Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Dlaczego kobiety zostawiają facetów, których kochają?

Związek

Związek Dlaczego kobiety zostawiają facetów, których kochają?

Jako terapeuta małżeński, pracujący z mężczyznami i kobietami doświadczającymi kryzysu w związku, pomagam im rozwiązać problemy we wzajemnych relacjach. Podczas gdy wiele sytuacji jest bardzo złożonych, istnieje jedna, zupełnie prosta prawda, z której istnienia powinni zdawać sobie sprawę mężczyźni. Kobiety zostawiają partnerów, których kochają.

Tagi: rozstanie , związek w dojrzałym wieku , związek po 40. , przyczyny kryzysu w związku , przyczyny rozwodu

Związek Dlaczego kobiety zostawiają facetów, których kochają?

Czują się z tym fatalnie. Łamie im to serce. Jednak, mimo wszystko to robią. Zbierają się na odwagę, zabierają to, co mają, i odchodzą. Kobiety zostawiają mężczyzn, z którymi mają dzieci, z którymi stworzyły wspólny dom, z którymi zbudowały sobie życie. Odchodzą z wielu powodów, ale o jednym z nich mężczyźni powinni szczególnie dobrze pamiętać.

Kobiety odchodzą, ponieważ ich mężczyzn nie ma. Pracują, chodzą na mecze, grają na konsoli, oglądają telewizję, są na rybach… lista jest długa. To nie są źli mężczyźni. To dobrzy mężczyźni, dobrzy ojcowie. Wspierają rodzinę. Są mili, da się ich lubić. Ale uważają obecność żony za coś oczywistego. Sami nie są obecni.

Kobiety w moim gabinecie mówią: „Ktoś mógłby przyjść i uwieść mnie pod samym nosem mojego męża”. Czasem zdanie sobie z tego sprawy przeraża je. Czasem płaczą.

Panowie – nie mówię, że to dobre, ani że to złe. Mówię, co widzę. Możecie się złościć, oburzać lub czuć się zranieni. Wasza żona nie jest waszą własnością. Nie jest wam winna oddania. Możecie na nie wyłącznie zasłużyć. Z dnia na dzień, w każdym momencie pracujecie na to konsekwentnie. Zasługujecie na nią przede wszystkim swoją obecnością, swoją uwagą.

Ona chce to poczuć. Chce z tobą rozmawiać o tym, co jest dla niej ważne i musi czuć, że jej słuchasz. Nie grzecznie przytakując. Nie uspokajając. Zdecydowanie nie próbując grać „adwokata diabła”.

Chce, żebyś ty ją poczuł. Nie chce bezmyślnego obmacywania i szybkich numerków. Chce poczuć namiętność. Czy ty ją czujesz? Czy możesz ją jej pokazać? Nie tylko jeśli chodzi o seks. Namiętność to pasja życia razem. Fascynacja sobą nawzajem. Czujesz ją? To coś najbardziej seksownego na świecie. Przestałeś ją czuć? Dlaczego? Co się stało? Dowiedz się. Odnajdź z powrotem waszą namiętność.

Jeśli myślisz, że jesteś przy żonie, spróbuj jej wysłuchać. Czy twój umysł gdzieś ucieka? Zastanów się. Kiedy patrzysz na nią, jak dobrze ją widzisz? Spójrz jeszcze raz, dokładniej. Znajdź jej oczy i popatrzcie na siebie dłużej niż zwykle, aż poczujecie dyskomfort. Jeśli zapyta, co robisz, powiedz: „wpatruję się w ciebie. Chcę dobrze cię zobaczyć. Jestem ciekawy, kim jesteś. Po tych wszystkich latach nadal chcę wiedzieć, kim jesteś”. Ale powiedz to tylko wtedy, jeśli tak czujesz. Jeśli wiesz, że to prawda.

Dotykaj jej z uwagą. Kiedy to zrobisz, poczuj, jak reaguje twoja dłoń. Obserwuj, co się dzieje, kiedy dotykasz jej skóry. Jak zachowuje się twój organizm? Co czujesz? Dostrzeż nawet najdelikatniejsze odczucia i emocje. Czasem nazywa się to uważnością. Mów o tym, co dostrzegasz, chwilę za chwilą.

Jesteś zajęty. Nie masz na to czasu. Co powiesz na 5 minut? Pięć minut każdego dnia? Zobowiążesz się? Nie chodzi o wystawne kolacje lub randki (chociaż to też jest fajne). Mówię o pięciu minutach dziennie, poświęconych wyłącznie kobiecie, z którą spędzasz swoje życie. By być zupełnie otwartym – słyszeć i widzieć bez oceniania. Zrobisz to? Założę się, że jeśli raz zaczniesz, nie będziesz chciał skończyć.

Bartek Kulesza

Wejdź na FORUM!
Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (19) / skomentuj / zobacz wszystkie

Klub
04 sierpnia 2017 o 02:43
Odpowiedz

Nie usprawiedliwiam się ... Przytoczę słowa mojej żony: Dlaczego mnie zdradziłaś? "Nie jestem Twoją własnością". Wiedząc, że jestem monogamistą wysyła mnie na zdradę by zrównoważyć swoją. Gdy tego nie zrobiłem odchodzi w tej niezręcznej dla niej sytuacji. Znam kobiety, które na pytanie o sex w swoim związku odpowiadały: Po co mi to? Kilku partnerów już pochowały. Zostawał przy nich dorobek ich życia i pracy. Kto według legend i przekazów historycznych był pierwszy mądrzejszy? Jako pierwszy poznał pojęcie dobra i zła (Adam i Ewa)? Doprowadził do katastrofy niepokonanego Samsona (Samson i Dalila)? Kazał przynieść głowę Jana (Jan - chrzciciel Immanuela)? Kto jako jedyny przetrwał całkowite zniszczenie Jerycha (prostytutka)? Kto dzisiaj jest czczony bardziej od boga (matka boska)? Nawet Maryna przetrwała związek z Janosikiem (fabuła). Sean Connery w jednym z filmów mówi: "Bardziej gorzką niż śmierć jest ..." wypowiadając te słowa za Eklezjastą.

~Klub

04.08.2017 02:43
K7
08 lipca 2017 o 20:07
Odpowiedz

Tak -my mężczyznami musimy rozumieć i kochać kobiety bo są wrażliwe i delikatne , ale co z nami mężczyznami , co z naszą psychiką? Myślicie ,że jesteśmy mniej wrażliwi , mniej delikatni? Co wy sobie babole myślicie?

~K7

08.07.2017 20:07
kachna
19 kwietnia 2017 o 23:42
Odpowiedz

Dlaczego kobiety zostawiają mężczyzn, których kochają ? Bo nie dają rady żyć w trójkącie:on, żona i ja. Mieć świadomość, że się krzywdzi inną kobietę.Tak, tak, kochanki też są do tego zdolne,opuścić kochanego mężczyznę nie tylko dlatego, że się doczekać go nie można, ale dlatego, że to nie fair. U normalnej kobiety budzą się w końcu wyrzuty sumienia. Wiem, co mówię - patrzę na tę kobietę codziennie w lustrze. Od półtora roku, nie ma dnia żebym sobie nie mówiła że zrobiłam dobrze, uczciwie. I nie ma dnia żebym tego nie żałowała. Bo wciąż kocham. Tak to jest. Jak ktoś się nie zakochuje zbyt łatwo - kocha zbyt mocno.

~kachna

19.04.2017 23:42
Klub
15 kwietnia 2017 o 02:58
Odpowiedz

Podzielam Twoj a opinię. Po dwudziestu latach finansownia związku stwierdzam, że mogąc żyć jeszcze raz popełniałbym te same błędy tylko znacznie wcesniej. Niestety jestem 100% pacyfistą. Nigdy nie byłbym w stanie kogoś uderzyć lub skrywdzić. Przewidziałem jednak odejscie mojej żony patrząc na jej matkę, siostrę i kuzynki, które zrobiły to samo wceśniej. Siostry małzonki mąż nie był taki humanitarny, a i tak go zostawiła. Stało się to wtedy, kiedy prysł czar rzekomego spadku męzczyzny. Teraz wraca on do łask z powodu dość wysokiej emerytury. Kobieta odejdzie kiedy nie widzi w tym związku kożyści materialnej. Ileż przykłaów jest w środkach masowego przekazu kobiet, które rozwodząc sie wyprowadziły ze związku grubą gotówke. Jeżeli myślisz, to sprytnie wcześniej zabezpieczysz swoje środki, a nawet możesz w spadku zostawić jej pewne zobowiązania. Jeżeli podpisu w Urzędzie Stanu Cywilnego czy kościele oraz treści przysiegi małżeńskiej nie pamięta, to sobie przypomni podpis na wekslu, który podpisała, gdy komornik zapuka do jej drzwi. Powyższa sytuacja nie dotyczy tylko bardzo cwanych i wyrafinowanych kobiet typu Hanna Gronkiewicz-Waltz, ale któżby takie kochał?

~Klub

15.04.2017 02:58
rex
25 października 2016 o 15:41
Odpowiedz

Joan. Nie rozwódź się. Zaproś czasem na obiad. Chętnie przyniosę butelkę wina i poopowiadam przeróżne historie.

~rex

25.10.2016 15:41
Joan
25 października 2016 o 15:28
Odpowiedz

mogłabym napisać to samo co Ty ale w drugą stronę. Chociaż moje małżeństwo jest bardzo dziwne, bo to ja zbudowałam dom i ja wkręcam żarówki to obiad jest zawsze, tylko problem, że nie mam z kim go zjeść, chociaż jestem mężatką. Zacisnęłam zęby i powiedziałam, że nie rozwiodę się chociaż jest nie lojalny, okłamuje mnie i nigdy go nie ma. Za to ma czas dla "koleżanek". Nie wiem czy to takie czasy, że tylko egoizm się liczy?

~Joan

25.10.2016 15:28
Zosia-Marysia
23 października 2016 o 16:15
Odpowiedz

Szaleństwem było by robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów. Z resztą sumienie nie pozwalało by mi współczuć takiej kobiecie. Odchodzi? czyli z jakiegoś powodu. A może kochający mężczyzna tego chciał .....

~Zosia-Marysia

23.10.2016 16:15
Tomek
22 października 2016 o 18:37
Odpowiedz

Kobiety są różne. Od lat kocham kobietę Martę ale nie powiedziałem jej tego bo wiedziałem, że traktuje mnie jak przyjaciela. Ożeniłem się z inną, kocham ją ale dziś żałuję, że się w ogóle ożeniłem. Żałuję, że nie walczyłem o Martę, kiedy ją czasem widzę ogarnia mnie radość nie do opisania, kiedy widzę jej zdjęcie widzę bezinteresowną dobroć i wrażliwość.
Marta jest kobietą, której zależy na innym facecie, zauroczyła się nim na tyle, że czekała na niego kilka lat. Można, można, On w rozjazdach a Marta na niego czeka. Kiedyś widziałem ich spotkanie, tęsknota w oczach czułość, dbałość drugą osobę. W oczach mojej żony tego nie ma. Nawet jakbym wyznał Marcie miłość, padł na kolanach Ona nie zraniłaby faceta swojego życia i mojej żony. Taki to typ kobiety z zasadami tylko my głupi faceci wycieramy to co w danej chwili mamy..

~Tomek

22.10.2016 18:37
ten który po 20 latach próbuje zrozumieć dlaczego
21 października 2016 o 00:32
Odpowiedz

do "Nikt istotny"
Jesteś kimś bardzo ważnym np. dla mnie ...dzięki za wpis poniżej ...sama prawda

PS. tekst który usłyszałem od starszego doświadczonego przez życie człowieka: "kobiety zostają przy brutalach i chamach ....bo przy normalnych facetach szybciej się nudzą....."
nie jestem zwolennikiem jakiejkolwiek przemocy ale gdzieś tam w głowie telepie się stare porzekadło że "jak się kobiety nie bije to jej wątroba gnije..." wszak w mądrościach ludowych ziarno prawdy jest. I pytanie czy tylko "głaskać w związku i uważać ...czy pokazać miejsce i nie zostawiać za dużo czasu na myślenie...?
Tekst mojej eks po 20 latach bycia razem: "zdradziłam cię żebyś ty nie zostawił mnie pierwszy" zostawię bez komentarza

~ten który po 20 latach próbuje zrozumieć dlaczego

21.10.2016 00:32
Nikt istotny
20 października 2016 o 23:05
Odpowiedz

Słowo "terapeuta" budzi swego rodzaju szacunek oparty na przeświadczeniu, że kryje się pod nim ktoś, kto posiada wiedzę mogącą mi pomóc, mnie uleczyć. Ale w słowie "terapueta" kryje się też zobowiązanie. Do solidności, uważności, dociekliwości. I pokory.
Rozumiem, że można pod wpływem kilku kolejnych przypadków mieć ochotę wykrzyczeć światu: "Eureka! Odkryłem prawdę!". Ale tutaj powinna włączać się własnie lampka zwana pokorą.
Z całym szacunkiem dla zawodu autora, ale jak już kilka osób tu wcześniej skomentowało, nawet jeśli ten tekst nie jest bzdurą, to olbrzymim uogólnieniem. I płynącym na fali masowego nurtu sterotypu, że kobieta w związku ma być tą, która ma być uszczęśliwiana, a mężczyzna to jest ten trogloyta, który uczuć nie ma, jest nieuważny, zgrubsza ciosany. Za wieczne adorowanie kobieta będzie kochać. A jak nie, to odchodzi. Oczywiście - kochając.
Cóż takiego odkrywczego jest więc w tym artykule? Czy ma on być w zamyśle jedynie potwierdzeniem "prawdy", którą trzeba do znudzenia powtarzać? A może jednak zechciałby autor pochylić się nad tym, czego w obiegowej opinii nie ma, a co jest rzeczywistością wielu porzuconych przez kobiety mężczyzn - związek to umowa obowiązująca obie strony, w której obie uczestniczą z jednakowym zaangażowaniem i w którym przede wszystkim ważna jest komunikacja, by uczucia, intencje, pragnienia, oczekiwania, zasady - były jasne. Dla obu stron.

Takim artykułem wyrządana jest krzywda dwóm stronom: mężczyznom i kobietom. Mężczyznom, ponieważ, paradoksalnie, artykuł ten przeczytają przede wszystkim mężczyźni już opuszczeni lub w trakcie rozstania. Przeczytają go mężczyźni chcący naprawdę zrozumieć: dlaczego. A więc wrażliwi, uważni, chcący jeszcze walczyć lub chcący zrozumieć swoją porażkę. I co słyszą? Że nie byli uważni i wrażliwi. Mieli dać z siebie jeszcze więcej? I to miałoby uratować ich przed byciem zdradzonym i opuszczonym? To znaczy, z duzym prawdopodobieństwem, że jeżeli wejdą w jakiś kolejny związek, to będą jeszcze uważniejsi i jeszcze wrażliwsi.. Czy terapeuta-autor zapewni ich tu, teraz, że dzięki temu nie będą ponownie opuszczeni? Obawiam się, że nie. Że autor odpowie, że każdy przypadek jest inny, indywidualny. Tylko wtedy powraca pytanie: po co zatem taki artykuł, pokazujący obraz jednostronnie, wzruszający do łez wobec losu biednych kobiet?
A druga poszkodowana takim artykułem strona? Kobieta. Ponieważ opisany jednostronnie obraz powodu rozstania, podparty autorytetem słowa "terapeuta", ugruntowuje jedynie stereotyp, że to męska strona w związku ma się troszczyć o jakość związku, ma się domyślać, ma wróżyć z fusów, zgadywać potrzeby partnerki, w imię "jednej prawdy, o której nie można zapominać". W ten sposób autor produkuje kolejne pokolenia księżniczek na ziarnku grochu, które może mają nikłe pojęcie czym jest miłość, bliskość, partnerstwo, ale doskonale wiedzą, co im się w związku należy.
A wystarczyłoby, gdyby autor-terapeuta pochylił się nad różnicą w pojmowaniu przez kobietę i mężczyznę choćby pojęcia bliskości i przybliżył ją w sposób przystępny potencjalnym czytelnikom, zamiast silić się na odkrywanie prawd, które są może i prawdą, ale dla jakiegoś zaledwie odsetka przypadków rozstań.
"Dlaczego kobiety zostawiają facetów, których kochają?" - dlatego, że większość zdradzających i odchodzących od mężczyzn kobiet twierdzi jedynie, że kocha. Kocha, ale...I mężczyźni chcą w to wierzyć. Że są kochani. Bo mężczyźni, tak samo jak kobiety, potrzebują bliskości w związku. I miłości.

~Nikt istotny

20.10.2016 23:05
Advertisement

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty