Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

Dialog między kobietą a mężczyzną - mission impossible ???

Rozpoczęte przez ~alutka, 14 paź 2013
  • ~Jaro
    ~Jaro
    Napisane 20 maja 2014 - 07:22
    Nie twierdzę, że są kobiety, które LUBIĄ żyć w trójkątach, tylko, że są takie, które tak żyją, bo wolą wszystko inne byleby nie zostać samej.
    Lub liczy się dla nich wszystko inne, tylko nie Ona sama.
    Naprawdę, nie znasz takich?
    Ja też nie znam, ale żadnego faceta, który by się godził na to latami.
    Bo nie kochają tak jak kobiety? kochają, ale również siebie, co jest chyba zdrowym objawem.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Jaro
    ~Jaro
    Napisane 20 maja 2014 - 07:22
    Nie twierdzę, że są kobiety, które LUBIĄ żyć w trójkątach, tylko, że są takie, które tak żyją, bo wolą wszystko inne byleby nie zostać samej.
    Lub liczy się dla nich wszystko inne, tylko nie Ona sama.
    Naprawdę, nie znasz takich?
    Ja też nie znam, ale żadnego faceta, który by się godził na to latami.
    Bo nie kochają tak jak kobiety? kochają, ale również siebie, co jest chyba zdrowym objawem.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~joł
    ~joł
    Napisane 20 maja 2014 - 17:22
    ~Jaro napisał:
    Nie twierdzę, że są kobiety, które LUBIĄ żyć w trójkątach, tylko, że są takie, które tak żyją, bo wolą wszystko inne byleby nie zostać samej.
    Lub liczy się dla nich wszystko inne, tylko nie Ona sama.
    Naprawdę, nie znasz takich?
    Ja też nie znam, ale żadnego faceta, który by się godził na to latami.
    Bo nie kochają tak jak kobiety? kochają, ale również siebie, co jest chyba zdrowym objawem.

    Pełno jest takich kobiet, należą do nich m.in. długoletnie kochanki, które tkwią w takim układzie właśnie ze strachu, przed samotnością.
    A co do facetów, tez są długoletni kochankowie, sama znam takiego, który był kochankiem 15 lat... i w koncu się doczekał, po 15 latach kobieta zdecydowała się i po jej rozwodzie wzieli ślub..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~awanturnik
    ~awanturnik
    Napisane 20 maja 2014 - 18:06
    ~joł napisał:
    ~Jaro napisał:
    Nie twierdzę, że są kobiety, które LUBIĄ żyć w trójkątach, tylko, że są takie, które tak żyją, bo wolą wszystko inne byleby nie zostać samej.
    Lub liczy się dla nich wszystko inne, tylko nie Ona sama.
    Naprawdę, nie znasz takich?
    Ja też nie znam, ale żadnego faceta, który by się godził na to latami.
    Bo nie kochają tak jak kobiety? kochają, ale również siebie, co jest chyba zdrowym objawem.

    Pełno jest takich kobiet, należą do nich m.in. długoletnie kochanki, które tkwią w takim układzie właśnie ze strachu, przed samotnością.
    A co do facetów, tez są długoletni kochankowie, sama znam takiego, który był kochankiem 15 lat... i w koncu się doczekał, po 15 latach kobieta zdecydowała się i po jej rozwodzie wzieli ślub..

    cierpliwość lepszą cnotą od wierności;) po piętnastu latach, kochanka znudziłaby mi się dziesięć razy. Zgniłe zakłamanie w tych związkach.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Roma
    ~Roma
    Napisane 20 maja 2014 - 18:39
    ~Jaro napisał:
    Nie twierdzę, że są kobiety, które LUBIĄ żyć w trójkątach, tylko, że są takie, które tak żyją, bo wolą wszystko inne byleby nie zostać samej.
    Lub liczy się dla nich wszystko inne, tylko nie Ona sama.
    Naprawdę, nie znasz takich?
    Ja też nie znam, ale żadnego faceta, który by się godził na to latami.
    Bo nie kochają tak jak kobiety? kochają, ale również siebie, co jest chyba zdrowym objawem.


    Wierz mi Jaro nie znam takich kobiet , po prostu nie znam ale tutaj muszę doprecyzować swoją odpowiedz : nie znam takich kobiet – żon , które wcześniej usłyszały od swoich mężów słowa : już Cie nie kocham , kocham ….( i tu imię kochanki) i z nią chcę być ! … powiedziałeś to swojej żonie?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~lisa2406
    ~lisa2406
    Napisane 23 maja 2014 - 10:36
    ~Jack napisał:
    A nasze burzliwe przeżycia zaczęły się tez od jej piosenki. Kiedyś napisała abym posłuchał "Psalm stojących w kolejce" - słowa "...kiedy te kamienie w końcu drgną .." Myślałem, że ona czuje się źle w swoim związku i chce zmian. Głupi. Potem do mnie dotarło, że prawdopodobnie chodziło: kiedy w końcu coś do niej poczuję. Ciekawe jak Wy zinterpretujecie te słowa. W każdym bądź razie zauroczyłem się nią na zabój. Do tej pory nie mogę się z tego otrząsnąć. Dość często ją widuję, i w tym jest szkopuł. Bo za każdym razem jak ją widzę to serce wyskakuje mi z piersi i leci do niej :( A ja nie mogę nad tym zapanować, a naprawdę bym chciał.

    Jack..-..zamiast komplikować sobie życie po prostu powiedz jej co czujesz i bądżcie razem..ja mam to samo ...gość chce "być ze mną",ale nie powie mi wprost co czuje..oboje jesteśmy po przejśćiach..ale ja marzyłam 20lat zeby byc z nim..on??nie wiem..ale spotkaliśmy się po 15 latach i znów zaiskrzyło. to była chwila...lecz to ja jak go widzę to serce aż wyskakuje z radości..też tęsknię,nie śpie po nocach..piszemy sms y..on rozstał się z żoną i chyba czeka aż zrobię to samo??ale my kobiety lubimy jasne sytuacje.. przynajmniej ja..ja nie wiem co do mnie czuje,czy to samo co ja?/czy tylko chce mnie na 1noc??..moję małżenstwo też się posypało więc to kwestia czasu..wiem ze chce być z tym 2gim..,ale boje się zmian..z drugiej strony-zmiany są wżyciu potrzebne...więc zamiast analizować muszę działać..wam też to radzę ..zróbcie coś jeśli wam na sobie zależy,bo będzie za póżno..życie mamy JEDNO!!..i 2giej szansy nie będzie..TRZYMAM KCIUKI ZA WAS JACK..prosze o info czy sie udało..życzę miłości , odwagi i wytrwałości..Szukajmy swojej 2giej połowy..WARTO!!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~LUNA
    ~LUNA
    Napisane 28 maja 2014 - 22:58
    l
    ~Roma napisał:
    ~Jaro napisał:
    Nie twierdzę, że są kobiety, które LUBIĄ żyć w trójkątach, tylko, że są takie, które tak żyją, bo wolą wszystko inne byleby nie zostać samej.
    Lub liczy się dla nich wszystko inne, tylko nie Ona sama.
    Naprawdę, nie znasz takich?
    Ja też nie znam, ale żadnego faceta, który by się godził na to latami.
    Bo nie kochają tak jak kobiety? kochają, ale również siebie, co jest chyba zdrowym objawem.


    Wierz mi Jaro nie znam takich kobiet , po prostu nie znam ale tutaj muszę doprecyzować swoją odpowiedz : nie znam takich kobiet – żon , które wcześniej usłyszały od swoich mężów słowa : już Cie nie kocham , kocham ….( i tu imię kochanki) i z nią chcę być ! … powiedziałeś to swojej żonie?



    Dziwne ale facet któ jak by to nazwać... o mnie zabiega napisał tak swojej żonie... że mnie koch od kilkunastu lat choć byłam daleko... i za co ... tu dodał kilka przymiotników...i jest szczęśliwy kiedy jest blisko mnie...nawet kiedy nic się nie dzieje.... a ona... że nadal go kocha i chce ratować małżeństwo... ale uważacie że jeśli to było szczere... a było bo były inne smsy i rozmowy o tym...to jest co ratować?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Roma
    ~Roma
    Napisane 29 maja 2014 - 14:02
    Luna może zacznę od tego , że tego typu wyznań nie robi się przez telefon a co gorsza w formie smsa – to o czymś a przede wszystkim o kimś świadczy!
    Zastanawiasz się czy jest co ratować w tym małżeństwie ? Myślę , że facet , który o Ciebie zabiega wie to najlepiej. Ty natomiast znasz jego poczynania więc powinnaś znać odpowiedz .

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~LUNA
    ~LUNA
    Napisane 29 maja 2014 - 16:59
    ~Roma napisał:
    Luna może zacznę od tego , że tego typu wyznań nie robi się przez telefon a co gorsza w formie smsa – to o czymś a przede wszystkim o kimś świadczy!
    Zastanawiasz się czy jest co ratować w tym małżeństwie ? Myślę , że facet , który o Ciebie zabiega wie to najlepiej. Ty natomiast znasz jego poczynania więc powinnaś znać odpowiedz .


    Fceci to tchórze więc może prościej jest przez smsa...
    A poczynania... jak dzwoniła to albo nie odbierał albo po kilku zdaniach kłótni się rozłączał. Więc chyba czyny mówią za siebie. Szedł do mnie i choć go pobiła na drodze nie zawrócił . Dawał mi do czytania wszystkie smsy i swoje i jej .. żeby mi udowodnić ze chce być ze mną... pojechał poznać moją rodzinę więc nie wiem czy jest sems ratować takie małżeństwo . Ona tego chce on chyba nie bo by tak nie postępował. Sama nie wiem co myśleć.Przecież chyba nie robił by takich rzeczy gdyby mu na żonie zależało?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Torin
    ~Torin
    Napisane 08 czerwca 2014 - 14:02
    ~Yrkoon napisał:
    Przez głupie poczucie odpowiedzialności i lojalności względem partnerek zbankrutowałem dwa razy. Ale cóż, do trzech razy sztuka.

    No to witam w klubie - jak widzę jest nas więcej ...

    Torin

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~lusi
    ~lusi
    Napisane 12 czerwca 2014 - 21:04
    jaro bardzo dobrze Cię rozumiem,nie fajnie się żyje w związku,gdzie nie ma miłości,jestem taką zoną.....która nie pozwoliła mężowi odejść....i to nie z tego powodu,że zadowalam sie byle czym ...to nie o to chodzi....wiem,że ani on ani ja nie jesteśmy szczęśliwi.....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~lusi
    ~lusi
    Napisane 12 czerwca 2014 - 21:17
    Faceci są dziwni....ale my chyba nie jesteśmy lepsze....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Torin
    ~Torin
    Napisane 13 czerwca 2014 - 00:25
    napisał:
    ,jestem taką zoną.....która nie pozwoliła mężowi odejść

    Ja odszedłem, mimo że żona nie pozwalała.
    Nikt nie pozwalał, Dzieci nie pozwalały, ojciec nie pozwalał - w skrócie mówiąc wszyscy.
    Parafrazując zawołanie druidów Samotny przeciw światu. Postawiłem na miłość. I na parę lat wygrałem. Miałem to co pragnąłem to co mnie uszczęśliwiało i przenosiło na wyższy poziom życia.
    A że jednocześnie nie zaniedbywałem dzieci, dzielnie znosząc od nich wszelkie odmowy kontaktów, dzielnie znosiłem ciosy jakie ładował we mnie ojciec, przełknąłem odejście kilku przyjaciół (wytłumaczyłem sobie, że skoro odeszli w chwili próby to nie byli warci nazwania ich przyjaciółmi) po pewnym czasie sporo spraw zaczęło sie układać po mojej myśli. Dzieci zobaczyły, że ojciec zostawił mamę nie je, ojciec widząc moja determinację w trwaniu przy dzieciach powali zmienił front, aby w końcu zrozumieć i zaakceptować mój wybór. Żona cóz żona nie popuściła ... Ale tu sie z tym liczyłem.
    Tylko to wszystko trwalo za długo - i M. nie wytrzymała.
    I teraz jestem sam na tlącym pogorzelisku. Moją postawa coś zyskałem, ale straciłem to co liczyło sie dla mnie najbardziej na świecie.
    Miłość M.
    I co teraz ???
    Tego nie wie nawet czas. A słysze tykanie każdej sekundy na zegarze mojej zgryzoty.

    Torin
    p.s.
    ale i tak warto było - mimo wszystko - przeżyłem coś o czym wielu może tylko pomarzyć ... A ból - no cóż ból jest i obawiam się że będzie ...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~LUNA
    ~LUNA
    Napisane 13 czerwca 2014 - 23:41
    ~Torin napisał:
    napisał:
    ,jestem taką zoną.....która nie pozwoliła mężowi odejść

    Ja odszedłem, mimo że żona nie pozwalała.
    Nikt nie pozwalał, Dzieci nie pozwalały, ojciec nie pozwalał - w skrócie mówiąc wszyscy.
    Parafrazując zawołanie druidów Samotny przeciw światu. Postawiłem na miłość. I na parę lat wygrałem. Miałem to co pragnąłem to co mnie uszczęśliwiało i przenosiło na wyższy poziom życia.
    A że jednocześnie nie zaniedbywałem dzieci, dzielnie znosząc od nich wszelkie odmowy kontaktów, dzielnie znosiłem ciosy jakie ładował we mnie ojciec, przełknąłem odejście kilku przyjaciół (wytłumaczyłem sobie, że skoro odeszli w chwili próby to nie byli warci nazwania ich przyjaciółmi) po pewnym czasie sporo spraw zaczęło sie układać po mojej myśli. Dzieci zobaczyły, że ojciec zostawił mamę nie je, ojciec widząc moja determinację w trwaniu przy dzieciach powali zmienił front, aby w końcu zrozumieć i zaakceptować mój wybór. Żona cóz żona nie popuściła ... Ale tu sie z tym liczyłem.
    Tylko to wszystko trwalo za długo - i M. nie wytrzymała.
    I teraz jestem sam na tlącym pogorzelisku. Moją postawa coś zyskałem, ale straciłem to co liczyło sie dla mnie najbardziej na świecie.
    Miłość M.
    I co teraz ???
    Tego nie wie nawet czas. A słysze tykanie każdej sekundy na zegarze mojej zgryzoty.

    Torin
    p.s.
    ale i tak warto było - mimo wszystko - przeżyłem coś o czym wielu może tylko pomarzyć ... A ból - no cóż ból jest i obawiam się że będzie ...


    Strasznie to przykre... dobrze rozumiem że żona kilka lat nie odpuszczała....?
    Tak wam zatruwała życie?
    A cos co mnie osobiście interesuje to ile zajeło ci zdecydowanie odejść od żony?
    Bo żona mojego mężczyzny też nam tak zatruwa zycie... już 2 razy odchodził był u mnie i 3 tyg ale ta nie odpuszcza mimo iż dzieci dorosłe... ale nawet na wnuki próbuje...

    Ale wiesz ... skoro sie tak kochaliście z M to może nie wszystko skończone? moze potrzebuje odpocząć. Nasza zabrała mi ponad 12 kilo... to chyba duży stres....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Torin
    ~Torin
    Napisane 14 czerwca 2014 - 09:26
    Mega problem z rozwodem :|
    Między innymi wiedząc, że nie chce aby przy okazji moich zawirowań miłosnych obrywali inni wykorzystywała to że przy złych wiatrach mój wspólnik oberwie finansowo rykoszetem, grała między innymi tą kartą i paroma innymi :/
    Ile mi zajęło odejście?
    Od momentu gdy zdecydowaliśmy się że chcemy byc razem dość długo (miesiąc dwa) zbierałem w sobie siły aby odejść. Ale jak juz odszedłem to nieodwołalnie. Wyprowadziłem się i juz nie wróciłem /cztery lata temu bez jednego miesiąca.../ potem nastąpiło pandemonium ...
    Czy mamy jeszcze saznse ? Wiesz Luna, że trzymam się tej myśli kurczowo jak tonący stalowej liny która mimo, że ma mnóstwo raniących odłamków drutów wbijających sie w dłoń trzyma go nad powierzchnią . NIEWIEM nie umiem ocenić. Czasem M. wyślę jakiś sygnał - no to go oczywiście interpretuje po swojemu :/ mając świadomość że to nie jest racjonalne.
    Przede mną koszmarnie trudny czas - od niedzieli wieczora do wtorku rana ....
    M. będzie w Krakowie, w naszym mieszkaniu - musi pozałatwiac parę spraw :|
    Kompletnie nie wiem nie tylko jak sie zachowam, ale tez jak się zachować.

    Torin
    p.s.
    A propos czasu leczącego rany.
    Długo rozmawiałem wczoraj z moim w zasadzie jedynym przyjacielem którego 18 lat temu kobieta która kochał tak jak ja teraz M. nie tylko porzuciła ale wykorzystała i w najgorszy możliwy sposób "przemieliła"
    Gdy dotknąłem czułego miejsca ręce zaczęły mu się trząść, dostał gęsiej skórki nie był w stanie utrzymac szklanki ..i to nie z wściekłości
    To tyle w kwestii czasu leczącego rany ....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Torin
    ~Torin
    Napisane 14 czerwca 2014 - 10:28
    Aha LUNA - wieczorem skrobnę jeszcze trochę o mojej histrorii nieco więcej. Bo było już tak że M. odeszła ode mnie bo nie byłem w stanie odejść od żony. Więc historia ta ma kilka pieter a moze i piwnic ...

    Torin

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~LUNA
    ~LUNA
    Napisane 14 czerwca 2014 - 16:55
    ~Torin napisał:
    Aha LUNA - wieczorem skrobnę jeszcze trochę o mojej histrorii nieco więcej. Bo było już tak że M. odeszła ode mnie bo nie byłem w stanie odejść od żony. Więc historia ta ma kilka pieter a moze i piwnic ...

    Torin


    Dzięki pisz bo bardzo mi potrzebny taki męski punkt widzenia...
    Ap-ropo kolegi.... my zakochaliśmy się lata temu... też kilkanaście ale małe dzieci... itp ja odeszłam bo nie chciałam nikogo ranić a jemu nie mogłam pozwolić zostawić żony z 4 dzieci. Teraz ja wolna on nie ale dzieci dorosłe... pół roku o mnie zabiegał 2 razy próbował odejść choć potrafiła go dorwać po drodze... szedł jak stał bez pieniędzy i gatek na zmiane i tym razem miało być ostatecznie... 2 tygodnie... ona szalał a my szczęśliwi. Nawet na dużo imprezę chciał pojechać do mojej rodziny... przedstawiłam go jako swojego partnera ale ta tak szalała... umierała bez niego a bedzie wnuk i wec sele... to wrócił bo był bez grosza... pracują razem to ona trzyma kase ... Wielokrotnie pisał sms żeby mu na spotkanie... prawie codziennie coś wymyślała... przywiozła ubranie i kasę i nic... . Powiedz jak ma się czuć mężczyzna który musi by c na utrzymaniu innej kobiety która też ma dzieci i dom i wydatki... bo mnie nie dziwi że wrócił. Bliskość jaką ostatnio osiągnęliśmy to jak nazwał... SENS JEGO ŻYCIA... nie wiem co teraz czuje czy cierpi bo zabroniła nam się kontaktować... na smsa od mojego syna zrobiła taką awanturę że sięgnoł po alkohol a jest po odwyku... powiedz jak mężczyzna... co on mysli co planuje?czy powinnam trzymać się nadziei jak brzytwy? Dał mi tyle dowodów uczucia ze jestem ich pewna... kobieta czuje ze jest kochana...dlatego pytałam ile Ci zajeło odejście... może on też zbiera się na odwagę. Tak bardzo chciał pojechać ze mną do mojej rodziny był taki dumny jak powiedziałam kim dla mnie jest... szykuje sobie grunt?
    Ale dość o mnie. Jesli na prawdę tak wiele Cie łączyło z M i nadal nie wracasz do żony to może jak przyjedzie spotkaj sie z nią... porozmawiaj. Jeśli nie ma nikogo to moze potrzebowała czasu zeby wszystko przemyśleć zatęsknić..zebrać siły do walki... i będzie dobrze. PAMIĘTAJ... NADZIEJA UMIERA OSTATNIA... I TO WSZYSTKO CO NAM NA RAZIE ZOSTAŁO...
    Ale trzymajmy się jej. Ja kilkanaście lat miałam tylko nadzieje że on stanie kiedyś w moich drzwiach mówiąc ... nadal cię kocham... i jak przyszedł to mu ich nie otwarłam. ale się nie poddawał... też dzięki nadziei że nadal go kocham... pa. Pisz wieczorem. Trzymaj się ciepło...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Roma
    ~Roma
    Napisane 14 czerwca 2014 - 19:35
    ~LUNA napisał:
    ~Roma napisał:
    Luna może zacznę od tego , że tego typu wyznań nie robi się przez telefon a co gorsza w formie smsa – to o czymś a przede wszystkim o kimś świadczy!
    Zastanawiasz się czy jest co ratować w tym małżeństwie ? Myślę , że facet , który o Ciebie zabiega wie to najlepiej. Ty natomiast znasz jego poczynania więc powinnaś znać odpowiedz .


    Fceci to tchórze więc może prościej jest przez smsa...
    A poczynania... jak dzwoniła to albo nie odbierał albo po kilku zdaniach kłótni się rozłączał. Więc chyba czyny mówią za siebie. Szedł do mnie i choć go pobiła na drodze nie zawrócił . Dawał mi do czytania wszystkie smsy i swoje i jej .. żeby mi udowodnić ze chce być ze mną... pojechał poznać moją rodzinę więc nie wiem czy jest sems ratować takie małżeństwo . Ona tego chce on chyba nie bo by tak nie postępował. Sama nie wiem co myśleć.Przecież chyba nie robił by takich rzeczy gdyby mu na żonie zależało?


    Widzisz Luna nie wszyscy faceci to tchórze ( czytaj Torin - mimo ,ze żona nie pozwalała kochał i wybrał kochankę ) zastanawiając sie dwa miesiące -dla niego to długo dla mnie -bardzo krótko .

    Niezdecydowani faceci robią rożne rzeczy , wprawajac w zakłopotanie lub dając nadzieje nie tylko kochankom ale i żonom .

    Nie uważasz , ze póki co będąc tylko kochanka , to właśnie Ty zatruwasz życie żonie swojego kochanka? ........ze to.....by on był z Tobą zależy tylko od niego?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Żona
    ~Żona
    Napisane 14 czerwca 2014 - 19:51
    Roma - szacun !!
    Tak, jeśli ktoś chce - znajdzie sposób, jeśli ktoś nie chce znajdzie powód ...
    LUNA - Twój kochanek to zwykły dupek. A ty dajesz żonatemu za free, więc korzysta.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Roma
    ~Roma
    Napisane 14 czerwca 2014 - 21:26
    ~lusi napisał:
    jaro bardzo dobrze Cię rozumiem,nie fajnie się żyje w związku,gdzie nie ma miłości,jestem taką zoną.....która nie pozwoliła mężowi odejść....i to nie z tego powodu,że zadowalam sie byle czym ...to nie o to chodzi....wiem,że ani on ani ja nie jesteśmy szczęśliwi.....


    Lusi ! ... Usłyszałas od swojego męża słowa , ze Cię nie kocha i chce być z kochanka a mimo wszystko nie pozwoliłas mu odejść ....dlaczego? Czym w takim przypadku kieruje sie żona ? Jeśli możesz odpowiedzieć...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook