Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

Dialog między kobietą a mężczyzną - mission impossible ???

Rozpoczęte przez ~alutka, 14 paź 2013
  • ~besslein
    ~besslein
    Napisane 01 kwietnia 2014 - 14:54
    Delta...
    Napisałem ten komentarz bez adresata. Do Ciebie napiszę wieczorem.Szykuję obiad...
    szybka wskazówka: pozbądź się wszystkiego co przypomina o niej. I nie oszukuj siebie zostawiając jej fotki. To tylko dodatkowe ciernie...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 01 kwietnia 2014 - 15:14
    Dzięki, widzisz, ja też właśnie stoję przy garach. Mam dziś home office.

    Mojej pannie też gotowałem. Wyszukane potrawy..

    Kurczę, trza się wziąć w garść

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~besslein
    ~besslein
    Napisane 01 kwietnia 2014 - 16:35
    Delta...
    Dlaczego nie wyrażasz współczucia dla jej obecnego partnera. Facet musi działać pod wpływem instynktów skoro wiąże się z dziewoją tego pokroju, co gorsze, jego światło światło intelektualne jest zawężone do minimum. Karmi go tym samymi frazesami, co wsiąkały w Ciebie. Żal mi go...
    Nachodzi mnie taka oto refleksja, kiedy piszesz o nieustającym jej obrazie w myślach: - "Co za dupek, chłopczyk w szatach mężczyzny... Ona w tej chwili obciąga kolejnemu gachowi, okraszając go słodkimi frazesami, a nasz pilot stawia ją na piedestały".
    Oni gniją w młodzieńczej naiwności, zakłamaniu serwowanym przez medialną papkę. Pędzą za nieokreślonymi celami, gdyż tak pragną koncerny. Patrz na to z dumą i godnością, że oto Ty jesteś ponad tym wysypiskiem, a Twój wiek jest przewagą nad ich pożal się Boże szczęściem. Co ich czeka? Duchowe dno i łzy napędzane małością.
    Jestem dumnym czterdziestolatkiem!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 01 kwietnia 2014 - 17:22
    To prawda, dwadzieścia lat trzymałem życie za pysk, realizowałem sie ie, marzenia, poznałem świat a tu nagle przychodzi 24-latka z proletariatu i ja się w tym gówniarstwie topię. Pojawiła się w apogeum mojego konfliktu w małżeństwie. Teraz czuję się tak, jak opisałeś, mając natrętne myśli o kobiecie, która po 2 randkach i 3 drinkach robiła mi to samo, co teraz tamtemu, nie znając mnie przecież wcale!

    One wszystkie są takie same, te z prostych, rozbitych rodzin, gdzie się chlało i wychowywano je bez ojca i w biedzie, jak ostrzegał mnie przyjaciel, który miał wieloletnie doświadczenie w obcowaniu z małolatami tejże proweniencji - wtopisz a ona na końcu pójdzie do twojej żony, zniszczy ci życie. Nie posłuchałem. Rozp... się o skały słuchając głosu syreny.

    Wiesz, co jest szczytem paradoksu? Ona kończyła właśnie studia. Pomagałem jej trochę i byłem świadkiem naocznym absolutnego upadku humanistyki w szkolnictwie wyższym. Dwie dekady temu te dziewczyny z podobnym esprit kończyły zawodówki i wychodziły za mąż za robotników. Dziś, epatując chamstwem, bezczelnością i pustką intelektualną każą się tytułować pani mgr.

    Czytałeś me posty, jak się ujawniła?

    Mea culpa, mea maxima. Atawistyczny pociąg do młodej i łatwej cipy.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~besslein
    ~besslein
    Napisane 01 kwietnia 2014 - 17:41
    Delta...
    "Dyplomy za czesne!" - to hasło, które było popularne, kilka lat temu. Profesorska brać zorganizowała sobie dodatkowe wakaty kosztem poziomu edukacji. To temat rzeka... Środowiska zgrzybiałych buców zaimpregnowanych na reformy w systemie, sprytnie manipulowali masami ludzkimi. Setki tysięcy magistrów, którzy zapłacili za podniesienie własnej samooceny.


    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Cierpliwy
    ~Cierpliwy
    Napisane 01 kwietnia 2014 - 19:05
    ~Delta-Echo-Sierra napisał:
    ~besslein napisał:
    Są w życiu utwory muzyczne, które uruchamiają procesy pamięciowe: takie zewnętrzne wsparcie przeciw zapomnieniu. Tak też jest z zapachami...
    Jednym z moich faworytów jest MR. MISTER - "Broken Wings".
    Polecam na urodziny wiosny.



    To chyba nie prima aprilis, ja właśnie przy takich numerach rozklejam się totalnie myślą o niej! Przecież ja czuję jeszcze jej zapach, smak jej kobiecości, widzę jej uśmiech, tę lekkość i spojrzenie, czuję w dłoniach gęstość jej ciemnych, prawie czarnych włosów..

    To jest makabra. I tak to już rok trwa...



    Też pokochałem i choć nie było seksu tak jak ty miałem jakieś 11 lat.Więc musisz zęby zacisnąć i cierpiec. Tylko ja ją widuję czasem na miescie, teraz nawiązałem kontakt a moja żona szaleje.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 01 kwietnia 2014 - 19:10
    Delta nie obrażaj mnie bo ja też jestem po zawodowce.No i wyszłam za robotnika.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 01 kwietnia 2014 - 19:40
    ~aga40 napisał:
    Delta nie obrażaj mnie bo ja też jestem po zawodowce.No i wyszłam za robotnika.


    I też masz 24 lata i po 2 randce dopuszczasz do siebie dwa razy starszego mężczyznę z seksem oralnym by "zobaczyć, jak to jest ze starszym"? A na końcu wulgarnie obrażać go i jego żonę?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~LUNA
    ~LUNA
    Napisane 01 kwietnia 2014 - 19:54
    ~kaczka/miłość napisał:
    Witam Wszystkich

    Dawno tu nie zaglądałam ,widzę ,że to forum dalej ''żyje''. Szkoda ,że nie ma Alutki ,ciekawe co u niej? Jak mają się jej związki ?

    Jak widać problemy są wciąż te same. Nic się nie zmieniło. Ach ta miłość ! Ile ona miesza ludziom w głowach. Dlaczego coś tak pięknego stwarza nam tyle problemów? Miłość czy obsesja ? Może by tak na chwilę zatrzymać myślenie....wyłączyć umysł.....przestać analizować ,gdybać, marzyć i zacząć zwyczajnie żyć tu i teraz,całkowicie odciąć się od przeszłości.

    ehhhhhhh ta miłość.......co z nią jest nie tak ?

    Pozdrawiam i miłego dnia








    Oj jak bym chciała
    tak na chwilę zatrzymać myślenie....wyłączyć umysł.....przestać analizować ,gdybać, marzyć i zacząć zwyczajnie żyć tu i teraz,całkowicie odciąć się od przeszłości. CHOĆ NA CHWILĘ

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 01 kwietnia 2014 - 20:09
    ~Delta-Echo-Sierra napisał:
    ~aga40 napisał:
    Delta nie obrażaj mnie bo ja też jestem po zawodowce.No i wyszłam za robotnika.


    I też masz 24 lata i po 2 randce dopuszczasz do siebie dwa razy starszego mężczyznę z seksem oralnym by "zobaczyć, jak to jest ze starszym"? A na końcu wulgarnie obrażać go i jego żonę?

    Jak mi znajdziesz jakiegoś 90latka wyglądającego tak na z 10 lat młodziej , to czemu nie spróbować,no i koniecznie musi mieć żonę.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 01 kwietnia 2014 - 21:05
    Dobre, ago 40-sta, masz poczucie humoru, uśmiałem się! Uratowałaś mi wieczór w tej cholernej depro-fazie! Merci bien

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 01 kwietnia 2014 - 22:47
    Drobiazdzek Delta.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 02 kwietnia 2014 - 09:20
    ~Roma napisał:
    Chcesz mi powiedzieć Aga , że Twój mąż nadal utrzymuje kontakt z byłą kochanką ?

    Nie nie utrzymuje, to było w tamtym czasie, ,chodzilomi że po tej pomylce zaczął do mnie też mówić słonko na każdym kroku, i to było dla mnie niesmaczne.bo przecież wiedział że to ja odebralam yen telefon a nie ona.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Roma
    ~Roma
    Napisane 03 kwietnia 2014 - 09:09


    Aga u mnie też było kilka wtopek ale to BYŁO.
    Nie warto wracać pamięcią do tamtych chwil , nakręcać się i przeżywać to jeszcze raz to tylko pogarsza samopoczucie i nic dobrego nie przynosi .Na to co było, już nie mamy wpływu ale na to co jest teraz i co będzie to jak najbardziej mamy.



    Delta może by tak na pewien czas zostawić podniebne hobby i wskoczyć w dobre buty do biegania ?
    Tak nawiasem , przykro jest jak się nie ma przyjaciela takiego od serca , któremu można się zwierzyć .

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga42
    ~aga42
    Napisane 04 kwietnia 2014 - 12:51
    Zgadzam się, że warto mieć takiego przyjaciela.. co, kiedy tym przyjacielem dla męża, staje się przyjaciółka sprzed lat..? i to dobrych, starych, młodzieńczych lat.? Mój mąz tak właśnie ma od jakiegoś czasu.. stare dzieje, mieli po 16-17 lat, byli ze sobą krótko, rozstali się bez podania powodów, mój mąż zaczął związek ze mną i tak trwa do dziś, tzn jesteśmy już ze sobą od ponad 20 lat.. Parę lat temu spotkali się przypadkowo, zaskoczeni, "Ty tutaj??":) i się zaczęło.. koleżanka jest sama, tzn. nie jest w związku małżeńskim, my mamy dwoje dzieci w wieku 21 i 16 lat.. Zaczęli ze sobą sms-ować, spotkali się raz, za moją namową, chciałam, żeby sobie wyjaśnili co i kto jest dla nich najważniejsze, kontakt miał się urwać, ewentualnie trochę osłabnąć, bo w pewnej chwili wszystko nabrało dosyć szybkiego tempa i rumieńców.. nie wiem jak jest teraz, ale wiem, że bliskość, która była między mną i moim mężem, zginęła.. ich sms-y mnie trochę poraziły, bo do mnie raczej mój mąż tak nie mówił, tak ciepło, serdecznie, nie dawał mi od dawna tylu sygnałów, ze mnie potrzebuje, ile jej.. niby nic, koleżanka, ale kiedy chciałam, zeby przestał z nia pisać, bo przyznam, ze trochę to bolało, usłyszałam, że nie zrezygnuje z niej, nie chce i ma taką potrzebę.. dziwne.. niby nic, a jednak coś.. nie nazwę jej kochanką, bo fizyczna bliskość nie weszła w rachubę, ale czuję, że zwykłą koleżanką to raczej nie jest.. drugi rok się z tym "bujam", mąż powiedział, że muszę sobie z tym poradzić sama, ponoć kocha mnie.:) tylko coraz trudniej mi w to wierzyć.. pozdrawiam wszystkich.:)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~besslein
    ~besslein
    Napisane 04 kwietnia 2014 - 18:41
    Aga42
    zapytaj jej wprost czy ma plany wobec Twojego męża. To powinno schłodzić jej pragnienia. Z drugiej strony, imponujesz mi wyrozumiałością do męża. Fascynujące są wasze doświadczenia. Mam na myśli Ciebie , Romę, Miłośc...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~LUNA
    ~LUNA
    Napisane 04 kwietnia 2014 - 23:51
    ~aga42 napisał:
    Zgadzam się, że warto mieć takiego przyjaciela.. co, kiedy tym przyjacielem dla męża, staje się przyjaciółka sprzed lat..? i to dobrych, starych, młodzieńczych lat.? Mój mąz tak właśnie ma od jakiegoś czasu.. stare dzieje, mieli po 16-17 lat, byli ze sobą krótko, rozstali się bez podania powodów, mój mąż zaczął związek ze mną i tak trwa do dziś, tzn jesteśmy już ze sobą od ponad 20 lat.. Parę lat temu spotkali się przypadkowo, zaskoczeni, "Ty tutaj??":) i się zaczęło.. koleżanka jest sama, tzn. nie jest w związku małżeńskim, my mamy dwoje dzieci w wieku 21 i 16 lat.. Zaczęli ze sobą sms-ować, spotkali się raz, za moją namową, chciałam, żeby sobie wyjaśnili co i kto jest dla nich najważniejsze, kontakt miał się urwać, ewentualnie trochę osłabnąć, bo w pewnej chwili wszystko nabrało dosyć szybkiego tempa i rumieńców.. nie wiem jak jest teraz, ale wiem, że bliskość, która była między mną i moim mężem, zginęła.. ich sms-y mnie trochę poraziły, bo do mnie raczej mój mąż tak nie mówił, tak ciepło, serdecznie, nie dawał mi od dawna tylu sygnałów, ze mnie potrzebuje, ile jej.. niby nic, koleżanka, ale kiedy chciałam, zeby przestał z nia pisać, bo przyznam, ze trochę to bolało, usłyszałam, że nie zrezygnuje z niej, nie chce i ma taką potrzebę.. dziwne.. niby nic, a jednak coś.. nie nazwę jej kochanką, bo fizyczna bliskość nie weszła w rachubę, ale czuję, że zwykłą koleżanką to raczej nie jest.. drugi rok się z tym "bujam", mąż powiedział, że muszę sobie z tym poradzić sama, ponoć kocha mnie.:) tylko coraz trudniej mi w to wierzyć.. pozdrawiam wszystkich.:)



    Troche dziwne ,,,jak bym cię znała bo ja też jestem taką koleżanką z przed lat... i też nie rozumiem dlaczego on nie chce ze mnie zrezygnować mimo iz prosiłam. A on w taki właśnie sposób do mnie pisze... jakby mnie potrzebował i nie rozumiem jak żona może to tolerować? Jak kocha żone to na jej prośbe powinien chyba przestać ?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga42
    ~aga42
    Napisane 07 kwietnia 2014 - 09:09
    witam Was.:)
    no właśnie.. kiedy powiedziałam mężowi, że chcę sama z nią porozmawiać, powiedział, że to będzie ostatnia rzecz jaką zrobię.:) nie wiem co miał na myśli, ale domyślam się, że się po prostu wystraszył.. nie jestem mściwą babą i próbowałam zrozumieć jego postępowanie, tłumaczył, że nie ma "bratniej duszy", zgadza się, chyba każdemu taka jest potrzebna, ale tu trochę granice się zatarły między "bratnią duszą", a kimś komu "oddał duszę i serce", to też między innymi do niej napisał.. oczywiście mówił, że to napisał ot tak sobie, jednak myślę, że w to wyznanie naprawdę musiał włożyć sporo uczucia.. kiedy spytałam go kim ja jestem teraz dla niego, odpowiedział że wszystkim.:) tzn. czym.?:) bardzo ogólne pojęcie, prawda.?:) jestem już zmęczona trochę ta sytuacją.. przeszłam już chyba większość fac, takich jak złość, krzyki, milczenie, ale na nim nie robi to żadnego wrażenia, boję się, że przejdę do obojętności, a w sumie zastanawiam się, czy to nie byłoby najlepsze.. tylko po co dalej być razem.? najgorsze jest to i najśmieszniejsze zarazem, że robi dokładnie odwrotnie, jak mówi.. kiedyś obiecaliśmy sobie, że jeśli spotka nas coś takiego, tzn. kiedy któreś z nas się zakocha w innej osobie, otwarcie to powiemy, bo nie będzie sensu tego ukrywać, bo tego ukryć się nie da.. i co.? ano nic.:) zaparte.:) dopóki mu nie powiedziałam, o tym, że czytałam co do niej pisał, dopóty wysyłał mnie do lekarza, twierdząc, że coś sobie uroiłam.:) kiedy mu otwarcie powiedziałam, że wiem, powiedział, ze nie wybaczy mi tego nigdy, tego, że czytałam jego sms-y.. tyle, że on sam mnie na to naprowadził.. nie czuje się źle z tego powodu, że do nie pisał, najgorsze jest to, że ja to przeczytałam..Gdyby jeszcze chciał naprawić swoje postępowanie, gdyby zechciał pokazać mi, kto jest naprawdę ważny dla niego, myślę, ze byłoby inaczej.. przyznał później, ze nie traktował mnie tak jak powinien, że faktycznie, sporo spraw złożyło się na to, że szukał wsparcia u niej, ze lepiej mu było rozmawiać z nią, niż ze mną, że potrzebował w danym momencie bardziej jej niż mnie, ale podobno zrozumiał.. że tylko ja tak naprawdę się liczę.. i .. i nadal nic.. liczyłam na więcej uczucia, na jakieś głupie zaproszenie na kawę, czy pójście na spacer i pogadanie o tym co było, a jak ma być teraz.. ale widocznie, nawet takie zadośćuczynienie nie przyszło mojemu mężowi do głowy.:) ciągle powtarzał, że teraz nie ma na to czasu.:) żebym poczekała, bo są sprawy ważniejsze, pilniejsze.. więc mu pokazałam taki obrazek: dbasz o trawę, kosisz, dbasz o to, by nie rosła dziko, i lubisz to robić.. zadbaj trochę o mnie, żebym do końca nie zgłupiała, żebym uwierzyła w to, że jest dla nas szansa.. prosiłam go, żeby mnie polubił.:) stwierdził, że dopóki nie przestanę o tym mówić, nie ma na to szans, że lubi mnie tylko taką, kiedy nie mówię o tym, ale ja nie potrafię tak po prostu przejść nad tym co było bez słowa, tym bardziej, że mam świadomość tego, że ona jest nadal.. stwierdził, ze to mój problem i muszę sama z tym poradzić.. jak.?:) aha, zapomniałam, doradził mi, żebym się też w kimś zakochała..:) gdyby to było takie proste..
    Nie wiem dlaczego nie chce zrezygnować z niej.. widocznie bardzo tego potrzebuje.. choćby to był kontakt raz na jakiś czas.. ale ma na co czekać.. czasem myślę, że wolałabym być na jej miejscu..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~besslein
    ~besslein
    Napisane 07 kwietnia 2014 - 12:15
    Aga42
    Skoro żadna postawa nie sprawia na nim wrażenia, zastosuj metodę pewnej siebie kobiety:
    Od dziś wszystko zmieniaj w swoim wizerunku. Teraz Ty jesteś najważniejsza a jego poczynania są dla Ciebie zabawne. Wyjdź bez zapowiedzi w sobotni wieczór z koleżankami do klubu, nie usprawiedliwiając się "co i gdzie". Totalne lekceważenie partnera. Bądź konsekwentna, nie dawaj oznak zazdrości, nie dzwoń, stań się dla niego tajemniczą. Nie wchodź do jego poziomu, ale zagraj rolę zakochanej. Życie to teatralna scena, aktorskie umiejętności dane są przez naturę każdemu. Dbaj o siebie i bądź atrakcyjna w oczach facetów. My uwielbiamy kobiety dojrzałe, z umiejętnością wypowiedzi i skarbem, jakim jest doświadczenie.
    Szuka bratniej duszy? Na taki komentarz może sobie pozwolić ktoś, kto doskonale zna osobowość partnera. Odkryj w sobie pokłady buntu i z uśmiechem na twarzy witaj każde jego spojrzenie. Jesteś interesującą kobietą Ago. Czas na świadomą obojętność. Faceci to tchórze, którzy nie są w stanie zrezygnować z domowej stateczności na korzyść kochanki. Dlaczego? Kochanki nic specjalnego nie oferują, ale mają specjalne oczekiwania.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga42
    ~aga42
    Napisane 07 kwietnia 2014 - 14:06
    ..:)
    grałam, uwierz, że grałam..:) tak tez próbowałam, tyle, że jemu to odpowiadało, a mi ciągle brakuje jakiegoś sensownego zakończenia tego tematu, właśnie postawienia "kropki nad i".:) grałam, czekałam, było mnóstwo okazji do tego, żebyśmy spędzili razem choćby wieczór, ale on zazwyczaj albo był zmęczony po pracy, albo wcześnie kładł się spać przed pracą, ciągle coś stało na przeszkodzie.. znosiłam do czasu, następnie znów zaczynałam temat, czym doprowadzałam go do furii.:) choć teraz już nie reaguję aż tak impulsywnie, jak wcześniej, wycofuję się i zapada milczenie.. wiesz, że wczoraj byliśmy prawie cały dzień w domu, taka leniwa niedziela, on połowę jej przespał, później oglądał tv, a najzabawniejsze jest to, że kiedy go spytałam czy może gdzieś wyjdziemy, żeby pobyć razem, powiedział, że przecież ciągle jesteśmy.:) nie rozumiem, jak można uznać spędzanie czasu za wspólne, kiedy się milczy.:) to naprawdę jest mission impossible, żeby porozumieć się z moim facetem.:) moim.? nie wiem.. fizycznie tak, duchowo i emocjonalnie raczej nie.. nie umiem cieszyć się z jego obecności, kiedy on nie zauważa mnie obok.:) choć czasem i to się zdarza.:) napisałeś, że jestem ciekawą osobą, dziękuję, dawno niczego takiego nie słyszałam.:) choć odnoszę wrażenie, że jestem osobą niezwykle naiwną i wierzącą w to, że się zmieni, mimo tego, że coraz słabiej, to jeszcze coś mi się tli.. a może sama tego tak bardzo chcę, że wmawiam to sobie.. Wiesz, że my się znamy, tzn. ona i ja.?:) naprawdę, poznałyśmy się również bardzo dawno temu.. co mnie uderzyło, to nieprawdopodobne fizyczne podobieństwo między nami.. Czasem myślę, że mój mąż szukał podświadomie osoby tak bardzo podobnej do niej, że padło na mnie.:) może to głupie, a może coś w tym jest.. nie umiem odpowiedzieć na to pytanie.. chciałabym, żeby potrafił być ze mną szczery i powiedział jak jest naprawdę, a nie fundował mi ciągłą huśtawkę, w zależności od swojego nastroju, bo czasem potrafi być bardzo złośliwy.. potrafił opowiadać o niej bardzo długo, po spotkaniu z nią był mi bardzo wdzięczny, że go namówiłam, bo ponoć mu trochę przeszło jak spotkali się oko w oko.:) widocznie na chwilę.. wkurzałam się kiedy mówił o niej w samych superlatywach, prosiłam, żeby dla równowagi powiedział coś takiego o mnie.) słyszałam: "aj aga, ty nie rozumiesz, ja jej tak dobrze nie znam jak ciebie".. czyli skoro mnie zna lepiej, to już nie może powiedzieć o mnie nic dobrego.?:) I don't understand.:) mówiłam, że jest mi po prostu przykro słuchać tylu dobrych słów o niej.:) choć z drugiej strony świadczy to dobrze o nim, że chociaż ją docenia.:) nie potrafię tez zrozumieć tego, ze są chwile, kiedy rozmawiamy o niej normalnie, w końcu oboje ją znamy, a są momenty kiedy zaczynam temat i .. koniec.. krótkie cięcie, zero dyskusji.. jedno mnie zastanawia.:) czy kiedykolwiek doczekam się tego, że jednak powie mi, że zrozumiał kto się dla niego liczy najbardziej i że tak naprawdę będzie.:) bo póki co, to tylko słowa.:) słowa, które dają mi na krótko nadzieję, żeby za jakiś czas ją zabrać..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook