Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

Dialog między kobietą a mężczyzną - mission impossible ???

Rozpoczęte przez ~alutka, 14 paź 2013
  • ~Roma
    ~Roma
    Napisane 06 listopada 2013 - 08:50
    ~Delta-Echo-Sierra napisał:

    Jeśli owa panna miałaby te pozytywne cechy Twojej żony to zastanów się dobrze @Delta czy ona chciałaby z Tobą być ?


    Roma, moja panna byla swiecie w jej mniemamiu przekonana, ze posiada te same cechy jak moja malzonka (opisalem wyzej), bo jej duuuzo o zyciu opowiadalem. Jedynym, czego nie miala to wg niej wiek i rezultujace z tego faktu madrosc i wiedza, jakie to naiwne.. Mnie z kolei prawie idealizowala a jak zorientowala sie, ze nie odejde do niej, szybko przyszla zawisc, oczyszczanie sie, oskarzenia o wykorzystanie a w koncu pogarda i nienawisc. Intelektualnie dzielily nas swiaty, ona byla z innego, prostego, nieskomplikowanego (zadnych pasji czy zainteresowan, ot zwykle nieciekawe zycie), choc tego nie widziala - bo nie mogla. Ale jej duma, pewnosc siebie, nieprawdopodobny wrecz tupet i poczucie racji i ta sila przekrakania kazdego byly zawsze bardzo widoczne.

    Ale przyznaje Ci racje - normalna, swiadoma swojej wartosci, tzw. dobrze wychowana mloda kobieta z dobrej, pelnej rodzinynigdy by w taki uklad nie weszla. A takich zwiazków w mym otoczeniu jest kilka i teraz ja sie Ciebie pytam, co tymi dziewczynami kieruje, by sie zwiazac z dwa razy straszym czlowiekiem (ok, wygladam obiektywnie na 10 lat mniej ale moi znajomi juz niekoniecznie) i oddac mu na lata swoja mlodosc (a cialo czesto juz po drugiej randce)?


    @Delta czym kierują się te młode dziewczyny – nie wiem , mogę się tylko domyślać .Nie chcę je obrażać bo wszystkie nie można wrzucić do jednego worka .Mnie zawsze było ich szkoda dla – nie obraz się ''starych dziadów'' Nie piszę tego , żeby obrazić mężczyzn po czterdziestce ale napisałam tak przenosząc się w czasie kiedy to ja miałam dwadzieścia lat i tak wtedy patrzyłam na czterdziestolatków .Dla mnie tak wielka różnica wieku to interes a dlaczego ? bo patrząc na siebie teraz , nie potrafiłabym związać się z sześćdziesięciolatkiem z trzech powodów : seks jest dla mnie elementem ważnym w życiu , sport podstawą życia , a tatusia nie potrzebuję bo mam wspaniałego OJCA .
    Wiesz , w moim otoczeniu spotkałam się z trzema podobnymi sytuacjami do Twojej , gdzie jedna była czystym sponsoringiem a dwie pozostałe to panny okazały się świetnymi aktorkami gdzie nie zależało im na byle jakich ochłapach jakimi są pokrywane bieżące wydatki a na konkretnej kasie .
    Myślę też, że gro takich młodych dziewczyn wiążących się ze starszymi panami mogła pochodzić z rozbitych rodzin i brakowało im ojca , dlatego swoje partnera traktują jak opiekuna .Ale na pewno też są takie dziewczyny , które po prostu zakochują się w takim facecie jak Ty i tyle.


    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Roma
    ~Roma
    Napisane 06 listopada 2013 - 09:00

    @Yrkoon.... zabolało ? Dlaczego , przecież to tylko prosta odpowiedz , na prosto postawione pytanie.Pytanie i odpowiedz pozbawiona uczuć.
    Czasami trzeba wejść w skórę pytającego by odpowiedzieć w ten sposób.

    Tak a propos obowiązku , lubisz się kochać z obowiązku ? Lubisz jak lubisz ale czy potrafisz , kiedy ten obowiązek spada na Ciebie ?

    Nie szukam faceta Yrkoon pomyliły Ci się fora albo osoby.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Miłość/Kaczka....
    ~Miłość/Kaczka....
    Napisane 06 listopada 2013 - 10:00
    @Delta jeżli twierdzisz ,że masz ogólnie zajebistą żonę ,to nie staraj się jej zmieniać. Postaraj się zmienić siebie ,nabrać większego dystansu do swoich potrzeb i oczekiwań. My kobiety też wyczuwamy wasze niezadowolenie z faktu braku wystarczającej ilości sexu. Czujemy ten wasz taki nacisk na te sprawy .Im większy jest nacisk z tym większym oporem się spotkasz. Myślę ,że mało kto się nad tym zastanawia ,ale to tak działa . Wyluzuj i odpuść sobie na jakiś czas ten sex.
    Ja kiedyś rozmawiałam z moim mężem o tym i powiedziałam mu ,że ja doskonale wiem w czym rzecz,doskonale wiem czego on chce ,ale nie dostaje tego ode mnie ,bo za bardzo naciska i wyczuwam jego niezadowolenia. Niby nie naciska ,bo....on też cierpliwie zawsze czekał .ALe cierpliwość na różne oblicza. Można się niecierpliwić i być cierpliwym. Spodziewam się ,ze powiesz ,że byłeś bardzo cierpliwy przez długi czas. To w takim razie skąd te ostrzeżenia do żony? To nie jest cierpliwość ,to jest zniecierpliwienie, niezadowolenie,frustracja.To jest też agresja.
    Kiedyś przeczytałam takie fajne ,uważam bardzo mądre stwierdzenie : CIERPLIWOŚĆ JEST NIE TYLE UMIEJĘTNOŚCIĄ CZEKANIA,CO UMIEJĘTNOŚCIĄ POZOSTANIA W DOBRYM NASTROJU

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Miłość/Kaczka....
    ~Miłość/Kaczka....
    Napisane 06 listopada 2013 - 10:34
    @Delta zapytam się ciebie ,czy lubisz robić rzeczy pod przymusem,z obowiązku,bo tak trzeba ,bo tak wypada? Chyba nie. Ale mimo to robisz te rzeczy,z tym,że nie czujesz zadowolenia. Robisz je dla tzw. świętego spokoju,żeby druga osoba była zadowolona i dała ci spokój ze swoim gderaniem,czyż nie tak? A może się mylę? Ale wydaje mi się ,że każdy z nas zna to uczucie ,jak musi coś robić ,bo tak trzeba. No i tak to potem wygląda w naszych związkach po jakimś czasie. My kobiety naciskamy na porządek w domu,na to żebyście panowie nam pomagali ,wspierali nas itd. Wy generalnie naciskacie na tę jedną kwestię - sex. I tu widać ,że my kobiety chcemy wszystkiego od was ,a wy tylko jednego. Najczęściej ,bo możliwe ,że chodzą po tym świecie całkowicie samowystarczalne kobiety,które niczego więcej od faceta nie chcą ,jak sexu i bliskości,przytulania się itp. Ale spróbuj się spóźnić na spotkanie ,albo w ogóle nie przyjdziesz ,bo będziesz miał co innego do zrobienia. Na początku będzie OK,nie będzie dramatu z tego powodu. Ale jak zaczną się powtarzać takie sytuacje coraz częściej ,to...........biedny twój los. I nagle wyczujesz taki dziwny przymus spotykania się z tą kobietą nawet w celu uprawiania zajebistego sexu. Zaczniesz powoli uciekać od niej,mimo ,że uwielbiasz sex. Czy takiego czegoś też przypadkiem nie doświadczyłeś ze swoją młodą kochanką?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Miłość/Kaczka....
    ~Miłość/Kaczka....
    Napisane 06 listopada 2013 - 10:50
    @Delta będziesz z jednej strony wciąż czuł ,że coś ciebie do niej ciągnie - to twoje pożądanie ,podniecenie ,chęć zaspokojenia swoich potrzeb a z drugiej będzie cię coś od niej odpychało - to jej zniecierpliwienie i nacisk na spotkania. No chyba ,że się bardzo mylę i wcale tak nie jest i nie było. Ale to jest naturalne prawo fizyki im większy nacisk tym większy opór. A my ludzie niestety mamy takie coś w sobie ,że jak na czymś nam bardzo zalezy to mimowolnie,bezwiednie zaczynamy stosować nacisk

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 06 listopada 2013 - 13:05
    @ Roma <= A czemu miałoby boleć?

    @ Alutka <= Dziwka - dziewica? Tego chyba szuka każdy mężczyzna. Czyż nie to plus lojalność jest właśnie animą? Prototypem kobiety, który pragnie znaleźć mężczyzna? to plus, czułość. delikatność. Wiara, nie, pewność!, że jest się dla tej osoby czymś cenniejszym od wszystkiego innego.

    Powiem Ci, takie podejście się czuje. Gdzieś na dnie serca. To uczucie niezależne do tego co druga strona obiecuje bądź nie obiecuje. Och, wiele kobiet obiecywało mi wiele rzeczy, wiele mówiło, że jestem dla nich ważniejszy niż świat. Jednak wdać było, że siedzą i kombinują, żeby coś ugrać. Że ich chcę jest zawsze ważniejsze niż moje. Czymże miałem odpłacić jeśli nie równie samolubnym podejściem?

    Co zaś do tej osoby, przy której czułem się tak wyjątkowo... cóż, zakończyłem to, gdyż w moim mniemaniu na owy czas, przyniósłbym jej tylko kłopoty. Miłość nie jest samolubna. Jeśli kocha się prawdziwie, daje się nie licząc na zwrot. Nawet jeśli to oznacza spory ból. To już przeszłość.

    Tak, jak kobieta usiadłszy raz w Royce-royce'ie zawsze będzie już pogardliwie patrzyć na posiadaczy maluchów, tak i ja nie jestem już w stanie zaspokoić się czymś mniej, posmakowawszy coś więcej. First is first, second is nowhere.
    Więc wolę cieszyć się wspomnieniem raczej niż nim się torturować akceptując związanie się z kobietą o kilka klas niżej. Cytując Bishopa z „Obcego 3” – wolę nie istnieć niż być czymś mniej doskonałym niż byłem. I to chyba jest odpowiedź dla Delty. To moja droga. Nieważne co robię i czego nie szukam, jest wszystko, albo nic. I wolę nic, niż byle co. I nawet jeśli całe życie ma mi upłynąć na poszukiwaniu mojego miejsca, na znojnej pracy by osiągnąć swe cele moje pragnienia, mój głód, światło które widzę za horyzontem, sprawiają, że w piersi mam reaktor jądrowy, rodzącą się gwiazdę.

    Jeśli pomyślę o alternatywie… Zadowolić się tym „co dają”, przekonywać się, że owo zadowolenie się jest ok… Brrr!!!! Zbyt wielu widzę zamęczonych mężczyzn o pustych oczach. Wolę umrzeć niż zostać takim zombie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Miłość/Kaczka....
    ~Miłość/Kaczka....
    Napisane 06 listopada 2013 - 13:10
    no i tak funkcjonujemy ,jak na czymś nam bardzo zależy ,a każdemu jak widać zalezy na czymś innym. Stosujemy zastraszanie ,groźby ,ostrzeżenia ,ogólnie nacisk. No przecież jakoś musi się ten ktoś zmienić,no przecież mamy siłę ,mądrość ,urok ,sexapeal,pięniądze,władzę,umiemy gotować,sprzątać.No przecież jesteśmy tacy zajebiści,to czemu on/ona nie chce się zmienić? Bo nie chce i tyle .Oooooo mówimy wtedy jaki on uparty/uparta.No tak ,bo taki jest ,stawia opór naszemu naciskowi. A jak nie widzimy zmian ,to........wyp....laj. Idę sobie poszukać kolejnej osoby ,którą może uda mi się zmienić,z którą może wreszcie uda mi się żyć, tak jak ja chcę. Ale ideałów nie ma i możemy tak sobie szukać całe życie. Próbować zmieniać dla swoich potrzeb kolejne osoby,stawiać im warunki. Każdego wybór ,jak chce żyć. I takie życie jest fascynujące i bogate,bo przynajmniej doświadczamy co chwila czegoś innego z kimś innym. Ale co ,jeżeli na prawdę nam zależy na tym ,żeby być ,żyć z tą daną konkretną osobą,a nie z kimś innym? Nie ważne są tu w tym momencie dzieci ,sex i wspólny majątek .Ważny jest człowiek i to co ich kiedyś połączyło ,a z pewnością nie były to ani dzieci ,ani majątek i pieniądze ,ani sex.To wszystko pojawiło się później z chwilą chęci bliższego poznania tej osoby.Mimo to coś tych dwoje ludzi połączyło. I o tym każdy zapomina,bo zaczynają się liczyć dla nas nasze potrzeby

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Miłość/Kaczka....
    ~Miłość/Kaczka....
    Napisane 06 listopada 2013 - 13:24
    @Yrkoon - tak tak tak.... nie wiara ,a pewność ,że jest się dla tej osoby kimś najcenniejszym !!! Każdy tego chce ,prawda? Wiem,że tego oczekuje mężczyzna ,bo dokładnie tego samego oczekuje kobieta. Szkoda tylko że tak rzadko tego można doświadczyć. Dlaczego? Wg mnie dlatego ,że sami nie jesteśmy dla siebie czymś najcenniejszym i szukamy tego .Sami nie mamy tej pewności,że jesteśmy kimś wyjątkowym. Ale może się mylę?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Miłość/Kaczka....
    ~Miłość/Kaczka....
    Napisane 06 listopada 2013 - 13:36
    @Yrkoon dlaczego uważasz ,że z czasem przyniósłbyś tej twojej wyjątkowej kobiecie kłopoty?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 06 listopada 2013 - 14:04
    @ ~Miłość/Kaczka....
    Ohh
    1) byłem świeżo po rozwodzie,
    2) straciłem pracę (zresztą w tamtym mieście znaleźć pracę umożliwiającą przyjezdnemu utrzymanie się graniczyło z cudem) ,
    3) dzięki cudownemu małżeństwu zostało mi kupę długów,
    4) byłem do końca rozbity.
    5) musiałem migrować za chlebem, ona zaś nie mogła się ruszać gdyż miała wizę celową a nie stały pobyt,

    Wyznaję kodeks kondotierów, kto nie ma siły iść dalej zostaje tam gdzie padł. Ja padłem. A ona zasługiwała by lecieć daleko i wysoko miast zatrzymać się przy padlinie. Wiadomo jakim obciążeniem jest partner, którego trzeba za sobą holować. Ja, pragmatyk do szpiku kości, jednostronnie postanowiłem za nas oboje.

    Teraz mimo, że nie jesteśmy razem, widzę co osiągnęła i czyni mnie toszczęśliwym. Mam nadzieję, że los postawi na jej drodze wartościowego męża, bo na takiego zasługuje.

    Co do genezy owej pewności i kondycji jej towarzyszącej nie mogę powiedzieć nic pewnego, kromie tego, że odpowiedni ludzie rozwinięci do odpowiedniego poziomu spotykają się w odpowiednich warunkach. Cała reszta jest dla mnie zakryta.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Miłość/Kaczka....
    ~Miłość/Kaczka....
    Napisane 06 listopada 2013 - 14:13
    @Yrkoon no własnie ,czyżbyś miał tak kiepskie mniemanie o sobie ? Przynajmniej w tamtym czasie. A jednak brak wiary w siebie, w swoje siły i niska samoocena często prowadzi do tego ,że rezygnujemy. Szkoda,że tak wielu, podejrzewam ,fantastycznych ludzi zaprzepaszcza swoje szanse ALe może tak miało być .Ty sam najlepiej o tym wiesz. Tak się w owym czasie kiepsko ceniłeś , mam nadzieję ,że jest już dużo lepiej z tobą i masz tę pewność ,ze jesteś kimś wyjątkowym. Żadna kobieta tego ci nie zagwarantuje ;-) I ty o tym wiesz,jak sądzę.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Miłość/Kaczka....
    ~Miłość/Kaczka....
    Napisane 06 listopada 2013 - 14:25
    @Yrkoon a jak się dzisiaj układają twoje sprawy,czujesz się już na siłach ? Nie chciałbyś spróbować jeszcze raz z tą kobietą? No chyba ,że ona już zajęta jest....to tudno

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 06 listopada 2013 - 14:42
    ~Yrkoon napisał:
    @ ~Miłość/Kaczka....
    Ohh
    1) byłem świeżo po rozwodzie,
    2) straciłem pracę (zresztą w tamtym mieście znaleźć pracę umożliwiającą przyjezdnemu utrzymanie się graniczyło z cudem) ,
    3) dzięki cudownemu małżeństwu zostało mi kupę długów,
    4) byłem do końca rozbity.
    5) musiałem migrować za chlebem, ona zaś nie mogła się ruszać gdyż miała wizę celową a nie stały pobyt,

    Wyznaję kodeks kondotierów, kto nie ma siły iść dalej zostaje tam gdzie padł. Ja padłem. A ona zasługiwała by lecieć daleko i wysoko miast zatrzymać się przy padlinie. Wiadomo jakim obciążeniem jest partner, którego trzeba za sobą holować. Ja, pragmatyk do szpiku kości, jednostronnie postanowiłem za nas oboje.

    Teraz mimo, że nie jesteśmy razem, widzę co osiągnęła i czyni mnie toszczęśliwym. Mam nadzieję, że los postawi na jej drodze wartościowego męża, bo na takiego zasługuje.

    Co do genezy owej pewności i kondycji jej towarzyszącej nie mogę powiedzieć nic pewnego, kromie tego, że odpowiedni ludzie rozwinięci do odpowiedniego poziomu spotykają się w odpowiednich warunkach. Cała reszta jest dla mnie zakryta.



    Chryste Panie, Ty jestes mrocznym idealista, zadnym tam pragmatykiem. Dostalem w dupe od zycia, ze hej trafiles szóstke w totka ale zamiasta stanac na glowie i jeszcze wyzej to dales jej uleciec? Kto to zrozumie? To zaden pragmatyzm! Albo jednak opowiadasz i ona tak naprawde nie byla jednak warta tego, by ostatnimi silami (a te zawsze sa) powstac, opierajac sie na tej osobie by stanac mocno znów na wlasnych nogach. Czlowiek pada na pysk gdy nie ma juz zadnej nadziei. Ale cóz, kazdy dostaje swoje..

    Co do mej historii to nie przyszlo Ci do glowy, ze ja sie zakochalem w niej,jako mlodej osobie (tak, i jej c....) a NIE W NIEJ konkretnie? Ze odjechalem przez to uczucie drugiej mlodosci? Ty tego chlopie widocznie nie czujesz, obawiam sie, ze jestes strasznie skrzywdzonym czlowiekiem, piszesz z wielka gorycza, rozczarowaniem, jak ktos pozbawiony juz wszelkich iluzji. Smute to. Ja przezylem cos pieknego i tego mi nikt nie odbierze. A ze stracilem na koncu kontrole, wiesz.. Polowa literatury swiatowej o tym bebni, przedwczoraj na TVP Kultura leciala "Milosc Swanna". Trudno to zrozumiec, ze nie kazdy jest taki, nie obraz sie, kaputt jak Ty? Wymagasz rozsadku i konsekwencji od kogos, kto jest w takim stanie chorego (tak) opetania? Dopiero jak wszystko opadnie, widac zniszczenia.

    W jednym Ci przyznaje racje, ze stracilem kontrole a nie powinienem. Saper myli sie tylko raz.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Miłość/Kaczka....
    ~Miłość/Kaczka....
    Napisane 06 listopada 2013 - 14:58
    @Yrkoon wiesz ,tak pomyślałam o tej twojej wyjątkowej kobiecie. Trochę Delty wypowiedź mnie na coś naprowadziła. Nie ważne w tej chwili ,że ty byłeś w tamtym czasie w kiepskiej kondycji.Zdarz się każdemu . Mi w tej chwili chodzi o nią . Gdyby na prawdę jej na tobie zależało i cię kochała ,to zrobiłaby wszystko ,zeby ci pomóc podnieść się. Ty mogłeś za siebie decydować ,że wolisz odejść ,ale ona w tym momencie decyduje za samą siebie i gdyby wierzyła też w samą siebie ,to nie pozwoliła by ci odejść. Zrobiłaby absolutnie wszystko ,żebyś uwierzył w siebie i nabrał sił i podniósł się ze zgliszczy Hmmmm Wyjątkowa? Niech taką pozostanie w twej pamięci ! :-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 06 listopada 2013 - 16:36
    @ ~Miłość/Kaczka....
    Odpowiadając po kolei:

    1) Owszem miałem o sobie kiepskie mniemanie. Jeśli chodzi o abstrakcyjne mniemanie o własnej wartości: nie uważam się za nikogo wybitnego (znajdzie się na świecie co najmniej kilka tys. podobnych), choć wielu mówi inaczej. Nie rozważam w ogóle tej kwestii, zwierzę we mnie chce żyć, jak najlepiej i to mi wystarcza. Jeśli mnie pytasz czy we własnym mniemaniu zasługuję na szczęście to tak. Rozważanie o wartościowości własnej wymusza porównywanie się z resztą społeczeństwa, a to niezdrowe jest. Wyobraź sobie analfabetę z wioski z głuszy, który trafił do miasta. Koniec końców nauczył się czytać, pisać, zdobył jakiś zawód, ale jego deficyt spowodował, że jest 15 lat d tyłu wzgl. zwykłego miejskiego dziecka z klasy średniej. To droga do znikąd. Należy się porównywać tylko z sobą samym ze wcześniejszego okresu. Poza tym, czy jestem w jakiś sposób "wartościowszy" od buszmena? Być może z perspektywy potencjalnej partnerki czy pracodawcy tak. Ale ich perspektywa diametralnie by się zmieniła gdybyśmy wylądowali na pustyni.

    2) Wszystko się zmienia a przeszłość jest przeszłością. Ona ma swoje życie, a ja dostałem szansę od losu, która jeśli wypali wiązać się będzie z licznymi podróżami. W obecnej chwili priorytetem dla mnie są pieniądze i kariera, a nie kobiety. Jak stwierdzę, że mam ochotę na towarzyszkę życiową to pojadę na rok, bądź półtora do Chin i ogłoszę nabór otwarty na żonę. wymagania: biust średniej wielkości, oraz znośny poziom jednego ze znajomych mi języków.

    3) Miłość miłością, życie życiem. Trwać przy sobie za wszelką cenę nawet jeśli oznacza to biedę, zaprzepaszczenie szans na rozwój zawodowy, jednej czy drugiej strony? A cóż dobrego z tego by wynikło? Ona mi powiedziała, że nie nic przeciwko zostaniu house manager, ale dla mnie na tamtejszym rynku pracy nie było miejsca, a ona nie mogla się przenieś ze mną bo cofnięto by jej zgodę na pobyt (pracowała i studiowała na tamtejszej uczelni). oh well, c'est la vie. Czas oddzielnie (teraz już liczony w latach) robi swoje.


    @ Delta <= Pragmatyzm polega na tym, że mnie były potrzebne pieniądze, a jej nie było potrzebne obciążenie. Mógłbym zostać tamże i do końca życia przewalać kartony w magazynie, ale ani by mnie to nie wystarczyło, ani po pewnym czasie - jej. Cóż, to za mąż co nie wygrzebie żonie ot tak, kasy na lot do rodziców? Miłość to za mało. I zawsze można zdobyć nową. Szansę na wzbogacenie, już nie koniecznie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 06 listopada 2013 - 18:38
    Cóż to za mąż co nie wygrzebie żonie ot tak kasy na lot do rodziców?
    przecież w twoim związku to każdy ma mieć swoją kasę na swoje potrzeby.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 06 listopada 2013 - 19:24
    Zależy od związku. Zależy od umowy. Zależy od wzajemnych oczekiwań.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 06 listopada 2013 - 19:27
    Więc tym razem ty konfabulujesz.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 06 listopada 2013 - 19:46
    Nie. Jeśli miałbym być związany z białą kobietą - to troszczy się ona sama o siebie. Oczywiście o opcji małżeństwa nie ma mowy. Chciały wyzwolenia feminizmu i całej reszty tego gówna to niech się tym rozkoszują do woli.

    Jeśli doszłoby między mną a Tęczą (tłumaczenie jej imienia) do zacieśnienia stosunków, małżeństwo byłoby klasyczne. Z pełnią odpowiedzialności za siebie nawzajem. Kwestia szacunku do jej osoby. Kwestia tego jaka była i co sobą reprezentowała.

    Zresztą chińscy doktoranci mieli w owym czasie do dyspozycji oszałamiającą kwotę 600 zł na miesiąc.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 06 listopada 2013 - 20:04
    Czyli ta słodka okularnica w dresach z kuchni to jednak chinka.Ty jesteś jednak taki sam dupek jak Delta.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook