Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję
Informacja o leku

iFacet

Wolne myśli

Wolne myśli iFacet

Czasy, w których mężczyzna koncentrował się tylko na jednym zadaniu, minęły bezpowrotnie. Nadeszła era mężczyzny wielozadaniowego, który musi robić wrażenie, że nie sprawia mu to żadnego trudu. Aby odnieść sukces we wszystkich obszarach swojego życia, mężczyzna XXI wieku musi posiadać odpowiednie aplikacje. Pobierz je już teraz…

Tagi: forma , ciśnienie , cel , akt

Żyjemy w szalonych czasach. Kiedyś różnica między młodością a dorosłością, życiem prywatnym a zawodowym, była bardzo wyraźna. Gdy mężczyzna osiągał określony wiek, rezygnował z dziecinnych zajęć, odkładał na bok zabawki i szedł do pracy, w której spędzał określoną liczbę godzin. Potem wracał do domu, do żony i do zajęć typowych dla ludzi dorosłych. Czasami spotykał się z niewielką grupą najbliższych przyjaciół.

Ten model mężczyzny ewoluował. Pojawił się Nowy Mężczyzna, przepraszający za swoją męskość, który ustąpił miejsca grubowatemu Nowemu Młodzieńcowi, będącemu niewolnikiem swojego freudowskiego Id. Ten lubiący się stroić metroseksualista został z kolei zastąpiony bardziej zrównoważonym heteropolitanem, który przywrócił do łask styl i klasę — tradycyjne cechy prawdziwego mężczyzny.

Jednak presja, jaką odczuwa dzisiejszy mężczyzna, nie ma podłoża kulturowego, lecz gospodarcze. Rynek wymaga od nas, żebyśmy pracowali po godzinach, nie zostawiając sobie czasu na to, by realizować się poza pracą. Obecnie ponad połowa mężczyzn spędza w pracy więcej czasu niż 10 lat temu, a jednocześnie większość z nich bardziej marzy o osiągnięciu idealnej równowagi między życiem zawodowym a prywatnym, niż o podwyżce.

Nowy świat wymaga od nas dużych poświęceń i po cichu nawet zaczęliśmy to lubić. Koniec z jednofunkcyjnym mężczyzną — teraz realizujemy jednocześnie wiele zadań. Nie mamy już jednego celu w życiu, lecz cały zestaw aplikacji, które pomagają nam w pełni wykorzystywać nasz potencjał. Musimy być pracownikami, przyjaciółmi, kochankami, mężami i ojcami — i wszystko to jednocześnie. Na szczęście całkiem nieźle nam to wychodzi.

Weźmy na przykład życie rodzinne. Bycie ojcem w dzisiejszych czasach to nie tylko powód do dumy. Powinniśmy aktywnie spędzać czas z naszymi dziećmi. Ten obowiązek wzięliśmy na siebie z przyjemnością. Ojcowie spędzają 8 razy więcej czasu na zabawach z dziećmi niż ich poprzednicy w 1975 roku. Te statystyki robią jeszcze większe wrażenie, gdy uświadomimy sobie, że jednocześnie pracujemy dużo więcej niż nasi ojcowie. Po prostu musimy być wielozadaniowi — z matematyką nikt nie wygra.

Naszą przewagą nad manifestującymi „superkobietami”, walczącymi o możliwość połączenia kariery z wychowywaniem dzieci, jest to, że nikt nie mówi nam, co powinniśmy robić.

Musimy jeszcze wprowadzić pewne poprawki, ale nagroda, która na nas czeka, jest tego warta. Praca nie daje już takiego poczucia bezpieczeństwa jak kiedyś, ale w zamian za to dostaliśmy urozmaicenie i szybszą drogę awansu. Marzeniem przeciętnej kobiety nie jest już mąż z „pewną pracą”. Dodatkowy wysiłek, który wkładamy w to, żeby utrzymać zainteresowanie partnerki sprawia, że nasze wspólne życie jest ciekawsze i bogatsze.

Jednak podobnie jak nasi ojcowie trzydzieści lat temu musimy sprawiać wrażenie, że nic nas to nie kosztuje. Jak powiedział kiedyś pisarz Michael Chabon, „Cała sztuka w byciu mężczyzną polega na tym, żeby zachowywać spokój, gdy w głębi duszy najskrytsza część ciebie krzyczy: O, cholera!”.

Jakie jest miejsce iFaceta w dzisiejszym świecie i jakie umiejętności (aplikacje) powinien posiadać, żeby skutecznie realizować się w każdej dziedzinie swojego życia? Czytaj na kolejnych stronach.

Redagowanie kultury

Marcin Rodzyński, dziennikarz muzyczny, wyjaśnia, w jaki sposób rozrywka zapanowała nad światem — i jak można to wykorzystać.

Zacząłem słuchać muzyki rockowej z tchórzostwa. Był rok 1978, rozpocząłem edukację w szkole, nie umiałem się bić i nie grałem w piłkę nożną — dlatego jedyne, co mi pozostało, to muzyka. Świat radia, taśm przegrywanych od kolegów i wariackich koncertów określiły moją tożsamość. Rock i wszystko, co się z nim wiązało — teksty, kultowe książki i specyficzne ciuchy — tak wtedy wyglądał główny nurt.

Teraz, trzydzieści pięć lat później, żyjemy w kulturze rozrywki. To, co lubisz i to, czego używasz, definiuje ciebie jako człowieka. Kumpel, który umie z pasją i wiedzą opowiadać o muzyce i filmach jest równie cenny, jak pierwszoligowy gracz w amatorskiej drużynie piłki nożnej. Na koncerty nie chodzą już tylko dziwacy. Ojcowie i synowie wolą w niedzielę obejrzeć serial science fiction niż płacić grube pieniądze za zakodowane mecze. Każdy prawdziwy mężczyzna wie, jak naprawić router. Osoba, która nie ogląda przynajmniej jednego serialu takiego jak Californication czy dr House jest tak samo moralnie podejrzana jak każdy, kto nie czyta książek.

Nie chodzi o to, że nie umiemy już być poważni. Ale kto dzisiaj kupuje tradycyjne gazety, gdy w internecie i na tablecie mamy dostęp do informacji przez całą dobę? iFacet rezygnuje z fotela patriarchy i woli spędzać czas na dywanie razem z resztą rodziny, testując nową grę na PS4 albo oglądając kolekcje koncertów lub seriali na DVD.

Czy tak wygląda nowy świat techno-infantylizmu na żądanie? Czy zrezygnowaliśmy z najważniejszych rzeczy — przyjaźni i nowych doświadczeń — na rzecz zabawek dla dorosłych i ulotnych atrakcji, z których nasi ojcowie już dawno wyrośli, gdy byli w naszym wieku? Nie sądzę. Najnowsze technologie — iPad, Printerest, Facebook, iPlayer, chmura — to narzędzia, które pomagają nam redagować kulturę, znajdować to, co kochamy i dzielić się tym z innymi. Nie mamy już wymówki, żeby oglądać durne programy w telewizji albo słuchać budnych polityków w radiu — tak samo, jak nie mamy wymówki, żeby jeść niezdrowe jedzenie.

Teraz nasz problem jest inny: mamy wszystkiego za dużo. Nowy odcinek Gry o Tron ściągnięty z sieci sam się nie obejrzy, a ty chciałbyś jeszcze wrzucić do internetu kilka nowych podcastów. Czy twoja przeróbka Beatlesów jest już gotowa, czy wolisz poczekać na miksy w wersji surround 5.1? To są problemy prosto z raju — piękne, prawda?

Oto aplikacje przydatne iFacetowi w dobie redagowania kultury:

  • Oryginalność
    Nie znajdziesz tego na iTunes. Dzięki tej „aplikacji” szybko zrobisz wiosenne porządki kulturowe. Zapamiętaj to raz na zawsze: jeśli w 1992 roku nie podobała ci się piosenka, którą puszczali w radio, to jej nowa, cyfrowa wersja na pewno nie będzie brzmiała lepiej.
     
  • Porządkowanie
    A oto inna kulturowa „aplikacja”, która powinna być zainstalowana w umyśle każdego iFaceta: jeśli masz na dekoderze jakiś program nagrany ponad miesiąc temu, to nigdy już go nie obejrzysz. Usuń go i zapomnij o nim.
     
  • Czas to pieniądz
    Pamiętaj: darmowa płyta DVD to taka, której nikt nie chciał kupować. A przeglądanie gazety, do której została dołączona to strata czasu, którego już nigdy nie odzyskasz.
1 2 3 4 5
Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie

Gorące tematy

Podoba Ci się serwis?
Kliknij "Lubię to".

Zamknij
facebook
raporty
Raporty