Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

kogo kocha kochanke czy żone

Rozpoczęte przez ~nika, 01 sty 2014
  • ~Pogubiona
    ~Pogubiona
    Napisane 31 lipca 2015 - 10:24
    [quote=~gość
    Nie rozumiem skąd te żale. Pakujecie się w relacje z żonatym facetem świadomie, pomijając te przed którymi ukrył facet obrączkę, ale tego też nie można zbyt długo ukrywać, więc o co wam chodzi?


    Skoro facet potrafi okłamywać skutecznie żonę przez 2-20 lat to tyle smao może ukrywac rodzinę. Faceci są naprawdę potrafią...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Pogubiona
    ~Pogubiona
    Napisane 31 lipca 2015 - 10:25
    * bez "są" miało być.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Pogubiona
    ~Pogubiona
    Napisane 31 lipca 2015 - 10:25
    * bez "są" miało być.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Sun
    ~Sun
    Napisane 31 lipca 2015 - 10:33
    Gościu - źle odrobiona lektura. Gdyby była odrobiona dobrze to zauważyłbyś, że miała to być relacja z człowiekiem, który właśnie się rozwodzi. To, że akurat przy podpisywaniu pozwu mu się mazaki wypisały to ta druga, "niefajna" część historii.
    Żale? Nie, to nie są żale - to jest przestroga dla innych i próba zaakceptowania swojej naiwności.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~gość
    ~gość
    Napisane 31 lipca 2015 - 12:30
    ~Sun napisał:
    Gościu - źle odrobiona lektura. Gdyby była odrobiona dobrze to zauważyłbyś, że miała to być relacja z człowiekiem, który właśnie się rozwodzi. To, że akurat przy podpisywaniu pozwu mu się mazaki wypisały to ta druga, "niefajna" część historii.
    Żale? Nie, to nie są żale - to jest przestroga dla innych i próba zaakceptowania swojej naiwności.


    Lektur się nie odrabia, lektury się czyta, nie jestem w stanie zapamiętać wszystkie. Widzę jednak że historia się powtarza,czyli zawsze jest jakieś ale.
    "Ale on się właśnie miał rozwodzić "
    Ale mogłaś powiedzieć "nie "zanim nie zobaczyłaś papierka. '
    Ale to, ale tamto, ale owamto.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Sun
    ~Sun
    Napisane 31 lipca 2015 - 12:39
    Odpowiem choć widzę, że rozmówca bez znajomości mojej historii to raczej nie rozmówca.
    Otóż powiedziałam "nie". Głośno i wyraźnie. I na szczęście DLA MNIE powiedziałam to bardzo szybko bo na samym początku. Ja się na kochankę nigdy nie pisałam i nigdy nie zapiszę. ALE to "nie" bolało. Bo musiałam przyznać za nas oboje, że to się tak nie da. I że nas nie ma.
    EOT

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~gość
    ~gość
    Napisane 31 lipca 2015 - 12:52
    ~Sun napisał:
    Odpowiem choć widzę, że rozmówca bez znajomości mojej historii to raczej nie rozmówca.
    Otóż powiedziałam "nie". Głośno i wyraźnie. I na szczęście DLA MNIE powiedziałam to bardzo szybko bo na samym początku. Ja się na kochankę nigdy nie pisałam i nigdy nie zapiszę. ALE to "nie" bolało. Bo musiałam przyznać za nas oboje, że to się tak nie da. I że nas nie ma.
    EO

    Ale to "nie" powiedziałaś już po skonsumowaniu relacji, czyli po pójściu z nim do łóżka i zacieśnieniu tej relacji ,no i oczywiście w momencie w którym zorientowałaś się że nici ze wspólnego życia.
    To trochę za późno żeby nie bolało, ale "cierp ciało ,jakżeś chciało. "

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Sun
    ~Sun
    Napisane 31 lipca 2015 - 13:04
    Widzę, że znasz moją relację od podszewki i nawet wiesz lepiej co, kiedy robiłam i jak czułam. Zatem nie widzę sensu pisania o tym dalej - dopisz sobie ciąg dalszy wg SWOJEGO uznania. Ale to wciąż nie będzie MOJA historia.

    Powiem tylko, że za swoje decyzje i błędy odpowiedzialność biorę na siebie. Od A do Z. Ale za manipulację jakiej dopuścił się on (a o tym jak to wyglądało wie tylko on i ja - chyba, że jesteś nim) powinien wziąć odpowiedzialność on.
    Niestety (i tu podejrzewam, że jesteś jednak kobietą) faceci z takich układów wychodzą bez szwanku. Bo dwie kobiety tak walczą o biednego misia, który nie wiedział czym się kończy granie na dwa(a może więcej) fronty. Ranił żonę, ranił kobietę, którą niby kochał , a tak naprawdę karmił jedynie swoją miłość własną.
    Kolejny raz powtórzę - gdyby kobiety były bardziej solidarne w stosunku do siebie i nie wierzyły ślepo takim Biednym Misiom to szybko by im ochota na miodzik przeszła.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~gość
    ~gość
    Napisane 31 lipca 2015 - 13:22
    ~Sun napisał:
    Widzę, że znasz moją relację od podszewki i nawet wiesz lepiej co, kiedy robiłam i jak czułam. Zatem nie widzę sensu pisania o tym dalej - dopisz sobie ciąg dalszy wg SWOJEGO uznania. Ale to wciąż nie będzie MOJA historia.

    Powiem tylko, że za swoje decyzje i błędy odpowiedzialność biorę na siebie. Od A do Z. Ale za manipulację jakiej dopuścił się on (a o tym jak to wyglądało wie tylko on i ja - chyba, że jesteś nim) powinien wziąć odpowiedzialność on.
    Niestety (i tu podejrzewam, że jesteś jednak kobietą) faceci z takich układów wychodzą bez szwanku. Bo dwie kobiety tak walczą o biednego misia, który nie wiedział czym się kończy granie na dwa(a może więcej) fronty. Ranił żonę, ranił kobietę, którą niby kochał , a tak naprawdę karmił jedynie swoją miłość własną.
    Kolejny raz powtórzę - gdyby kobiety były bardziej solidarne w stosunku do siebie i nie wierzyły ślepo takim Biednym Misiom to szybko by im ochota na miodzik przeszła.


    Masz rację że nie znam twojej historii, domniemywam na podstawie twoich krótkich i ubogich relacji.
    Masz również rację że kobiety nie są w stosunku do siebie solidarne, tak jak np. mężczyźni.
    Kolega kolegi nie wyda że tamten ma romans, ale że jego żona ma to już chętnie go poinformuje i jeszcze doradzi: "zostaw sukę "
    A kochankom cóż pozostaje, czasami oświecić żonę ale nie z powodu żalu tylko z zemsty

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Sun
    ~Sun
    Napisane 31 lipca 2015 - 14:33
    Zemsty? Po co? Co daje niby poinformowanie żony po fakcie?
    ja wiem, że jeżeli kiedykolwiek jeszcze się do mnie odezwie szukając przygody to zrobię tylko "prześlij dalej"...
    I taką informację rozumiem, nie rozumiem natomiast przesyłania słodkich jak miód literek kobiecie, która w 99% nie ma o poczynaniach Misia zielonego pojęcia, a informowanie jej o tym to zemsta chyba na sobie samej - bo Misio i tak się wyłga. Ma to przecież wyuczone do perfekcji :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~gość
    ~gość
    Napisane 31 lipca 2015 - 14:47
    ~Sun napisał:
    Zemsty? Po co? Co daje niby poinformowanie żony po fakcie?
    ja wiem, że jeżeli kiedykolwiek jeszcze się do mnie odezwie szukając przygody to zrobię tylko "prześlij dalej"...
    I taką informację rozumiem, nie rozumiem natomiast przesyłania słodkich jak miód literek kobiecie, która w 99% nie ma o poczynaniach Misia zielonego pojęcia, a informowanie jej o tym to zemsta chyba na sobie samej - bo Misio i tak się wyłga. Ma to przecież wyuczone do perfekcji :)


    Ja tylko przytaczam przykłady niektórych wypowiadających się kochanek,oraz mężczyzn którym kochanki właśnie to zrobiły,nie tyczy się to twojej osoby.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~meegi
    ~meegi
    Napisane 31 lipca 2015 - 14:48
    ~Sun napisał:
    Meegi bardzo się cieszę. Nawet nie wiesz jak serce rośnie gdy czytam Ciebie. Mi też nie jest łatwo. Już raz zawróciłam by próbować utrzymać choć przyjaźń. Ale jaką do cholery przyjaźń skoro ten człowiek mnie zawiódł, zmanipulował, okłamał, zranił i straciłam przez niego całe poczucie bezpieczeństwa. Mam przyjaciół - ale w relacji z nimi nie płaczę tylko się uśmiecham, nie chodzę do psychologa tylko na imprezę.
    Nie można utrzymać czegoś co nie istniało. A jedynie zaklinałam rzeczywistość, że miałam to co sobie wymyśliłam.
    Czytaj, chłoń i nigdy nie pozwól sobie na ponowny kontakt. o zniszczy Cię tak jak mnie.
    Miałam może kilka cudownych chwil i mnóstwo marzeń. Jednak gra nie warta jest świeczki. Bo to co się działo później to straszny czas. Straszny.
    Trzymam kciuki abyś wytrwała. Good luck! :)

    damy rade...u mnie sytuacja kiepska bo pracujemy razem ale na razie ogarniam i mysle ze bedzie coraz lepiej. Buziaki:-*

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~niedostepna
    ~niedostepna
    Napisane 31 lipca 2015 - 14:49

    Ojjj wyłga się i jeszcze Tobie się dostanie od żony Biednego Misia, że go na siłę, on sie opierał mówił nie, a Ty swoje :-), albo usłyszysz, że rozpier... im życie, nie warto tracić nerwów

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 31 lipca 2015 - 22:47
    ~gość napisał:

    Masz również rację że kobiety nie są w stosunku do siebie solidarne, tak jak np. mężczyźni.
    Kolega kolegi nie wyda że tamten ma romans, ale że jego żona ma to już chętnie go poinformuje i jeszcze doradzi: "zostaw sukę "
    A kochankom cóż pozostaje, czasami oświecić żonę ale nie z powodu żalu tylko z zemsty


    Kobieta też raczej nie zdradzi mężowi przyjaciółki, że ta go zdradza. Co innego zawiedziona kochanka. Ma dwa motywy. Bo albo sądzi, że go rozwiedzie na siłę albo ma już pewność, że nic z tego nie będzie i dochodzi do wniosku, że jak ona nie może być szczęśliwa to niech on też nie będzie.

    Poza tym różne są kobiety. Jedne chcą wiedzieć, a inne nie.

    ~Sun napisał:
    rozmówca bez znajomości mojej historii to raczej nie rozmówca.


    Nikt nie musi znać twojej historii dokładnie. ŚWIADOMIE zadawałaś się z żonatym, więc zostałaś kochanką. Nieważne co on robił (a tak na marginesie: -on też będzie cierpiał, ale innym razem). Ważne jest co TY robiłaś: wiedząc, że on ma rodzinę zadawałaś się z nim, więc nie zwalaj winy na niego i nie rób z siebie ofiary.

    Takie śmieszne tłumaczenia kochanek można porównać do sytuacji dwóch złodziei: wybrali się na kradzież i tylko jeden został złapany. Złapany się tłumaczy, że on właściwie nie wiedział co robi i że został zmanipulowany przez niezłapanego.

    Jedyna kochanka naprawdę pokrzywdzona to ta, która nie wiedziała, że ukochany jest żonaty. Cała reszta ma to na co zasłużyła z własnej głupoty, a za głupotę trzeba płacić, zdarza się, że i życiem.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~gość
    ~gość
    Napisane 31 lipca 2015 - 23:48
    Asdfgh a jak tłumaczyć to kiedy kochanka słyszy słowa, ze jego z żoną nic nie łączy, gdy mówi, że będzie składał papiery rozwodowe, gdy obiecuje i mówi o wspólnej przyszłości. Z czasem okazuje się, ze sypia z żoną, że obdarowuje ją ciągle prezentami i zapewnia ze coś do niej czuje? On od początku twierdził_ że się będzie rozwodzić. Nie wchodziła bym w to gdybym nie słyszała tego co słyszałam

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 01 sierpnia 2015 - 08:55
    ~gość napisał:
    Asdfgh a jak tłumaczyć to kiedy kochanka słyszy słowa, ze jego z żoną nic nie łączy, gdy mówi, że będzie składał papiery rozwodowe, gdy obiecuje i mówi o wspólnej przyszłości. Z czasem okazuje się, ze sypia z żoną, że obdarowuje ją ciągle prezentami i zapewnia ze coś do niej czuje? On od początku twierdził_ że się będzie rozwodzić. Nie wchodziła bym w to gdybym nie słyszała tego co słyszałam


    Słuchaj, z tego co piszesz on się nawet nie wyprowadził z domu, a większość albo spora część żonatych opowiada o rychłym rozwodzie. No i co ci mogę więcej powiedzieć. Wychodzisz z tego, mam nadzieję nie mocno poraniona, a w przyszłości konfrontuj to co ludzie mówią z tym co robią. Bo to jest wielka różnica. Jak ci kolejny żonaty będzie opowiadał o rozwodzie to poproś o dowody. Choć mam nadzieję, że teraz sobie znajdziesz wolnego.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Sun
    ~Sun
    Napisane 01 sierpnia 2015 - 11:37
    Asdfgh przykro mi, że spotkała Cię zdrada


    Nigdy jednak nie pisz tego co napisałaś w ostatnim zdaniu. NIGDY!

    Żadna "kochanka " nigdy już nie wejdzie w taki układ. NIGDY!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 01 sierpnia 2015 - 16:28
    Ja nie zdradzałam i nie byłam zdradzana. Przypadkiem znalazłam to forum i od czasu do czasu coś piszę. Niektórzy tu twierdzą, że robię chłodne analizy, ale myślę, że przydatne, zwłaszcza dla tych, którzy się dopiero zastanawiają czy w to wejść i dla tych, którzy chcą z tego wyjść. No i denerwuję tych, którzy w tym tkwią. :-)

    Nieraz mnie zastanawiało co powoduje, że kobieta staje się kochanką żonatego. Na świecie jest mnóstwo wolnych, fajnych i dobrych facetów, którzy chcieliby kogoś mieć, a ona musi brać akurat tego, który jest zajęty. Z tego co się dowiedziałam są 2 powody:
    1. Zakazane romanse wywołują SILNE EMOCJE, a zwyczajny, dobry człowiek (stanu wolnego) poszukujący miłości nie jest w stanie takich wywołać. Kobiecie, będącej pod wpływem silnych emocji, wydaje się, że tak kocha jak nikt nigdy nie kochał - a to taki fajny stan, o którym każdy marzy. Tylko, że to z reguły pusta wydmuszka, bo prawdziwa miłość nie na tym polega.
    2. Żonaty często ma przewagę nad kawalerem, bo jest bardziej obyty, lepiej rozeznany w sprawach damsko-męskich, zna i lepiej rozumie kobiety. Wie, które guziczki nacisnąć by wywołać odpowiednią reakcję. Poza tym żona o niego dba by dobrze wyglądał. To nie jest reguła oczywiście, ale facet, który nie miał wielkiego doświadczenia z kobietami ma niewielkie szanse ze starym wyjadaczem.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 01 sierpnia 2015 - 17:04
    Jeszcze jedno mi się przypomniało. Czym jest ta sławna walka o miłość. Ta, co filmy o niej kręcą i piszą książki na ten temat. Wiecie: Romeo i Julia, Tristan i Izolda etc. Walka o miłość to NIE JEST walka z żonatym, by ten się rozwiódł. Walka o miłość to walka z OKOLICZNOŚCIAMI ZEWNĘTRZNYMI. A więc z odległością (on pół roku na morzu), z rodziną (bo przeciwna związkowi), z finansami (nie stać ich na zamieszkanie razem), z chorobą i innymi tego typu rzeczami. Jak w "Nad Niemnem" Justyna przezwyciężyła obiekcje rodziny i znajomych co do jej ślubu z człowiekiem niższego stanu.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~gość
    ~gość
    Napisane 01 sierpnia 2015 - 17:35
    Asdfgh nie wiem co bierzesz ale zmień dilera

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook