Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Koniec pieśni, czyli jak (nie) rozstawać się z kochanką, cz. 2.

Zdrada i romans

Zdrada i romans Koniec pieśni, czyli jak (nie) rozstawać się z kochanką, cz. 2.

A więc postanowione! Zdecydowałeś wreszcie definitywnie zakończyć swój trwający parę ładnych lat romans. Twoim zdaniem ten układ się nie sprawdził, formuła tego związku wypaliła się i nie uważasz za sensowne dalej w nim trwać. Mniejsza o konkretny powód, istotne, że chciałbyś od teraz skupić się wyłącznie na swojej rodzinie.

Tagi: związek , zdrada , romans , kochanka , rozstanie , interes , porządek , negocjacje

Zdrada i romans Koniec pieśni, czyli jak (nie) rozstawać się z kochanką, cz. 2.

Sprawa nie jest jednak prosta, bo… twoja kochanka ma zupełnie odmienne zdanie i wiesz, że czeka cię trudna przeprawa, żeby zerwać więzy, które was łączą. Jak tego dokonać, żeby kończąc romans, nie zniszczyć także małżeństwa?

Zakładamy przy naszych rozważaniach najbardziej skomplikowany i niewygodny scenariusz: jesteście ze sobą kilka lat, znacie się jak łyse konie, między wami zrodziło się coś, co ona wzięła za miłość, a ty nie wyprowadziłeś jej w porę z błędu. Co więcej - utwierdziłeś ją w przekonaniu, że odwzajemniasz jej uczucia, skutkiem czego spodziewasz się, że ona nie odpuści łatwo walki o ciebie i może dążyć do konfrontacji z twoją żoną lub chcieć z zazdrości zniszczyć twoje małżeństwo w ramach kary. Co wtedy?

Mimo wszystko na początek zalecam przemyśleć, czy najlepszym rozwiązaniem nie będzie szczera rozmowa. Sam najlepiej znasz swoją kochankę i będziesz wiedział, czy taki scenariusz ma szansę zakończyć się powodzeniem. Przecież nie każda kobieta to zaślepiona uczuciami zaborcza histeryczka, która z góry poprzysięgnie ci zemstę za wszelką cenę. Od ciebie zależy, czy postawisz na argumenty racjonalne, czy emocjonalne.

Wykorzystaj cały dostępny arsenał niezależnie od przyczyny, dla której zdecydowałeś się zerwać ten układ. Odrodzona miłość do żony, chęć ratowania małżeństwa, dobro twoich dzieci, nagłe nawrócenie pod wpływem wyrzutów sumienia, czy świadomość, że większą krzywdę robisz kochance, będąc z nią, niż ją zostawiając – to tylko kilka motywów, które możesz wykorzystać. Nie musisz kłamać, ale niech to nie będzie lakoniczne stwierdzenie „to koniec”, bo możesz nie mieć drugiej okazji, aby załatwić sprawę polubownie. Postaraj przygotować się do tej rozmowy, stopniowo schładzając wasz związek i nieco rozluźniając łączące was relacje. Być może kobieta sama poczuje, iż dzieje się z wami coś dziwnego i będzie dążyła do wyjaśnienia sytuacji.

Jak jednak postąpić, jeśli przeczuwasz, że nie będziesz w stanie przekonać kochanki żadnymi argumentami? Obawiam się, iż w takim wypadku pozostają jedynie środki z kategorii wątpliwych moralnie. Tobie pozostawiam decyzję, czy jesteś gotów z nich skorzystać i jak daleko jesteś skłonny się posunąć, by uwolnić się od tej kobiety.

Rozważając poniższe pomysły możesz dojsć do wniosku, że jednak prawdziwy facet z jajami nie powinien bawić się w takie gierki. Jednak nie wszystko jest tak proste jak męska duma i honor – w tej wyjątkowej sytuacji lawirujesz między bezpieczną wyspą swojej rodziny i zagrażającym jej tsunami gniewu kochanki. W takiej sytuacji wszystkie chwyty bywają dozwolone.

Stopniowy rozpad

Wszystko, co dobre kiedyś się kończy. Także romanse potrafią samoistnie się wypalić. Zwłaszcza, jeśli jedna ze stron aktywnie w tym pomaga. Możesz spróbować tak pokierować waszymi relacjami, żeby maksymalnie je osłabić, zwiększyć dzielący was dystans i spowodować, że druga strona sama zwątpi w sens podtrzymywania tej znajomości. Coraz rzadsze spotkania i telefony, coraz mniej uwagi poświęcanej partnerce, mnożące się nieporozumienia i konflikty. Może z czasem uda ci się doprowadzić do tego, że kochanka sama zaproponuje poważną rozmowę na temat waszej przyszłości, o której to wcześniej wspominałem. To może być początkiem tak upragnionego przez ciebie końca.

Dr. Jekyll & Mr. Hyde

Jesteście uwikłani w ten romans od długiego czasu, stąd powinieneś doskonale zdawać sobie sprawę, jakie twoje cechy najbardziej odpowiadają kochance oraz czego nie znosi ona w innych mężczyznach. Spróbuj przeobrazić się z człowieka, którego pokochała w faceta, który ją do siebie zniechęci. To nie jest aż tak skomplikowane jak może się na początek wydawać. Traktuj ją odwrotnie niżby tego oczekiwała. Jeśli potrzebuje czułości i delikatności, bądź szorstki i obcesowy. Ceni w tobie silny i dominujący charakter – postaraj zmienić się przy niej w nieporadnego safandułę. Grunt, żeby robić wszystko na opak i nie po jej myśli. Taki teatr wymaga często postępowania wbrew sobie, ale potrafi przynieść zaskakująco efektywne rezultaty. Przy dużej dozie samozaparcia i dystansu do siebie jesteś w stanie spowodować, że ona sama cię rzuci, kiedy uświadomi sobie, jaki „naprawdę” jesteś.

Jak Bóg Kubie, tak Castro Bogu

Jeżeli nie widzisz realnej możliwości takiego wyjścia z sytuacji, by twoja żona nie dowiedziała się o zdradzie i jesteś przekonany, iż jakakolwiek próba zakończenia romansu spotka się z atakiem kochanki na twoje małżeństwo - spróbuj stanowczo i zdecydowanie wyperswadować jej takie rozwiązanie. Kierująca się uczuciami, a nie rozumem kobieta może być bardzo oporna na argumenty, dlatego dobrze się przygotuj. Uświadom jej, do czego zdolny jest mężczyzna, kiedy zmuszony jest bronić swojego terytorium. Niech zrozumie, że niszcząc twój związek, tak naprawdę niczego nie osiągnie, bo spali wszelkie mosty pomiędzy wami, a jej własne życie przerodzi się w piekło, bo ty nie będziesz miał już nic do stracenia i za punkt honoru przyjmiesz zemstę za wszelką cenę. Postaraj się być mocno sugestywnym i dobitnie uzmysłowić jej konsekwencje walki w myśl powiedzenia - oko za oko, ząb za ząb. To powinno na tyle ostudzić jej emocje, że zaniecha jakichkolwiek działań odwetowych.

Jak widać wycofanie się z długoletniego romansu nigdy nie jest prostą sprawą. Im dłużej jesteście razem, tym trudniej będzie wam się rozstać - to oczywiste. Warto zawczasu wziąć pod uwagę perspektywę zakończenia tej przygody i nie obiecywać zbyt wiele kochance, nie rozpalać w niej nadziei na wspólne życie, a przede wszystkim nie deklarować uczuć, jeżeli ich nie odwzajemniasz. Taka powściągliwość może w przyszłości bardzo ułatwić rozstanie i ograniczyć do minimum jego negatywne skutki.

Jeżeli macie własne doświadczenia w tej materii i sprawdzone na własnej skórze sposoby kończenia długotrwałych romansów - podzielcie się nimi z resztą czytelników w komentarzach.

Roman.S

Jak (nie) rozstawać się z kochanką, cz. 1.
Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (28) / skomentuj / zobacz wszystkie

do Sys
07 stycznia 2018 o 16:11
Odpowiedz

Czytając twoje słowa cyt. ,, Nawet jej żal czasem żony... " dostałam rechotania pępka. Jak właziłaś pniusiu w ICH związek w buciorach to nie było ci żal siebie samej, że zeszmacisz się tak okrutnie? Sugerowałaś się subiektywnymi swoimi odczuciami i myślałaś że on nie kocha żony i jest bardzo z nią nieszczęśliwy a ty dasz mu właśnie szczęście. Teraz już wiesz, że byłaś przyczyną największego nieszczęścia jakie Go w życiu spotkało. Byłaś przyczyną ogromnego stresu bo biedaczek nie wiedział jak spowodować abyś odczepiła się od niego skutecznie. Zostawiałaś ślady swojego pobytu w samochodzie, błagałaś / przy innych pracownikach/ o rozmowy na osobności bo liczyłaś, że będzie cię przytulał tak mocno jak w początkach zauroczenia. Jaka żenada, żeby tak młoda kobieta ,, latała" za starym zużytym przez żonę capem. Wstydu nie masz za grosz, żeby jeszcze jakieś swoje pitu, pitu,pierdu,pierdu głosić na ogólnie dostępnym forum.Jesteś wyjątkowym prosiakiem bo pluć tobie w ryj a ty dalej chrum, chrum deszczyk majowy pada.

~do Sys

07.01.2018 16:11
Kleopatra
02 stycznia 2018 o 11:20
Odpowiedz

Prawdziwa miłość

Popiołem będę, lecz czuć nie przestanę. Prochem będę, lecz proch ten będzie kochał.

Prawdziwa miłość nigdy nie umiera
I choć czasem żal i smutek w serce się wdziera
To ona nadal żyje w nas
Bo kochać tak naprawdę
Można w życiu tylko raz
Nie uśmierci tej miłości żadne zwątpienie
Żaden przemijający czas ani też upokorzenie

Choć przy nas nie ma ukochanej osoby
Ani też jej bliskości
To jest tęskota serc
Zrodzona z prawdziwej miłości
Którą da się odczuć
Z najwięjszej odległości
Lecz czy trafi do serca
Mojej jedynej miłości?

Może czasem życie rzuca nas na ziemię
Karząc znosić to całe brzemię.....
Los też czasem sobie niemiłosiernie z nas drwi
Lecz to co posiadamy w sobie
Tego nie zabierze nam nikt....

I choć kiedyś staniemy się prochem
Choć wśród żywych nas już nie będzie
To nawet ten proch będzie kochał
A duszą przy kimś będziemy zawsze i wszędzie

Bo prawdziwie można kochać w życiu tylko raz
Ta miłość do samego końca, będzie żyła w nas
Jej płomienia nie ugaszą nawet słone łzy
Ona będzie w nas żyła do końca naszych dni.....

~Kleopatra

02.01.2018 11:20
Do Syf
02 stycznia 2018 o 11:18
Odpowiedz

Milczenie z twojej strony, przekonało mnie, że ,,wylizałaś" już rany i przestaniesz pisarako- pokrako produkować się, ale ty dalej pitu,pitu, pirdu , pierdu.
Są osoby,które lubią być posuwane przez knura. Ich sprawa dopóki trzymają tę swoją "pasję" tylko dla siebie.
Gdy na ogólnie dostępnym forum zaczynają się tym chwalić, to muszą się liczyć z reakcją ludzi, którzy się tym brzydzą.
Ale fajnie zaczyna się robić dopiero wtedy kiedy zaczynają szukać bratnich dusz (może raczej dup!) coby się z nimi łączyć w celu walki z "ciemnogrodem", płacząc równocześnie, że są przez knury krzywdzone.
A już robi się naprawdę śmiesznie kiedy zaczynają krzyczeć, że knury są świniami(sic!).

Nie wystawiaj d**y knurowi to nie będziesz płakała, że Cię krzywdzi, bo posuwając Ciebie nie przestaje być świnią.
Albo jeżeli jest Ci obojętne komu d**y dajesz to się ciesz z tego, że nieźle bierze.

~Do Syf

02.01.2018 11:18
Sys
31 grudnia 2017 o 08:54
Odpowiedz

Po kilku latach zaczyna się też ,oprócz wyrzutów mężczyzny, obojętność kochanki. Burza miłości już za nimi. Teraz ona przeżywa życie z tym co ma w danej chwili. On ma nadal żonę, rosnące (!) dzieci, i mniej sił do pracy. Ona wie że nie ma sensu czekać, co ma być to będzie. Nie zabiega, nie dzwoni. Wie że może to się skończyć w każdej chwili i trzeba żyć dalej. Nawet jej żal czasem żony...

~Sys

31.12.2017 08:54
Kleopatra
13 grudnia 2017 o 07:14
Odpowiedz

Miłość...

Miłość jest drogą, jedyną w życiu
Choć krętą często, w swoim odkryciu
Bystra, zawiła jak rwąca rzeka
Lecz każdy pragnie, każdy jej czeka

Boga jest darem dla całej ludzkości
W drugim człowieku odkryciu miłości

Spojrzeniem w oczy, bliskiej ci osoby
W poranku radosnym, po spędzonej nocy
Czułości dotyku, w okrzyku duszy
W powiewie wiatru, co oddech poruszy

Każdym krzykiem dziecka budzącym do życia
W uścisku matki
Co tuli swe dziecię
Miłości skarb największy na świecie

W każdym kroku stawianym na ziemi
Wsparciem ojca pomagającym się zmienić
W każdym darze, którym chcesz się dzielić
Tym całkiem małym i tym bardzo wielkim

W uścisku przyjaźni , co w chwili zwątpienia
Pomoże przebudzić się z zapomnienia
Przytulić w bólu
Otrzeć z łez oczy
Uśmiechem radość wokół roztoczyć.

W pocałunku niewinnym, warg swych muśnięciu
W pragnieniu serca i jego wzięciu
W drżeniu ciała wielkiej namiętności
Swego pożądania okrzyku radości

W starości małżonków
Co przez całe życie
Byli dla siebie miłości odkryciem
I wznosząc pomarszczoną powiekę
Patrzą w swym zakochaniu
Jak pierwszy raz ujrzeli siebie

Miłość piękna, niezwyciężona
W artystów marzeniach niedościgniona
Miłość spełniona
Miłość jedyna
Jak najpiękniejsza wśród kwiatów dziewczyna

Lecz kto ją dostrzeganie ?
Kto zrozumie?
Kto na swej drodze pokochać umie?
Miłość jedyna....

Andrzej

~Kleopatra

13.12.2017 07:14
Kasia
10 grudnia 2017 o 14:14
Odpowiedz



Nie pragnę...

Nie pragnę miłości.
Której nie ma za dnia.
Tylko nocą się budzi.

Nie pragnę miłości.
Na jeden moment, chwilkę.
Przemijającej bez echa.

Nie pragnę miłości.
Płytkiej, bez głębszych
uczuć.
Takiej z próżności.

Pragnę miłości stałej.
Która mi zawsze pozwoli.
Mieć w sercu radość.
I na zawsze słodko
zniewoli

Kasia


~Kasia

10.12.2017 14:14
ta druga
15 listopada 2017 o 09:53
Odpowiedz

Woly mamy podobne myślenie... tez wiem ze mój kochanek jest na jakis czas i nie robie sobie złudnych nadziei na cos więcej, choc idzie się w nim zakochac, ale odpycham te myśli jak najdalej!!!.... od poczatku mielismy zasady które przestrzegamy jak święte księgi. Będzie mi oczyściwszy smutno jak juz to się skończy.... choć trwa juz prawie rok.

~ta druga

15.11.2017 09:53
ta druga
17 września 2017 o 17:29
Odpowiedz

Oczyiwscie nie chodziło mi o artykuł - bo beznadziejny, ale o to co napisała jedna z pań tutaj! Mi mój kochanek przez 6 miesiecy dał więcej czułosci niz mąz przez całe 10 lat małżeństwa! NIgdy się nie nastawiałam na stały związek z kochankiem. To miała być odskocznia! tego mi brakowało! nigdy nie miało być mowy o uczuciach, może dlatego tak dobrze nam się układa! to trwa dalej i oby jak najdłużej! ps... nie nie jestem dziwką! byłam wierna przez te wszystkie lata! ale coś pękło! ps2. kochanka czy kochanke trzeba umiec mieć! ps3 tak to prawda! Gdyby w małżeństwie wszystko dobrze sie układało i życie byłoby sielanką nie byłoby kochanków i kochanek!

~ta druga

17.09.2017 17:29
ta druga
17 września 2017 o 17:21
Odpowiedz

Zajebiście napisane....... podpisuje sie pod tym! mamy identyczne myslenie

~ta druga

17.09.2017 17:21
janka
18 czerwca 2016 o 12:17
Odpowiedz

Artykuł porażka, napisany dla idiotów. Mieć kochankę to trzeba umieć! Nie warto być tą drugą dla takiego śmiecia.
Romans, który trwa latami-Panowie każda kobieta bawiąca się w to liczy, na to, że z Wami będzie, nie oszukujcie się! Ale po takich zagrywkach z artykułu, powinna kopnąć w zad i kochanka i żona moim zdaniem. Zwykły romans do wykorzystania innej kobiety i żonka w domu. Inaczej patrzy się na romans, gdy rzeczywiście coś czuje się do 2 osoby, bo ale...jest żona, a inaczej, gdy ktoś robi coś z czystego egoizmu i wyrachoania-takich to na stos!

~janka

18.06.2016 12:17

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty