Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

kogo kocha kochanke czy żone

Rozpoczęte przez ~nika, 01 sty 2014
  • ~Kobieta
    ~Kobieta
    Napisane 05 lipca 2015 - 14:09
    ~meegi napisał:
    ~camila napisał:
    Ja mam pytanie: jak mąż jest nieszczęśliwy z żoną to co czuję jak się zachowuję kiedy wychodzi z żoną na jakieś imprezy albo spotykają się z znajomymi czy wtedy jest szczęśliwy czy udaję że jest?

    ...nie wiem wlasciwie jak to z facetami jest ale moj kiedys po pijaku na pytanie odnosnie zony tzn zapytalam czy jest szczesliwy bo widzialam go z zona i na takiego wygladal, powiedzial ze jest tchorzem i sam sie oszukuje... Tyle sie dowiedzialam on tego nie pamieta wiec nie wracalam do tematu, ale co autor mial na mysli... To moze Panowie sie wypowiedza....


    Mogę odpowiedzieć ze swojej strony.
    Mąż miał kochankę lat kilkanaście.
    Chodziliśmy w tym czasie na zabawy sylwestrowe i karnawałowe. tańczyliśmy do rana niemalże. Spędzaliśmy razem urlopy za granicą wraz z naszymi znajomymi.
    Chodziliśmy na imprezy różne, służbowe męża, prywatne do przyjaciół. Uchodziliśmy za zgrane małżeństwo.
    Jeśli tak własnie wygląda " nieszczęśliwy" mężczyzna, to chciałabym zobaczyć, jak wygląda szczęśliwy. Udawać można raz, dwa, pięć, osiem, ale nie kilkanaście lat.
    Mąż nadal twierdzi, że gdybym nie wyrzuciła go z domu, mieszkał by z nami nadal .
    Obecnie ma problemy zdrowotne, stany depresyjne, problemy z sercem.
    A przecież jest ze swoją " ukochaną"
    Ja całkowicie wycofałam się z jego życia. Nawet unikam miejsc, gdzie mogłabym go spotkać. Nie dzwonie, nie piszę. Po prostu zwróciłam mu wolność, z której on teraz nie potrafi się cieszyć.
    Zrobiłam nawet więcej - zajmuje się jego schorowaną mamą, bo ona jest w tej sytuacji najbardziej samotna i opuszczona. Zabrałam ja nawet do naszego domu, bo wymagała opieki.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Sun
    ~Sun
    Napisane 05 lipca 2015 - 17:31
    To że osoba która porzuca boryka się z wyrzutami sumienia po rozstaniu to chyba zupełnie naturalny odruch. Trudno odpowiedzieć na pytanie "czy jesteś szczęśliwy " osobie, którą się zraniło. Tylko skrajny egoista odpowiedzialby twierdząco. Nie rozumiem też po co zadawać takie pytanie w świetle tak ciężkich przeżyć jakimi jest rozwód.
    Nie oznacza to jednak, że ta osoba pozostanie w swoich wyrzutach sumienia na zawsze bo prędzej czy później każdy z nas czuje spełnienie. A że po drodze pojawiają się na tym naszym szczęściu rysy to po prostu życie.
    Co w takim razie miałyby czuć osoby które tracą swoje dzieci w wyniku jakichś tragicznych wydarzeń. Oni też żyją wśród nas i żyją na tyle szczęśliwie na ile sobie pozwolą. Bo poczucie szczęścia należy tylko do nas.

    Czy partnerka Jaro jest nieszczęśliwa bo jej ukochany musiał dokonać wyboru? Owszem może czuć swego rodzaju dyskomfort ale jest szczęśliwa bo ma obok siebie kogoś kto ją kocha i kogo ona darzy uczuciem. Oczywiście posluzylam się tutaj tylko ich przykładem bo nie znam ich ale twierdzę, że szczęście to bardzo szeroki zakres uczuć. Niekoniecznie przekreslony jednym złym doświadczeniem życiowym.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~camila
    ~camila
    Napisane 05 lipca 2015 - 20:32
    Dziekuję wam za odpowieć. Znam faceta jest żonaty. Chciał się ze mną kiedys umówić . Nie był jeszcze żonaty. Powiedziałam nie. Niedawno temu spotkałam go i porozmawialiśmy. To jest jego drugie małżeństwo ma malutkiego synka. Jego drugie małżeństwo było wpadką. Mówi że nadal coś do mnie czuje. Pytam go czy jest szczęśliwy. Milczał. Nie pytałam dalej. Na końcu chciał mnie pocałować. Czy na prawde jest szczęśliwy może nie był gotowy jeszcze na drugie małżeństwo a musiał. Na FB różne zdjęcia z imprez i inne wyglądają szczęśliwi. Czytam ten forum i też inne żeby choć trochę zrozumieć dlaczego facet tak postępuje.
    Podkreślam że nie jestem jego kochanką.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kasia
    ~Kasia
    Napisane 05 lipca 2015 - 22:44
    Heh, Camila brak odpowiedzi na pewne pytania to najgorsza odpowiedź. Ja do tej pory zastanawiam się, dlaczego mój były już kochanek nie odpowiedział mi na pytanie czy kocha żonę. Gdyby powiedział tak, owszem zraniłoby mnie to, ale pozwoliło pójść dalej. Bo nie żywiłabym żadnej głupiej nadziei. A tak coś we mnie ciągle jest. Może nowi Panowie odpowiedzą mi na pytanie, dlaczego nie odpowiedział mi na to pytanie. Czyżby sam nie wiedział co czuje?


    Olena, Twoje słowa o kalkulacji mężczyzn są niesamowicie prawdziwe. Ja się tak czuję. Czuję że poszło to w kalkulację tego co się stanie jeśli odejdzie, wiec nawet nie do końca chciał budować coś ze mną i zabijał to gdzieś w sobie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Jaro
    ~Jaro
    Napisane 05 lipca 2015 - 22:53
    ~Sun napisał:
    To że osoba która porzuca boryka się z wyrzutami sumienia po rozstaniu to chyba zupełnie naturalny odruch. Trudno odpowiedzieć na pytanie "czy jesteś szczęśliwy " osobie, którą się zraniło. Tylko skrajny egoista odpowiedzialby twierdząco. Nie rozumiem też po co zadawać takie pytanie w świetle tak ciężkich przeżyć jakimi jest rozwód.
    Nie oznacza to jednak, że ta osoba pozostanie w swoich wyrzutach sumienia na zawsze bo prędzej czy później każdy z nas czuje spełnienie. A że po drodze pojawiają się na tym naszym szczęściu rysy to po prostu życie.
    Co w takim razie miałyby czuć osoby które tracą swoje dzieci w wyniku jakichś tragicznych wydarzeń. Oni też żyją wśród nas i żyją na tyle szczęśliwie na ile sobie pozwolą. Bo poczucie szczęścia należy tylko do nas.

    Czy partnerka Jaro jest nieszczęśliwa bo jej ukochany musiał dokonać wyboru? Owszem może czuć swego rodzaju dyskomfort ale jest szczęśliwa bo ma obok siebie kogoś kto ją kocha i kogo ona darzy uczuciem. Oczywiście posluzylam się tutaj tylko ich przykładem bo nie znam ich ale twierdzę, że szczęście to bardzo szeroki zakres uczuć. Niekoniecznie przekreslony jednym złym doświadczeniem życiowym.

    Zupełnie inaczej to odbieram.
    Pytanie, czy jesteś szczęśliwy?
    Też bym chciał wiedzieć.
    Bo jeśli nie jest, to po co to wszystko?

    I nie chodzi też o moją partnerkę, czy jest szczęśliwa, tylko o mnie, czy warto było, coś zburzyć..
    żeby zamknąć małżeństwo, tylko te dwie osoby muszą to zrozumieć, dlaczego?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Sun
    ~Sun
    Napisane 06 lipca 2015 - 07:37
    Jaro raz piszesz, że szczęściem tego co czujesz nazwać nie możesz a z drugiej strony piszesz że było warto - to jak to jest? ;)

    Ja bym nie chciała usłyszeć że jestem szczęśliwy/szczęśliwa bo to jest imo postawa nie fair w stosunku do partnera - ale czy było warto bym wiedzieć chciała

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kobieta
    ~Kobieta
    Napisane 06 lipca 2015 - 10:00
    ~Sun napisał:
    To że osoba która porzuca boryka się z wyrzutami sumienia po rozstaniu to chyba zupełnie naturalny odruch. Trudno odpowiedzieć na pytanie "czy jesteś szczęśliwy " osobie, którą się zraniło. Tylko skrajny egoista odpowiedzialby twierdząco. Nie rozumiem też po co zadawać takie pytanie w świetle tak ciężkich przeżyć jakimi jest rozwód.
    Nie oznacza to jednak, że ta osoba pozostanie w swoich wyrzutach sumienia na zawsze bo prędzej czy później każdy z nas czuje spełnienie. A że po drodze pojawiają się na tym naszym szczęściu rysy to po prostu życie.
    Co w takim razie miałyby czuć osoby które tracą swoje dzieci w wyniku jakichś tragicznych wydarzeń. Oni też żyją wśród nas i żyją na tyle szczęśliwie na ile sobie pozwolą. Bo poczucie szczęścia należy tylko do nas.

    Czy partnerka Jaro jest nieszczęśliwa bo jej ukochany musiał dokonać wyboru? Owszem może czuć swego rodzaju dyskomfort ale jest szczęśliwa bo ma obok siebie kogoś kto ją kocha i kogo ona darzy uczuciem. Oczywiście posluzylam się tutaj tylko ich przykładem bo nie znam ich ale twierdzę, że szczęście to bardzo szeroki zakres uczuć. Niekoniecznie przekreslony jednym złym doświadczeniem życiowym.


    Piszesz :"Nie rozumiem też po co zadawać takie pytanie w świetle tak ciężkich przeżyć jakimi jest rozwód. "

    Rozumiem, że występujesz w tej wypowiedzi jako obrońca mojego męża ;-)
    Czy rozwód był ciężkim przeżyciem dla mojego męża. Może i był ... Ale to on zdradzał mnie lat 15, nie rok, nie dwa. Pomyśl, czym był dla minie moich dzieci.
    Po co zadawać takie pytanie ? Przeżyliśmy razem 30 lat - przekreśliliśmy to w jednym dniu - rozwodem.
    To mnie uprawnia do zadania mężowi wielu pytań
    Piszesz również :
    "Czy partnerka Jaro jest nieszczęśliwa bo jej ukochany musiał dokonać wyboru? "
    Nie mieszajmy dwóch rożnych spraw. Rozstanie z mężem/. żoną , to sprawa tych dwojga. Ja nie zastanawiam się, czy kobieta,z którą mój mąż miał romans, jest szczęśliwa , ponieważ to mnie nie dotyczy. To dotyczy li tylko mojego małżonka i jej.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Sun
    ~Sun
    Napisane 06 lipca 2015 - 10:25
    Kobieto absolutnie nie występuję w roli adwokata kogokolwiek. Piszę tylko i wyłącznie o swoich odczuciach nt.
    Nie spytałabym mojego ex czy jest szczęśliwy tak jak nie chciałabym by on mnie o to pytał. Bo to WG MNIE może zasugerować że "wtedy nie-teraz tak".
    Każdy z nas niesie swój krzyż jak ktoś tu kiedyś napisał i gdy związek się kończy to możemy zatroszczyc się jedynie o dobre relacje między ex partnerami i o swoje szczęście - niekoniecznie wszystkich wokół informując jak to teraz jest cudownie (czy wręcz przeciwnie).

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kobieta
    ~Kobieta
    Napisane 06 lipca 2015 - 12:22
    ~Sun napisał:
    Kobieto absolutnie nie występuję w roli adwokata kogokolwiek. Piszę tylko i wyłącznie o swoich odczuciach nt.
    Nie spytałabym mojego ex czy jest szczęśliwy tak jak nie chciałabym by on mnie o to pytał. Bo to WG MNIE może zasugerować że "wtedy nie-teraz tak".
    Każdy z nas niesie swój krzyż jak ktoś tu kiedyś napisał i gdy związek się kończy to możemy zatroszczyc się jedynie o dobre relacje między ex partnerami i o swoje szczęście - niekoniecznie wszystkich wokół informując jak to teraz jest cudownie (czy wręcz przeciwnie).


    Zacznę od tego, że jestem pozytywnie nastawiona do tego forum,do Ciebie również. Nie oceniam nikogo. Mojego męża również.Już nie.
    TY masz prawo do swojego zdania nt, ja również.
    Moje pytanie do męża nie było zadane wprost :jesteś teraz szczęśliwy ?
    Wniknęło z rozmowy, którą prowadziliśmy.
    Mamy dwoje dorosłych dzieci, które były i są nadal całym światem mojego męża. Teraz sytuacja jest bardzo skomplikowana. Syn ma ogromny problem emocjonalny. Ojciec był dla niego niczym Guru, dla nas wszystkich w domu.
    Moje relacje z mężem są poprawne, nawet mogę powiedzieć, że dobre.
    A wracając do szczęścia ... zależy co dla kogo jest szczęściem.
    Nie ma jednoznacznej definicji szczęścia.
    Ja byłam szczęśliwa nie dlatego, że mam piękny dom i dostatnie życie.
    Byłam szczęśliwa - bo miałam rodzinę,czułam się kochana i czułam się bezpieczna.
    Teraz wszystko to legło w gruzach.
    Więc sama dla siebie muszę stworzyć NOWĄ DEFINICJĘ SZCZĘŚCIA .

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Sun
    ~Sun
    Napisane 06 lipca 2015 - 14:35
    I tego Ci życzę.
    Po takich zmianach każdy z nas musi sobie taką stworzyć. I wierzę, że się da:)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~~mariusz
    ~~mariusz
    Napisane 06 lipca 2015 - 15:38
    A co to jest szczęście ????
    Chyba nigdy się nie dowiem.
    Jestem zły na to że nie potrafiliśmy się uzupełniać z moją żoną. Jestem zły na teściową że nie nauczyła jej życia. Związek polega na partnerstwie w każdej dziedzinie, podejmowaniu decyzji, spełnianiu potrzeb, uzupełnianiu siebie. Moja żona po prostu tego nie potrafi .... Zazdroszczę parom, które są szczęśliwe, prowadzą rodzinne życie, kochają się. Z moją kochanką, którą nazywam dziewczyną gdybym wcześniej nie był 5 lat, pewnie bym się nie związał. Pewnie nie szukałbym innej i siedział bym słuchając toksykologi teściowej, która potrafi oceniać wszystkich w koło. Tylko gdzie to szczęście ? Może dałby mi to syn? Tylko jak długo? Ma teraz 4 lata, za jakiś czas będzie miał kolegów, dziewczyny, nie będzie się specjalnie interesował rodzicami. A ja pewnie zapomniałbym o szczęściu

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~centro
    ~centro
    Napisane 06 lipca 2015 - 16:34
    Mariusz, a rozmawiałeś już z synem. Powiedziałeś mu, że się wyprowadzasz i rozstajesz się z żoną? Jak to przyjął?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Sun
    ~Sun
    Napisane 06 lipca 2015 - 16:41
    Mariusz ależ każdy z nas pragnął by tak to się właśnie toczyło. Zakochanie, piękna miłość, cudowne i zdrowe dzieci, świetny seks...ale dlaczego tkwić w czymś co wiemy, że nam tego szczęścia nie daje? ...nie zawsze szczęście innych osób powinno być wyznacznikiem nas samych. I nie chodzi tu o czysty egoizm ale tak jak wspomniałeś dzieci mają mimo wszystko swoje życie, ich szczęście nie zawsze jest kreowane naszym, a często wbrew pozorom robimy im krzywdę tkwiąc w "układzie" by tylko utrzymać "rodzinę". Gdy brakuje komunikacji i szczerości w stosunkach dziecko-rodzic owszem można narobić bałaganu. Ale osobiście uważam, że stereotypowe podejście do modelu rodziny to bujda na resorach. Nie wszystko musi być zawsze czarne i białe.
    I znów powtórzę-to tylko moje zdanie. Też nie było mi łatwo wybrać taką drogę jaką wybrałam ale wiem, że gdybym wybrała inną jeszcze więcej osób by żyło w kłamstwie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Sun
    ~Sun
    Napisane 06 lipca 2015 - 16:50
    Centro a jak myślisz dlaczego większość czeka aż dziecko podrośnie? Aż może zrozumie? Bo 4 latek nie rozumie jeszcze nic. Może tylko wyciągnąć rączki i uwiesić Ci się na szyi prosząc "nie odchodź". Bo ono nie rozumie, że go nie zostawiasz na zawsze. Że opuszczasz tylko "układ" w którym wszyscy żyjecie. A więź między Wami zostanie na zawsze. Na tyle na ile oczywiście pozwolą strony "układu". I tu właśnie niektórym brakuje mądrego podejścia.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~camila
    ~camila
    Napisane 06 lipca 2015 - 22:35
    ~Kasia napisał:
    Heh, Camila brak odpowiedzi na pewne pytania to najgorsza odpowiedź. Ja do tej pory zastanawiam się, dlaczego mój były już kochanek nie odpowiedział mi na pytanie czy kocha żonę. Gdyby powiedział tak, owszem zraniłoby mnie to, ale pozwoliło pójść dalej. Bo nie żywiłabym żadnej głupiej nadziei. A tak coś we mnie ciągle jest. Może nowi Panowie odpowiedzą mi na pytanie, dlaczego nie odpowiedział mi na to pytanie. Czyżby sam nie wiedział co czuje?


    Olena, Twoje słowa o kalkulacji mężczyzn są niesamowicie prawdziwe. Ja się tak czuję. Czuję że poszło to w kalkulację tego co się stanie jeśli odejdzie, wiec nawet nie do końca chciał budować coś ze mną i zabijał to gdzieś w sobie.


    Kasiu jak by tobie szczerze odpowiedział włlasie to byś mogła definitywnie z tym kończyć mimo tego że to ciebie by zabolało ale byś wiedziała na czym stoisz. Może ją kochał ale czy to nie jest tak że jak się kogoś szczerze kocha to nie ma miejsca na drugą osobę a ty byłas jego kochanką to można stwierdzić że żony szczerze nie kochał.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~~mariusz
    ~~mariusz
    Napisane 06 lipca 2015 - 22:41
    centro nie rozmawiałem z synem, myślałem że wspólnie to załatwimy.
    Okazało się że żona nie radzi sobie z sytuacją. Zażywa silne leki które działają jakby była pijana. Nie pisałem wcześniej, ale oboje z żoną jesteśmy uzależnieni od alkoholu. Ja nie piję ponad 12 lat, ona 14. Już wcześniej jadła tabletki zmieniając sobie nastrój.Jestem załamany. Tak mi żal małego ..... Nie wiem co mam robić. Tym co robi odpycha mnie od siebie. Wiem że to moja wina, ale jej zachowanie powoduje że mam wstręt do niej. Żeby nie mały to bym ją zapakował i oddał teściowej.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kasia
    ~Kasia
    Napisane 08 lipca 2015 - 16:37
    Camila, dokładnie jest jak piszesz. Może ją jeszcze kocha, ale chyba nie tak jak powinien.

    Panowie, a może któryś z was odpowie na inne dręczące mnie pytanie. Chodzi o ocenę uczuć. Czy mężczyzna może mówić że jest "wyprany" z uczuć, że czuje się jakby nic nie czuł a jednocześnie postawić jednoznacznie diagnozę, że to co czuł to było tylko zauroczenie, nic więcej. Że nie wiedział, że nie ma nic więcej wówczas. A pytany o to czy coś w ogóle ciągle jest odpowiadać, że nie wie? Czy jak tak mówi to znaczy, że coś kręci?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Olena
    ~Olena
    Napisane 08 lipca 2015 - 16:54
    Kasia
    ale po co chcesz to wiedzieć
    przecież z tego forum wynika, że panowie nie kierują się uczuciami w swoich decyzjach ;)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kasia
    ~Kasia
    Napisane 08 lipca 2015 - 22:47
    Olena
    Bo jeśli brzmi to wszystko jak wymówka wg panów to będzie mi łatwiej ruszyć na przód. A mam znów kryzys w zapominaniu.
    A jeśli prawda? Cóż, nie wiem. Może dla mnie nie będzie lepiej tego wiedzieć, bo będę żywić głupią nadzieję.
    A kto wie, może za dwa tygodnie go spotkam jeśli jak co roku wybierze się na wakacje w gronie znajomych w którym się poznaliśmy. Nie wiem czy będzie, przy ostatniej rozmowie mówił, że sam jeszcze nie wie. Okaże się za dwa tygodnie i dwa dni. Boję się tego. Bo co jeśli zachowa się jakby nigdy nic się nie stało? Jakbym była zwykłą koleżanką?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~meegi
    ~meegi
    Napisane 09 lipca 2015 - 01:11
    ~Kasia napisał:
    Olena
    Bo jeśli brzmi to wszystko jak wymówka wg panów to będzie mi łatwiej ruszyć na przód. A mam znów kryzys w zapominaniu.
    A jeśli prawda? Cóż, nie wiem. Może dla mnie nie będzie lepiej tego wiedzieć, bo będę żywić głupią nadzieję.
    A kto wie, może za dwa tygodnie go spotkam jeśli jak co roku wybierze się na wakacje w gronie znajomych w którym się poznaliśmy. Nie wiem czy będzie, przy ostatniej rozmowie mówił, że sam jeszcze nie wie. Okaże się za dwa tygodnie i dwa dni. Boję się tego. Bo co jeśli zachowa się jakby nigdy nic się nie stało? Jakbym była zwykłą koleżanką?

    Kochana nie patrz na nic tylko ruszaj na przod zyj i ciesz sie zyciem dla siebie, nie czekaj. My kobiety niestety mamy taki tok myslenia ze rozwalamy wszystko na czynniki pierwsze pt co myslal gdy to mowil itd zupelnie bez sensu...jedno przeciez jest pewne gdybys byla dla niego ta jedyna najukochansza napewno bylvy z Toba...Ja sie tego trzymam ze nigdy nie byl i nie jest moj a to ze go kocham to chowam na dnie w sercu i tak juz zostanie...jesli bedzie traktowal Cie tylko jak kolezanke odwzajemnij tym samym...widocznie tego mu potrzeba. Pozdtawiam

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook