało, co zresztą sami przyznawali. Albo kiedyś czytałam trochę blog takiej kobiety po terapii i jakichś szkoleniach w tym kierunku. Niby już wszystko zrozumiała, blog niemożliwie spsychologizowany, bla bla bla, a gdzieś po kątach przyznała, że się awanturuje o byle co z mężem, z rodzicami ich obojga skłócona, pretensje do wszystkich o wszystko wyłażą z każdego kąta, itd. itd. No i tak się zastanawiałam w czym jej ta terapia pomogła. Tak wyglądają realia zbawionych. :-) Na pewno nie wszystkich, bo jednak nawet tutaj widać, że coś do kogoś dociera.

    Dla mnie fora są BARDZO przydatnym źródłem informacji. Jak ktoś zechce rozwiązać swój problem, to przeczyta i mu się przyda, jak ktoś nie chce, to nie musi czytać. A ja aż tak dużo czasu nie poświęcam temu forum, by wpływało to negatywnie na moje życie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~gość
    ~gość
    Napisane 20 lutego 2016 - 23:33
    ~asdfgh napisał:
    ~gość napisał:
    asdfgh Ty masz jakąś cholerną osobowość Zbawiciela, Bohatera.... chcesz wszystkich ratować, pouczać, wprowadzać na dobrą drogę. A jak wygląda Twoje życie? Może zajmij się nim a nie szukaj tematów zastępczych? W Twojej rodzinie kto kogo zdradzał? Matka ojca, czy ojciec matkę?


    Po mnie możesz jeździć (do pewnego stopnia), ale żądam byś moich rodziców zostawił/a w spokoju. Nie zdradzali się i byli/są dobrymi rodzicami i nie muszą ci się z niczego tłumaczyć.


    Nie jeżdżę po Twoich rodzicach, bo gdzie i w którym miejscu. Zastanawia mnie to dlaczego wchodzisz w temat, który niby Ciebie nie dotyczy?

    W następnej swojej wypowiedzi na forum napisałaś, cytuję:
    "Dla mnie fora są BARDZO przydatnym źródłem informacji. Jak ktoś zechce rozwiązać swój problem, to przeczyta i mu się przyda, jak ktoś nie chce, to nie musi czytać. A ja aż tak dużo czasu nie poświęcam temu forum, by wpływało to negatywnie na moje życie."

    Więc chyba coś jest na rzeczy? do tego takie stanowcze postawienie ":nie" w temacie rodziców... kogo chcesz wytłumaczyć i dlaczego? Czy, aby na pewno jest Ci potrzebna analiza takich sytuacji? a może jednak temat dotyczy bezpośrednio Ciebie, mimo, że gdzieś zaznaczyłaś, że nie dotyczy.... Człowiek nie drąży tematu, nie wchodzi w tematy, które są mu niepotrzebne.
    Ty nie jesteś realistką w roli jaką przyjęłaś.... jedno twierdzisz, a co innego czynisz... i nawet tego nie dostrzegasz.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~smutna
    ~smutna
    Napisane 21 lutego 2016 - 05:59
    - Nadużycie : Żony na ogół kochają mężów, (nikt nie posiada takiej wiedzy),

    Odpowiedz:
    "Jak dla mnie "na ogół" nie znaczy to samo co "na pewno". Ale sama nie wiem, może dla kogoś to to samo. "

    Może i dla kogoś, to to samo, dla mnie nie..
    Na jakiej podstawie uważasz, że na ogół kochają?

    "Jak już pisałam, sama tej wiedzy nie wymyśliłam, tylko dużo czytałam + trochę rozmów z ludźmi + własne obserwacje. "
    Może gdybyś dodała + rozmowy z ludźmi na forum, Twoja wiedza by się poszerzyła? Skąd taki podział? na ludzi z realu i z forum? tamci mówią coś innego?

    "Więc w sumie macie w większości pretensje do tych wszystkich, którzy mi wiedzę przekazali."
    Czy użytkownicy forum, żadnej wiedzy Ci nie dostarczyli?

    I myślę, że nie Ty jedna cieszysz się, że nie zostałaś pedagogiem..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~smutna
    ~smutna
    Napisane 21 lutego 2016 - 06:29
    "ale żądam byś moich rodziców zostawił/a w spokoju. "

    Kto jak kto, ale Ty akurat nie powinnaś tego żądać:

    "Brak sumienia wyssałaś z mlekiem matki, mamusia i tatuś tacy sami jak ty i dzieci "

    A najbardziej mnie bawi, jak piszesz "brak argumentów= obrażanie innych"
    Wiedziesz prym na tym forum w obrażaniu innych ludzi.
    Nie chciej tylko przytoczenia cytatów, bo nie miałabym siły jeszcze raz przebrnąć przez Twoje wypowiedzi, uwierz mi na słowo..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 21 lutego 2016 - 18:43
    Miałam zamiar coś odpisać w swojej obronie, ale stwierdziłam, że więcej nie będę odpowiadać na żadne ataki dotyczące mojej osoby. Ja nie jestem tematem tego wątku i pora przyjąć to do wiadomości. Ten wątek dotyczy tematu "Kogo kocha? Żonę czy kochankę?" i tego się trzymajmy.

    Na przekręcanie moich wypowiedzi, wyrywanie z kontekstu, dopatrywanie się czegoś, czego nie napisałam albo przypisywanie mi myśli, których nie wypowiedziałam etc. także nie będę już odpowiadać.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~gość
    ~gość
    Napisane 21 lutego 2016 - 19:28
    ASDFGH nie jesteś tematem wątku i nie znasz z tego co piszesz tematu... wiec nie bardzo rozumiem Twoje udzielanie się. Jesteś tak nieskazitelnie idealna i rościsz sobie prawo do nauk? Ty ideał inni beee



    ~asdfgh napisał:
    Miałam zamiar coś odpisać w swojej obronie, ale stwierdziłam, że więcej nie będę odpowiadać na żadne ataki dotyczące mojej osoby. Ja nie jestem tematem tego wątku i pora przyjąć to do wiadomości. Ten wątek dotyczy tematu "Kogo kocha? Żonę czy kochankę?" i tego się trzymajmy.

    Na przekręcanie moich wypowiedzi, wyrywanie z kontekstu, dopatrywanie się czegoś, czego nie napisałam albo przypisywanie mi myśli, których nie wypowiedziałam etc. także nie będę już odpowiadać.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kawaler
    ~kawaler
    Napisane 22 lutego 2016 - 17:58
    "Ja nie jestem tematem tego wątku i pora przyjąć to do wiadomości. Ten wątek dotyczy tematu "Kogo kocha? Żonę czy kochankę?" i tego się trzymajmy."

    Nareszcie sobie przypomniałaś temat wątku.
    Kilka wpisów dotyczących facetów, że nie kochają ani żony, bo zdradzają, ani kochanki, bo to tylko coś na doczepkę..reszta to ataki na piszących, połowa Twoich wypocin dot. Pogubionej i kobiet "tego pokroju"
    Rozumiem, że to my wszyscy mamy się trzymać tematu wątku, Ty nie musisz !

    Pisz o zdradzających, a żony i kochanki same zadecydują czy to o ich facecie..

    "Czy warto więc było trawić życie na wspomnienie o Józiu?"
    Pewnie nie było warto, ale miłość to nie interes, nie musi się opłacać.

    "Miłość = cierpienie. Im więcej cierpienia tym więcej miłości. Co nie? Nawet w słowniku napisali, ze te słowa to synonimy i mają takie same znaczenie. Jak ktoś nie wierzy niech sprawdzi. :-) "
    To już nie mamy czytać literatury i słowników????
    Czy wybierać sobie???

    Sorry za wyrwanie zdań z kontekstu, przypisanie Ci czegoś czego nie pisałaś i dopatrywanie się czegokolwiek..


    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Pogubiona
    ~Pogubiona
    Napisane 23 lutego 2016 - 08:10
    Hmm,
    podsumowując:)
    Myślę, że @Asdfgh ma powód dla którego tutaj się wypowiada i tak często bywa, ale tylko jej ten powód jest znany. Sama pisała wcześniej, że ktoś kto tutaj zagląda(czytaj:ktoś kto znajduje to forum) robi to z jakiegoś powodu. Nie wierzę w to, że niby przypadkiem dostała link od kolegi i tak napisała raz...drugi...setny. Dlatego że ja na przypadkowych forach wypowiadam się raz,dwa, może pięć i koniec. Potem zapominam że gdzieś nawet napisałam.
    Podsumowując dalej: być może jest już uzależniona od EMOCJI jakie jej dajemy tutaj, zawsze się wypowiada w kwestiach, w których musi coś sobie i innym udowodnić:np. swoją wyższość, swoją rację. Chciała być kiedyś psychologiem.I właśnie być może tutaj odnajduje pokrótce swoje niespełnione zawodowe marzenia?udziela się, doradza,czyta wiele na temat zdrad i problemów w związku, na temat rozwiązywania problemów itd.Może się we wszystkim sama już zatraciła.
    To jak udawanie i bycie kimś, kim się nie jest.

    Wszystkim życzę miłego dnia i powodzenia.
    Jeśli ciekawi Was co u mnie to napiszę krótko:jestem na dobrej drodze:)

    Więcej się już tu nie wypowiem, więc napiszę na koniec: Nieważne co mówią Wam ludzie, ważne co Wy czujecie idąc wybraną przez siebie drogą.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~glonojad
    ~glonojad
    Napisane 23 lutego 2016 - 13:33
    ~Pogubiona napisał:

    Więcej się już tu nie wypowiem, więc napiszę na koniec: Nieważne co mówią Wam ludzie, ważne co Wy czujecie idąc wybraną przez siebie drogą.

    Bezsens totalny. 40% tego forum zajmują Twoje wypowiedzi, głównie wmawianie sobie, że podtrzymywanie kontaktu z ex żonatym kochankiem pomaga Ci w odnalezieniu drogi do szczęścia. Kompletna bzdura, oszukujesz samą siebie. I tak minie kolejny rok... i następny... Powinnaś wybrać się do psychoterapeuty, nie poradzisz sobie sama z uczuciem do tego mężczyzny. Pozdrawiam

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Bez chęci do zycia
    ~Bez chęci do zycia
    Napisane 29 lutego 2016 - 07:31
    Powiem wam cos .Bylam radosną kobietą przez 23 lata kochalam męza najmocniej jak się dalo.Wspieralam go a on mnie.pracowalismy wychowaliśmy dwie wspaniale córki dzisiaj są dorosle.Wszystko co mamy jest z jego i mojej pracy,córki nie byly wpadką po slubie obie planowane.Nie będe sie rozpisywac jaka do bylam wspaniala bo nie matkowalam mu razem ciezko pracowalismy.Jestem szczupla zadbana mężczyzni zaglądają za mną do dzisiaj i mam adoratorôw co chcieli byc ze mną od lat.Nigdy nie zdradzilam męza poprostu ufalam i kochalam jak potrafilam.Dwa lata temu mąż stal sie dziwny nerwowy ooprostu byl inny,pewnego wieczoru iznajmił mi ze mial 2 lata kochanke i musial mi to powiedziec bo od 2 miesiecy nie są razem a ona chciala mi wszystko powiedziec.Przestraszył się bo powiedzial ze tamto to glupia pomylka i wiecie jak sie tlumaczyl nie musze opisywac. Ja ta radosna kobieta nie wiem co mi sie stalo cos mi umknelo bo czlowiek sie stara oddaje siebie i zycie i naprawde kicha a tu cos takiego.Zostalismy razem on bardzo chcial choc corki dorosle ja z pracą samodzielna wiec mogł isc na nic nie patrząc.Cos we mnie pękło smutek mojej naiwnej wiary w człowieka i miłosci doprowadził ze zachorowalam ciężko organizm nie poradził sobie ze stresem gdy dowiedziałam się o chorobie połknełam silne leki bo nie chciałam nikomu przeszkadzac jak widac zyję jestem, chora cierpię fizycznie i psychicznie.Mąż jest przy mnie przeprasza i widzę ze kocha ze to naprawde byl jego błąd ale już niczego nie cofnie zrobił co zrobił córki go nienawidzą bo stracìły wiare w szczęsliwa rodzine i milosc nie szanują go a ja chciała bym umrzec i nie cierpiec bo co z tego ze go kocham i tyle lat zycia byłam naiwna i kochałam nie byłam szarą myszką byłam radosną zaradną kochającą kobietą.Dzis umieram bo zwątpiłam we wszystko stres zrujnowal moje zdrowie i nie chce zeby patrzyl jak cierpie moze mi sie uda zrobic wkońcy to dobrze i niedługo odejde.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~smutna
    ~smutna
    Napisane 02 marca 2016 - 17:47
    Nie masz chęci do życia, bo prawdopodobnie masz depresję..
    Nie raz przychodzi bez uprzedzenia czy konkretnej przyczyny, często pod wpływem wielu stresujących sytuacji.. Twoja ma uzasadnienie. Zdrada męża i choroba.

    Piszesz jednak, że o romansie dowiedziałaś się 2 lata temu.Skoro pozwoliłaś zostać mężowi to znaczy, że zależało Ci jednak na małżeństwie.
    Piszesz, że nie masz sobie nic do zarzucenia jako żonie, wszyscy piszą, że to, że jeden małżonek jest szczęśliwy, nie musi oznaczać szczęścia drugiego. Z jakiegoś powodu mąż zaczął romans i go kontynuował. Pomyłką można nazwać jednorazowy skok w bok. Dwuletni romans dawał mu coś, czego nie miał w domu. Rozstali się zanim Ci powiedział i ten fakt należy docenić.
    Naprawa związku po zdradzie jest wg mnie mega przedsięwzięciem, w niewielu przypadkach udanym, możliwym jednak pod jednym warunkiem : pracy obojga w tym kierunku. Jedna osoba nie jest w stanie naprawić relacji.
    Nie napisałaś o przestrzeni czasowej, kiedy zachorowałaś od czasu wyznania. Czy już rozwiązywaliście swoje problemy?
    Jeżeli mu wybaczyłaś, jeżeli masz w nim wsparcie, to nie widzę powodu wracania do romansu a tylko wspólną walkę z chorobą.
    Piszesz, że czego by nie zrobił, czasu już nie cofnie. Zgadza się ale na tym polega akceptacja pewnych faktów. Zwątpiłaś we wszystko? Wiesz ilu ludzi przeżyło to w życiu nie raz? Ale nie wszyscy chcą popełnić samobójstwo. Ludzie walczą z chorobą o każdy dzień życia.
    Zadziwiająca jest dla mnie również w takich sytuacjach nienawiść dzieci. Nie wiem co musiałyby zrobić Twoje córki, żeby ojciec je znienawidził. To pewnie inna miłość.

    Reasumując, kiedy wyjdziesz z depresji, będziesz wiedziała co robić. Pytanie tylko czy chcesz tego.?
    Przy całym współczuciu dla Ciebie, oceniając z boku, Twój mąż nikogo nie zabił, to się zdarza w niejednym małżeństwie, im bardziej się ufa, tym bardziej boli, ale dorosła dojrzała osoba, godzi się z faktami i żyje dalej.
    Możesz zawalczyć o siebie i stanąć na nogi lub mieć wymówkę do końca życia i nic nie robić, ubolewać, że ktoś zabrał Ci dawne wspaniałe życie.
    Wybór należy Ciebie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~To znowu ja
    ~To znowu ja
    Napisane 02 marca 2016 - 22:03
    ~smutna napisał:
    Nie masz chęci do życia, bo prawdopodobnie masz depresję..
    Nie raz przychodzi bez uprzedzenia czy konkretnej przyczyny, często pod wpływem wielu stresujących sytuacji.. Twoja ma uzasadnienie. Zdrada męża i choroba.

    Piszesz jednak, że o romansie dowiedziałaś się 2 lata temu.Skoro pozwoliłaś zostać mężowi to znaczy, że zależało Ci jednak na małżeństwie.
    Piszesz, że nie masz sobie nic do zarzucenia jako żonie, wszyscy piszą, że to, że jeden małżonek jest szczęśliwy, nie musi oznaczać szczęścia drugiego. Z jakiegoś powodu mąż zaczął romans i go kontynuował. Pomyłką można nazwać jednorazowy skok w bok. Dwuletni romans dawał mu coś, czego nie miał w domu. Rozstali się zanim Ci powiedział i ten fakt należy docenić.
    Naprawa związku po zdradzie jest wg mnie mega przedsięwzięciem, w niewielu przypadkach udanym, możliwym jednak pod jednym warunkiem : pracy obojga w tym kierunku. Jedna osoba nie jest w stanie naprawić relacji.
    Nie napisałaś o przestrzeni czasowej, kiedy zachorowałaś od czasu wyznania. Czy już rozwiązywaliście swoje problemy?
    Jeżeli mu wybaczyłaś, jeżeli masz w nim wsparcie, to nie widzę powodu wracania do romansu a tylko wspólną walkę z chorobą.
    Piszesz, że czego by nie zrobił, czasu już nie cofnie. Zgadza się ale na tym polega akceptacja pewnych faktów. Zwątpiłaś we wszystko? Wiesz ilu ludzi przeżyło to w życiu nie raz? Ale nie wszyscy chcą popełnić samobójstwo. Ludzie walczą z chorobą o każdy dzień życia.
    Zadziwiająca jest dla mnie również w takich sytuacjach nienawiść dzieci. Nie wiem co musiałyby zrobić Twoje córki, żeby ojciec je znienawidził. To pewnie inna miłość.

    Reasumując, kiedy wyjdziesz z depresji, będziesz wiedziała co robić. Pytanie tylko czy chcesz tego.?
    Przy całym współczuciu dla Ciebie, oceniając z boku, Twój mąż nikogo nie zabił, to się zdarza w niejednym małżeństwie, im bardziej się ufa, tym bardziej boli, ale dorosła dojrzała osoba, godzi się z faktami i żyje dalej.
    Możesz zawalczyć o siebie i stanąć na nogi lub mieć wymówkę do końca życia i nic nie robić, ubolewać, że ktoś zabrał Ci dawne wspaniałe życie.
    Wybór należy Ciebie.


    Mój maż byl i jest dobrym czlowiekiem nigdy nas nie zaniedbal nawet jak zdradzałi to on zawsze był o mnie zazdrosny .Córkom zawsze mowil ze nie nawidzi kłamstwa ciagle im to powtarzał i dlatego tak go nienawidzą.Zachorowałam niedługo po tej nowinie przeszłam silny szok stres dosłownie nie wiem co sie stalo ale stracilam swiadomosc. Po ocknięciu sie a trwalo to z miesiąc może dwa dowiedzialam sie o chorobie i swiat mi sie zawalił jak by było mało złych nowin. To on sie stara i to on chce mnie odzyskać ja narazie nie mam siły .Nie mam wymowki jestem skołowana nie chcę być z nim a kocham go ale raczej zostane sama bo patrząc na niego wszystko wraca i widzę go z tą kobietą .Dam sobie rade jestem silna i nigdy wiecej sie nie zakocham nigdy bo nie warto ufać,starać się,Mam nadzieje ze choroba mnie nie zabije albo ja sama siebie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Niedostępna
    ~Niedostępna
    Napisane 02 marca 2016 - 23:29
    Zdradzone żony piszą o zdradzających mężach "dobry człowiek ", mężowie zdradzają i też piszą " moja żona to dobra kobieta". Jakbym słyszała żonę alkoholika "pije bo koledzy go wciągają". Nie ogarniam, ale każdy pisze to w co chce wierzyć, a fakty jakoś pomija :-).
    Bez chęci do życia - walcz kobieto o siebie!!!!!!!!!! Takie załamanie z powodu faceta????? Ależ Ty musiałaś być uzależniona od niego.
    Tak jak napisała Smutna, inni ludzie walczą i wiele by oddali za życie, też zmagam się z chorobą, przez ostatni miesiąc widzę jak ludzie się nie poddają , a Ty się podajesz z powodu faceta, masakra, nie ten to będzie inny, co ma być to będzie, Twój mąż miał wybór Ty lub kochanka wybrał kochankę, atrakcje, jak myślisz dlaczego??? Walcz, jak dla siebie nie chcesz to chociaż dla córek!!!!!!!! Ale kurcze walcz!!!!!!!!!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~nowa zdziwiona
    ~nowa zdziwiona
    Napisane 02 marca 2016 - 23:50
    ~asdfgh napisał:
    napisał:
    Tylko ktoś, kto nie ma pojęcia co się przeżywa przy romansie współmałżonka, może tak napisać..To nie są trzy zdania, ani nawet trzy miesiące, to są lata..


    Nawet jeśli przeżyłaś zdradę męża nie wiem po co wypowiadasz się w imieniu WSZYSTKICH kobiet. Ty byś nie wybaczyła, ale inne wybaczają i to się dzieje każdego dnia. Są takie, które są zdeterminowane, by mąż został z nimi i walczą o to wszystkimi środkami.

    napisał:
    Jesteś bardzo niesprawiedliwa, pisząc, że kochanka ma prawo do kopnięcia w tyłek..
    Nikt na to nie zasługuje, żaden człowiek, natomiast ktoś kto kogoś tak potraktuje , nie zasługuje już na nic..


    Ja staram się tutaj pisać przydatne informacje, a więc nie kopię. Gdyby była zdradzoną żoną, to nic a nic nie obchodziłby mnie smutny los kochanek. Ale ja nie byłam zdradzana, więc mogę spokojnie pisać, bo mnie to nie dotyczy. Kiedyś była silna presja społeczna i każdy się musiał zastanowić, czy zachowanie wbrew normom społecznym mu się opłaca. Teraz tego nie ma, więc społeczeństwo ponosi tego konsekwencje i jak widzisz padło np. na ciebie, więc nie wzruszaj się aż tak bardzo losem kochanek, bo robisz to na swoją stratę.

    Ja uważam, że jak ktoś zrobi coś podłego to powinien ponieść konsekwencje po to, by przemyślał swoje postępowanie i zastanowił się czy warto. I to jest jak najbardziej słuszne i sprawiedliwe. Nienawidzę myślenia, że kat to ofiara losu, która nie umiała inaczej, a ofiara sama jest sobie winna, bo mam świadomość, że jak padnę ofiarą czegokolwiek to wszyscy MNIE obwinią.

    napisał:
    Świadomość, że wrócił, bo mu romans nie wyszedł, lub przez zależności rodzinne, finansowe, towarzyskie i religijne może wielu żonom nie przeszkadzać, ale dla mnie gra już niewarta świeczki.


    No widzisz, a dla innych kobiet to sprzyjająca okoliczność.

    napisał:
    "Kochanka go zostawiła, a on wrócił do żony" A gdyby go nie zostawiła?


    Jak wyżej. Miała kobieta szczęście, że kochanka go zostawiła.

    napisał:
    To, że jeden z drugim Panem powrócili, to w żaden sposób nie zmienia mojego statusu, kobiety porzuconej..


    Owszem, ale ja ci zwracam uwagę, że niepotrzebnie wrzucasz wszystkich do jednego worka. Tobie już nic nie pomoże z powodu twojego nastawienia i jak mniemam nastawienia twojego męża. U innych kobiet jest inaczej.

    napisał:
    Żony po ujawnieniu romansu, dokładnie są w takiej samej sytuacji, wiedzą, że jest niewierny i potrafi oszukiwać, myślę, że nawet bardziej niż kochankę..


    Może ze względu na pamięć o tym, co było wcześniej + ma nadzieję, że on zmieni swoje na.astawienie i postępowanie. W końcu kiedyś tam zakochali się w sobie, przeżyli szczęśliwe chwile i nie zawsze ją oszukiwał. Tymczasem kochanka od razu wie, z czym ma do czynienia, tylko ignoruje.


    Kobieto przestań krytykować i robić ludziom wodę z mózgu nie mając nadal pojęcia co wypisujesz. Przeżyj to najpierw poczuj coś a potem się wypowiadaj. A raczej takie rady zostaw naw fachowcom w takich dziedzinach. Opanuj się już. Wypisujesz zwykłe wyczytane dyrdymały i nie słuchasz tych co przeżyli i wiedzą co piszą.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~smutna
    ~smutna
    Napisane 03 marca 2016 - 06:46
    To znowu ja : "nie warto ufać,starać się,"

    Ja uważam, że warto, dla siebie. To jak sama podchodzisz do innych ludzi, decyduje o jakości Twojego życia. Kiedy ufasz innym świat wydaje się lepszy i Ty sama jesteś lepszym człowiekiem. Dlatego byłaś szczęśliwa. Wyobraź sobie wszystkie te lata, gdybyś nie ufała.. niepewna, podejrzliwa, sprawdzająca, kontrolująca, broniąca się przed zranieniem.. koszmar.
    Ufamy, bo chcemy ufać, bo to jest nam potrzebne. Wtedy dobrze się czujemy.
    Brak zaufania eliminuje sens bycia z drugą osobą.
    Nie zaufasz już nigdy nikomu, bo ktoś Cię zawiódł??
    Możesz uśmiechać się do sąsiada i zawsze mówić dzień dobry, a gdy ten Cię okradnie przestaniesz się uśmiechać do innych?
    Czy uważasz ,że fakt bycia bezgranicznie ufną gwarantować powinno uczciwe zachowanie innych.? Tak uważają dzieci.
    A już mogę Cię zapewnić, że kto trąbi, że kłamstwa nienawidzi nie oznacza to wcale, że sam nie kłamie. Obłuda? nie.. ludzka natura, inne wymagania w stosunku do siebie a inne do otoczenia..Tak się wychowuje dzieci..Mówimy czego nie wolno, nie mówimy, że my tego nie robimy..

    Coś u was nie funkcjonowało poprawnie skoro doszło do kryzysu, ale póki sobie tego nie uświadomisz nie ruszycie z miejsca..
    Starający się facet i Ty zamknięta w swoim nieszczęściu..
    To nie rokuje..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Nicita
    ~Nicita
    Napisane 03 marca 2016 - 09:22
    Drogie panie pomylka malzenska to jest jak malzonkowie sie zdradzają 5 lat po slubie.Powiem wam jedno facet ma cos takiego w glowie ze poprostu odbija mu chce sie zabawic czy chce sie sprawdzic ze jeszcze jest facetem i niektorzy wpadają w g...no.Ci co wracają do zon roznie to bywa sa tacy co rezygnują z kochanki bo tak trzeba ale są tacy naprawde co zamiecic chcieli siekierke na kijek i załują i sami nienawidzą siebie za to co zrobili.Zdarza sie ze kochanka odchodzi .Ale nie wmawiajcie sobie i nikomu ze zdradzajacy nie kocha źony a sa tacy poprostu ciagna to bo sie boja .Sa rozne sytuacje i nie mozna mowic ze wrucil bo kochanka go zostawila albo musial,bo wielu facetow lubi sie zabawic ale na konsekwencje nie zwracaja uwagi.Sa kochanki z ktorymi zostają a sa takie ktore sa błędem bo chcieli zobaczyc czy mogą jeszcze i tracą rodziny nieraz sie udaje ze zona sie nie dowie no i kochanka ma meza to siedzi cicho.Jesli mąz wraca do zony i nie ma zadnych obowiązkow bo dzieci sa samodzielne zona ma pracę i nieraz zarabia wiecej od niego to gdzie tu wraca bo musi .Faceci zucaja kochanki bardzo czesto bo sie zabawią,popełnią bład bo myslą ze inna jest lepsza i one tez lecz w wiekszosci facet uprzytomni sobie co robi i zaluje.Nie broncie zony męzow a i wy kochanki nie mowcie ze zawsze to wy odchodzicie bo tak nie jes .

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 03 marca 2016 - 10:12
    ~smutna napisał:
    Dwuletni romans dawał mu coś, czego nie miał w domu.


    To co zaprezentowałaś, to OBWINIANIE OFIARY. Obwinianie ofiary służy zapewnienie SOBIE poczucia bezpieczeństwa. Czyli: "ja nie postąpię tak jak ona, więc mnie nigdy nie dotknie zdrada" albo "ja nie noszę krótkich spódniczek, więc nie zostanę zgwałcona" etc. Złudne nadzieje!

    Nie dość, że kobieta została zdradzona, to jeszcze starasz się ją obciążyć odpowiedzialnością za to co zrobił jej mąż, a na co ona nie miała wpływu. Nie jest jej winą, że mąż ją zdradził. Nie, nie, nie i jeszcze raz nie! Jeśli miał jakiś problem w małżeństwie to powinien starać się go rozwiązać z żoną, a nie szukać sobie innej kobiety na boku.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~smutna
    ~smutna
    Napisane 04 marca 2016 - 07:21
    Powtórzę jeszcze raz: ROMANS ZAWSZE DAJE COŚ, CZEGO NIE MA SIĘ W DOMU.

    Teoria:
    Coś mu nie odpowiada, powinien porozmawiać i rozwiązać problemy z żoną.
    Skoro nic nie mówi, to znaczy, że jesteśmy szczęśliwi.
    W praktyce:
    Większość facetów nie umie rozmawiać. Nie chce. I nie rozmawia. Dusi wszystko w sobie. Sporadycznie wysyła sygnały, które są tłamszone w zarodku. Mówią innym: próbowałem z nią rozmawiać, ale mnie nie słuchała. Próba nieudana może być pierwszą i ostatnią zarazem.
    W efekcie:
    Na dany moment ONA uważa, że jest wszystko w porządku,
    ON oddalony i rozczarowany wie, że w porządku nie będzie już nigdy.

    Większość mężczyzn nie szuka kochanki.
    Szukają zrozumienia,ciepła, czułości , uznania i podziwu..
    Romans im to daje, gdy na krótko, uważają, że to pomyłka kolejna, gdy na dłużej, odchodzą z domu..

    Nigdy nie pisałam, że osoba zdradzona jest winna zdradzie.
    Uważam jednak, że jest współwinna. Nie tylko kryzysowi. Związek to relacja dwojga ludzi.Zapatrzeni w swoje problemy zapominamy o drugiej osobie. Nie liczymy się z nią. Nie bierzemy pod uwagę jej potrzeb. Nie słuchamy i nie rozmawiamy. Nikt nie ma na to czasu.

    Nieliczni zaczynają rozmawiać po rozwodzie..
    Pozdrawiam @kobietę.. To najlepsze co mogłaś zrobić, odejść sama, I też uważam, że możecie jeszcze się zejść. Oczywiście już w innej formie, nie jako małżeństwo.
    A wracając do @ to znowu ja..To nie Twoja wina, że mąż Cię zdradził. To wasza wina..


    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook