Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

ABC szampana 3. Zajęcia praktyczne

Barek

Barek ABC szampana 3. Zajęcia praktyczne

Kupno dobrej butelki szampana to dopiero połowa sukcesu. Trzeba ją jeszcze odpowiednio przechować i podać wino we właściwy sposób.

Tagi: wino , szampan , wino musujące , Szampania

Barek ABC szampana 3. Zajęcia praktyczne

powiazane]Utarło się przekonanie, jakoby trafiająca do sprzedaży butelka szampana była gotowa do picia. Teoretycznie tak, choć w praktyce warto postawić sobie kilka pytań.

Po procesie wtórnej fermentacji w butelce wino spokojne staje się musujące, po czym przez co najmniej kilkanaście miesięcy dojrzewa na osadzie. Gdy szampan, zdaniem producenta, jest gotowy – osad zostaje usunięty (proces dégorgement), a butelka zakorkowana i skierowana do sprzedaży. Problem polega na tym, że w przypadku szampanów nierocznikowych, klient kupujący w sklepie butelkę szampana nie ma pojęcia, kiedy przeprowadzono dégorgement.

Za wcześnie, za późno

Wiele lat temu podczas wizyty w domu szampańskim Deutz w Aÿ zostałem pouczony, że klasyczny brut non-vintage smakuje najlepiej w dwa lata po usunięciu osadu. Wino jest wtedy wystarczająco dojrzałe, bardziej kompleksowe niż tuż po dégorgement, ulatują nuty drożdżowe, smak jest ciekawszy. Jednocześnie szampan zachowuje wszelkie cechy wina musującego i ma idealną pienistość. Sprawdziłem. Specjaliści z Aÿ mieli rację, tyle że w przypadku tej konkretnej butelki wiedziałem dokładnie, kiedy usunięto osad i mogłem dość precyzyjnie wyznaczyć datę otwarcia wina.

Praktyka jest trudniejsza. Winni detektywi potrafią z kontretykiety odczytać precyzyjną datę dégorgement (jeśli rzeczywiście jest podana, można znaleźć ją w ciągu cyfr pod kodem paskowym – ostatnie pięć oznacza zwykle rok i dzień w roku, kiedy usunięto osad). Mniej wnikliwi muszą liczyć na uczciwość i wiedzę sprzedawcy.

W Polsce problem nie polega raczej na zbyt wczesnym otwieraniu butelek. Z doświadczenia kilku paneli degustacyjnych szampanów, jakie przeprowadzono w Magazynie WINO, wiemy, że w naszych sklepach częściej trafić możemy na zbyt stare butelki. W zależności od tego, jak były przechowywane (ciemny i chłodny magazyn czy raczej wysoka temperatura i dużo światła na wyeksponowanych półkach sklepowych), wino ewoluuje wolniej lub szybciej, może stracić świeżość i przede wszystkim bąbelki.

Świadectwem tego, że kupiliśmy przetrzymany na półce szampan, będzie - oprócz specyficznych wrażeń smakowych - bardzo cienki już korek.

Sytuacja jest prostsza, gdy kupujemy szampan rocznikowy. Przybliżoną datę dégorgement można wywnioskować z informacji podawanych przez producenta choćby na stronach internetowych (najświeższy rocznik Dom Pérignon – 2002 – trafił w tym roku na rynek po blisko ośmiu latach spędzonych na osadzie). Wina te, podobnie jak nierocznikowe cuvée de prestige, zazwyczaj nadają się do wieloletniego przechowywania w piwnicy, a degustacja dobrego 20-letniego rocznikowego szampana to czysta przyjemność.

Zapomnieć o Marii Antoninie

Myśląc o serwisie szampana trzeba przede wszystkim pamiętać o temperaturze jego podawania. Nieszczęście polega na tym, że wielu amatorów wina sięga po szampan (lub inne wino musujące) jedynie raz w roku, w noc sylwestrową, gdy jedynym miejscem, w którym można szybko schłodzić wino, jest śnieżna zaspa na balkonie (lodówka pęka w szwach jeszcze po Wigilii). W efekcie większość szampanów pijemy w temperaturze zbyt niskiej. Ta idealna dla większości nierocznikowych brutów wynosi 8ºC, dla szampanów szlachetniejszych ok. 10ºC. Jeśli chłodzimy szampan w lodówce (ok. 3 godzin) warto wyjąć go nieco przed podaniem. Szybko i skutecznie schłodzimy wino w żelowym kołnierzu trzymanym stale w zamrażalniku lub w kubełku wypełnionym mieszaniną wody i lodu (nigdy samym lodem – za zimno i niewygodnie).

W czasie otwierania szampana butelka powinna stać na stole. Folia na szyjce zdecydowanej większości szampanów wyposażona jest w taśmę lub zakładkę umożliwiającą jej łatwe zdjęcie. Po oparciu kciuka na korku można rozpocząć operację rozbrajania drucianego koszyczka. Nie ma potrzeby zdejmowania go z korka. Gdy jest już odgięty unosimy butelkę w powietrze, jedną ręką cały czas przytrzymujemy korek, drugą zaś chwytamy za spodnią część butelki i delikatnie kręcimy flaszą (nie korkiem!). Po poluzowaniu korka powinniśmy poczuć, że ten sam chce opuścić szyjkę. Nasze jedyne zadanie teraz, to kontrolować ten proces. Nie jest przyjęte strzelanie korkiem szampańskim – to po pierwsze, niebezpieczne, po drugie, powoduje gwałtowne wypienianie wina na zewnątrz butelki, w konsekwencji zaś plamy i stratę cennych kropli szampana.

Szampan i inne wina musujące serwujemy w kieliszkach typu flet, smukłych i wysokich. Jeśli ktoś trzyma jeszcze w szafce płaskie, okrągłe kieliszki typu bol-sein wykonane po raz pierwszy w 1787 r. na wzór piersi Marii Antoniny, niech podaje w nich najwyżej galaretkę owocową – trudno z nich cokolwiek wywąchać, a bąbelki uciekają zeń szybciej niż ministrowie Rządu Tymczasowego z Pałacu Zimowego (dziw bierze, że już w czasach współczesnych Karl Lagerfeld pokusił się o zrobienie podobnie bezużytecznych kieliszków, tym razem na wzór piersi Claudii Shiffer).

Technika nalewania jest prosta, najpierw odrobina szampana na dno, a potem, po ustaniu piany, dopełnienie reszty kieliszka do wysokości dwóch trzecich. Et voilà! Można się wreszcie napić.

Tomasz Prange-Barczyński
www.magazynwino.pl
Portal poświęcony kulturze wina w Polsce.

 

ABC szampana cz.2
Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (3) / skomentuj / zobacz wszystkie

Izka
27 czerwca 2018 o 12:00
Odpowiedz

Szampana polubiłam w sumie niedawno i żałuję, że tak późno. No, ale lepiej późno niż wcale :) Polubiłam szampana po imprezie mojej przyjaciółki, zorganizowanej w barze Bubbles. Po raz pierwszy w życiu piłam szampana z innej okazji niż Sylwester. Od tego czasu jak tylko mam okazję to wybieram bąbelki :)

~Izka

27.06.2018 12:00
Janika
23 maja 2018 o 09:49
Odpowiedz

Przydatny artykuł. Nigdy nie myślałam tak dokładnie o temperaturze ani nic podobnego. Teraz z pewnością zwrócę na to uwagę. Swojego pierwszego prawdziwego szampana wypiłam w Bubbles i nigdy nie zapomnę tego smaku. Delikatny, owocowy, ale jednak wyczuwalny i sprawiający przyjemność. W domu zawsze mam od tego czasu jakąś jedną butelkę dobrego szampana ;)

~Janika

23.05.2018 09:49
Natalia
10 maja 2018 o 12:28
Odpowiedz

Największą radość mam zawsze z rozlewania i próbowania rocznikowych win. To takie małe święto. Można wypić raczyć się niesamowitymi, niepowtarzalnymi smakami. Co prawda taka przyjemność kosztuje, ale znawca wie, że niektóre smaki są warte każdej ceny. Zawsze kupuję szampany w Domu Szampana w Warszawie. Są świetni. Ich dostawcy zdobędą praktycznie każdego szampana, jaki ci się zamarzy :) Mają we mnie stałą klientkę ;)

~Natalia

10.05.2018 12:28
1

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty