Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Love me tender

Związek

Związek Love me tender

O wspaniałej miłości i nagle zamrożonym uczuciu, późnym ojcostwie i próbach znalezienia się w nowej rzeczywistości, o poczuciu odrzucenia i cierpliwości pisze jeden z naszych czytelników.
Tekst nadesłany przez użytkownika.

Tagi: związek , relacje , małżeństwo , kryzys , partnerstwo , brak miłości w związku , kobieta

Związek Love me tender

Zanim przejdę do sedna i odniosę się do artykułu o braku zaangażowania w związek żony, opowiem kilka słów o sobie. Mam 41 lat. Za sobą 2 nieudane małżeństwa, trojkę dzieci (20, 8 i 2 lata), a życie przeciągnęło mnie po ziemi dość mocno, bym mógł pisać o naprawdę wielu, wielu rzeczach.

Obecna partnerka jest moją szkolną, niespełnioną miłością. Wieloletnia przyjaźń niespodziewanie zmieniła się w miłość stulecia. Nikt tego nie planował. Po prostu - stało się. Stało i trwa już prawie 4 lata. Los obdarzył nas w tak późnym wieku cudownym, acz całkowicie nieplanowanym dzieckiem.

Zanim ONA (nie będę używał imienia) zaszła w ciążę, bylem jej centrum wszechświata. To było TO. TEGO szukałem i pragnąłem całe swoje życie. Nie miałem wątpliwości. Romantycznym uniesieniom, drobnym gestom i spektakularnym wydarzeniom nie było końca. Seks w każdej chwili, w każdych warunkach i w nienaturalnych wręcz ilościach. Dodam, że to był najbardziej satysfakcjonujący seks ever. EVER.

Advertisement

Czułościom, ciepłu, oddaniu, marzeniom, łzom podczas oglądania romantycznych filmów nie było końca. Dałbym sobie (przecież jako już dojrzały facet znający życie) obciąć obie ręce, że będzie tak do końca świata i jeden dzień dłużej.

Kiedy ONA zaszła w ciążę, zmieniło się wszystko. Dosłownie WSZYSTKO. I nie - drogi czytelniku - nie będzie w dalszej opowieści co możesz zrobić, żeby nie zwariować - ani słowa o tym, że winę za ten stan ponosi osoba X lub Y. Dziecko to największy dar, jaki dostajemy w życiu i basta. O tym się nie dyskutuje. To, co dalej zrobimy, zależy wyłącznie od nas samych.

Ale do rzeczy.

Kiedy zorientowałem się, że ONA nagle zmieniła się w kogoś innego, lub być może kimś takim była wcześniej, świat dosłownie mi się zawalił.
Wspólne poranki nie wyglądały już tak, jak kiedyś.
Wspólne popołudnia, wieczory i noce też nie.
Tęsknota za czułością, bliskością, oddaniem i ciepłem zaczęła być bardzo dokuczliwa.

Stres w ciąży (JEJ trudna sytuacja rodzinna), hormony, obawa o pracę, moje obowiązki wobec dzieci z poprzednich małżeństw, zaczęły wykreślać dzień po dniu NAS jako parę szczęśliwych i zakochanych po uszy ludzi.
Właściwie, to czułem się tak, jakby ktoś podmienił mi kobietę, lub przełączył ją od dnia zapłodnienia na tryb „matka polka”.
Ok. Stary jestem, nie potne się, jak mawiał klasyk. Przerabiałem już to. Hormony, wymioty, wzdęcia, opuchnięte nogi, potem poród, połóg, minie pół roku i wszystko wróci do normy.
Otóż nie wróciło. Córka za 3 tygodnie kończy 2 latka, a NAS jak nie było, tak nie ma.

Co zwykle robi w takiej sytuacji mężczyzna? Ma 3 wyjścia.

Pierwsze: kończy związek (jeśli dojdzie do wniosku, ze nie ma szans na to, co było choć w małym kawałeczku) i idzie szukać swojego szczęścia gdzie indziej. Szansa że się uda? Niewielka. Do tego trzeba zostawić dziecko. Dramat. 2 razy już to zrobiłem. Ból jest nie do zniesienia, ale perspektywa, że tym razem będzie mi w życiu lepiej pozwalała jako tako ten ból zagłuszyć.

Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (43) / skomentuj / zobacz wszystkie

Zbynio
01 czerwca 2016 o 12:52
Odpowiedz

Sprawa oczywista, sam tego doświadczyłem, partner znajduje sie w centrum zainteresowania kobiety, dopóki jej nie zapłodni. Po zapłodnieniu kończą się przyjemności, zaczynają żądania. Teraz Ona myśli tylko o sobie i o dziecku! Z podmiotu zmieniasz się w przedmiot, i to nie pożądania, bynajmniej. Dla Twojej Pani liczyć się zaczynają wartości praktyczne, zapewnienie wszystkiego najlepszego potomstwu. W życi ma Twoje zaloty, masz kasę przynosić i pomagać w domu. Dla zakochanych-oczadziałych facetów jest jednak cień nadziei na tymczasowy powrót mizianek... Gdy kobita jest zaprogramowana na wiekszą rodzinę. Przed każdym kolejnym dzieckiem najdzie ją na amory. I tak samo jak za pierwszym razem przejdzie po zapłodnieniu... Nie ma co mieć pretensji do kobiet, nie ma co rozpaczać, one nad tym procesem nie panują, tak są zaprogramowane, to instynkt i hormony. Rację ma autor, w takiej sytuacji trzeba zająć się sobą, czerpać przyjemność z życia, zadbać o dziecko i olać babę. Każdemu co jego :)

~Zbynio

01.06.2016 12:52
dyzio
04 marca 2015 o 15:29
Odpowiedz

Wow. Jak sie czyta te slowa to ukazuje sie obraz idealnego faceta , ktorego spotykaja takie niepowodzenia. Pomyslmy . Klasyczny Amerykanin jak mu cos w zyciu nie wychodzi to bec na lezanke do psychoanalityka i pytanko : Powiedz co ze mna nie tak. Szukamy winy w sobie , a moze spojrzec inaczej , a moze zaczac od powiedzenia kobiecie ktora sie kocha o wszystkim co sie czuje jak sie czuje i dlaczego tak sie czuje i posluchac co ONA ma do powiedzenia. W moim zyciu kieruje sie zasada ze w wszystko w naszym zyciu zdarza sie po cos . Nie rozumiemy sensu w momencie kiedy to sie dzieje ale sens przychodzi pozniej . Wtedy puzzle sie ukladaja a oprocz psychologii jest jeszcze religia ( polecam ksiege przyslow z Bibli) i na koniec rada DAJ CZASOWI CZAS

~dyzio

04.03.2015 15:29
MŻK
03 marca 2015 o 22:05
Odpowiedz

Czy wy wcześniej ze sobą rozmawialiście czy tylko mówiliście do siebie - przecież wszystko można obgadać, chyba, że nigdy się nie rozmawiało.
A może ktoś tutaj ściemniał od początku - tylko ktoś drugi nie chciał tego dostrzec.
Dzieci ? - ja ich urodziłam czworo - po 30-stu latach wspólnego życia dalej się uwielbiamy, tęsknimy za sobą i rąk od siebie nie możemy oderwać.
Coś już dużo wcześniej musiało być nie tak - takie zmiany nie następują z dnia na dzień. A ciąże, okresy i menopauzy to normalne etapy w życiu kobiet - nie demonizujcie nas tak - nadal kochamy i pragniemy - no chyba, że nigdy nie kochałyśmy i nie pragnęłyśmy - to taki czas jest dobrą wymówką.
Dziwi, że pan z takim doświadczeniem niczego nie dostrzegł ?

Napisz co u ciebie Sebastianie - jakieś nowe przemyślenia ? - i jak terapia ? - czy nie powinniście chodzić na nią razem ? - to w końcu was wspólny problem - chyba.

~MŻK

03.03.2015 22:05
seb
20 listopada 2014 o 21:49
Odpowiedz

Wybaczam staranie sie uzywania polskich znakow, co to nie za bardzo wychodzi :)
Dobranoc.

~seb

20.11.2014 21:49
wenuszmarsem
20 listopada 2014 o 21:47
Odpowiedz

Ty unikasz odpowiedzi, sądze. że odpowiedzialności. A twe wyobrażenia o szczęśliwej rodzinie to reklamowa utopia. Nie chcialabym ciß spotkać, ani jako partnera, ani jako współpracownika, w ogóle niechciałabym cię znać.
Nie jesteś słońcem, królu złoty, szczęściem nie jest branie, dlatego tak choojowszczo się czujesx. Biednyś dziecior, niedokochany przez starych, Ciężko, ale nigdy tego już nie znajdziesz, Tylko rodzic to może dać, bezwarunkową miłość.
Ach, sorry, piszę na DE Tastatur i staram siębardzo używać polskich znaków.




~wenuszmarsem

20.11.2014 21:47
sebastian
20 listopada 2014 o 21:31
Odpowiedz

Wiem dlaczego rozpadly sie moje malzenstwa. Nie boje sie prawdy. Tym razem jest inaczej niz dotychczas.

~sebastian

20.11.2014 21:31
wenuszmarsem
20 listopada 2014 o 21:28
Odpowiedz

Nie ma dymu bez ognia, Sebastianie. Myślę, że stosujesz praktykę wyparcia. Dlaczego rozpadły sie twoje małżeństwa? Boisz się prawdy?

~wenuszmarsem

20.11.2014 21:28
sebastian
20 listopada 2014 o 20:35
Odpowiedz

Etap narcyzmu, adoracji i haju mam juz dawno za soba:) Istotnie, bylo ze mna cos nie tak, zdiagnozowalem to, popracowalem nad tym i zwalczylem. Problemem jest regres mojej partnerki po zajsciu w ciaze. Ot i tyle. Nic to, nie z takimi rzeczami sobie w zyciu radzilem. Tak, czy tak, zamierzam byc szczesliwy.

~sebastian

20.11.2014 20:35
wenuszmarsem
20 listopada 2014 o 20:32
Odpowiedz

Niech Bóg i partia broni, byś tego co napiszę, nie przyjął jako ataku na ciebie.
Do meritum. Odnoszę wrażenie, że to nie twoje partnerki są wybrakowane( sztuk 3 na legalu), ale z tobą jest coś nie teges.
Enigmatycznie określileś powody rozpadu twoich 2(!) małżeństw. Teraz sypie ci się 3. Czy ty czasem potrzebujesz ciąglej adoracji i zachwytów nad sobą? Takiej mamusi bis, która będzie piała zawsze z zachwytu, nawet jak kopę zrobisz.
Może jednak problem jest w tobie, a nie w tych złych kobietach. Miałeś nadopiekuńczą matkę i nieobecnego ojca?
Dlaczego chcesz żyć tylko na haju zakochania? Przecież to świadczy o niedojrzałości i narcyźmie.

~wenuszmarsem

20.11.2014 20:32
Sebastian
11 listopada 2014 o 20:20
Odpowiedz

Nie, nie sadze, zeby docenila. Wlasciwie sie juz z tym pogodzilem, ze jest jak jest.

~Sebastian

11.11.2014 20:20

Gorące tematy

TO MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ:
alt
Jakimi jesteśmy ojcami? Raport z badań

Ulegamy zachciankom swoich dzieci i chcemy spędzać z nimi więcej czasu nawet kosztem pracy. A gdy już mamy czas dla nich to... rozmawiamy. A... więcej

Zamknij
facebook
raporty
Raporty