Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Romans i zdrada

Kochanka chce, żebym się dla niej rozwiódł

Rozpoczęte przez ~lover, 11 gru 2011
  • ~Robbick
    ~Robbick
    Napisane 03 października 2014 - 12:41
    Kochanka przestanie nią być, jak pojawią się dzieci, obowiązki, rutyna dnia codziennego. I znów zaczniesz szukać nowej "kochanki". To zaklęty krąg. Nie tędy droga.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~essi
    ~essi
    Napisane 24 listopada 2014 - 21:29
    mężczyźni szukają u kochanki tego, czego im w domu brakuje... Uznania, czułości, gorącego seksu... Na pewno nie szukają tam zobowiązań, powinności, wymagań i jakiegokolwiek przymusu. Gdyby miał w domu wszystko, czego potrzebuje. Czyli co? Zero obowiązków? Hołdy pochwalne na wejściu za sam fakt, że istnieje? W progu wita uśmiechnięta żona, seks sześć razy na dobę i same pochwały, żadnych wymagań? A jeśli i tego będzie za mało? Albo że nudno, bo z nią nawet podyskutować nie można, bo jak idiotka z uśmiechem na wszystko potakuje?

    Do du*y z takim układem. Przerabiałam, na pamiątkę został mi syn, którego kochany tatuś pozbył się bez skrupułów, wywalając za drzwi razem z żoną. Znudziło się, to pozbył się problemów kompleksowo. Z kochanką mu co prawda i tak nie wyszło, ale dobrze się stało, koniec końców. Powiem Wam tylko, Panowie i Panie, że teraz wolę męski punkt widzenia: spotykać się tylko dla przyjemności, po zabawie wypad do swojego domu i żadnych małżeństw. Na cholerę się pchać w rolę popychadła, prasować koszule i trajkotać do pleców widocznych na tle monitora. Wypracować sobie rolę gderającej kury, ogarniać syf za królewiczem za zero wdzięczności? Wielbić Pana za sam fakt istnienia i przyjmować ochłapy jakby to były diamenty? W imię czego? Przysięgi, która dla niego i tak jest gówno warta?

    Dziękuję za taki układ. Luźny układ "bez zobowiązań" mi wystarczy. I niestety, synowi będę musiała przekazać, żeby w bajki o miłości nie wierzył, bo szczere uczucia między ludźmi, lojalność i prawda niestety wyginęły wraz z dinozaurami.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~-Edi
    ~-Edi
    Napisane 24 listopada 2014 - 23:35
    ~essi.
    Zgadzam się w zupełności z pierwszą częścią twojego wpisu.
    Mój mąż przyłapany na zdradzie, a właściwie wykryciu weekendowego romansu ( ważne wyjazdy służbowe ), tłumaczył się wyświechtanym sloganem, że widocznie „czegoś mu w domu brakuje” skoro mnie zdradza - nie potrafił sprecyzować czego. Na koniec przyparty do muru by zerwał tą znajomość kategorycznie i natychmiast – stwierdził że „ nie zrezygnuje z kochanki, że w jego wieku ( 48 l) posiadanie kochanki jest jak najbardziej uzasadnione i że mam się do tego dostosować, że on będzie miał nas dwie: żonę i kochankę”. Zdumienie moje sięgnęło szczytu na takie postawienie sprawy, bo uchodziliśmy za wzór rodziny wśród znajomych i sąsiadów, w domu niczego mu nie brakowało ( łącznie z urozmaiconym seksem – ograniczonym w ostatnim czasie z powodu jego ciągłego siedzenia na czacie z kochanką i prowadzenia rozmów o seksie  ) . Nie otrzymywał jedynie bezustannego hołubienia i podziwiania, którego się domagał. Podziwiało go za to wielkie lustro z którym się nie rozstawał.
    Na takie postawienie sprawy wzięłam „szczoteczkę do zębów” , kosmetyki i laptopa i wyprowadziłam się. Opuściłam kraj i zaczęłam nowe życie od zera. Nie było sensu znosić upokorzenia i walczyć o podstarzałego lowelasa, któremu się w głowie poprzewracało. W miesiąc po mojej wyprowadzce kochanka męża porzuciła swojego męża i z drugiego końca Polski , z dzieckiem przeniosła się do naszego domu. Zdumienie moje znów sięgnęło szczytu, gdy dowiedziałam się od sąsiadek po paru miesiącach, że pani ta ma tyle samo lat co ja ale jest zaniedbana i wygląda na sfrustrowaną i przemęczoną. Miesiąc miodowy się skończył, spanie w mojej pościeli, picie z moich kubków, życie w atmosferze domu urządzonego przez inną kobietę i zwykła szara codzienność wykończyły tą panią w 3 miesiące jako atrakcyjną kochankę. „Młoda para” ma teraz dylemat jak tu wrócić w stare buty, bo codzienność nie jest już tak podniecająca, ale niestety odwrotu już nie ma. Nasycili się seksualnie a teraz muszą się z sobą męczyć i z ostracyzmem towarzyskim również. To się nazywa sztuka uniku – daj cudzołożnikowi to czego tak potrzebuje, a sam sobie zrobi krzywdę.

    A jeśli chodzi o miłość, to miłość jest cudowna, ale ludzie często mylnie nazywają miłością pożądanie. Miłość to nie nagłe porażenia, fala namiętności która unosi a potem zatapia – miłość to proces który zachodzi między dwojgiem ludzi, proces który ewoluuje przez lata. Miłość uskrzydla, czyni ludzi dobrymi, chcą się dzielić a nie zabierać innym. Miłość buduje a nie niszczy. Jeśli ktoś naprawdę kocha, nie jest w stanie krzywdzić innych, którzy kiedyś mu byli bliscy. A pożądanie tak - po trupach do „ łóżka”.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~MŻK
    ~MŻK
    Napisane 26 listopada 2014 - 14:56
    Coś w tym jest.
    Mój znajomy zamieszkał z konkubiną i jak się spotykamy ( biznesowo ) to coraz bardziej zmęczony i narzekający. Pytam go więc, jak to jest ? - tyle czasu musiał obskoczyć dwie kobiety i był wiecznie zadowolony i wypoczęty a teraz ma tylko jedną kobietę i taki zmarnowany ? - nie odpowiedział - no cóż brak odpowiedzi to też odpowiedź.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Zdradzona
    ~Zdradzona
    Napisane 19 grudnia 2014 - 15:12
    Gdy odkryłam zdradę mojego męża, nie byłam zaskoczona, ale upokorzona. Bo choć od dłuższego czasu podejrzewałam mojego męża o zdradę, to on zawsze się wypierał. Powiedziałam mu, co o tym myślę. Wytłumaczyłam mu, jak wielką krzywdę mi zrobił i z jakim potworem się zadawał. Opisałam bagno, do którego wciągnęła go bezwzględna i patologiczna kochanka. Mój mąż jest nadal moim mężem, ale to już nie to samo co wcześniej. Trudno jest odbudować zaufanie, gdy ktoś posunie się do takiej podłości. Gdybym mól cofnąć czas, nie dałbym się w to wciągnąć - to ostatnio, często powtarzające się słowa mojego męża.Drodzy panowie zanim zdecydujecie się na zdradę zastanówcie się nad tym, czy chcecie być dalej w związku ze swoją żoną, czy też z kochanką. Potem może już nie być odwrotu.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Just
    ~Just
    Napisane 24 grudnia 2014 - 06:09
    To, że kochanka chce rozwodu, to nie wszystko. Jeśli się rozwieść to dla siebie samego. Przyszłościowo będzie bez tekstów- rozwiodłem się dla Ciebie...
    Kiedy rozsypywało się moje małżeństwo, w moim otoczeniu znalazł się ktoś, kto stał się moim kochankiem. Po dłuższym byciu z nim,kiedy byłam już pewna, ze z mężem to koniec, potrzebowałam konkretnego impulsu do złożenia papierów rozwodowych. Gdy powiedziałam kochankowi, ze rozwiodę się dla niego, padły słowa jak na wstępie.
    Dziś mogę mu podziękować za taką reakcję, bo nie jesteśmy razem (z kochankiem). Rozwiodłam się, ale to była moja decyzja. Zadałam sobie pytanie czy chcę żyć czy wegetować z moim mężem, udawać, że jest ok, być papierowym małżeństwem.
    Myślę, że gdybym to wtedy zrobiła dla kochanka poczułabym się oszukana w chwili, gdy się rozstawaliśmy, bo przecież rozwiodłabym się dla niego...
    Tak że Panowie to muszą być Wasze decyzje. Ktoś może mieć chęci, ale nikt Was do niczego nie może zmuszać. To Wasze decyzje czy chcecie np tkwić w udawanych związkach i się męczyć czy też być wolnym z kochanka u boku lub w jeszcze jakiejś innej konfiguracji.
    Pozdrawiam i życzę przemyślanych decyzji... z uwagą, ze niekoniecznie stary wróg to najlepszy wróg... (lepszy stary wróg niż nowy)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Agnieszka
    ~Agnieszka
    Napisane 09 stycznia 2015 - 12:23
    Essi i Edi jak bym czytała o własnym małżęństwie, wieczny Pan Piotruś i ja wieczne popychadło ... do czasu kiedy dowiedziałam się jaki mi los zgotował,efekt kochanka dupę wypięła a żona pod dach nie chce przyjjąć z powrotem, ot masz chłopie
    placek ;-) . Biedne stworzenie miota się teraz jak naprawić to co się zepsuło.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~jott
    ~jott
    Napisane 16 stycznia 2015 - 21:03
    Kolego, najbardziej jadowita i wściekła istota na ziemi......to porzucona kochanka. Masz więc problem. Lepiej zacznij pić i bić kochankę, wtedy sama będzie chciała odejść, bo inaczej załatwi Twoje małżeństwo.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~jott
    ~jott
    Napisane 16 stycznia 2015 - 21:03
    Kolego, najbardziej jadowita i wściekła istota na ziemi......to porzucona kochanka. Masz więc problem. Lepiej zacznij pić i bić kochankę, wtedy sama będzie chciała odejść, bo inaczej załatwi Twoje małżeństwo.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kotek
    ~kotek
    Napisane 22 stycznia 2015 - 21:53
    Na jakim świecie żyjesz kobieto? Niema nic na zawsze a facet ma prawo zmienić sobie żonę jak mu nie pasuje. Pozdrawiam kochanki i trzeba wierzyć że facet się kiedyś zdecyduje odejść od żony :-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Dori
    ~Dori
    Napisane 05 lutego 2015 - 07:51
    ~jott napisał:
    Kolego, najbardziej jadowita i wściekła istota na ziemi......to porzucona kochanka. Masz więc problem. Lepiej zacznij pić i bić kochankę, wtedy sama będzie chciała odejść, bo inaczej załatwi Twoje małżeństwo.

    Święte słowa.
    Porzucona kochanka = zniszczona rodzina.
    Zacznie nękać i kochanka i jego żonę, Będzie tak, jak pisał Arthur na innym wątku. Pozostanie popiół i zgliszcza.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Gab.
    ~Gab.
    Napisane 15 lutego 2015 - 03:56
    bardzo jednostronnie to wszystko przedstawiacie. sama jestem kochanką i mam kochanka. on ma żonę, choć teraz już podobno są w trakcie rozwodu, ja narzeczonego. wiem, że to, co zrobiłam jest straszne, ale - mojemu facetowi, nie tej kobiecie. to zdradzający mąż wyrządza krzywdę swojej żonie, nie kochanka. tak samo jak to nie kochanek wyrządza krzywdę mojemu facetowi, tylko ja. czemu miałabym przejmować odpowiedzialność za jego działania? to on się za mną uganiał, ja go do niczego nie namawiałam. a wobec tej kobiety nie mam żadnych zobowiązań.
    kolejne sprostowanie - odnośnie tego, że porzucona kochanka to wścieklizna. przez moment byłam porzuconą kochanką, bo facet przestał się na jakiś czas odzywać, jak żona się dowiedziała. i nie, nie byłam żadną wścieklizną, tylko się grzecznie usunęłam, nie pytając nawet o żadne wyjaśnienia. bez przesady, nie każda kochanka to idiotka. zawsze wiedziałam, że jestem tylko tą drugą, że żona jest najważniejsza i na czym polega nasz układ. w życiu nie utrudniałabym mu życia rodzinnego.
    i jeszcze jedno sprostowanie - odnośnie tego, że każda kochanka po jakimś czasie chce więcej, zaczynają się szantaże itd. no nie, u mnie to jest odwrotnie. ten sam facet po niedługim czasie się odezwał, powiedział, że się rozwodzi i teraz to on naciska, żebym ja zostawiła dla niego swojego faceta.
    strasznymi stereotypami się posługujecie, życie jest bardziej skomplikowane... ale najbardziej zależało mi na tym, żeby obronić kochanki, nie rozumiem i nigdy nie rozumiałam, czemu to do nich pretensje o rozbijanie rodziny. naprawdę myślicie, że te kobiety błagają cudzych mężów o seks? nie znam wszystkich kochanek, nie mam monopolu na całą wiedzę, ale myślę, że zazwyczaj nikogo błagać nie trzeba, a jeśli już - to facet błaga kobietę o seks a nie na odwrót. poza tym, jak facet chce zdradzić, to zdradzi - nie z tą, to z inną. poważnie, żony, ogarnijcie się - to do nich pretensje, to oni Was krzywdzą, a nie jakieś obce kobiety, które przecież nie są Wam nic winne.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Mimi
    ~Mimi
    Napisane 02 marca 2015 - 00:31
    Coś w życiu popchnęło mnie do zmian..chciałam poznać kogoś z kim będę mogła porozmawiać , tego najbardziej brakowało mi w obecnym związku. Szukałam przyjaciela rodzaju męskiego ..,koleżanki dały mi popalić niepochamowaną zazdrością o wszystko .(choć nigdy tego nie pojmę bo zazdrość o rzeczy materialne jest mi obca..i zawsze była , nawet wtedy gdy nie miałam nic)
    Nie chciałam koniecznie widzieć tego mężczyzny w realu raczej zakładałam rozmowę na czacie gdzie założyłam konto..,dość szybko dostałam wiadomości od rożnych mężczyzn ale raczej byłam zawiedziona..mój partner postawił wysoko poprzeczkę i wszyscy piszący do mnie mężczyźni wydawali mi się nieporozumieniem..
    Cała ta zabawa z portalem randkowym szybko mi przeszła .,.
    Niestety pewnego kolejnego samotnego weekendu z ciekawości znów się zalogowałam...mój partner często wyjeżdżał do pracy na długie delegacje..,samotność,pustka i brak dowartościowania popchnęły mnie aby jeszcze raz spróbować,,,przejżałam setki zdjęć,profili panów nic nie poruszyło mnie ..aż jedno zdjęcie bardzo mnie przyciągnęło ...to był on ...napisałam zadziornie ,odpisał następnego dnia ..zaczęliśmy tą przygodę z pisaniem o 18 a skończyliśmy o 7 rano..kilka tysięcy wiadomości ... Zaskoczyło miedzy nami . Poczułam tzw motyle w brzuchu ..w ciagu 3 dni schudłam kilka kg ...opowiedzieliśmy sobie w skrócie nasze życie,rozmowa na poziomie,żadne świntuszenia. Powiedział mi o żonie ,dzieciach..przedstawił sie z imienia i nazwiska ...bardzo chciałam go spotkać,on też..szybko zorganizowaliśmy spotkanie..poznałam
    bratnią duszę..faceta z klasą, nie nachalnego..wręcz trochę zawstydzonego..Pamietam jego nową koszulę i zapach tego czerwcowego wieczoru ..i nitkę na marynarce..każdy szczegół .. I to jak opowiadał o swoim związku który zupełnie się wypalił...o żonie która go zdradziła i o tym ze miedzy nimi juz nie istnieje żadna intymność ...Później zaczęła się miedzy nami cudowna przygoda.,coś wyjątkowego ...niesamowita chemia i pożądanie ...z mojej strony napewno miłość i ogromna namiętność ..z jego strony czułam ze tez jest to coś wyjątkowego..trwało to długo. Nie chcieliśmy ranić naszych bliskich ,nawet nie mogliśmy ..Nienawidzilismy się za to i walczyliśmy z sumieniem i własnymi zasadami .Próby rozstań doprowadzały nas do koszmaru. Tak jakby życie bez siebie nie było możliwe. To trwało kilka lat ..Jeszcze bardziej się w nim zakochiwałam ,bałam się, stres doprowadził mnie do pewnych dolegliwości które całkowicie mnie rozstroiły , bezradność , tęsknota .Było nam ciężko bo oboje nie chcieliśmy nikogo zranić . Wiedzieliśmy takze ze pod względem finansów mogło by się wiele zmienić . Choć to nie miało dla mnie znaczenia ale dla niego ogromne jak sie przekonałam .
    Ja zostawiłam swojego partnera ,rzuciłłam sie na głęboką wodę bo ufałam ze moze nie szybko ale i on odważy się na taki krok. Pewnego weekendu coś we mnie pękło ,popełniłam kolejny błąd i zadzwoniłam do jego zony. Później był tylko koszmar , klasa którą tak w nim kochałam ustąpiła miejsca na obelgi pod moim adresem..nienawiść ,jad i cios za ciosem w moją stronę ...Tak od niego mojego ideału ..Nie chciał wysłuchać mnie i juz wiecej mnie widzieć ..nie odpowiadał na telefony ..zablokował nawet połączenia dla mojego nr..
    Zostałam sama ...myślałam ze umrę z cierpienia i z nagromadzenia tych wszystkich stresów które znosiłam przez ostatnie lata...przeżyłam ogromny zawód miłosny i życiowy .Zwątpiłam we wszystko...choroba rujnowała mi ciało i w ciągu 2 miesięcy okazało się ze mam nowotwór złośliwy ..,schudłam 20 kg w tym czasie ...przeszłam wszystko co najgorsze i nadal przechodzę ..,mojego ukochanego juz nie spotkałam ...wie o mojej chorobie..napisał mi tylko zdawkowo ze życzy mi zdrowia i ze nie pomoże mi ..ale łaskawie zaproponował abym zgłosiła się do fundacji "tam mnie przyjmą z otwartymi rękami"...płaczę codzień i nie potrafię już sobie pomóc.,
    Niech ta historia bedzie dla was przestrogą ...mi ona odebrała złudzenia i wiarę w człowieka ...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~realistka
    ~realistka
    Napisane 25 marca 2015 - 21:41
    kiedyś myślałam ,że z wiekiem wzrasta poziom. Człowiek dojrzewa, dorasta, staje się mądry, odpowiedzialny. Na wymioty mnie zbiera jak czytam wypowiedzi niektórych"świadomych i dojrzałych" panów.
    Dla mnie niestety takie skoki w bok to mentalność dziwki i nie ważne ,czy to facet ,czy kobieta. Przykro mi ale nie rozumiem jak można krzywdzić 2 osoby dla naszego głupiego widzi mi się.
    Przeraża mnie to wszystko.
    Mój obecny facet zdradził ze mną swoją już byłą kobietę. Ja go kiedyś odrzuciłam a później jak w tanim romansie żałowałam. Po wielu namowach spotkał się ze mną i niestety doszło do zdrady z jego strony bo poznał inną. Wyznanie ,że on z kimś zaczął sobie życie układać ale nie może zapomnieć o mnie, wbiło mi nóż w serce i pozostawiło bliznę. Oznaczało to koniec na tamten czas relacji. I pomimo ,że zeszliśmy się już z czystym kontem po prawie 2 latach dalej jak czasem na niego patrzę to przypomina mi się to wykręcające hasło- "no wiesz bo ja mam kogoś".
    Ból i nieufność gdzieś w głębi pozostaje. Nie wyobrażam sobie zdrady w małżeństwie.
    A więc życzę wszystkim zdradzających ,żeby współmałżonkowie dowiedzieli się o wszystkim i puścili was z torbami.
    Niestety już dawno badania potwierdziły ,że skłonność do romansów jest cechą ludzi zaburzonych a to wyklucza bycie tzw samcem alfa z którym tacy panowie się utożsamiają. Ja mimo wszystko cenię silne osobowości.
    Pozdrawiam

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Filemona
    ~Filemona
    Napisane 29 listopada 2015 - 20:00
    Hmmm...naczytalam sie Waszuch wypowiedzi i musze przyznac, ze chyba nie ma nic gorszego jak w 100% poswiecic sie rodzinie. Rzucic, prace, kariere i jezdzic za mezem . Jestem jeszcze mezatka z 11letnim starzem, bardzo atrakcyjna, nie glupia kobieta, ktora w pelni oddala sie rodzinie. Po 11 latach moj cudownych maz zakochal sie w asystentce mlodszej o 18lat. Mnie zas powiedzial, ze od lat jest ze mna nieszczesliwy, a ta kobieta nie ma absolutnie nic wspolnego z naszym malzenstwem...przyznam, ze jestem zalamana, bo mam 39lat i 8letnia coreczke. Nie wiem gdzie popelnilam blad? Dlaczego maz znalazl sobie kochanke i zakochal sie w niej tak bardzo, ze postanowil dla niej zniszczyc swoja rodzine? Dodam, ze w domu mial wszystko, super seks, ugotowane, posprzatane i zawsze zadbana zone. Moze czasami za bardzo gledzaca, narzekajaca. To chyba wszystko co moglabym sobie zarzucic...Nigdy nie zdradzilam meza!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~niewaze kto
    ~niewaze kto
    Napisane 12 grudnia 2015 - 18:02
    ~Gab. napisał:
    bardzo jednostronnie to wszystko przedstawiacie. sama jestem kochanką i mam kochanka. on ma żonę, choć teraz już podobno są w trakcie rozwodu, ja narzeczonego. wiem, że to, co zrobiłam jest straszne, ale - mojemu facetowi, nie tej kobiecie. to zdradzający mąż wyrządza krzywdę swojej żonie, nie kochanka. tak samo jak to nie kochanek wyrządza krzywdę mojemu facetowi, tylko ja. czemu miałabym przejmować odpowiedzialność za jego działania? to on się za mną uganiał, ja go do niczego nie namawiałam. a wobec tej kobiety nie mam żadnych zobowiązań.
    kolejne sprostowanie - odnośnie tego, że porzucona kochanka to wścieklizna. przez moment byłam porzuconą kochanką, bo facet przestał się na jakiś czas odzywać, jak żona się dowiedziała. i nie, nie byłam żadną wścieklizną, tylko się grzecznie usunęłam, nie pytając nawet o żadne wyjaśnienia. bez przesady, nie każda kochanka to idiotka. zawsze wiedziałam, że jestem tylko tą drugą, że żona jest najważniejsza i na czym polega nasz układ. w życiu nie utrudniałabym mu życia rodzinnego.
    i jeszcze jedno sprostowanie - odnośnie tego, że każda kochanka po jakimś czasie chce więcej, zaczynają się szantaże itd. no nie, u mnie to jest odwrotnie. ten sam facet po niedługim czasie się odezwał, powiedział, że się rozwodzi i teraz to on naciska, żebym ja zostawiła dla niego swojego faceta.
    strasznymi stereotypami się posługujecie, życie jest bardziej skomplikowane... ale najbardziej zależało mi na tym, żeby obronić kochanki, nie rozumiem i nigdy nie rozumiałam, czemu to do nich pretensje o rozbijanie rodziny. naprawdę myślicie, że te kobiety błagają cudzych mężów o seks? nie znam wszystkich kochanek, nie mam monopolu na całą wiedzę, ale myślę, że zazwyczaj nikogo błagać nie trzeba, a jeśli już - to facet błaga kobietę o seks a nie na odwrót. poza tym, jak facet chce zdradzić, to zdradzi - nie z tą, to z inną. poważnie, żony, ogarnijcie się - to do nich pretensje, to oni Was krzywdzą, a nie jakieś obce kobiety, które przecież nie są Wam nic winne.


    Calkowita racja. Kochanki to te najgorsze a biednych mezow trzeba po glowie poglaskac bo sie pewnie biedny pogubil w zyciu i nie wiedzial co robi zwlaszcza jak jest to romans trwający dlugiii czas.
    Nie szukajcie winy u kochanek ani u sibie tylko u swoich partnerow.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Moon
    ~Moon
    Napisane 06 kwietnia 2016 - 13:46
    Dziękuję Dziękuję Dziękuję Dziękuję Dziękuję Dziękuję Dziękuję i jeszcze raz Dziękuję
    Kochance ze wlazła w nasze życie - szkolenie ona piękna sexowna on super męski Bosss . :) .
    Bez niej dalej bym była nieszczęśliwa w tym co mi w pakiecie małżeńskim dawał mój ex.
    Ochłapy.
    Będę jej wdzięczna całe życie. Bo mimo uczucia porażki (które minęło gdzieś po roku) zdałam sobie sprawę ze odkryłam w sobie kobiecość, sexapil, zadowolenie z życia. Wszystko ma sens i wszystko jest cudowne. Był stres, rozczarowanie, pustka, nawisać, samotność ale wszystko minęło.
    Teraz szukam Mężczyzny bo chłopca to ja w życiu już miałam.
    Dziękuję Dziękuję Dziękuję Dziękuję Dziękuję Dziękuję Dziękuję Dziękuję Dziękuję

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Tina
    ~Tina
    Napisane 06 kwietnia 2016 - 14:47
    Podpisywam się wszystkimi czterema kończynami :)
    Też jestem ogromnie wdzięczna kochance mojego exa, że mnie go ode mnie zabrała :)
    Miałam bardzo podobne odczucia, no może zamiast odczucia porażki- odczułam ulgę, poczułam się wolna .

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Eddi
    ~Eddi
    Napisane 06 kwietnia 2016 - 21:14
    ~kotek napisał:
    Na jakim świecie żyjesz kobieto? Niema nic na zawsze a facet ma prawo zmienić sobie żonę jak mu nie pasuje. Pozdrawiam kochanki i trzeba wierzyć że facet się kiedyś zdecyduje odejść od żony :-)

    Czy kobieta też może sobie zmienić męża jak jej się znudzi lub nie spełnia oczekiwań? I co z dziećmi? Zostawić byłemu mężowi niech się męczy z wychowaniem, a samemu cieszyć się wolnością tudzież nowym mężczyzną, czy wyciągać od niego alimenty ?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Anna
    ~Anna
    Napisane 06 kwietnia 2016 - 21:34
    ~niewaze napisał:
    ~Gab. napisał:
    bardzo jednostronnie to wszystko przedstawiacie. sama jestem kochanką i mam kochanka. on ma żonę, choć teraz już podobno są w trakcie rozwodu, ja narzeczonego. wiem, że to, co zrobiłam jest straszne, ale - mojemu facetowi, nie tej kobiecie. to zdradzający mąż wyrządza krzywdę swojej żonie, nie kochanka. tak samo jak to nie kochanek wyrządza krzywdę mojemu facetowi, tylko ja. czemu miałabym przejmować odpowiedzialność za jego działania? to on się za mną uganiał, ja go do niczego nie namawiałam. a wobec tej kobiety nie mam żadnych zobowiązań.
    kolejne sprostowanie - odnośnie tego, że porzucona kochanka to wścieklizna. przez moment byłam porzuconą kochanką, bo facet przestał się na jakiś czas odzywać, jak żona się dowiedziała. i nie, nie byłam żadną wścieklizną, tylko się grzecznie usunęłam, nie pytając nawet o żadne wyjaśnienia. bez przesady, nie każda kochanka to idiotka. zawsze wiedziałam, że jestem tylko tą drugą, że żona jest najważniejsza i na czym polega nasz układ. w życiu nie utrudniałabym mu życia rodzinnego.
    i jeszcze jedno sprostowanie - odnośnie tego, że każda kochanka po jakimś czasie chce więcej, zaczynają się szantaże itd. no nie, u mnie to jest odwrotnie. ten sam facet po niedługim czasie się odezwał, powiedział, że się rozwodzi i teraz to on naciska, żebym ja zostawiła dla niego swojego faceta.
    strasznymi stereotypami się posługujecie, życie jest bardziej skomplikowane... ale najbardziej zależało mi na tym, żeby obronić kochanki, nie rozumiem i nigdy nie rozumiałam, czemu to do nich pretensje o rozbijanie rodziny. naprawdę myślicie, że te kobiety błagają cudzych mężów o seks? nie znam wszystkich kochanek, nie mam monopolu na całą wiedzę, ale myślę, że zazwyczaj nikogo błagać nie trzeba, a jeśli już - to facet błaga kobietę o seks a nie na odwrót. poza tym, jak facet chce zdradzić, to zdradzi - nie z tą, to z inną. poważnie, żony, ogarnijcie się - to do nich pretensje, to oni Was krzywdzą, a nie jakieś obce kobiety, które przecież nie są Wam nic winne.


    Calkowita racja. Kochanki to te najgorsze a biednych mezow trzeba po glowie poglaskac bo sie pewnie biedny pogubil w zyciu i nie wiedzial co robi zwlaszcza jak jest to romans trwający dlugiii czas.
    Nie szukajcie winy u kochanek ani u sibie tylko u swoich partnerow.


    A moja babcia miała takie przysłowie " Jak suka nie da, to pies nie weźmie ". I jest w tym racja, bo do mnie również zalecają się panowie z odciskiem po obrączce na palcu, a zagadnięci o to , jak dawno się rozwiedli to opowiadają mętnie o separacji, albo że " żona to zaniedbana wredota, która ich nie rozumie". Nie chodzę z takimi do łóźka, bo nie potrafię zaufać kłamcy. I nie jest to dla mnie żadne wyróżnienie, że uważa mnie za lepszą pod każdym względem od kobiety która urodziła mu dzieci, pierze gacie i gotuje obiadki. Kobiety, które sypiają z cudzymi mężami mają jakiś defekt moralny , są niedowartościowane lub zdesperowane. Albo zwyczajnie w świecie nie dbają o to z kim idą do łóżka, czyli inaczej - nie szanują siebie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook