Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

Dialog między kobietą a mężczyzną - mission impossible ???

Rozpoczęte przez ~alutka, 14 paź 2013
  • ~Miłość /Kaczka...
    ~Miłość /Kaczka...
    Napisane 12 grudnia 2013 - 10:06
    Nie wyparowałam..... wiele innych spraw na głowie ,święta za pasem ,w pracy nawał obowiązków.Poza tym ,chyba był jakiś problem z tym portalem i w związku z tym też i to forum nie działało sprawnie.

    @ Roma - tak to był normalny dialog , widać to dopiero czytając go sobie na spokojnie,można sobie uświadomić ,jak funkcjonujemy ,jak reagujemy. Oczywiście ,nadal jestem za kierowaniem się miłością w życiu,słowo walka w jakimś sensie mnie odrzuca. Użyłabym tu innego słowa ,ale nic na razie mi nie przychodzi do głowy. Kwestia naszego podejścia i nastawienia zarówno do rozmówcy ,jak i do całego dialogu,problemu. Nie jestem bez wad ,jak chyba każdy inny,ale staram się nie trzymać w sobie urazów,bo świadoma jestem,że takie różne sytuacje w życiu się zdarzają i każdy z nas popełnia błędy. Jedni będą kłamać ,w domyśle nie powiedzą wszystkiego ,coś zatają i wg nich to nie jest kłamstwem. Będą funkcjonować wg swoich zasad , ktoś inny w tym momencie będzie uważał to za coś złego ,za kłamstwo. Ktoś inny zdradzi partnera ,ale wg jego punktu widzenia nic przecież złego się nie stało. Wszystko zależy od tego ,jaki my mamy do tego stosunek i ile dla nas warte są prawdy i kłamstwa. A prawda i kłamstwo to też przecież pojęcia względne. Wszystko sprowadza się do względności,do naszych subiektywnych odczuć ,osądów. No i wypadałoby znaleźć gdzieś w tym obiektywizm,a z tym jest już gorzej.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Miłość /Kaczka...
    ~Miłość /Kaczka...
    Napisane 12 grudnia 2013 - 10:34
    co do mojej reakcji na wydarzenia związane z Alutką ,to tak ,jak już pisałam , to była chęć takiego ''dokopania jej'', takiego jakby rewanżu. Oczywiście, wcale to fajnie nie świadczy o mnie,przecież ponoć staram się kierować w życiu miłością ,wyrozumiałością ,wybaczaniem. Prawda. A jednak nie zawsze to mi wychodzi ,w tym przypadku na pewno to była pewnego rodzaju moja porażka. Ale po to są porażki,żeby wyciągnąć dla siebie wnioski i zacząć od nowa w tym miejscu ,w którym się potknęło. ''Przewróciła'' się najpierw Alutka ,a za nią ja poleciałam z ogromną ''satysfakcją'' zemsty. Tak to działa w życiu. Jeden upada i ciągnie za sobą drugiego ,jak są w pewnym sensie dość silnie ze sobą ''powiązani'' . A chyba taka dziwna więź była między mną a Alutką ,aczkolwiek nie wiem,czy ona zgodziłaby się teraz ze mną z tym stwierdzeniem. Więzi są róznę ,ale najsilniejsze to te energetyczne ,a my przecież byłyśmy w wzajemnej opozycji + - ,jak taki magnes. Tak samo często to wygląda w związkach :jeden upada i ciągnie za sobą partnera i w sumie oboje upadają. Kto im ma potem pomóc wstać? Oboje leżą na ziemi i szamocą się wzajemnie próbując wstać : raz jeden chce podnieść się ,ale drugi silniejszy w swoich urazach leży nadal i ciągnie partnera w dół.Za chwilę ten drugi chce się podnieść ,ale temu pierwszemu zabrakło już sił ,żeby wstać i leży wyczerpany. A ten pierwszy nie ma na tyle sił,żeby udźwignąć partnera. I tak nawzajem szamocą się ,próbują wstać i im nie wychodzi.W końcu postanawiają puścić więzy ,puścić siebie i wtedy często rozchodzą się albo......zaczynają na nowo razem ,ale już na innych zasadach,nie chcą już się tak mocno wiązać. Tak to wygląda. Czasami te więzi emocjonalne ,do których większość dąży ,żeby były jak najsilniejsze okazują się zgubą.

    Alutka ...........fajna dziewczyna ...... Z pewnością da sobie radę w życiu ,jak zwykle i odrodzi się jak'' Feniks z popiołów'' :-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Miłość /Kaczka...
    ~Miłość /Kaczka...
    Napisane 12 grudnia 2013 - 12:29
    ~Kiki napisał:
    Mam pytanie do Was. Czy związek w którym jesteście pomaga Wam rozwijać sie jako odrębnym istotom, czy rozwijacie skrzydła i dazycie do spełniania marzeń... I czy partner to afirmuje czy macie wrazenie, ze Was ogranicza. I jeszcze jedno pytanie . Czy potraficie zachwycać sie ludźmi? W moim odczuciu, partner nie jest w stanie zaspokoić naszych potrzeb wszystkich... Stad moze chęć poznawania innych ciekawych osób, ktore nas porusza, zrozumieją, zmotuwuja i zachwyca. I nie mówię tutaj o sprawach dotyczących seksualności ....


    Osobiście związek ,w którym jestem jak najbardziej pomaga mi się rozwijać ,jako odrębna istota,ale może tak się dzieje dlatego,że częściej bywam sama niż razem z partnerem . Pozwala zachować zdrowy dystans do całości i widzieć rzeczy w miarę obiektywnie. Mam mnóstwo czasu dla samej siebie ,na różne przemyślenia ,na pracę zawodową ,dla dziecka ,które już nie wymaga całodobowej opieki mamusi ,bo jest nastolatką. Mam czas ,żeby zatrzymać się czasami ,nie muszę nigdzie się spieszyć, przed nikim tłumaczyć . Mogę robić to co lubię i wtedy kiedy mam na to ochotę.
    Osobiście uważam ,że związki , w których dwoje ludzi przebywa na co dzień ze sobą często chyba jednak powodują ,że ludzie w jakimś sensie zaczynają się ''dusić'' razem i faktycznie jakoś ograniczają. Nie jestem zdania, że żeby tworzyć razem zgodny związek należy wiele czynności wykonywać razem np. :wspólne spacery ,posiłki ,wspólne wyjazdy ,wyjścia na imprezy itp. Oczywiście jest to wskazane ,ale wydaje mi się ,ze z umiarem i w momencie ,gdy partner nie ma na coś ochotę ,na co my mamy ,to wypadałoby zwyczajnie zrobić to samemu bez naciskania na partnera,bez pretensji ,bez żalu,bez robienia dramatu . Bo to powoduje tylko zamęt ,nikt wtedy nie czuje się zadowolony ,doceniony ,a raczej do czegoś zmuszany. Umiar we wszystkim . I nie oczekujmy też ,że partner będzie nas pozytywnie afirmował,motywował. Pewnie ,że byłoby to ideałem znaleźć kogoś takiego ,ale.... chyba nalezy samemu się pozytywnie afirmować i szukać samemu motywacji do działania. Ogólnie jestem zdania ,że zawsze na pierwszym miejscu trzeba postawić na siebie samego a nie czekać aż partner nas .........no nie wiem ....doceni ,pochwali ,zachęci......dowartościuje,wesprze... itp. Zgodzę się z Tobą Kiki ,że partner nie jest w stanie zaspokoić wszystkich naszych potrzeb. I mając taką świadomość łatwiej się żyje ,bo nie ma oczekiwań ,zeby to robił.

    ''Ja robię swoje i ty robisz swoje. Ja nie jestem na świecie po to, żeby spełniać twoje oczekiwania, a ty nie masz obowiązku spełniania moich oczekiwań. Ty jesteś ty, a ja jestem ja. Jeśli się spotkamy - to wspaniale. Jeśli nie - to trudno.'' - to jest moje motto w życiu

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kiki
    ~Kiki
    Napisane 12 grudnia 2013 - 17:00
    Zgadzam sie z Toba @Kaczuszko całkowicie :-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kukuna
    ~Kukuna
    Napisane 16 grudnia 2013 - 11:25
    Witam;)
    Zaczelam czytac watek " Czy warto ratowac malzenstwo..." a po utworzeniu przez Alutke tego watku, przeskoczylam tu. Wiecie co jest smutne? Ze ludzie nie potrafia rozmawiac. Fajne, sympatyczne osoby, ktore maja duzo madrego do powiedzenia, sprzeczaja sie ze soba nie umiejac przerwac niecheci czy agresji. Patrzac na to pytam sie, jak mamy ratowac zwiazki, skoro w naszych domach dzieje sie dokladnie to samo. Brak porozumienia, pokracznosc rozmow. Smutne to I tyle, a co zlego w tym, ze myslimy inaczej? Ze mamy inne poglady. Ciezko ich nie miec skoro mamy wlasne, osobiste przezycia, ktore nas naznaczaja, ksztaltujac nasz swiatopoglad. Pomijam kto ma racje w tym calym sporze. Samo tytulowe pytanie wydaje sie ironicznie smieszne, bo jaki dialog miedzy mezczyzna I kobieta, skoro wystarczy poczytac powyzsze "dialogi". Pozdrawiam;)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ohydka
    ~ohydka
    Napisane 31 grudnia 2013 - 04:25
    DO SIEGO ROKU =D

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~rika.
    ~rika.
    Napisane 01 stycznia 2014 - 17:15
    wcinam się w rozmowę,ale może nie na ten temat..czy po zdradzie jest możliwe wspólne normalne życie jak przed zdrada?facet zdradzil żone,ale dobrych parę łat temu,żyją razem nadal,udaję dobrego męża ale ...ma kochanke ,co sądzicie o takim malżeństwie?czy to jest tchórzostwo żebym odejsc od żony,czy się nie chcę pakować w kolejny związek.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ohydka
    ~ohydka
    Napisane 02 stycznia 2014 - 00:35
    może wygoda - po co rezygnować z czegoś co ma pewnego na rzecz nieznanego? jak mogę mieć i to i owo to po co wybierać?
    może tchórzostwo - obawa przed zmianami, reakcja otoczenia,
    może z braku dojrzałości - tak troche tu troche tam - nigdzie na 100%
    może z ucieczki przed rutyną - co kilka lat nowa kochanka a życie rodzinne to inna kwestia,
    jakkolwiek by nie było, pytanie co na taki układ zapatrują sie pozostałe składowe owej figury geometrycznej?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Lusi
    ~Lusi
    Napisane 02 stycznia 2014 - 18:27
    Może to samo? I wszyscy udają,że nikt nic nie wie?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ohydka
    ~ohydka
    Napisane 03 stycznia 2014 - 14:43
    być może :)
    może też kazdy wierzy w swoją wersję marzeń

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~hjehje
    ~hjehje
    Napisane 19 lutego 2014 - 18:13
    Najlepszy jest epolishwife.com z portali randkowych.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Roma
    ~Roma
    Napisane 26 marca 2014 - 16:48
    Trochę czasu minęło ... czytam te nowe posty na różne tematy oczywiście i co ? brakuje Waszych - Alutka ,Yrkoon , Aga ,Ohydka , Delta ,miłość ,facet ... MĄDRYCH -trafnych , wypowiedzi osób doświadczonych życiowo ... Pozdrawiam WAS serdecznie .

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 26 marca 2014 - 23:51
    ~Roma napisał:
    Trochę czasu minęło ... czytam te nowe posty na różne tematy oczywiście i co ? brakuje Waszych - Alutka ,Yrkoon , Aga ,Ohydka , Delta ,miłość ,facet ... MĄDRYCH -trafnych , wypowiedzi osób doświadczonych życiowo ... Pozdrawiam WAS serdecznie .


    @Roma

    Cześć,
    Dziś stuknęło mi 47 i rok od zakończenia mojej historii z kochanką. I co? Myślę o niej non-stop, dosłownie bez przerwy. Ona ma już dawno swoje życie, stałego mężczyznę. Zerwała kontakt, usunęła konto na facebooku (zdjęcia). Ja jestem z rodziną i co z tego. Szaleję, nie życzę nikomu tego, co przechodzę. Przeklęta cholerna miłość. Już rok a ona jest obecna w każdej minucie!!! Cholerny koszmar, nie ma lekarstwa!!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 27 marca 2014 - 11:52
    Wszystkiego najlepszego ,przede wszystkim szczęścia i miłości ale takiej spelnionej życzy Ci kobieta o subtelności czołgu T-34.
    Również pozdrawiam.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 27 marca 2014 - 12:42
    Dziękuję ago czterdziesta. To miło z Twojej strony.

    Forum zeszło na psy to i pouciekaliśmy..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 27 marca 2014 - 14:24
    Delta przepraszam że pytam ale jak się w takim razie uklada pozycie z żoną, skoro kochasz tamtą kobietę.Mieszkacie tylko razem czy zyjecie jak małżeństwo.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 27 marca 2014 - 14:54
    Powiem Ci tak: wróciliśmy nominalnie do stanu sprzed mojej historii czyli ze wszystkimi cechami mego związku. Jednak to, co moja panna rok temu mi powiedziała po ujawnieniu się, że u nas już nigdy nic nie będzie tak jak kiedyś, sprawdza się absolutnie. Żyjemy jak małżeństwo, tzn staramy się, bo życie to walka i są obowiązki ale ONA ciągle siedzi mi w glowie. To cholerna obsesja, tego nie da się wyłączyć! A ja mam odpowiedzialność, zawodowo i rodzinnie, dziecko przez to, czego było przez ponad rok świadkiem, ma problemy w szkole i behawioralne. Jeździmy po specjalistach, to obłęd.

    Szlag mnie trafia, bo sprowadziłem to na moją rodzinę. I nie mogę o tej dziewczynie zapomnieć. Ja jestem wciąż "w tym" a ona dawno w innym świecie, w którym ja już nie istnieję. A co, masz receptę na ten przeklęty problem? Bo ja muszę normalnie funkcjonować a nie mogę, psiakrew. Życie płynie dalej, jak mi rok temu ostatni raz napisał oświadczając, że jest z kimś i jest z nim szczęśliwa.

    Moje życie jakby stanęło. Ile czsu musi upłynąć, jeszcze parę lat, bym się wyleczył?

    Niech to krew zaleje, ago czterdziesta.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 27 marca 2014 - 19:25
    Poprzedni wyskok mojego męża kosztował mnie 5 lat,potrzebowałam 5 lat by zapomnieć.W lipcu minie 2 lata od ostatniego wyskoku.Wiesz dziś jak na niego patrzę to się zastanawiam ,kto to jest,to juz nie jest mój mąż,to jest jakiś obcy człowiek którego ja nie znam,a może nie chciałam poznać,fakt faktem ze mu wierzyłam we wszystko co mówił,jego słowa były świętą prawdą,dziś choć mąż stara się to na każdym kroku naprawić ja już nie wierzę w nic a od tamtego czasu minie w lipcu 2 lata.Tylko mniej boli . Myślę że Tobie też będzie potrzeba 5 lat.A następnym razem to juz pójdzie łatwiej i prędzej zapomnisz.

    Przepraszam za małą uszczypliwość ale jakoś tak mam.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta--Echo-Sierra
    ~Delta--Echo-Sierra
    Napisane 27 marca 2014 - 23:05
    Ago czterdziesta, wybacz mi dobór mych słów ale czyżbyś insynuowała mi jako remedium na moje rozterki duchowe zerżnięcie kolejnej, poznanej w knajpie małolaty? Wszak w naszym pięknym kraju nie jest to trudne..

    Ale z tymi 5 latami przesadziłaś. To wyrok, czy co?

    PS. Abstrahując od meritum, mój "czołg" jednak utkwił Ci głęboko.
    W pamięci.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~LUNA
    ~LUNA
    Napisane 27 marca 2014 - 23:30
    ~Delta-Echo-Sierra napisał:
    ~Roma napisał:
    Trochę czasu minęło ... czytam te nowe posty na różne tematy oczywiście i co ? brakuje Waszych - Alutka ,Yrkoon , Aga ,Ohydka , Delta ,miłość ,facet ... MĄDRYCH -trafnych , wypowiedzi osób doświadczonych życiowo ... Pozdrawiam WAS serdecznie .



    Dziś stuknęło mi 47 i rok od zakończenia mojej historii z kochanką. I co? Myślę o niej non-stop, dosłownie bez przerwy. Ona ma już dawno swoje życie, stałego mężczyznę. Zerwała kontakt, usunęła konto na facebooku (zdjęcia). Ja jestem z rodziną i co z tego. Szaleję, nie życzę nikomu tego, co przechodzę. Przeklęta cholerna miłość. Już rok a ona jest obecna w każdej minucie!!! Cholerny koszmar, nie ma lekarstwa!!

    Poczytałam twoje stare posty i chce zapytać,zrozumieć.. Miałeś romans z przeciętną i ją zostawiłeś? A potem doszedłeś do wniosku że ją kochasz cierpisz? Żałujesz że ją zostawiłeś?
    Wiesz pytam bo znalazłam sie w podobnej sytuacji i wierzę że męszczyżni potrafią kochać i wybrac rodzine z konieczności. Ale gdyby tamta wróciła?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook