Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Romans i zdrada

czym byłam?

Rozpoczęte przez ~house of cards, 30 maj 2014
  • ~HoC
    ~HoC
    Napisane 01 lipca 2014 - 17:01
    Pada tu często pytanie o seks. Nie wiem czemu się nie kochaliśmy, może dlatego że najpierw byliśmy zbyt zaskoczeni tym co już się stało? A potem chyba nigdy nie był dobry moment, zwłaszcza gdy jego żona postanowiła go pilnować. Nigdy mi na tym aż tak nie zależało, był mi bliski. Czy rozmawialiśmy o wspólnej przyszłości? tak, nie raz. Właściwie zawsze powtarzał, że martwi się o syna który już wtedy sprawiał problemy. Żona go chyba czymś szantażowała, ale tylko się tego domyślam.
    Dawno już go nie widziałam, nie wiem czy jest szczęśliwy, może udało mu się uratować małżeństwo. Moje się rozpadło, doszliśmy do wniosku z mężem że musimy się rozwieść. Pozew złożony, ale nawet gdy będę wolna, nie chcę go szukać. On chyba za mną nie tęskni, więc nie będę mu niczego niszczyć. Myślę, że on nie zdaje sobie sprawy że sprawił mi tak wiele bólu. Jest między nami 6 lat różnicy ale trudno mi dziś przyznać że jest dojrzałym mężczyzną.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mala
    ~mala
    Napisane 06 lipca 2014 - 00:22
    jestem w trochę podobnej sytuacji - nawiązaliśmy bliskie relacje w pracy i po pracy; oboje nieszczęśliwi w swoich związkach, myślący o rozwodach; marzyliśmy o wspólnym życiu po uregulowaniu spraw rodzinnych; on na początku miał problem jak to będzie z jego synem, ale z czasem pogodził się z myślą, że nie będzie go codziennie widział; jednak jego żona przed czasem dowiedziała się o nas i po kilku dniach rozmów między nimi doszedł do wniosku, że nie może zostawić syna i nie może jej skrzywdzić; widzimy się w pracy codziennie - cierpimy oboje i do końca nie możemy zakończyć tej historii, chociaż ma ona już tylko wymiar platoniczny i nie wiemy dokąd zmierza; nie potrafię sobie z tym poradzić - za bardzo pokochałam...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~antek
    ~antek
    Napisane 06 lipca 2014 - 12:42
    Romans w pracy nikomu nie wyszedł na dobre - należy to potraktować jako czasowe zauroczenie

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mala
    ~mala
    Napisane 06 lipca 2014 - 23:31
    to nie takie proste - kobiety są bardziej emocjonalne... i trudno jest się przestawić, nie rozpamiętywać i pomyśleć że to koniec tej historii :(

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Jack
    ~Jack
    Napisane 10 lipca 2014 - 01:10
    Mała nie do końca jest tak jak myślisz. Przeżyłem także romans w pracy. U nas jak w wielu przypadkach było to troszkę inaczej. Oboje byliśmy zszokowani jak tylko się zorientowaliśmy co między nami zaszło. Mamy rodziny. Nigdy jednak nie mieliśmy odwagi porozmawiać o naszej przyszłości. Rozmawialiśmy o wszystkim tylko nie o tym. Sądzę że wiele nas łączyło. Ona jednak nigdy nie wyznała mi miłości. Szybko to skończyła. Zerwała kontakt. Zachowuje się jakbyśmy nigdy się nie znali. Naprawdę nie wiem co czuła. Dlaczego tak postąpiła. Minęło już kilka lat a ja nie mogę o niej zapomnieć. Długo mi zajęło zanim jako tako pogodziłem się z samym sobą. Sądzę że chyba nieświadomie się mną trochę zabawiła. Ona jest numerologiczną dwójką. Szukałem logicznego wytłumaczenia i pasuje do niej opis z książki "Enneagram" Parmer. Ale czy to jest mój obiektywny osąd? Nie wiem co nią kierowało i kieruje. Mogę stwierdzić, że najgorsze w uczuciach jest zerwanie kontaktów bez jakiegokolwiek wyjaśnienia. Człowiek, Bóg wie czego zaczyna się domyślać. Targają nim tak sprzeczne uczucia, że to zatruwa mu życie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mala
    ~mala
    Napisane 10 lipca 2014 - 20:33
    Jack - wiem, że mężczyźni też są wrażliwi (niektórzy) - męczą się z powodu straty kobiety, albo z powodu urażonego ego - tylko że albo nie są to takie silne emocje, albo lepiej je ukrywają. Ktoś powie "spróbuj się odkochać"! Nie wiem czy próbowałeś, ja nawet nie potrafię myśleć w tym kierunku. Chociaż cierpię z jednej strony, to z drugiej wiem, że tylko z nim będę szczęśliwa. Na pewno przeżywasz to samo. Spotkania częste utrudniają Ci w zapomnieniu. Mi też, ale ja nie chcę zapomnieć! Rozmawiamy, piszemy do siebie i przytulamy kiedy nikt nie widzi. I nic więcej. I nic sobie już nie obiecujemy. Nie wiem o co chodzi w naszej historii... ale myślę że w Twojej po prostu kobietę przeraziła świadomość bycia Kochanką skoro nie rozmawiała o Waszej przyszłości, to na pewno nie myślała o niczym więcej.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~besslein
    ~besslein
    Napisane 11 lipca 2014 - 00:14
    +Mała (dlaczego nie wielka?)
    Skąd przekonanie, że będziesz z nim szczęśliwa? Kto zasiał w Tobie te idee? Nikt nie ma daru rozdawania szczęścia. Ono jest w Tobie, nie odkryte, i jeszcze przytłumione tęsknotą za Nim. Jak wspomniałaś nie jest szczęśliwy w małżeństwie, więc dopamina, jaką serwuje Ci Twój organizm w jego obecności też z czasem zredukuje swe działanie. Tęsknota to rozczarowanie wobec własnych projekcji, niespełnione plany względem wyidealizowanego partnera. Sama nakładasz koronę cierniową na swe czoło, żyjąc w przekonaniu, że Twoje szczęście jest uzależnione od drugiego człowieka. Tylko Ty jesteś inżynierem szczęścia, a facet, o którym śnisz jest jego hamulcowym.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mala
    ~mala
    Napisane 11 lipca 2014 - 23:04
    Besslein - pytasz skąd przekonanie, że będę z nim szczęśliwa? Takie rzeczy się wie i czuje - jeżeli myślimy podobnie, kierujemy się tymi samymi wartościami w życiu, śmiejemy się z tych samych rzeczy, te same rzeczy nas drażnią, tak samo oceniamy innych, lubimy tą samą muzykę, mamy takie samo podejście do pracy i pieniędzy, działamy na siebie kojąco, jest nam razem bardzo dobrze, nawet lubimy jeść to samo - to musimy być razem szczęśliwi:) A to przekonanie dopełnia moje uczucie! Czytałam kiedyś, że jeżeli ma się wyidealizowany obraz swojej miłości platonicznej, a jednocześnie wątpliwości czy trwać w tym "związku", to należy przekroczyć granicę, bo w większości przypadków okazuje się że jest jakiś element niedopasowania lub wręcz rozczarowanie, które pomogą przerwać taką historię, zamiast trwać w niej i cierpieć. U mnie ten element jest dopełnieniem przekonania o szczęściu razem:)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~besslein
    ~besslein
    Napisane 12 lipca 2014 - 01:17
    +Mała
    Więc wypełniacie się jak puzzle, niczym nie różniąc się od par decydujących się na ślub, które beztrosko wierzą w miłość jako wartość stałą. Nic bardziej mylnego. Zaledwie dwa lata trwa narkotyczny szał uczuć (wyolbrzymiając na korzyść zakochanych) Następnie konsekwentnie zatapiamy się w prozę życia i proces okulistyczy zwany otwieraniem oczu. Wówczas okazuje się, że szczęście jest towarem deficytowym, sprytnie wykorzystującym ludzkie słabości.

    Przyznam, że troszkę zazdroszczę Ci tej słodkiej naiwności. Tej wiary w czystość ludzkich intencji.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mala
    ~mala
    Napisane 12 lipca 2014 - 05:52
    Besslein - oczywiście masz rację w tym co piszesz, ale my to wszystko wiemy, też mamy życiowe doświadczenia, dlatego nikt nikomu nie daje obietnic na całe życie. Chwila jest piękna i trzeba ją łapać, a ile będzie trwała - czas pokaże. Wierzę w to, że każdy ma swoją połówkę na ziemi - tylko problem żeby na siebie trafić i wierzę w to, że "to" jest moje przeznaczenie:) Naiwne? Może. Bez nadziei na happy end? Może. Ale na razie jest:)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~besslein
    ~besslein
    Napisane 13 lipca 2014 - 00:51
    +Mała
    Wobec tego wybacz, że przerywam Twój sen.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~besslein
    ~besslein
    Napisane 13 lipca 2014 - 00:51
    +Mała
    Wobec tego wybacz, że przerywam Twój sen.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Jack
    ~Jack
    Napisane 22 lipca 2014 - 02:45
    Mala - nigdy nie śmiałbym zrobić z niej klasycznej kochanki. Nawet nie przyszło mi to na myśl. Może się tego bałem. Podświadomie czułem, że gdyby połączył nas i sex, nie miałbym już wyjścia. Chyba odszedłbym od żony. A naprawdę nie o to w tym wszystkim chodziło. Chciałbym tylko przebywać w jej pobliżu i mieć świadomość że jej także na mnie zależy. Sam do końca nie mogłem uwierzyć w to co stało się między nami. To było jak grom z jasnego nieba. Szok dla niej i dla mnie. Nigdy nie miałem zamiaru skrzywdzić jej i mojej rodziny. Do tej pory nie wiem dlaczego tak na nią reaguję. Besslein - gdyby to było takie proste i po dwóch latach samo przechodziło :) Niestety "męczę" się z tym trzeci rok. Wiem, że mi to w końcu kiedyś przejdzie :). No, może nie do końca, ale tak naprawdę z jednej strony tego nie chcę :) - tak jak mala. W życiu ważne są tylko chwile. Uwielbialiśmy podteksty, i w piosenkach także :) Na zawsze, gdzieś głęboko w mojej duszy, pozostanie jej część, mojej Czarodziejki Diany. To jest lepsze niż narkotyk - pomimo tego cholernego wewnętrznego cierpienia.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Jack
    ~Jack
    Napisane 22 lipca 2014 - 03:28
    Próbowałem rozkminić co tak naprawdę zaszło między nami. Myślałem, że to rodzaj karmy miłosnej, podejrzewałem rzucenie uroku. Ale to chyba jednak klasyczne zakochanie się, rodzaj pożądania :) Mala - poczytaj to: nie mogę wstawić linku do strony :( Wpisz w wyszukiwarkę googla to: "Pierwsze uniesienie dotyczy zwykle kogoś podobnego do nas." Poczytaj pierwszy znaleziony wynik wyszukiwania. Wydaje nam się, że jesteśmy wyjątkowi, że jesteśmy sobie przeznaczeni. Rzeczywistość jest jednak bardziej prozaiczna. To spotyka wielu ludzi i jakoś z tego wychodzą. Tak?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mala
    ~mala
    Napisane 22 lipca 2014 - 21:14
    Dzięki Jack:) poczytałam lekturę - wniosek jest prosty - tak jak ze statystyką zakochania się (0-4 razy w życiu) - jedni z rozpaczy po stracie wychodzą szybciej a innych męczy rozpacz bardzo długo. Silne uczucie miłości, jest jak głęboki nałóg narkotyczny - najpierw trzeba chcieć z niego wyjść, żeby leczenie było skuteczne. Ani ja ani Ty - jak wyczuwam - nie chcemy z tego wyjść:) Ja nie wiem co on czuje do mnie - podjął decyzję, że nie będziemy się spotykać, bo potem jest jeszcze gorzej. Ostatnio stwierdził, że nie wie co ma robić i jak rozmawiać ze mną, żeby mnie nie zranić (znowu), żebym znowu śmiała się jak kiedyś... Teraz wyjechał z żoną i dzieckiem na urlop - poprosiłam żeby nie kontaktował się ze mną z troski i z obowiązku - tylko jak zatęskni lub będzie mu smutno i prosiłam, żeby przemyślał, jak chce żeby dalej było. I kontakt się urwał - a mi głowa pęka od myślenia... I nie mogę doczekać się kiedy wróci, ale znowu boję się jego przemyśleń. Piszą że to może trwać trzy lata - ale najpierw trzeba wyrzucić wspomnienia! Niby jak? - jeśli nie ma czym ich zastąpić:( wszystko jest za słabe...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mala
    ~mala
    Napisane 22 lipca 2014 - 21:30
    Jack - a jak Ci się udaje żyć przy żonie? Ja nie potrafię - żyję obok męża odkąd poznałam moje przeznaczenie i niezależnie od wszystkiego przygotowuję się do rozwodu...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Lotna75
    ~Lotna75
    Napisane 31 lipca 2014 - 05:11
    Oby nie!:-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Jack
    ~Jack
    Napisane 03 sierpnia 2014 - 20:17
    Czerść Mala. Dzięki Bogu mam fajną żonkę. Powiem szczerze, że za Chiny nie wiem co mnie tak pociąga w tej drugiej. Tak naprawdę, wątpię gdybym zostawił rodzinę i związał się z tą drugą, czy bylibyśmy szczęśliwi, czy by nam się udało. Ona jest piękna, powabna i taka inna. Trudno powiedzieć jaka inna. Tak naprawdę jej nie poznałem. Nie dała się poznać. Może nie chciała. W każdym bądź razie dziwnie ze mną postępowała. Czasami walnęła mi takim tekstem, że aż mnie zatykało. Potrafiła powiedzieć że nigdy nie będzie lepsza dla mnie niż moja żona. Ja nigdy nie mamiłem jej jakimikolwiek planami na przyszłość. Po prostu jej nie znałem aż tak dobrze żeby ją zwodzić, a też jakimś dziwnym trafem nie chciałem jej tylko wykorzystać ... no wiesz :) Nie należę do tych facetów co latają za spódniczkami. Wiadomo jak to w starym małżeństwie bywa. Czasami się posprzeczamy, wtedy zdarza mi się pomyśleć o tamtej, jak by to było "inaczej" z nią. Ale czy byłoby inaczej. Wątpię :) Trzeba w końcu zejść na ziemię. Mala mi zajęło to blisko trzy lata. I wcale nie jest jeszcze tak różowo :) Tak więc życzę wytrwałości.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Lola
    ~Lola
    Napisane 22 sierpnia 2014 - 12:36
    Jacek
    Pogubiłam się, jestem z żoną mimo tęsknoty za kochanką?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mala
    ~mala
    Napisane 26 sierpnia 2014 - 23:02
    Przecież to typowa wersja wydarzeń - faceci zostają z żoną - bo tak im wygodniej lub ze względu na dzieci... Takie decyzje czasem są słuszne, ale czasem przynoszą więcej szkody i bólu dla wszystkich bliskich - wówczas cierpi żona, dzieci i kochanka. Ale u Jacka nie można nazwać kobiety za którą tęskni - kochanką.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook