Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

Dialog między kobietą a mężczyzną - mission impossible ???

Rozpoczęte przez ~alutka, 14 paź 2013
  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 01 listopada 2013 - 09:40
    Dzisiaj 1 Listopada...dla wielu czas refleksji i zadumy...pamieć o bliskich, o tych co odeszli, ale i o tych chyba, którzy są wśród Nas, ale odejść mogą...
    Tu gdzie teraz przebywam, nie obchodzi się Wszystkich Świętych... wszyscy idą do pracy... zwykły dzień..ja, osobiście też nie potrzebuje takiego dnia, w którym powinnam myśleć o zmarłych, bo myślę często przez cały rok...i nigdzie też nie widziałam tak pięknych cmentarzy jak tu...weszłam kiedyś, bo myślałam, że to ogród botaniczny...żadnych grobów, budowli i pomników... tylko duże kamienie z napisem i same rośliny...żadnych zniczy czy lampek...
    Jak nie trudno się domyślić, ja nie chcę mieć nawet kamienia...chcę być skremowana i "rozrzucona", że się tak wyrażę....wystarczy mi pamieć bliskich...a już najmniej potrzebna mi, ocena mojego syna, czy dba o mój grób czy nie dba...
    Zależy mi tylko na jednym, żeby nigdy nie zapomniał, tego, co starałam mu się przekazać...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 01 listopada 2013 - 14:43
    ~Delta-Echo-Sierra napisał:
    Yrkoon, pisalem juz o atawizmie czyli po naszemu chemiii. Zakochalem sie w tym, co przezywalem. W jej uczucia nie wierzylem, nie potrafila mi tego pokazac ale mialem seks.

    Milosc do dziecka jest najwazniejsza. Dorobek? Mozna go wziac do grobu?
    Klotnie z zona przez lata skruszyly fundament.Szkoda. Bo to dobra i lojalna kobieta, gdyby nie ta genetycznie uwarunkowana agresja..
    Ale nie przepraszalem za zdrade, ostrzegem wielokrotnie, ze to nadejdzie i nadeszlo. Tylko ona nie miala dowiedziec sie o tym w ten sposob, na to sobie nie zasluzyla. Notabene zadna kochanka by sie tak nie zachowala, jak opisalem. Dlatego sie tak o niej wyrazilem, w ogolnym rozrachunku. A to bylo preludium, o epilogu nie napisze. Wstyd. I szlag mnie trafia, ze w to wlazlem, no i ze ignorowalem ostrzezenia.

    Moja kochanka byla wlasnie studentka. Ale sponsorowala sie sama. Zadne wrazliwe dziewcze lecz siermiezne, wulgarne i proletariackie. Koszmarne, jak srodowisko i warstwa spoleczna determinuje ludzi. Przy okazji widzialem na wlasne oczy upadek szkolnictwa wyzszego w PL w pewnych dyscyplinach.


    Sorry za bledy, pisze ze smartfona.


    Delta :atawizm -w skrócie powrót do pierwotnych instynktów, a wtedy liczyło się przetrwanie i prokreacja ,tam nie było miejsca na miłość.
    Miłość podobno wszczepił nam jakiś bóg i nakazał kochać się wzajemnie więc przestał byś pieprzyć farmazony.Choc nie lubię poglądów Yrkoona , muszę się jednak z nim zgodzić co do Twoich motywów jakie Cię phnęly do takich a nie innych zachowań,bede wulgarna w tym momencie i powtórzę :chciałes sobie po prostu po..................., na młodej ci..........................
    A co do miłosci to wiesz, w miasteczku w którym mieszkam był kiedyś pan i pani w sobie zakochani, oni z miłości do siebie zostawili wszystko ,swoje rodziny i majątek i wyjechali obydwoje za granicę.Fakt zrobili to w ukryciu przed wszystkimi,
    a było to w czasach kiedy żelazną kurtynę przekraczało się wyjeżdżając na wycieczki .I dla mnie to była miłość, choć dośc perfidnie zademonstrowana ale nie twoja zwykła chuć , którą tutaj próbujesz nieudolnie usprawiedliwiać.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 02 listopada 2013 - 11:29
    Aga czterdziesta, nie usprawiedliwiam sie tutaj przed nikim, to, co o tym, co przezylem i opisalem (takze ku przestrodze) myslisz jest mi, zapewniam cie, gleboko obojetne. Jasne, ze chodzilo najpierw o zwykla chuc (a od czego zaczyna sie zwiazek z inna kobieta, która staje sie kochanka?). Tylko, ze potem sie zaangazowalem i dalem, jak to sie mówi, ciala.

    Co do Twego przykladu milosci tak silnej, ze ludzie rzucaja rodziny i uciekaja za granice - sam znam taki przypadek w poblizu i nie widac, by oni nie zalowali tego kroku we wzajemnych pretensjach po 20 latach. Ich dzieci sa teraz dorosle, nie widzialy ich od malego i nienawidza ich za te ich "milosc" i porzucenie. Swietna jakosc zycia, co?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 02 listopada 2013 - 13:12
    Delta jedni żałują a inni nie , a większość z was chciałaby mieć żonę dzieci i kochankę jak dla mnie za dużo. A mój stosunek do ciebie i twojej sytuacji jest raczej ambiwalentny czyli : nie mój wóz nie mój kon lub : synu bóg cię wysłucha ale radzić musisz sobie sam.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 02 listopada 2013 - 14:35
    ~Delta-Echo-Sierra napisał:


    Co do Twego przykladu milosci tak silnej, ze ludzie rzucaja rodziny i uciekaja za granice - sam znam taki przypadek w poblizu i nie widac, by oni nie zalowali tego kroku we wzajemnych pretensjach po 20 latach. Ich dzieci sa teraz dorosle, nie widzialy ich od malego i nienawidza ich za te ich "milosc" i porzucenie. Swietna jakosc zycia, co?

    Ja też, nie uciekłabym za granicę...żadna miłość nie jest chyba w stanie zrekompensować utraty kontaktu z własnym dzieckiem...
    Ja bym uciekła ulicę dalej...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Roma
    ~Roma
    Napisane 02 listopada 2013 - 22:32
    @Delta ....ja także ku przestrodze
    Na linii kochanek -kochanka już przegrałeś . Za zdradę nawet nie przeprosiłeś swoją żonę , przerzucając na NIĄ winę.
    Jeśli jeszcze nie przegrałeś na linii mąż – żona i choć tego teraz nie widzisz ( odczuwasz) to i tak przegrywasz.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 03 listopada 2013 - 00:53
    ~Roma napisał:
    @Delta ....ja także ku przestrodze
    Na linii kochanek -kochanka już przegrałeś . Za zdradę nawet nie przeprosiłeś swoją żonę , przerzucając na NIĄ winę.
    Jeśli jeszcze nie przegrałeś na linii mąż – żona i choć tego teraz nie widzisz ( odczuwasz) to i tak przegrywasz.


    Na linii kochanki moglem tylko przegrac - wygrana tam bylaby rownoznaczna z utraceniem rodziny dla osoby,która mojej zonie nie dorastala w niczym oprócz wieku i seksualnosci (co jest tozsame, mlodosc jest sexy). Drogie panie, pamietajcie o potrzebach waszych mezów, to nie sa zadne stare dziady.

    W ukladzie maz - zona wszystko wróci do normy i wiesz co? Ta historia byla dla naszego malzenstwa jak katharsis. Fakt, do Canossy nie poszedlem i nie blagalem o przebaczenie. Moja malzonka jest cholernie inteligentna i rozumie mój krok (skok), choc jest na to wsciekla. Ale - jak wyzej. Najgorsza jest jednak zdrada uczuciowa. Stalo sie. Curiosity killed the cat.

    A kochanka? Szczesliwa szybciutko w ramionach nastepnego. I dobrze, niech sobie panna uklada zycie. Moze tym razem to bedzie "ten".

    Ja dostalem to, co chcialem i zaplacilem za to cene. Lekcje od zycia tez przelknalem. Tylko za cholere nie moge o tamtej zapomniec.

    Dobranoc


    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 03 listopada 2013 - 07:24
    Ta kochanka chyba miała rację: z ciebie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 03 listopada 2013 - 08:11
    ~Delta-Echo-Sierra napisał:


    W ukladzie maz - zona wszystko wróci do normy .... (...) Najgorsza jest jednak zdrada uczuciowa.(...)
    Ja dostalem to, co chcialem i zaplacilem za to cene. Lekcje od zycia tez przelknalem. Tylko za cholere nie moge o tamtej zapomniec.


    Oby takie "normy" omijały mnie w życiu... :(
    ... i Ty żonę, ciągle, nadal zdradzasz...
    ...i z pewnością dużo sam zapłaciłeś,ale odsetki płaci przede wszystkim Twoja żona.. najpierw za Twoją namiętność a teraz za Twoją miłość do dziecka, bo dlatego zostałeś... w sumie miałeś i masz, wszystko co chciałeś... przeżycia,dom, rodzinę, dziecko, a z "badziewiem" i tak byś życia nie planował, nawet gdybyś był wolny, bo jak sam Ją oceniasz, była dobra tylko do łóżka... jedyne, co Ci nie wyszło, to "trójkąt", który chciałeś ciągnąć w nieskończoność... Ale okazało się, że Twoja kochanka chciała czegoś innego, odeszła i znalazła sobie innego faceta, który być może da Jej to, czego potrzebuje...no i kto jak kto, ale Ty chyba powinieneś Ją zrozumieć.. Ty, chciałeś mieszkać z dzieckiem, a Ona ze swoim facetem...Ona to zrozumiała, a Ty nie...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Roma
    ~Roma
    Napisane 03 listopada 2013 - 10:41
    @Delta jesteś tak zapatrzonym w siebie egoistą , że nawet nie potrafisz zrozumieć tego co napisałam .
    To prawda ,że po zdradzie ludzie potrafią zbliżyć się do siebie i odnalezć się na nowo , ale zdrada to nie jest lekarstwo , zdrada tylko otwiera szeroko oczy . Żadna zdradzona kobieta nie wytrwa w związku , w którym to mąż obarcza ją winą za zdradę .Wierz mi nie trzeba być "alfą i omegą" by pojąć , że taki związek oparty jest tylko na lojalności wobec partnera a nie na szczerym uczuciu.

    Co do apelu do kobiet by nie zapomniały o potrzebach swoich mężów , to odpowiem tylko Tobie , że gdybyś nie był egoistą w łóżku to pewnie dziś nie miałbyś tych problemów co masz .

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Miłość/Kaczka....
    ~Miłość/Kaczka....
    Napisane 03 listopada 2013 - 11:08
    Tematem nadrzędnym tego forum jest dialog między ..... Bardzo ciekawy temat. Tylko powiedzcie mi ,jak to się stało ,że dawno ,a w zasadzie może od początku nikt o tym nie rozmawia tu? Kolejne forum ,na którym widać ,jak na dłoni ,jak to bywa w życiu,prawie nikt nie trzyma się konkretnej ,zasadniczej sprawy. Wszyscy odbiegają od tematu. Każdy każdego tutaj osądza ,atakuje,podważa ,czasami krytykuje. Tak samo jest w naszych zwiąkach. Z tego co widać ludzie nie umieją ze sobą rozmawiać ,a przede wszystkim nie umieją słuchać. My słyszymy ,ale nie słuchamy .My patrzymy ,ale nie widzimy. Wszystko odbieramy przez pryzmat nas samych i naszych doświadczeń. To wszystko to tylko nasze subiektywne oceny,które nie mają nic wspólnego z obiektywną rzeczywistością. W tych dyskusjach wszyscy koncentrujemy się na rolach ,jakie odgrywamy w życiu : mąż ,żona ,ojciec ,matka ,kochanek ,kochanka. Zapominamy o tym,że jesteśmy takimi samymi ludźmi ,z takimi samymi emocjami ,uczuciami.Różnią nas może jedynie potrzeby ,a raczej sposób zaspakajania tych potrzeb.Bo nawet potrzeby mamy takie same : być kochanym ,rozumianym ,akceptowanym ,szanowanym itp. Dlaczego tak trudno w takim razie ze sobą razem wytrzymać i prowadzić dialog ? Mądry ,spokojny ,pozbawiony agresji ,pozbawiony ocen i krytyki. Dlaczego prawie każdy z nas próbuje udowadniać swoje racje? Dlaczego wzajemnie się obwiniamy,oskarżamy i atakujemy? Kompleksy nasze? Poczucie wyższości ,a może raczej niższości? Poczucie bycia lepszym ,czy moze gorszym od partnera /rozmówcy? Jak to jest z tym dialogiem?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 03 listopada 2013 - 11:36
    Poszukując jakiegoś autorytetu trafiłam na Lwa-Starowicza, no chyba zna się na swojej profesji i mnie akurat przekonuje jego wiedza..
    Zapytany, co robić żeby uniknąć zdrady, odpowiedział, że należy związać się z monogamistą, bo takowi istnieją i nie są absolutnie zdolni do zdrady swojego partnera, jak również unikać metody "pilnowania", bo to tylko powoduje wzrost atrakcyjności "owocu zakazanego"..
    dobry sex i przyjaźń uznał za czynnik zmniejszający ryzyko skoku w bok...Twierdzi ponadto, że wiele osób popełnia zdradę, bo wie, że ze strony partnera nic Go nie spotka, np.gdy partnerka rozumuje w kategoriach: no,tacy są mężczyźni...czyli ON MA WTEDY PRZYZWOLENIE lub gdy partnerka jest taką trochę "mamusią bis" czyli nadopiekuńczą...
    "Jeżeli ktoś wie dokładnie, że Jego partner nie toleruje absolutnie zdrady, że gdy do niej dojdzie, oznacza to koniec związku i to jest pewne, to byłoby co najmniej o połowę zdrad mniej"
    No, ale skoro zostaje jeszcze cała druga połowa, to chyba zapobiec jej się nie da tak do końca...ja, gdyby mi zależało na partnerze, nigdy bym Go nie zdradziła... no i chyba chciałabym mieć też takiego, któremu zależy na mnie...no, bo gdy mnie zdradza, to chyba akurat w tym momencie, to nie bardzo...
    Ale jak pokazują historie tu opisane, może później jednak zaczyna mu zależeć i jeżeli wystarczająco, a drugiej stronie też zależy, to chyba dobrze... jeżeli dwie osoby naprawdę chcą być razem i szczęśliwe ze sobą, to będą..
    Ale to musi być taniec w parze a nie solo, bo choćby nawet był na rurze, to partnera zatrzyma raczej tylko na moment...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Miłość/Kaczka....
    ~Miłość/Kaczka....
    Napisane 03 listopada 2013 - 11:44
    @alutka - bardzo dobrze,że jesteś w mojej opozycji. Przynajmniej jest interesująco i o to chodzi w rozmowie .Ale nie traktuj mnie ,jak wroga,rywala. Często własnie chyba tak ludzie się traktują i stąd potem wszelkie konflikty i nieporozumienia.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 03 listopada 2013 - 11:48
    Zgadzam się, że nie umiemy sami ani rozmawiać ani słuchać a o porozumieniu się, to tylko można pomarzyć...
    Ale póki podejmujemy próby, to nie jest chyba aż tak źle...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 03 listopada 2013 - 11:51
    Roma, ależ Delta żadnego grzechu nie popełnił zdradzając. Czemu niby zdrada ma boleć żonę, skoro ta nie uprawia seksu z mężem. Suka ogrodnika?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Miłość/Kaczka....
    ~Miłość/Kaczka....
    Napisane 03 listopada 2013 - 13:31
    No własnie PRÓBUJEMY. Dobrze,że się staramy i próbujemy.Może tu tkwi błąd,że za bardzo się staramy zrozumieć..Moze należy czasami tylko zaakceptować fakt ,że ktoś inny ma inne zdanie ? To przecież nie oznacza,że my się mylimy,albo ,że nasze zdanie jest nic warte. Tak jak my nie rozumiemy innych ,tak samo ci inni często nas nie rozumieją. To co odczuwamy dokładnie czuje druga strona dialogu,ale z przeciwnym znakiem .Jak to się mówi ofiara przyciąga kata. Tak przynajmniej ja to widzę. Od początku wiedziałam,że mało kto mnie zrozumie o czym piszę na tym drugim forum i takie coś faktycznie miało miejsce.A więc powiedziałabym,że sama przyczyniłam się do zaistniałej sytuacji już z samego założenia,że tak będzie,bo takie miałam nastawienie.

    Jest taki kawał : jedzie autobusem facet i myśli: żona zołza ,szef w pracy debil, nikt mnie nie rozumie.......Stoi za nim anioł i myśli sobie - dziwne te życzenia ,ale cóż muszę je spełnić

    Może coś teraz pokręciłam ,bo nie pamiętam dokładnie o czym myślał ten facet ,ale chodzi własnie o to ,skąd biorą się te nasze wszystkie niepowodzenia ,m.in brak wzajemnego zrozumienia i porozumienia. No a dlaczego w taki sposób myślimy,dlaczego mamy takie a nie inne nastawienie ? Czy to nie strach ,nasze kompleksy,poczucie beznadziejności,bezradności, poczucie bycia nierozumianym,niekochanym ,nieakceptowanym? Czasami tak bardzo się staramy ,a mimo to nam nie wychodzi. Nawet zwykła rozmowa

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 03 listopada 2013 - 13:50
    @Yrkoon...szkoda, ze @Delta nie złożył wcześniej wniosku o separację np.. To wystarczający szok dla partnera, żeby zastanowić się, co dzieje się w ich związku... gdyby się nie zgodziła na nią, musiałaby chociaż spróbować coś naprawiać, tak jak teraz... a gdyby się zgodziła, nie byłoby w ogóle mowy o zdradzie....oboje by sobie żyli obok siebie, wychowywali dziecko i uprawiali sex z kimś innym albo nie uprawiali... wiele osób tak właśnie żyje, są w separacji a siedzą pod jednym dachem z wielu powodów, koszty, dzieci, itp i wtedy nikt nie ma poczucia, że ktoś kogoś zdradza, bo ich "pożycie" ustało..
    Kobiety z różnych powodów nie chcą sypiać ze swoimi facetami...i odwrotnie..wypadałoby może najpierw ustalić przyczynę...sam sex nie jest żadną nagrodą a jego brak, jakąś karą... mam wrażenie, że uważasz, że sex się komuś należy... tu nic nikomu się nie należy, to jest, albo tego nie ma... namiętność, bliskość i oddanie...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 03 listopada 2013 - 14:18
    ~Yrkoon napisał:
    Roma, ależ Delta żadnego grzechu nie popełnił zdradzając. Czemu niby zdrada ma boleć żonę, skoro ta nie uprawia seksu z mężem. Suka ogrodnika?


    Chryste Panie, czy Yrkoon to jedyny mężczyzna z jajami na tym forum (mnie tu kastrujecie, Wy wszystkie agi-ileś tam), czytający ze zrozumieniem? Brak seksu w małżeństwie w połączeniu z agresją werbalną ZAWSZE oznacza współżycie z kimś innym! I Wasze kobiece zaklinanie rzeczywistości nic nie da! Jak nie działa baza, przestaje też funkcjonować nadbudowa.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 03 listopada 2013 - 14:40
    @miłość...postaram się nie rozpisywać zanadto..ANIOŁ mi się też podoba, ale gdy ktoś dla mnie jest "debilem" to nie chcę zmieniać zdania o nim, bo nie muszę, wolę odejść z pracy...nie wiem czy dobrze rozumiem, co chcesz powiedzieć, że gdybym Go bliżej poznała może, zrozumiała jakimi pobudkami się kieruje, co Go takim "stworzyło", być może inaczej bym na niego spojrzała, być może...ale ja nie chcę...wolę zmienić pracę i nie mieć takiego szefa...
    Gdybym jednak kiedyś obudziła się obok męża i stwierdziła, ze to "debil", to pewnie szybciej byłaby skłonna do szukania "tłumacza" jakiegoś...i z pewnością próbowałabym spojrzeć na wszystko "jego oczami", żeby móc w efekcie, inaczej Go ocenić...nie przez "swój pryzmat" jak to nazwałaś...
    Uważasz, że widzimy tylko to co chcemy zobaczyć? że gdy odchodzę od faceta, bo żyć z Nim się nie da, to dlatego, że nie umiem Jego zaakceptować, takim jakim jest? i masz rację..nie umiem i nie chcę..a już na pewno, nie muszę.. A kto chce i uczy się totalnej akceptacji, nawet kosztem tego,że za moment sam siebie nie pozna, bo już będzie w zasadzie akceptował wszystko i wszystkich, być może czuje się szczęśliwszy ode mnie, ale jak już kiedyś pisałam, ja szczęśliwa za wszelką cenę, być nie chcę.. wszystkie emocje tego świata są mi niezbędne, nawet złość, wściekłość czy rozpacz...każdy się zmienia i ja również..i niech to dzieje się w jakimś naturalnie powolnym procesie... póki co, nie akceptuję wszystkiego...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Miłość/Kaczka....
    ~Miłość/Kaczka....
    Napisane 03 listopada 2013 - 14:48
    @Delta .... - no brawo !!! Świetnie to ująłeś. Podpisuję się pod tym ,jako ta też kiedyś zdradzona. Dlatego pisałam na innym forum ,że mnie ta zdrada nie bolała ,bo wiem,że sama się przyczyniłam do takiej sytuacji. I wydaje mi się ,że kobieta w takiej sytuacji na prawdę mocno powinna zastanowić się nad sobą. Dla mnie było to pewnego rodzaju ''oczyszczeniem'' ,było to dla mnie informacją o mnie samej i o tym co się dzieje w moim związku,a nie ,że facet to taki siaki i owaki. A kobiety faktycznie mają opanowaną do perfekcji werbalną agresję. Pytanie dlaczego? Wydaje mi się,że to taka rywalizacja o pozycję,o władzę,o to,żeby udowodnić,ze my kobiety jesteśmy.......no własnie jakie jesteśmy? Z miłą chęcią przeczytam uwagi pod adresem nas kobiet,będą dla mnie kolejną inspiracją do spojrzenia w głąb siebie i zastanowienia się jaka jestem.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook