Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Psycholożka, lekarka, profesorka - nasi czytelnicy zabierają głos w sprawie żeńskich form nazw zawodów i tytułów

Wolne myśli

Na chwilę ucicha i za chwilę wybucha na nowo. Dyskusja na temat używania form żeńskich od nazw zawodów i tytułów w formie męskiej nie przestaje wzbudzać kontrowersji. Do wymiany zdań skłoniliśmy także naszych czytelników. Sprawdź, co na ten temat uważają zarówno panie, jak i panowie oraz autorytety w dziedzinie języka polskiego.

Tagi: relacje , kobiety , kobiecy punkt widzenia , społeczeństwo

Wolne myśli Psycholożka, lekarka, profesorka - nasi czytelnicy zabierają głos w sprawie żeńskich form nazw zawodów i tytułów

Od ministry się zaczęło…

Kiedy w 2012 roku Joanna Mucha pełniąca funkcję ministra sportu i turystyki starała się spopularyzować słowo „ministra” jako określenie dla swojego stanowiska, wywołała tym rozbawienie, ale także sprowokowała ważną dyskusję. O to, czy stosowanie żeńskich form zawodów i tytułów naukowych jest zasadne, zapytaliśmy naszych fanów na facebookowym profilu. Szybko okazało się, że temat nadal wzbudza kontrowersje. Głos zabrało wiele kobiet, które w zdecydowanej większości opowiedziały się za niestosowaniem na siłę takich form, powołując się na liczne, źle brzmiące przykłady:

„Nie. :-) Zdecydowanie nie. :-) Nikt mi nie wmówi, że tytułowanie zaproszonej do studia telewizyjnego kobiety per "gościni" brzmi naturalnie. Brzmi sztucznie i kompletnie bez sensu” – napisała Agnieszka N, a wtóruje jej inna użytkowniczka, Urszula Le, która zwraca uwagę na drugie dno całej dyskusji:

„Kobieta jest człowiekiem, tak jak mężczyzna. Różnią nas pewne rzeczy. Moim zdaniem różnicować na siłę nie ma sensu. Takie twory językowe są dziwne. Rozumiem jednak, że kobiety dążą do tego, aby być zauważane, bo zbyt często ich rolę się deprecjonuje. Stąd takie dążenia”.

Podobnego zdania jest Monika H., która jednak podkreśla, że sprawa zależy tak naprawdę od samego języka: „Pani Redaktor - tak. Dziennikarka, pisarka - owszem, zamiast pani dziennikarz czy pani pisarz. Tu trzeba delikatnie, jak to z językiem”.

Ania L. zwraca uwagę na inną zależność: „Ciekawe, że zawody niższe rangą, typu sprzątaczka czy fryzjerka się odmieniają... A te takie ambitniejsze to już jakiś problem, aby damską końcówkę miały. Mnie nie przeszkadza ani jedna, ani druga forma, z naciskiem jednak na sympatię w kierunku męskiego nazewnictwa. W moim przypadku: pedagog, terapeuta”.

Katarzyna R. natomiast zauważyła: „Zdecydowanie masz rację... obniża to rangę zawodu. Pani Kierownik brzmi lepiej i ma swoje umocowanie zawodowe niż Kierowniczka, które może być ocenione jako lekceważące. Ale to moje zdanie :)”. W tym samym tonie napisała Martyna K.: „Saperka :-) to taka łopatka. Ranga zawodów, czy stanowisk potraktowana bezlitośnie aktem feminizacji wydaję się być niższa, a samo stanowisko mniej poważne.” Daga D. potwierdza: „Te neologizmy brzmią bez sensu. Dla mnie Psycholog dla Pani Psycholog brzmi ok. I nie traktuję tego, jak męską formę, tylko jak nazwę zawodu. I już.”

Panie nie kryły się z tym, że taka nowomowa je po prostu drażni, a w najlepszym razie bawi. Jak na przykład Ela Z.: „Strasznie nie chcę!!!!! Forma żeńska zawodu jest sztuczna, nienaturalna i niejednokrotnie śmieszna. Poza tym nie muszę w ten sposób dodawać sobie kobiecości. Jestem kobietą - i to, mam nadzieję, widać. A zawód to zawód - nie ma płci. Lekarz to lekarz, reżyser to reżyser, psycholog to psycholog i tak dalej. Marynarz to marynarz, a marynarka to ubranie. Spawacz to spawacz, a spawarka to maszyna. Saperka to łopatka, żołnierka to wojowanie itd. Nie dajmy się zwariować.”

Były też damskie głosy, które wyrażały swoją, często daleko idącą obojętność, jak np. Joanny D.: „Ja nie mam z tym problemu. Moje zdanie jest takie że problem z tym mają jedynie Panie z niską samooceną” czy Aleksandry K.: „Jeśli o mnie chodzi to mam to w dupie. Ale niektóre babki lubią utrudniać sobie życie, a potem piszczą, że kobiet nie traktuje się w niektórych zawodach poważnie”

Kalejdoskop kreatywnych pomysłów

W dyskusji nie bez znaczenia pozostaje także głos mężczyzn, z którymi język polski obchodzi się lepiej, ale nie brakuje luk także w omawianym temacie. Choć „pielęgniarka” znajduje swój odpowiednik w słowie „pielęgniarz”, a „sprzątaczka” w słowie „sprzątacz”, to nadal brakuje dobrego określenia dla mężczyzny wykonującego zawód przedszkolanki. Dyskutanci głowili się także nad męskim odpowiednikiem nazwy najstarszego zawodu świata… Jednak to wyszukiwanie żeńskich odpowiedników męskich nazw zawodów sprawiło użytkownikom największą frajdę. I to zarówno tym płci męskiej, jak i żeńskiej. Wśród całego kreatywnego słowotwórstwa znaleźć można takie przykłady neologizmów, jak:

  • inżynier – inżyniera, inżynielożka, inżynierzyca,
  • marynarz – marynarka, marynolożka,
  • gość – gościni, gościówa,
  • weterynarz – weterynarka,
  • kierowca – kierowczyni, kierowniczka, kierownica,
  • stolarz – stolarka,
  • spawacz – spawarka,
  • cukiernik – cukierniczka,
  • żołnierz – żołnierka,
  • kominiarz – kominiarka,
  • stolarz – stolarka,
  • blacharz – blacharka,
  • mechanik – mechaniczka,
  • chirurg – chirurga, chirurżka, chirurgini,
  • grabarz – grabarka, grabarczyni,
  • budowlaniec – budowlanka, budownica.

Przykłady można mnożyć w nieskończoność, ale jedna nazwa wywołała największe emocje, mianowicie poszukiwanie odpowiednika dla wyrazu „płetwonurek”. Wśród propozycji pojawiła się „płetwonurka”, „pletwonurczyni”, „płetwonurczynka”, „płetwonurżka”. 

Z punktu widzenia poprawności językowej niemal wszystkie formy zostały utworzone jak najbardziej prawidłowo. Zasada mówi, że nazwy zawodów i tytułów naukowych w rodzaju żeńskim tworzy się przez dodanie do nazwy zawodu w rodzaju męskim odpowiedniego przyrostka feminatywnego „-ka”, „-ini” czy „-yni”. Pozostaje jednak kwestia, że w wypadku niektórych form mamy do czynienia ze zjawiskiem homofonii (czyli takiego samego brzmienia wyrazów, które oznaczają coś innego, na przykład cukierniczka, spawarka czy saperka), które daje efekt komiczny. Sprawia to, że żeńskie odpowiedniki brzmią jeszcze bardziej trywialnie i miałyby marne szanse na utrwalenie w języku.

Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty