Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Romans i zdrada

Ja 24, on 44 - jak poderwać

Rozpoczęte przez ~megan, 19 wrz 2016
  • ~megan
    ~megan
    Napisane 19 września 2016 - 00:04
    Dobry wieczór,
    Nigdy nie zaczynałam wątku na forum, ale rozpocznę prosto z mostu...Zauroczyłam się w 44 letnim mężczyźnie (od razu ostrzegam: nie chodzi o jego status, pozycję zawodową, czy domniemaną kasę) chodzi o chemię, która prawie ścina mnie z nóg jak go widzę (widujemy się parę razy w tygodniu od około 2 miesięcy). Nigdy wcześniej nie podobał mi się starszy mężczyzna, od 4 lat mam cudownego chłopaka, który obecnie ma 28 lat. Jednak ta chemia nie daje mi spokoju... a sytuacja wygląda tak: na początku uśmiechał się do mnie, gapił się na mnie, był czarujący, przyjacielski, wesoły w moim towarzystwie. Po około 2 tygodniach jego zaczepek wzrokowych i uśmiechów zaczęłam to odwzajemniać, ale nie nachalnie, on wyglądał wtedy kwitnąco... jednak po kolejnych 2 tygodniach zaczął mnie celowo ignorować, na zmianę z gapieniem się (najczęściej z ukrycia)... a od jakiegoś czasu jest naprawdę źle... jak mnie widzi staje przerażony jak słup soli... przeszywa mnie wzrokiem, gapi mi się w oczy, ale ogólnie to zaczął mnie unikać. Na początku kręcił się koło mnie jak tylko mógł, pod byle jakim pretekstem. Teraz stara się mnie unikać jak ognia, jednak kiedy przypadkiem na siebie wpadniemy wygląda jak 'wryty', świdruje mi oczy i nawet się nie uśmiecha.. po kilku sekundach jak dojdzie do siebie to próbuje się sztywno uśmiechnąć. Dodam jeszcze, że w swoim biurze biurko obstawił zdjęciami dzieci... więc prawdopodobnie i ma żonę, o czym wcześniej nawet nie myślałam. Zauroczyłam się nim dopiero w momencie, w którym stosował na przemienną ignorancję z łowieniem wzrokiem. Chciałabym sprowokować go do jakiegoś ruchu... tylko nie wiem co mam teraz o tym myśleć, nie zachowuje się normalnie :( Dodam, że widujemy się w pracy, gdzie często spędzam czas z chłopakami w moim wieku mniej więcej, bo takich mam w zespole, on pracuje w innym dziale. Jestem bardzo atrakcyjna, miałam już w pracy dziwne propozycje matrymonialne, czuje się pewną siebie, szczęśliwą, atrakcyjną 24 latką, tylko ta znajomość mnie zasmuca, myślę jak go sprowokować i co mogło mu się stać, że tak nagle się zmienił :(

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~S_F
    ~S_F
    Napisane 19 września 2016 - 01:16
    Hej. Jestem grubo po 40 i właśnie obecnie jestem po burzliwym romansie z dużo młodszą kobietą. Na początku wylądało to niewinnie ale z czasem rozwinęło się w niczym niepohamowany odjazdowy i gorący romans. Dużo by o tym pisać. Ale wracając do tematu, nie skończyło się to dobrze. Więc jeżeli nie chcesz cierpieć to albo od tego uciekaj albo kontroluj co jest zdecydowanie trudniejsze. Z jednej strony możesz przeżyć wspaniałe chwile ale nie wykluczone że będziesz potem cierpiała, nie mówiąc o cierpieniu innych.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~megan
    ~megan
    Napisane 19 września 2016 - 12:47
    Hej, dzięki za radę, ale mimo wszystko nieracjonalne instynkty mną rządzą i podpowiadają coś innego. Tylko póki co nie ma mowy o 'romansie' skoro on na mój widok nawet 'dzien dobry' nie jest w stanie powiedziec i zwiewa gdzie sie da i ewentualnie podpatruje z ukrycia i mysli, ze tego nie widze :< nie umiem interpretowac takiego zachowania! Mialam juz nie raz sytaucje, że panowie 40+ mnie podrywali i byli w tym mega natrętni, manipulatywni itp Ja chcę rozwinac nasza znajomosc (do kolezenstwa na poczatek fajnego), pierwszy miesiac szlo bardzo fajnie i szybko i nagle taka zmiana zachowania... Boje sie pierwsza zagadac, bo ma taka mine przerazona jakby mial wyskoczyc z okna. A po drugie moze za duzo usmiechow odwzajmnialam i zaczal sie mnie bac na serio :<

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~S_F
    ~S_F
    Napisane 19 września 2016 - 18:52
    Hej. Nie zamierzam Ci cokolwiek radzić. Jak to mówią lepiej zgrzeszyć i żałować niż żałować że się nie zgrzesyło

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~S_F
    ~S_F
    Napisane 19 września 2016 - 18:54
    Hej. Nie zamierzam Ci cokolwiek radzić. Jak to mówią lepiej zgrzeszyć i żałować niż żałować że się nie zgrzesyło. ;-) Taka znajomość może wam dać wiele niespotykanych emocji. Ale wiem z autopsji że trudno dostrzec granice między koleżeństwem a czymś więcej. Skoro dostrzegasz u niego takie emocje to znaczy że nie jesteś mu obojętna. Mże jest nieśmiały a może zna zagrożenia i się boi. Ja po ostatnich doświadczeniach dwa razy się zastanowię czy wejść w takie relacje bo targa mną do teraz. Choć właściwie nie żałuję niczego bo przeżyłem zajebista miesiące, które dały mi wiarę w siebie. Myśl że możesz zrobić to pierwszy krok.
    Powodzenia. I daj znać jak się potoczyło.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ona
    ~Ona
    Napisane 19 września 2016 - 19:42
    Zmień pracę.
    Inaczej za jakiś czas nie będziesz mieć chłopaka, za to kilka lat wyjętych z życia i depresję. Zakochasz się, a on się nie rozwiedzie.
    Będziesz mieć na dodatek opinię kochanki, a koledzy będą mieli o czym pogadać...
    I nie wychodź za mąż za swojego chłopaka, najwyraźniej to jeszcze nie ten.
    Powodzenia

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~megan
    ~megan
    Napisane 19 września 2016 - 20:11
    Dzięki za Wasze rady jak i ich brak :) ogólnie to nawet nie wiem co mam myslec... moge odpowiadac jedynie za siebie i czuje jakos w srodku ze chcialbym go poznac blizej, tylko nie rozumiem jego zachowan, wiec nie wiem jak to rozegrac, a co do cierpienia ewentualnego to hmm.. nie wydaje mi sie, poki co to mnie ekscytuje i intryguje i chce wiecej...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~megan
    ~megan
    Napisane 19 września 2016 - 20:11
    S_F ok, jesli cokolwiek sie jakkolwiek potoczy to dam znac :) poki co bez zmian

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~megan
    ~megan
    Napisane 19 września 2016 - 23:17
    S_F, jeśli mogę zapytać dlaczego zakonczyles romans? Głos rozsadku którejs ze stron ?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~S_F
    ~S_F
    Napisane 22 września 2016 - 15:45
    Głos rozsądku? W pewnym sensie tak. Statystycznie taki romans trwa podobno ok 6 miesięcy. Po 8 miesiącach i licznych rozmowach o wspólnej przyszłosci postanowiłem podjąć pewne kroki w celu wyprostowania moich spraw. Zaproponowałem "spuszczenie z tonu". Trzeba by dużo pisać. Oboje mieliśmy nieuregulowane sprawy w naszych formalnych związkach. Okazało się że jednak nie chciała czekać, ważniejsze było tu i teraz a nie przyszłość w dalszej perspektywie. No i jest jak jest.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Po40
    ~Po40
    Napisane 22 września 2016 - 22:43
    @megan
    pisałaś, że nie potrafisz zinterpretować jego zachowań. Podpowiem Ci:
    na początku odwzajemniał uśmiechy, bo taką ma naturę, a także dlatego, że jesteś atrakcyjna (tak piszesz) a uśmiechu atrakcyjnej kobiety nie sposób nie odwzajemnić. Tyle, że za tym nie musi się nic kryć. Zazwyczaj, idąc ulicą i widząc, że ktoś się do mnie uśmiecha - odwzajemniam uśmiech, czasem zagadam, ale nie ma w tym żadnych podtekstów, a czysta radość kontaktu z drugim człowiekiem. Mogę w ten sposób spędzić krótką miłą pogawędkę zarówno z atrakcyjną dziewczyną jak i z podeszłym w wieku dozorcą. Takie typy ludzi istnieją Jeśli chcesz się przekonać, wyłącz na chwilę swój sonar interpretacyjny i przyjrzyj się, jak ten mężczyzna odnosi się do innych ludzi. To raz.
    Dwa: w którymś momencie się zmienił. Co to znaczy? To znaczy, ni mniej, ni więcej, że poczuł, że żywisz wobec niego jakieś zamiary. I w związku z tym stawia granice. Ma rodzinę, ma żonę. Obstawił się zdjęciami dzieci. Wyznacza granicę. Daje sygnał - nie jestem wolny. Gdyby był napalającym się na ciebie facetem, to pokazywałby Tobie zdjęcia dzieci i opowiadał Tobie jakie fajne są jego dzieciaki i jakim wspaniałym jest ojcem a nie chował się za nimi jak za murem. To dwa.
    Trzy: przygląda mi się ukradkiem. Tu być może zachodza dwa zjawiska.
    Jedno - to Twoja nadinterpretacja. Podstawowa zasada magików, oszustów i wszelkiej maści handlowców brzmi: widzimy to, co chcemy widzieć.
    Drugie - to ciekawość owego mężczyzny. Kiedy mężczyzna będący po czterdziestce zorientuje się, że podkochuje się w nim młoda, dwudziestoparoletnia, atrakcyjna dziewczyna, to choćby skały srały - nie oprze się ciekawości. Bo to miło łaskocze jego ego i w jakiś sposób budzi to w nim jakąś iskrę. Ładuje jego baterie. Od typu mężczyzny będzie zależało, czy pójdzie za ciosem i wciągnie się w romans, czy może spożytkuje tę energię, by odrodzić coś w sobie i wnieść to w swój własny związek, czy też może ucieknie, zaszyje się w jaskini i udusi w sobie tę energię.

    Tyle o facecie. Teraz o Tobie.
    Nie wiem, czy jasno to do Ciebie dociera, ale masz zamiar uwieść żonatego i mającego rodzinę mężczyznę ponieważ masz taką ochotę.
    Istnieje olbrzymie prawdopodobieństwo, że ten mężczyzna nic dla Ciebie nie znaczy, a liczy się jedynie sam fakt, samo nowe doświadczenie i to wyobrażenie tego doświadczenia Cię podnieca.
    S_F podał Ci już pewien trop, i jest to część jego doświadczenia z napaloną na niego młodą dziewczyną. Z jego doświadzenia - nic nie wyszło, coś poświęcił, ale nie żałuje. To jeden typ mężczyzny. Ale facet, wokół którego teraz fntazjujesz, nie musi być w rzeczywistości takim typem. Niemniej - jeśli będie gotów dla Ciebie poświęcić swoją rodzinę, dzieci, żonę - to odpowiedz sobie już teraz na pytanie co Ty jesteś w stanie mu dać? Chcesz z nim zbudować swoją przyszłość? Chcesz się z nim zestarzeć? Jesteś gotowa przejść z nim przez boje o dzieci, o majątek? Jesteś gotowa na to, że on, w obliczu stresu olbrzymiej zmiany swego życia, nie będzie przez dłuższy czas miał ochoty na upojne tantryczne wygibasy a oczekiwał będzie jedynie zrozumienia, potwierdzenia słuszności swych wyborów, ukojenia jego nerwów, ale żadnego seksu?
    Pomyśl teraz czym jest zdrada. Zdrada niszczy zarówno zdradzającego jak i zdradzanego. Zniszczy też coś w Tobie - powodzie zdrady. Ile, czy sobie z tym poradzi ona, on, jego dzieci, Ty - to już będzie zależało od osobowości każdego z zaanagażowanych i objętych skutkami zdrady. Pytanie pierwsze : czy jesteś gotowa, dla swojej zachcianki, wystawić się na ból, który temu zniszczeniu, a potem odbudowie, będzie towarzyszył. Pytanie drugie: czy jesteś w stanie dla swojej zachcianki zadać ten ból i zasiać zniszczenie w nim, w jego żonie, w jeog dzieciach. Być może wielu na tym forum z tych, którzy zdradzili, odezwie się zaraz i powie, że zdrada w nich niczego nie zniszczyła, że było super i żałują tylko, że nie trwa dalej. Ale, po pierwsze, są różnie typy ludzi i różne stopnie egoizmu.
    CIąg dalszy w drugim poście.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Po40
    ~Po40
    Napisane 22 września 2016 - 23:14
    Po drugie: jeżeli jest im z tym dobrze, to czego szukją na forum w kategorii "Zdrada" i dlaczego cały czas starają się samych siebie i siebie na wzajem usprawiedliwić? Jedną z możliwości jest, że jednak coś się spieprzyło, coś nie śmiga jak kiedyś, szuka się kolejnych narzędzi, by to naprawić, tylko jest z tym jak z naprawianiem układów scalonych przy pomocy młotka i kowadła. By naprawić, trzeba najpierw przyznać, że nie działa, potem trzeba nazwać co nie działa, a na końcu dobrać narzędzia odpowiednie do naprawy. Z życiem ludzkim, w przeciwieństwie do wszelkiego rodzaju ustrojstw, problem jest taki, że jak się spieprzy, to nie da się wyrzucić. Trzeba naprawiać.

    Widzisz, megan, przed Tobą może jakieś trzy razy tyle życia jeszcze ile już przeżyłaś. Z czego statystycznie zaledwie połowa z tego co już przeżyłaś to ta część "owocna", dająca szansę na spełnienie w macierzyństwie. Zastanów się, na co te 14 może 20 lat chcesz poświęcić. Bo pozostałe 40 - 60 lat to będzie czas zbierania plonów dzisiejszych decyzji. Nie mówię, że musi być nudne. Nie. Może być wręcz radosne do samego końca, bez kaców i bez urwanych filmów. Ale wiele zleżeć będzie od akceptacji swojego życia. Od akceptacji podjętych decyzji i ich konsekwencji. Od tego, czy coś za soba ciągniemy, czy też coś nas niesie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~S_F
    ~S_F
    Napisane 23 września 2016 - 20:05
    Powody zdrady bywają różne. Są tacy którzy muszą to robić bo traktują to jako "sport" inni potrzebują się sprawdzić a inni dlatego że w ich obecnych związkach "coś nie śmiga jak kiedyś". Wszędzie pisze że nad związkiem trzeba pracować i im starszy związek tym więcej trzeba wysiłku. Bo ludzi musi coś łączyć: wspólne zainteresowania, pasje, cele i na pewno sex intymność i wzajemna potrzeba bliskości.
    Jeżeli facet żyje w zdrowym związku i niczego mu nie brakuje to nie powinien ulec Twoim zabiegom. Jeżeli coś nie gra to możesz doprowadzić do cierpienia wielu osób. Inna sprawa jak bardzo nie gra? W wielu przypadkach wystarczy szczera rozmowa której nie było od dawna, czasem są to nie sprzątnięte skarpetki. Ale bywa i tak że wszystko się rozjechało tak bardzo że nie da się już poskładać. I uważaj bo to co dla Ciebie będzie niewinnym flirtem dla niego może być czymś zgoła odmiennym.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~B
    ~B
    Napisane 06 października 2016 - 11:57
    Korzystaj z życia. Życie jest krótkie i warto wycisnąć z niego, tyle ile tylko się da. Nie czytaj tych wszystkich bzdur w rodzaju: "będziesz żałować, poranisz ludzi" etc. Ci ludzie tak naprawdę nie wiedzą, co piszą. Równie dobrze, mogą Ci wróżyć wygraną w lotka, lub jej brak. Od Ciebie zależy, jak będzie wyglądać TWOJE życie. Żyj chwilą! Równie dobrze może być tak, że będzie cudownie. Poczujesz ten dreszcz i motyle w brzuchu, do tego spełnisz się jako kobieta. Zdobywaj i bądź zdobywana! Życie jest za krótkie, by je marnować. A gdy Ci będzie źle - zawsze możesz odejść. Zawsze możesz poszukać szczęścia, gdzieś indziej - i to jest piękne. Masz WYBÓR i możesz dokonać go w dowolnym momencie. Nie musisz niczego żałować. Jeżeli ktoś przy Tobie będzie szczęśliwy, zrobi dla Ciebie wszystko, chyba, że jest ostatnim głupcem i dewotem.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~terra
    ~terra
    Napisane 06 października 2016 - 15:31
    ~B napisał:
    Korzystaj z życia. Życie jest krótkie i warto wycisnąć z niego, tyle ile tylko się da. Nie czytaj tych wszystkich bzdur w rodzaju: "będziesz żałować, poranisz ludzi" etc. Ci ludzie tak naprawdę nie wiedzą, co piszą. Równie dobrze, mogą Ci wróżyć wygraną w lotka, lub jej brak. Od Ciebie zależy, jak będzie wyglądać TWOJE życie. Żyj chwilą! Równie dobrze może być tak, że będzie cudownie. Poczujesz ten dreszcz i motyle w brzuchu, do tego spełnisz się jako kobieta. Zdobywaj i bądź zdobywana! Życie jest za krótkie, by je marnować. A gdy Ci będzie źle - zawsze możesz odejść. Zawsze możesz poszukać szczęścia, gdzieś indziej - i to jest piękne. Masz WYBÓR i możesz dokonać go w dowolnym momencie. Nie musisz niczego żałować. Jeżeli ktoś przy Tobie będzie szczęśliwy, zrobi dla Ciebie wszystko, chyba, że jest ostatnim głupcem i dewotem.


    Jak popadnie w depresję po nieudanym romansie to rzeczywiście zakosztuje życia.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Karolina
    ~Karolina
    Napisane 24 października 2016 - 17:22
    Megan dla "fascynacji" chcesz rozwalić 2 związki ? Przecież możesz temu człowiekowi zrobić krzywdę !
    Mówi to osoba ,która ma łatkę "niszczycielki rodzin". Małżeństwo mojego obecnego partnera było układem dla dzieci. Tak przyczyniłam się do rozpadu tego układu ale jak jego była stwierdziła- było trzeba rozwieść się dużo wcześniej. On ratował małżeństwo dopóki córka nie dorosła. Jest cudownym facetem choć dzieli nas znaczna różnica wieku ,której ja nie czuję. Ale pomimo ,że miłości w ich małżeństwie nie było to cierpi kilka osób. Wiem co czują bo sama po 10 latach zerwałam zaręczyny. Sama nie wiem kiedy nasz związek tak się rozwinął ale stało się. Obecnie mój partner ma poczucie winy ,że zranił bardzo swoją byłą choć to ona w większej mierze przyczyniła się do rozpadu małżeństwa. Córka wątpię żeby zaakceptowała nasz związek i nowe rodzeństwo.
    A więc Megan masz prawo do korzystania z życia i ponoszenia tego konsekwencji !

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Angelika
    ~Angelika
    Napisane 18 marca 2017 - 21:09
    ~Po40 napisał:
    Po drugie: jeżeli jest im z tym dobrze, to czego szukją na forum w kategorii "Zdrada" i dlaczego cały czas starają się samych siebie i siebie na wzajem usprawiedliwić? Jedną z możliwości jest, że jednak coś się spieprzyło, coś nie śmiga jak kiedyś, szuka się kolejnych narzędzi, by to naprawić, tylko jest z tym jak z naprawianiem układów scalonych przy pomocy młotka i kowadła. By naprawić, trzeba najpierw przyznać, że nie działa, potem trzeba nazwać co nie działa, a na końcu dobrać narzędzia odpowiednie do naprawy. Z życiem ludzkim, w przeciwieństwie do wszelkiego rodzaju ustrojstw, problem jest taki, że jak się spieprzy, to nie da się wyrzucić. Trzeba naprawiać.

    Widzisz, megan, przed Tobą może jakieś trzy razy tyle życia jeszcze ile już przeżyłaś. Z czego statystycznie zaledwie połowa z tego co już przeżyłaś to ta część "owocna", dająca szansę na spełnienie w macierzyństwie. Zastanów się, na co te 14 może 20 lat chcesz poświęcić. Bo pozostałe 40 - 60 lat to będzie czas zbierania plonów dzisiejszych decyzji. Nie mówię, że musi być nudne. Nie. Może być wręcz radosne do samego końca, bez kaców i bez urwanych filmów. Ale wiele zleżeć będzie od akceptacji swojego życia. Od akceptacji podjętych decyzji i ich konsekwencji. Od tego, czy coś za soba ciągniemy, czy też coś nas niesie.



    Jak to rzeczywiscie napisal mezczyzna, to chyle czoła do samej ziemi... Najlepszy konstruktywny komentarz jaki tu przeczytalam :-)
    Pozdrawiam.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Po40
    ~Po40
    Napisane 21 marca 2017 - 23:25
    ~Angelika napisał:

    Jak to rzeczywiscie napisal mezczyzna, to chyle czoła do samej ziemi... Najlepszy konstruktywny komentarz jaki tu przeczytalam :-)
    Pozdrawiam.


    Dziękuję w imieniu swoim i mojego męskiego ego, i ja i ono odwzajemniamy niski ukłon :-)
    Wiem, że przyjęłaś, iż ograniczysz się do słuchania i powstrzymasz się od "ględzenia", jednak zaintrygowało mnie dlaczego wydaje się mało prawdopodone, że cytowane przez Ciebie moje słowa napisać mógł facet. Jeśli zgodzisz się zaspokoić moją ciekawość, będę bardzo wdzięczny. Obiecuję uważnie słuchać i ograniczyć swoje ględzenie :-)
    Pozdrawiam!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~oliwiettwist
    ~oliwiettwist
    Napisane 08 kwietnia 2018 - 16:43
    podrywanie to cięzki temat, szczególnie jeśli się jest osobą nieśmiałą, moim zdaniem kobiety mają więcej walorów by podrywa był skuteczny...sam należę raczej do nieśmiałych, dlatego szukam miłosci na portalu randkowym, znalażłem tu i ciekawe porady m.innymi właśnie jak podrywac https://www.randki24.pl/czytelnia/
    Wiedza bardzo użyteczna ...na pewno w moim przypadku

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~nikita
    ~nikita
    Napisane 11 kwietnia 2018 - 13:57
    poderwac prosta sprawa tylko zalezy czy ty chcesz tylko sie zabawic czy nei

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry
1
Strona 1 z 1
Strona 1 z 1

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty