Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

czy można kochać dwie kobiety?

Rozpoczęte przez ~jaśko, 04 wrz 2012
  • ~Nina
    ~Nina
    Napisane 25 marca 2015 - 21:26
    Kasiiia
    Czy po tym czasie coś się wyjaśniło
    Bo mam podobną sytuację ;)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Moon
    ~Moon
    Napisane 25 marca 2015 - 22:18
    Nie kochasz zony gdybys ja kochał bys jej nie zdradzał i juz !!! Rawda stara jak swiat!!! Boisz sie stracić swój ciepły bogaty ubrany ugotowany uporządkowany stały swiat dlatego "masz" dwie kobiety. Łatwiej ci pewnie było namówić na sex jakaś wypuszczona łaskę niz przełamać ograniczenia czy bariery zony. Zreszta to w dwie strony działa. Standardzik. Jak znajdziesz kobietę ktora pokochasz to z dnia na dzien pizdniesz kochanke i zonę i zostawisz swój ubrany ugotowany zadbany swiat i pójdziesz w nieznane.
    Duzo na ten temat czytałam głownie na forum net kobiety - polecam.
    Chociaż trzeba mieć mega nerwy zeby czytając niektóre "porażające" historie kobiet mie chcieć zniszczyć wszystkich facetow

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Nina
    ~Nina
    Napisane 01 kwietnia 2015 - 22:22
    jaśko
    ciekawa jestem jak sprawy się poukładały

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Tomek
    ~Tomek
    Napisane 07 października 2015 - 03:19
    Czy znacie(pytanie do płci męskiej,bo kobiety jak dla mnie to zazdrosna, ograniczająca wolność i zawistna płeć,więc nie potrzeba mi raczej rada takich kobiet,bo od takich można dostać podstępną złą radę a wyglądającą z pozoru na dobrą i później tylko płacz pozostaje)jakieś kluby czy bary oprócz klubów dla gejów,do których chodzą sami mężczyźni? Miejsca stworzone tylko dla mężczyzn,gdzie kobiety nie mają wstępu,bo nie lubię nachalnie podrywających bab i szukam miejsc w Polsce gdzie można spokojnie spędzić czas bez towarzystwa płci przeciwnej.Mój nr jakby ktoś miał ochotę wysłać mi sms-em propozycje bo nie zawsze siedzę na forum: 532-157-322.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Tomasz
    ~Tomasz
    Napisane 07 października 2015 - 03:55
    I mam jeszcze jedno pytanie dla sprytnych informatycznie, jak rozpoznać czy partnerka mnie szpieguje mając zakusy na zakładanie kontroli rodzicielskiej czy jest założona,albo inny program szpiegowski? Nr:532 157 322

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Moon
    ~Moon
    Napisane 07 października 2015 - 19:38
    Tomasz czy ty sie reklamujesz? Nie załapałam w jakim kontekście piszesz podając swój telefon.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Raf
    ~Raf
    Napisane 05 grudnia 2015 - 02:49
    Mam wielki problem. Historia zaczęła się 17 lat temu, zakochałem się do szaleństwa, po kilku miesiącach zostawiła mnie właściwie dla swojego byłego. Bardzo ją kochałem, nie chciałem aby cierpiała, nie walczyłem, ponieważ uznałem, że ja nie jestem wystarczająco dla niej dobry. Stwierdziłem, że z tamtym będzie szczęśliwsza. Cierpiałem, wzdychałem, błąkałem się, aż w końcu po różnych związkach zostałem z jedną kobietą, która jest moją żoną (mamy dziecko). Odezwała się niedawno moja pierwsza miłość, okazało się, że dokonała złego wyboru, a ja nie walcząc o nią, przyczyniłem się do jej nieszczęśliwego życia. Jej uczucie do mnie wracało, moje również w czasie tej rozłąki, można powiedzieć że się przeplatało. Teraz strasznie cierpię, kocham obie, nigdy nie dbałem tak o siebie, jak o innych. Obojętnie, którą wybiorę, jedną z nich skrzywdzę. Proszę pomóżcie, doradźcie, bo sam z tym sobie nie poradzę.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Cecylia
    ~Cecylia
    Napisane 05 grudnia 2015 - 06:37
    Jestem też z takiej układanki, z tymże, to ja jestem tą dziewczyną..

    Też nie walczył o mnie, uznając, że będę szczęśliwa z innym, mało tego, został świadkiem na moim ślubie. Kochał mnie bardzo. Ale ja go nie kochałam. I uwierz mi, na tamten czas, nic nie mógł zrobić, Jakakolwiek walka nic by nie dała, A zatem nie wyrzucaj sobie, że w jakikolwiek sposób przyczyniłeś się do jej nieszczęśliwego związku.
    Popełniłeś jeden błąd, zanim się ożeniłeś, trzeba było się z nią spotkać i skonfrontować wasze uczucia, może gdyby wówczas powiedziała, że nie jest szczęśliwa, a Ty byś zawalczył, to bylibyście dziś razem?
    Tak się nie stało jednak, pokochałeś inną osobę i macie dziecko.
    Zauważ jedno, kiedyś wybrałeś jej szczęście ponad swoim, dlaczego ona dziś nie wybiera Twojego, nie powinna mówić co do Ciebie czuje.. myślała wtedy o sobie i myśli nadal tylko o sobie..
    Uważam, że skoro wtedy wam się nie udało, teraz również się nie uda..
    Jedno jest pewne, nigdy wcześniej ani tym bardziej teraz , nie kochała Ciebie tak jak Ty ją kochałeś.
    Kiedy postawisz na ten związek, odejdziesz od żony, stracisz co masz.
    Nie zapominaj jednak, że kiedyś coś nie odpowiadało jej w Tobie i po krótkim czasie zachłyśnięcia się powrotem, stare problemy wrócą..
    Jest wysoce prawdopodobne, że ponownie Cię zostawi.
    Gdyby naprawdę Cię kochała, byłaby teraz "przyjaciółką rodziny", Twoją dawną znajomą, a wasz ewentualny powrót do siebie powinien być tylko i wyłącznie z Twojej inicjatywy..
    Reasumując, nauczyłeś się żyć bez niej, to żyj dalej..To nie jest miłość, dla której warto coś poświęcać..
    Masz cudowne wspomnienia, nie trać ich..


    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Artur50d
    ~Artur50d
    Napisane 21 grudnia 2015 - 10:07
    Witam,
    czytam to forum od początku i jakoś nie mogę dojść do najnowszych postów, więc może wrzucę swoje 3 grosze. Tak uważam że można kochać dwie kobiety. Jedyny problem to definicja słowa miłości. Już piszę co mnie spotkało.
    Jestem żonaty od około 20 lat, uważam że dość dobrze rozumiemy się z żoną, doszliśmy do wielu kompromisów, w tej chwili oceniłbym nasze współżycie jako dość udane. Ja za to zapłaciłem pewną cenę. Otóż seks. Tak wiem, kobiety zaraz mnie zakrzyczą. Od wielu lat mam znacznie większy temperament niż żona, były wielokrotne próby naprawy kwiatki sratki , romantyczność, pomagało na chwilę i potem znowu to samo. Teraz jest to niepodejmowany temat. A stało się że od pewnego czasu pozwalałem sobie na uzupełnienie - jak to mówi się, jak nie dostaniesz w domu to... nie chciałem się angazować więc były to krótkie raczej formy. Co ciekawe w tym czasie moje stosunki z zoną kwitły, zatem wyglądało ze lekarstwo jest dobre.
    Jednak od pewnego czasu pojawiła się kobieta która znaczy dla mnie więcej niż tylko seks, choć ten jest rzeczywiście super.
    Nigdy nie narzekałem do kogoś innego na moją żonę , nie jestem z tych co wywołują uczucia oj jakiś Ty biedny..
    Co Wam powiem, ludzie często mylą miłość z poczuciem własności, jesli się od tego uwolnić to jest dużo lepiej. Oczywiście życie w konspiracji nie jest lekkie ale ... warto.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Kriss
    ~Kriss
    Napisane 21 grudnia 2015 - 14:41
    Ja jestem 18 lat po ślubie i mam dokładnie to co Artur, tzn wszystko poza namiętnością super. Od kilku lat coraz trudniej mi zaakceptować letnią temperaturę mojej żony i mam wrażenie że z każdym miesiącem bliżej mi do myśli o znalezieniu uzupełnienia.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Wojtek zsx
    ~Wojtek zsx
    Napisane 21 grudnia 2015 - 19:22
    ...można kochać wiele kobiet i wiele ubóstwiać:-) a wszystko zaczyna się na paylove...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Moon
    ~Moon
    Napisane 22 grudnia 2015 - 15:14
    ~Artur50d napisał:


    Jednak od pewnego czasu pojawiła się kobieta która znaczy dla mnie więcej niż tylko seks, choć ten jest rzeczywiście super.
    Nigdy nie narzekałem do kogoś innego na moją żonę , nie jestem z tych co wywołują uczucia oj jakiś Ty biedny..
    Co Wam powiem, ludzie często mylą miłość z poczuciem własności, jeśli się od tego uwolnić to jest dużo lepiej. Oczywiście życie w konspiracji nie jest lekkie ale ... warto.

    Widzisz, zawsze w którymś momencie znajdzie się osoba która zauroczy faceta, na początku zwykły sex za prezenty a potem buuuum.
    Odejdź od żony uczciwie zanim się dowie i to ja zrani. Kochance powiedz "poczekaj miła" złóz papiery o rozwód i po rozwodzie ułóż sobie życie z ta druga.
    Kochanka z uzupełnienia stała się pomysłem na życie. Zawsze się tak kończy uzupełnianie związku w ten sposób. Widocznie żadna wcześniej z poznanych kobiet do sexu nie była tak atrakcyjna i juz...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Moon
    ~Moon
    Napisane 22 grudnia 2015 - 15:20
    ~Raf napisał:
    Teraz strasznie cierpię, kocham obie, nigdy nie dbałem tak o siebie, jak o innych. Obojętnie, którą wybiorę, jedną z nich skrzywdzę. Proszę pomóżcie, doradźcie, bo sam z tym sobie nie poradzę.


    Uważam jak Cecylia, ot dziewczyna znudziła się swoim obecny mężem czy facetem i zapragnęła ciebie wykorzystać. Jesteś łatwym łupem, była z tobą zna ciebie wie jak podejść. Wg mnie mega wyrachowanie ubrane w słowa miłości. Może też podszyte podejrzeniem ze masz pieniądze.
    Pełno tego było po uruchomieniu Naszej klasy - stare miłości sfrustrowane i mówiące "źle wybrałem/am" nie daj sobie zniszczyć życia.
    A jeżeli już z żoną cie nic nie łączy odejdź i zacznij nowe życie z czysta karta. Bo trafisz na kobietę która pokochasz naprawdę. Dzieckiem się nie martw. Lepszy ojciec szczęśliwy i obecny obok niż sfrustrowany dom na codzień.
    Wiem co mowię mam syna 7 lat i córkę 14 lat.
    Badź uczciwy a zobaczysz ze wygrasz.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Bambi
    ~Bambi
    Napisane 23 stycznia 2016 - 15:51
    Drodzy Panowie, mam nadzieję, że znajdzi się kilku, którzy odpowiedzą na moje pytania. Głównie chodzi mi o takich po 40-stce. Kilka dni temu przyłapałam mojego męża na wysyłaniu SMS-a domswojej koleżanki z pracy o treści najkrócej mówiąc, że kocha, że jest jego jedyną, że marzy o jej pocałunku, itp... Przyciśnięty przeze mnie przyznał się, że pisał do niej od kilku miesięcy, ale że to były "tylko słowa", że wcale jej nie kocha i nie kochał, że to podnosiło jego poczucie wartości, że taki głupi wiek przechodzi (40 lat i kilka mies) że tylko mnie kocha i pragnie, ze nigdy o tamtej nie myślał w sensie seksu, że raz tylko ją pocałował w usta na pożegnanie po jakiejś imprezie firmowej, bo był pod wpływem... Dodam, że podobno ona wcale na niego nie leciała, bo kocha męża (rzekomo mówiła mojemu o tym i żeby przestał do niej pisać) Odkryłam to tydzień temu i od tej pory nie wiem, co mam robić... Wyjechałam z dziećmi na kilka dni na ferie, przez ten czas było mi dobrze, odpoczęłam psychicznie, ale wczoraj wróciiłam i znowu czuję ten kamień w środku... Nie jem, nie mogę spać bez prochów... Tak bardzo mnie zranił tym, że byłam oszukiwana... Dla mnie to zdrada, bo jego myśli zajmowała inna kobieta, pewnie o nie marzył, śnił... On twierdzi, że nie... Jak mu znowu uwierzyć? Jak zaufać, mam go cały czas kontrolować? Ja nie chcę takiego życia! On mnie ciągle przeprasza, przyznał się, że to był błąd i zrobi wszystko, abym mu znowu ufała, błaga o jeszcze jedną szansę... Jesteśmy razem od 18 lat, mamy dzieci... Czuję się poniżona i podeptana, mam ranę w sercu. Najgorsze jest to, że on z nią pracuje- kazałam mu zmienić miejsce (wewnątrz zakładu), poszedł do kierownika, ale to nie jest taki proste... Nie mogę znieść tego, że będą się widzieć codziennie, choć obiecał mi że nie będzie z nią utrzymywał żadnego kontaktu... Rozmawiałam z nim szczerze, czy to moja wina, że się zadurzył. Mówi, że nie, żeniczego mu z mojej strony nie brakowało, ja też tak uważam. Seks,był zawsze udany, szczególnie w ostatnim roku, co ciągle podkreślał, nie było rutyny, nudy, bawiliśmy się seksem oboje... Więc tym bardziej nie rozumiem DLACZEGO...!!?!!! On nie potrafi mi tego wyjaśnić, twierdzi, że w pracy w ogóle z nią na ten temat nie rozmawiał, że tylko te SMS-y były z wyznaniami... Teraz zaklina się, że to uczucie do niej, to nie była żadna miłość, tylko przelotne zauroczenie, że tylko mnie zawsze kochał i kocha z głębi serca... Chcę mu wierzyć, ale boję się... I pytanie do Was: czy rzeczywiście facet po 40-tce przeżywa jakieś załamania poczucia własnej wartości, że chce widzieć w oczach innych, że nadal jest atrakcyjny.? Wytłumaczcie mi to, proszę, może będzie mi go łatwiej zrozumieć...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Eulalia
    ~Eulalia
    Napisane 01 lutego 2016 - 05:08
    A co by się stało, gdybyś Ty się dowiedział, że od dawna żona prowadzi takie "uzupełniające" życie!? Że jej Twój temperament nie wystarczał, nie zaspokajał jej seksualnych potrzeb, więc musiała sobie znaleźć przyjaciela? Dlatego wasz sex był udany, bo ona była zaspokojona, tyle, że nie przez Ciebie? Potrafisz wczuć się w jej skórę, poczuć to, co jej robisz? Kiedyś to ona znaczyła to "coś więcej" niż tylko seks, prawda? Bo to ją przecież wybrałeś na swoją żonę! Wiesz co? Faceci to tchórze! Boją się odejść do kochanki, bo po pewnym czasie się przekonują, że ta, która zawsze pięknie wyglądała na sex-randkach też ma swoje wady, też ma worki pod oczami, gdy nie prześpi nocy, też ją czasem boli głowa, też ma humory związane z hormonami, też czasem ma wzdęcia i pierdzi, i czasem jej śmierdzi z ust! Tylko że tego nie widać, jak umawiasz się z nią na godzinkę, kiedy ona już tylko "leży i pachnie"! I to w okolicznościach romantycznego blasku świec, beztroski i swobody. Kiedy nie musisz się z nią zastanawiać, czy dzieci mają co na tyłek włożyć, czy gaz zapłacony i czy w ogóle starczy do "pierwszego"!? To wychodzi potem, jak zacznie się prawdziwe życie! A wtedy stwierdzisz, że jednak żona radziła sobie lepiej i lepsze obiady gotowała i Cię trzymała za rękę w chorobie i jeszcze kochała jak nikt! I zaczniesz szukać następnej. Myślę, że to Ty mylisz fascynację czyjąś osobą z miłością! A jeśli nie - to nie bądź tchórzem i odejdź od żony jak mężczyzna! Daj jej szansę na ułożenie sobie życia na nowo, bo chyba na to chociaż od Ciebie zasługuje! Na szacunek, że była Twoją żoną!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Eulalia
    ~Eulalia
    Napisane 01 lutego 2016 - 05:13
    Do - Artur50d:

    A co by się stało, gdybyś Ty się dowiedział, że od dawna żona prowadzi takie "uzupełniające" życie!? Że jej Twój temperament nie wystarczał, nie zaspokajał jej seksualnych potrzeb, więc musiała sobie znaleźć przyjaciela? Dlatego wasz sex był udany, bo ona była zaspokojona, tyle, że nie przez Ciebie? Potrafisz wczuć się w jej skórę, poczuć to, co jej robisz? Kiedyś to ona znaczyła to "coś więcej" niż tylko seks, prawda? Bo to ją przecież wybrałeś na swoją żonę! Wiesz co? Faceci to tchórze! Boją się odejść do kochanki, bo po pewnym czasie się przekonują, że ta, która zawsze pięknie wyglądała na sex-randkach też ma swoje wady, też ma worki pod oczami, gdy nie prześpi nocy, też ją czasem boli głowa, też ma humory związane z hormonami, też czasem ma wzdęcia i pierdzi, i czasem jej śmierdzi z ust! Tylko że tego nie widać, jak umawiasz się z nią na godzinkę, kiedy ona już tylko "leży i pachnie"! I to w okolicznościach romantycznego blasku świec, beztroski i swobody. Kiedy nie musisz się z nią zastanawiać, czy dzieci mają co na tyłek włożyć, czy gaz zapłacony i czy w ogóle starczy do "pierwszego"!? To wychodzi potem, jak zacznie się prawdziwe życie! A wtedy stwierdzisz, że jednak żona radziła sobie lepiej i lepsze obiady gotowała i Cię trzymała za rękę w chorobie i jeszcze kochała jak nikt! I zaczniesz szukać następnej. Myślę, że to Ty mylisz fascynację czyjąś osobą z miłością! A jeśli nie - to nie bądź tchórzem i odejdź od żony jak mężczyzna! Daj jej szansę na ułożenie sobie życia na nowo, bo chyba na to chociaż od Ciebie zasługuje! Na szacunek, że była Twoją żoną!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~lovekrove
    ~lovekrove
    Napisane 14 lutego 2016 - 18:08
    Biedna Bambi. Każdy zdradzający mąż przyzna się tylko do tego, na czym żona go przyłapała. Jak znalazła smsy to tylko do smsów. Moim zdaniem znudziłaś się mężusiowi, to się zabujał w innej, ale nie obwiniaj się. To wyłącznie jego wina.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Bambi
    ~Bambi
    Napisane 15 lutego 2016 - 20:48
    Drogi(-a) lovekrove, dzięki za odpowiedź. Bambi nie jest biedna, Bambi stała się bogatsza w przeżycia i szykuje słodką zemstę... Zobaczymy, kto teraz będzie biedny...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~TESKA
    ~TESKA
    Napisane 06 maja 2016 - 20:09
    KOCHAM MEZCZYZNE KTÓRY JEST Z ZONA 36 LAT NIE ODEJDZIE OD NIEJ BO TO ONA BYLA GDY BARDZO ZACHOROWAL, TO ONA DALA MU SYNA ,TO ONA PRZEZ TYLE LAT DBALA O NIEGO ,I ROZUMIEM TO . TERAZ WIEM ZE GDYBYM POWIEDZIALA ZEGNAJ ZALAMAL BY SIE KOCHA NAS OBIE I CIAGLE TO POWTARZA ,WIERZE MU ,ONA DAJE MU DOM RODZINE A JA ? ZE MNA POGADA NA WSZYSTKIE DRECZACE GO TEMATY , NIE WYOBRAZA SOBIE BY NIE ZADZWONIC CODZIENNIE DO MNIE , ZONA 62 LATA W ŁÓZKU NIE DAJE MU BTEGO CO JA , TO
    ZE MNA IDZIE DO LÓZKA CZY MI TO ODPOWIADA ? TAK ALE JEST CIEZKO BO NIE MA GO WTEDY GDY GO POTRZEBUJE , ALE WIERZE W TO ZE MOZNA KOCHAC 2 KOBIETY ,JAK I DWÓCH MEZCZYZN

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Leszczu
    ~Leszczu
    Napisane 20 sierpnia 2016 - 15:47
    Witam wszystkich!
    Kontynuując ten trudny i skomplikowany temat postaram się opisać swoją sytuację. Mam 34 lata, jestem z moją kobietą 15 lat razem, z czego 8 po ślubie, mamy 2 wspaniałych synów. Rozumiemy się znakomicie na płaszczyźnie codzienności - obowiązki, dzieci, praca, wspólne wychowanie, wakacje, spotkania z rodziną, przyjaciółmi. Potrafimy być odpowiedzialni, mamy podobne poczucie humoru, znamy się jak łyse konie, potrafimy ze sobą flirtować. To co między nami nie gra to - zainteresowania, pasje, temperament, porozumienie na płaszczyźnie mentalnej i refleksyjnej. Tak się złożyło, że ja mając pracę związaną z ciągłym przemieszczaniem się i klientami poznałem kogoś, mimo że sam nie szukałem. No i od rozmowy do rozmowy jak nietrudno się domyślić ta osoba dokładnie uzupełnia to ,czego brakuje mi u mojej żony - jest totalnym "krejzolem", 10 lat młodsza, świetny seks, idealny wygląd, porozumienie duchowe, kobieta na "tak", niezależna, dobrze zarabiająca, z pasjami i zamiłowaniem do wolności. Nie chodzi o pieniądze, rozbijanie rodziny - o wszystkim jej powiedziałem na samym początku, czyli w jakiej jestem sytuacji prywatnej. Totalna szczerość od początku - i co? Tak nas do siebie ciągnie, że czuję się jak w matrixie, z jedną super, z drugą też. To dopiero się ciągnie od 2 miesięcy, ale nie wiem co będzie dalej. Mam wrażenie, że chcę mieć ciastko i zjeść ciastko, a tak się nie da. Nawet ona wie, że ja mam taki pogląd na tę sprawę i to akceptuje, co jeszcze bardziej sprawia, że mi imponuje. Ehh... wcale nie szukałem, ale poznaliśmy się za późno, cholernie za późno... życie:-(

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook