Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

Jak sobie poradzic?

Rozpoczęte przez ~Olivka, 02 sty 2014
  • ~Olivka
    ~Olivka
    Napisane 02 stycznia 2014 - 10:01
    Taki typowy problem w malzenstwie po 10 latach czyli rutyna, wypalenie, nie wiem jak jeszcze nazwac to cholerstwo. Jestem totalnie zmeczona. Bylismy zawsze zgodnym malzenstwem, wrecz modelowym. Zero klotni, normalne kontakty. Pobralismy sie z milosci. Pojawilo sie dziecko, Nawet nie wiem, kiedy cegielki naszego zwiazku zaczely sie wysowac, az powstaly ciezkie do zalepienia szczeliny. Jeszcze jakis czas temu mialam checi, mowilam mojemu EM ze jest zle, ze nie mam pociagu (posypalo sie u nas totalnie z sexem), ze moze seksuolog. Nie bylo odzewu a ja tez nic nie zrobilam. Mam zal do siebie, ze wtedy nie zadzialalam, a teraz, gdy jest naprawde zle, nie mam juz checi na dzialanie. Potrzebuje pozytywnych historii o zwiazkach, ktore przeszly kryzys, ktorym sie udalo. Najlatwiej sie poddac, wiem, z jednej strony nie chce, ale brak mi sil.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Olivka
    ~Olivka
    Napisane 02 stycznia 2014 - 14:16
    Przegladalam inne fora i wszedzie to samo. Zero dobrych przykladow, tylo smutek, bezsilnosc i zal ze sie zostalo, ze zmarnowalo sie zycie. Czemu nie pisza ci, ktorym sie udalo? A moze takich nie ma? Smutne to wszystko.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Małgosia
    ~Małgosia
    Napisane 02 stycznia 2014 - 20:23
    To ja dam Ci dobry przykład :)
    tylko u nas nie było zrezygnowania była wojna totalna o wszystko, żal i obwinianie się zapomnieliśmy kim byliśmy i jacy bylismy.
    Kiedyś o nas mówiło się że jesteśmy jak jedność, znajomi patrzyli na nas i mówili ale tworzycie fajny związek, albo samotne koleżanki wzdychały i mówiły ze też mają nadzieję że kiedyś znajda sobie kogoś i będą tworzyć taki fajny duet. jedno mówiło drugie kończyło razem robiliśmy wiele fajnych rzeczy...
    Ty też musisz sobie przypomnieć co było fajnego, jaka Ty byłaś jaki on co robiliście i jemu tez "przypomnieć" to najważniejsze w związku. Nie zapominać.
    Kiedy u nas się posypało ale tak zupełnie, że się wyprowadził i było jak w tej piosence "gdy emocja już opadną, jak po wielkiej bitwie kurz" nagle okazało się, że za sobą tęsknimy, i już nie pamiętałam, że miałam ochotę udusić gołymi rękoma.
    Pomału zaczęliśmy odbudowywać nasz świat.
    Nie wiem czy było nam potrzebne aż tak drastyczne naprawiania związku czasami myślę, że tak... nie można odbić się od dna jeśli najpierw się na nim nie znajdziesz.
    Postaraj się przypomnieć swojemu mężowi i sobie również jak kiedyś było, szukaj w dniu codzinnym powodu do śmiechu, przypomnij mu jak wygląda Twój szelmowski uśmiech i sobie też :) bo Ty pewnie też zapomniałaś.
    Co do par które nie mówią o tym że nie przeżyły kryzysu, to nie tak, że nie przeżyły, tylko nie chcą o tym mówić. Naprawdę znam oprócz nas jeszcze dwie pary które przeszły kryzys w tym jedna ze zdradą i żyją razem i są szczęśliwi :) tylko o tym się nie mówi, myślę że między innymi ze wstydu ale też i trochę z naszej obyczajowości my głownie narzekamy, wyobrażasz sobie temat na forum: JESTEM TAKA SZCZĘŚLIWA POKONALIŚMY KRYZYS ;) nie ma tego bo my Polacy albo narzekamy albo nie mówimy nic. Podobnie jest ze skarpetkami (przepraszam mężczyzn) jeśli facet wynosi skarpety co wieczór i wrzuca do kosza na brudną bieliznę żadna nie napisze: "Mam wspaniałego faceta" ale jak zostawia w salonie to już wszyscy wiedzą a i założę się, że znajdzie się nie jeden temat na forum :)
    Więc głowa do góry uda Ci się, jeśli tylko Ty oraz Twój mąż będziecie tego chcieli i jeśli przypomnicie sobie jak było kiedyś.
    Małgosia

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~skopek
    ~skopek
    Napisane 02 stycznia 2014 - 21:29
    przegranym jest ten który się poddaje

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Olivka
    ~Olivka
    Napisane 03 stycznia 2014 - 09:34
    Dziekuje;) Chyba powinien powstac portal poswiecony tylko dobrym sprawom. Masz Malgosiu calkowita racje, ze nikt sukcesami sie nie chwali. Szkoda;( Moze ludzie w ciezkich sytuacjach umieliby znalesc iskierke nadziei I sami nie popelniali kolejnych bledow. Najgorsza jest bezsilnosc, gdy mysli sie, ze tak dluzej nie da sie zyc. Ja juz mialam rozne stany. Mecza mnie wyrzuty, ze odpychajac EM zrobilam mu tym duza krzywde. Takie kolo zamkniete, bo przez to nie umiem sie do niego zblizyc. Darze go tyloma pozytywnymi uczuciami. Zalezy mi na jego szczesciu (a swoim zachowaniem go krzywdze - wiem, paranoja jakas). Jest mi jak brat, najlepszy przyjaciel, ale mimo, ze to ladnie brzmi, potrzeba jeszcze czegos. Tej odrobiny namietnosci, checi na zblizenia. Moglabym z EM zyc jak teraz. Przytulic go, troszczyc sie, ale chyba juz bez sexu, tylko, ze to nie jest normalne. No I to go krzywdzi. Nie chce obudzic sie za dziesiec lat I zobaczyc, ze juz sie nawet nie lubimy, ze on ma pretensje, ze zmarnowalam mu te 10lat. Dlatego musze popracowac na intymna strona naszego zwiazku. Tylko, ze to cholernie ciezkie. Stad prosba o przyklady (haha, bez szczegolow oczywiscie;) ktore daja nadzieje. Naczytalam sie zbyt wielu historii gdzie kobiety trwaly w zwiazku bez tego spoiwa I meczyly sie doprowadzajac malzenstwa I tak do rozwodu. Ja tak nie chce. Nie chce tak zyc.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~DTL
    ~DTL
    Napisane 04 stycznia 2014 - 04:55
    Kurczę idealny temat jak dla mnie w moim związku zupełnie tak samo jak u Oliwki tylko nie umiem pojąć czemu tak się dzieje czemu wy moje drogie panie tak macie to jest regóła bo tak to wygląda.Miałem u siebie też taki problem ale jakieś 5 lat temu teraz żona taki ma brak ochoty na sex nie jestem jakąś ostatnią łajzą nie mam wielkiego brzucha i wyglądam niczego sobie ale może głównym problemem jest to wypalenie nie wiem też bym posłuchał poczytał jak inni dali sobie z tym radę żona postanowiła że się rozwiedziemy nie stawiam przeszkód ale też chciałbym poznać przyczyny

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Jaro
    ~Jaro
    Napisane 04 stycznia 2014 - 10:18
    Koleżanka chwali meża za wrzucenie skarpet do prania...a ząbki też myje? Ty piszesz o swoim mężczyźnie czy dziecku? za to można chwalić facetów, ale niepełnosprawnych...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Olivka
    ~Olivka
    Napisane 04 stycznia 2014 - 17:09
    Przykro mi DTL. Ja sama nie wiem czemu tak sie dzieje. Łatwiej byłoby gdyby można było zrzucić odpowiedzialność za taki stan na alkohol, czy jakieś nałogi. Nie rozumiem czemu fajni faceci też mają takie problemy. Śmieszne za to jest w społeczeństwie to, że nie może pojąć że nie trze a być totalnym debilem czy debilka by małżeństwo czy związek sie posypały. A już brak zawiści czy złości osoby która chcę odejść to już totalne nieporozumienie. Smutne to . DTL powiedz mi proszę czy walczyles o swój związek i jak. I jaki miało to wpływ na Ciebie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~DTL
    ~DTL
    Napisane 04 stycznia 2014 - 19:37
    Olivka napisze tak jak uslyszalem od zony ze juz nie kocha i ze sie wypalila to tak jakbym obuchem dostal jeszcze dwa miesiace temu wszystko ok a tu nagle takie słowa nie mogę zatrzymać nikogo na siłę jeszcze mieszkamy razem mamy dziecko ale w moim odczuciu żyjemy obok siebie nie z sobą nawet sylwester osobno szczerze mówiąc sam nie wiem czemu się posypało ale takie życie jak czytam forum to ci którym się udało szacunek w tym temacie chyba nie ma madrych

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Olivka
    ~Olivka
    Napisane 06 stycznia 2014 - 13:48
    Przykro mi, ze tak sie posypalo. Niestety problemy jakie sa w zwiazku trzeba rozwiazywac natychmiast. I mysle tu o spychologii. "A nie powiem, moze sie ulozy." Ja tak mialam. Nie mowilam a jak zaczelam to EM nie sluchal, nie bral tego powaznie. I stalo sie. Poszlo w najmniej spodziewanym momencie. I tez byl zaskoczony. Tu ewidentnie wina lezy po srodku. Ja caly czas jestem rozbita. Teraz kieruje sie dobrem dziecka, a latwiej jest o tyle, ze nie ma miedzy name zadnej wojny. Funkcjonujemy prawie normalnie. Smiesznie to brzmi, ale potrzebuje czasu. Pospiech niczego mi nie da. Nie wiem czy uczucie moze wrocic.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~DTL
    ~DTL
    Napisane 06 stycznia 2014 - 14:12
    Najgorsze w tym wszystkim to u mnie są te wahania emocjonalne niby ok rozwód nic na siłę ale miewam takie dni jak dziś że cholernie żal tylu lat i te rozmyślania czy ja cokolwiek czuję do mojej żony nie wiem chcę pragnę jeżeli już rozejść się z szacunkiem do nas obojga mamy dziecko rodzicami będziemy zawsze .Boli mnie tylko że nie będzie miała takiego fajnego dzieciństwa jak ja co tu dużo mówić odbije się to w psychice dziecka jak nic tymbardziej jak pisałem wcześniej żadnych burt awantur w domu nie było i nie ma .Żyłem do niedawna w przeświadczeniu że do rozwodów dochodzi tam gdzie dzieje się żle alkohol przemoc domowa myliłem się strasznie ale Olivka widzę ma ten sam problem to co teraz przeżywam to głębokie rozczarowanie nic się nie chce człowiek obojętnieje

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Olivka
    ~Olivka
    Napisane 06 stycznia 2014 - 15:41
    DTL jestesmy po dwoch stronach barykady ale myslimy tak samo. U Ciebie rozwod jest faktem, ja chyba nie mam tyle odwagi by teraz sie rozstac. Mysle, ze jesli nie ma u Was spiec to sam rozwod (wiem, ze trauma) moze przebiec spokojnie. Dzis czytalam o wspolnym wychowywaniu dzieci. To jest mozliwe I tylko od rodzicow zalezy ile bolu zaoszczedza dzieciom. Najgorsze jest, ze otoczenie lubi macic, podpowiadac zle rozwiazania, ktore tylko poteguja konflikt. DTL nie zaluj tych lat. Ja nie zaluje ani chwili, mimo, ze jest u mnie jak jest. Nie zawsze bylo zle. Ot, skonczyl sie pewien etap, tak chce na to patrzec, a nie jak na porazke. A jesli inni mysla inaczej, no coz, ich problem. Ja naprawde wierze, ze po rozwodzie mozna normalnie funkcjonowac. Ale ze malo jest rozstan gdy duma nie przyslania oczu a zemsta na partnerze nie staje sie glownym celem nowego zycia, to ludziom ciezko zrozumiec czy nawet zaakceptowac, ze sa one mozliwe.
    Mysle, ze czasem rozstanie we wlasciwym czasie jest lepsze niz zatrzymanie kogos na sile. Bolesne, ale mysle ze prawdziwe. Taka sila zawsze wzbudza zlosc, a od tego I tak tylko krok do rozstania, tylko juz mniej cywilizowanego.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~DTL
    ~DTL
    Napisane 06 stycznia 2014 - 20:51
    W stu procentach się z tobą zgadzam bo jak ktoś mówi że już nie kocha znaczy ma gdzieś cały związek i nie warto zmuszać bo za rok a może nawet trzy lata problem powróci ze zdwojoną siłą i będzie jeszcze gorzej.Jeśli teraz uda nam się rozejść pokojowo tym lepiej dla nas obojga i przedewszystkim dla dzieka.Pisałem wcześniej dla mnie to wszystko jest traumatycznym przeżyciem ale mam kumpele u której się posypało po 25-latach bycia razem łącznie taka miłość od liceum i tam też niczego nie brakowało z boku dla znajomych to był szok ale dała radę miną rok i na początku rozwód miał być na poziomie ale życie pokazało co innego i sprawa się toczy prawnicy i tak dalej tego faktycznie się boję że u mnie pojawią się doraddzy i będzie źle ale cóż zobaczymy

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Olivka
    ~Olivka
    Napisane 06 stycznia 2014 - 21:16
    Po 25latach musi być przeogromnie przykro ale fajnie że babeczka dała radę. Takie małżeństwa gdzie z boku wszystko jest perfekcyjnie faktycznie szokują najbardziej. No bo jak to rozchodzą się? Przecież była taka bajka. Myślę, że rozmową zawsze jest najważniejsza. Usiąść, pogadać o swoich wyobrażeniach przyszłości. Czasem wyciągnąć rękę na zgodę. Wiem, że łatwo pisać, ale myślę, że czasem warto spojrzeć na związek z perspektywy lat i uznać, że to był przecież fajny czas. Skoro już i tak sie nic nie poradzi to wyciągnąć rękę, podziękować za te lata i ... i odpocząć. Dogadać sie z żoną co do opieki nad dziećmi i ułożyć sobie życie. Trzymam za Ciebie kciuki DTL. Powiem Ci, że mi też nie jest łatwo. Mam wielkie wyrzuty, że nie zadzialalam wcześniej i smutek że tak ranie EM. Ale ciężko sie przełamać. Teraz przynajmniej nie ma już złości i złośliwości między nami. Ale nie wiem czasem jak z Nim rozmawiać o nas, bo nasze wizję są różne. No życie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~DTL
    ~DTL
    Napisane 06 stycznia 2014 - 22:18
    Olivka wiesz co jak sobie tak popisze na forum to taka odskocznia mogę się wygadać. Kiedy dopadł mnie kryzys znalazłem te forum i zobaczyłem że nie jestem sam z takimi problemami a jak już przeczytałem wątek założony przez ciebie to szczerze mówiąc aż oniemiałem wypisz wymaluj sytuacja u mnie dlatego byłem ciekaw twych emocji uczuć i dlaczego tak się dzieje bo przecież się zawsze chodzi o zdradę ale taka sytuacja i atmosfera sprzyja właśnie bo wtedy człowiek szuka tego szczęścia też tak masz Olivka czy raczej szukasz odpowiedzi w swym związku partnerze rozmowy bo ja czuje że strony żony obojętność i chłód rozmowy były ale stanęło na rozwodzie i ja już postanowiłem nie naciskać bo to nic nie da a tylko pogorszyłoby sytuację i nie mam zamiaru być jakimś desperatem

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Olivka
    ~Olivka
    Napisane 07 stycznia 2014 - 09:52
    Oj ja przeszukalam neta I jedyne z czym sie spotkalam to juz ze zwiazkami, gdzie brak nadziei za to pelno zalu I bolu I wzajemnego oskarzania. Mysle, ze te pary przespaly moment w ktorym rozstanie uratowaloby chociaz normalny dialog miedzy nimi. Wiesz, boje sie tego, ze I u mnie tak bedzie. Ze w pewnym momencie nie dam rady wytrzymac staran meza. Strasznie to brzmi, wiem, ale jesli nie bede czula, to nie da sie czlowieka do niczego zmusic a takie zycie razem to nie zycie a wegetacja. Fajnie, ze trafilam na Ciebie, bo moze Twoje doswiadczenia, odczucia w jakims sensie mi pomoga.
    Z obojetnoscia I chlodem staram sie walczyc. Nie ma ich wcale gdy EM nie napiera bym byla "stara" zona, za ktora teskni. U mnie to dziala tak: Gdy EM zachowuje sie normalnie, nie planuje przyszlosci, nie udaje, ze wszystko jest po staremu, ja moge funkcjonowac normalnie. Rozmawiamy, smiejemy sie, jest w miare ok. Gdy tylko zaczyna sie rozmowa o nas, wspominanie pewnych przykrych spraw, od razu sztywnieje I odcinam sie. Jego wyrzuty czy niektore argumenty przypieraja mnie do muru a ja sie zamykam w sobie, czuje sie jak sparalizowana. I to mnie oddala od niego na mile. Potem pojawia sie zlosc I wyrzuty sumienia, ze nie walcze jak on, ze uciekam. A ja nie umiem znalesc drogi powrotnej.
    Mysle, ze gdyby powiedzial mi ze rozumie, ze cos sie skonczylo, ze potrzebuje tylko czasu by to ogarnac, ja bym mu w tym pomogla. przy rozstaniu zgodzilabym sie wlasciwie na wszystko co byloby rozsadne a z pewnoscia na wszystko co najlepsze dla naszego dziecka, by tylko miec z EM dobre kontakty. On jest dla mnie naprawde wazny. Jest ojcem mojego dziecka, czlowiekiem, ktoremu ufam bezgranicznie. Chcialabym tylko by umial pogodzic sie z ta sytuacja, by ze mna nie walczyl. Moze twoja zona ma podobnie? Mam pelna swiadomosc, ze to ja jestem ta zla, bo powinnam zacisnac zeby I byc dobra zona. Tylko mysle, ze takie udawanie bedzie jeszcze gorsze I tez skonczy sie rozwodem.
    Ja potrzebuje wiecej przestrzeni. Byly mysli o wyprowadzce, ale EM nie widzi w tym sensu. Ciezko sie dziwic. A ja sie zastanawialam czy bym nie zatesknila za nim, czy nie zaczelabym sama szukac z nim kontaktu. Moge tak gdybac.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Olivka
    ~Olivka
    Napisane 07 stycznia 2014 - 10:20
    DTL mam pytanie. Czy Ty masz taka potrzebe dopieczenia swojej zonie, pokazania, ze bez niej super sobie radzisz? I ze ona skoro chce sie z Toba rozstac, to tez nie powinna Cie juz potrzebowac? Czy zmieniles cos w sobie, w zachowaniu po kryzysie, albo w wygladzie? Albo w relacjach z dzieckiem? Jesli nie chcesz odpowiadac przed wszystkim moge dac Ci emaila. Ciekawa jestem, bo mam czasami wrazenie ze u EM jest pelno zmian.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~DTL
    ~DTL
    Napisane 07 stycznia 2014 - 15:27
    Olivka sorry za błędy piszę z telefonu zmiany chyba tylko tyle że schudlem przez ten stres w pierwszym okresie a tak zmiany w moim zachowaniu to skoro zgodziłem się na rozwód to chyba wiekszy dystans do żony.Wiesz skoro już nic między nami nie ma to po co mam się narzucać więcej czasu na korcie z dzieckiem i tyle u mnie sytuacja jest taka że to ja zarabiam na dom to czy dam sobie radę raczej nie muszę udowadniać .Tyle Olivka po sylwestrze mojej żonie jakby odbiło chodzi obrazona nie rozmawia tylko coś odburknie nie rozumiem tej zmiany teraz mamy czystą złość czego pragnąłem uniknąć wiesz sylwestra oddzielnie a ja myślałem że jej to pasuje i odpowiada mieliśmy rozejść się w zgodzie ale to co ja mam od nowego roku szok zmiana o 180stopni wspomnę że żona też wychodziła sama na imprezkę tydzień przed sylwestrem i żeby nie było zaproponowałem sylwestra stwierdziła że zostaje w. domu

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Olivka
    ~Olivka
    Napisane 07 stycznia 2014 - 15:48
    Haha, czy moze jednak komus sie zaczyna odwidywac? Znalam taki przypadek gdzie babka najpierw wyrzucila meza z domu, a potem zapalala do niego takim uczuciem, ze sie biedak opedzic nie mogl. Tylko, ze bylo juz za pozno. U kobiet (nie wszystkich, ale zdarza sie czesto) wystepuje dziwny schemat " domysl sie". Domysl sie ze chce sie przytulic, ze chce uslyszec complement, ze poszlabym na kolacje. Czasami faceci sie nie domyslaja, a my nie mowimy. A potem mamy takie kwiatki jak u Ciebie I u mnie. Moze zonie sie odwidzialo? Moze Twoja obojetnosc dala jej do myslenia, ze nie bedziesz za nia wiecznie chodzil? A moze ona chce bys zawalczyl ten ostatni raz? Biedni faceci co musza sie domyslac. Pogadaj z nia. Nie zdziwie sie, jesli jest zla I rozczarowana bo myslala ze zostaniesz jednak z nia. Czasami robimy jedno, myslimy drugie. Tak, pogadaj, zrob herbaty, poloz ciacho I pogadajcie jakiegos wieczoru. Moze jeszcze nie wszystko stracone. A moge wiedziec czy pojawil sie ktos trzeci czy to tylko malzenskie zmeczenie material?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Olivka
    ~Olivka
    Napisane 07 stycznia 2014 - 15:54
    Jesli chodzi o te zmiany, to wszystkie sa na lepsze. Dbanie o siebie, czas z dzieckiem, to wszystko powinno byc wczesniej, ale fajnie ze jest wogole. Em mowi, ze teraz mamy szanse zaczac wszystko od nowa, I jest na to gotowy. Tu problemem jestem ja, bo o ile mozemy normalnie rozmawiac to pod wzgledem intymnym jest cieniusio. Tak jak kiedys ciagle moglabym sie przytulac, teraz nie mam na to ochoty. Zobojetnialam na to. Dlugo sie o to prosilam I chyba mi zwyczajnie przeszlo juz a EM sie obudzil I troche nam nie podrodze;(

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry
1 2 3
Strona 1 z 3
następna
Strona 1 z 3 następna

Gorące tematy

facebook