Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

kogo kocha kochanke czy żone

Rozpoczęte przez ~nika, 01 sty 2014
  • ~Olena
    ~Olena
    Napisane 17 kwietnia 2015 - 23:53
    niedostępna
    to nie jest dobry pomysł ;)
    bo kobiety też bywają nieszczęśliwe w małżeństwie ;)
    i skąd wziąć wtedy innego faceta ;)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Olena
    ~Olena
    Napisane 18 kwietnia 2015 - 14:47
    Kobieta
    ciekawe, że inaczej z mężem ocenialiście sytuację...
    ty wcześniej pisałaś, że w sferze seksu i waszej relacji było dobrze
    a z tego co piszesz mąż czuł inaczej
    kobiety zazwyczaj wyczuwają, że coś jest nie tak...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~niedostepna
    ~niedostepna
    Napisane 18 kwietnia 2015 - 19:46
    ~Olena napisał:
    niedostępna
    to nie jest dobry pomysł ;)
    bo kobiety też bywają nieszczęśliwe w małżeństwie ;)
    i skąd wziąć wtedy innego faceta ;)


    Olena rozbawiłaś mnie :-) Jest mnówstwo wolnych Facetów :-P
    Byłam, jestem i pewnie będę nieszczęśliwa w małżeńswie, a ten "pożyczony" facet od innej, to nie był dobry pomysł. Owszem było cudownie, z mojej strony wszystko szczere, z jego nie mam pewności, ale chyba tak, a może nie...... ale po zakończeniu, ze mna stało sie dokładnie to, o czym pisałyście wcześniej rozp....... mnie na małe kawałki, nawet bym powiedziała, że na microcząsteczki, których juz sie nie da posklejać. Dlatego stanowczo odradzam, pożyczania, bo dla żonatego faceta, zawsze będzie coś wazniejszego od Kochanki.
    Olena zawalcz o siebie i daj sobie spokoj z tym Panem, zrobisz oczywiście jak zechcesz, bo to Twoje życie, myśli, marzenia i pragnienia......

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~she
    ~she
    Napisane 18 kwietnia 2015 - 20:38
    no tak "przelecialam"cale forum szybciotko bo z gory wiedzialam jakie argumenty beda dalej ,opisy sytuacji On kocha inna zona zla....szok przeciez jak bral sobie kobitke za zone to trzasl sie z porzadania i milosci ..potem troszke mu sie zonka znudzila i dorobiony z zonka cap /znudzony /zabiera sie za nowka ..kur...ile mozna a czym kochaneczka rozni sie od starej kiedys nowej zony...czas pokaze dla zdradzacza pewnie stary wrog lepszy ...chcialby tu i tu ale niestety te stare zony ktore daly mu dzieci i zorganizowaly rodzine ...nie daja sie nabierac Rzegnaj stary kocurze wole zostac sama niz zyc ze zdradzaczem

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Olena
    ~Olena
    Napisane 18 kwietnia 2015 - 22:12
    niedostępna
    ja jestem o tyle bezpieczna, że on jest jednym ze wspólnych znajomych
    żadne układy w ukryciu nie są możliwe
    jedynie gdyby miał odwagę na poważniejsze kroki
    ale wątpię, by się na to zdobył
    tyle zamieszania tylko dla uczucia, to się facetom nie kalkuluje ;)

    tylko po co on to robi?
    pewnie sam nie wie...

    a wyrzucić go z głowy niestety nie potrafię
    pewnie tylko czas może pomóc

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kochanka
    ~kochanka
    Napisane 19 kwietnia 2015 - 00:45
    ~she napisał:
    no tak "przelecialam"cale forum szybciotko bo z gory wiedzialam jakie argumenty beda dalej ,opisy sytuacji On kocha inna zona zla....szok przeciez jak bral sobie kobitke za zone to trzasl sie z porzadania i milosci ..potem troszke mu sie zonka znudzila i dorobiony z zonka cap /znudzony /zabiera sie za nowka ..kur...ile mozna a czym kochaneczka rozni sie od starej kiedys nowej zony...czas pokaze dla zdradzacza pewnie stary wrog lepszy ...chcialby tu i tu ale niestety te stare zony ktore daly mu dzieci i zorganizowaly rodzine ...nie daja sie nabierac Rzegnaj stary kocurze wole zostac sama niz zyc ze zdradzaczem




    Tylko ciekawe ilu z nich tak naprawdę kocha tę narzeczoną . żeniąc sie bora zauroczenie i pożądanie za miłość ciesząc się że kobieta która w tym momencie ich kreci chce ich za męża...noe wiedząc nic o miłości i prawdziwym zyciu a ono niedługo weryfikuje te wybory zauroczenie mija... a małżeństwo jesti kubeł zimnej wody leje się o wiele za póżno! Najczęściej decyzja o małżeństwie zapada kiedy dziecko już w drodze o on zaslepiony chwilowo poczuciem obowiązku i pożądaniem leci jak ćma do światła. Nie dają czasu na dojrzenie uczucia i przekonanie się na dłuższy okres czasu czy sie do siebie dopasują a na to trzeba niestety czasu. A potem płacz zdrady i rozwody. Bo tak im sie śpieszyło......

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kobieta
    ~Kobieta
    Napisane 20 kwietnia 2015 - 10:45
    ~Olena napisał:
    Kobieta
    ciekawe, że inaczej z mężem ocenialiście sytuację...
    ty wcześniej pisałaś, że w sferze seksu i waszej relacji było dobrze
    a z tego co piszesz mąż czuł inaczej
    kobiety zazwyczaj wyczuwają, że coś jest nie tak...

    Olena - początek tego romansu, to kilkanaście lat temu. Nie pamiętam, co było kilkanaście lat temu, co czułam i jak czułam.
    Gdyby mój mąż był ze mną nieszczęśliwy - nie bylibyśmy takim udanym związkiem. Bo takim byliśmy, Po tym, jak wyszło na jaw, ze ma inną kobietę - nie chciał do niej odejść. Prawie rok był w domu, nie mogłam go do tego zmusić. Gdyby było mu ze mną źle - poleciałby do niej, tak uważam.
    On chciał mieć i dom, ale nie potrafił zrezygnować z kochanki. Dlaczego- nie wiem i to mnie już nie interesuje.
    Seks mieliśmy wg mnie udany, dość często, jak dla mnie.
    Przyznam, że nie mam już ochoty na grzebanie w tym, co było.
    Pozdrawiam

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kobieta
    ~Kobieta
    Napisane 20 kwietnia 2015 - 10:45
    ~Olena napisał:
    Kobieta
    ciekawe, że inaczej z mężem ocenialiście sytuację...
    ty wcześniej pisałaś, że w sferze seksu i waszej relacji było dobrze
    a z tego co piszesz mąż czuł inaczej
    kobiety zazwyczaj wyczuwają, że coś jest nie tak...

    Olena - początek tego romansu, to kilkanaście lat temu. Nie pamiętam, co było kilkanaście lat temu, co czułam i jak czułam.
    Gdyby mój mąż był ze mną nieszczęśliwy - nie bylibyśmy takim udanym związkiem. Bo takim byliśmy, Po tym, jak wyszło na jaw, ze ma inną kobietę - nie chciał do niej odejść. Prawie rok był w domu, nie mogłam go do tego zmusić. Gdyby było mu ze mną źle - poleciałby do niej, tak uważam.
    On chciał mieć i dom, ale nie potrafił zrezygnować z kochanki. Dlaczego- nie wiem i to mnie już nie interesuje.
    Seks mieliśmy wg mnie udany, dość często, jak dla mnie.
    Przyznam, że nie mam już ochoty na grzebanie w tym, co było.
    Pozdrawiam

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Pogbiona
    ~Pogbiona
    Napisane 20 kwietnia 2015 - 11:58

    Olena - początek tego romansu, to kilkanaście lat temu. Nie pamiętam, co było kilkanaście lat temu, co czułam i jak czułam.
    Gdyby mój mąż był ze mną nieszczęśliwy - nie bylibyśmy takim udanym związkiem. Bo takim byliśmy, Po tym, jak wyszło na jaw, ze ma inną kobietę - nie chciał do niej odejść. Prawie rok był w domu, nie mogłam go do tego zmusić. Gdyby było mu ze mną źle - poleciałby do niej, tak uważam.
    On chciał mieć i dom, ale nie potrafił zrezygnować z kochanki. Dlaczego- nie wiem i to mnie już nie interesuje.
    Seks mieliśmy wg mnie udany, dość często, jak dla mnie.
    Przyznam, że nie mam już ochoty na grzebanie w tym, co było.
    Pozdrawiam


    Ja widze to trochę inaczej. To że z Toba został nie oznacząło że nie chciał być z kochanką- to ta męska odpowiedzialność za rodzinę.
    Tak czy siak ponieważ nie masz ochoty rozdrapywac ran(co rozumiem zresztą) powiem tylko krótko:
    teraz zaczynam rozumieć zachowanie mojego/niemojego.
    On po protu czekał jak żona odejdzie bo sam odwagi odejść nie miał.
    A ponieważ ta kobieta nie miała pojęcia że tak bardzo długi był ten romans to nie podjęła decyzji o odejściu.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kobieta
    ~Kobieta
    Napisane 20 kwietnia 2015 - 16:05
    pogubiona
    Tak, jak napisałam p- nie interesuje mnie to.
    G\dyby mnie interesowało,, zapytałabym o to męża.
    Żyję dla siebie. I powiem CI - jest mi z tyn coraz lepiej.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~niedostepna
    ~niedostepna
    Napisane 20 kwietnia 2015 - 17:57
    ~Olena napisał:
    niedostępna
    ja jestem o tyle bezpieczna, że on jest jednym ze wspólnych znajomych
    żadne układy w ukryciu nie są możliwe
    jedynie gdyby miał odwagę na poważniejsze kroki
    ale wątpię, by się na to zdobył
    tyle zamieszania tylko dla uczucia, to się facetom nie kalkuluje ;)

    tylko po co on to robi?
    pewnie sam nie wie...

    a wyrzucić go z głowy niestety nie potrafię
    pewnie tylko czas może pomóc


    Olena nie liczyłabym na to, że czas coś zmieni, to nie mija od tak sobie,zacznij rozmowę sama ze sobą :-), myśl o sobie i idź do przodu....
    Nie wiem po co to robi, ale możesz być pewna, że dokładnie wie co robi!!!!!, to takie moje spostrzeżenie po rozmowach z Panami,
    Życzę Ci powodzenia

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Olena
    ~Olena
    Napisane 20 kwietnia 2015 - 21:00
    niedostępna
    napisz coś więcej o tych spostrzeżeniach ;)
    bo na tym forum jakoś mało facetów...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~niedostepna
    ~niedostepna
    Napisane 21 kwietnia 2015 - 13:12
    ~Olena napisał:
    niedostępna
    napisz coś więcej o tych spostrzeżeniach ;)
    bo na tym forum jakoś mało facetów...


    heheh no mało, bo zajęci są pracą, żonami i kochankami :-)
    Odszukaj mojego meila i napisz, bo to osobny temat nie chce tu zaśmiecać :-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 02 maja 2015 - 20:30
    napisał:
    @asdfgh, może miałaś rację i czas naprawdę robi swoje. Ja też wiem, gdzie jest moja eks-kochanka, z którą byłem światy bliżej niż z własną, poślubioną 20parę lat temu żoną. Wiem, że "układa sobie życie". I chyba powoli dociera do mnie, że straciłem dwa lata mego życia na rozpamiętywanie, na żal, depresję, alkoholwe eskapady, smutek, łzy (tak, w najgłębszej dziurze by nawet Bóg nie widział).


    Cieszę się Delta, że dociera już do ciebie, że możliwe jest odkochanie się i że szkoda czasu, zdrowia i życie na kochanie kogoś, kto nas nie kocha. To wyczerpujące, wyniszczające i daremne. I cieszę się, że powoli z tego wychodzisz. :-)

    Gdyby był obowiązek lub przymus kochania kogoś całe życie, to pewnie 3/4 świata żyłoby samotnie, będąc zakochanymi w niewłaściwych osobach. Sami pomyślcie, zakochaliście się w wieku 22 lat, ale on/ona was rzuca z jakiegoś powodu. I co wtedy? Całe życie samotne, bo kochacie po 10, 20, 40 latach wciąż tę samą osobę, której wyglądu już nawet nie pamiętacie? Oczywiście, że nie. Czas zaciera ślady po dawnych miłościach. A jeśli jest to niedobre zakochanie (a romans prawie zawsze jest zły), w którym ponosimy szkodę to dla własnego dobra trzeba jak najszybciej je zakończyć.

    Dawno mnie tu nie było i widzę, że ostro mi się oberwało za moje ostatnie słowa, tutaj. Dziś miałam trochę czasu na przejrzenie forum i naszukałam się, bo zapomniałam, na której stronie zakończyłam pisać.

    Pozdrawiam was w każdym razie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 02 maja 2015 - 22:02
    No i patrz, mnie też nie było tu długo, dziś zaglądnąłem i masz, "moja" asdfgh się ujawniła! Wszystko ok u Ciebie? Czas leci a ja patrzę do przodu. I tylko częściowo przyznam Ci rację bo "coś" cały czas jest w mojej głowie, nie dam rady zapomnieć. Mimo różnych innych historii. Jedno wiem: rób chłopie wszystko, co chcesz, bądź wolny w ramach "systemu" lecz - nie zakochuj się. Nigdy więcej.

    Pozdrowienia.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 02 maja 2015 - 22:30
    ~Delta-Echo-Sierra napisał:
    No i patrz, mnie też nie było tu długo, dziś zaglądnąłem i masz, "moja" asdfgh się ujawniła! Wszystko ok u Ciebie? Czas leci a ja patrzę do przodu. I tylko częściowo przyznam Ci rację bo "coś" cały czas jest w mojej głowie, nie dam rady zapomnieć. Mimo różnych innych historii. Jedno wiem: rób chłopie wszystko, co chcesz, bądź wolny w ramach "systemu" lecz - nie zakochuj się. Nigdy więcej.

    Pozdrowienia.


    U mnie dobrze. Trochę mnie wymęczyło pisanie tutaj na forum, bo prawie każdy mnie atakował i dałam spokój. Poza tym miałam duuużo pracy i dużo obowiązków prywatnych, więc i tak już nie byłam w stanie jeszcze tu pisać. W końcu mam trochę luźniej, a teraz długi weekend, więc zajrzałam, żeby zobaczyć co słychać.

    "Coś" w końcu zniknie i pozostanie mglistym wspomnieniem. :-) Jeszcze 2 miesiące temu pisałeś, że zapomnienie jest niemożliwe, teraz już częściowo przyznajesz mi rację, a za kilka miesięcy całkowicie przyznasz mi rację. :-) Taką mam nadzieję w każdym razie. :-) I nie dla mojej satysfakcji, ale dla twojego dobra.

    Jeśli znowu wdasz się w romans to pewnie znowu się zakochasz. Lepiej by było, gdyby ci się ułożyło z żoną.


    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 02 maja 2015 - 23:03
    Wiesz, chciałem, latami chciałem, żeby mi się ułożyło z żoną i na wielu płaszczyznach to działa, jednak tej genetycznie uwarunkowanej agresji, kompleksów i aseksualności nic i nikt nie przeskoczy, więc jak śpiewa Aimee Mann, "It's not going to stop, so just - give up". I dałem sobie spokój z walką z wiatrakami. A różnych historii będzie jeszcze wiele i to jest moim erzacem. Szkoda, bo bylibyśmy fajnym teamem, ale cóż. Jest jak jest i inaczej nie będzie, z perspektywy prawie miliona lat bycia razem wiem to na bank. Widzisz, jej nikt nie zastąpi, z drugiej strony ona nie ma najmniejszych szans w starciu z atrakcyjną, zgrabną dwudziestoparolatką. Ten paradoks jest tragiczny, dla każdej ze stron. Oprócz kochanki, którą taką dwudziestkę robię, bo ta zawsze wyjdzie na plus, z racji wieku.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 03 maja 2015 - 07:38
    Ech, mam agresywne kobiety w otoczeniu to wiem jak jest, choć na szczęście w dalszym otoczeniu i mnie nie sięga ich agresja. W tej sytuacji pozostaje ci chyba znajdywanie dziewczyn na jedną lub kilka nocy albo mężatki, która nic od ciebie nie będzie chciała przy jednoczesnym traktowaniu ich dość chłodno bez żadnych zwierzeń, budowania bliskości i pomagania w niczym. Co prawda ja nigdy takiego romansu nie miałam, ale wydaje mi się, że powinno to tak wyglądać, żeby się nie zakochać.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 03 maja 2015 - 11:46
    Co też sukcesywnie czynię. Szkoda ostatnich lat młodości na kwasy. Tylko, że zawsze jest ryzyko, iż człowiekowi odbije (czyt. zaangażuje się). Drugi raz ten koszmar, nieee..

    Miłego Dnia Konstytucji.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 03 maja 2015 - 14:08
    ~Delta-Echo-Sierra napisał:
    Co też sukcesywnie czynię. Szkoda ostatnich lat młodości na kwasy. Tylko, że zawsze jest ryzyko, iż człowiekowi odbije (czyt. zaangażuje się). Drugi raz ten koszmar, nieee..

    Miłego Dnia Konstytucji.


    Dzięki, nawzajem. :-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook