Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Romans i zdrada

bez zobowiązań

Rozpoczęte przez ~Wiki, 22 paź 2013
  • ~Petrik
    ~Petrik
    Napisane 02 listopada 2013 - 21:51
    ~Ramona napisał:
    Na tym forum, a zwłaszcza w ostatnich wpisach wyłaniają się dwie kategorie osób, jedni to ci szczęśliwi w życiu albo jedynie udający szczęśliwych i drudzy którzy piszą o swoich życiowych niedoskonałościach i porażkach.
    SZCZĘŚLIWCY!!! kto wam dał prawo do osądzania i krytykowania. Uważacie ze jesteście lepsi bo się wam udało? Uważacie, że macie Patent na życiową mądrość a reszta to głupcy, których trzeba leczyć? Uśmiałabym się gdyby za jakiś czas, któreś z was stanęło po drugiej stronie barykady jako skrzywdzona, porzucona, zdradzona biedna istota. Czy wtedy też bylibyście tacy mądrzy????

    Nie obudzimy się z ręką w nocniku i będziemy mądrzy. Bo żyjemy w świadomych związkach.....już bardzo długo. Dla większości piszących tutaj np. 20 rocznica ślubu to zupełna abstrakcja.Coś nie do osiągnięcia. A ja ją będę obchodził za 4 lata razem z moją ukochaną żoną i jestem pewien, że oboje uśmiechnięci i z szampanem w ręku. Bo ja o to dbam, Oboje o to dbamy. I nie jest to kwestia jakiegoś durnego przypadku typu : trafiło się, udało się, tylko jest to świadome wzajemne kochanie. Ale jak się w dorosłym życiu nie rozumie takich rzeczy to się już nie zrozumie. Właściwie szkoda pisania. Tylko wy wszyscy życiowi mądrale którzy potraficie odnosić sukcesy wszędzie tylko nie z własnym partnerem, choćbyście nie wiem jak się tutaj upisali to i tak nie doświadczycie prawdziwej miłości, bo wy nie wiecie jak. I zamiast się zapytać jak, to się mądrzycie. Tylko ,że jakimś dziwnym sposobem ja mam szczęśliwy, stały związek a wy nie. Żyjcie sobie jak chcecie, tylko nie wypisujcie pierdół jak to miłość jest ślepa i przemijająca i, że związek dwojga ludzi polega na życiu w swoich własnych skorupach biorąc tylko to co nam pasuje, bo ktoś tam kiedyś skrzywdził. Ogarnijcie się i weźcie d*py w troki a nie użalajcie się i nie współczujcie sobie nawzajem bez końca.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ramona
    ~Ramona
    Napisane 02 listopada 2013 - 22:06
    Petrik, przy 16 rocznicy byłam tak samo pewna jak Ty, 20 rocznicę jeszcze tez świętowałam ale 21 już nie było.
    Facet 4 lata przed Tobą , życzę Ci jak najlepiej, ale w życiu bywa różnie. Oby Tobie się udało jednak więcej wyrozumiałości wobec innych by Ci się przydało.
    Pozdrawiam

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Petrik
    ~Petrik
    Napisane 02 listopada 2013 - 23:26
    Życie zależy od Nas, bardziej niż sądzimy. A wyrozumiały mogę być dla kogoś kto został zraniony, ale wie co dalej zrobić , i nie przeniesie tego do następnego związku. I nie urządzi z tego powodu piekła swojej następnej partnerce czy partnerowi. A nie dla kogoś kto powtarza błędy i jakimś cudem nigdy mu się nie udaje. Nie będę tolerował życiowego nieudacznictwa i duchowej tępoty i tworzenia jakiś chorych teorii, jak to płeć przeciwna to wróg. Paranoja.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ramona
    ~Ramona
    Napisane 03 listopada 2013 - 00:24
    W tej kwestii zgadzam sie z Tobą.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Jula
    ~Jula
    Napisane 04 listopada 2013 - 15:59
    Petrik piszesz o oczywistych sprawach mądrze ! Dla niektórych jednak nie są to sprawy oczywiste :-(
    Dokopujecie się do drugiego dna , którego NIE MA , jeśli jest to obustronna MIŁOŚĆ i WIERNOŚĆ i DBANIE NAWZAJEM O SIEBIE I ZWIĄZEK !
    Nie mieliście takiego właśnie związku : dobrego , ciepłego , z MIŁOŚCIĄ WZAJEMNĄ . Szkoda ...
    Petrik Twoje doświadczenia i to w jaki sposób myślisz o związku między dwojgiem ludzi powinny Wszystkich nakierować na prawidłowe tory . Podnosisz na duchu i dzięki własnym poglądom i twoim doświadczeniom utwierdzam się w przekonaniu , że idę w dobrym kierunku :-))

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Petrik
    ~Petrik
    Napisane 04 listopada 2013 - 22:06
    Jula, bo porażkę zawsze trzeba przekuć w zwycięstwo. Nie ma rozstań w których winna jest tylko jedna strona. Trzeba być świadomym i odpowiedzialnym za swoje 50 %. Jeżeli zostaliśmy zostawieni, a w zdecydowanej większości każdy z nas był, to trzeba uczciwie siebie zapytać : Gdzie popełniłem błąd ? Dlaczego ktoś okazał się lepszy wg. ukochanej osoby? Dlaczego ukochana osoba szukała czegoś po za związkiem ze mną ? Co ją do tego skłoniło i dlaczego nie mogłem tego dać co chciała ? Dlaczego nie znałem tej osoby tak naprawdę? Oraz wiele, wiele innych pytań. Potem trzeba poszukać odpowiedzi. Mądrej odpowiedzi. Czyli skupić się wyłącznie na ocenie swojej osoby. I w następnym związku , od początku zadbać by skutecznie eliminować swoje 50% niedoskonałości. Sam sprawdziłem. Zadziałało. To by być wymarzonym mężczyzną dla kobiety którą potem spotkałem, stało się moim priorytetem. Dbałem od początku o każdy aspekt. To pomogło uzyskać mi od kobiety pełną otwartość, zaufanie co skutkowało tym, że odwzajemniała wszystko z nawiązką. Odkryłem wtedy jak piękna i oddana potrafi być kobieta, gdy jest pewna uczuć, bezpieczeństwa, komfortu, spokoju. Zaczęliśmy z dnia na dzień mimo upływającego czasu, wzmacniać się w swoim byciu razem. Osiągnęliśmy pełne porozumienie. Dopiero wtedy gdy byliśmy pewni, że mamy wspólne życiowe cele, myślimy tak samo o życiu, jednakowo rozumiemy słowo : Miłość........ świadomi niebezpieczeństw, pokus.....dopiero wtedy postanowiliśmy spędzić swoje życie razem. Trzymając sztamę. Stanowić jedność. Każde świadome tego, że będziemy cały czas na placu boju o wzrastanie naszej miłości. Złożenie sobie nawzajem przysięgi w obliczu świadków i Boga, było aktem wzajemnego oddania i poświęcenia. Świadomego. Dlaczego nie ???? Skoro każde z nas wiedziało co przysięga i , że będzie robić wszystko by dotrzymać słowa. Dla mnie było to sprawą honoru. Do dzisiaj 16 lat od tej chwili, dbamy o siebie nawzajem, troszczymy się, rozumiemy, wiemy o sobie wszystko. Znamy się. I eliminujemy każdą zewnętrzną pokusę, każde zło natychmiast. Już w zarodku. Bo my po prostu,podjęliśmy decyzję, że będziemy ze sobą zawsze i , że będziemy w tym szczęśliwi. I to robimy. To ciężka praca, trudna, ale to nasz wybór. Wspólny. Każdego dnia prześcigamy się w tym, by być dobrym dla drugiej osoby. To nie przyszło samo. I będzie trwało. Bo my nie stanowimy związku w którym ludzie żyją obok siebie, a nie razem......w którym nie wiemy jak kocha druga osoba, jakimi wartościami się kieruje, kim jest naprawdę. Nie przemilczeliśmy czasu na długie rozmowy o sobie. Żyjemy świadomie z wyboru. I tak będzie. Bo tego chcemy. Oboje i tak samo.
    Niech mi teraz ktoś udowodni, że to fuks, przypadek, że to się może zmienić, że się któreś z nas obudzi z ręką w nocniku......nie pomniejszajcie wartości prawdziwej Miłości, tylko dlatego, że nie wiedzieliście, że to trzeba aż tak walczyć. Najpierw ze sobą samym, a potem z przeciwnościami. Zawsze walczyć. Każdego dnia. I teraz Wiki już wie mam nadzieję, co myślę o "związkach bez zobowiązań". To dla słabych i nieszczęśliwych ludzi. Słabi tego wymagają, nieszczęśliwi na to przystają. Prawdziwa Miłość nie znosi kompromisów. Albo dajesz wszystko i otrzymujesz wszystko, czyjeś życie ofiarowując swoje......albo nie masz nic oprócz złudzeń. To jest prawdziwa przyczyna nieszczęść tysięcy kobiet i mężczyzn którzy żyją obok nas..To, że tego nie rozumieją, boją się, bądź zwyczajnie nie chcą.... to już inny temat. Ale trzeba pamiętać ,że każdy z nas ciągle ma wybór.........albo zagłuszyć prawdę w sobie, albo zacząć wreszcie żyć.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Jula
    ~Jula
    Napisane 04 listopada 2013 - 23:44
    Wzruszyłam się czytając co napisałeś . Jakbym słyszała własne przemyślenia na ten temat , mimo , że nie przeżyłam tylu lat z kimś jedynym ... Dziękuję :-))
    Masz rację , związek bez zobowiązań jest dla słabych i nieszczęśliwych , tych , którzy nawet nie próbują zawalczyć o PRAWDZIWA MIŁOŚĆ . Dla żyjących nie do końca świadomie , " wczepiających " się w drugą osobę a nie kochających drugiego człowieka .
    Przecież życie jest tylko jedno !

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 05 listopada 2013 - 17:01
    Małżeństwo to zakład o własny majątek, że zostaniecie razem aż do śmierci.

    @ zmieniająca się <= Zastanawia mnie twoja bezgraniczna wiara w psychoterapię. Pewnikiem jesteś stosunkowo młoda jeszcze. Studiujesz w tym kierunku? Kolejne pytanie: czemu zakładasz, że mi czy komukolwiek trzeba opieki czy pomocy? W swoim zapędzie do pomagania wy dobre dusze zawsze proponujecie terapię, farmaceutyki, czy w końcu kaftanik każdemu kto odstaje, kto nie akceptuje ograniczonej wizji świata wychowanego w cieplarnianych warunkach członka klasy średniej, jego poprawności politycznej, jego wartości etc. Prokrustowie czasów współczesnych. Problem w tym że chcecie pomagać nie tym których naprawdę trzeba dostosować – muslimom i innej afrykańskiej dziczy, a normalnym dobrze funkcjonującym w swoich skórach ludziom rasy kaukaskiej. Nie bądź taka protekcjonalna. Nikt tu nad swoim losem się nie użala. Ja np. lubię siebie. Lubię chłodną stal w sobie. Lubię zimną logikę. Lubię koła zębate i lód. Z mojej perspektywy to raczej, wy, wymoczki z waszą kołtuńską mentalnością ukształtowaną przez wygodne życie potrzebujecie pomocy. Ale Bogowie pomagają tym, którzy sami sobie pomagają.

    @ Jula <= jesteś bliższa prawdy, niż poprzednia adresatka moich wypocin. Tak, jestem wygodny. A co cierpiętnictwo to cnota jakaś? To już wolę być niecnotą. A daję tyle ile dostaję. Namiętny seks. Czułość. Drobną pomoc. Wsparcie w kłopotach, jeżeli owe kłopoty nie grożą zawaleniem moich planów. Nie zapewniam zaś stałości, ani nie zamierzam trwać „przy” mimo wszystko. Człowiek to interesowny gatunek. A kobiety zwłaszcza - oczekują, że będzie w nie partner inwestował nie wiadomo ile, z nie wiadomo jakich powodów. Wielu mężczyzn tu pisze o swoich złamanych żywotach jak bardzo się przejechali o tym, że są więźniami wspólnoty majątkowej i dzieci. A ty dalej twierdzisz, że nie ma co się zastanawiać, czy asekurować. Li tylko ślepo rzucać w małżeństwo z „miłość, lojalność, staranie” na ustach. Chcesz - proszę bardzo. Kobieta nie ryzykuje. Tyle aktów prawnych stoi na straży jej interesu. Jeśli chodzi o mężczyznę, mnie to raczej przypomina postawę ślepca grającego w kości z bukmacherem. I nie, nie mówię o Zatoichi’m.
    @ Ramona <= czego oczekujesz po kołtunach i kabotynach? Wszak pochorowaliby się gdyby nie zaczęli jakiegoś polowania na czarownice albo innego kamienowania. Takich Petricow czy innych Krisów, z widłami i pochodniami, stało mnóstwo wokół płonących stosów. Oto jakże cudowna w swej prostocie wizja świata. Ja i mam tylko rację, a jak kto inny się nie zgadza ten kretyn i oszołom.

    @ tłum z widłami
    Pogratulować szczęśliwego życie i wnioskowania na jednostkowych przypadkach. Ale czasy się zmieniły wapniaki. I kobiety 30letnie to już nie ta bajka co obecne 50tki. Tak jak i ja widzę, że moi rówieśnicy czytają więcej niż obecni licealiści. A studia skończone w latach 2010+ nie zapewniają już tego samego co studia skończone w latach 90 - 95. To, że wasza percepcja się zatrzymała na końcu waszego nosa i przełomie lat 80/90 to raczej nie winna otoczenia.

    P.S. Na równy dystans trzymam również mężczyzn. A piszę o kobietach bo znam się tylko na heteroseksualnych związkach z męskiej perspektywy.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~zmieniająca się
    ~zmieniająca się
    Napisane 05 listopada 2013 - 20:32
    wyluzuj ~Yrkoon.... jeśli dasz radę. Odpowiem na Twoje pytania i znikam. Nie mam ochoty wdawać się w polemiki, kłótnie i zbawiać świat. Jak sobie pościelimy, tak się wyśpimy. Skoro jest Ci dobrze - tak trzymaj. Mnie byłoby źle i dlatego ośmieliłam się w ten sposób napisać w stosunku do Ciebie i do Wiki.
    Przeczytałam poprzednią swoją wypowiedź i może masz rację - nie powinnam udzielać rad i jeśli to zabrzmiało protekcjonalnie, to przepraszam Was.
    Hmmm.... taka jestem, czy tak wyszło? Pomyślę nad tym.
    Mam 44 lata. Nie studiowałam i nie studiuję terapii. Studiuję życie. Moja wypowiedź podyktowana jest doświadczeniem życiowym, pracą nad sobą, chęcią zmiany i potrzebą wyjścia z traumatycznych przeżyć zwycięsko i chęcią kierowania swoim życiem. Po latach pracy w końcu udaje mi się to... i nie potrzebuję faceta, by go wykorzystywać, by się mną opiekował lub by go ograbić. Chcę dawać i otrzymywać.
    Ja także lubię siebie. Różnica między nami w tej kwestii jest taka, że ja także lubię LUDZI i lubię budowanie relacji z nimi. Mam wygodne życie i pewnie nie byłabym skora do jego całkowitej zmiany, ale potrafię przyznać, że potrzebuję mężczyzny i miłości. Dojrzałej miłości!
    Życzę powodzenia.


    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Wiki
    ~Wiki
    Napisane 05 listopada 2013 - 21:38
    Założyłam to forum z nadzieją na konstruktywna dyskusję i wypowiedzi. Niestety wiele osób dało tu sobie jedynie upust w postaci krytykowania innych, osądzania, samych siebie pozostając w aureoli ideału - bardzo subiektywna ocena. Gdyby wszyscy ludzie byli jednakowi świat byłby nudny. To, że pewne rzeczy nam w życiu nie odpowiadają lub sie nie udały , nie czyni nas nieudacznikami i życiowymi przegranymi. Wypowiedz się, napisz jakie jest Twoje zdanie o to prosiłam ale nie dałam nikomu prawa do tego żeby mnie osądzał, żeby oceniał mnie i moje postawy życiowe, postępowanie.
    Krytykancie!!!! nie znasz mnie - może w wielu innych kwestach życiowych jestem od Ciebie o niebo lepsza i nie dorastasz mi do pięt, chyba , że Twoje życie to same sukcesy. Z tego co wiem, a przeżyłam już trochę nie ma takich ideałów a nawet jeśli to są wyjątki.
    Pozdrawiam wszystkich bez wyjątku.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Wiki
    ~Wiki
    Napisane 05 listopada 2013 - 23:08
    ~Petrik napisał:
    J Prawdziwa Miłość nie znosi kompromisów. Albo dajesz wszystko i otrzymujesz wszystko, czyjeś życie ofiarowując swoje......albo nie masz nic oprócz złudzeń.

    @ Petrik<= tak dla przypomnienia
    Kompromis – metoda rozwiązania konfliktu, oznaczająca wspólne stanowisko, możliwe do przyjęcia dla stron negocjujących.
    Wbrew obiegowej opinii kompromis nie jest optymalnym rozwiązaniem konfliktu, ponieważ oznacza konieczność rezygnacji z części interesów każdej ze stron. Taki idealny sposób radzenia sobie z konfliktem stanowi współpraca.
    Czyżby????? Prawdziwa miłość nie znosi kompromisów???? Czy nie nazbyt wyidealizowana miłość? Tylko mi nie mów, że w Twoim związku nie ma konfliktów. A może , że jedyne słuszne zdanie w takich przypadkach to TWOJE ZDANIE???

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Petrik
    ~Petrik
    Napisane 06 listopada 2013 - 00:03
    Yrkoon, Ty to masz jednak szczęście. Od tysiącleci odkąd istnieje ludzkość istnieli wapniaki jak to określiłeś, którzy żyli wg. jakiejś dziwnej filozofii. I dopiero w czasie Twojego życia na tym świecie zmieniły się czasy ! To wspaniałe. Wieków minęło sporo i dopiero w XXI n.e. nastąpiło oświecenie. Prawdziwy przełom ! Przez wieki nie zmieniały się kobiety ( a może się zmieniały, wobec tego jakie były na początku ? Ciekawe.) w tym czego pragną i chcą od życia aż do niedawna, bo jak określiłeś jeszcze w latach 80 - XXw. było zacofanie. I nagle wszystko się zmieniło. Nastał czas ludzi światłych, nie zacofanych, nowoczesnych, wyzwolonych. Nastąpiła era wspaniała. A tutaj zabierają głos jacyś zacofańcy z widłami typu Petrik, Kris, Jula i inni, którzy zamknięci w swoich światach, poza obiegiem i bez świadomości obecnych czasów pozostali w nieświadomości. (Ciemnocie) Uważają, że miłość to bezwarunkowa jedność ,całkowite oddanie. Chore........Wiesz naprawdę Ci zazdroszczę, że jesteś taki mądry i inteligentny......i taki oświecony. Chyba się nad tym zastanowię, bo może masz rację, że kobiety dzisiaj potrzebują zupełnie czegoś innego niż kiedyś........hmmmmm....... ale chyba jestem za ciemny.....może wyjaśnisz mi jako przedstawiciel nowoczesnych czasów jak to robisz, że kobiety są z Tobą szczęśliwe. Czego wg. Ciebie one pragną, chcą. Czy istnieje miłość.....a jeżeli tak to jaka jest w Twoim wydaniu, .......ale proszę o konkretną argumentację, prostymi słowami, tak żebym zrozumiał taki średniowieczny......może ja też będę oświecony.......dlatego proszę.......

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Petrik
    ~Petrik
    Napisane 06 listopada 2013 - 07:24

    Kompromis – metoda rozwiązania konfliktu, oznaczająca wspólne stanowisko, możliwe do przyjęcia dla stron negocjujących.
    Wbrew obiegowej opinii kompromis nie jest optymalnym rozwiązaniem konfliktu, ponieważ oznacza konieczność rezygnacji z części interesów każdej ze stron. Taki idealny sposób radzenia sobie z konfliktem stanowi współpraca.
    Czyżby????? Prawdziwa miłość nie znosi kompromisów???? Czy nie nazbyt wyidealizowana miłość? Tylko mi nie mów, że w Twoim związku nie ma konfliktów. A może , że jedyne słuszne zdanie w takich przypadkach to TWOJE ZDANIE???

    Jak już wcześniej wspominałem miłość ma sens tylko wtedy, kiedy mamy wspólne jednakowe cele, rozumiemy pojęcie miłości w jednakowy sposób czyli jest ona dla nas tym samym. Aby wspólnie dążyć do celu należy najpierw porozumieć się co do tego czym jest ten cel sam w sobie. Określić definicję i dzięki temu sprawdzić czy jest spójna i czy będziemy na równi dążyć do tego samego w każdym aspekcie. Chodzi o budowanie jedności w miłości. Aby zbudować coś mocnego i trwałego i aby ta budowla była osadzona na skale a nie na piasku jest potrzebne całkowite zrozumienie. Tak zresztą jest w każdej dziedzinie życia w której ludzie wspólnie chcą coś tworzyć. Można opierać się na przykładach z życia aby było bardziej obrazowo. A więc potrzebny jest projekt. Projekt musi być idealny, abyśmy mieli pewność, że budujemy prawidłowo. Jeżeli zaufamy projektantom, a przecież to warunek abyśmy przystąpili do budowy, mamy idealny projekt. Dlatego idealizujemy miłość. Musimy określić ją w sposób idealny, aby wiedzieć do czego dążyć i czego się trzymać, jakich wytycznych. Jeżeli nie czujemy się na siłach, nie budujemy. Przynajmniej tak powinno być. Jednak wielu decyduje się na budowanie w ciemno co skutkuje też w przypadku miłości katastrofą budowlaną. To są właśnie te rozbite małżeństwa, rodziny, zmarnowane życia i podeptane uczucia, nie swoje oczywiście. Przecież winny zawsze może "dać nogę" z budowy. Jeżeli mamy idealny projekt a ustaliliśmy, ufamy , że tak jest to budujemy. No i właśnie w tym nie może być kompromisów abyśmy nie wybudowali źle czyli potocznie: byle czego. Kompromis którego definicję przytoczyłaś jest możliwy na różnych płaszczyznach np. co do techniki - sposobu wykonania. Ale nie na płaszczyźnie ustalonego celu, projektu co do którego mamy przekonanie, że jest idealny i co do którego już się porozumieliśmy. A więc budujemy. Chcemy zbudować jak najlepiej, bo budujemy swój dom czyli nawet nie dopuszczamy możliwości żeby wybudować źle. Dlatego angażujemy wszystkie swoje siły. Kto poświęci swoje życie i wszystkie swoje siły i odda siebie drugiej osobie dla czegoś niedoskonałego ? Dlatego idealizujemy miłość. No przecież trzeba to zrobić. Zacytowałaś moje słowa : miłość nie znosi kompromisów" lecz umknęło Ci następne zdanie tuż po kropce, w którym wyjaśniłem w jakim przypadku. Mam nadzieję, że teraz wyjaśniłem dokładniej. A czy moje zdanie jest jedynie słuszne........Po pierwsze to nie moje zdanie, bo mi też ktoś kiedyś to wyjaśnił.....nauczył mnie tego. Nawet nie jedna osoba. Miałem wielu dobrych jak oceniam (patrząc na swoje życie) nauczycieli. Po drugie jeżeli masz lepszy mądrzejszy sposób na miłość to chętnie się zapoznam. I jeszcze jedno. Racja. To nudne życie. Ale to już zależy czego się chce w życiu. Czy stabilizacji i spokoju czy "serialu" w którym cały czas następują zwroty akcji. Ale to już wybór każdego z nas.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 06 listopada 2013 - 13:39
    @ Petrik <= zawsze chciały tego samego, ale wcześniej nie miały możliwości prawnych uzyskania tego. To raz. Teraz mają tęgą pałę na facetów w postaci różnych regulacji prawnych i wsparcia oficjalnych grup przymusu.

    Dwa. Kompromis. Stanowisko w którym żadne nie jest do końca zadowolone - czyli niepełne szczęście albo niecałkowita klęska.

    Zaklinasz rzeczywistość. Zakładając, że ludzie są rozsądni i pełni dobrej woli. A zwłaszcza, że kobiety, które jadą na swoich emocjach jak pachole posadzone na oćwiczonego kańczugami ogiera. Bynajmniej tutaj nie uważam mężczyzn na za bardziej rozsądnych, tylko lekko bardziej cywilizowanych.

    Generalizujesz własne doświadczenia na całą populację.

    Miłość to ptak bardzo rzadki - to zdolność z rezygnacji z części siebie dla kogoś. Znakomita większość ludzi która sobie miłość deklaruje wcale się nie kocha i nie wytrzymuje razem żadnej poważniejszej próby. Nie wspominając już o tym, że najczęściej oczekuje natychmiastowej gratyfikacji nawet kosztem partnera. W takiej parze, darzącej się miłością ach-tą-najczęsciej spotykaną, kompromis jest kolejną rysą na murze. A czy wśród ludzi prawdziwie się kochających istnieje coś takiego jak kompromis? Prędzej już planowanie z wyprzedzeniem.

    Tak było i jest. Po prostu teraz w momencie, gdy żyjemy we względnym dobrobycie ludzie nie widza już potrzeby maskowania tego wątpliwego rysu. Wcześniej złamanie umownych ról społecznych równało się wykluczeniu ze społeczności i śmierci. Dlatego też nasze mamy i babcie coś musiały: i umieć, i zachować się. Moje rówieśnice uważają, że ie muszą ani nic umieć, ani zachować się. Nie rozumiem, ja tedy tylko, świński ryj, czemu myślą, że mężczyzna musi się na taką sytuację godzić.

    Teraz zaś istnieje spora nierównowaga faworyzująca kobietę. Kobieta może zdusić mężczyznę przy pomocy, sądów, policji, psychologów dziecięcych, oskarżeń wszelakiej maści i nic, ale to absolutnie nic nie grozi jej za fałszywe zeznania. Tedy miej nadzieję, że żona nigdy nie zdecyduje się wykorzystać powyższych przeciwko Tobie. Bo wtedy inaczej zaćwierkasz, oj inaczej.

    Ja tam nie wdaje się w żadne interesa z kimś, kto w prawicy dzierży pałę, chyba, że sam takową trzymam w ręce. Z mojej perspektywy szczęśliwe związki to wyjątki od reguły. Jeśli czujesz się szczęśliwym w parze - pogratulować, ale pamiętaj, że dnia nie należy chwalić przed zachodem słońca, a żony póki żyje.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Jula
    ~Jula
    Napisane 06 listopada 2013 - 14:45
    Yrkoon . Życzę Ci ,żebyś zakochał się prawdziwie , z wzajemnością . Żeby Twoje poglądy mogły po prostu runąć jak w tej przysłowiowej katastrofie budowlanej .Wtedy nareszcie zrozumiesz i poczujesz , że KOCHASZ i JESTEŚ KOCHANY ...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 06 listopada 2013 - 16:39
    Może kiedyś, jak już sobie zakręcę jakąś miłą Azjatkę. W dobrą wolę tutejszych kobiet nie wierzę. Są leniwe i nie potrafią gotować. Ogólnie: zbyt zepsute.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 06 listopada 2013 - 19:17
    Czy ciebie to ta była żona arszenikiem karmila czy glodzila.Jakos nie mogę pojąć twojej nienawiści do polskich kobiet.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Yrkoon
    ~Yrkoon
    Napisane 06 listopada 2013 - 19:33
    Nienawiść? Wielkie słowo. Raczej totalna nieufność. Plus świadomość rozwiązań prawnych i konsekwencji, które mnie czekają, jeśli kobieta zdecyduje się ze mną wojować na drodze oficjalnej. Szczęściem miałem wersję softcore ale i tak odczułem, że w sądach rodzinnych panuje totalna mizoandria.

    I czemu polskich? Jestem całkowicie egalitarny w moich poglądach. To samo myślę o Niemkach Brytyjkach, Słowaczkach, Rosjankach, Ukrainkach, Japonkach - ogólnie całym świecie, który uważa się za cywilizację zachodu.

    Co do głodzenia - masz rację. Jeśli kobieta, niepracująca, bez żadnych większych obowiązkach, przez 9 godzin nie jest w stanie ogarnąć burdelu w domu i przygotować obiadu, prawo powinno umożliwiać natychmiastowe zerwanie umowy małżeńskiej bez żadnych konsekwencji.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~...
    ~...
    Napisane 06 listopada 2013 - 19:44
    „Głupiec jest jednak z czegoś zadowolony: zawsze jest zadowolony z siebie…” ech
    - Napoleon Bonaparte

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 06 listopada 2013 - 19:55
    ~... napisał:
    „Głupiec jest jednak z czegoś zadowolony: zawsze jest zadowolony z siebie…” ech
    - Napoleon Bonaparte

    Z ust mi to wyjales. Już cię kocham kimkolwiek jesteś.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook