Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

Dialog między kobietą a mężczyzną - mission impossible ???

Rozpoczęte przez ~alutka, 14 paź 2013
  • ~Kiki
    ~Kiki
    Napisane 29 listopada 2013 - 00:27
    Yrkoon, dziękuje za odpowiedz. Bardzo lubię Ciebie czytać ..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Miłość /Kaczka...
    ~Miłość /Kaczka...
    Napisane 29 listopada 2013 - 09:41
    ~alutka napisał:
    No cóż, mogę na to???
    że dla kogoś, możliwość dogadania się z kimś, ze względu na podobne wartości w życiu, czym dla mnie są niewątpliwie SZCZEROŚĆ i KLAROWNOŚĆ poglądów, to lizusostwo ?
    Dla mnie oznacza ono wazeliniarstwo...
    ale szukaj dalej... może gdzieś tam między wierszami weszłam mu na sucho...


    Nie rozumiem tego ,a czym się różni wazeliniarstwo od lizusostwa? Ty twierdzisz ,że macie podobne wartości w życiu i super ,cieszę się że chociaż coś was łączy .Natomiast ja wyraziłam tylko moje zdanie,że wg mnie też to określenie nie pasowało do omawianych cech człowieka. Natomiast nie uważam ,że mogłabym się z nim dogadać ,gdybyśmy się kiedykolwiek w życiu spotkali. On ma swój świat ,a ja mam mój ,czasami podobnie myślę ,jak on i generalnie podpisałabym sie pod większością tego co on wypisuje nt.kobiet i związków kobieta-mężczyzna. To jest lizusostwo???? Kiedyś już pisałam,że nie solidaryzuję się ani z mężczyznami ani z kobietami,bo każdemu z nas można bardzo dużo zarzucić. I nie mam zamiaru wchodzić jakiemukolwiek facetowi w ..... bo wystarczy mi ten jeden ,z którym żyję.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Miłość /Kaczka...
    ~Miłość /Kaczka...
    Napisane 29 listopada 2013 - 10:06
    @alutka , a czym jest dla ciebie SZCZEROŚĆ ?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Miłość /Kaczka...
    ~Miłość /Kaczka...
    Napisane 29 listopada 2013 - 10:15
    @alutka ,a tak poza tym ,czy ja jestem jego wrogiem,rywalem i mam jakiś ukryty cel,żeby się podlizywać ? Ja nic od tego faceta nie chcę

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Roma
    ~Roma
    Napisane 29 listopada 2013 - 11:39

    @ Yarkoon

    Uczepiłeś się tego ''papierka'' jakim jest małżeństwo, jak rzep psiego ogona .
    Równie dobrze ładnych parę lat wstecz , gdyby Twoja małżonka zawalczyła o Ciebie jak o kochanego mężczyznę a nie o '' portfel '' Twoje życie mogłoby potoczyć się inaczej i dziś po Twoim mieszkanku biegałyby małe Yarkooniki :) a Ty mógłbyś być szczęśliwym małżonkiem , ale masz to co masz i wyżywasz się na facetach przywiązanych emocjonalnie (obustronnie) do swoich partnerek.

    Dając kobiecie tylko seks , cóż mógłbyś dostać od niej więcej niż tylko seks ? .... NIC .
    Poczucie bezpieczeństwa przy Tobie ….zerowe
    Pewnie kiedyś , będąc dużo , dużo młodszym facetem byłeś dobrym materiałem na układ bez zobowiązań ale dziś ... Nie oszukasz czasu ,latka lecą i ciałko nie to same ...


    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Miłość /Kaczka...
    ~Miłość /Kaczka...
    Napisane 29 listopada 2013 - 12:48
    Każdy się czegoś boi ! Jedni boją się rozstań ,ale mają siłę i odwagę mimo wszystko stawić czoła zmieniającym się warunkom i okolicznościom w tym związku ,w którym obecnie są. Inni za to boją się trwać dalej ,bo boją się cierpieć wciąż z tego samo powodu,nie mają odwagi stawić czoła problemom ,albo już zwyczajnie nie mają na to sił.Ale mają siły i odwagę odejść. Jedni mają odwagę wciąż na nowo szukać i próbować wiązać się na stałe ,a inni niestety boją się wiązać na stałe,ale mają odwagę żyć samemu przez większość życia . To tylko strach nami kieruje,nasze uprzedzenia, brak zaufania,brak wiary w ludzi. STRACH. Każdy się czegoś boi ,każdy jest jednak też odważny i próbuje na swój sposób układać sobie życie. Nie ma sensu porównywać tych spraw pod kątem, kto jest słabeuszem ,a kto ''bohaterem''.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ohydka
    ~ohydka
    Napisane 29 listopada 2013 - 16:40
    Ooooo ciekawy wątek został poruszony - życie i motywacje życiowe, czy też czynniki nami kierujące, wpływające na zachowania i działania.
    Osobiście jestem zdania, iż życie jest procesem, drogą ciągłych zmian i przeobrażeń, każdy przechodzi go indywidualnie. Taka podróż którą przemierzamy każdy w swoim rytmie i w swoim kierunku. Część z nas wydaje się się przed czymś ucieka, część szuka wrażeń a część dokądś zmierza i te trzy postawy determinują nasze postępowanie. Motywy zdają się też wymieniać tzn czasem można szukać celu, czasem uciekać a czasem podążać. Zdarza się, że porzucamy szlaki i zbaczamy z trasy, świadomie lub mniej, czasem wracamy a czasem dajemy porwać się tłumowi. Kiedy indziej brniemy pod prąd w wbrew logice a nieraz uciekamy w panice.
    Tak to widzę i w moim życiu dokonuję świadomych wyborów. Patrzę do przodu a jeżeli się oglądam to też świadomie - zdecydowanie nie ze strachu, raczej szukając motywacji i sił do dalszej drogi, dostrzegam ile już przeszłam, doświadczyłam, umiem. Oczywiści są chwile kiedy ogarnia mnie lęk rodzaju: czy wystarczy mi sił lub czy to dobry kierunek. Zdecydowanie jednak nie strach kieruje moim życiem i decyzje nie są nim podyktowane. Nie stosuję taktyki uniku i wiecznej ucieczki - jak powiedziałam koncentruję się na celu, czasem na przygodzie.

    Wiem już jak widzi życie i czym się w nim kieruje @miłość - dzięki której temat mnie zastanowił.
    A jak jest z tym u Was? Jak widzicie życie i czym się w nim kierujecie? Podzielicie się?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Miłość /Kaczka...
    ~Miłość /Kaczka...
    Napisane 29 listopada 2013 - 17:13
    @ohydka '' Patrzę do przodu a jeżeli się oglądam to też świadomie - zdecydowanie nie ze strachu, raczej szukając motywacji i sił do dalszej drogi, dostrzegam ile już przeszłam, doświadczyłam, umiem''

    no szukasz motywacji do działania,a czy przypadkiem największą motywacją dla człowieka nie jest ......jakby to powiedzieć ...własnie stawienie czoła swoim własnym lękom, tym najgłębszym ,podświadomym,o których nawet nie zdajemy sobie sprawy?Chęć sprawdzenia się w nowej sytuacji ,w nowej roli,przecież której nie znamy? Wydaje mi się ,że ma to ogromny związek z pokonywaniem własnych lęków i uprzedzeń.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ohydka
    ~ohydka
    Napisane 29 listopada 2013 - 21:38
    @miłość - nie wiem skąd wydedukowałaś, że ja kieruje się poszukiwaniem motywacji bo starałam się wyraźnie napisać iż kieruje mną osiąganie wyznaczonych przemyślanych celów dokonywanie świadomych wyborów w trakcie ich realizacji. Świadomie wybieram drogę podążam do celu, czasem zbaczam w poszukiwaniu przygód A JEŻELI SIĘ OGLĄDAM TO TEŻ ŚWIADOMIE - w chwilach zwątpienia, bądź zmęczenia, są to okresy kiedy osiągam założony cel i czas wyznaczyć nowy albo gdy życie weryfikuje moje plany - takie momenty refleksji czy przewartościowania życia, nadania nowej jakości - gdzie jestem, skąd przyszłam i dokąd zmierzam. Wtedy właśnie się oglądam świadomie i w doświadczeniach- nie w lękach, strachu czy obawach, szukam sił i motywacji, nie bata a motywacji. Widzisz @miłość ja nie uciekam, choć też biegnę i może dlatego właśnie, że biegnę Ty tak to postrzegasz, ale jak się rozejrzysz to zauważysz że nie każdy kto biegnie,maszeruje czy idzie - ucieka przed czymś. Są i tacy co coś gonią, biegną po coś a są tacy co pracują nad kondycja i tak się relaksują zdecydowanie należę do tej grupy goniących za swoim celem i czasem biegam dla relaksu, kondycji. Czy teraz jest to bardziej oczywiste?
    Dla Ciebie może to niezauważalna różnica ale ona jest ogromna. Zupełnie inaczej jest robić coś bo tego chcesz, pragniesz, wybierasz, wolisz a nie dlatego, że chcesz czegoś uniknąć, mierzysz się z czymś czego się obawiasz albo chcesz sobie lub komuś coś udowodnić.
    Następna kwestia to stawianie czoła lękom - tym nieuświadomionym w/g mnie nie można stawić czoła - skoro nie wiesz że coś (tu strach) istnieje, nie możesz nic z tym czymś zrobić (ani pokonać, ani zaakceptować, ani oswoić ani polubić) - najpierw trzeba zaobserwować, że coś istnieje czy ma miejsce, potem być świadomym tego co to jest a dopiero potem można cokolwiek z tym zrobić.
    Więc stawianie czoła lękom czasem sie przytrafia na mej drodze ale nie jest motywacją - zwyczajnie żeby osiągnąć cel czasem mierzę się ze swoim strachem np. boję się chorób ale chcąc podtrzymać bliską osobę na duchu odwiedzam ją w szpitalu. Celem nie jest strach i mierzenie się z nim, on mnie nie motywuje ale też nie jest w stanie mnie powstrzymać - nie ma nade mną kontroli.
    Być może będziemy na tej samej trasie i dotrzemy w to samo miejsce i może nawet fajnie nam się będzie biegło razem, jednak ja wyruszyłam w nią z innych pobudek i inaczej myślę o tym co mijam inaczej też nazywam to dlaczego to robię. Ja chodzę w innych okularach. To tak w kwestii wyjaśnienia i odpowiedzi na Twoje pytanie. Zakładam, iż teraz to będzie jasne.
    Jak inni ludzie mają nie wiem, dlatego zapytałam czy zechcą się podzielić i nie liczyłam na to, iż zostanie z tego taki wniosek - nietrafiony wysnuty. Zwyczajnie wydał mi się wątek ciekawy więc powiedziałam jak działami i zapytałam pozostałych w nadziei wymiany myśli spostrzeżeń czy perspektyw a nie w celu poddawania tego analizie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 30 listopada 2013 - 01:26
    @ alutka

    Co do kwestii seksualnych:

    Może źle zinterpretowałem twoja wypowiedź:
    „nie wiem co do gatunek panienek, nie znam..”|

    Sypiaj kiedy chcesz i z kim chcesz. Nawet i po 3 latach albo po ślubie. Ja tam mam swoje potrzeby i oczekuję ich szybkiego spełnienia. Odpowiadając podług prawideł Twojego uzasadnienia: znoszenie czyjejś obecności dłużej i częściej możliwa u mnie jest dopiero, kiedy okaże się, że faktycznie kobieta mnie pożąda. Po co mi zimna ryba? A seks cementuje związki.

    Zawsze prędzej czy później w rozmowach wynika temat seksu czy poprzednich związków. I tu wiem już, jak będę działał.

    Delikatniejszy jestem tylko, gdy okazuje się, że wcześniej kobieta nie była wcześniej z mężczyzną. I tu wykazuję się niejakim taktem i delikatnością.

    W innym przypadku długie obleganie twierdzy już zdobytej nie daje żadnej satysfakcji. Satysfakcję daje jedynie plądrowanie wnętrza.

    Ale dość już o sztuce oblężniczej. Kwestia następna czyli uogólnienia.

    Piszę na podstawie moich obserwacji więc je uogólniam. Zważ, że nawet w metodologii naukowej podsumowując jakieś wnioski i tak dalej odrzuca się skrajne wartości np. skrajne decyle, czy czasem i skrajne kwartyle. Mam wymieniać wszystkich ludzi na podstawie których tworzę swój model przedstawiciela danej grupy zawodowej, warstwy społecznej, czy rasy z imienia i nazwiska?

    To już jest poprawność polityczna. Powiesz – nie można uogólniać. Ale np. w ostatnich badaniach nad poziomem bezpieczeństwa w Bonn okazało się, że za 90% przestępstw odpowiadają muzułmanie. I co dalej z tym szkopułem? Napisanie: nie za wszystkie przestępstwa odpowiadają muzułmanie jest niedopowiedzeniem tak wielkim, że aż manipulacją.

    Czy mam tedy pytać o wszystkie osoby na podstawie których ty wyciągnęłaś wnioski? Czy też żądać od Ciebie badań z linkiem do jakiegoś poważnego periodyku naukowego, który potwierdza Twoje tezy bądź wnioski?

    Dla mnie logicznym jest, że posługujemy się uogólnieniami. I tak mogę powiedzieć: wszystkie kobiety uważają małżeństwo za etap związku. Oczywiście istnieje niewielki odsetek, który o tym nawet nie chce słyszeć. Ale jak powiedziałem – odcinamy skrajne decyle.

    Bulwersujesz się, że czyjeś obserwacje rozciągają się na całą grupę. Oj, straszne. A się spytam: czy zgadzasz się ze stwierdzeniem, że politycy w Polsce są skorumpowani. Czy może też zaczniesz Dzielic włos na czworo i pytać: jacy? Kolejny przykład: czy uważasz, że policja w Polsce sprawia, że można czuć się bezpiecznie. Czy sądy w Polsce działają sprawnie? Czy znów „napadniesz” na mnie zadając zmiany formy pytania na: „Czy to prawda, że niektórzy policjanci sprawiają, że można czuć się bezpiecznie?” Toż to traci sens w ogóle.

    Jeśli 1 na 20 małżeństw jest szczęśliwe (szczęśliwe, a nie małżonkowie jakoś w nim funkcjonują” to mam prawo do opinii, że małżeństwo szczęścia nie zapewnia?
    Czy jeśli większość mężczyzn po rozwodzie traci możliwość widywania dzieci w dogodnym dla siebie terminie, musi często pokrywać nie tylko potrzeby dzieci ale i matki, jest mniej atrakcyjna dla nowych partnerek koniec końców często staje się płatnikiem netto, bo dzieci podpuszczone przez matkę ich nienawidzą, czy mam prawo do opinii, że małżeństwo nic mężczyźnie nie daje?

    Ja z kolei wcale nie staram się tu nikogo przekonywać, że mężczyźni jako grupa są fajni etc. Sporo nie ma ambicji, za dużo pije, nic nie czyta, potrafi gadać jedynie o samochodach i dupach, na problemy reaguje ucieczką etc. Wiem o tym. Wiem też ze spokojnie można założyć, że to większość.
    Ale mnie to nie interesuje. Nie żołądkuję się jak jedna z druga napisze, że faceci to uje. Ba często dopiszę, że co gorsza większość znakomita to także cipy.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 30 listopada 2013 - 01:27
    Nie budzę się obok włochatego tyłka, tylko obok gładkiego. To babskie problemy i niech baby sobie o nich piszą. Ja ich partnerów ignoruję, konkuruję z nimi w pracy, albo, zaatakowany, walczę fizycznie. To jacy są i jakie mają wady i zalety nic mnie nie obchodzi, bo na poziomie personalnym styczność mam z nimi znikomą. Nawet na piwo czy na popijawę umawiam się średnio z bliskimi mi osobnikami raz na kwartał, czy pół roku.

    I co ci dal ten wybuch poza tym, że potwierdziłaś, moją opinię na temat tego, że kobiety nie są w stanie prowadzić dyskusji i wybuchają, gdy ktoś się nie zgadza z ich punktem widzenia?

    Fakt faktem poprawiłaś mi humor po dniu „spod znaku sraczki” w pracy.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 30 listopada 2013 - 01:28
    Nie budzę się obok włochatego tyłka, tylko obok gładkiego. To babskie problemy i niech baby sobie o nich piszą. Ja ich partnerów ignoruję, konkuruję z nimi w pracy, albo, zaatakowany, walczę fizycznie. To jacy są i jakie mają wady i zalety nic mnie nie obchodzi, bo na poziomie personalnym styczność mam z nimi znikomą. Nawet na piwo czy na popijawę umawiam się średnio z bliskimi mi osobnikami raz na kwartał, czy pół roku.

    I co ci dal ten wybuch poza tym, że potwierdziłaś, moją opinię na temat tego, że kobiety nie są w stanie prowadzić dyskusji i wybuchają, gdy ktoś się nie zgadza z ich punktem widzenia?

    Fakt faktem poprawiłaś mi humor po dniu „spod znaku sraczki” w pracy.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 30 listopada 2013 - 01:29
    Co do lizusostwa @ kaczki/miłości:

    Lizusostwo musi mieć cel. Tu żadnego celu nie ma, bo nie mamy z kaczką wspólnych interesów.

    @ aga40

    Każdy u mnie punktuje, jeśli przejawia szerszy zakres wiedzy: czy to ogólnej, czy specjalistycznej. Z rozmów z przeciętnym przedstawicielem tłuszczy przyjemność mam żadną. Mówienie czy pisanie w swej podstawowej formie wymiany informacji do tego li tylko się sprowadza. Większość informacji produkowanej przez ludzkość jest całkowicie nieprzydatna. Więc rozmowy na poziomie podstawowym mnie nudzą błyskawicznie.
    Czerpię za to satysfakcję z komunikacji na wyższym poziomie złożoności. Ba starcza mi nawet jeśli publiczność rozumie moje dowcipy. Np. ten:

    Jedzie elektron na motorze, i nagle zatrzymuje go policja.
    - Czy wie pan, że jechał pan 250 km/h?
    - No dzięki, to teraz nie wiem gdzie jestem.

    Albo ten (w oryginale bo w przekładzie traci sens) :

    A hydrogen atom and a helium atom go into a bar. The hydrogen atom is clearly upset and moans, "I've lost my electron, my only electron." The concerned helium atom ... you sure you've lost it?" The hydrogen atom replies, "Yes, I'm positive!".

    Ale po prawdzie była to gł. uszczypliwość.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 30 listopada 2013 - 01:30
    @ Romanie,

    Gdybać co by było gdyby to sobie można.
    Szansa na to, że mężczyzna trafi na kobietę w najlepszym wieku do wydania potomstwa na tyle świadomą, że będą w stanie stworzyć harmonijny układ są znikome. Niezależnie potrzeba tu dojrzałości, której obecne czasy wypluwające li tylko rachityczne osobniki niezdolne do wyjścia poza normy ograniczeń własnej biologii i fałszywe schematy wbijane do głów przez telewizję, czy kolorową prasę kobiecą , nie uczą.
    Zabawne, że sporo mężczyzn zauważa pewną ciekawą prawidłowość. Mianowicie: kobiety z biedniejszych krajów, albo takich w których trzeba srodze walczyć o utrzymanie się na powierzchni są lepszymi partnerkami niż te w których istnieje jakiś poziom zabezpieczenia socjalnego i wysoki poziom konsumpcji. Doceniają to co mają. I pracują by mieć więcej. I są za to doceniane. Wtedy jeszcze tego nie wiedziałem, gdybym wiedział nie żeniłbym się.

    A małżeństwa przyczepiłem się bo niemal każda kobieta go pragnie. Poczucie bezpieczeństwa, nie?

    Nie jesteś w stanie pojąć, że dla kogoś może istnieć inna motywacja niż rozmnożenie się. A brak chęci do rozmnażania się uznajesz za stan chorobowy, syndrom stresu pourazowego, czy coś. Nawet kiedy było dobrze nie myślałem o spłodzeniu stadka tłustych bobasów. Tworzę swoją własną definicję męskości. Jestem tym kim się staję. I dzieje się to w cieniu pomnika Matki Polki.

    Ja na ten przykład rozumiem miernoty dla których szczytem ambicji jest nażreć się, wydalić, mieć kogoś na własność - trzymając go na łańcuchu prawnym i kredytowym -, spłodzić berbecia/e, pojawiać się dwa razy w roku w kościele i raz w roku w tanim kraju turystycznym. Do tego niewymagająca posada i renta, żeby starczyło na leki i moherowy berecik. Miernoty nie rozumieją mnie.

    I dalej znów ukazujesz swoją indolencję. Miast wyliczyć mi co może mi dać kobieta lo tylko powtarzasz zarzut. Przyrodzone kobietom chwyty erystyczne na nic ci się nie zdadzą. Czekam na odpowiedź co kobieta może dać w zamian za poczucie bezpieczeństwa: samochód, dom, niezłe przychody partnera wystarczające do utrzymania 3 osób - czyt. ona, on i dziecko-, obniżone poczucie bezpieczeństwa z racji podpisanego cyrografu, lojalność mimo jej humorów, spadku atrakcyjności po porodzie, tuszy, naturalnej złośliwości.
    W opisanej sytuacji MOJE poczucie bezpieczeństwa byłoby zerowe.

    No dalej produkuj się, produkuj. Wyliczaj mi te miłości, czułości i inne nienamacalne duperele . Dorzuć gotowanie, pranie i sprzątanie, jakbym rąk nie miał, a ubrania prało przy pomocy kijanek nad rzeką…
    Księża już mi usiłowali wciskać życie po śmierci w zamian za twardą walutę na ziemskim padole. Nie udało się. Choć kurwie syny i tak żyją z moich podatków.

    Ad rem. Próbujesz mi wbijać jeszcze jakieś szpileczki (typowa reakcja babiszona wykorzystującego raczej układ limbiczny niż korę węchową czy zakręt obręczy) - niestety, by poruszyć moje ego trzeba by geniuszu Archimedesa i pieruńsko długiej dźwigni. W początku swoich lat 30stych jestem tak szczęśliwy i z siebie i z życia, jak nigdy dotąd. Nawet mimo, że jeszcze mój plan dominacji nad światem ledwo wyszedł z fazy planowania.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 30 listopada 2013 - 01:30
    @ Kaczko,

    Nie uważam się za bohatera. Wystarczy, że duchy moich przodków patrzą na mnie przychylniejszy okiem niż na skundlona resztę mego rodu. Starczy że mam cel i dążę do niego. Nawet jeśli nie będę miał wszystkiego na check-liście nie będę czul się zawiedziony. Sam proces dążenia i ogień w żyłach jest wystarczającą nagrodą.
    Silni realizują swoje cele. Słabi realizują cele innych. Większość mężczyzn realizuje cele swoich kobiet (a właściwie miotają się bezwładnie. Kundla od wilka rozróżnisz po tym, że ten pierwszy spaceruje przy nodze na smyczy.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 30 listopada 2013 - 01:34
    a właściwie miotają się bezwładnie między spełnianiem potrzeb małżonki a spazmami ich umierającego męskiego ja). Kundla od wilka rozróżnisz po tym, że ten pierwszy spaceruje przy nodze na smyczy.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 30 listopada 2013 - 07:42
    Drogi @Yrkoonie...
    1.piszesz : "Lizusostwo musi mieć cel. Tu żadnego celu nie ma, bo nie mamy z kaczką wspólnych interesów."

    -zgodzić się z Tobą nie mogę, bo nie dwie strony muszą do tego mieć interes, a wystarczy jedna, która chce być pogłaskana po głowie chociażby...

    2.piszesz : "potwierdziłaś, moją opinię na temat tego, że kobiety nie są w stanie prowadzić dyskusji i wybuchają, gdy ktoś się nie zgadza z ich punktem widzenia?

    -ja nie denerwuję się kiedy ktoś nie zgadza się z moim punktem widzenia, tylko kiedy ktoś twierdzi coś niezgodnie ze stanem faktycznym...

    3.piszesz: "Może źle zinterpretowałem twoja wypowiedź:
    „nie wiem co do gatunek panienek, nie znam..”

    -nie wiem jak można to było zinterpretować, jako krytykę Twoich jedno-nocek...
    Sam pisałeś, "potem są zdziwione, jak wychodzę"... i ja tez się dziwię, że one się dziwią...

    4.piszesz "W innym przypadku długie obleganie twierdzy już zdobytej nie daje żadnej satysfakcji."

    -nie jednak tylko o Twoja satysfakcję chodzi, bo mi również o moją własną..

    5.piszesz "Piszę na podstawie moich obserwacji więc je uogólniam"

    -wystarczyło by pisać WIĘKSZOŚĆ kobiet, jeśli wynika to z Twojej obserwacji...
    (Twoja odpowiedz " Mam wymieniać wszystkich ludzi na podstawie których tworzę swój model ?" jest żenująca...
    - i dla mnie, tak jak nie każdy muzułmanin jest terrorystą, tak absolutnie nie mogłabym powiedzieć, że politycy czy urzędnicy są skorumpowani, jak tylko to, że to środowisko same w sobie jest korupcjogenne i nic poza tym...pracowałam lata całe w budżetówce...jedni budowali domy za publiczne a cała reszta nie wzięła nawet złotówki...
    -Policja? jedni czuja się bezpiecznie, inni nie...Sądy? jednym pod górkę a inni szybko, sprawnie i bez łapówki..a co do Małżeństw.. wystarczy napisać, wszystkie jakie znam...

    Piszesz "Ale jak powiedziałem – odcinam skrajne decyle.

    -odcinaj sobie co chcesz, ale używając tak wielu słów, jakimi się posługujesz, nie zmieniłoby Twoich poglądów, użycie jeszcze kilku jak "większość" "niektóre" "czasami" "przeważnie" itp, a tym samym nie bulwersowałoby rozmówcy...

    Mnie osobiście na tym forum interesują doświadczenia każdego tu człowieka z osobna, a nie jakiejś masy..i tu jesteś sam niekonsekwentny, zwracając się do każdej z nas po imieniu..pisz po prostu zawsze @kobieto !!!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Roma
    ~Roma
    Napisane 30 listopada 2013 - 09:09

    @ Yrkoon

    Jakieś problemy z iPadem ?

    Poruszyć Twoje ego ? …..daj spokój ….

    Nic mi do Twego życia , do braku chęci rozmnażania itp... nawet pewne rzeczy nie potrafisz obrócić w żart , za to gnojenie Ci świetnie wychodzi...

    Białe kobiety @Yrkoon potrafią same zadbać o swój i swoich dzieci byt ale nikt inny jak właśnie mężczyzna , silny mężczyzna może sprawić by czuły się przy nim bezpiecznie .

    Piszesz , że :
    Twoje poczucie bezpieczeństwa byłoby zerowe , gdyby Twoja żona stała się mniej atrakcyjna po porodzie ?
    Wybacz ale nie będę tego komentować , pokiwam tylko głową.

    Nigdy nie miałam faceta , który szukałby w moich ramionach poczucia bezpieczeństwa . Zawsze to był facet silniejszy ode mnie , w ramiona , którego to ja się wtulałam …... i może dlatego Ciebie nie rozumiem .

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Miłość /Kaczka...
    ~Miłość /Kaczka...
    Napisane 30 listopada 2013 - 10:28
    @Alutka ''
    -zgodzić się z Tobą nie mogę, bo nie dwie strony muszą do tego mieć interes, a wystarczy jedna, która chce być pogłaskana po głowie chociażby...''

    Odnoszę wrażenie ,że piszesz sama o sobie. Skąd Ci przyszło takie coś do głowy? Czyżbyś miała jakieś ukryte cele na tym forum, o których nikt nie wie?

    @Yrkoon pisząc ''bohater'' nie miałam ciebie na myśli. Chodziło mi tylko o to ,żeby nie porównywać pewnych kwestii,kto jest słabeuszem ,a kto...silnym,bo to są przecież pojęcia względne. Kiedyś zapytałam się mojego męża po co faceci się żenią? A on mi powiedział,żeby się sprawdzić . Ale nie będę go oceniała i nie mam zamiaru oceniać innych panów ,mężów ani tym bardziej ciebie. Przecież każdy ma wybór ,tylko potem niech nie ma pretensji do nikogo o swój wybór, prawda?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 30 listopada 2013 - 10:41
    Yrkoon jesteś konfabulant i mitoman.
    Miguel de Unamuno , ,autor klasycznego dzieła egzystencjonalnego"O poczuciu tragicznosci życia wśród ludzi i wśród narodów"umarl samotnie w swoim gabinecie na zawał serca.Mimo twoich poglądów nie życzę Ci podobnego.
    "Próba zrozumienia problemu śmierci i tego co się dzieje po śmierci przyprawia mnie o dreczace zawroty głowy"mawial Unamuno. Ja nie lubię zwrotów głowy a tym bardziej jak mnie boli głowa dlatego nawet nie próbuje zrozumieć o co Ci chodzi kończę dialog aga40-Yrkoon.Z mojej strony pas.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook