Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Nie (a może tak?) chcę, żebyś odeszła!

Związek

Chcesz odzyskać partnerkę, żonę? Oto 2 szokujące rady, które (być może) sprawią, że ona zechce do ciebie wrócić.

Tagi: rozwód , separacja , kryzys w związku , kryzys w małżeństwie , jak uratować małżeństwo

Związek Nie (a może tak?) chcę, żebyś odeszła!

Ona postanawia odejść

Nagle zdajesz sobie sprawę, że dla twojego związku przyszedł nieodwołalny koniec, a ciebie czeka wkrótce separacja lub rozwód. I jak większość facetów w takiej sytuacji chcesz jednego. By wróciła. By znów cię kochała.

Chcesz „uratować małżeństwo”. Chcesz dostać drugą (kolejną) szansę, by udowodnić, że może być lepiej i że możesz się zmienić. Dałbyś wszystko, żeby zmieniła zdanie i postanowiła z tobą zostać, nie rozbijając rodziny.

Są sytuacje, kiedy faceci dostają to, czego chcą – partnerka po pewnym czasie rozłąki chce wrócić. Większość ma wówczas mieszane uczucia. Nie są już pewni, czy rzeczywiście chcą ją odzyskać, a przynajmniej nie po to, żeby wszystko było tak jak dawniej. Dlaczego?

Bo tak naprawdę zmienili siebie i swoje nastawienie. Zmienili oczekiwania względem siebie, niezależnie od tego, co partnerka planowała zrobić. Zmieniły się też ich oczekiwania co do tego, czego chcą dla siebie i zdali sobie sprawę, że to nie tylko oni muszą się zmienić.

O kobiecym zaufaniu

W przypadku żony, która ze smutkiem i w ciszy planowała odejście od dwóch lat, niewiele możesz zrobić lub powiedzieć, by ją przekonać do zmiany zdania. Ma dosyć tego, co dzieje się w tym małżeństwie i nie potrafi sobie wyobrazić przechodzenia przez to po raz drugi.

Jedna z moich koleżanek wytłumaczyła mi to w ten sposób: „Jedyną rzeczą gorszą od zawiedzionego zaufania jest zaufanie zawiedzione po raz drugi. Będziemy próbować tego uniknąć za wszelką cenę”.
Nie chodzi o to, że ona nie chce zaufać. Ona nie może zaufać.

Pomyśl o tym jak o niemożliwej do wyleczenia reakcji fizjologicznej. Jej obecna wersja siebie, ciebie i tego małżeństwa to horror – nieważne, jak głupie ci się to wydaje. To, co robi, to jedyne logiczne rozwiązanie, pozwalające jej chronić siebie. Wydostać się z horroru.

Jedynym powodem, dla którego twoja oddalona od ciebie, nieufająca ci i nieszczęśliwa żona może chcieć, żebyś do niej wrócił, mogą być prawdziwe, niekwestionowalne i autentyczne zmiany w tobie. I nie mogą być to zmiany, których ona chce. To muszą być zmiany, których pragniesz ty.
Kiedy kobieta pokonuje swój lęk przed powrotem, robi to dlatego, że stało się coś wielkiego. Coś tak szokującego i nieoczekiwanego, że wzbudza jej nadzieję, a przynajmniej – ciekawość.

Szokujące zmiany w tobie

Pewnie się zastanawiasz, co to za szokujące zmiany, które mają wzbudzić w niej ciekawość. Dotyczą one tego, co powinieneś przestać robić i co powinieneś zacząć robić. Niektóre z nich są dość proste, ale wielu mężczyznom trudno je wprowadzić w życie.

Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (1) / skomentuj / zobacz wszystkie

Kłapouchy
19 maja 2017 o 12:15
Odpowiedz

"Przestań zadawać pytania i wymagać wyjaśnień" ale "Próbuj ją zawsze zrozumieć": czyli jak? Czytając w jej myślach? To jest absolutne zaprzeczenie robienia czegoś dla siebie samego. Albo koncentruję się na sobie i nie zwracam sobie głowy, albo udaję że nie zawracam sobie głowy grając jednocześnie w jakieś podchody. Tyle że to drugie ma niewiele wspólnego z autentycznością zmiany w sobie.
"Co zrobić gdy zapuka do drzwi? Hej, to ty chciałeś żeby wróciła!"
- ponownie: o co autorowi chodzi? Przepis na aktorstwo i manipulację, czy też na autentyczne odnalezienie siebie w nowej sytuacji z tą możliwością, że może zdarzyć się coś najmniej oczekiwanego?
"Chcesz odzyskać partnerkę, żonę? Oto 2 szokujące rady, które (być może) sprawią, że ona zechce do ciebie wrócić"... Tytuł strasznie przewrotny... Rozumiem, że chodzi o zaciekawienie czytelnika ("2 szokujące rady" - nawiasem mówiąc, rady można komuś udzielić i ktoś może ją przyjąć, ale rada niczego sama z siebie nie sprawia), ale jak się ma do treści, w której autor przekonuje, że w obliczu rozstania mężczyzna ma się skupić na sobie i zmienić się dla siebie? Jak autentyczna i jak głęboka może być zmiana dla siebie samego, gdy podłożem jest chęć odzyskania kogoś (czyt. drugiej osoby z jej własnymi wyobrażeniami, lękami, planami, itd.)? Czy nie jest to przypadkiem ciągnięcie emocjonalnej kotwicy zamiast prawdziwego uwolnienia siebie z czegoś, co najwyraźniej nie funkcjonowało i umarło? Robienie czegoś autentycznie dla siebie niesie często ze sobą ten skutek, że zmienia perspektywę, a zatem i obraz oraz uczucia wobec byłej(byłego) partnerki (partnera), otwiera na świat i na nowe znajomości. Autentyczni ludzie przyciągają uwagę innych ludzi, więc kwestią czasu jest, gdy pojawią się inne osoby zainteresowane odmienionym (czy raczej na nowo odnalezionym w sobie) mężczyzną. Promieniowanie osoby, która obiema nogami stanęła w swoim życiu i jest świadoma siebie i swoje wartości jest olbrzymie... Nastawienie "chcę odzyskać" może doprowadzić do wirowania w zamkniętym, błędnym kole. Autor może chciał pokazać, jak poradzić sobie z rzeczywistością rozstania, ale zbyt wiele motywów i za wiele informacji w jednym, skrótowym tekście prowadzi do logicznych zaprzeczeń.

~Kłapouchy

19.05.2017 12:15
1
Advertisement

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty