Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

Dialog między kobietą a mężczyzną - mission impossible ???

Rozpoczęte przez ~alutka, 14 paź 2013
  • ~jogi
    ~jogi
    Napisane 30 października 2013 - 00:03
    alutka jestem Jogi mis Jogi

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~uśmiech
    ~uśmiech
    Napisane 30 października 2013 - 11:40
    Zmieniłam nick, jestem :)
    Alutka dyskusja z Tobą ma sensu, bo jak słusznie zauważyła Aga40, trąci to groteską. Moim zdaniem jesteś mistrzynią krętactwa i manipulacji, musisz tylko popracować trochę nad pamięcią i opanowaniem emocji. Pozdrawiam.
    Jeszcze jedno, wiem, zdenerwujesz się, ale będziesz wiedziała na przyszłość, słowa bierze się w cudzysłów a nie apostrof.
    Oj, zapomniałam się przedstawić, mam na imię Monika, jestem anonimową alkoholiczką, nie piję od 7 lat.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 30 października 2013 - 12:07
    apostrof? zgadza się, zwykłe przejęzyczenie w emocjach...
    wbrew oczekiwaniom, nie zdenerwowałam się :)
    A co do "przedstawienia się" przez obie Panie, to nasuwa mi się tylko jedna historia... kiedyś oglądałam pewien wywiad ze znanym piłkarzem, który dojechał na zgrupowanie i zapytany - "jak Pan "odnalazł" swój zespół? odpowiedział, że normalnie, podwiozła Go taksówka :)
    no cóż, chodziło mi bardziej o światopogląd, ale obie odpowiedzi zadowalają mnie w zupełności... więcej pytań nie mam...
    A wracając do kłamstw, manipulacji i krętactw, to po raz pierwszy w życiu spotykam się z takim zarzutami, biorąc pod uwagę, że zawsze kierowałam się szczerością i tego wymagałam od innych....ale jakoś dam radę z tym żyć... to przykre, ale raczej nie wpłynie zbytnio na moje dobre samopoczucie i zadowolenie z życia....czego SZCZERZE wszystkim życzę...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~jogi
    ~jogi
    Napisane 30 października 2013 - 14:48
    alutka no pewnie innej odpowiedzi nie mogło być przecież jesteś najlepsza :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~jogi
    ~jogi
    Napisane 30 października 2013 - 20:12
    alutka i gdzie teraz konkretnie przebywasz? w Danii z tego co wyczytałam a może jednak w PL? pozdrawiam Pania najlepsza :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 31 października 2013 - 08:34
    ~Delta-Echo-Sierra napisał:
    A jak myslisz, dlaczego na nia przeklinam na czym swiat stoi? w najohydnieszy sposób? Bo nie moge o niej zapomniec! W dzien i w nocy.

    Tak, dowiedzialem sie czegos o sobie. Odzyskalem "kregoslup" i coz z tego.

    @Delta..."kręgosłup" albo się ma, albo nie...czytając na początku twoją historię, myślałam, że to Ty zakończyłeś świadomie romans, bo taka była Twoja decyzja... później przeczytałam, że wpadła Twoja dziewczyna z Twoimi rzeczami do kawiarni i zakończyła to w sposób (dla mnie również) karygodny, uświadamiając przy tym żonę... a więc rozumiem, że to Ona w sumie zakończyła waszą sielankę... mając takie rozterki i świadomość, że nie chcesz po prostu mieszkać bez swojego dziecka, ta decyzja powinna wyjść od Ciebie...czy mógłbyś zatem jednym zdaniem określić, kto zakończył Wasz romans?
    Sam wiesz najlepiej, jak trudno wytrwać w postanowieniu powrotu na łono rodziny, ciągle o Niej myślisz....nie chodzi mi o tyle, co sam o Niej napisałeś w nerwach, a raczej co myślisz teraz....jak sam to oceniasz? czy Ty Ją kochasz czy tylko już nienawidzisz? czy łatwiej byłoby Ci, gdyby również cierpiała? i czy Ty w ogóle jeszcze chciałbyś z Nią być, czy już tylko chcesz zapomnieć?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~jogi
    ~jogi
    Napisane 31 października 2013 - 12:21
    a wiecie mnie się podoba miasto na G

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 31 października 2013 - 12:38
    ~alutka napisał:
    ~Delta-Echo-Sierra napisał:
    A jak myslisz, dlaczego na nia przeklinam na czym swiat stoi? w najohydnieszy sposób? Bo nie moge o niej zapomniec! W dzien i w nocy.

    Tak, dowiedzialem sie czegos o sobie. Odzyskalem "kregoslup" i coz z tego.

    @Delta..."kręgosłup" albo się ma, albo nie...czytając na początku twoją historię, myślałam, że to Ty zakończyłeś świadomie romans, bo taka była Twoja decyzja... później przeczytałam, że wpadła Twoja dziewczyna z Twoimi rzeczami do kawiarni i zakończyła to w sposób (dla mnie również) karygodny, uświadamiając przy tym żonę... a więc rozumiem, że to Ona w sumie zakończyła waszą sielankę... mając takie rozterki i świadomość, że nie chcesz po prostu mieszkać bez swojego dziecka, ta decyzja powinna wyjść od Ciebie...czy mógłbyś zatem jednym zdaniem określić, kto zakończył Wasz romans?
    Sam wiesz najlepiej, jak trudno wytrwać w postanowieniu powrotu na łono rodziny, ciągle o Niej myślisz....nie chodzi mi o tyle, co sam o Niej napisałeś w nerwach, a raczej co myślisz teraz....jak sam to oceniasz? czy Ty Ją kochasz czy tylko już nienawidzisz? czy łatwiej byłoby Ci, gdyby również cierpiała? i czy Ty w ogóle jeszcze chciałbyś z Nią być, czy już tylko chcesz zapomnieć?


    Jesli w gre wchodzi dzikie, zaslepione uczucie to zadne tam kregoslupy sie nie licza, nic innego sie nie liczy a zrozumie to zylko ten, który cos takiego przezyl, wszystko inne to bal, bla teoryjki. Troche juz chodze po tym swiecie ale czegos takiego jeszcze nie poznalem,. Nie jestem pierwszy i nie ostatni, jest masa prominentnych przykladów takiego zaslepienia mezczyzn w mlodosci ich kochanek. Tylko, ze ja mam kregoslup i nie rozbilem mojej rodziny, moje dziecko ma ojca przy sobie a ja staram sie wrócic do mojej zony (która to takze do mnie wraca, bo nie mamy po 30 lat by "zresetowac", zaczac "nowe zycie" itp bzdury , choc kazdy wie, ze juz nigdy nic nie bedzie tak jak kiedys.

    Od tamtej pamietnej sceny do ostatniego, otwierajacego mi oczy maila od "mej" panny minal rok. Najgorsze 12 miesiecy mego zycia. Najgorsze, ze ona nigdy stad nie wyjdzie, zawsze bedzie obecna. Cholerny duch, gapiacy sie w drzwiach na ma rodzine.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 31 października 2013 - 16:42
    @ ~Delta-Echo-Sierra <= Nie. Nie masz. Gdybyś miał to Ty był byś podmiotem sprawczym a nie przedmiotem działania. Rzuciła Cię kochanka bo chciałeś grać na dwa fronty ad infinitum, a teraz przyjmujesz na klatę ataki wściekłości żony z położonymi uszami (miast powiedzieć albo wybaczasz i przekreślasz przeszłość, albo nie i rozstajemy się). Wróciłeś bo nie miałeś innej opcji. To raczej tchórzostwo niż kręgosłup. Serio. W świetle mojej moralności aniś lepszy ani gorszy niż cała reszta (każdy człowiek jest samolubny, czasem tylko zbyt tchórzliwy i głupi, by postępować zgodnie ze swoim najlepszym interesem). Razi mnie tylko jedno: sprzedawanie gówna jako czekolady. Póki sam sobie zafałszowujesz obraz rzeczywistości, na poprawę swego niesatysfakcjonującego żywota nie licz.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 31 października 2013 - 18:57
    Aha. Chlopie,zykochales Ty sie kiedys bez opamietania czy tez nalezysz do frakcji typów, którzy cale zycie jecza na baby, jakie to one durne bo mnie skrzywdzily a milosc to w ogóle nie instnieje?

    Jasne, ze chcialem ciagnac to w nieskonczonosc. Zona mi wybaczyla, bo wie,ze byly tego wszystkiego powody (tak, zdrada nie bierze sie z powietrza, zwiazek skutkowo-przyczynowy, czysta fiza), wsciekamsie tylko, ze zostalem ponizony przez kochanke. Tzn.dalem sie ponizyc.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Miłość /Kaczka dziwaczka
    ~Miłość /Kaczka dziwaczka
    Napisane 31 października 2013 - 19:00
    @Alutka - usunęłam się z forum tylko i wyłącznie z jednego powodu - dla świętego spokoju mojego i Waszego. Może nieudolnie się wypowiadałam ,za to zdecydowanie lepiej wychodzi mi praktyka i wolę zajmować się moim życiem,małżeństwem, niż rwać włosy z głowy z powodu tego ,ze większość z forumowiczów i tak mnie nie rozumiała . Faktycznie nie za bardzo umiem przekazywać moje własne przemyślenia i doświadczenia życiowe. Cóż....

    Pozdrawiam wszystkich i życzę dalszych sukcesów na forum oraz wzajemnego zrozumienia

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 31 października 2013 - 19:03
    Poza tym opcja byla - rzucic rodzine i zwiazac sie z 20 lat mlodsza kochanka. Mieszkanko czekalo. Na szczescie przyszlo opamietanie. Wystarczajaco wczesnie i jednoczesnie za pózno.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 31 października 2013 - 19:43
    Żadne tam jęczenie bo ma plan, którego się trzymam i pozostawiam rzeczy przypadkowi. A jak mi się wydaje, o ile całkiem jeszcze nie zatraciłem umiejętności czytania ze zrozumieniem, to nie Ty zadecydowałeś, a o Tobie zadecydowano. Nawet, kiedy w okresie separacji z żoną zabawiałem się z innymi kobietami, czy też miałem gorący romans (ona zresztą też sobie nie żałowała), to było w czasie kiedy czekaliśmy na rozprawę. Tak , owszem, byłem zakochany. I nie, nigdy nie wikłałem innych ludzi w problemy, bo zawsze kreowałem swoją przestrzeń jeśli idzie o związki. Nawet jeśli bylem z jakąś dziewczyną i ją zdradziłem to następnego dnia z nią zrywałem. Przejrzysty, czysty układ. Już dawno zauważyłem, że kobiety nie pojmują subtelności. Preferują rozmowy, bo w ich trakcie tylko mówią nie słysząc wcale. Dlatego jeśli idzie coś źle trzeba huknąć pięścią w stół zaznaczyć, że jeśli tak będzie dalej zwijasz manatki, i jeśli jej zależy to się stara (wszystkim mechanikom i serwisantom jest to znane jako uruchamianie na wstrząs). A jak nic nie zmienia w zachowaniu to trzeba trzymać się słowa raz powiedzianego. Trzeba uczyć się od kobiet: jak im coś nie pasuje robią karczemne awantury. Może i okazywanie agresji, czy stosowanie przemocy emocjonalnej, urąga mężczyźnie jako istocie bardziej cywilizowanej, ale cóż, inaczej do nich nie dociera. Przyznam również, że zdrada też czasem bywa takim wstrząsem. P.S. Żaden ze mnie ideał, co w życiu błędu nie popełnił. Przez głupie poczucie odpowiedzialności i lojalności względem partnerek zbankrutowałem dwa razy. Ale cóż, do trzech razy sztuka.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 31 października 2013 - 20:07
    Boże , co ja robię na tej planecie?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 31 października 2013 - 21:39
    Yrkoon - rozumiem Cie doskonale ale widzisz, ja nie chce bankrutowac, z zasady i z tego prostego faktu, ze kocham moje dziecko. Matka bierze dziecko w przypadku rozwodu i kropka, nawet jesli dogadalbym sie z nia (a tak by bylo) to jednak jest to tylko namiastka. Rozwod to tez bankructwo i zwyczajna przegrana, porazka a ja nie potrafie przegrywac, nie tutaj. Mialem zwiazac sie z kochanka, 20 lat mlodsza, przecietna, w sumie nieciekawa, taka jak miliony w Polsce na ulicach? Jedyne, czym ona gorowala nad moja zona to mlodosc i absolutnie swobodny seks. ZadzialLa chemia, ujawnil sie atawizm - u mnie, bo ona od poczatku wila w swojej pustej glowce gniazdko ze mna w roli glownej. Ale juz jest nastepny lover, tym razem z tym z nim zaskoczy. Bylem tylko instrumentem potrzebnym do osiagniecia celu. Tylko, ze instrument w CHolere sie w tej mlodosci zakochal. I tu utracilem ten Twoj mityczny kregoslup.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 31 października 2013 - 23:17
    Czemu odrzucasz fakty:
    1) Żadne zakochanie tylko młoda cipka Ci zapachniała. Gdybyś faktycznie ją kochał nie wyrażałbyś się o niej jak teraz wyrażasz.

    2) Rozumiem argument, że nie chcesz tracić substancji, ale czemu usprawiedliwiasz to miłością do rodziny, jeśli rozumiem, że głównie tu chodzi o miłość do dzieci i dorobku?

    3) Kobieta zawsze, ale to zawsze, pomijając wybitne jednostki, chce zawisnąć na facecie. Nie masz się czemu dziwić, ani czemu się złościć. Dlatego właśnie kochanki to ryzykowny biznes. Nie lepiej było sponsorować studentkę? A może sam czułeś, że straciłeś kontrolę i dążyłeś do dramatycznego rozwiązania? A jeśli nie kochałeś czemu czujesz się zraniony tym, że znalazła sobie zastępcę? Jak pisałem niemal każda kobieta chce ślubu. Nie koniecznie z konkretnym mężczyzną (inaczej chciałaby z nim być niezależnie od papierów) - po prostu ślubu. Czy w tej sytuacji można w ogóle mówić o potraktowaniu kogoś instrumentalnie jeśli obie strony chciały się wykorzystać? To samo odnosi się i do Twej żony i do kochanki.

    4) Miotasz się i wikłasz. Jeśli zdrada była uzasadniona deficytem w wypełnianiu małżeńskich obowiązków przez żonę - odrzuć poczucie winy. Jeśli nie była, cóż shit happens, jak mawiał Konfucjusz. Sklejaj jak możesz.

    5) Przestań szukać usprawiedliwień do minionych momentów. Przestań rozpamiętywać i mazać się. Opracuj plan i działaj. I pamiętaj: następnym razem, a następny raz będzie, jak znam ludzi, sponsoruj studentkę. Summa summarum będzie Cię to kosztować taniej. Jak dają coś za darmo, to zawsze sprawa jest śmierdząca.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Delta-Echo-Sierra
    ~Delta-Echo-Sierra
    Napisane 01 listopada 2013 - 00:53
    Yrkoon, pisalem juz o atawizmie czyli po naszemu chemiii. Zakochalem sie w tym, co przezywalem. W jej uczucia nie wierzylem, nie potrafila mi tego pokazac ale mialem seks.

    Milosc do dziecka jest najwazniejsza. Dorobek? Mozna go wziac do grobu?
    Klotnie z zona przez lata skruszyly fundament.Szkoda. Bo to dobra i lojalna kobieta, gdyby nie ta genetycznie uwarunkowana agresja..
    Ale nie przepraszalem za zdrade, ostrzegem wielokrotnie, ze to nadejdzie i nadeszlo. Tylko ona nie miala dowiedziec sie o tym w ten sposob, na to sobie nie zasluzyla. Notabene zadna kochanka by sie tak nie zachowala, jak opisalem. Dlatego sie tak o niej wyrazilem, w ogolnym rozrachunku. A to bylo preludium, o epilogu nie napisze. Wstyd. I szlag mnie trafia, ze w to wlazlem, no i ze ignorowalem ostrzezenia.

    Moja kochanka byla wlasnie studentka. Ale sponsorowala sie sama. Zadne wrazliwe dziewcze lecz siermiezne, wulgarne i proletariackie. Koszmarne, jak srodowisko i warstwa spoleczna determinuje ludzi. Przy okazji widzialem na wlasne oczy upadek szkolnictwa wyzszego w PL w pewnych dyscyplinach.


    Sorry za bledy, pisze ze smartfona.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 01 listopada 2013 - 08:33
    ~Miłość napisał:
    @Alutka - usunęłam się z forum tylko i wyłącznie z jednego powodu - dla świętego spokoju mojego i Waszego. Może nieudolnie się wypowiadałam ,za to zdecydowanie lepiej wychodzi mi praktyka i wolę zajmować się moim życiem,małżeństwem, niż rwać włosy z głowy z powodu tego ,ze większość z forumowiczów i tak mnie nie rozumiała . Faktycznie nie za bardzo umiem przekazywać moje własne przemyślenia i doświadczenia życiowe. Cóż....

    Pozdrawiam wszystkich i życzę dalszych sukcesów na forum oraz wzajemnego zrozumienia

    Witaj, wzajemne zrozumienie, to by się przydało wszystkim, ale z tym jest chyba największy problem...i jak się okazuje, nie tylko między kobietą a mężczyzną, ale między ludźmi w ogóle...skoro nawet pojęcie dobra i zła są dyskusyjne, to cała reszta tym bardziej....jakikolwiek by temat nie poruszyć, zawsze znajdą się jedni ZA, a drudzy PRZECIW...nieraz byłam świadkiem kłótni czy sporów na różnym tle i rzadko kiedy jedna strona przekonała drugą....każdy idzie w zaparte...niekiedy głos eksperta czy osoby postronnej jest w stanie otrzeźwić zwaśnione poglądy, ale to musiałby być głos autorytetu dla wszystkich, a takich niestety już coraz mniej, żeby nie powiedzieć, że nie ma już wcale....
    Tak czy siak, muszę stwierdzić, że nawet "stęskniłam" się za Tobą, bo po ulewie nienawiści jakiejś, z dwojga złego, wolę już lawinę miłości :) utwierdziłam się jedynie w przekonaniu, że nie każdego jednak można "pokochać", a zatem nadal jestem w opozycji do Twoich poglądów, ale chociaż jakieś masz i ja to naprawdę doceniam....
    A zatem....do usłyszenia..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 01 listopada 2013 - 09:11
    ~Delta-Echo-Sierra napisał:
    Yrkoon, pisalem juz o atawizmie czyli po naszemu chemiii. Zakochalem sie w tym, co przezywalem. W jej uczucia nie wierzylem, nie potrafila mi tego pokazac ale mialem seks.

    Milosc do dziecka jest najwazniejsza. (......)

    Notabene zadna kochanka by sie tak nie zachowala, jak opisalem. Dlatego sie tak o niej wyrazilem, w ogolnym rozrachunku.( .... )


    Zakochałeś się, jednak nie w Niej tylko w samych doznaniach jak zrozumiałam... i ja naprawdę nie wiem, kto tu kogo wykorzystał...nigdy wcześniej nie spotkałam się żeby ktoś tak źle wypowiadał się na temat swojego obiektu pożądania, raczej to inni z boku, mówili, -daj spokój, Ona jest wyrachowana...ale On tego nie widział, bo kochał, a nawet jak okazywało się to później faktem...złamany, czy załamany, powtarzał tylko jedno, -bylem głupi i naiwny, ale nigdy nie opluwał osoby, która tak naprawdę niczego przed Nim nie ukrywała....
    A co do miłości do dziecka, to nikt tego też nie kwestionuje....ale jak już wielokrotnie było mówione, to,że chcesz przebywać z dzieckiem, nie musi oznaczać wcale, że musisz udawać miłość, do matki tego dziecka....podam może taką abstrakcyjną sytuację dla wielu....ale wyobraź sobie, że to Twoja żona by się wyprowadziła i zamieszkała osobno a dziecko z Tobą, czy wtedy walczyłbyś o żonę czy nie????
    A co do zachowania kochanek, to myślę, że są przeróżne....nigdy jednak nie wiesz jak się zachowa, i wiedzieć tego nie możesz, dlatego, za Jej zachowanie, przed Twoją rodziną, odpowiadasz tylko Ty, bo to tylko Ty sam, dopuściłeś trzeciego "gracza", którego w sumie nie wiążą żadne reguły gry, a już na pewno nie reguły ustalone przez Ciebie i Twoją żonę....
    A co do, waszego małżeństwa, to skoro oboje nie byliście w sumie w porządku wobec siebie i po całej burzy chcecie razem spróbować odnaleźć się na nowo, to oczywiście próbujcie...ale dla mnie, póki co, dwoje obcych sobie ludzi...
    -

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Anna
    ~Anna
    Napisane 01 listopada 2013 - 09:28
    ha,ha,ha Ty zbankrutowałeś przez kobiety a ja muszę spłacać długi,które zostawił mi mój EX i teraz On sobie żyje spokojnie i ma wszystko gdzieś...okradając własne dzieci a ja mimo,że jestem schorowana muszę zabiegać o moją przyszłość i przyszłość moich dzieci i jeździć za granicę do opieki wycierając pupy starszym ludziom....I gdzieś mogę sobie wsadzić moje wykształcenie i mój dyplom z oceną bardzo dobrą.Takie życie A więc trzeba myśleć mózgiem a nie inną częścią ciała....Panowie!!!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook