Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

Dialog między kobietą a mężczyzną - mission impossible ???

Rozpoczęte przez ~alutka, 14 paź 2013
  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 21 października 2013 - 19:28
    "(...) Czy małżeństwo jest dla Was jakimś TEATREM, w którym gracie męża, a dopiero na zewnątrz możecie być sobą?"
    Nie, gdy przez pierwsze lata sielanki jestesmy szczesliwi i idealistyczni.
    Tak, bo gramy w tym teatrze najczesciej okreslone przez spoleczne konwenanse role.

    "Dlaczego mówicie na żony moja STARA?"
    Rany, w jakim srodowisku Ty sie obracasz?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~facet
    ~facet
    Napisane 21 października 2013 - 20:10
    Podjęte decyzje ??????
    Pominę milczeniem . Odniosłem wrażenie, że mówiłem o filmie który widziałem w telewizji a nie o tym co jest i co czuję . I ostatnie stwierdzenie : Nie róbmy synowi jazdy w życiu .
    I jedyny pomysł, który mi przyszedł do głowy to że ktoś musi się spakować . Może to drastyczne biorąc pod uwagę, że żadnej trzeciej osoby chyba nie ma . Szczerze mówiąc nie wiem co bym wolał . Co dałoby mi większy komfort psychiczny .
    I coraz bardziej dochodzę do wniosku, że spotkać dwie osoby potrafiące przyznać się sobie co czują, czego oczekują od związku to jak wygrać w totka .
    Rozmawiać potrafią wszyscy . Kwestia o czym .
    Ja akurat przez całe życie więcej miałem znajomych rodzaju żeńskiego . A dziewczynę i w związku z tym żonę tylko jedną .
    I nie raz słyszałem określenia wśród kobiet MÓJ STARY . @Delta - to nie są wcale środowiska patologiczne tylko normalnych ludzi których mijasz na ulicy .
    Może po pewnym czasie słowo mąż, żona nie wspominając o imieniu nie przechodzi przez gardło ?
    Na to pytanie nie odpowiem bo nie wiem dlaczego mówią tak panowie . A może Ty wiesz dlaczego panie ???
    A jeśli chodzi o sąsiada z góry . Jego zona robi tak samo jak on ? Czy może nawet dzień dobry sobie nie mówicie ?
    I nie powiem Ci czy to teatr czy utrata tożsamości i czy tak mają wszyscy panowie . Może zapytaj konkretny przypadek jak to jest .

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~:)
    ~:)
    Napisane 21 października 2013 - 20:11
    ~Delta-Echo-Sierra napisał:
    "(...) Czy małżeństwo jest dla Was jakimś TEATREM, w którym gracie męża, a dopiero na zewnątrz możecie być sobą?"
    Nie, gdy przez pierwsze lata sielanki jestesmy szczesliwi i idealistyczni.
    Tak, bo gramy w tym teatrze najczesciej okreslone przez spoleczne konwenanse role.

    "Dlaczego mówicie na żony moja STARA?"
    Rany, w jakim srodowisku Ty sie obracasz?

    Też się zastanawiam.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 21 października 2013 - 20:54
    :) nie mam jednego środowiska, którego bym się kurczowo trzymała...znam ludzi od kierowców, palaczy c.o, przez prawników do oficerów WP i sędziów....z różnymi ludźmi utrzymuję kontakty.....i wielu z nich tak własnie nazywa swoje żony.... zawsze mówią, idę, bo stara będzie mi głowę suszyła....naprawdę nie znacie takich facetów? no, sama tego nie wymyśliłam....:) ale spotkałam się też z określeniem, mój stary, ale tylko od pań znudzonych małżeństwem....może właśnie to określenie odzwierciedla stosunek do małżonka, tak podejrzewam....taki lekceważący i opędzający się jak od muchy, że zaraz zadzwoni i znowu czegoś będzie chciała....
    Sama, nie używałam nawet słowa mąż, tyko zawsze imienia, a jak ktoś nie wiedział kto to i pytał, to wyjaśniałam, że to mąż i dalej posługiwałam się imieniem.... tylko w urzędach używałam, dla mnie urzędowego określenia mąż.....sama też nie lubiłam określenia żona, i mój mąż też nigdy tak mnie nie nazywał..... a pracując z kobietami, na szczęście rzadko.... słyszałam to określenie dziesiątki razy w ciągu dnia....mój mąż to, mój maż tamto...my z mężem.... a mój mąż...spytam męża.... będąc nawet żoną, pękałam z tego ze śmiechu z niezamężnymi koleżankami...... i zawsze się zastanawiałam, co też ona zrobi kiedyś bez tego męża....
    Ale to taki skrajny przypadek, nazywałyśmy Ją ŻONĄ ....
    A tak poważnie, to oba określenia, zarówno mąż jak żona, to takie jakieś bezosobowe i zbyt oficjalne jak dla mnie.....a sama często używałam tylko nazwisk, i mówiłam np, że dziś idę do kina z Kowalskim :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 21 października 2013 - 21:13
    ~facet napisał:
    Podjęte decyzje ??????
    Pominę milczeniem . Odniosłem wrażenie, że mówiłem o filmie który widziałem w telewizji a nie o tym co jest i co czuję . I ostatnie stwierdzenie : Nie róbmy synowi jazdy w życiu .
    I jedyny pomysł, który mi przyszedł do głowy to że ktoś musi się spakować . Może to drastyczne biorąc pod uwagę, że żadnej trzeciej osoby chyba nie ma . Szczerze mówiąc nie wiem co bym wolał . Co dałoby mi większy komfort psychiczny .
    I coraz bardziej dochodzę do wniosku, że spotkać dwie osoby potrafiące przyznać się sobie co czują, czego oczekują od związku to jak wygrać w totka .

    @facet....zawsze piszesz o sobie....czy Twoja żona lubi Cię chociaż? nie mogę nawet sobie Jej wyobrazić, bo nic w sumie nie piszesz o Niej....jak spędzacie czas kiedy jesteście razem w domu?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~facet
    ~facet
    Napisane 21 października 2013 - 21:32
    Czy mnie lubi ?
    Wspólny czas ? Obok siebie, parę zdań o pracy i tyle . Nie ma czegoś takiego jak wspólny czas oprócz przebywania czasem w jednym pomieszczeniu .
    Mnie już nie interesuje co u niej . Jej chyba również . Ten wspólny czas zresztą to zazwyczaj jeden dzień na który nikt nie czeka oprócz młodego . I tak zwykle nie ma dla niego tyle czasu .
    Żałosne . Wiem !
    Nie pytaj nawet o bliskość fizyczną

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~:)
    ~:)
    Napisane 21 października 2013 - 22:02
    ~alutka napisał:
    A najlepszy przykład to moi sąsiedzi z góry.....facet jak idzie sam, to stajemy i gadamy....w zasadzie to Jemu się "gęba nie zamyka" :)....gdy mija mnie z żoną, ledwo odburknie "dzień dobry".....jak to jest Panowie? oprócz tego oczywiście, że chcecie mieć święty spokój w domu? czy Wy boicie się swoich kobiet? i czy w ogóle macie jeszcze własną tożsamość? czy małżeństwo jest dla Was jakimś TEATREM, w którym gracie męża, a dopiero na zewnątrz możecie być sobą? i dlaczego mówicie na żony moja STARA?

    Alutka a mój sąsiad z dołu jak idzie sam to też przystaje i gadamy, a jak idzie z żoną to oboje przystają i razem gadamy. Muszę jeszcze przyznać, że zony kolegów mojego męża tez mnie lubią. Co ze mną jest nie tak?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 21 października 2013 - 22:09
    Z Tobą pewnie wszystko jest w porządku.....to ze mną coś jest nie tak, skoro tak się zachowują...może Ty wiesz dlaczego? np. i dlaczego, sama też nie darzysz mnie sympatią? :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 21 października 2013 - 22:13
    @facet...jutro Ci odpiszę, bo wyrywają mi laptopa.....
    dobranoc wszystkim

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~:)
    ~:)
    Napisane 21 października 2013 - 22:49
    ~alutka napisał:
    Z Tobą pewnie wszystko jest w porządku.....to ze mną coś jest nie tak, skoro tak się zachowują...może Ty wiesz dlaczego? np. i dlaczego, sama też nie darzysz mnie sympatią? :)

    Nie, no ręce mi opadły i nie tylko... Lecę, dobranoc

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Roma
    ~Roma
    Napisane 22 października 2013 - 08:52
    ~aga40 napisał:
    A ja wszystkim zakochanym i nie, będącym w związkach i w układach dedykuję dwie moje ulubione piosenki Krystyny pronko"male tęsknoty" i Grażyny lobaszewskiej"czas nas uczy pogody" . Szczególnie te druga bo czas naprawdę uczy spojrzeć na wszystko inaczej. Myślę ze niektórzy podzielą moje zdanie.


    Oj uczy , uczy tylko trzeba " coś '' przeżyć by po czasie móc spojrzeć na wszystko inaczej . Pozdrawiam

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 22 października 2013 - 10:24
    ~facet napisał:
    Czy mnie lubi ?
    Wspólny czas ? Obok siebie, parę zdań o pracy i tyle . Nie ma czegoś takiego jak wspólny czas oprócz przebywania czasem w jednym pomieszczeniu .
    Mnie już nie interesuje co u niej . Jej chyba również . (......)
    Nie pytaj nawet o bliskość fizyczną

    Wiesz, kiedy tak nieraz myślę o Tobie, to nasuwa mi się jedno, że dawno nie spotkałam się z tak taktownym opisem partnera, do którego w sumie czuje się rozgoryczenie i rozczarowanie....naprawdę, mój szacunek... to zdarza się już bardzo rzadko w dzisiejszych czasach, ludzie opluwają się bez opamiętania, obwiniając za wszystko, i wszystkich tylko nie siebie....Ty zrobiłeś to w tak subtelny sposób, że ja osobiście jestem pod wrażeniem....
    Jesteś przykładem jak powinna wyglądać analiza swojego związku, próby rozmowy, wnioski i świadomość oczekiwać z możliwościami ich spełnienia....
    Twój związek już nie istnieje, i Ty o tym wiesz....gdy złożysz pozew rozwodowy, będziesz wolnym człowiekiem i będziesz mógł swoje uczucia ulokować gdzieś indziej.....a problemy kto i gdzie ma mieszkać, kto ma się zajmować młodym, a kto ma się wyprowadzić, możecie ustalić na spokojnie po rozwodzie....
    Oglądałam wczoraj taki reportaż...siedział na ulicy niewidomy i miał puszkę na pieniądze, a obok napis JESTEM ŚLEPY....wszyscy Go mijali i nikt nawet się nie zatrzymał, aż podeszła jedna dziewczyna i zmieniła mu napis....każdy przechodzień zaczął mu wrzucać coś do puszki....spytał, co tam napisałaś, że wszystko się zmieniło? i ona mu przeczytała...JEST TAKI PIĘKNY DZIEŃ, ALE JA TEGO NIE MOGĘ ZOBACZYĆ....
    Musisz sam coś zmienić, żeby zobaczyć jeszcze, jak cudne są wschody i zachody słońca we dwoje....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 22 października 2013 - 10:34
    .......wiem, że sama nigdy nie byłam porzucona, ale to nie oznacza wcale, że nie wiem co czuje osoba, której związek się kończy.... bo nawet, gdy to ja je kończyłam z różnych ważnych dla mnie powodów, cierpiałam tak samo jak osoba porzucona, a może nawet bardziej, bo to ja musiałam podejmować te decyzje....ale tak jak ja, być może nigdy nie zrozumiem, co czuje osoba porzucona, tak samo nie zrozumie osoby porzucającej, ktoś kto tego nigdy nie musiał zrobić....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~xxx
    ~xxx
    Napisane 22 października 2013 - 11:36
    ......Witam serdecznie .....Pani ALUTKO nienapisala pani przypadkiem jakiejs ksiazki ? bo z przyjemnoscia bym przeczytala. Pozdrawiam serdecznie

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 22 października 2013 - 12:04
    ... no książki to raczej nie napiszę, :) bo dla niektórych to bełkot straszny, ale piszę pamiętniki od 13 roku życia, a więc trochę się tego uzbierało :) i kto wie, może mój syn kiedyś wpuści je do internetu, chociaż z drugiej strony, jak twierdziła moja teściowa, to kim ja jestem, żeby zabierać głos? !!! ona akurat była zawsze żoną, a ja nikim...
    pozdrawiam również

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~facet
    ~facet
    Napisane 22 października 2013 - 12:08
    Wzruszająca, smutna i w końcu optymistyczna historia o tym niewidomym

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~xxx
    ~xxx
    Napisane 22 października 2013 - 13:33
    A ja lubie ten ,,belkot,, czytac...I belkocze bardzo podobnie jak pani ALUTKO...jesli nie tak samo, podpisuje sie pod wiekszoscia pani wpisow... I TEZ CHODZE CZESTO Z MOIM EKS NA KOLACJE i niewidze w tym nic zlego, tez mamy dziecko z ktorym zadne z nas sie nierozwiodlo mimo ze niejestesmy juz para jestesmy rodzicami poprostu...mam nawet przypuszczenia ze mieszkamy natej samej wyspie, sadzac po jezyku jakiego sie pani uczyla, I tu sie pochwale ja juz go opanowalam ......

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 22 października 2013 - 16:50
    @XXX...wszystkiego ponoć można się nauczyć, ale im dłużej słyszę ten bulgot :) to tym bardziej utwierdzam się w tym, że mi się to jednak nigdy nie uda !! ale nie zrażam się i nie poddaję :) podziwiam i zazdroszczę....

    ..i dzięki za wpis...uświadomiłaś mi jak człowiek jednak, potrzebuje czasami aprobaty i akceptacji....dobrego słowa, choć od czasu do czasu...i współczuje wszystkim, którzy tego nie maja w domach czy w swoim otoczeniu....to miłe co napisałaś.... sama jestem spod znaku barana, a znajomi moi mówią, że CZARNEJ OWIECZKI...:)
    często miewam inne zdanie niż większość..i nie wiem dlaczego tak właśnie jest...
    Nie uznaję, bo nie posiadam w sobie mściwości, zaciekłości, ani zaciętości... czy to nie Mandela powiedział? "Cho­wanie ura­zy to jak pi­cie tru­ciz­ny w nadziei,
    że po­zabi­ja twoich wrogów" ....ja nie chowam urazy do nikogo i dane mi było, że nikt nie chowa do mnie......utrzymuję kontakt ze wszystkimi moimi byłymi partnerami....i cieszę się, że też jadasz kolacje z ex :) już jesteśmy dwie....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 22 października 2013 - 17:36

    "Miłości trze­ba szu­kać wszędzie, na­wet za cenę długich godzin, dni,i ty­god­ni smut­ku i rozczarowań."

    Paulo Coelho

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Roma
    ~Roma
    Napisane 22 października 2013 - 18:08
    ~alutka napisał:
    .......wiem, że sama nigdy nie byłam porzucona, ale to nie oznacza wcale, że nie wiem co czuje osoba, której związek się kończy.... bo nawet, gdy to ja je kończyłam z różnych ważnych dla mnie powodów, cierpiałam tak samo jak osoba porzucona, a może nawet bardziej, bo to ja musiałam podejmować te decyzje....ale tak jak ja, być może nigdy nie zrozumiem, co czuje osoba porzucona, tak samo nie zrozumie osoby porzucającej, ktoś kto tego nigdy nie musiał zrobić....


    Witaj @alutka a jak jest u Ciebie ze zrozumieniem kobiet , które nie wyrzucają swoich panów za drzwi?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook