Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

Jak po was faceci po 40tce poznać, że się zakochujecie?

Rozpoczęte przez ~Kamila, 15 lip 2018
  • ~Kamila
    ~Kamila
    Napisane 15 lipca 2018 - 16:28
    Jak po was faceci po 40tce poznać, że się zakochujecie?
    We wstępnej fazie przed seksem.
    Gesty, uśmiech, słowa czy potraficie się zadużyć po uszy czy ze wzgędu na doswiadczenie nic was nie zaskoczy?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 23 lipca 2018 - 08:09
    Mnie chyba nic już nie zaskoczy... zakochanie się to dla mnie świadoma decyzja... ;-) Dziwnie brzmi...? Ano może i tak, ale żeby włączyć algorytm 'zakochanie' potrzeba spełnienia szeregu warunków. Partnerka musi spełnić jakieś tam brzegowe kryteria i tyle. Kiedy sprawy w relacji posuwają się dobrze, można pójść dalej. Schemat jest dość prosty, ale jednocześnie trudny.
    - zachodzi sprzyjająca sytuacja - spotykasz osobę, której powierzchowność Tobie odpowiada
    - nawiązujesz powierzchowną relację i gdy po wysłaniu swoich pozytywnych sygnałów odbierasz pozytywne z drugiej strony, wchodzisz w relację dalej, proces postępuje :-)
    - relacja staje się coraz bardziej głęboka i stajecie się dla siebie czymś więcej niż znajomymi z potencjałem zadurzenia się.
    - o ile druga strona Tobie odpowiada - kryteria bardzo różne w zależności od osoby - relacja się zacieśnia.
    - stajecie się dla siebie bliscy - mentalnie - i dążycie do spędzania ze sobą czasu, bo daje Wam to satysfakcję.
    - umacniacie swoją bliskość i ją rozwijacie na różne obszary życia
    - podejmujecie decyzję o wspólnych przedsięwzięciach, może tworzycie trwały związek, albo się nawet pobieracie...? :-)
    Kiedy facet wygląda na zakochanego? Nie wiem, ale wydaje mi się, że dojrzały facet tak naprawdę nigdy się nie zakocha jak nastolatek. Takie ślepe zakochanie dla mnie nie jest symptomem dojrzałości emocjonalnej. Facet darzy kobietę uczuciem, które jest wynikiem jego bardziej lub mniej, ale zawsze świadomej decyzji. To jego wybór.
    Tak to wygląda z mojej perspektywy :-) i mam świadomość, że mogę zostać skrytykowany za takie stawianie sprawy, ale nie zmienię tego - uważam, że każdy sam kształtuje swoje życie i w kwestii wyboru partnerki życiowej też...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kamila
    ~Kamila
    Napisane 26 lipca 2018 - 09:35
    Zapewne masz rację, że tak jest.
    Ja się tylko boję, że świadoma decyzja jest wynikiem kalkulacji a nie uczucia.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 27 lipca 2018 - 07:13
    A co jeśli on pomyśli sobie dokładnie tak samo...?
    'Ona tu mi gada, że mnie kocha, a faktycznie wygodniej jej jest żyć z facetem, bo skoro on jest odpowiedzialny, miły, kulturalny, ma jakie takie dochody i... mnie chce - nawet czasem kwiatki kupi..., to w czym problem?' :-)
    Wiesz... małe dziecko płacze bo czegoś chce - nie potrafi inaczej wyrazić potrzeby, to płacze. Matka domyśla się, że chodzi mu o nakarmienie, przytulenie, przewinięcie. Dorosły człowiek też czegoś chce, tylko po pierwsze chce czegoś bardziej zaawansowanego, a po drugie potrafi inaczej to komunikować i nie każe się niczego domyślać. Poza tym mały człowieczek z racji niższego etapu rozwoju psychiki, kieruje się głównie emocjami - chcę tak, bo tak... Człowiek dorosły kieruje się racjonalnymi argumentami, choć emocji nie jest pozbawiony. Uczucie to rodzaj emocji i jest konieczne w relacji damsko-męskiej, ale nie jest jedynym motywem działania. Musi tu być równowaga między pierwiastkiem racjonalnym i emocjonalnym. Znaczy to tyle, że możesz mi się podobać fizycznie, możesz też odpowiadać mi jeżeli chodzi o sposób bycia w codziennych sytuacjach, mieć zbieżne ze mną poglądy na wiele spraw, być pozornie dobrą kandydatką na partnerkę, a jednak brakuje mi czegoś, czego szczególnie szukam u partnerki... Pozostaniesz wtedy co najwyżej przyjaciółką. Czyż to nie jest kalkulacja?
    W drugą stronę działa ta sama zależność. Mogę być wysoki, muskularny, pięknolicy, kulturalny i szarmancki, a przy tym 'dziany' i... teoretycznie ujmuję Cię, podpadam pod bycie kandydatem na partnera i nawet ekscytuje Cię rozmowa ze mną, co dobrze rokuje. Nie widzisz jednak we mnie swojej szansy, bo... zaważył szczegół, który sobie rozbudowałaś według własnego klucza. Nie mam szansy, bo... Ty wiesz dlaczego ;-). Czy to nie kalkulacja?
    Kamila... kalkulacja jest zawsze, ona była i będzie dokąd ludzie będą dobierali się w pary. Nie jesteśmy w końcu małymi dziećmi, tylko dojrzałymi, dorosłymi ludźmi. Tylko małe dzieci nie kalkulują - chcą tak, bo tak, dorośli zawsze dokonują jakiegoś bilansu zysków i strat. To naturalne i nie ma się co bać takiej kalkulacji.
    Takie jest moje zdanie. :-).

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 27 lipca 2018 - 09:46
    "Uczucie to rodzaj emocji i jest konieczne w relacji damsko-męskiej, ale nie jest jedynym motywem działania. Musi tu być równowaga między pierwiastkiem racjonalnym i emocjonalnym. "

    u niektórych ludzi, u innych jest jedynym i wyłącznym motywem działania. Nawet jeśli tylko ci pierwsi są wg Ciebie dojrzali, to nie zmienia to faktu, że ludzi niedojrzałych jest ogrom cały.. jeśli nie większość..
    kiedy poznałam koleżankę koleżanki, która była pielęgniarką dowiedziałam się od niej, że zakochała się ze wzajemnością w ordynatorze szpitala, w którym pracowała, mieli romans, później on odszedł od rodziny i pobrali się..
    jak sama jednak twierdziła, nie zakochałaby się na pewno w salowym :D - a zatem, wdusiła guzik zakochanie, dopiero po spełnieniu przez kandydata jej wymagań.

    Natomiast znajomy, który był zakochany jako chłopak w pierwszej dziewczynie, a ona wyszła za innego, nie zastanawiał się długo, gdy ona się rozwiodła.. rzucił wszystko co miał by móc znów z nią być.. żadnej kalkulacji nie mógł przeprowadzić, bo wynik byłby tylko jeden - to nie może się udać, skoro już raz go zostawiła, - a jednak uczucie było silniejsze, być może był niedojrzały..
    sama równowaga, rzadko występuje w przyrodzie, najczęściej emocjonalność przeważa racjonalne podejście do drugiego człowieka w przypadku zakochania,
    tak ja sama postrzegam zakochanie - nie wie się dlaczego w tej właśnie osobie, czasami nic nie pasuje, ani nie rokuje, ale to stan, w którym się wyłącza myślenie..
    być może to objaw niedojrzałości.. pewnie tak,
    myślę jednak, że wielu ludzi właśnie takich osób poszukuje najbardziej, że ta niedojrzałość jest jak kukurydza na haczyku wędki..
    często kobiety mówią, że potrzebują odpowiedzialnego i dojrzałego mężczyzny, tak mówią,
    ale dzieci chcą mieć z innymi.. lekka sprzeczność,
    nie uważasz?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 27 lipca 2018 - 18:32
    ~alutka napisał:

    często kobiety mówią, że potrzebują odpowiedzialnego i dojrzałego mężczyzny, tak mówią,
    ale dzieci chcą mieć z innymi.. lekka sprzeczność,
    nie uważasz?


    Tak... i tych sprzeczności jest sporo :-). Wiele kobiet twierdzi, że widzi się u boku silnego, ustatkowanego mężczyzny, ale... taki jest przecież nudny :-). No i wiążą się z jakimiś draniami, co to dostarczają im różnych, przeróżnych wrażeń, niekoniecznie pozytywnych hehe...

    Wiem, że tak jest i nie uważam, że kalkulacja jest czymś złym. Na pewno decyzja w wyniku kalkulacji jest bardziej stabilna od decyzji w wyniku porywu gorącego uczucia. Uczucie to coś, na co niekoniecznie ma się wpływ - Wy kobiety - same to podkreślacie nawet tu, na forum. To coś bardzo nieuchwytnego i może zmieniać się jak w kalejdoskopie. Dziś smakuje Ci jabłko, jutro gruszka (jak to ktoś na naszym forum stwierdził ;-)) i co...? Dziś Franek jest super gościem, a gdy zmajstrował dziecko i nie sprawdza się w ojcostwie pojmowanym przez matkę, to już trzeba go z chałupy wywalić, bo się go nagle przestało kochać ;-).

    Jak można tworzyć coś trwałego i stabilnego w oparciu o tak niestabilne podstawy jakie daje poryw gorącego uczucia...?

    Uczucie jest ważne, ale do dalekosiężnych decyzji potrzeba kalkulacji - bez tego wszystko prędzej czy później runie. Nie o to chyba chodzi...? ;-)

    Moja męska psychika tego nie pojmuje :-)...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Nela
    ~Nela
    Napisane 27 lipca 2018 - 19:34
    Jest dokładnie odwrotnie... Bez uczucia żaden związek nie ma szans. O czym się zresztą przekonałeś.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 27 lipca 2018 - 19:54
    Mylisz się Nela... Moje małżeństwo zawiązało się właśnie z porywu jej uczucia, nie mojego, bo ja z początku wcale nie byłem do tego przekonany. Małżeństwo powstało i nawet się układało niezłe. Potem się wszystko odmieniło bo ONA się odkochala. To tylko upewnia mnie w przekonaniu, że gadanie o dozgonnych miłościach i podejmowanie w oparciu o to dalekosieznych decyzji to szaleństwo. Kalkulacja jest niezbedna i tyle. Uczucie tez rzecz jasna musi być ale jedno bez drugiego nie będzie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 27 lipca 2018 - 20:24
    ~Robert1971 napisał:
    Mylisz się Nela... Moje małżeństwo zawiązało się właśnie z porywu jej uczucia, nie mojego, bo ja z początku wcale nie byłem do tego przekonany. Małżeństwo powstało i nawet się układało....


    Robercie, jeśli mogę się wtrącić...
    No, ale jednak coś Cię przekonało, skoro spędziliście razem tyle lat...
    To ŻONA była czy nie była KOBIETĄ TWOJEGO ŻYCIA? Bo trochę się pogubiłam.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 27 lipca 2018 - 20:33
    Była kobietą mojego żcia i nic tu niczemu nie przeczy. Ujęła mnie pewnymi cechami i podjąłem decyzję. Kalkulacja tam oczywiście była, po jej stronie kalkulacji zabrakło.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 27 lipca 2018 - 20:34
    " z porywu jej uczucia, "
    no właśnie, nie Twojego..
    teraz też, nie związałeś się z porywu serca..

    może to jest Twój problem?
    a raczej Twoich kobiet?

    sorry, że tak się wcinam w wasze dialogi bez znajomości Twojej historii, ale tak na oko, nie wyobrażam sobie dojrzałego faceta, który by tak psioczył na swoją byłą..
    po tym też poznaje się mężczyznę z klasą..
    dojrzałość w Twoim rozumieniu, to nie wszystko,
    a w zasadzie okazało się, że to za mało..

    kalkulacja jest okropna,
    jest bezduszna i bezuczuciowa, prawie wyrachowanie,
    jak zakupy z bezterminową gwarancją..
    piszesz wybiórczo, tylko co chcesz..
    Twoja była nie może się bronić, nie znamy jej wersji,
    dlatego uważam,
    że
    powinieneś zachować większy umiar,
    lub
    od czasu do czasu wrzucić coś na siebie samego..
    to nie mogło być tak, jak sam to opisujesz,
    nigdy nie jest...

    sama miałam powody żeby odejść,
    ale
    nie wyobrażam sobie tak szkalować ex-męża,
    dlaczego?
    bo, jego wersja naszego małżeństwa była skrajnie inna od mojego..
    i musiałam się z tym pogodzić.
    Ty nie chcesz rozmawiać, Ty wylewasz żale..
    a to
    facetowi dojrzałemu nie przystoi.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 27 lipca 2018 - 20:43
    Robercie, No w sumie nie przeczy... o ile wstępowałeś w związek małżeński kochając.
    Myślę, że opisałeś jak to jest u mężczyzny z wyborem partnerki i zaangażowaniem ze swojego punktu widzenia.
    Każdy kocha przecież inaczej.

    Pozdrawiam Cię :-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 28 lipca 2018 - 09:41
    ~Aniołek napisał:
    o ile wstępowałeś w związek małżeński kochając.
    Myślę, że opisałeś jak to jest u mężczyzny z wyborem partnerki i zaangażowaniem ze swojego punktu widzenia.
    Każdy kocha przecież inaczej.
    Pozdrawiam Cię :-)

    Tak kochałem, bo 'włączyłem w odpowiednim momencie przycisk z napisem 'zakochanie'. Pisaliśmy o tym już gdzieś :-) Rzecz jasna przedstawiam męski punkt widzenia i Wy - kobiety - z niektórymi oczywistymi dla nas prawdami, za nic nie możecie się zgodzić.
    ~alutka napisał:
    no właśnie, nie Twojego..
    teraz też, nie związałeś się z porywu serca..

    może to jest Twój problem?
    a raczej Twoich kobiet?

    Nie wiem, czy jest to czyjkolwiek problem, na pewno nie mój. Dokąd kobieta z którą jestem będzie lojalna i będzie dawała z siebie to, czego od niej oczekuję, będę przy niej, gdy historia zacznie się powtarzać - robienie ze mnie na siłę durnia, wmawianie rzeczy, których nie było, wyrywanie z kontekstu i przekręcanie moich słów, wykręcanie kota ogonem i parę innych drobiazgów... na pewno odejdę.
    I wiesz co... Z całą pewnością nie będę sobie już szukał partnerki, bo to ona potrzebuje mnie więcej, niż je jej... niestety.
    ~alutka napisał:
    dojrzałość w Twoim rozumieniu, to nie wszystko,
    a w zasadzie okazało się, że to za mało..

    kalkulacja jest okropna,
    jest bezduszna i bezuczuciowa, prawie wyrachowanie,
    jak zakupy z bezterminową gwarancją..

    Alutka... pisałaś, że jesteś babochłopem :-)... a ja tu nie widzę męskiego podejścia do sprawy. Każdy dojrzały mężczyzna - odpowiedzialny - bierze na siebie w pełni konsekwencje swoich decyzji. Kobiet to też dotyczy, tylko one jakoś nie utożsamiają tego z dojrzałością hehe... przynajmniej te które dane mi było z tej strony poznać. Kalkulacja nie jest bezduszna, ona jest bezwzględnie konieczna w przypadku dalekosiężnych wiążących decyzji. Wcale nie wyklucza to uczucia, gorącego uczucia. Dojrzały facet tak rozumuje i nie zmienicie tego dziewczyny, trzeba to zaakceptować. W przeciwnym razie pozostaje Wam łączyć się w pary między sobą nawzajem. ;-))), albo wiązać się z facetami i ich dominować, względnie się zgadzać na stawiane przez nich warunki. Ja sygnalizuję tylko uczciwość - tę działającą w dwie strony.
    ~alutka napisał:
    to nie mogło być tak, jak sam to opisujesz,
    nigdy nie jest...

    Ja nie mam ani ochoty, ani zamiaru się tłumaczyć, czy cokolwiek udowadniać. Pisać po raz kolejny też mi się nie chce - możesz sobie poszukać co pisałem na tym forum, nie jest to trudne i o ile będzie Cię to interesowało, zawsze jest pod ręką :-). Zwraca moją uwagę tylko, że padają tu te same stwierdzenia, które padały z ust mojej byłej. Wygląda na to, że brałyście nauki u tego samego mistrza hehe... i dopóki dyskutuję sam z kilkoma paniami, nie mam w zasadzie szans w dyskusji. Ja przedstawiam tylko mój własny punkt widzenia i jak było, wiem tylko ja. Czy potrzebne jest by ona się broniła...? Chyba nie. Ja nie wszedłem na forum feministyczne, tylko 'facet po 40-stce'. Wyrażam swoje poglądy i przedstawiam zapatrywania z mojego - męskiego - punktu widzenia i może się to komuś nie podobać, co przewidziałem powyżej ;-), ale wierzcie mi, myślący faceci tak rozumują. Nie zmienicie tego i oby to nigdy nie uległo zmianie, bo gdy wszyscy będą rozumowały emocjami, świat się chyba zawali :-).

    ~alutka napisał:
    Ty nie chcesz rozmawiać, Ty wylewasz żale..
    a to
    facetowi dojrzałemu nie przystoi.

    Chcę rozmawiać, ale na racjonalne argumenty. Do wylewania żalów też mam prawo - może mi to pomaga...? ;-) I bynajmniej nie świadczy to o klasie, czy jej braku.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry
1
Strona 1 z 1
Strona 1 z 1

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty