Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

Dialog między kobietą a mężczyzną - mission impossible ???

Rozpoczęte przez ~alutka, 14 paź 2013
  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 17 października 2013 - 20:37
    Ja, nie jestem oburzona krytyką, ale niech ona będzie merytoryczną, a nie krytykuje Cie , bo tak....większość osób, które mnie tu atakuje, nie ma tak naprawdę nic do powiedzenia......wyjątkiem dla mnie była @ miłość, która próbowała chociaż przedstawić swoją filozofię życia, niestety nieudolnie, poległa na pytaniach, na które nie umiała odpowiedzieć, albo nie chciała.....wierzę, że jest szczęśliwa, ale nie jest gotowa, żeby podzielić się tym z innymi.....to moje zdanie oczywiście....
    To przykre, kiedy ktoś mi zarzuca, że krytykuję wszystko i wszystkich.... wydawało mi się, ze pisałam dużo o sobie i nie pamiętam żebym otwarcie i bezpośrednio skrytykowała czyjeś postępowanie..... ale skoro tłumaczą się tylko winni, to pewnie jestem....każdy tu czegoś szuka....ale nie każdy znajduje....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 17 października 2013 - 21:05
    Jestem wylewną osobą ale nie ekshibicjonistką...nie mogę i nie chcę tu mówić o wszystkim....trudno przekazać swoje myśli, dokonując jednocześnie ich selekcji... wychodzi na to, że niezależnie od płci, dialog jest po prostu niemożliwy....
    jaki z tego wniosek? byłeś sam, jesteś....i będziesz....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 17 października 2013 - 21:20
    A @MarchEWCE na.. WALCZYĆ O MAŁŻEŃSTWO CZY NIE? niech jakiś facet odpisze, że nic nie musi robić, żeby nie stracić tego człowieka....że ten człowiek kocha po prostu taką idiotkę jak ona.....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Alicja
    ~Alicja
    Napisane 18 października 2013 - 00:36
    Cześć Alutka :)
    No dokładnie... :) 'bohater' i męczennik 'Delta coś tam' może jej odpowie ;)
    I pewnie zaraz się rozpęta burza w obronie tej 'biedulki'
    Ech...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Alicja
    ~Alicja
    Napisane 18 października 2013 - 00:53
    ..po-dialogowałabym ;) tu częściej z Tobą Alutka i innymi, ale niestety brak czasu po pracy, a w pracy net mam jedynie mobilny i to słabo mobilny.
    Także pozostaje mi głownie poczytywanie..
    Pozdrawiam ciepło.

    No i żywię nadzieję iż znajdą się odważni mężczyźni i zabiorą głos ;) oraz że odezwą się sympatyczni koledzy :) z sąsiedniego tematu.
    Facet.. - co tam u Ciebie.. ?
    Mike.. - coś się zmieniło ? Ktoś podjął jakąś decyzję ?
    Tymczasem dobrej nocy..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Roma
    ~Roma
    Napisane 18 października 2013 - 06:50
    @alutka ....... uważasz , że pisząc tylko " referaty " można wyciągnąć wnioski lub odpowiedzieć sobie na pytania ? ..... ja tak nie uważam ...... dlaczego odbierasz odmienność zdań jako atak na swoją osobę ........przecież każdy z nas jest inny .....czasami mam wrażenie ,że czytając nasze posty zostawiasz w swojej głowie tylko to co chcesz zostawić .... @alutka czy żałujesz , że nie zawalczyłaś o swoje małżeństwo ? a może dla Ciebie to pytanie powinno brzmieć czy masz żal do byłego już męża , że nie zawalczył o Ciebie ? ... ..... jeśli nie chcesz to nie odpowiadaj .....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 18 października 2013 - 09:52
    Cześć @Roma....nigdy nie uważałam czyjegoś odmiennego zdania za atak na moja osobę...same często się nie zgadzamy i odbieram to jako wymianę zdań....sama oceń wypowiedzi @jogiego....jakie to odmienne zdanie i o czym? tego nie rozumiem...ktoś coś przeczytał, nie doczytał, ocenia mnie a nie moje poglądy w sumie i nazywa to jeszcze krytyką, na jaką wszyscy się wystawiamy....ja nie zrozumiałam ani jednego zarzutu....
    A co do Twoich pytań....to nie, nigdy nie żałowałam, że się rozwiedliśmy....a walczyć nie miałam o co, skoro sama złożyłam pozew....w pewnym momencie uznałam, że nie tak powinien wyglądać związek....nasze drogi rozeszły się...i poszliśmy każde swoją...teraz jest dobrze...mamy wspólne tematy, bo mamy syna i to nas wiąże już na zawsze, nie kłócimy się, nie szarpiemy, lubimy się i przyjaźnimy....Lata sobie ten ptak po niebie, a ja ciesze się, że już nie po moim....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 18 października 2013 - 11:41
    ~Alicja napisał:
    Cześć Alutka :)
    No dokładnie... :) 'bohater' i męczennik 'Delta coś tam' może jej odpowie ;)
    I pewnie zaraz się rozpęta burza w obronie tej 'biedulki'
    Ech...


    Widzicie panowie, czyz nie mialem racji, by szacowne panie w srednim wieku poszly sobie z ich rozterkami na inny watek? Dzielenie wlosa na czworo...

    Co do mego nicka - Delta "cos tam" to skrót od D-ESJM, taki numer rejestracyjny i "call sign". Lata toto po niebie, tylko szkoda, ze nie nalezy do mnie tylko do aeroklubu.

    Pozdrawiam wszystkie panie. Piekne i mlode juz nie bedziecie ale ilez dobrego moze zdzialac pozbycie sie agresji i tej specyficznej "jedzowatosci" u wielu z Was. Choc byc moze koresponduje ona po prostu z wiekiem i jest owego integralna czescia. Mezczyzni po 40-tce, drogie Panie, chca przede wszystkim swietego spokoju, za starzy jestesmy na "zmiany". Ale ten spokój znajdziemy chyba dopiero w grobie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 18 października 2013 - 12:23
    I tym chyba właśnie, zasadniczo różnimy się od panów po 40...bo my dopiero teraz jesteśmy gotowe na zmiany....a ,że dzielimy włos na czworo - to taka natura...
    I myślę też, że nie trzeba wcale czekać na święty spokój w grobie, wystarczy czasami się rozwieść....:)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 18 października 2013 - 13:16
    Ale nie rozwodzicie się, bo nie chcecie zmian już żadnych w swoim życiu.....nie liczyłabym zatem na święty spokój, który mało która kobieta jest w stanie Wam go zapewnić... całkiem logiczne jest trwanie w czymś znanym i czekanie na grób.... coraz więcej jest jednak przypadków kiedy to kobiety odchodzą a przynajmniej składają pozwy rozwodowe... One też chcą mieć święty spokój, dlatego właśnie to robią... a zmiany w życiu zawsze następują, czy tego chcemy czy nie....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 18 października 2013 - 13:38
    @Delta....Nie pamiętam dokładnie Twojej historii ale o ile kojarzę, to żona Ci wybaczyła a Ty wzdychasz do innej....trzymaj się zatem tej kobiety...masz z kim dzielić łoże i stół..i masz miłość idealną, bo niespełnioną....nigdy nie zapomnisz o tamtej, ale może wcale nie chcesz....w zasadzie dobrze jest mieć marzenia, bez nich nasze życie jest puste....a żonie pewnie dajesz to, czego ona sama potrzebuje...po prostu jesteś....
    Ja, bym w tą małą dziurkę wsadziła palec, i tak długo dłubała, aż podarłabym cały płaszczyk.....doceń żonę, bo mogłeś trafić na mnie.... pozdrawiam

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 18 października 2013 - 22:11
    ~alutka napisał:
    @Delta....Nie pamiętam dokładnie Twojej historii ale o ile kojarzę, to żona Ci wybaczyła a Ty wzdychasz do innej....trzymaj się zatem tej kobiety...masz z kim dzielić łoże i stół..i masz miłość idealną, bo niespełnioną....nigdy nie zapomnisz o tamtej, ale może wcale nie chcesz....w zasadzie dobrze jest mieć marzenia, bez nich nasze życie jest puste....a żonie pewnie dajesz to, czego ona sama potrzebuje...po prostu jesteś....
    Ja, bym w tą małą dziurkę wsadziła palec, i tak długo dłubała, aż podarłabym cały płaszczyk.....doceń żonę, bo mogłeś trafić na mnie.... pozdrawiam



    Nie chce opisywac tego, co mi sie przydarzylo bo to publiczne forum, to byl tylko szkic, który nakreslilem ale gdy czlowiek w mym wieku, w malzenstwie przez dwie dekady, majacy dziecko w wieku szkolnym traci nagle glowe, honor, dume, zdolnosc rozrózniania dobra od zla, traci wszelka kontrole dla dwudziestoparoletniej kobiety, ktora rozkochalem w sobie, bawiac sie moja przywrócona mlodoscia, to jest to po prostu absolutna katastrofa. Rozwalilem sobie malzenstwo, zniszczylem swiat, w którym zyla moja zona a sam nie moge przestac o tej dziewczynie myslec. Zaangazowalem sie na smierc i zycie a jak sie zorientowalem, co sie ze mna dzieje i co robie, bylo juz za pózno, utopilem sie w tym uczuciu, szalenstwie. Ona byla gotowa rzucic dla mnie wszystko, by byc ze mna i taka jest prawda, nie bede wchodzil w szczególy - ale ja wybralem rodzine. Strach przed nowym? A co ze "starym"? Zostawic? Oboje jestesmy z pelnych rodzin, "dzieci komuny", gdzie swiat byl przejrzysty i moralny, gdy wiadomo bylo gdzie dobro a gdzie zlo. Rozwodów "sie nie robilo".
    Teraz mam pieklo na ziemi, cierpi na tym dziecko bo jest mimowolnym swiadkiem tego rozpadu a ja niczego juz nie naprawie, bo tego nie da sie cofnac. Wszyscy cierpia a ona "moja panienka" pieknie patrzy i usmiecha sie na tym pieprzonym gówniarskim fejsbuku i uklada sobie zycie na nowo z jakims dupkiem u boku...

    Szlag mnie trafia, bo tyle w zyciu osiagnalem, w obcym kraju, przebijalem glowa mury, zwiedzilem kawal swiata, wszyscy nas podziwiali, piekna przystojna para, sliczne dziecko a teraz going down in flames...

    Nigdy nie dotykajcie zakazanych owoców, koniec jest zawsze ten sam. To, co nas nie zabije, to nas wzmocni - bzdury, to tylko potwornie oslabia. Przeklety koszmar, pluje sobie w brode. I mysle non-stop o tej dziewczynie. Przekleta ta jej mlodosc.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 18 października 2013 - 22:39
    @Delta...wierz mi, że chciałabym to wszystko wiedzieć jako żona... pozwoliłabym Ci odejść, a już na pewno nie pozwoliłabym Ci zostać....sama zawsze się tego bałam... przytulać w nocy do powłoki tylko.....jest takie powiedzenie "dam grosik za Twoje myśli" ...Ja, oddałabym wszystko....
    Nawet gdybym Cię kochała a może własnie przede wszystkim dlatego, prosiłabym żebyś się spakował.....rodziny byś nie stracił na pewno....dla mnie, relacje z moim mężem, nigdy nie wpłynęły na nasze rodzicielstwo....a mój syn nawet nie zauważył, że mieszkamy osobno.....oboje zrobiliśmy co w naszej mocy, żeby móc razem siadać przy stole......było ciężko, ale to minęło....i nam wszystko się ułożyło....
    Nie namawiam Cie do niczego......ale nie sądzę żebyś dał rade wytrwać w swoim postanowieniu.....tzn mieszkać w domu, tak....ale być w związku z żoną, to już raczej niemożliwe.....a na Jej miejscu, nie chciałabym być nigdy... to takie upokarzające..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~~dóch
    ~~dóch
    Napisane 19 października 2013 - 00:06
    co za bełkot...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 19 października 2013 - 07:37
    Powtórzę jeszcze raz, nigdy nie chciałabym być na miejscu żony, której maż kocha kogoś innego....ani sypiać z Zombie, ani patrzeć jak partner cierpi...
    Można rozgraniczyć miłość....czy kocham Jego i tylko swoje potrzeby chcę zaspokajać, czy kocham Jego i biorę pod uwagę, że Jego potrzeby się zmieniły....taką decyzję podejmuje się wspólnie, ale do tego niezbędna jest wiedza, co tak naprawdę czujemy i na czym stoimy....Jeżeli partner mi mówi, że to skończone, a ja to kupuję, to tak naprawdę, nie chcę wiedzieć, co On czuje....idę na przeczekanie, że jakoś to będzie i wszyscy coś udają....
    Spotkałam się na tym forum z opinią, że żona to nie matka i przyjaciółka, żeby wypłakać się Jej w rękaw.... być może dla innych to strażnik, przed którym trzeba wszystko ukrywać....ale właśnie na takich zakrętach życiowych, powinno się potraktować partnera, jak przyjaciela właśnie, bo to decyzja, która zaważy o dalszym życiu obojga...i obie strony maja prawo znać faktyczną sytuację w ich związku....
    Pisał @Delta, że żona mu wybaczyła....no i co z tego? co z tego mają Oboje?
    Zgadzam się z jednym,że rozwiązanie takiej patowej sytuacji, zależy tylko od ludzi, którzy się w niej znaleźli... każdy z Was zna swoją połówkę i powinien wiedzieć, czego sama oczekuje.....Ja, piszę tylko, czego ja bym oczekiwała.....nie chcę i nigdy nie chciałam związku na niby....i tego właśnie nie umiałabym wybaczyć, że ktoś mnie trzyma w przekonaniu, że na niby nie jest.....Wolałabym najgorszą prawdę od bycia ze mną z obowiązku, dla dzieci, czy też z poczucia, żeby mnie nie skrzywdzić... bo to właśnie byłoby dla mnie największą krzywdą....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Roma
    ~Roma
    Napisane 19 października 2013 - 09:32

    Witaj @alutka …..masz rację przyjazn ,przyjazn i jeszcze raz przyjazn to bardzo ważne .Tylko według mnie wylewność informacji osoby zdradzającej powinna być kontrolowana (dozowana) i w dużej mierze zależeć od kondycji osoby zdradzonej .Nie bać się rozmawiać o tym co czujesz , co myślisz, jakie są Twoje problemy, co oczekujesz ale cały czas obserwuj swojego partnera ten ciężar informacji nie może go zdołować .Wiem ,że informacja o zdradzie jest ciężka i boli ale osoba , która zdradziła a CHCE NAPRAWIĆ ZWIĄZEK dzwiga znacznie większy ciężar i cholernie ciężką robotę do wykonania .....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 19 października 2013 - 09:56
    @Roma....wolałabym jednak, żeby ciężar informacji mnie nawet zdołował... żeby podjąć sama decyzję, powinnam chyba znać wszystkie dane, a nie dozowane, które tak naprawdę manipulują moimi uczuciami.....kiedy ktoś mi mówi, że chce być jednak ze mną,a nie z kochanką, a tak naprawdę nie jest w stanie mi ofiarować już miłości, to tylko traci mój czas, dając nadzieję, której nie może spełnić....
    Tylko wyprowadzka męża, dałaby mi możliwość sprawdzenia, na ile mu na mnie zależy....jak próbuje uratować małżeństwo i naprawić nasze relacje.... to już nie tylko słowa a postępowanie.....jak już kiedyś mówiłam, żadna kochanka nie akceptowałaby faktu, że On próbuje wrócić do domu.....i to byłby dopiero koniec romansu....
    Kiedy siedzi w domu taki cień, przewraca tylko oczami i wzdycha....co to dla mnie za informacja????

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 19 października 2013 - 10:07
    I pamiętaj, że to my na forum wiemy co czuja tak naprawdę... ich żony nie...może teraz własnie żona @Delty opowiada przyjaciółce, jak to mąż postawił na ich małżeństwo i jaka jest szczęśliwa, że wszystko dobrze się skończyło.....a, że się wszystko skończyło, to na pewno.....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Roma
    ~Roma
    Napisane 19 października 2013 - 10:50
    ~alutka napisał:
    @Roma....wolałabym jednak, żeby ciężar informacji mnie nawet zdołował... żeby podjąć sama decyzję, powinnam chyba znać wszystkie dane, a nie dozowane, które tak naprawdę manipulują moimi uczuciami.....kiedy ktoś mi mówi, że chce być jednak ze mną,a nie z kochanką, a tak naprawdę nie jest w stanie mi ofiarować już miłości, to tylko traci mój czas, dając nadzieję, której nie może spełnić....
    Tylko wyprowadzka męża, dałaby mi możliwość sprawdzenia, na ile mu na mnie zależy....jak próbuje uratować małżeństwo i naprawić nasze relacje.... to już nie tylko słowa a postępowanie.....jak już kiedyś mówiłam, żadna kochanka nie akceptowałaby faktu, że On próbuje wrócić do domu.....i to byłby dopiero koniec romansu....
    Kiedy siedzi w domu taki cień, przewraca tylko oczami i wzdycha....co to dla mnie za informacja????
    .... i znowu odczytałaś zle mój post ...... żeby podjąć decyzje o naprawie musisz znać wszystkie DANE to jest oczywiste ale myślisz , że to wszystko ?????????????

    .......zapewniam Cię @alutka że jeśli jest to " świeża" sprawa to żona @Delty nie opowiada przyjaciółce jak to mąż postawił na ich małżeństwo i jaka jest szczęśliwa ......

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~:)
    ~:)
    Napisane 19 października 2013 - 14:25
    Wybacz alutka ale nie masz prawa oceniać żony Delty, nie znasz, nie wiesz, nie widziałaś, oceniaj Delte, bo to on się wypowiada na forum, nie ona. Przydałoby się trochę taktu z Twojej strony.
    Piszesz, że to takie upokarzające, że mąż został z żoną, otóż moim zdaniem upokarzające jest być kochanką i zgadzać się na jawną zdradę ze strony ukochanego, wiedzieć, że wychodząc od ciebie idzie do żony, kocha się z nią, przytula, robi z nią na zakupy, wyjeżdza na urlop. A ty siedzisz sama, czekasz, nawet zadzwonić nie mozesz,, bo on przecież nie odbierze przy żonie. To jest upokarzające. Powiesz to miłość, ok to może miłość ale... żeby zachować godność, powiedz swojemu ukochanemu kocham cię, uporządkuj swoje zycie, wtedy mogę być z tobą a nie ładujesz się na trzeciego w czyjeś życie.
    Dlaczego mężczyzna skazuje ukochaną na takie cierpienia, na życie w ukryciu, w większości samotne, z dala od siebie, skoro mówi, ze kocha?
    Czy naprawdę kocha?
    Zastanów się.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook