Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

czy można kochać dwie kobiety?

Rozpoczęte przez ~jaśko, 04 wrz 2012
  • ~arion
    ~arion
    Napisane 20 sierpnia 2016 - 21:01
    ~Leszczu napisał:
    Witam wszystkich!
    Kontynuując ten trudny i skomplikowany temat postaram się opisać swoją sytuację. Mam 34 lata, jestem z moją kobietą 15 lat razem, z czego 8 po ślubie, mamy 2 wspaniałych synów. "....
    Dobrze jest czasem nic nie robić, po prostu poczekać....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Leszczu
    ~Leszczu
    Napisane 21 sierpnia 2016 - 10:11
    Chyba masz rację, po prostu dam się temu rozwinąć, bo wyjścia będą 3:
    - zostanę z żoną, a z kochanką się rozstanę, będzie trudno, ale oboje mamy to wkalkulowane
    - zostaje status quo, czyli tak jest, ale na to trzeba kasy,czasu,organizacji i witalności:-)
    - odchodzę do kochanki, ale na to trzeba kasy, czasu, organizacji, witalności, a do tego ułożenia relacji z dziećmi, była rodziną i cholernej wytrzymałości psychicznej...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ona
    ~Ona
    Napisane 21 sierpnia 2016 - 20:37
    na własne życzenie stracisz obie...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~centro
    ~centro
    Napisane 23 sierpnia 2016 - 12:59
    Zazdroszczę obecnej sytuacji, a jednocześnie współczuję przyszłej. . sam doskonale wiesz, że nic na razie nie zmienisz.Zresztą odejście od rodziny po 2 miesiącach znajomosci to byłaby straszna głupota. Póki zona się nie domyśla, a kochanka niczego więcej nie chce, to jak już zauważyłeś masz wszystko.

    Tylko, że tak jak teraz nie będzie wiecznie. Muszisz się zatem liczyc z konsekwencjami:
    Byc może za jakiś czas stwierdzisz, że jednak nie jest taka super i sam to skonczysz. to by było najlepsze rozwiązanie dla ciebie, a gdybyści oboje się soba znudzili to było najlepsze rozwiązanie dla was obojga.. Choć podejrzewam, że będziesz angażował się w to coraz bardziej.

    Być może żona się dowie i rozwiąże problem za ciebie ;) Odejdzie albo postawi ultimatum i wtedy będziesz musiał dokonać szybkiego wyboru.

    Jeżeli kochanka nie angażuje się w to emocjonalnie to po jakimś czasie sama to skończy, np. pozna kogoś wolnego. Jeżeli jednak angażuje sie w to tak jak ty, no to prędzej czy później ten układ stanie się dla niej ciężki, nie do zniesienia i będzie chciała żebys był tylko z nią. nie wiem czy potrwa to miesiace czy lata, ale to chyba nieuniknione. Takich historii pełno na tym forum. Może mając 24 lata nie ma ciśnienia na poważny związek, ale wkrótce może sie to zmieni. Zaraz to juz będa te lata, kiedy mysli sie o załozeniu rodziny, tym bardziej, że kolezanki wokoło zaczna brać sluby. No i moze nie chcieć juz obecnego układu, a tego zebys był z nią naprawdę, a nie jako dochodzący kochanek. Co zrobisz wtedy nie wiadomo, ale będziesz bogatszy o miesiące czy lata doświadczeń. Być może będziesz wiedział wtedy co zrobić, jaka decyzja będzie słuszna. Chociaż wątpie. nie chcesz teraz odchodzić z domu i tak samo nie bedziesz chciał wtedy. Z drugiej strony im bardziej wsiakniesz w tamten układ tym trudniej będzie ci się rozstać z kochanka. Nawet ci, którzy odeszli pisali/piszą jak ciężka to decyzja. Rozstanie z nia tez bedzie bolesne i to bardzo. Jeżeli ona się w tobie zakocha to też musisz brac pod uwagę, że wybór zony będzie dla niej bardzo bolesny.
    Historie tu opisywane pokazują, że w takich sytuacjach zdarza się, ze odrzucona kochanka msci sie i donosi o wszytskim zonie. Z tym też sie musisz liczyć.

    Oczywiście jest opcja, że wybierzesz kochanke.

    To chyba wszelkie możliwe scenariusze przy wyborze najprzyjemniejszego rozwiązania czyli pozostawienia status quo. Kase czas, organizację i witalność na pewno ogarniesz.

    Pomysl jednak o jednym. Moze własnie teraz jest dobry czas żeby to zakonczyć. Nie mówię, że powinieneś to zrobić, ale może teraz jeszcze nikt nie będzie cierpiał: ty, kochanka, ani zona. Jeżeli nie chesz odchodzic od rodziny to im dłużej bedziesz ciągnął romans tym rozstanie będzie boleśniejsze. choc może czas pokaże, że najlepszym rozwiązaniem będzie wspólne życie z obecną kochanką. To nie są łatwe sprawy i sytuacje, choc teraz jest na pewno sielanka.




    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Leszczu
    ~Leszczu
    Napisane 23 sierpnia 2016 - 14:41
    No właśnie jest to dość specyficzna sytuacja. Kochanka nawet na moją prośbę i sugestię o wyborze innej, prostszej relacji z wolnym facetem tak odpowiedziała: "gdybym chciała, mogłabym mieć od dawna faceta, wielu już chciało, ale ja wolę mieć głęboką i prawdziwą relację z kimś o skomplikowanej sytuacji życiowej niż powierzchowną z kimś wolnym". Jest jeszcze jedna kwestia - oboje wyznajemy pogląd, że tylko jeśli zniknie pojęcie woli i poddania, rozkazu i posłuszeństwa, władcy i poddanki, własności i posiadania, wtedy osiąga się jedność. Ale jest jeszcze tak zwana przyziemna rzeczywistość, która ode mnie oczekuje odpowiedzialności, konkretnych działań i jasnego opowiedzenia się po którejś ze stron. I obie te drogi są mi bliskie, choć wzajemnie się wykluczają. Faktycznie, z jednej strony sobie zazdroszczę, z drugiej wprost przeciwnie. No cóż, czas pokaże...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kaśka
    ~kaśka
    Napisane 13 października 2016 - 18:41
    Jesteś dzieckiem i nie zazdroszczę żadnej z tych kobiet które uwikłałeś w taką gównianą relację. Nie mogę pojąć jak w imię marnej satysfakcji seksualnej można tak poniżać osobę, której ślubowało się miłość, wierność i uczciwość. Jak spoglądasz codzennie w lustro i nie czujesz obrzydzenia na widok zdrajcy i tchórza jakim się stałeś. I wreszcie czym zawinniła ci twoja żona, że ją tak upokarzasz, w czym czujesz się od niej lepszy Casanovo od siedmiu boleści. Jesteś sobą tak zachwycony że to aż boli, bo tak naprawdę zwykłybpalant z ciebie i mam nadzieję, że żona szybko się dowie o twoim radosnym miłosnym gniazdku. Jeszcze lepij by było gdyby odpłaciła ci tą samą monetą........

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Edi
    ~Edi
    Napisane 14 października 2016 - 02:20
    ~Leszczu napisał:
    No właśnie jest to dość specyficzna sytuacja. Kochanka nawet na moją prośbę i sugestię o wyborze innej, prostszej relacji z wolnym facetem tak odpowiedziała: "gdybym chciała, mogłabym mieć od dawna faceta, wielu już chciało, ale ja wolę mieć głęboką i prawdziwą relację z kimś o skomplikowanej sytuacji życiowej niż powierzchowną z kimś wolnym". .
    Bo ją podnieca rywalizacja z twoją żona a nie ty. Gdybyś był wolny, pewnie by się tobą nie zainteresowała. Tak, że nie chodzi o ciebie, ale o związek w skomplikowanej sytuacji . Ryzyko z tym związane, nie ty....Ona nie ma nic do stracenia - ty masz. Podziękuj panience, bo to osoba ze skłonnościami do tworzenia chorych relacji.
    ~Leszczu napisał:
    Jest jeszcze jedna kwestia - oboje wyznajemy pogląd, że tylko jeśli zniknie pojęcie woli i poddania, rozkazu i posłuszeństwa, władcy i poddanki, własności i posiadania, wtedy osiąga się jedność.
    A skąd ogóle taki problem wam się pojawił ? To można określić jednym słowem : dominacja. Czy w twoim związku jest dominacja? Czy w twojej rodzinie, w której się wychowałeś, była dominacja ? A w jej ? Jeśli nie ma dominacji w związku jest miejsce na partnerstwo - a nie jedność. Do jedności to jeszcze daleko. A ten wyrzut endorfin to wam się za miesiąc skończy. Zastąpi je adrenalina jeśli uprawiacie jakieś ekstremalne sporty razem. A napięcie można łatwo rozładować seksem i to jest to całe wasze paliwo. I to naprawdę nie jest miłość. Niedojrzały dzieciak jesteś a nie mężczyzna. Skończ to zanim zniszczysz komuś życie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~filozof
    ~filozof
    Napisane 14 października 2016 - 02:51
    ~Leszczu a co byś powiedział na taki scenariusz ? Wyjeżdżasz w kolejną delegację. Zabierasz ze sobą kochankę. Szykuje się kolejny upojny weekend. Żona nie ma nic przeciwko delegacji w weekend, nawet się nie zorientowała, że to weekend. Ale po drodze mieliście wypadek. Wracasz do domu nieszczęśliwy a tam twoja żona w bieliźnie jakiej nie widziałeś nawet na swojej kochance a przy niej 25 letni Apollo tylko w bokserkach, zbudowany tak, że nawet ty wpadasz w zachwyt. Siedzą sobie na kanapie objęci i czytają Dekameron Boccaccia. Śmieją się , wzdychają i żartują, twoje wejście jakoś za bardzo ich nie rozprasza. Gołym okiem widać, że jest porozumienie i więź między nimi. Nie robią nic co sędzia uznał by za zdradę lub powód do rozwodu zgodnie z prawem. Pytasz o co chodzi ? - a oni na to zgodnie : - nie przeszkadzaj sobie. Nie przejmuj się w ogóle nami.- I ze spokojem wracają do przerwanego zajęcia. Jak widzisz - każdy może mieć swoje rozrywki. I swoje koleżanki czy kolegów. Co byś wtedy zrobił ? Albo lepiej - Co byś wtedy poczuł ?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kaśka
    ~kaśka
    Napisane 15 października 2016 - 08:49
    Leszczu szczerze mówiąc to żałuję że ci tak dowaliłam bo w gruncie rzeczy masz całkowitą rację. Żona w domu upierze ugotuje posprząta czasem też dobrze zrobi, w końcu do cholery od tego jest żeby sobie przy tobie ręce urabiała, no bo co kochance takimi pierdołami dupę będziesz zawracał. Niechże poleży, popachnie odpocznie bidulka przecież ma do zaspokojenia wspaniałego macho to się jeszcze napracuje. Całą resztę ogarnie popychadło w domu i niech cieszy z ochłapów

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Moon
    ~Moon
    Napisane 15 października 2016 - 14:50
    Moj ex maz nie umiał wybrac czy kocha mnie czy kochankę. Chciał mieć i mnie (spokoj w domu dzueci rodzina) i kochankę (excytacja zabawa adrenalina)
    Nie dałam rady tak żyć. Oszukiwał i mnie i kochankę. Rok po tym jak sie dowiedziałam złożyłam pozwę o rozwód. Dzis ex oskubany z wszystkiego co było kiedyś dla niego wazne wegetuje. Minęły trzy lata. Facet pomysł dwa razy o tym wszystkim. Kochanka jest dzis fajna ale czy bedzie taka fajna jak zamieszkanie razem i dojdą problemy zycia codziennego.
    Stracisz obie egoizmem. Stracisz dom rodzine honor. Wybierz kochankę i odejdź od zony albo wybierz zonę i trzymaj sie daleko od kochanki (kochanek) bo juz zony nie kochasz i za chwile przyjdą inne kobiety

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Eternity
    ~Eternity
    Napisane 27 listopada 2016 - 06:43
    Przeczytałam cały temat i postanowiłam opowiedzieć tez moja historie bo juz nie wiem co robic. Romans trwa juz rok, dla mnie zdecydowanie długo jak na raja sytuacje. Różnica wieku spora - on 15 lat starszy. Pracujemt razem. Zaczęło sie po 2 tygodniach kiedy przyszłam do pracy mimo iż ja jestem porządna dziewczyna a on porządnym facetem, mimo iż wiedziałam ze ma zonę i ogolnie mimo wszystko. Żadne z nas nie myślało o konsekwencjach, ja to traktowałam jako zabawę, zeby sprawdzić jak to jest no i czułam niesamowity pociąg miedzy nami. Z mojej strony miało to trwać miesiąc, moze dwa i koniec, ale on chciał wiecej i wiecej a ja nie potrafiłam sie oprzeć. Długo próbowałam sie bronić, byc zimna, zadnych uczuć ale on zaczal byc coraz bardziej czuły coraz wiecej wyznań i po 7 miesiącach on wyznał ze mnie kocha. Ja w tedy jeszcze nie czułam milosci ale po kolejnych 2 zdałam sobie sprawę ze on staje sie dla mbie coraz wazniejszy. Mimo to chyba juz kilkanaście razy mówiłam ze to koniec, ze ja tak nie moge dłużej ze nie potrafie byc ta druga ze on ma zonę i ja kocha ze nigdy jej nie zostawi a ja nie moge tkwi w takiej sytuacji wiecznie. Zawsze akceptował decyzje, ja sie od razu czułam silniejsza, oddychałam z ulga i zaczelam wracac do normalności.. kiedy on zawsze wracał i prosił ze to nie koniec ze on non stop o mbie mysli ze to ze tamto. Ja miałam to samo, serce miękko i znow od nowa. Tak w kółko. W lecie powiedział mi ze chciał zerwać z zona ze z nia rozmawiał kilka razy na ten temat ze były dyskusje ale musze poczekać. Powiedziałam ze rozumiem, ze małżeństwo nie konczy sie z dnia na dzien zwłaszcza jak ma sie wspólny dom wspólny biznes duża rodzine (na szczęście brak dzieci) i wiele ich łączy plus sentyment i zona kest naprawde wspaniała kobieta.. jednak po 2 miesiącach zauważyłam ze miedzy nimi jest wszystko tak samo, ze szukają nowego Donu dla siebie, snują plany. Pękło mi serce. Powiedziałam mu co widzę, a on na to ze teraz to niemożliwe ze z nia skończy. Tego nie rozumiem do końca najpierw mowi ze podjął decyzje ze chce mnie i niby zaczyna zrywać z zona a potem ze niemożliwe. Widocznie podczas tych dyskusji cos go ruszyło. Poczułam sie oszukana odczuwałam zlosc a na widok jego z zona ogromna zazdrość. Codziennie walczyłam zeby zachować twarz spokój ale czasami nie wytrzymywałem i wybuchałam kłóciliśmy czasem go czymś zranilam bo szczerze mówiłam co mysle i widzę. Jednak w pewnym momencie zdałam sobie sprawę ze nie poteafie byc na niego długo zła. Ze jak po kłótni odejdzie a ja ochłonę to pragnę tylko go złapać przytulić przeprosić błagać o przebaczenie. Ze mam tak duzo ciepła dla niego w sobie. I ze nie potrafie byc nawet na moment spokojna jesli miedzy nami bie jest dobrze. Po prostu mi bardzo na nim zalezy. Oststnio sie spotkaliśmy miało byc jako przyjaciele choc oboje wiedzieliśmy od poczatku jak to sie skończy. Było tak cudownie ze tego nie da sie opisać 100% połączenie szczęście no wow. Podczas seksu mówił ze jestem jego żebym poczekała na niegona sytuacje żebym nie szukała innego faceta błagał żebym mu obiecała ze będę czekać.. wiem ze mbie kocha ale wiem tez ze kocha zonę. Następnego dnia spytałam jak to wyglada czy wrócił do zony normalnie a on ze tak. Ja przez cały czas myslalam ze on sie moze troche od niej odsunął.. nie zrywa ok, ale uczucie sie wypaliło czy cos a on potwierdził to wszystko co widzę. Ze zona go przytula całuje wszystko i ze jak to zobaczę to mam noe wariować. Jak noe wariować na taki widok??! Mowię mu jak moze całować mnie i zonę w tym samym momencie dotykać. Seksu twierdzi ze nie uprawiają juz od miesięcy bo on moze teraz tylko ze mną. Ból w sercu nie do opisania. Wieczorem po raz kolejny skończyłam to. Powiedziałam ze to dla mbie za wiele ze nie wodze perspektyw ze on rzuci zonę dla mnie, jak mowię ze kocha ja to nigdy nie przeczy, ze dla mnie to nie do przejścia byc ta druga w doskoku i pragnę go, ale zawsze widzę w wyobraźni jego zonę i nie moge. On oczywiście ze załamany ze mnie kocha ze mam

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Eternity
    ~Eternity
    Napisane 27 listopada 2016 - 06:48
    Jego serce ze mieszkam w jego sercu ze on mysli o mnie ze mysli czego potrzebuje ze mi pomoże i takie tam. No i nie wiem na jak długo to utrzymamy bo zawsze jest tak samo. Mowi ze cierpi ale akceptuje a potem wraca i błaga.. a ja musze zpstacnsilna dla samej siebie.
    Kocham go dlatego tyle razy dopuszczalam go do siebie z powrotem pozwalałam na każdorazowe łamanie mi serca na poniżanie sie w roli kochanki ale juz dosc tego. Jesli on nie potrafie ubrać nie potrafi po męsku zerwać z zona to jaka jest perspektywa na pózniej? Chyba żadna? Powiedziałam mu ze moje zycie jest teraz a nie za 10 lat koedy MOZE bedzie gotowy. A on tez widzie ze ja miękka dla niego jestem wiec zawsze moze wrócić i moze miec 2 kobiety na raz. Sam powiedział ze zaakceptował sytuacje i on bedzie miał 2. No to musi szukać innej drugiej bo ja tego nie akceptuje.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~gość
    ~gość
    Napisane 29 listopada 2016 - 16:24
    Eternity, piszesz :
    -nie wiem, co robić..
    -Żadne z nas nie myślało o konsekwencjach, ja to traktowałam jak zabawę, żeby sprawdzić, jak to jest..
    -Z mojej strony miało to trwać miesiąc, może dwa i koniec,

    -No to musi szukać innej drugiej bo ja tego nie akceptuje.

    Doskonale wiesz, co masz robić.
    Wiesz już, jak to jest.
    Bądź konsekwentna. Koniec.
    Nie martw się, on znajdzie kogoś, kto to zaakceptuje.

    Miałaś złe intencje w sumie. ale się zaangażowałaś, gdybyś rozstała się z nim po kilku miesiącach, jak planowałaś, a on by się zaangażował, to on by tu teraz pisał, a nie Ty..
    Padło na Ciebie,
    Masz nauczkę.
    A co do porządnej dziewczyny? Uważasz, że byłaś i już nie jesteś, czy byłaś i jesteś.nadal?
    Porządne dziewczyny, nie mają takich problemów.
    Pomyl, następnym razem.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Eternity
    ~Eternity
    Napisane 01 grudnia 2016 - 19:49
    Masz racje, ja sie chciałam rozstać 6 miesięcy temu kiedy jesCze bie było za pozno koedy ja jesCze nie kochałam ale on nie pozwalal mi odejść. Oczywiście to tylko głupie usprawiedliwienie bo siła mbie nie trzymał, ja próbowałam byc twarda konsekwentna, zwykle jestem ale okazuje sie, ze nie w sprawach sercowych.. jeden jegondotyk, czułość, słowa i za kazdym razem sie dawałam. Z jednej strony wierzyłam ze on mbie zatrzymuje tylko dla seksu a z drugiej wierzyłam ślepo w to co mowi.
    Co do moich intencji to tak naprawde nie było zadnych. Nigdy przygód nie szukałam, związku nie chciałam, od milosci uciekałam. Nigdy mi do głowy nie przyszło zeby tak skończyć. Dzis nie potrafie sobie wybaczyć. Jednak energia i chemia jaka jest miedzy nami jest wyczuwałam na kilometr i ani on ani ja nie potrafiliśmy sie oprzeć. Facet ma 40 lat zona jest jego 3 partnerka nigdy nie miał 2 i nigdy nie chciał wiec to tez nie babiarz. Tylko dlaczego bie pozwolil mi odejść koedy ja chciałam?? Wiedząc ze nic zbitego nie bedzie? I jeszcE jedno: rozmawiał wielokrotnie z zona ze chce zakończyć związek. Powiedział o mbie swoim 2 przyjaciołom. Ja dlatego zostałam w tym dłużej bo uwierzyłam ze on traktuje mbie poważnie. Nagle stwierdza ze teraz to niemożliwe i wraca do zony. Mowi ze nie na 100% bo seksu nie uprawiają juz od dawna bi on chce tylko mnie.. błaga żebym nie szła do innego faceta żebym poczekała na niego bo ja jestem jego. Ale potem idzie do zony daje buzi jakby nigdy nic. NIE ROZUMIEM. Sam nie weźmie drugiemu bie da a mnie która biby tak kocha codziennie wodzić otępiająca i nic z tym bie robi. Spytałam go na co te gadki te błagania i sceny. No bo to prawda usłyszałam bo chce ciebie. Ale przeciez jakby chciał to by cos w tum kierunku zrobił a nie mówił ze on teraz bedzie miał 2. Jak mogłam tak dać sie nabrać

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Eternity
    ~Eternity
    Napisane 01 grudnia 2016 - 19:51
    Co do ostatniego pytania. Uważam ze byłam i jestem porządna. Ta sytuacja to był występek zboczenie z drogi ale wróciłam z powrotem na właściwa tylko sie jeszcze musze do końca otrzepać. Cos mbie zaćmiło ale wiem jedno. To nie dla mbie i nigdy wiecej tego bie powtórzę.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Eternity
    ~Eternity
    Napisane 01 grudnia 2016 - 19:55
    Przepraszam pisze z telefonu i czasem wskoczy bie to co trzeba. W pierwszym poście pod koniec miało byc zdanie: sam nie weźmie drugiemu nie da a mbie która tak niby kocha widzi codziennie cierpiąca i nic z tym nie robi.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~nadzieja
    ~nadzieja
    Napisane 02 grudnia 2016 - 17:00
    Sama napisałaś NIBY kocha..
    Niestety dałaś się nabrać, nie Ty jedna.
    Takich min pełno w życiu, trzeba być po prostu ostrożnym. Ty wdepnęłaś.
    Nie uważam też, że Ty go kochasz..
    Tak czujesz, bo Ci się wymyka, bo było wspaniale a już nie jest.. i nie będzie już niestety..
    Jesteś uzależniona tylko.
    Na pocieszenie, mogę Ci powiedzieć, że z tego da się wyjść. Musisz tylko pojąć, że manipuluje Tobą ( niestety trudno w to uwierzyć) i myślę, że sam chce już by to się skończyło ( nie mylić z, chce sam zakończyć) Ty masz to zrobić, a on będzie ofiarą, porzuconym facetem, który chce a nie może.. tak to działa niestety.. on Ci nie pomoże, będzie utrudniał, ale nic to nie ma wspólnego z miłością..

    Jedyna rada, jaką mogę Ci dać, to zmienić jego imię w telefonie ( jeżeli jeszcze posiadasz) na... i tu dowolna interpretacja, coś co Ciebie tylko może zniechęcić.. np. trucizna, wirus, niebezpieczeństwo, gad..itp..
    A gady,akurat mają to do siebie, że lubią się wygrzewać w słoneczku, jak zajdzie, przepełzają na inny kamień..
    Nic tak faceta nie irytuje jak nieszczęśliwa kobieta. i nie znoszą wprost wyrzutów sumienia..
    tam gdzie kobieta zadowolona, tam facetów tłum..
    Chyba zostałaś sama. Szukaj pomocy u specjalistów od uzależnień. To nic innego, uwierz mi..
    Trzymaj się.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Eternity
    ~Eternity
    Napisane 03 grudnia 2016 - 18:07
    ja poproszę tylko o jedno: czy ktos moE mi do cholery to wytłumaczyć, najlepiej płeć męska. Rozstaliśmy sie juz, tym razem na prawdę miało byc na dobre. Oczywiście wyszło to ode mnie. Przeslismy ma stosunki zawodowe i stopę przyjacielska. Obiecał nie wracac do tematu i przystopować (to on zawsze mnie "dopadał" gdzieś po katach, kombinował etc) obiecał ze wytrzyma bez seksu (to było dla mbie najtrudniejsze). Powiedział ze musimy poczekać z sytuacja, ze dla niego to nie koniec, ze bedzie mbie kochał do końca zycia i żebym ja ba niego poczekała bój wetem jego.. ja juz nie chce dalek byc nawiną wiec uznałam ze to jednak koniec na dobre bo wrócił donżonu. Dzis po dokładnie tygodniu, korzysta z okazji ze jesteśmy sami no i znow.. za rece mnie łapie, przytula mowi ze kocha.. ale nic wiecej bo wie ze ja tego bie chce, nie w takiej sytuacji. No i kurna co nim kieruje?? Ja sie próbuje pozbierać zaczac znow żyć normalnie przestać płakać przestać byc zazdrosna o jego zonę i zapomnieć o wszystkim a on mi nie daje!! Dla seksu? I tak go juz ode mbie bie dostanie on wie o tym i sam powiedział ze juz z tym nie bedzoe wychodził. Dałby se spokój moze na kaDym kroki znaleźć chętna ale on nie bo on mowi ze on chce tylko mbie. Ale od
    Zony tez nie odejdzie. Myslalam ze faceci sa bardziej honorowi ze juz by dał sobie spokój a nie, jak sam mowi, .ze przy mbie jest jak 15latek który błaga sie i prosi..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ada
    ~Ada
    Napisane 04 grudnia 2016 - 00:32
    ~Eternity napisał:
    No i kurna co nim kieruje?? Ja sie próbuje pozbierać zaczac znow żyć normalnie przestać płakać przestać byc zazdrosna o jego zonę i zapomnieć o wszystkim a on mi nie daje!! Dla seksu?


    Co nim kieruje ? Władza. To typowy manipulant. Sprawuje nad tobą kontrolę emocjonalną. Uwiódł cię i ma nad tobą władzę. Zauważ że jest 15 lat starszy i 15 lat bardziej doświadczony. Ty nie chcesz ale on chce i ty ulegasz. Nie da ci spokoju. Za każdym razem będzie sprawdzał czy ma na ciebie wpływ, nawet, a może właśnie wtedy kiedy wyjdziesz za mąż za kogoś innego. Ja na twoim miejscu zmieniłbym pracę by go nie widywać nawet przypadkowo. Nie da ci spokoju jeśli ty się od niego nie odetniesz definitywnie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Moon
    ~Moon
    Napisane 04 grudnia 2016 - 08:20
    Podstawowe pytanie dlaczego kocha sie dwie kobiety dwuch mezczyzn. Bo ten pierwszy juz nam przestał wystarczać i pojawił die drugi człowiek. W zdrowym zwiazku nie ma luki na innych jeste wzajemność i tyle.
    Jak człowiek mowi kocham ja i ciebie jego i ciebie chce żyć w trójkoncie i musli wyłącznie o dobie. Gdyby kochał nie ranił by. Kocha sie dzieci, partnera, rodziców to nie wbija im sie noży w serce dla zabawy.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook