Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

Dlaczego facet unika seksu

Rozpoczęte przez ~Aniołek, 06 lut 2018
  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 27 stycznia 2019 - 11:35
    ~Aniołek napisał:

    Dzisiaj uśmiech na mojej twarzy wywołał Twój opis z "niedomkniętą klapą od srocza":):):)


    Ale to z życia wzięte jest wiesz...? :-)
    Kumpel kiedyś mi się żalił, że jego żona robi mu wymówki i potem awantury o... właśnie otwartą klapę od srocza ;-).
    Potem się rozwiedli.
    Na pewno sedno problemu było gdzieś głębiej, ale na jakimś etapie już i ta 'klapa' ma swoje znaczenie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Janek51
    ~Janek51
    Napisane 27 stycznia 2019 - 13:06
    ~Robert1971 napisał:

    Albo wcale go nie chce, albo leży jak kłoda, a Ty zrób sobie dobrze i złaź ;)

    Na początku - jesteście sobą zafascynowani i nie macie żadnego bagażu złych emocji.
    Po roku, pięciu, czy dwudziestu, sytuacja wygląda już inaczej.
    Macie wtedy do siebie nawzajem jakieś tam anse i coś się tam zawsze pamięta.
    Zależy trochę od tego jak bardzo ona jest wobec Ciebie bezsilna i jak bardzo wie, że nie jesteś ideałem, ale nie może Cię tak owinąć wokół palca jakby chciała, to też i nie będzie się angażować w seks z Tobą, bo... Zmieniła swój stosunek do seksu i do Ciebie.

    Dzięki za wszystkie posty!
    Szczególnie Twoje uwagi Robercie są bardzo trafne. Moja Żona nigdy nie była zafascynowana seksem, nawet dzień po ślubie powiedziała, że dzisiaj nie bo jest zmęczona! A ja jak ten dureń, zakochany czekałem aż mnie do siebie dopuści! Chyba nie potrafię nie mieć do niej żalu, to wraca niestety co jakiś czas.
    Mam porównanie, bo przed nią były inne kobiety.
    Wiem, że może powinienem inaczej o tym wszystkim myśleć, ale jak to zrobić?
    Sam fakt, że ona zabezpiecza się podwójnie pomimo łamania zasad kościelnych jakoś mnie nie przekonuje.


    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kbo
    ~kbo
    Napisane 27 stycznia 2019 - 13:27
    Wg. zasad kościelnych to samo uprawianie seksu bez chęci i gotowosci na przyjecie nowego życia jest grzechem. Porozmawiaj o tym z żoną. Jeśli sam fakt że żona trochę cierpi przez twoją seksualność i musi się ciagle podkladać nie jest wystarczajace do obniżenia popędu to poczytaj sobie o kobietach ktore byly gwalcone przez ruskich podczas wojny o losach ich rodzin itp. - seks ci moze wtedy obrzydnie, jesli to nie pomoże to idz do lekaza po tabletki na obnizenie libido, choć mam wrazenie ze zamiast walczyć ze swoimi instynktami wolisz szukać osob ktore potwierdza sluszność rodzacego sie w glowie planu na skok w bok.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Janek51
    ~Janek51
    Napisane 27 stycznia 2019 - 13:53
    Kbo, z żoną rozmawiałem wielokrotnie, bez efektu. Nie planuję żadnych skoków w bok i nie zamierzam brać tabletek na obniżenie libido. Jest mi żal, że nie możemy cieszyć się życiem. Wiem, że są pary w gorszej sytuacji, ale ja nie rozumiem po co ta guma? Gdy są już tabletki, czy moja żona jest aż tak przewrażliwiona? Czy może mi nie ufa i myśli że szukam wrażeń poza związkiem?
    Nie zostawię jej przecież, ale mam tego skamlenia dość i smutno mi że świadomie mam rezygnować z czegoś tak przyjemnego.
    Wczoraj była zmęczona, dzisiaj rano już jej nie było gdy się obudziłem! Jutro przyjdzie z gumą i powie no dobrze, dzisiaj możemy.
    Jak przekonać ją do porzucenia gumy?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 27 stycznia 2019 - 14:13
    Hmmm..
    @kbo.
    Trochę mi dziwnie wygląda to Twoje rozumowanie.
    Jak tam chcesz, ale czy faktycznie uważasz, że seks nie jest wart by o niego się trochę postarać?
    Na pewno jest on mocno przereklamowany i też często odnoszę takie wrażenie, ale jednak jest on wartością samą w sobie.

    I nie chodzi bynajmniej o te kilkanaście skurczów towarzyszących ejakulacji na koniec.
    Seks to akt oddania się ukochanej osobie.

    Przecież nie mówimy o promiskuityzmie, gdzie robi się to z kim popadnie bez względu na sytuacje, okoliczności, scenerie...
    Mówimy o seksie w małżeństwie.

    To akt mający w założeniach spajać dwoje ludzi i mocniej cementować ich związek.
    Oczywiście, że nie jest to fundament związku, bo sam seks, gdzie inne sfery życia leżą, doprowadzi do rozwodu.

    Jednak skoro seks ma być nieważny i będziemy na siłę umniejszać jego rolę, to ok, ale obie strony muszą taki stan akceptować.
    Masz swoją panią, ona ma Ciebie, ale że Ty masz zmniejszone zdolności w tym zakresie, ona też nie ma potrzeb. Nie ma sprawy, możecie stanowić tzw. białe małżeństwo.

    Sam jednak pisałeś wcześniej, że pewna część Twojego ciała przybiera pozycję startową.
    No natura domaga się swego.
    Czy to coś złego?

    To co... do garści masz rozładowywać napięcie, czy jak.
    Skoro się z żoną kochacie - jak to nazwałeś - to dlaczego nie kochacie się fizycznie?
    Bo ona tego nie chce?
    Czy Ty tego nie chcesz?
    Skoro jednak 'pozycja startowa' się pojawia, to znaczy, że tego chcesz tylko na siłę wypierasz.

    Jak dla mnie za bardzo ideologizujesz.
    Fizyczność ma swoje prawa i potrzeby.
    Jeżeli uważasz, że brak seksu to słuszna droga, to ok.

    Jednak Janek51 tak wcale nie uważa. Czuje się sfrustrowany i... ma wrażenie bycia starym dziadem w wieku 50 lat.
    Dlaczego?

    Bo jego żona wymyśliła sobie, że seks ma być przykrym obowiązkiem. I jest nim nie tylko dla niej. Jest nim również dla niego, bo ona nie dopuszcza elastyczności w tej dziedzinie.

    Czy to dobrze?
    Ano jeżeli oboje się na to zgadzają, to ok.

    Kiedy jednak u jednej ze stron rodzi to frustrację, to znaczy, że jakość związku nie jest powalająca.
    Ona zaspakaja swoje potrzeby w związku, a on...?
    Zostaje na tzw. lodzie.

    Czy tak ma być?
    Nie widzi mi się to jakoś.
    Taki brak symetrii uczciwy nie jest.
    Mówienie komuś: 'weź tabletki na obniżenie libido' zbyt poważne nie jest.
    To tak jak by zakazywać komuś dążenia do usamodzielnienia się finansowego.

    W końcu jako ludzie mamy jakieś potrzeby i prawa. Nie można im tych praw odmawiać.

    To raczej żona Janka51 powinna coś przedefiniować w swojej głowie, bo seks w małżeństwie to sprawa naturalna, a jak nie chce się go uprawiać, to się w małżeństwo nie wstępuje - to jest dorosłość.

    Trzymam stronę Janka ;-).
    Jego żona ma dom, męża, stabilizację, może się pochwalić tym i owym...

    Co ma on z rzeczy których potrzebuje?
    Zaużmy że ma obiadki, wysprzątany dom, rodzinne święta, jest zadbany...

    Ale czy on tak naprawdę tego potrzebuje?
    Może... ale potrzebuje też seksu - to jedno z jego podstawowych praw.

    Żona biorąc od niego wszystko co jej do życia i szczęścia potrzebne, sama wszystkiego co on potrzebuje, mu nie zapewnia.
    Funkcjonuje kosztem niego - jej dobrostan jest kosztem jego frustracji.

    To chcesz nazwać dobrym małżeństwem?

    A że ona kiedyś powie, że on ją wykorzystywał...
    I co z tego...?
    On TERAZ może śmiało mówić, że ona wykorzystuje jego...

    Zatem co... jej wolno go wykorzystywać, a jemu jej, już nie???
    No jakiś kompromis musi zostać wypracowany ;-).

    Żyjąc razem dopuszczamy z automatu jakiś stopień wykorzystywania się na wzajem - ważne, by była akceptowalna z OBU stron równowaga.

    Nie rozumiem Cię... sorry ;-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Izka
    ~Izka
    Napisane 27 stycznia 2019 - 17:18
    Być we friendzone, oznacza być traktowanym tylko jako przyjaciel przez kobietę, o której względy się zabiega.
    Nie ma kobiet, które nie lubią seksu.
    Są tylko takie, które nie mają ochoty na seks z facetem, z którym są w związku. A to ogromna różnica.
    Przeczytajcie panowie co piszą takie właśnie kobiety na tym forum w temacie "Romans singla z mężatką". One też są nieszczęśliwe.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kbo
    ~kbo
    Napisane 27 stycznia 2019 - 18:46
    ~Robert1971 napisał:
    Hmmm..
    @kbo.
    Trochę mi dziwnie wygląda to Twoje rozumowanie.
    Jak tam chcesz, ale czy faktycznie uważasz, że seks nie jest wart by o niego się trochę postarać?
    Na pewno jest on mocno przereklamowany i też często odnoszę takie wrażenie, ale jednak jest on wartością samą w sobie.

    I nie chodzi bynajmniej o te kilkanaście skurczów towarzyszących ejakulacji na koniec.
    Seks to akt oddania się ukochanej osobie.

    Przecież nie mówimy o promiskuityzmie, gdzie robi się to z kim popadnie bez względu na sytuacje, okoliczności, scenerie...
    Mówimy o seksie w małżeństwie.

    To akt mający w założeniach spajać dwoje ludzi i mocniej cementować ich związek.
    Oczywiście, że nie jest to fundament związku, bo sam seks, gdzie inne sfery życia leżą, doprowadzi do rozwodu.

    Jednak skoro seks ma być nieważny i będziemy na siłę umniejszać jego rolę, to ok, ale obie strony muszą taki stan akceptować.
    Masz swoją panią, ona ma Ciebie, ale że Ty masz zmniejszone zdolności w tym zakresie, ona też nie ma potrzeb. Nie ma sprawy, możecie stanowić tzw. białe małżeństwo.

    Sam jednak pisałeś wcześniej, że pewna część Twojego ciała przybiera pozycję startową.
    No natura domaga się swego.
    Czy to coś złego?

    To co... do garści masz rozładowywać napięcie, czy jak.
    Skoro się z żoną kochacie - jak to nazwałeś - to dlaczego nie kochacie się fizycznie?
    Bo ona tego nie chce?
    Czy Ty tego nie chcesz?
    Skoro jednak 'pozycja startowa' się pojawia, to znaczy, że tego chcesz tylko na siłę wypierasz.

    Jak dla mnie za bardzo ideologizujesz.
    Fizyczność ma swoje prawa i potrzeby.
    Jeżeli uważasz, że brak seksu to słuszna droga, to ok.

    Jednak Janek51 tak wcale nie uważa. Czuje się sfrustrowany i... ma wrażenie bycia starym dziadem w wieku 50 lat.
    Dlaczego?

    Bo jego żona wymyśliła sobie, że seks ma być przykrym obowiązkiem. I jest nim nie tylko dla niej. Jest nim również dla niego, bo ona nie dopuszcza elastyczności w tej dziedzinie.

    Czy to dobrze?
    Ano jeżeli oboje się na to zgadzają, to ok.

    Kiedy jednak u jednej ze stron rodzi to frustrację, to znaczy, że jakość związku nie jest powalająca.
    Ona zaspakaja swoje potrzeby w związku, a on...?
    Zostaje na tzw. lodzie.

    Czy tak ma być?
    Nie widzi mi się to jakoś.
    Taki brak symetrii uczciwy nie jest.
    Mówienie komuś: 'weź tabletki na obniżenie libido' zbyt poważne nie jest.
    To tak jak by zakazywać komuś dążenia do usamodzielnienia się finansowego.

    W końcu jako ludzie mamy jakieś potrzeby i prawa. Nie można im tych praw odmawiać.

    To raczej żona Janka51 powinna coś przedefiniować w swojej głowie, bo seks w małżeństwie to sprawa naturalna, a jak nie chce się go uprawiać, to się w małżeństwo nie wstępuje - to jest dorosłość.

    Trzymam stronę Janka ;-).
    Jego żona ma dom, męża, stabilizację, może się pochwalić tym i owym...

    Co ma on z rzeczy których potrzebuje?
    Zaużmy że ma obiadki, wysprzątany dom, rodzinne święta, jest zadbany...

    Ale czy on tak naprawdę tego potrzebuje?
    Może... ale potrzebuje też seksu - to jedno z jego podstawowych praw.

    Żona biorąc od niego wszystko co jej do życia i szczęścia potrzebne, sama wszystkiego co on potrzebuje, mu nie zapewnia.
    Funkcjonuje kosztem niego - jej dobrostan jest kosztem jego frustracji.

    To chcesz nazwać dobrym małżeństwem?

    A że ona kiedyś powie, że on ją wykorzystywał...
    I co z tego...?
    On TERAZ może śmiało mówić, że ona wykorzystuje jego...

    Zatem co... jej wolno go wykorzystywać, a jemu jej, już nie???
    No jakiś kompromis musi zostać wypracowany ;-).

    Żyjąc razem dopuszczamy z automatu jakiś stopień wykorzystywania się na wzajem - ważne, by była akceptowalna z OBU stron równowaga.

    Nie rozumiem Cię... sorry ;-)


    W wieku dwudziestuparu lat przechodzilem ciezka depresje, wiem co to znaczy nie moc i nie mieć ochoty. Kobiety tak mają i bez depresji - zmuszanie sie do seksu jest czymś okropnym - wiem bo doświadczyłem. Szukanie wiec sposobu na żone , jest wiec czymś nieetycznym.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kbo
    ~kbo
    Napisane 27 stycznia 2019 - 20:08
    Robert,

    czy faktycznie uważasz, że seks nie jest wart by o niego się trochę postarać?
    - Jeśli kogoś krzywdzi to jasne że nie.

    Sam jednak pisałeś wcześniej, że pewna część Twojego ciała przybiera pozycję startową.
    No natura domaga się swego.
    Czy to coś złego?
    - Jako ludzie kierujemy się (przynajmniej powinniśmy) rozumem a nie instynktem (w przeciwnieństwie do zwierząt). Na wiele rzeczy mam ochotę ale ich nie robie, szanując wolność innych.\

    To co... do garści masz rozładowywać napięcie, czy jak.
    - to nie jest zły sposób.

    Skoro się z żoną kochacie - jak to nazwałeś - to dlaczego nie kochacie się fizycznie?
    Bo ona tego nie chce?
    Czy Ty tego nie chcesz?
    - Pisałem już o tym, moja żona ogólnie seksu nie lubi orgazm miała sporadycznie, kiedy powiedziała mi że musi się podkładać, zacząłem mieć problemy ze wzwodem. Nie chciałem jej wykorzystywać - nie czuje się swobodnie. Ona chce mi sprawić przyjemność, czasem mnie prowokuje, ale wiem że chodzi tylko o bliskość więc na przytulaniu kończymy. To nie jest tak że chce czy nie chce - w tej sytuacji i tak nie dałbym rady, wole przytulanie.

    Bo jego żona wymyśliła sobie, że seks ma być przykrym obowiązkiem. I jest nim nie tylko dla niej. Jest nim również dla niego, bo ona nie dopuszcza elastyczności w tej dziedzinie.
    - Jego żona nie tak sobie wymyśliła tylko tak to odczuwa.

    Czy to dobrze?
    Ano jeżeli oboje się na to zgadzają, to ok.
    - Wystarczy że jedno się nie zgadza i nie możesz robić z czyimś ciałem co ci się podoba.

    W końcu jako ludzie mamy jakieś potrzeby i prawa. Nie można im tych praw odmawiać.
    - dokładnie, należy więc uszanować również potrzeby żony

    Trzymam stronę Janka ;-).
    Jego żona ma dom, męża, stabilizację, może się pochwalić tym i owym...
    - wow, sex za kasę, czy oby tak miało to wybrzmieć ?

    Żona biorąc od niego wszystko co jej do życia i szczęścia potrzebne, sama wszystkiego co on potrzebuje, mu nie zapewnia.
    Funkcjonuje kosztem niego - jej dobrostan jest kosztem jego frustracji.
    - A skąd wiesz czy jest szczęśliwa. Uważasz ze żony powinny płacić seksem ?

    A że ona kiedyś powie, że on ją wykorzystywał...
    I co z tego...?
    - A to że jeśli ją kocha, to będzie miał poczucie że ją krzywdził

    On TERAZ może śmiało mówić, że ona wykorzystuje jego...
    -Jasne

    Żyjąc razem dopuszczamy z automatu jakiś stopień wykorzystywania się na wzajem - ważne, by była akceptowalna z OBU stron równowaga.
    - Masakra.

    Nie rozumiem Cię... sorry ;-)
    - to trudno

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kbo
    ~kbo
    Napisane 27 stycznia 2019 - 20:21
    Janek na twoje szczęście nie będzie miała wpływu jakość seksu, wiem że rzeczy niedostępne łatwo się idealizuje. Przyjemności są substututem szczęścia i raczej od niego oddalają. Proszę obejrzyj wrzucam filmik specjalnie dla ciebie, https://www.youtube.com/watch?v=nAt0HC0nBFk&t=92s

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 28 stycznia 2019 - 00:13
    Drogi kbo,
    To o czym piszesz wydaje się nieprawdopodobne, choć muszę przyznać, prezentujesz pogląd bardzo spójny.
    Myślę jednak, że Twoja rezygnacja z seksu z żoną może mieć inną przyczynę, przyczynę może nieuświadomioną? Nie wiem ile masz lat, ale skoro jesteś jak piszesz młodszy od Janka to ja tego całkiem nie rozumiem.

    Z czego wnioskujesz, że Janek krzywdzi swoją żonę? Bo ja tej krzywdy nie widzę.
    Widzę natomiast to, o czym napisał Robert czyli żonę, dla której seks jest tematem tabu. Czy Ona nie krzywdzi w pewien sposób jego?
    Aż chce się zapytać skąd pomysł Żony Janka, by stosować tabletki i gumki skoro jest katoliczką i współżyje tylko z mężem?
    Obejrzałam polecany przez Ciebie film, bardzo fajny, pisałam nawet niedawno o szczęściu i wdzięczności :)
    Kbo czy jesteś minimalistą? Nie sądziłam, że znajdzie się tutaj facet, który świadomie zrezygnuje z seksu z ukochaną. Szok.

    Janku, kbo namawia Cię do rezygnacji z seksu, który Tobie sprawia radość. Jego zdaniem radość można czerpać z wielu innych rzeczy, tak to prawda.
    Problem polega na tym, że ceną bardzo często jest w takim przypadku głęboka depresja.
    Masz 50 lat i o ile jesteś zdrowy przynajmniej 20 lat życia przed sobą, a nawet więcej.
    Uważam, że tak czy inaczej warto spróbować zrozumieć motywy jakimi kieruje się Twoja żona, warto poszukać przyczyny. Mam nieodparte wrażenie, że dopowiadasz sobie co Ona może mieć na myśli.


    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kbo
    ~kbo
    Napisane 28 stycznia 2019 - 04:16
    ~Aniołek napisał:
    Drogi kbo,
    Nie wiem ile masz lat...

    - 35

    Z czego wnioskujesz, że Janek krzywdzi swoją żonę? Bo ja tej krzywdy nie widzę.

    - Jeśli szuka sposobu aby zrobić coś "na swój sposób" mając gdzieś obiekcje żony - to czy to jest w porządku ? Jeśli żona używa paru zabezpieczeń, to znaczy że seksu się boi lub brzydzi - i ma do tego prawo. Skoro mimo wszystko żona się stara, że ten seks w ogóle jest to widzę z jej strony dobrą wolę.

    Widzę natomiast to, o czym napisał Robert czyli żonę, dla której seks jest tematem tabu. Czy Ona nie krzywdzi w pewien sposób jego?

    - Dla mojej żony też jest tematem tabu, nigdy mi nie opowiadała o swoich przeżyciach - możliwe że nie miała co opowiadać. O wiele łatwiej jest obniżyć popęd niż go zwiększyć, rezygnacja z seksu nie jest taka trudna, a zmuszanie się do niego to przeżycie traumatyczne.

    Aż chce się zapytać skąd pomysł Żony Janka, by stosować tabletki i gumki skoro jest katoliczką i współżyje tylko z mężem?

    - czy któreś z dzieci Janka ma chorobę wrodzoną ? może któreś dziecko miało przewlekłe problemy zdrowotne ?. Moja żona ma np. spirale + opakowanie gumek - i to tylko tak na wszelki wypadek. Żadna z ciąż nie była u nas planowana.

    Obejrzałam polecany przez Ciebie film, bardzo fajny, pisałam nawet niedawno o szczęściu i wdzięczności :)

    - :)

    Kbo czy jesteś minimalistą? Nie sądziłam, że znajdzie się tutaj facet, który świadomie zrezygnuje z seksu z ukochaną. Szok.

    - nie, nie jestem minimalistą. Pragnę dostrzegać rzeczy istotne. Mam za sobą lata zawodowych sukcesów, parę lat depresji - w bardzo trudnych momentach, żona mogła mnie zostawic - nawet chyba powinna, jednak tego nie zrobiła.

    Janku, kbo namawia Cię do rezygnacji z seksu, który Tobie sprawia radość. Jego zdaniem radość można czerpać z wielu innych rzeczy, tak to prawda.

    Problem polega na tym, że ceną bardzo często jest w takim przypadku głęboka depresja.

    - szczególnie jeśli dąży się za wszelką cenę do tego co się niby opłaca.... ale życie pokazuje, że raczej nie było warto.

    Masz 50 lat i o ile jesteś zdrowy przynajmniej 20 lat życia przed sobą, a nawet więcej.

    Uważam, że tak czy inaczej warto spróbować zrozumieć motywy jakimi kieruje się Twoja żona, warto poszukać przyczyny. Mam nieodparte wrażenie, że dopowiadasz sobie co Ona może mieć na myśli.



    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 28 stycznia 2019 - 08:19
    Szok...
    Tak tylko mogę skwitować co tu wypisujesz :).
    Dla mnie z definicji relacja damsko męska opiera się na erotyzmie.

    Różnice między mężczyznami a kobietami, acz diametralne i uniemożliwiające często harmonijne współistnienie i współżycie, jednak przyciągają do siebie różne płcie.
    Dlaczego?

    Bo istnieje coś takiego jak popęd seksualny.
    To trochę tak jak elektrony jednoimienne się odpychają, a różnoimienne się przyciągają.

    Erotyzm to podstawa ciągłości ludzkiego gatunku, źródło radości tak doraźnej - seks jest przyjemny sam w sobie - jak i długofalowej - zaspakaja potrzeby biologiczno-społeczne w postaci posiadania potomstwa.

    Małżeństwo z definicji zawiera się po to by seks nie odbywał się z byle kim i pokątnie, tylko żeby był legalny i uprawiany uczciwie.

    Zawierając związek małżeński z kobietą, automatycznie umawiasz się z nią - a ona z Tobą - że zrobicie wszystko, żeby Wasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe.

    W domyśle mamy tu seks jako jedną z podstawowych potrzeb.

    Jeżeli miałoby być inaczej, należałoby się przed ślubem co do tego wyraźnie umówić i obustronnie to zaakceptować, albo nie zawierać małżeństwa.

    Uporczywe odmawianie seksu w małżeństwie jest zwyczajnym odmawianiem realizacji przysięgi małżeńskiej.
    Postrzegam to jako zdradę.

    Tak to widzę i nie dam rady inaczej ;-).

    Widzisz... gdyby nie seks, nie ożeniłbym się.
    Byłem samodzielny i samowystarczalny.
    To właśnie perspektywa bycia z kimś, kogo kocham i komu mogę dawać radość, spowodowała dążenie do zawarcia związku małżeńskiego.

    Nie chce mi się wykładów tu wygłaszać, ale naprawdę jesteś w mniejszości i o ile szanuję Twoją 'inność', ciężko mi zaakceptować Twoje rady dla Janka, by obniżył sobie popęd, czy poczytał o kobietach gwałconych przez ruskich...

    To nie tak.
    Janek wie, że seks to przyjemne doznanie.
    Doświadczył tego.

    Jedno z podstawowych praw psychologii mówi, że doznania generujące pozytywne emocje chce się powtarzać, z kolei tych które były przykre (emocje negatywne), chce się unikać.

    Chłop zdaje sobie sprawę, że coś mu przez palce ucieka.

    Liczne badania naukowe dowiodły, że satysfakcjonujący seks zapobiega bardzo wielu przypadłościom wieku średniego i starszego.
    Zaleca się uprawianie seksu dokąd tylko jest to fizycznie możliwe - nawet do późnej starości.
    Tyle medycyna.

    Jeżeli ktoś nie chce uprawiać seksu, to:
    - albo robi to ze względów ideologicznych (religia, poglądy)
    - albo ma jakiś uraz/traumę związaną z seksem (jakieś molestowanie w dzieciństwie, może przemoc seksualna której było się świadkiem)
    - albo jest się chorym i sam seks powoduje niezbyt przyjemne doznania (jakieś wady narządów rozrodczych)
    - albo konstrukcja psychiczna hamuje dążenie do seksu (ot choćby wspominana przez Ciebie głęboka depresja) to też jest choroba i trudno to uznać za stan normalny dla zdrowego ogółu
    - albo ktoś jest homoseksualny, a czy to ze względów społecznych, czy ze zwykłej niewiedzy na swój temat w tym obszarze wszedł w związek małżeński i nagle okazało się po kilku latach, że nie pociąga go/jej przeciwna płeć, tylko woli relacje jednopłciowe. To też może być przyczyna unikania seksu.

    Bardzo dziwne prezentujesz poglądy, co sugerują Tobie tak mężczyźni, jak i kobiety.

    Nam wcale nie chodzi o promowanie seksoholizmu.

    Chodzi o zwyczajne pożycie seksualne na poziomie jakiejś tam średniej - niech to będzie nawet dwa do trzech razy w miesiącu, ale jeżeli będzie to fajny, radosny seks, to o ile obie strony czują się z taką częstością dobrze, będzie naprawdę ok.

    To jest wyjście naprzeciw jednej z podstawowych potrzeb biologicznych człowieka dorosłego.

    Jeżeli ktoś nie chce uprawiać seksu, to niech żyje w celibacie - są jakieś tam wspólnoty zakonne, czy inne - nie znam się na tym za bardzo.
    Wiem jednak, że i tam zdarzają się zachowania seksualne. Na przykład z braku kobiet we wspólnocie, mnisi kochają się nawzajem... ;-).
    Też da radę się tak zaspakajać.

    Zdaje mi się, że umniejszanie znaczenia popędu seksualnego nie jest właściwą drogą.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 28 stycznia 2019 - 08:46
    ~kbo napisał:

    - Jeśli kogoś krzywdzi to jasne że nie.


    O jakiej my tu krzywdzie mówimy...?
    Zakładamy, że on jej potrzeby spełnia, ona jego nie...
    Kto tu jest krzywdzony?

    ~kbo napisał:

    - Jako ludzie kierujemy się (przynajmniej powinniśmy) rozumem a nie instynktem (w przeciwnieństwie do zwierząt). Na wiele rzeczy mam ochotę ale ich nie robie, szanując wolność innych.\


    No więc rozum nakazuje seks uprawiać, bo jest zdrowy, przyjemny i spaja związek.
    Nieuprawianie seksu, gdy jest się w związku, krzywdzi drugą stronę, gdy ta go potrzebuje...

    ~kbo napisał:

    To co... do garści masz rozładowywać napięcie, czy jak.
    - to nie jest zły sposób.


    Jak nastolatek... ;-)))

    ~kbo napisał:

    - Pisałem już o tym, moja żona ogólnie seksu nie lubi orgazm miała sporadycznie,
    (...)
    To nie jest tak że chce czy nie chce - w tej sytuacji i tak nie dałbym rady, wole przytulanie.


    Może po prostu nie została rozbudzona seksualnie w odpowiednim momencie.
    Są na to terapie.
    Jednak jeżeli Tobie to odpowiada to ok.

    ~kbo napisał:

    - Jego żona nie tak sobie wymyśliła tylko tak to odczuwa.


    Widzę, że i tego jakoś nie rozumiesz...
    Człowiek to takie zwierzę, że jak mu się coś wmówi, to on potem według tego odczuwa.
    Na tym opiera się cały przemysł socjotechniczny - potężne branże (np. polityka, marketing, religia...)
    Ona nie lubi czegoś, do czego jest z jakichś powodów uprzedzona.
    Ot i wszystko.

    ~kbo napisał:

    - Wystarczy że jedno się nie zgadza i nie możesz robić z czyimś ciałem co ci się podoba.


    No tak...
    Małżeństwo jednostronne - pięknie, bardzo pięknie...
    Jeżeli chcesz być bratem miłosierdzia, to ok.
    Nic mnie do tego :-)

    ~kbo napisał:

    - dokładnie, należy więc uszanować również potrzeby żony


    Potrzebą żony jest 'brak seksu'.
    To może i całe małżeństwo jej jest niepotrzebne...?
    O ile Tobie to odpowiada - jak powiadam - to ok.

    ~kbo napisał:
    .
    - wow, sex za kasę, czy oby tak miało to wybrzmieć ?


    No to już jest chwyt erystyczny i nie będę za bardzo się tu zatrzymywał.
    Nieuczciwa figura retoryczna :-).
    To wcale nie jest tak...

    ~kbo napisał:
    .
    - A skąd wiesz czy jest szczęśliwa. Uważasz ze żony powinny płacić seksem ?


    Czy jest szczęśliwa nie mam pewności, ale z tego co pisze Janek wynika, że dużo z tego szczęścia ma - ma się czym chwalić.
    Co do płacenia seksem - jak wyżej. Nieuczciwy chwyt retoryczny.
    Tak jak mąż uwzględnia potrzeby i prośby żony, tak ona robi to względem niego.

    Tylko takie małżeństwo ma w ogóle szanse przetrwania.
    W przeciwnym wypadku jedna ze stron będzie przeżywała frustracje, które doprowadzą do wielu nieciekawych konsekwencji - z rozpadem związku włącznie, a nawet z targnięciem się na własne życie.

    ~kbo napisał:
    .
    - A to że jeśli ją kocha, to będzie miał poczucie że ją krzywdził


    I vice versa.

    ~kbo napisał:
    .
    Żyjąc razem dopuszczamy z automatu jakiś stopień wykorzystywania się na wzajem - ważne, by była akceptowalna z OBU stron równowaga.
    - Masakra.


    No i to ostatnie jest przypieczętowaniem dla mnie faktu, że nie rozumiesz czym tak naprawdę jest małżeństwo.

    Ale... może Tobie w podobnym układzie jest faktycznie dobrze, to życzę powodzenia i szanuję Twoje decyzje.
    Radzenie jednak komuś, by ratował małżeństwo przez obniżenia popędu seksualnego jest cokolwiek niepoważne - wybacz :-)

    Jeżeli to Twoje wystąpienie nie jest zwykłą podpuchą, to zastanów się, bo inni mogą pewne sprawy postrzegać jednak inaczej :-).

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kbo
    ~kbo
    Napisane 28 stycznia 2019 - 10:52
    Janek poznał opinie wielu użytkownikow, bedzie mogl dokonać wyboru. Osobiście nie wierze aby jakosc seksu znaczaco wplynela na poziom szczescia Janka. Mam nadzieje że za kilka lat Janek wpadnie i opisze swoje wybory i ich skutki.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Janek51
    ~Janek51
    Napisane 29 stycznia 2019 - 01:45
    Hej,
    Ponowne dzięki za wszystkie posty.
    Tak w sumie to nadal nie wiem co zrobić żeby zniknela ta pieprzona guma. Może Wam się to wydać smieszne, ale guma to bariera między mną a Nią. Całe małżeństwo czuję że między naszymi ciałami jest ona-guma. Nie czuję jej oddania, widzę spektakl.
    Kocham ją? Sam nie wiem. Czy ja potrafię kochać? A może to tylko przyzwyczajenie?
    Kbo dzięki obejrzałem to co poleciłeś. Jestem wdzięczny, widzę sens w dzieciach, mojej pracy, ale widzę też jak niewiele mnie z żoną łączy. Ona kościół, nowenny, roraty i inne czary mary np. spowiedź a ja praca, rower, wyjście z psem.
    Co nas łączy? Dorosłe dzieci.
    Ja siedzę po nocach, ona chodzi spać z kurami.
    No dobra czasem razem gdzieś wyjdziemy, ona tak naprawdę mnie nie zna. Słyszę tylko zrób to, zrób tamto, trzeba w piecu napalić. Boję się co dalej.
    I tak jak przypuszczałem była akcja z gumą, tak mniej więcej taka
    Ona - Kochanie to co? Dzisiaj masz ochotę?
    Ja - Głowa mnie boli
    Ona - To nie oglądaj tyle TV to cię nie będzie bolała
    Ja - Mało oglądam
    Ona- Jakie mało? No chodź już tylko się umyj i weź z szuflady wiesz co.

    Tak jakbym się kurna nie mył!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 29 stycznia 2019 - 05:30
    ~Janek51 napisał:
    No chodź już tylko się umyj i weź z szuflady wiesz co.


    A próbowałeś jej w takiej chwili po prostu odmówić?

    'Kochanie bardzo Cię kocham i chciałbym dawać Ci przyjemność, ale jak pomyślę, że mam sobie znowu to świństwo zakładać, to mi opada...Marzę o pięknych czasach gdy będziemy to robić w sposób naturalny bez izolowania się od siebie ;-)'

    Może ona nie zdaje sobie zwyczajnie sprawy z tego, że Ciebie już ponosi na samą myśl o gumie i że to ta guma faktycznie z czasem stała się przyczyną oddalania się Was od siebie?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Izka
    ~Izka
    Napisane 29 stycznia 2019 - 19:11
    @Robert
    Przypadek Janka świetnie pokazuje, jak wygląda kompromis małżeński, który tutaj z uporem propagujesz. Żona Janka jest tu idealnym przykładem żony, która mimo, że nie ma najmniejszej ochoty na seks z mężem, regularnie go uprawia, bo uważa, że tak należy.
    A Ty tutaj zamiast ją pochwalić, wszak dzielnie uprawia tą małżeńską prostytucję, to dołączasz do narzekań ;)
    Czy wy mężczyźni, naprawdę nie możecie zrozumieć, że namiętności nie da się wynegocjować?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 30 stycznia 2019 - 00:24
    ~Robert1971 napisał:
    ~Janek51 napisał:
    No chodź już tylko się umyj i weź z szuflady wiesz co.


    A próbowałeś jej w takiej chwili po prostu odmówić?

    'Kochanie bardzo Cię kocham i chciałbym dawać Ci przyjemność, ale jak pomyślę, że mam sobie znowu to świństwo zakładać, to mi opada...Marzę o pięknych czasach gdy będziemy to robić w sposób naturalny bez izolowania się od siebie ;-)'

    Może ona nie zdaje sobie zwyczajnie sprawy z tego, że Ciebie już ponosi na samą myśl o gumie i że to ta guma faktycznie z czasem stała się przyczyną oddalania się Was od siebie?

    Robercie, ostatnio klapa, a dzisiaj guma..
    Z reguły zawsze od czegoś się zaczyna ;)
    Ciekawe co żona Janka powiedziałaby na taki tekst jaki proponujesz :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Janek51
    ~Janek51
    Napisane 31 stycznia 2019 - 03:09
    ~Izka napisał:
    @Robert
    Przypadek Janka świetnie pokazuje, jak wygląda kompromis małżeński, który tutaj z uporem propagujesz. Żona Janka jest tu idealnym przykładem żony, która mimo, że nie ma najmniejszej ochoty na seks z mężem, regularnie go uprawia, bo uważa, że tak należy.
    A Ty tutaj zamiast ją pochwalić, wszak dzielnie uprawia tą małżeńską prostytucję, to dołączasz do narzekań ;)
    Czy wy mężczyźni, naprawdę nie możecie zrozumieć, że namiętności nie da się wynegocjować?

    Izka, Ty o niebie ja o chlebie, przecież ja nie o namiętności pisałem tu lecz o gumie, która mi przeszkadza. Moja żona twierdzi że lubi seks ze mną, to ja nie lubię seksu w naszym wydaniu czyli w gumie.
    Wrzucasz Izka wszystkie kobiety do jednego worka. Wszystkie lubią seks tak? Oczywiście wszystkie poza związkiem a nie w związku?
    Cha cha cha!

    Robert, powiedziałem tak jak radziłeś i co? Zrobiła histerię i uderzyła w ton "facet to nigdy kobiety nie zrozumie" , chyba wyszło na to że nie rozumiem jej potrzeb. Pogodziłem się z tym że z jej strony nie będzie spontaniczności, ale jak zaskoczyła na gumę na początku małżeństwa tak cały czas jest jej wierna
    Szkoda gadać

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 31 stycznia 2019 - 15:33
    ~Janek51 napisał:
    wyszło na to że nie rozumiem jej potrzeb.
    (...)
    Szkoda gadać


    Ano faktycznie szkoda gadać... ;-)
    Ty masz rozumieć jej potrzeby, ale ona Twoich nie musi.
    No klasyka ;-)...

    Pozostaje więc pogodzić się z tym i doceniać inne - dobre strony obecnego układu, albo... naciskać i patrzeć co będzie licząc się z rychłym rozpadem.

    Wybór do Ciebie już należy.

    A może ona zrozumie Twoje potrzeby wreszcie ...? :-)
    Może jednak udałoby Ci się do niej w jakiś sposób dotrzeć...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook